piątek, 28 października 2016

akcent

Około dwa lata temu...
- I`m going for a walk. Powtórz.
- Ajm going for e łok.
- Łok, to Ty masz synuś, kurna, w chińskiej kuchni. Akcent, dziecko, akcent! A tu? Co to ma być? 2U?
- No, tu ju...
- To Ty, synuś, się angielskiego uczysz, czy grasz w statki?
Foch i obraza majestatu.
Czasy obecne...
- ...to samo gdyby się paliło. I gdyby włamywacz się włamał. I jakby który przestał oddychać. Zawsze pod 999. Byle nie wchodzić do sypialni mamusi przez 45 minut, bo mam opóźnienie w najnowszym Walking Dead.
- W czym?
- W łoking ded.
- Jakim ded?
- Łoking.
- Chyba łokin...czego mnie klepiesz?!
- Bo myślałam, synuś, że się krztusisz. A to Ty tak mówiłeś?
- No tak, poprawiałem Cię, bo masz fatalny akcent.
- Normalnie mówię. Łoking ded.
Jeden zastrzygł uszami i się pod nosem uśmiechnął. Drugi tak otwarcie prychnął śmiechem.
Foch i obraza majestatu.
Dodatkowo żmije na własnym łonie i te sprawy


3 komentarze:

  1. No masz ten fatalny akcent, juz tego nie wytrzebisz :-))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Też sobie żmiję wyhodowałam. Purystkę językową😁 Ech te dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko kochana, a ja glupia myslalam, ze tylko u mnie tak, ale sie odgryzam za to jak dziecie po polsku mowi, :))
    A swoja droga do Walking dead sie zniechecilam jak mi zabili 2 moich ulubionych bohaterow, co nie oznacza, ze z wywalonym ozorem nie czekam do Lutego.

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...