czwartek, 5 stycznia 2017

o tym jak obaj przegrali

Oddycham od kilku dni do torebki.
Miałam się nie odzywać, ale przecież nie byłabym sobą.
Serio nie mogę już czytać nagłówków w sprawie morderstwa w Ełku. Po raz setny dochodzę do wniosku, że lewica jest równie pojebana, co pislamoprawica.
Obcokrajowiec, kucharz z knajpy, zadźgał miejscowego Sebixa, który wraz z kumplem postanowił nie zapłacić za dwie butelki Coli czy innego Sprite.
Dodatkowo naubliżał właścicielowi kebaba i obsłudze, mówiąc m.in. "na kolana psie".
To z petardą, to ponoć po morderstwie się stało, tak przynajmniej twierdzą na Polsacie (http://www.polsatnews.pl/…/elk-petarde-do-baru-z-kebabem-w…/).
Obcokrajowiec płacze i żałuje, bo nie chciał nikomu życia odebrać. Po prostu, zdaje się, poniewczasie się zorientował, że dźganie nożem w serce i nery może spowodować denata.
A teraz z autopsji.
Pisałam Państwu szczerze, jak gdzieś tam, bo do spowiedzi nie chodzę, o zeszłorocznych szykanach jakich doświadczali moi synowie w angielskich szkołach. Dla tych co ominęli, pszę bardzo, linczkuję:
http://nietypowamatkapolka.blogspot.co.uk/search?q=bullying
Moi synowie nie usłyszeli wprawdzie "na kolana psie", ale że są "gównami z Polski, których tu nikt nie chce", to już tak. Zwłaszcza u starszego syna, długo, dłuuugo każdy szkolny dzień był demonstracją siły. Głównie psychicznej, choć nie tylko. A przypominam, że dzieciak miał wówczas niespełna 12 lat.
Szkoła w gruncie rzeczy ignorowała nasze skargi dopóki nie udaliśmy się z nimi na policję. A i tam zmienialiśmy policjantów prowadzących sprawę, dopóty nie trafiła nam się osoba, która faktycznie podeszła do nas z sercem i troską, rozumiejąc i autentycznie współczując skali i wagi problemu.
Pokonać falę nienawiści było kurewsko trudno, psze Państwa. Zwłaszcza, jak się słyszało od załóżmy pani wicepizdy, tfu, chciałam napisać- wicedyrektorki jednej ze szkół, do których uczęszczał mój syn, że angielskie dziecko może sobie krzyknąć do polskiego dziecka "wypierdalaj do swojego kraju", bo "my tu, w Anglii, mamy demokrację. I na tym polega wolność słowa. A jak ci się nie podoba, zawsze możesz zmienić dziecku szkołę".
To była dla nas ciężka lekcja życia.
Był taki czas gdzie praktycznie codziennie byłam w szkole, a później na lokalnym komisariacie.
I wiecie co?
Były momenty, że leciały mi krokodyle łzy. I nie wiem do teraz czy bardziej ze wściekłości, czy z żalu.
Były momenty, że kurwowałam wraz z Siarą tak, że Eminem to przy nas leszcz zwykły.
Było morze wątpliwości, czy dobrze zrobiliśmy ładując się tutaj.
Były setki przegadanych godzin z dzieciakami, te wszystkie rozmowy o tym, że nie zawsze jest tak, jak być powinno, że życie to nie bajka, a większość ludzi niestety jest na przemian głupia lub zła, tudzież głupia i zła równocześnie. Gadaliśmy o ksenofobii, o tym skąd się bierze. O tym, że prawo jest po naszej stronie i wyegzekwujemy je, choćbyśmy się mieli stać gwiazdami śniadaniowej tv.
W międzyczasie prowadziłam też rozmowy, w dość ostrym tonie, z lokalnym MP i innymi urzędnikami.
I każdego wieczora, zanim moje dzieci poszły spać, powtarzałam im jak ważny jest spokój, opanowanie, strategia i rozwaga. Równocześnie powtarzałam, że jedynym sposobem na przekonanie do siebie ksenofobów jest bycie dobrym człowiekiem. Choć w takich okolicznościach jest to zajebiście niełatwą sprawą.Wiecie jak ciężko jest uczyć dzieci szacunku do kraju, w którym część obywateli traktuje cię jak gówno i tak tez nazywa?
Oczywiście uczyłam też chłopaków, że nie mogą sobie dać dmuchać w kaszę. I tu się przydała wpajana od małego pewność siebie, poczucie humoru i potęga ciętej riposty. Fanga w nos, czasem również.
Gdy pewnego dnia wracałam ze Stiflerem z placu zabaw i postanowiłam zajść po moją najstarszą pociechę do szkoły, usłyszałam jak jeden dzieciak woła za nim "Po co wy, Polacy, w ogóle tu przyjeżdżacie?"
A wtedy mój syn odwrócił się i wypalantował " No hellołłłłłłł....żreć łabędzie Jej Królewskiej Mości i prać skarpetki w londyńskich fontannach. A ty myślałaś, że po co? ".Mina dzieciaków i mamusiek bezcenna. Natomiast mój syn podszedł do mnie z uśmiechem.
Uśmiechem Jokera.
Moim uśmiechem.
Wtedy wiedziałam już, że wygramy.
Dziś od tych, co w zeszłym roku go prześladowali, dostał kartki na święta. Z częścią chodzi do kina. Nadal nie jest najbardziej lubianym dzieckiem w szkole, ale nikt mu nie podskoczy, bo już wiedzą, iż nie na darmo się mówi, że "gdzie diabeł nie może, tam Polaka pośle" (możliwe, że w oryginale było inaczej, ale mi ta wersja bardziej pasuje  )
Jeśli jesteś obcokrajowcem- rasa i religia nieistotna, możecie mi Państwo wierzyć, w końcu my jesteśmy białymi ateistami- uratować może Cię tylko asymilacja z lokalną społecznością (co wcale nie oznacza odcięcia się od korzeni), świecenie obywatelskim przykładem, choćby cię w środku skręcało, spokój i cywilizowane podejście do wszystkich problemów. Jeśli swoje kłopoty postanawiasz rozwiązać samosądem, bądź pewien, że karma wraca. Samosąd spotka i ciebie.
I nigdy nie wygrasz.
To właśnie stało się w Ełku.
Bardzo dobrze wiem, jak czuł się poniżany personel kebaba.
Bardzo dobrze rozumiem, że zmarły zachował się jak gnojek i rozpoczął jatkę.
Wiem też, że początkowo pokrzywdzeni zareagowali niewspółmiernie.
Powiem Państwu więcej.
Gdyby ci ludzie, jak zwykło się mawiać na mojej dzielnicy, tak po prostu "sklepali mu mordę", nie byłoby tego wpisu. Lub byłby taki króciutki, o treści "dobrze zrobili". Nawet, gdyby przypadkiem, podczas szarpaniny, uderzył się głową o coś i zmarł- byłoby przykro, w końcu głupio zginąłby człowiek, ale zwaliłabym to na karb pewnego wpisanego ryzyka, pt. "kozaczysz? możesz dostać po ryju".
Ale nic, NIC nie usprawiedliwia sięgnięcia po nóż i zadźgania choćby gnojka za dwie butelki napoju i słowne poniżanie. A przekroczenie obrony koniecznej musi być surowo karane.
Inaczej dzieciakowi tych, którzy dziś krzyczą, że Tunezyjczyk dobrze zrobił, jutro może odbić palma, zajumie ze spożywczaka paczkę gum Orbit, 2 chupa chupsy i powie właścicielce, że jest starą krową, po czym zostnie zadźgany na miejscu.
Nie ma przyzwolenia zdrowej grupy społecznej na rasizm, ksenofobię, chuligaństwo. Jak i nie powinno być na morderstwa.
Tunezyjczyk miał wybór, dokładnie taki sam, jak my tu mieliśmy, gdy doświadczaliśmy rasizmu i dyskryminacji. Mógł walczyć zgodnie z prawem o swoje (jak już pisałam tutejsza policja i urzędnicy bywają równie opieszali, co polscy), mógł wrócić skąd przybył lub szukać szczęścia gdzie indziej.
Odbieranie życia w imię obrony honoru było bardzo złym wyborem.
Choć wydaje mi się, że jestem w tej opinii odosobniona.
No, ale wiecie jak ze mną jest- pierdolę coraz dziwniejszą "polityczną poprawność".
A na koniec, dla wszystkich osób mieszkających za granicami swojej własnej ojczyzny mam jedną złotą radę- jak najszybciej oswójcie się, że nigdy nie będziecie "u siebie". Nawet, jeśli po 10, 20, czy 30 latach będzie się tak czuli, to zawsze może na waszej drodze pojawić się Sebix, dla którego będziecie tylko Polką, która hajtnęła się z Niemcem, kimś kto ze wszystkich sił usiłuje być bardziej brytyjskim od Brytyjczyka, albo zwykłym wieśniakiem z małego, zapyziałego państwa, które nie każdy potrafi wskazać na mapie. To jest cena, którą się płaci za ...(i tu każdy wpisuje swoj powód emigracji).

33 komentarze:

  1. Mieszkam w Holandii 20 lat. Wszystko to co piszesz jest prawda.Z tym, ze teraz Holandia się stała bardziej moim domem,niż Polska z przyczyn bardzo prostych. Wręcz świadomie zrywam po kolei wszelkie nitki łączące mnie z Polska bo nie akceptuje tego co w Polsce się teraz dzieje.Jak kiedyś byłam emigrantem ekonomicznym tak troszkę staję się chyba emigrantem politycznym. Do kraju nie wrócę nigdy.
    Co nie znaczy, ze przestaje być Polka - dalej nią jestem ,nie staram się absolutnie byc bardziej holenderska niż same Holenderki .
    Nie miałam tu dzieci więć nie wiem jak mogło być w szkołach .Osobiśćie z rasizmem się nie spotkałam natomiast spotkałam się z rasistowskimi zachowaniami Polaków mieszkających tu.
    Oczywiście to o czym piszesz - czyli o przekroczeniu granic obrony koniecznej jest karalne i powinno być. Myślę ,że również nastąpilo to z powodów prozaicznych - ten Tunezyjczyk wiedzial, że oficjalnie nie mógł liczyć na wsparcie anie miejscowej społeczności ani policji.nie będzie mógł liczyc na wsparcie ze strony policji jak również społeczeństwa bo ciapaty. To ,ze parę dni wcześniej w innej części Polski ,polski chłopak zaciukał siekierą swoich polskich rodziców chyba nie spotkało się z takim oburzeniem miejscowej społeczności ,że az do zamieszek doszło.
    Przepraszam, że się tyle rozpisałam - czytam Cie z ciekawością ,bardzo często się zgadzam z Toba - a co się pośmieje to moje..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Renato, no coś Ty, nigdy nie przepraszaj, że się rozpisałaś. Zawsze z ciekawością czytam Twoje komentarze i jestem Ci za nie wdzięczna.
      Ty mieszkasz 20 lat, ja zaledwie 2 i bardzo chciałabym mieć na tyle silnej woli by odcinać te nitki, o których piszesz. Z prostej, prozaicznej przyczyny- doniesienia z Polski za bardzo mnie bolą. I co z tego, że ja już w Polsce nie mieszkam, skoro mieszka tam porażająca większość mojej rodziny i przyjaciół. Co z tego, że mnie się żyje lepiej, gdy gorzej żyje się tym, którzy ten kraj często własnymi rękami odbudowywali. Wyć mi się czasem chce. Gdy oglądałam zamieszki spod Sejmu nawet nie poczułam, jak zaczęłam płakać. Jestem rozżalona i wściekła na to, co się dzieje. A teraz zwyczajnie jest mi cholernie źle, gdy słyszę, że rodacy "w akcie zemsty" wrzucili kwas do indyjskiej restauracji w Polsce.Bo "ciapaci", bo "należało im się". Jedni idioci cieszą się, bo wymierzyli samosąd "brudasowi", drudzy idioci cieszą się, bo zginął "debil i bandyta". Czy ci ludzie powariowali, czy to ja jakaś dziwna jestem? Nie można by tak po prostu wyciągnąć wniosków z tragedii i zrobić wszystko, by nie dopuszczać do następnych?
      Cały czas nie opuszcza mnie jakieś paskudne przeczucie, że będzie gorzej.

      Usuń
  2. Wyemigrowałam do Holandii ponad 16 lat temu. Nie będę pisać co, jak i czemu. I co przeżyłam i przeżywam czasem. Mój, bardziej lub mniej, świadomy wybór.
    Przypomniała mi się taka scenka:
    Ponad rok temu byłam w Polsce w sprawach, powiedzmy, urzędowych. Jechałam taxi z Tychów do Katowic. Pan kierowca, strasznie nakręcony był negatywnie na emigrantów-uciekinierów. W pewnym momencie powiedział: "...ja to bym ich wszystkich na tratwę zapakował z kierunkiem na Anglię, mogą się nawet potopić po drodze..."
    Wiem, wiem, trochę nie na temat, ale wówczas byłam w takim szoku, że trwa on do dziś....Nie, nie usprawiedliwiam i nie popieram urzywania noża, broni palnej e.t.c. Bo to najgorsze co może być by dać wyraz swojej frustacji. Ale też dochodzę do wniosku, że empatia dana jest chyba tylko wybrańcom...I jak zawsze, "kij ma dwa końce"...
    Mój Pierworodny od dwóch lat buduje swoje życie w Anglii. I niedawno usłyszałam: "Mam, teraz wiem co przeżywałaś całe lata, będąc tam....".
    Miałam/mam napewno łatwiej, bo byłam/jestem tu bez moich Żuczków i walczę jedynie o siebie....Miałam/mam o tyle trudniej, że jestem tu bez moich Żuczków...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maradag, bardzo Ci dziękuję za ten osobisty komentarz.

      Usuń
  3. uwazajcie na siebie ,czy bedzie dziewczynka //?
    pozdrawiam czytelniczka MALGORZATA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płci dowiemy się jutro, pochwalę się pewnie (kolejnym chłopcem, tak czuję).

      Usuń
    2. Jest pojutrze 😉 czekamy... co nie? (podziwiam i popieram, nie daj sie)

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Chłopak będzie. Julek. No przecież wiedziałam od samego początku ;)

      Usuń
    5. O matko (nie)typowa GRATULACJE!!! Masz wprawę z chłopcami 😃

      Usuń
    6. ANIU BEDZIE DOBRZE GRATULUJE -czyt MALGORZATA

      Usuń
    7. O rany Julek! To znaczy, gratki wielkie:) Zupełnie jak mój Julek.

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ja Cię lubię -poczucie humoru i honoru,mądrość, szacunek do człowieka..itd;D
    dobrego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miśka, przestań, bo mi sodówa odbije. Dobrej nocy ;) :*

      Usuń
  6. to wszystkiego dobrego, Ania, co nie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba! I wzajemnie- dobrego, Szkorbut.
      (co tam u Ciebie słychać?)

      Usuń
  7. Obrona konieczna jest niczym stąpanie po kruchym lodzie. Najlepiej byłoby nigdy nie znaleźć się w okolicznościach, które wymuszałyby jej nieuchronność. Nie każdy ma taką możliwość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Errato,czytając najnowsze doniesienia prasowe nie nazwałabym tego morderstwa obroną konieczną. W końcu właściciel knajpy i kucharz z nożem pobiegli za Polakami, którzy im naubliżali i nie zapłacili za napoje. Jakoś tak mi się wydaje, że gdyby ktoś Cię wyzwał, ukradł Ci torebkę, a Ty byś go dogoniła i zabiła, to prędzej podchodziłoby to pod morderstwo w afekcie, niż obronę konieczną.

      Usuń
  8. Prowadzilas rozmowy w ostrym tonie z MP? Zdumiewajace...
    Ania, ja Cie lubie i rozumiem, ze w ciazy jestes to Ci wolno, ale troche pojechalas po bandzie. No ale co tam, czepiam sie szczegolow. I generalnie irytuje mnie kiedy czytam kogos kto zaledwie przed chwila wyjechal z kraju, a juz daje "dobre rady". Wiem wiem, to JUZ dwa lata, wiec juz duzo wiesz. Zamilkne juz bo za duzo powiem, a nie chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwona, z MP miałam akurat kontakt korespondencyjny. I tak nie byłam płaszcząco- wylewna, zdecydowanie nie :) Na opieszałość urzędników z councilu reagowałam bardzo nieprzyjemnie.
      Co do ilości czasu poza granicą- mój kuzyn jest tu ok. 10 lat, najbliższa kumpela- 12, chrzestny ponad 30. Wszyscy oni, jak i ponad pół tysiąca osób na fejsie mają podobne poglądy i obserwacje:) Już nawet nie mówię o moich Czytelniczkach, które kontaktują się ze mną prywatnie. Moja rada jest tak oczywista, że w ogóle nie trzeba wyjeżdżać z Polski, aby to wiedzieć. No chyba, że te pieprzone kompleksy przeszkadzają zaakceptować oczywistą oczywistość, że zawsze na naszej drodze może stanąć ktoś, dla kogo będzie TYLKO głupim Polaczkiem ;)
      Pisanie o moim stanie uważam za wysoce niestosowne. Gdy mnie Twoje wpisy przestały się podobać- przestałam Cię czytać. Jakoś nie przypominam sobie, żebym pytała, czy są pokierowane PMSem, czy to już może trudna menopauza.

      Usuń
    2. Twoje poglądy są w porządku, natomiast jak je wygłaszasz, to już mi się mniej podoba. Napisałam o Twoim stanie żartobliwie, szkoda że tak tego nie odebrałaś. Ale to tak samo jak ja nie odbieram niektórych Twoich żartobliwych sentencji.
      A w ogóle nie rozumiem dlaczego się tak spinasz jak ktoś tylko ośmieli się nie zgodzić z tym co piszesz i Ci nie przyklasnąć. Czytałam komentarze na fejsie i wiem co piszą ludzie mieszkający zagranicą. A w ogóle, to masz 58 komentarzy pod tym postem. To że ktoś daje lajka nie znaczy że ma podobne opinie i obserwacje.
      Wyluzuj proszę.

      Usuń
    3. Iwona, spinam się, jak ktoś napierdala ad personam, miast argumentować odnośnie tematu. Nie wiesz o czym mówię, przeczytaj, proszę, swój pierwszy komentarz. Cały, nie tylko tą wstawkę o ciąży.
      Lajki nie oznaczają, że ktoś lubi ten post? A lubi za co? Za niekonwencjonalną interpunkcję? Taaaa, spoko, tak sobie mów...

      Usuń
    4. Lajkuje wpisy kolezanki o kremie ze slimakow. Czy taki krem nalozylabym sobie na twarz? Nie, bo sie brzydze.
      To ze kochasz swoje dzieci nie oznacza ze jestes ciepla i kochajaca osoba. To ze potrafisz fajnie pisac nie oznacza ze wszystkim sie to musi podobac co wypisujesz. Obrazasz wiele ludzi w swoich wpisach, wywyzszasz sie i wyklocasz, a potem piszesz w ze nie wchodzisz w dyskusje. Masz jakies kompleksy? Swiata krzykiem nie zawojujesz, juz niejeden probowal.

      Usuń
    5. Iwona, "lajki"- sama nazwa wskazuje, że to co "zalajowałaś" musi ci się w jakimś sensie podobać. Innego wytłumaczenia nie ma, zwłaszcza teraz, gdy na fejsie dostępna jest kilka innych "emocji". Naprawdę nie wiem, dlaczego lajkujesz wpisy o kremie ze ślimaków :D Czy ja gdzieś pisałam o sobie, że jestem ciepłą i kochającą osobą? Raczej nie, prawda? Odnosisz się do słów Joanny poniżej? To jej ocena, ma do niej prawo, jak Ty do swojej. Oczywiście rozumiem, że nie każdemu musi się podobać mój blog, czy tam moja strona- nie rozumiem tylko, po co ją wtedy śledzi? Oczywiście rozumiem, że póki blog jest otwarty każdy ma do tego prawo, ale mnie naprawdę nie interesuje to, że pani Kowalska, czy Malinowska jest moim wpisem oburzona. Ja jestem oburzona wpisami Terlikowskiego, myslisz, że on się tym przejmuje? Myślisz, że przestanie pisać co myśli, bo mnie się to nie podoba? :D Ja nie mam zwyczaju czytać rzeczy, które mi się nie podobają i innym też tą metodę polecam, to najprostsze wyjście. Jasne, że obrażam wielu ludzi w moich wpisach. Wiesz, taki światopogląd, że nie każdy zasługuje na szacunek. Czy się wywyższam? W pierwszym odruchu chciałam napisać, że tak tego nie czuję, ale w sumie nie mam zamiaru strugać też "malej, glupiej i slabej". Nie mam kompleksów od dawna. Akceptuję siebie z całą gamą wad i zalet. Jestem duża więc i wad, i zalet jestem świadoma. O jednych i drugich, wydaje mi się, że dość często też piszę. Masz rację, że czasem się wykłócam. Czasem też tego żałuję. Zwłaszcza jak wkręcam się w gadkę z kimś, kto tylko marnuje mój (dla mnie) cenny czas. Z drugiej strony to moja strona, mogę tu robić co zechcę. Jak mam ochotę się kłócić- będę się kłócić, jak mam ochotę spuścić na czyjś komentarz kurtynę milczenia- zrobię to. Jak mam ochotę napisać komuś, żeby spierdalał- również to zrobię. Świata nigdy nie chciałam zwojować, wręcz przeciwnie marzy mi się dom w głuszy, daleko od ludzi, których w większości uważam za złych i głupich :) Piszę, bo lubię, w tonie w jakim uważam za stosowny, na temat jaki mi się podoba. Nie reklamuję swojego bloga, nie spamuję, nikomu się nie narzucam. Posiadam swoich stałych, wieloletnich czytelników, jak i stale napływają nowi. Chcą czytać-ich wybór. Chcą komentować- ich wybór. Twój wybór również. Natomiast przychodzenie na moją stronę i próby pouczania mnie protekcjonalnym tonem, czy też pisanie o tym, że jestem taka czy śmaka uważam za jakieś kompletne nieporozumienie.

      Usuń
  9. Zważywszy na Twój język [leksyka, styl, "rozumowanie"], to Ty i Twoje pociechy trafiliście na równych sobie partnerów... Nie wiem jak to jest w lyngłidżu ingliszowskim, ale po niemiecku [i polsku - zapożyczenie] zwie się to Lumpenproletariat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż z ciekawości weszłam na twój profil- "na utrzymaniu ZUSu"- niech zgadnę, renta na głowę? Musi to być poważne schorzenie, wnioskując po tym komentarzu.
      Jak małym, zakompleksionym chujkiem trzeba być, aby anonimowo (rzecz jasna) obrażać nie tylko autora bloga, ale jego rodzinę?
      A tak przy okazji- nie wiem, jak to wytłumaczyć w języku małych, żałosnych, anonimowych trolli, ale w języku polskim nawias kwadratowy nie jest równoznaczny nawiasowi okrągłemu (głąbie)...lub jak wolisz [głąbie] <3

      Usuń
  10. Jesteś nieprzeciętnie mądrą i inteligentną osobą. Napisałaś o wyważonym zachowaniu które jest tak trudne do wykonania, kiedy ktoś nas krzywdzi. Pod prowokującym stylem kryje się wspaniała, kochajaca i mądra kobieta. Niektórzy tak bardzo zazdroszczą Ci tych cech, że aż mozna to zobaczyć w ich wpisach. Widocznie nie mieli kochającej matki, która z nimi rozmawiała (mądrze). Trzymaj się, nie denerwuj dzieciątka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ci, Joanno, za miłe słowa. Wierz mi, po kilku latach blogowania, prawie 11 tysiącach obserwatorów na fejsie i kontakcie prywatnym z Czytelnikami, w tym gościem, który przekonywał mnie, że istnieje coś takiego jak "lekka pedofilia, która jest dobra dla dziecka", kobiecie, która mnie wręcz nęka żebym jej napisała a to wierszyk dla kolegi z pracy, a to życzenia dla jej taty...nie?...to może bym bloga pomogła jej prowadzić?, niezliczonej liczbie gróźb w stylu "będziesz się smażyć w piekle, latawico", itp.- śmiem mniemać, że żaden Internauta nie jest w stanie mnie już wkurzyć. Choć przyznaję, że nauczyli też mnie czegoś- nie wdaję się w dyskusję, a delikatnie mówiąc sugeruję im, że mają spadać ;) Niektórych też mi żal...jak pomyślę sobie jak smutny człowiek musi stać za pewnym rodzajem komentarza, to w sumie robi mi się przykro. Spójrz powyżej. Anonim chciał wytknąć mi brak klasy, starając się obrazić m.in. moje dzieci. Jaki normalny, szczęśliwy człowiek obraża cudze dzieci? Jeden komentarz i wiadomo z kim ma się do czynienia. Taka osoba nigdy nie będzie w stanie mnie urazić, czy wkurzyć. Czuję niesmak i na swój sposób współczuję ciulowi. Musi mieć naprawdę "fajne" życie, że doprowadził się do takiego poziomu.

      Usuń
  11. Czytam zawsze, czesto turlam sie ze smiechu, ale praktycznie nie komentuje, glównie z braku czasu. Ponad 35 lat poza Polska i, na szczescie, jak dotad nie spotkaly mnie jakiekolwiek przejawy wrogosci. Fakt, ze tubylcy nie sa raczej zle nastawieni, przynajmniej do "bialych", bo juz z nastawieniem do pochodzacech z ex-kolonji to juz róznie bywa. Czesto to ja wykorzystuje fakt nie bycia tubylcem zeby dzialac nieco na "wariackich papierach" :))). A co do Anonima, to, jak mówila moja babcia "nie ma z kim i nie ma o czym". Trzymaj sie dzielnie i rób swoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. I za ciepłe słowo, i za to, że się odezwałaś.

      Usuń
  12. dzisiaj pierwszy raz trafilam na ta strone, powiem szczerze : dech mi zaparlo z zachwytu. Uwielbiam!!! Nareszcie bede miala co czytac. Pozdrawiam serdecznie.Wszystkiego dobrego dla calej rodzinki. Renata.

    OdpowiedzUsuń
  13. odkryłam Twoją strone dzięki córce i jestem oczarowana że istnieją tak normalne osoby jak TY,które nie chwają się za różnymi parawanami,tylko są sobą - jesteś super-babka i piszesz super-bloga! pozdrawiam i powodzenia

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...