sobota, 6 lutego 2016

dlaczego nie bijemy dzieci

Godzina 10:45. 
Jestem już po półgodzinnym wykładzie dotyczącym sprzątania pokoju, które skwitowane zostało przewróceniem oczu na drugą stronę, po którymś razie, gdy Don Juan chciał po prostu nimi tylko wywrócić.
Później chciałam zrobić pranie i po tym jak weszłam do łazienki, kolejne 20 minut zajęło mi tłumaczenie Szarej Eminencji, że wrzucić brudne ciuchy do kosza, to nie to samo, co rzucić je na/obok niego. 
Szary z pokorą wysłuchał, bo on zawsze słucha z zaangażowaniem i pokorą, po czym doniósł grzecznie resztę ciuchów do prania, wsadzając je już bezpośrednio do pralki.
Prosto spod łóżka.
Wstawiłam więc pranie.
Siebie też miałam ochotę wstawić, ale nieważne.
Zamiast tego postanowiłam wrócić do zimnej kawy.
-Nie róbcie tego!
-Musimy!
-Nie musicie!
-Musimy!
PLUM!
PLUM!
PLUM!
To ludziki lego, po krótkim dialogu zaaranżowanym przez Stiflera, skakały do mojej kawy.
Odsunęłam zamaszystym ruchem najmłodsze dziecię, wstawiłam kawę do mikrofalówki, a co se będziemy udawać Francję-elegancję i wytwornych kawoszy, skoro 2 minuty wcześniej i tak paluchami wyciągałam z niej zabawki. Kawa odgrzana w mikrofalówce jest prawie tak samo dobra jak świeżo parzona. Każda matka o tym wie.
W końcu usiadłam, popatrzyłam Siarze w oczy i powiedziałam:
-Przypomnij mi, dlaczego my ich właściwie nie bijemy?
-Bo podnosząc rękę musielibyśmy odsłonić pachwiny.
I tyle w temacie.

5 komentarzy:

  1. Ja to chyba miałam nawet kiedyś taki słaby moment, że kawę odgrzałam na patelni...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Czasem wyjmuję telefon dzwoniący z lodówki. Również pozdrawiam.

      Usuń
  2. Siara to bardzo mądry chłop jest. Mądrzy ludzie wiedzą, że słabizny się bez ochrony nie zostawia. ;-)))))

    OdpowiedzUsuń
  3. A po co bić dzieci? Same się biją między sobą :-))))Nie należy im tylko przeszkadzać, no bo... to już Siara sam powiedział :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. To z takich zakręconych dodam coś od siebie, w ferworze obieranie ze skórki jabłek, gruszek i bananów z rozpędu obrałam rzodkiewkę na kanapkę :)

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...