środa, 7 grudnia 2016

Maoam dla tatusia

Wczoraj Stifler dostał od cioci kwaśne gumy Maoam.
Stifler nie lubi kwaśnych gum. W przeciwieństwie do swoich braci, którzy, jeśli idzie o słodycze, zdecydowanie wybredni nie są. Gdy starsi bracia włożyli po pierwszej gumie do buzi i zaczęli wydawać odgłosy w stylu „mmmm, dobra”, Stifler doszedł widać do wniosku, że głupi nie jest, lubi- nie lubi, wszystko jedno, skoro gumy są „mmmmm, dobre”, to też se zeżre.
Otworzył pierwszą, obejrzał, obwąchał, oblizał z każdej strony trzymając w dwóch palcach i stwierdził z uznaniem „truskawkowa”. Wpakował do buzi, zrobił minę jak ja gdy słucham Macierewicza, wypluł zdecydowaną większość gumy, wypluł kawałek 1 mmx 2 mm, który zdążył z niej odgryźć i trzymając Maoam w daleko wyciągniętej ręce, zaczął wycierać sobie rękawem drugiej ręki język.
Francja- elegancja, wiadomo.
Po czym, gdy zobaczył, że na niego patrzę, dodał takie „yyyyy, bardzo dobra…ale może podzielę się z tatusiem jeszcze”.
No i guma spoczęła na stole. Przynajmniej wtedy, gdy ją osobiście ostatni raz widziałam…
Dalej to od czasu do czasu dochodziło do mnie coś takiego:
Stifler: Rychu! Nie liż gumy! To dla tatusia!
……………………….
Stifler: A Rysiu mi usiadł na tatusia gumie, swoją wielką, włochatą pupą i nie chce zejść!!!! Buuuuuuuuuuu....
<odgłos wycia>
………………………………..
- I widzisz, Rychu, co zrobiłeś?! Teraz gdzieś spadła i nie mogę znaleźć. O, widzę ją! Jest za biurkiem, zaraz ją sięgnę…łeeee, tu jest pająk…jesteś Maoam tatusia! Muszę cię gdzieś schować…
………………………………..
Szara Eminencja: Ktoś mi może wytłumaczyć co w moim kapciu robiła guma?
Stifler biegnąc z pięściami: Spróbuj tylko wyjąć gumę tatusia z kryjówki….!!!
Szara Eminencja: Nie wolno wkładać rozpakowanej gumy do cudzego kapcia! Zresztą zapakowanej też nie. Ona ma teraz bakterie.
Stifler: Bakterie?! Pójdę ją umyć…
………………………………..
Szara Eminencja (z łazienki): Stifler, chodź tu i wyrzuć tą gumę! Zostawiłeś ją tym razem na podłodze, przy kiblu! Co ona tu robi?
Stifler: Bo jak chciałem umyć gumę, to mi wpadł do umywalki Kruszynek (ten mały kotek, co to go wyciągałam z gardła Psota, który go wcale nie zjadł) i się bałem, że popłynie do ścieków. Wtedy może faktycznie rzuciłem gumą. Ale żeby ratować Kruszynka! Dobra, dobra, już ją wyrzucę…
…………………………….
I czy to moja wina, że Stifler wcale jej nie wyrzucił, a ja akurat byłam siku, jak mąż wrócił z pracy i nie zdążyłam interweniować w sprawie gumy?!
Usłyszałam tylko "otwórz buzię, tatusiu. Gumę dla Ciebie zostawiłem".
Później to już stwierdziłam, że po ptokach. Lepiej mu niczego nie uświadamiać w myśl zasady „czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal”.
Oraz trochę „co nas nie zabije, to nas wzmocni”.
A wieczorem, gdy zaczynaliśmy oglądać „Absolutnie fantastyczne”, Siara niespodziewanie się odezwał:
- Moim zdaniem nie powinnaś kupować takich gówien dzieciom.
- Co masz na myśli?- spytałam
- Tą gumę, co mi Mały dał. Ty wiesz, że ona jakieś takie dziwne grudki miała, że normalnie nie dało się pogryźć. Ohydztwo. Chuj wie, co to za chemia…
Matko bosa, nie ma co od razu histeryzować. Tym bardziej, że ja akurat wiem co to za chemia.
Podłogę w kiblu czyściłam w tym dniu Cifem. Też przy kiblu 




6 komentarzy:

  1. Jednaj najlepiej kiedy oczy nie widzą :DDD
    Uwielbiam Cię czytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Albo coś mi umknęło, albo lepiej jest jednak bez gumy ;-) , wtedy lepiej smakują gluty zza lodówki ;-) ;-) ;-)

    Świetny tekst. A chłopy ... wiadomo, nieskomplikowane samce, więc lepiej im nie mówić, w rytm doktryny "czego oczy nie widzą" ;-)

    Pozdrawia mąż samicy, hodujący kolejne pokolenia prostaków ;-)
    A teraz idę wylizać kibel. Może gdzie z tyłu jaką gumę znajdę ;-)



    In cognito. A i tak wiadomo kto ;-)
    "Trzym sie". I relacjonuj nawet pogrzeby, skoro w tak prześmiewczy sposób :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię gumy, choć może nie takie jakimi został obdarowany Stifler. Jak zawsze u Ciebie Aniu opowieść urocza, przezabawna.
    NADCHODZĄ BOŻONARODZENIOWE ŚWIĘTA,
    WIĘC DLA STIFLERA, SZAREJ EMINENCJI I TEGO TRZECIEGO(imienia przepraszam, nie pamiętam)
    ORAZ NIETYPOWEJ MATKI I JEJ MĘŻA,
    KONCEPT SWÓJ WYTĘŻAM,
    BY ZŁOŻYĆ ŻYCZENIA
    SZCZERE, RADOSNE I MOŻLIWE DO SPEŁNIENIA:
    zawsze bądźcie zdrowi, żyjcie w dostatku,
    niechaj fortuna sprzyja Waszemu stadku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Ci serdecznie i wzajemnie- życzę Tobie, Twojemu Synowi i wszystkim Waszym bliskim zdrowych i pogodnych Świąt. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  4. Przyszło mi do głowy, że to resztki z kociej kuwety :), dobrze, że tylko Cif! :)))

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...