niedziela, 24 lipca 2016

o tym jak zmieniło się moje życie, po tym jak zostałam celebem

Do napisania dzisiejszej notki zainspirowała mnie zdjęta blokada oraz dwa najczęściej zadawane przez Państwa pytania na pw. Otóż:
1. „Jak się czuje Siara i czy coś nowego ostatnimi czasy wypróbował?”

No więc odpowiadam oficjalnie, że czuje się już dobrze, przestał się kiwać ssąc kciuk po kątach. I nie, nie wypróbowuje nic nowego, gdyż po traumie jaką przeżył, nadal jesteśmy na etapie ponownego oswajania z łazienką.

2. „te, Matka, widziałaś jaka sławna jesteś? Jak się z tym czujesz?”

Czuję się w deseczkę. 
Już nie jestem tą samą Matką, bowiem zmieniło się, tudzież postanowiłam zmienić, u siebie wszystko. Włącznie z wyglądem. 
Kilka dni temu strzeliłam prasówkę i zobaczyłam, że gwiazdy na lato noszą „beach look`a”, a że gwiazdą teraz jestem, to se też postanowiłam pieprznąć. No rejczel.
Siara zastał mnie rano w łazience:
-Czy ty masz na głowie gazetę?
-Aha..
-A to, co masz na twarzy ma coś wspólnego ze skórkami od bananów i słoikiem miodu na umywalce?
-No.
- A dupę to se teraz nacierasz fusami od kawy, czy mnie się tylko wydaje?
- Nie wydaje się.
-Matkobosko, jak wy się musicie namordować, żeby dobrze wyglądać. A my, faceci, to ciach! Wstajemy tylko i z natury jesteśmy piękni! 
Taką głupotę powiedział i se wyszedł. A po chwili wrócił i mieszając w misce palcem dodał:
-W kuchni na blacie to zostawiłaś, choć nie wiem do czego?
No więc go postanowiłam uświadomić:
- To była akurat moja owsianka na śniadanie, ale teraz to se na syry walnę, bo płatki świetnie zmiękczają naskórek.
Więc tylko popatrzył na mnie jeszcze dziwnie i  do roboty poszedł.
Ja się cała spłukałam natomiast i postanowiłam sobie frędzle z gazety rozwinąć, co to je z youtubem i pasmami własnych włosów skręcałam, coby moim beach lokkiem na rozdaniu nagród w szkole syna szpanować. Tak, żeby wszyscy rodzice byli w szoku, że jak jaka Bijons teraz wyglądam. A co!
Wyszłam z mieszkania nieco mniej pewna siebie, bo się zderzyłam z lustrem w przedpokoju, ale za to, by se dodać pewności siebie, podśpiewując 
"ajm tu seksi for maj laf, tu seksi for maj laf. Lafs going tu liw mi.." itd. 
No znacie Państwo na pewno, bioderko samo chodzi, nóżka sama tupie. Założę się, że już śpiewacie w myślach wesoło. 

To teraz Wam mina zrzednie, bo powiem tak: w największym szoku był sam syn, bo mnie, kurde, nawet nie poznał. W domu tłumaczył, iż telefonem we mnie mierzył nie dlatego, żeby mi zdjęcie zrobić, bo tak ślicznie wyglądałam, tylko dlatego, że myślał, że Pokemona znalazł i się w pierwszym odruchu nawet ucieszył.
I tu mnie się przypomniało, że tarczycę muszę mu zbadać, bo jak stał na tej szkolnej scenie, to mu się oczy takie wielkie robiły, jak się robią gdy się ma Gravesa- Basedowa.  
Fakt, że mnie się z beach look`a zrobił bitch look taki trochę. 
Konkretnie to wyglądam jak suka pudla średniego, którą pierdolnęło 220V najmniej. Ale wiecie jak to jest, jak się jest gwiazdą, to nawet jak spodnie na dupie pójdą, to zawsze można wmówić, że tak miało być i że się właśnie wyznacza trendy.

No dobra. Koniec o stylizacjach. 
Lećmy dalej. 
Dalej z tego co się zmieniło, to fakt, że bywam regularnie na ściankach.
Głównie w łazience, bo się ni cholery grzyba nie mogę stamtąd pozbyć. 
A! No i mąż przestał do mnie mówić Rysia.
Wiecie- on Siara, ja- Rysia, „Kiler” i te sprawy.
Zaczął do mnie mówić „Jola”.
No i spoko, bo w sumie wszystkie Jolki jakie znam, to fajne babki. Sławne też.
Jolanta Fraszyńska- lubię bardzo.
Jolanta Kwaśniewska- no wiadomo, elegancka, jak cały naród nauczyła mnie jeść bezę widelcem. Choć jak cały naród z tego nie korzystam. 
Jolanta Fajkowska- taka przyjemna, ładna kobieta. I piękną ma córkę.
Jolanta Pieńkowska- a nie! Tej nie lubię akurat. 
To się zaniepokoiłam od razu:
- Która?- się pytam
- Co która?
-Która Jola?
-No jak to która? Wiadomo. Rutowicz.
I to samo, kurna, było w kolejną sobotę.  Jak znowu kombinowałam, żeby kibla nie sprzątać.
-Czy Ty wiesz, że ja jestem teraz celebrytką?- spytałam poważnie
-Wiem- odparł czule- dlatego kupiłem ci złoty Domestos.
Także jak nie zrobię kariery, to wiecie kogo winić...
A ja serio jestem rozpoznawalna. Rozpoznaje mnie moja pielęgniarka astmatyczna, bo w UK jak temperatura w lipcu do 24 stopni doszła, to nie wiedziałam co się dzieje i się rozstroiłam kompletnie, w efekcie mając po cztery ataki astmy dziennie. 
No i dentysta mnie rozpoznaje, bo mi ósemkę chirurgicznie będą jutro usuwać. Chciałam ją ratować początkowo, ale tak se pogadałam od serca z tą moją panią dentystką i obie stwierdziłyśmy, że przy moim intelekcie na chuj komu zęby mądrości?!
No sami powiedzcie! 

Hobby też se znalazłam nowe. Światowe bardziej.
Tera to nie tylko blogerka i pospolity freelancer, ale i projektantka jestem.
Nic ode mnie na razie nie wyciągniecie, bo mi kto jeszcze pomysł podpieprzy. Póki co powiedzieć mogę tyle:
to będą buty. Damskie, męskie i dziecięce. Różne stylówy i fasony- do kostki, kolana, za kolano. Wszystkie z gumy. Będzie w nich można chodzić po deszczu, zbierać grzyby w lesie, włazić w kałuże i szlajać się bez moczenia nóg po rosie. Dla wędkarzy będą specjalne- do pachwin! Zupełna nowość! Jeszcze nie było takich na rynku!

Poza tym, to jak na celebrytkę przystało, krzewię w młodzieży nawyki zdrowego trybu życia i kulturę sportu. 
Tak konkretnie, to w ostatnim tygodniu szkoły, miałam poważną rozmowę z Szarą Eminencją, który zakwestionował sensowność lekkoatletyki na wuefie, słowami:
-...i kicamy przez te płotki jak debile...
Super Niania mówiła, żeby motywować dzieci własnym przykładem, no więc sięgnęłam do przepastnej księgi wspomnień i zaczęłam:
- W podstawówce byłam najlepsza w rzucie piłką lekarską.
- I jak ci się to w życiu przydało?- spytał syn
- Ano, przydało się. W małżeństwie.
- To znaczy?
- Piłkę lekarską mamy?- tym razem ja spytałam
- Mamy- odpowiedział.
Tu należą się Państwu wyjaśnienia, albowiem z tego co mi wiadomo, piłka lekarska nie jest standardowym wyposażeniem domu. 
Normalnego domu. 
Już wszystko jasne, mam nadzieję.
- Z tatą piętnaście lat jesteśmy razem. Czy kiedyś odszedł?- spytałam poważnie
- No nie- poważnie odparł syn
- I słusznie, bo on wie, że mógłby spróbować, ale nie odszedłby daleko- wyjaśniłam 
Ja to sobie czasem nieskromnie myślę, że jakiś poradnik małżeńsko- rodzicielski powinnam wydać, bo tyle dobrych patentów dla siebie chować, toć to grzech normalnie! Tymczasem to autobiografię piszę. W zasadzie kończę, można by rzec. Jeszcze tylko mi został ten rozdział, jak to z Prezezsem Jarosławem, jako pierwsi ludzie, wylądowaliśmy na Księżycu i heja! Może lecieć do druku. 

Jednak do tefałenów mnie dalej nie zapraszają. To fakt. 
Do publicznej, za to sama się iść boję. I już nawet o "dobrą zmianę" nie chodzi, ale słyszałam, że tam w śniadaniowej to stygmatyzują. I to dosłownie. 
W ogóle, abstrahując, to niesamowity numer z tym magikiem był. Ja to się kiedyś nauczyłam takiego podobnego numeru, ale z cebulą. Pewnie znacie. Jak mnie się ktoś chwalił, że od cebuli mu się nawet oczy nie zeszklą, to się z nim zakładałam o stówę, a później w niego rzucałam tą cebulą z całej siły. Cztery stówy tak w młodości zarobiłam. Muszę temu panu to polecić. Choć coś mnie się wydaje, żeśmy na tym samym kursie magicznym byli.  

Oglądaliśmy z Siarą ten jego występ w internecie. Nawet się bawiliśmy w podkładanie myśli głównym bohaterom. Ja byłam Marzeną Rogalską i krzyczłam „kurwaaaaa”, a on był magikiem i krzyczł „ja pierdolę”!!! 
W ogóle to słyszałam, że pana magika to Polsat zaprosił później w jakiś sobotni poranek, żeby się gość zrehabilitował, bo narzekał, że wszystkie numery musiał zmienić od tego nieszczęśliwego wypadku. 
Ale podobno , jak tylko prezenterzy usłyszeli, że teraz to przecina ludzi w skrzyni, to się w łazience zabarykadowali krzycząc
- Na żywo- nie na żywo, nie ma wuja, nie wyjdziemy!

A wracając do mnie, to chciałam też Państwa zapewnić, że ja sobie zdaję sprawę z tego jaką odpowiedzialność niesie za sobą bycie gwiazdą. I ja tą odpowiedzialność w pełni na klatę wezmę.  Znaczy już w sumie wzięłam i świecę przykładem od środy, kiedy to dziecię najstarsze me przyszło do kuchni, jak zmywałam i mówi, że mają w szkole na etyce i filozofii o nałogach.
I wybrało napisanie referatu o alkoholizmie. Ankietę przeprowadza i się mnie przyszedł spytać, czy mam coś do wódki?
Zrobiłam więc naburmuszoną minę i powiedziałam, jak przystało, że oczywiście, że mam. 
Dzieciak ledwo wyszedł, a Siara nie wytrzymał:
- No hipokryzja do kwadratu!- powiedział zniesmaczony
- Czy możemy znowu nie mówić o moim teściu?- zapytałam zniesmaczona bardziej
- Mówię o tobie. Ty masz coś do wódki?!
- No heloooł, jasne że mam. 
- A konkretnie?
- Konkretnie to sok porzeczkowy i koreczki śledziowe w lodówce.
Także żeby znowu nie było, że seksizm, ale chłopy to są serio czasem strasznie niedomyślne. 

I wiem, wiem co byście chcieli jeszcze wiedzieć, ale większość z Was krępuje się zapytać. 
Chcielibyście się dowiedzieć o zarobki.
Czy mi stawka za napisanie artykułu podskoczyła i czy z bloga coś teraz ciągnę?
Otóż jeszcze nie, ale słyszałam, że to się zmieni, bo mi zaczną płacić. 
Państwo mi zacznie płacić. 
Znaczy nie Państwo, Państwo przed monitorami. Tylko państwo polskie. 
PiS mnie obiecał. Fakt faktem nie powiedzieli tego mi osobiście, ale publicznie zasugerowali. 
Konkretnie to, że chcą wprowadzić "pensję dla pierwszej damy". 
A tera to chyba nikt już nie ma wątpliwości, że chodzi o mnie. Co nie?!

przed kliniką dr Gojdzia po tuningu

5 komentarzy:

  1. Siorka dawaj namiary ja też chcę być taka piękna :) Btw reaktywowałam się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dr Gojdź, mówi, że zrobił wszystko, co w jego mocy. No w końcu żeś się reaktywowała. Lezę obczaić.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Matka... normalnie Cię Kocham

    OdpowiedzUsuń
  4. Zebym to ja byla taka gospodarna, u mnie ani koreczkow ani sledzi:(

    Cudnie sie Twoje teksty czyta.

    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...