piątek, 16 września 2016

czy polskie gówno śmierdzi bardziej niż zagraniczne?

Ciśnienie, lepiej niż poranna kawa, podniósł mi dziś pewien artykuł o tym, jak to "masy" Polaków w UK poczuły się zaskoczone rasistowskimi atakami, a przecież czuli się "białymi panami", co to ramię w ramię, wraz z Brytyjczykami, mogą gardzić "ciapatymi" i całą resztą.
Powiem Wam, że nikt nie robi takiej kreciej roboty Polonii w UK (czy w ogóle Polonii), jak ci, co piszą takie brednie. I bredniami nie nazywam tu faktu, że część naszych rodaków na wyspach to pierdolnięte ksenofoby, dla których każdy czarnoskóry obywatel to "brudas", bo tak jest. Brednią jest natomiast pisanie o masach, bo są to dokładnie takie same "masy", jak w Polsce.
Skopiuję Wam komentarz, który zamieściłam pod tym artykułem:
" Te "masy" to dokładnie taki sam odsetek, jaki mamy odsetek nacjonalistów w ojczyźnie. Prawdziwe masy, to przyjechały do UK po prostu pracować i godnie żyć. Wszyscy moi polscy znajomi w UK mówią biegle po angielsku, szanują angielskie prawo, tradycje i obywateli, mają stałe prace, często od wielu lat. Bardziej od polskich śmiesznych bojówek, interesują ich własne rodziny i na nich są skupieni. "Ciapatych" to mamy znajomych, sąsiadów, a już na pewno- lekarzy. Każdy z nas spotkał się tu z jakimś rodzajem dyskryminacji. Moi synowie byli kilkukrotnie pobici w angielskich szkołach. Towarzyszące pobiciom okrzyki "wynoś się do swojego kraju" wicedyrektorka angielskiej szkoły podstawowej skwitowała słowami "w Anglii mamy demokrację i dzieci mogą krzyczeć co chcą". Do tej pory mój syn słyszy w szkole "nie będę koło niego siedzieć, bo jest z Polski". Nie mówią tego pojedyncze dzieciaki. Tak mówi większość. "Masy", jakby to redaktor nazwał. Znajomy Słowak usłyszał w pracy od przełożonego "pracuj, czarnuchu, pracuj, bo już niedługo wszyscy będziecie stąd wypierdalać". U mojego kuzyna w robocie zaś, Anglicy milkną na jego widok, od czasu referendum. "Oczywiście nie są rasistami, aleee....". Co się dzieje z ludźmi? Z mediami? Zamiast piętnować rasizm, na siłę staracie się udowodnić, właściwie co? Że Polacy sobie zasłużyli? "Bo u nas to Murzynów bijooo"? Kto bije? Ja? Pan redaktor? Czy oszołomy, które zdarzają się w każdym społeczeństwie? Już w latach 80 mój ojciec był goniony na dworcu w Berlinie przez tamtejszych rasistów, gdy usłyszeli jak mówi do kolegi po polsku. Prawdziwe masy, redaktorze (tu nazwisko redaktora, które niechlubnie pomyliłam) przyjechały tu, do UK, aby wychowywać dzieci w atmosferze tolerancji, multikulturowości - zupełnie przeciwnie, niż w naszym polskim zaścianku. Tak nam się, naiwniakom, wówczas wydawało. Zdaje się, że z takiego samego założenia Pan wyszedł, pisząc artykuł z Polski :) A na miejscu spotkała ich (mnie) niespodzianka, bowiem okazało się, że panuje tu dokładnie takie samo gówno i taka sama eskalacja nienawiści do obcokrajowców, sprytnie podkręcana przez polityków pro-Brexitowych. Od czerwca ludzie się tu nie pozmieniali. Po prostu pospadały im kagańce. Pszę wybaczyć język, ale wszędzie jest dokładnie to samo- świat jest piękny, tylko ludzie to kurwy."
Może Państwo są mi w stanie odpowiedzieć co się dzieje z ludźmi?
Z Polakami, konkretnie?
Nie mówię tu o pisooszołomach, przesiąkniętych nienawiścią do wszystkiego, co nie po linii partii.
Mówię tu o ludziach, którzy określają siebie mianem "lewicowych".
Czytam, w takim dajmy Newsweek Polska, o śmiertelnym pobiciu Polaka w Harlow. Czytam tak artykuł jak i komentarze: "a w Polsce, w tramwaju, pobito profesora, bo mówił po niemiecku".
"Mój kolega, z Libii, to w Ciechocinku notorycznie nie ma życia".
i moje ulubione:
"haha, polaczkom się wydawało, że mogą gnoić, a sami nie będą gnojeni, a tu taki suprajz"
Ludzie, kurwa, mój Bobrze, co się z Wami dzieje?
Czy w realu, jak koleżanka mówi Wam, że jej mama zmarła, też zaczynacie rozmowę od "a mnie zmarł tata"?
Albo
"Twoja rodzina, to zawsze jakaś popierdolona była"?
Jeśli tak, to teraz ciocia Nietypowa nauczy Was chętnie podstawowych zasad kultury.
W przypadku śmierci Polaka na obczyźnie należy umieścić pod źródłem komentarz: „bardzo mi przykro, współczucia dla rodziny i bliskich, należy jak najszybciej złapać i surowo osądzić winnych. Ta sprawa nie może zostać niezauważona.” Udostępniamy, śledzimy przebieg, itd., itp.
W przypadku śmierci obcokrajowca w Polsce należy umieścić pod źródłem komentarz „bardzo mi przykro, współczucia dla rodziny i bliskich, należy jak najszybciej złapać i surowo osądzić winnych. Ta sprawa nie może zostać niezauważona.” Udostępniamy, śledzimy przebieg, itd., itp.
W przypadku pobicia, napaści (także słownej), czy jakiejkolwiek innej formy dyskryminacji zostawiamy podobny, stosowny komentarz.
Tak m.in. okazujemy sprzeciw wobec rasizmu.
Nie robimy natomiast z Polaków potworów, którym wpierdol lub śmierć się należy, bo ja nie czuję, aby mnie się cokolwiek z tego należało, tylko dlatego, że np. ostatnio jakiś pijany burak, w moim ojczystym kraju, w autobusie, zaczepiał Azjatki.
Tudzież, żeby moim dzieciom należał się wpierdol, za pobitego w Polsce profesora.
Jak i mój mąż nie odpowiada za to, co mówią i robią nasi przedstawiciele rządowi w kwestii napaści na obcokrajowców w Polsce.
Odnoszę nieodparte wrażenie, że gdy tu, w UK, krzywda dzieje się jakiejkolwiek innej nacji, niż polskiej, ludzie jednoczą się i ostro protestują.
Gdy krzywda dzieje się Polakowi- ludzie siedem razy wyśmieją rząd, pokłócą się na forum, wrzucając sobie od najgorszych, przy czym nie zabraknie komentarza o „polaczkach dorobkiewiczach ze zmywaka, co to nienawidzą ciapatych, więc mają za swoje”. To "mają za swoje" często jest w domyśle. Często również nie.
Najśmieszniejsze jest to, że takie komentarze umieszczają również ludzie, którzy śmieją się z ziejących nienawiścią prawicowców, gdyż oni to ta humanitarna lewica.
Przez całe lata określałam siebie mianem "lewaka".
Dziś, choć bliżej mi oczywiście do lewicy, jednoznacznie nie opowiem się po żadnej stronie, gdyż absolutnie każda partia w Polsce mnie osobiście rozczarowała.
Człowiekiem się jest, a nie bywa.

4 komentarze:

  1. Nie wiem, czy Brytyjczycy sa wiekszymi ksenofobami, co zreszta byloby nawet zrozumiale, skoro ich po wojnie nikt nie odmozdzal z nacjonalistycznych porywow, czy moze przed blisko 30 laty bylo w Niemczech mniej Polakow i rynek pracy nie odczuwal zagrozen - w kazdym razie zadna z naszych corek, ani ja, ani maz nie doswiadczylismy nigdy wrogosci od Niemcow. Wprost przeciwnie, zawsze wszyscy byli nad wyraz pomocni.
    To teraz dopiero niektore srodowiska jawnie zwrocily sie, nie przeciwko uchodzcom jako takim, ale dopiero po serii przestepstw przez nich dokonanych i nienaleznych przywilejach odbywajacych sie kosztem Niemcow.
    Tylko politycy, pociagani za sznurki przez Ameryke, nie zmienili jeszcze pogladow, co najmniej oficjalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nnnno, troszkę chyba idealizujesz, dwucyfrowy wynik AfD nie wziął się przestępstw popełnianych przez uchodźców. Z tym, że ten niemiecki rasizm i ksenofobia są dokładnie tak samo płytkie i durne, jak np. w Polsce - urodzona i wychowana w Berlinie ciemnowłosa dziewczyna tureckiego pochodzenia będzie miałą bardziej przechlapane, niż jasnowłosy Ukrainiec, po którym nie widać.
      Niemniej, trzeba przyznać: polityczna poprawność ciągle ma się dobrze i nawet, jeśli ktoś jest rasistą i ksenofobem, to przeważnie jednak otwarcie się nie przyznaje, bo obciach.

      Usuń
    2. A to druga sprawa, bo Niemcy mowia przed kamerami co innego niz poza nimi. Ale zapewne to juz niedlugo sie zmieni, bo mowia coraz smielej i nie ogladaja sie na poprawnosc, kiedy ich bezpieczenstwo i mienie sa zagrozone.
      Dwucyfrowy wynik AfD to chyba tylko w DDRach, u nas w Dolnej Saksonii SPD i CDU trzymaja sie nienajgorzej.

      Usuń
  2. Moim zdaniem zbieramy żniwo braku jakiegokolwiek wychowania obywatelskiego, przygotowania do życia w państwie demokratycznym, gdzie nie, nie każdemu wszystko wolno, pszpszm baudzo. To się wiąże z niechodzeniem na wybory, nieprzestrzeganiem przepisów drogowych, wywalaniem śmieci do lasu. Z ogólnie pojętym brakiem kultury, który - mam wrażenie - staje się powszechnie akceptowany. Szkoła tego nie uczy, już za moich (pradawnych) czasów nie uczyła. Skąd to się ma w człowieku wziąć?
    Wiecie, co mnie zaszokowało ostatnio? Reklama w polskiej telewizji (oglądam telewizję raz na dwa lata, jak opiekuję się babcią w Polsce, więc nieco to dla mnie egzotyczne). Tam była jakaś reklama związana z początkiem roku szkolnego, nie wiem, czego, w każdym razie było tam dziecko. No i po całej tej reklamowej tyradzie dorosłych młody puentuje: "I bez dyskusji!" Czyli to jest to, co on często słyszy, tak? Bez dyskusji? I się cieszy, że może to powiedzieć dorosłym? Ludzie. Nie tak. Nie tak.

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...