sobota, 21 maja 2016

KĄCIK EMIGRANTA. Dlaczego angielska szkoła ssie, część 1

Pamiętacie Państwo jak w lutym wrzuciłam na fejsa i bloga notkę o zaletach angielskiej szkoły (http://nietypowamatkapolka.blogspot.co.uk/…/kacik-emigranta…)
i obiecałam na drugi dzień napisać o wadach?
Taaaadaaaaam.
Może i z małym opóźnieniem, ale toć ja zawsze słowa dotrzymuję:
KĄCIK EMIGRANTA, z cyklu "ale jak ci się żyje w Anglii, ale tak na serio". Część 3.1. Angielska szkoła. Ciemna Strona Mocy
1) BULLYING- PRZEŚLADOWANIE
Obaj moi synowie spotkali się z z bullyingiem w angielskich szkołach, które w kuratorium postrzegane są jako szkoły dobre.
Szara Eminencja niemal dokładnie miesiąc temu, został napadnięty przez trzech uczniów, podczas przerwy na lunch i pobity. Dwóch gówniarzy go trzymało, a trzeci gówniarz kopał i bił pięściami po brzuchu krzycząc "wróć do swojego kraju". Po powrocie do domu mój średni syn, najbardziej pokojowe i empatyczne dziecko na świecie, delikatnie mówiąc był w ciężkim szoku. Gdy udało mu się powiedzieć w końcu co się stało i po tym, jak się zinhalowałam i mogłam znowu oddychać, zadzwoniłam do szkoły dokładnie po to, po co normalne matki w takim przypadku do szkoły dzwonią. Mianowicie, aby przeciągnąć dyrektorkę przez przewody telefoniczne i urwać jej jaja. Niestety pani dyrektor była na spotkaniu, połączono mnie zatem z panią wicedyrektor, od której to dowiedziałam się, że:
1) Nic takiego się nie stało. To przykre, ale chłopcy czasem się biją.
Ad 1
Powiedziałam pani wice, że owszem, chłopcy czasem się biją, ale bicie się oznacza walkę dwóch stron. Natomiast gdy dwóch chłopców przytrzymuje jednego dzieciaka, podczas gdy trzeci oprawca napierdala go po brzuchu krzycząc przy tym "wróć do swojego kraju" jest to ATAK. I to atak na tle ksenofobicznym.
Tu panią wicedyrektor wyraźny chuj strzelił, zapowietrzyła się i powiedziała, że:
2) Zdaje się, że nie mówię dobrze po angielsku, bo nie rozumiem znaczenia słowa atak. Angielskie attack, jakby ktoś miał wątpliwości. A przecież ona tłumaczy mi, że to nie był atak, tylko bójka, bo dzieci się czasem biją...
3)Dziecko może sobie krzyczeć co chce, bo W TYM KRAJU JEST DEMOKRACJA.
Ad 2 i 3
Być może nie mówię dobrze po angielsku, ale smutniejsze jest to, że to ona nie rozumie znaczenia słów i nie wie co to "bójka", "atak" i "demokracja". A najsmutniejsze jest to, że pracuje w angielskiej oświacie i ma kontakt z dziećmi, a nie powinno się jej nawet chomików powierzać pod opiekę.
4) Na pytanie dlaczego nikt o wydarzeniu jakie miało miejsce o godzinie13 nie raczył mnie poinformować, tylko po fakcie odesłano moje dziecko do klasy, jak gdyby nigdy nic i dzieciak wrócił normalnie o 15:15 do domu, pani wicekretynka odparła, że szkoła liczy sobie dajmy na to 300 uczniów i oni "nie będą dzwonić za każdym razem, gdy jakieś dziecko jest smutne"
Ad 4
To znaczy, że dziennie w waszej szkole wpierdziel dostaje 300 uczniów???
5) Ta rozmowa nie ma sensu i pani nie będzie ze mną rozmawiać
Ad 5
I bardzo dobrze. Nie przywykłam do prowadzenia konwersacji z hybrydą kołka z myszoskoczkiem o inteligencji upośledzonej flądry.
To tak oficjalnie, bo wiadomo, że ja dama jestem więc się nie będę zniżać do poziomu takiej głupiej krowy!
Nieoficjalnie to się zamknęłam we własnej sypialni i powiedziałam to wszystko na raz, co mówią raperzy w tych momentach swoich utworów, które radio cenzuruje. Następnie wysmarowałam takiego maila na lokalny komisariat, wnosząc skargę na panią wicetępądzidę za propagowanie niczym nieuzasadnionej ksenofobii, popieranie przemocy na terenie szkoły oraz oczywiście bezpośrednio na gówniarzy, że przypuszczam, iż lokalna policja jeszcze długo będzie miała o czym mówić. Pojechałam również do kuratorium. Na drugi dzień byłam na spotkaniu z panią dyrektor, która po rozmowie z policją nie wiedziała jak nas (mnie i Szarą Eminencję) przepraszać. Tak czy siak, ze względu na wniesione oficjalnie skargi- sprawa w toku.
Co do starszego syna, to znacie Państwo nieco okoliczności przyrody. W zasadzie każdy jego dzień w szkole jest walką o godność i demonstracją siły (głównie psychicznej, choć niekoniecznie). Zaznaczę tu, że mój syn jest w klasie dla najzdolniejszych dzieci (tzw. top set). Zachowań, które Wam zaraz opiszę dopuszczają się zatem dzieci najinteligentniejsze.
Znaczy szkolna elyta.
Otóż dzieci nie chcą z moim synem siedzieć w ławce oraz pracować na lekcjach, "bo jest z Polski". Mówią to otwarcie do nauczycieli. Dwóch pedagogów, DWÓCH, zareagowało jedynie na takie słowa wkurwem. Jedna nauczycielka nazwała zachowanie tychże dzieci obrzydliwym, druga wywaliła chłopca, który się burzył z tego powodu z klasy. Reszta udaje, że nie słyszy, bądź nie słyszy faktycznie (o tym dlaczego napiszę następnym razem). Część nauczycieli bierze w dyskryminacji świadomy bądź, w co ciężko raczej uwierzyć, nieświadomy udział mówiąc do mojego dziecka np. "to się przesiądź (ze swojego miejsca!) i usiądź sam z boku" albo "to nie pracuj jeśli oni nie chcą być z tobą w grupie, posiedź sobie po prostu".
Jak to teraz młodzież mówi?
Żal pl.?
Ktoś potrafi rzucić w syna jakimś przedmiotem typu długopis, czy tam książka. Ktoś inny go popchnie, jeszcze ktoś inny zwali jego rzeczy z ławki. Bo o przezwiskach typu "polski chuj" to już nawet nie wspomnę. Oczywiście wszystko podczas lekcji.
Szkoła długo, długo nie reagowała. To znaczy na spotkaniach ze mną musiałam ich niemal wyciągać z własnego tyłka, zapewnieniom o poprawie, przeprosinom i obietnicom nie było końca, ale de facto nic się nie zmieniało. Nic oprócz widma końca granicy cierpliwości mojego syna.
A to rosły chłopiec jest i bardzo wyszczekany. Po matce. Któregoś pięknego dnia, po tym jak dostałam smsa od mojego dzieciaka, że jakaś smarkula zawołała go per "ej, polski chuju" a jak się odwrócił, to dostał w twarz- poszłam do szkoły, powiedziałam kilka zdań, po których learning leader (opiekun roku) zrobił się blady, a dyrektor czerwony, po czym prosto ze szkoły udałam się na komisariat. Później do Citizens Advice (biuro porad obywatelskich) i wraz z nimi zgłosiłam się do prawnika (w toku). Szefowa tegoż biura idzie też w moim imieniu do lokalnego MP (członka parlamentu), gdyż obie jesteśmy zgodne, że ja i mój niewyparzony język powinniśmy zostać w domu zanim znowu komuś powiem, że ma łeb tylko po to, żeby mu deszcz do środka nie napadał.
W piątek, po 9 miesiącach od rozpoczęcia roku, odbył się w szkole apel z udziałem policji.
Po apelu pół klasy wyło, a synuś jeden się śmiał.
Zaczął też dostawać urocze Walentynki, które to z miłą chęcią, za zgodą syna, Państwu pokażę.



 Oraz luźno przetłumaczę z szacunku do tych, co to mieli w szkole ruski zamiast angola.

"Do Apola
Bardzo mi przykro, że byłam wobec ciebie rasistką i mam nadzieję, że znowu będziemy mogli być przyjaciółmi. Wiem, że nie najlepiej się układa między nami, ale postaram się to naprawić"
"Do Apolla
To musi być ciężkie przeprowadzić się z jednego miejsca do drugiego i uczyć się nowego języka, ale to nie powstrzymuje cię przed byciem dzieckiem takim jak ja . Ostatnimi czasy widziałam jak dużo ludzi było wstrętnych w stosunku do ciebie i duzo myślałam o tym, co ja robiłam. Wiem, że to było złe i nie wiem, co ja sobie wyobrażałam. Jest mi naprawdę przykro i proszę, czy możesz mi wybaczyć?"
W tym miejscu pragnę Państwu z całego serca podziękować również za zainteresowanie, wszelkie maile i wiadomości na fejsie, wszystkie rady i słowa wsparcia. I przeprosić za opieszałość w odpisywaniu. Chcę odpisać, naprawdę chcę, ale się czasem boję, że wylewu dostanę, jak za którymś razem będę znów ten syf opisywać.
Jak byście byli ciekawi dlaczego nie zmieniliśmy szkoły- w naszym miasteczku są dwie i Don Juan (o, ironio!) chodzi do tej lepszej. Poza tym bullying to nie jest problem lokalny i świadczy o tym choćby ilość maili jakie od Was dostałam po ostatnim na ten temat wpisie.
Zresztą, czy ktoś jeszcze o tym nie słyszał: http://www.polityka.pl/…/1661984,1,tajemnicza-smierc-polski… ?
Syn uznał też, że nie ma siły szukać szkoły, w której nie będą go poniżać za nic. Za bycie Polakiem po prostu. I jak już chcą tak nie lubić Polaków, to niech przynajmniej mają powód. Niech zobaczą z kim zadarli Emotikon wink
Dumna jestem z tego mojego dzieciaka. Mówiłam już?
Dobra, muszę się chwilowo wylogować Kochani, zatem resztę powodów, dlaczego angielska szkoła pod pewnymi względami też ssie poznacie....hmmmm...jutro ;)Emotikon wink
P.S. jeśli Wy lub Wasze dzieci zmagacie się z bullyingiem w UK śmiało zachęcam do kontaktu. Nie posiadam wszechwiedzy i nie gwarantuję, że pozbędziecie się problemu, ale posiadamy z synem już pewne doświadczenie jak skutecznie sobie radzić w podbramkowych sytuacjach, a i rady daję rozważnie zazwyczaj ;)Emotikon wink

26 komentarzy:

  1. Strasznie mi przykro że Twoi synowie przechodzą przez takie piekło. Na szczęście dobrze ich wychowalas i znają swoją wartość i byle kto nie sprawi ze poczują sie takim samym kawałkiem gowma jak ich prześladowcy. Widzisz, dzielna baba z Ciebie! Bullying i rasizm to zmora Brytyjczyków, właściwie to cecha ich charakteru, dlatego utworzyli prawo przeciwdziałające tym zjawiskom. Spotkałam sie z bullyingiem w mojej pracy, pracuje dla councilu i mamy Policy przeciwdziałające tym zjawiskom, jednakże wszelakie skargi wnoszone na ten temat rozwiązywane są bardzo opieszałe, bo bullyier twierdzi ze nie miał nic złego na myśli, a osoba mająca rozwiązać problem zaleca... rozmawianie z innymi łagodniejszym głosem (!). Byłam ofiara bullyingu w mojej firmie, ale ze nie jestem typem ofiary to napisałam piękny raport o zajściu i odmówiłam pracy z osoba prześladująca mnie. Uszanowano moja decyzje, ale cześciowo. Wobec czego zaczelam szukać innej pracy i nagłośnilam to, co w końcu zmusiło szefostwo do podjęcia kroków zeby mnie nie stracic, bo jestem ceniona w pracy- jak wielu naszych rodaków wykonuje ja rzetelnie i z szacunkiem dla osób którymi sie opiekuje. Trochę czasu to zajęło ale moja sytuacja poprawiła sie zdecydowanie i nikt wiecej nie próbuje wyzywać na mnie swoich frustracji...
    Powodzenia życzę w walce, bo prawo tutaj chroni osoby prześladowane, tylko trzeba trafić do właściwych ludzi ze swoją skarga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ja byłam i w councilu. Urzędniczka, która ze mną rozmawiała była ciemnoskóra. Powiedziała mi, że 5 lat szkoły wspomina jako 5 lat piekła. I że musimy być silni. Wtedy właśnie powiedziałam jej, żeby takie rady sobie zwinęła i rozważyła znaczenie słowa "czopek". A co do nagłośniania- czekam ostatecznie na to, co powie/zrobi MP i zwrócę się do lokalnej prasy.

      Usuń
  2. Aniu, wszystko mi opadlo. :((( To sie w glowie nie miesci.
    Sily sle. Dobrze, ze trafilo na madra i odwazna matke.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że pokazuje są tę ciemną stronę bycia emigrantem.A wydawałoby się, że to cywilizowany kraj... Świetnie sobie radzicie, brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że jeśli o czymś mówić, to szczerze bądź wcale. Osobiście sama też nie lubię czytać lukrowatych wpisów ludzi z wyimaginowanego świata. Ciemne strony są wszędzie. I mówienie o nich jest moim zdaniem ważne. Rzuca to jakieś światło tym, którzy dopiero chcą podążyć daną ścieżką.

      Usuń
  4. Aniu (mogę się tak do Ciebie zwracać?).To nie jest tylko zjawisko występujące w Anglii.Po to jest prawo unijne,żeby z nim walczyć.
    W Holandii jest podobnie - co prawda nie mam dzieci w szkole ale tu żyje od lat i widzę.jednocześnie przychodzą z gminy testy do wypełnienia np. z pytaniem czy spotkałam się z przejawami rasizmu itp.
    Polaków specjalnie nigdzie nie lubią. możemy się jeszcze skutecznie bronić przed tym ale chyba już niedługo..Wystarczy poczytać na onecie komentarze na temat zjawiska emigracji...
    Sami jesteśmy rasistami (my Polacy) trudno nam zaakceptować wszelką inność .Dla siebie wymagamy innych norm??
    Przykro mi ,że spotykasz się z tym zjawiskiem na swojej skórze. I walcz, póki jeszcze możesz. To pisze też emigrantka, która tu już widziała i przeżyla niejedno.Nigdy nikomu z Polaków nie mogę wytłumaczyć ,sczególnie tych mieszkających w kraju - dlaczego tak kocham ideę wspólnej Europy.Ciekawa też jestem Twojego zdania na temat ksenofobii różnej maści...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że możesz zwracać się do mnie po imieniu:)
      Pamiętam jak mój ojciec, który wyjeżdżał do Niemiec w latach 80 i wczesnych 90, opowiadał o tamtejszych nacjonalistach. Pamiętam też opowieść, jak grupa skinów goniła ojca i jego kolegów po berlińskim dworcu, bo usłyszeli język polski. Zatem pewnie masz rację, wszędzie w końcu żyją ludzie, a ludzie nie dzielą się na Anglików, Rosjan, Niemców, Polaków, Holendrów itd., tylko na dobrych i złych/ fajnych i tych całkiem niefajnych.
      Idea wspólnej Europy również jest bliska mojemu sercu. Jednak równocześnie byłam i jestem sceptycznie nastawiona do niekontrolowanego napływu uchodźców. Czy to ksenofobia?

      Usuń
  5. Najgorsze co może być to sadyzm wobec przyzwoitego i wartościowego dzieciaka. Imponujesz mi swoją mądrością i prawidłowym atakiem na sprawców ( przy pomocy odpowiednich władz)!!! Domyslam się tylko ile Cię to kosztuje emocji.
    Życzę aby jak najszybciej nadszedł dzień w którym będziecie czuć się "jak OBYWATELE Wielkiej Brytanii"
    Jestem pod wrażeniem poprzednich wpisów, które dzisiaj udało mi się poczytać! Pozdrówki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale szczerze mówiąc to zdaje się, że ja nie chciałabym zestarzeć się w Wielkiej Brytanii. Z zupełnie innych, prozaicznych przyczyn- jeszcze jeden tydzień z przeszywającym wiatrem i ze słońcem pod koniec maja przez dwie godziny dziennie i obawiam się, że dostanę bzika :D

      Usuń
  6. A tak miało być pienknie...:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie było piękniej niż w polskiej rzeczywistości- nie byłoby mnie tu. Przyspawana nie jestem, analfabet(k)o.

      Usuń
    2. Sto procent racji dla Nietypowej.....na odpowiedz na wpis Anonimowy z 21:50

      Usuń
  7. Chłopakom należy bardzo matki pogratulować <3

    OdpowiedzUsuń
  8. WIEM ANIU JAK JEST !!UWAZAJ NA SIEBIE JA WALCZE O PARKING -mlody czlowiek a tak zawistny w oknie ma flage zamiast zaslon w szlafroku wybiega aby powiedziec mojemu mezowi ze to wszystko to jego !!!!pozdrawiam p.Gosia (tez chyba asmatyczka )

    OdpowiedzUsuń
  9. O matko, a ja myslalam, ze tylko czarne dzieci sa przesladowane. Zarty na bok. Moje dzieci urodzily sie w Kanadzie, ale chodzily do szkoly gdzie ponad polowa uczniow byla urodzona gdzie indziej I moze dlatego nie bylo problemow z przesladowaniem na tle pochodzenia. Corka za to spotkala sie z przesladowaniem, poniewaz dziewczynki w wiekszosci sa urocze, nie oceniaja sposobu ubierania I nie usiluja dyktowac w co z kim I kiedy mozesz sie bawic. Trwalo to krotko. W jej nowej szkole dzieci dziela sie na cool (bogate) I mniej cool I kazdy sie trzyma swojej grupy I nie wlazac sobie wzajemnie w droge. Na ponad 400 uczniow jest moze 10 uczniow kolorowych I pewnie tyle samo urodzonych poza Kanada. Wyglada na to, ze Twoje dzieci poprostu zle trafily albo anglicy to wyjatkowo malo swiatla nacja. Wspolczuje I Tobie I dzieciom bo walka z glupota jest chyba najciezsza. Trzymajcie sie.
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że i jedno, i drugie. W sensie- źle trafiliśmy (małe miasteczko, zamknięta społeczność), a statystyki szkolne i doświadczenia innych Polaków pokazują, że bullying to chleb powszedni. Niestety.

      Usuń
  10. Brawo za szczerość! Jesteś jedna z nielicznych osób,która życie na emigracji opisuje tak,jak ono wygląda naprawdę.
    Żal mi tych Twoich dzieci,zupełnie niepotrzebne im takie doswiadczenia,o ktorych pewnie nigdy nie zapomną.Oby Twoje działania przyniosły trwały efekt.
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak na marginesie, bardzo jestem ciekawa czy w szkole syna sa jacys "uchodzcy" z krajow arabskich?
    Jestes wspanialym czlowiekiem i Matka, Twoje dzieciaki maja wielkie szczescie.
    Tak trzymac !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Liz. Co do uchodźców tych ze świeżej fali, to raczej nie. No chyba, że biegle śmigają po angielsku i od razu wmieszali się w tłum. W klasie mojego syna był chłopiec z Rumunii. Już go nie ma. Matka nie wytrzymała i wrócili do ojczyzny. Poza tym w całej szkole jest niewiele osób o ciemnej karnacji. Mieszkam na zadupiu. 38 tys. mieszkańców. Nigdy nawet nie spotkałam w moim miasteczku nikogo w hidżabie, także wydaje mi się, że to tak jakby u nas do Pcimia Dolnego trafiła para gejów. Ateistów przy okazji. W tym jeden z nich byłby czarny. I mieliby dziecko. Koniecznie małego chłopca. Rozumiesz? :D

      Usuń
  12. Rozumiem bardzo dobrze, :)))
    Buaizaki

    OdpowiedzUsuń
  13. ciekawe to, co piszesz. klepie akurat z telefonu i chetnie bym swoje dorzucil ale jakby niewygodnie. gratuluje postawy zajebistej matki. i mam pytanie - czy to druga czy juz trzecia faza akulturacji? (: - szkorbut

    OdpowiedzUsuń
  14. Moje dzieciaki poradzily sobie same. Ale 10 lat temu to byly troche jednak inne czasy. Z opowiesci dzieci wiem ze najwiekszym bully byl chlopak, ktorego rodzice przyjechali tutaj z jakiejs Sri Lanki. Troche wymiekl jak na zaczepke w stylu "twoja matka sprzata zasrane kible" moj syn odpowiedzial ze jego matka pracuje na uniwersytecie a jego uklada chleby w Morrisonie (bo widzial) i nic lepszego nie bedzie mogla w zyciu robic bo szkoly nie skonczyla. Zreszta, po dwoch latach i tak wylecial ze szkoly... Chlopak, nie syn.
    Jak napisalam, moje dzieci poradzily sobie same, slownie bo silowo nie musialy. Juz Ci wczesniej pisalam ze nie warto siedziec cicho i byc grzecznym, jak sie walczy takim samym orezem jak oni to wtedy dopiero nabieraja szacunku. O dzieciach mowie. Niestety, sila rzadzi (do jakiegos czasu, bo w starszych klasach juz jest lepiej).
    Podziwiam Cie pomimo wszystko i rozumiem, chociaz nie doswiadczylam nigdy niczego podobnego. Moze dlatego ze sie nie wtracalam za bardzo, a moje kontakty ze szkola dotyczyly edukacji a nie zachowania. Powodzenia w walce o sprawiedliwosc!

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...