piątek, 17 czerwca 2016

ciężki jest los matki Superbohatera

Gdy moje dziecko prosiło mnie o koszulkę z Psim Patrolem, Spongebobem, Buzzem Astralem, plecak z Toy Story, tenisówki w Minionki, gacie w Auta, itd.- płaciłam (drżącą ręką). 

Gdy moje dziecko po trzy godziny dziennie bawiło się samochodzikiem wygrywającym jedną melodię "tam-tam-tamtamtam- tam-tam-tam-tamtamtam, Świnka Peppa"- owszem, opadała mi niebezpiecznie do połowy oka lewa powieka i dostawałam tiku nerwowego, ale poza tym to piłam meliskę i oddychałam głęboko. 
I raz tylko w afekcie na Siary głupie pytanie "co? no co?" krzyknęłam "tam-tam-tamtamtam-tam-tam-tam-tamtamtam Świnka Peppa, KURWA!!!!"

Gdy kupowałam mu pościel w Kubusia Puchatka byłam mistrzynią popadania co wieczór, na ponad godzinę, w katatonię. Tyle bowiem trwa bajka "Kubuś i Hefalumpy", którą to od 11 lat znam i (z przerwami) w miarę regularnie oglądam. 

Gdy moje dziecko przerzuciło się na Klub Przyjaciół Myszki Mickey i było jedynym chłopcem, który chciał w przyszłości zostać Minnie oraz tylko właśnie mała, pluszowa Minnie z Tesco, którą zabierał wszędzie ze sobą mogła w tym czasie ukoić jego nerwy, które słabsze są niż  repertuar Dody i straszniejsze niż jej śmiech- nic nie mówiłam. Twardo. 
Nawet wtedy, gdy wieczorami wysłuchiwałam jak to kiedyś będę go odwiedzać w jego różowym zamku, a on będzie stał w nim na balkonie, w różowych szpilkach i w różowej kiecce w białe groszki i będzie sypał z tegoż balkonu na przechodzących płatki róż i brokat.  
Owszem, miałam wprawdzie dziwne wizje mojego syna z różową kokardą w białe groszki na głowie i mnie, pomarszczonej jak krzyżówka moszny z orzechem włoskim, stojącej pod balkonem jego zamku i obsypanej brokatem. 
I owszem, barek opróżnił się w tym okresie dość szybko, ale przynajmniej mogłam go posprzątać.

I przyszło najgorsze. 

Czas Superbohaterów! 

Batman, Superman, Spiderman, Zielona Latarnia, Flash, Robin, Hulk, Thor i Kapitan Ameryka.
Codziennie rano mam średnio 30 sekund na kapnięcie się kim dziś jest, zanim narobi szkody. 
Ściągam go pod sufitem z mebli- Spiderman. Obracam go tak, żeby nie zwisał z łóżka do góry nogami, bo robi się purpurowy- człowiek- nietoperz. Lata z pokrywką od garnka- Kapitan Ameryka.  Lata z tłuczkiem do mięsa- Thor, itd....

Z tym tłuczkiem to osobna historia w ogóle. Bo tłuczki do mięsa w domu mam dwa. Jeden klasyczny, drewniano-metalowy, a  drugi tylko raz użyty- mały, lekki, cały drewniany, chujowy strasznie do klepania kotletów, ale jako młot Thora ponoć idealny. Jak się machnie w kanapę (po przetestowaniu różnych miejsc jak mamusi laptop, tatusia plecy, budowle lego braci, itp. doszliśmy wspólnie do wniosku, że tylko tam Thor może uderzać) to taki ma skubany odrzut, że mi doniczkę ze storczykiem rozpieprzył.


Mój Bobrze jak on się wystraszył!
Jak krzyczał!
Storczyk, oczywiście.
 A jak podeszłam wkurwiona, to Stifler najpierw przez 10 sekund próbował robić słodką minę, konkretnie to dopóki nie dostrzegł mojej, a potem krzyknął "celowałem w pająka". Po moim "pająk jest w łazience!" (tak, znalazł się, jestem prawie pewna, że to ten sam), po prostu zaczął wyć. 

Ale już pies jebał tą doniczkę. 
Wierzcie mi Państwo, że najgorzej jest jak się dzieciak zaczyna przeobrażać na dworze, bądź w sklepie.
Aaa tak, prawda! Nie pisałam, że to nie przychodzi naturalnie, tylko on się w Superbohatera przeobraża? Jak wygląda przeobrażanie?
Ano idę sobie po Sainsbury`s, zmierzam po jajka, gdy nagle dziecko me zaczyna się krztusić, wywraca oczy na drugą stronę, cały się wywraca na drugą stronę, robi dziwne rzeczy z twarzą, targają nim torsje, wyciąga ręce przed siebie i staje się sensacją na dziale z nabiałem. Ludzie stoją i się gapią, ja puszczam koszyk, padam na kolana, klepię go po plecach podczas gdy on wydaje odgłos jakby rzygał. 
Wymiotował, znaczy się.  
Ja się drę "zakrztusiłeś się śliną? włożyłeś coś do buzi? Stifler! Stifler!", a on się uspokaja i mówi "Jestem Batmanem. Chodź Kobieto Kot, dzisiaj walczymy razem!" I zaczyna biec, jak dziki. Gdy go gonię słyszę jeszcze tylko "nisko przy ziemi, nisko przy ziemi! Pamiętaj, ten świat jest pełen łotrów!".

Jak se w Lidlu oglądałam w poniedziałek haremki- takie spodnie, co wyglądają jakby były dla tych z infekcją krocza albo pełnym pampersem... no chyba, że tak jak ja i Obelix, podciąga się gumę pod cycki, to wtedy mają podwójną funkcję- po pierwsze antygwałty, a po drugie jakie są wygooodneee! Toć się nie mogę nachwalić normalnie! W dupsko nie wchodzą, w brzucho nie cisną! Ewentualnie cisną pod cyckami. Człowiek się schyli- rowa nie widać!  Rewelka, polecam! 
No ale mniejsza z tym, w każdym razie oglądam te haremki (wzięłam czarne) i nieopatrznie puściłam Stiflera rękę. Nie na tyle długo, żeby zdążył uciec. Na tyle długo, że wdrapał się na stojące za mną lodówki z drobiem, gdzie strzelał pajęczyną z ręki do ludzi. 

W Tesco mu Szara Eninencja powiedział, że nie wierzy, że Stifler jest Supermanem, ma rentgen w oczach i widzi przez ściany. 
Więc se w pięć sekund utorował drogę przy puszkach z czerwoną fasolką, zgiął się w pół, przebiegł na drugą stronę regału, wrócił, skupił się, zmrużył oczy i krzyknął "widzę! po drugiej stronie regału są ciastka Oreo". 
Nosz kurwa mać!

Zaprawdę powiadam Wam, że czas Superbohaterów jest trudnym czasem dla matki.
Choć są i jasne strony. 
Siara budował z dziećmi z Lego, a ja mogłam się dotlenić i w spokoju kontemplować.
Pisałam ten post do Państwa z plaży. Całe życie mieszkam niedaleko plaży. Plaża mnie uspokaja, szum morza koi moje zszargane nerwy. Tak, to ten szum morza...możliwe też, że jednak majeranek i wódka, którą zawsze z sobą zabieram.
Nieistotne.
Teraz skupiam się na tym, jak bezboleśnie dziecku powiedzieć, że jestem dorosła i to ja ustalam zasady. Nie chcę być dłużej Kobietą Kot, ani Wonder Woman. 
Chcę być Deadpoolem!!! <3

P.S. zdjęcia przedstawiają: 
 Stiflera, który transformuje się podczas spaceru. Sorry za jakość, ale musiało być duże zbliżenie, abyście Państwo mogli zobaczyć jego minę i zrozumieć co miałam na myśli pisząc "robi dziwne rzeczy z twarzą"

 Stifler transformuje się w lesie. 












6 komentarzy:

  1. A wiesz że ja też chcę być Deadpoolem?? :-))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Stifler-slodziak te miny urocze masz wesolo !pozdrawiam p.Gosia

    OdpowiedzUsuń
  3. Stifler ma po prostu buziaka stworzonego do robienia min specjalnych! Jak dorośnie i stanie się smutnym dorosłym...nie nawet nie wolno o tym myśleć!

    OdpowiedzUsuń
  4. Na zdjęciu nr jeden widać, że szykuje się do odlotu. Dobrze, że trzymacie go za ręce.

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialne, wszytko przede mną ale widzę ze będzie zabawnie :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne, dobrze że moje bliźniaki aż tak się nie wciągają w bajki. Mój Spiderman tylko do brata strzela z pajeczyny. Gratuluję syneczka.

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...