piątek, 22 kwietnia 2016

o autorytetach

Przeczytałam wczoraj wpis pewnej blogerki, o tym, że nie należy mieć z dzieckiem przyjacielskich relacji, bo dziecko musi wiedzieć kto rządzi, bo nie należy go obciążać problemami dorosłych, bla bla, ble ble, itd.
Generalnie od kiedy skończyłam 16 lat mam zasadniczy problem z czytaniem takich poważnych porad na poważne tematy, bo tuż "po" pozostaje mi uczucie, że nawet jak coś w tym jest, to i tak człowiek średnio rozgarnięty o tym wie bez poradników, za to z prostej przyczyny- mianowicie, po mojemu, człowiek choćby średnio rozgarnięty po prostu myśli.
Z kolei nie wierzę, że taki wyborca PiSu puści sobie czytając "O Fortuna" Orffa i odejdzie od monitora lepszym człowiekiem.
Zawsze też prędzej czy później zaczyna mi drgać lewa powieka, sięgam po majeranek i wódkę, a po godzinie żalę się na forum hodowców marchwi, że zamiast tego bloga na luzie traktować powinnam smarować teksty o chwytliwych tytułach w stylu "nie bądź zołzą w małżeństwie", o treści "nie krytykuj złośliwie męża, bo i on zacznie cię krytykować", a wtedy miałabym 2 miliony czytelników, w sumie raczej czytelniczek, które pisałyby mi komcie "mam 52 lata i popłakałam się przy Twoim wpisie, który skłonił mnie do głębokiej refleksji. Teraz zrozumiałam dlaczego 9 razy się rozwiodłam. Jesteś taka mądra, lofciam cię".
I może byłabym już na tych Karaibach.
Choć w sumie pieniądze na nie mam i tak zgromadzone. Słaby punkt planu jest taki, że są one nadal w Państwa kieszeniach...
Reasumując- poradę, to ja mogę przyjąć od Dr Jot, a nie od Jasona Hunta. Jednakoż w kraju, gdzie ludzie na partię rządzącą wybrali PiS nie dziwi mnie specjalnie, że to ten drugi jest ponoć czołowym blogerem.
No ale do brzegu.
Wszystko można byłoby ogarnąć jednym ziewem, gdyby nie końcówka, która wyrazie mnie ożywiła, bo większej bzdury dawno nie czytałam.
"Nie wypowiadajmy się o innych dorosłych w sposób szyderczy, nie krytykujmy nauczycieli, nie obgadujmy sąsiadów, nie kpijmy z teściów i dziadków. Kiedy razem z dzieckiem odzieramy z szacunku autorytety nie dziwmy się jeżeli sami zostaniemy go pozostawieni." (źródło cytatu pochodzi z bloga Nishki)
Miałam koleżankę w podstawówce, którą molestował ojciec. Przez lata. Gdy skarżyła się matce, że tata bierze ją na kolana i wkłada ręce pod bluzkę, słyszała, że ma się cieszyć, że nie pod spódniczkę. Pękła dopiero jak skurwiel zaczął interesować się jej siostrą.
Byliśmy tylko dziećmi. Ktoś z nas spytał jak długo to trwało?
Kilka lat.
Dlaczego zatem nie poskarżyła się szybciej?
Bo to TATA, to RODZICE.
A oni wiedzą lepiej co jest dobre, a co złe. Co normalne, a co nie. No i kto jej uwierzy?
Mam w rodzinie osobę, która ucierpiała zdrowotnie na skutek błędu medycznego.
Pytam zatem czy zgłosiła skargę na tego lekarza, czy ma zamiar podjąć jakieś kroki prawne, dochodzić odszkodowania?
Nie.
Dlaczego?
Bo to LEKARZ. PROFESOR na dodatek.
Oglądałam kiedyś wywiad z kobietą, która straciła wzrok kilka dni po uderzeniu w głowę drewnianym piórnikiem przez nauczyciela.
-Co na to rodzice?- spytała dziennikarka
-Jeszcze mi manto po powrocie ze szkoły spuścili, że zdenerwowałam NAUCZYCIELA.
Wszak nie wolno źle mówić o JPII, bo to PAPIEŻ był.
Nawet jak siedział na pokrywie kościelnego kotła i pilnował, aby się nadto nie wylała bulgocząca pedofilia i przekręty.
Czyż nie?
To jest pani DOCENT, pan MECENAS, BABCIA, TATA..
Cóż to za pierdolenie, moi Kochani?
To jest CZŁOWIEK. A ludzi dzieli się na dobrych i złych (też fachowców). I jak są źli, to trzeba głośno o tym mówić, również, a może zwłaszcza przy dzieciach. Coby to dziecko w przyszłości potrafiło zło od dobra odróżniać. Bez wyjątków.
Toteż jak całkiem zdrowy pan sąsiad (miejski radny skądinąd) po raz kolejny zaparkował na miejscu dla niepełnosprawnych, to mu jak najbardziej przy dzieciach powiedziałam, że jest czystej wody chamem. A później im wytłumaczyłam na dokładkę, że trzeba być strasznym bucem i burolem, żeby tak robić. I że trza cyknąć fotę i wysłać do Straży Miejskiej.
Czy nie obawiałam się, że dzieci okażą mu jakąś tam pogardę?
Oczywiście, że się nie obawiałam.
Ja miałam taką nadzieję.
Jak pani od matmy wyzywała w szkole mojego syna dzieci od grubasów i debili, to mu powiedziałam, że delikatnie mówiąc ma problemy z banią, w tym prawdopodobnie mega kompleksy, żeby się na dzieciach w ten sposób wyżywać. I że może i z matematyki jest dobra, ale taki z niej pedagog, jak ze mnie top modelka.
Czy nie martwiłam się, że mój syn straci do niej szacunek?
A to nie ona powinna się o to martwić traktując dzieci bez szacunku?
Państwo pozwolą, że zacytuję jedną z myśli, która mnie przez życie prowadzi :
"Kiedyś traktowałem ludzi dobrze. Teraz z wzajemnością."
Tego też uczę synów.
Jak i tego, że za każdym tytułem stoi człowiek. I czasem jest to skurwysyn, o czym należy głośno mówić nie bacząc przy okazji również na wiek, czy inne okoliczności przyrody. Nawet (zwłaszcza) jeśli to pan profesor, pani ordynator, prezydent, biskup, czy inne bożyszcze tłumów.
Szacunek należy się każdemu. Do czasu. Konkretnie to do zrobienia czegoś, czym sobie dana osoba na ten szacunek przestanie zasługiwać.
Nishka kończy swój wpis słowami " Kiedy razem z dzieckiem odzieramy z szacunku autorytety nie dziwmy się jeżeli sami zostaniemy go pozostawieni."
Pani kochana, a kto Ci powiedział, że ja chcę być dla mojego dziecka autorytetem w ogóle?
Moje dzieci mają wiedzieć, że matka ma "ciut" więcej od nich życiowego doświadczenia, że je kocha i zawsze będzie, że je wspiera i pragnie dla nich jak najlepiej- dlatego gramy w większości na moich zasadach. Choć chodzimy też na kompromisy, gdyż ich matka nigdy nie twierdziła, że posiada wszechwiedzę, jest nieomylna i jest jakimkolwiek pieprzonym autorytetem w jakiejkolwiek życiowej dziedzinie. Moje dzieci mają widzieć, że w życiu płynę z prądem, pod prąd, nurkuję, serfuję, czasem stoję na brzegu i boję się zamoczyć stopę, czasem siedzę na kamieniu i czytam mądrą książkę na dany temat albo wybieram "telefon do przyjaciela", a czasem odwracam się dupą w stronę wody i mówię "a pierdolę to wszystko!".
Może dlatego nie siedzę w kąciku drżąc ze strachu, że w którymś momencie ich ideał sięgnie bruku:) Raczej stale jestem otwarta tak na "mamo, to było super", jak na "mamo, to było do bani". Nie oczekuję deifikacji.
I czasem mówię "sorry, w założeniu to miało lepiej wypaść, a zupełnie mi nie wyszło".
Za to nie boję się też, że jakiś zbok włoży im kiedyś ręce w majtki, a oni zamiast przylutować mu w ryj, narobić rabanu, pobiec na policję i prosto do mnie, będą siedzieli cichutko, bo im mama mówiła, że ksiądz, nauczyciel, czy pan trener to już z góry AUTORYTET.


18 komentarzy:

  1. No! jakie to prawdziwe..
    W samo sedno :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słuchaj no, NMP. ( tak w ogóle, czy specjalnie masz taki skrót, czy jakoś tak wyjszło? )Nie trza było opuszczać ojczyzny i pozbawiać jej tego jednego głosu więcej. W wyborach znaczy się.
    A poza tym, mądrze napisałaś, no ale Ty o tym wiesz, więc się nie zdziwisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. próbowałam nie opuszczać ojczyzny, to nie było łatwe, możesz mi wierzyć. Zresztą momentami nadal nie jest. Przeszło trzydzieści lat udawało mi się wytrwać na miejscu, a później nerwy mi puściły, czy tam nadzieja opuściła mnie ostatecznie;)

      Usuń
    2. (co do skrótu to oczywiście, że był to zamierzony przypadek ;) )

      Usuń
  3. Ania, jesteś zajebista. Przeczytałam w sumie tylko 2 Twoje teksty, jak na razie, ale uwielbiam Twoje podejście do życia. No i to sarkastyzczno-ironiczne poczucie humoru.
    Do Krzysztofa Krawczyka, Watykanu, fokarium na Helu też napiszę, niech też to wiedzą :-) .
    Pozdrawiam ciepło. Adam/Sheffield

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Ci bardzo, pozdrawiam równie serdecznie :)

      Usuń
  4. Zgadzam się z Twoją oceną i przykładami. Fajna z Ciebie Matka i Człowiek (tak myślę), trzymaj się ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj cos czuje, ze musze wdrazyc w moje zycie Twoje motto zyciowe.
    a tak w ogole to 100% prawda.
    Tak sie zlozylo, ze bylam molestowana jako dziecko, i co, i nikt z doroslych mi nie uwierzyl, malo tego pewnie jakos zachecilam, k... 9 letnie dziecko.
    I ja mam darzyc takich bliskich szacunkiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takich chwilach właśnie całe moje "wygadanie" idzie w pizdu i zwyczajnie nie wiem co napisać, poza tym, że kurewsko mi przykro.

      Usuń
  6. Mądrze prawisz;D
    nie napiszę lofciam, bo wolę facetów;DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do powyższych autorytetów należy dołączyć jeszcze ten związany z wiekiem. Szacunek dla starych, tylko dlatego, ze przez kilkadziesiąt lat mieli satysfakcje z niefartu innych i wielka radość z tego powodu. Młodsi tylko dlatego, ze później się urodzili maja te mendy szanować i uznawać ich autorytet. Autorytet skurczybyka. Aniu, gratuluje poczucia humoru

      Usuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...