piątek, 27 maja 2016

z klasą u dentysty

W zeszłym tygodniu se zęby czyściłam. Koniec notki. Nie, żartuję. No i czyściłam te zęby, czyściłam i w końcu skumałam, że to co próbuję doszorować to, matko bosko, dziura między lewą dolną czwórka, a piątką. I tu przyznaję, że ostatni raz u dentysty byłam w Polsce. Znaczy już niemal będzie półtora roku temu będzie. Poleciałam więc po telefon i wystukałam numer do kliniki, do której chodzą moje dzieci. No i mówię, że nie, nie mam lekarza i wszystko mi jedno kto nim zostanie, bo znając życie ta miła pani, co sprawdza zgryz moim dzieciom mnie i tak nie da naklejki i że byle szybko. W międzyczasie se angielski postanowiłam podszkolić, bo mnie w szkole wśród całej masy potrzebnych słów jak "archeolog" czy tam "magiczna różdżka" nie uczyli takich niepotrzebnych bzdur jak jest ubytek, próchnica, koronka, mostek, cała proteza górna i dolna. A bo kto wie, co ja tam będę potrzebować. Zatem na wszelki wypadek całe zdania też pojechałam od razu: "Pani mi da więcej znieczulenia" "Jak nie można, jak można." "Zanim wejdę wsunę pani przez drzwi list od mojej poprzedniej dentystki, a pani zastuka w te drzwi jak przeczyta i będzie gotowa." Tu spieszę z wyjaśnieniem, że moja poprzednia pani dentystka faktycznie postanowiła mojemu nowemu dentyście napisać list. Nie wiem o co chodzi, ale przypuszczam,że o to jak jej kiedyś, zdaje się po końskiej dawce znieczulenia, zwymiotowałam w gabinecie. Posprzątałabym po sobie, ale mnie się wydawało, że jestem Marylą Rodowicz więc natura była silniejsza i śpiewałam "Małgośkę". A poza tym to jeszcze opanowałam: " Nie zawsze krzyczę z bólu. Czasem też z samego strachu. Tak czy siak znieczulenie pomaga mi pokonać moją nerwową naturę." " Czy jak będzie pani borować problemem byłoby nucić też "over the rainbow"? I gdyby asystentka mogła grać na ukulele- to mnie relaksuje." "Pani grała kiedyś w darta? To ja się teraz wyszczerzę, a pani rzuci we mnie strzykawką, bo inaczej nie usiądę." No wiecie Państwo, standardowe rozmówki polsko-angielskie z działu "u dentysty". No więc przyszedł wyznaczony dzień, wchodzę i zagajam z czym przyszłam. Pani dentystka marszczy brwi, patrzy w papiery, na mnie. Spokojnie, jestem przyzwyczajona. Ja myślę, że wśród Anglików mam ksywę Enigma. Gdzie nie pójdę i się nie odezwę tam na siebie długo patrzą, a później ciągnąc słomki wybierają kogoś z plemienia, aby poszedł i mnie rozgryzł. Oczywiście mój angielski jest bez zarzutu. To oni mówią niepoprawnie. No ale do brzegu. Stoję sobie w progu, patrzę nieufnie na tą dentystkę, ona na mnie, mnie przez głowę po raz ostatni przelatują te wszystkie angielskie próchnice i koronki, dentystka se myśli "Ależ ona jest zajebista!". Znaczy nie wiem tego na pewno, ale tak zgaduję. Po czym się odzywa. Po polsku. -Pani usiądzie na fotel i otworzy buzię, zobaczymy co tam się dzieje. No takiego chamstwa, to ja się nie spodziewałam!!! A na koniec dano mi rachunek i powiedziano, że znieczulenie niedługo ustąpi i że mam się nie gryźć w policzek i nie jeść przez dwie godziny. Jasne, kufa. Pani dentystka o ostatnie to akurat może być spokojna, bo przy takich cenach to ja chyba przez dwa miesiące nie będę jadła. Ale spoko, nie martwcie się. Nie dałam po sobie poznać szoku. Trza trzymać klasę, wiadomo. Wyszłam więc jak zwykle. Jak dama. Postanowiłam z godnością osobistą udać się do domu i tam dopiero wsadzić kciuka do buzi i kiwać się przez dwie godziny. Nawet ktoś mi walnął zdjęcie po drodze, które załączam...






4 komentarze:

  1. Ale za to Twój mąż może powiedzieć: "Moja najdroższa"!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja to nawet mam zdiagnozowane -fobia dentystyczna to się nazywa. Na szczęście moja przyjaciółka jest dentystką i ma do mnie dobre podejście :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. No każde chamstwo ma swoja cenę :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ha ha, no to sie usmialam :-)
    A tak na marginesie, to j Ci radze, przestan w koncu zyc polska rzeczywistoscia, zyjesz w Anglii to trza sie do angielskich warunkow przystosowac

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...