poniedziałek, 6 lipca 2015

Przeprowadzka z Polski do UK (też kotów) od strony technicznej

PRZEPROWADZKA RZECZY I KOTÓW Z POLSKI DO UK (technicznie)

Nie byłoby tygodnia, gdyby ktoś nie pytał jak od strony technicznej, w naszym wypadku, wyglądało przepchnięcie całego inwentarz na Wyspy. Zatem postanowiłam napisać to publicznie, a później, jakby w wyborach parlamentarnych wygrał PiS, będę masowo już tylko linka dawała.

Chciałabym też zaznaczyć, że wpis nie jest w żadnym calu sponsorowany i żaden z właścicieli podanych przeze mnie firm nie jest moim ojcem, bratem, szwagrem, czy nawet znajomym.
Tu taka dygresja- proponowano mi kiedyś reklamę podpasek za 20 zł.
Wyobrażacie sobie takie chamstwo.
20 zł!!!
Który bloger będzie się szmacił za takie pieniądze? Co my, dziwki?
To szczyt bezczelności żeby mi reklamę podpasek proponować.
Ja swoją godność mam!!! I możecie mi wierzyć, że poczułam się bardzo niekomfortowo.
Nie to, co dziś.
Choć może to dzięki nowym podpaskom Always, które stworzone zostały z super chłonnego materiału, a ich górna warstwa zbudowana jest z tysięcy kanalików, które odprowadzają wilgoć wgłąb podpasek ;)

Wracając do tematu...
Czytelnicy bloga wiedzą, że zaufany transport części mojego dorobku, a przede wszystkim kotów, rozmyślił się, jak miałam już kupione bilety na samolot i to dosłownie na trzy dni przed planowaną przeprowadzką.
Od piersiówki oderwała mnie przyjaciółka, która podrzuciła mi tego linka

http://clicktrans.pl/

Zaniechałam więc morderstwa, postanawiając obczaić cóż to za twór i wnioski były takie: nie mam pojęcia dlaczego Clicktrans to tak mało popularny serwis  (a przynajmniej ja o nim nigdy wcześniej nie słyszałam i żadna z osób, której go poleciłam dalej), ale jest w swej prostocie genialny.
Link prowadzi do aukcji przewozowych. Transport międzynarodowy i krajowy.
Rejestrujecie się Państwo w zupełnie nieskomplikowany sposób, po czym zamieszczacie ofertę skąd i dokąd macie coś do przewiezienia, z którego piętra na które, czy życzycie sobie pomoc w noszeniu rzeczy, co to takiego jest (od jachtu po pudełko po butach), jaki budżet na to przeznaczyliście (niekonieczna opcja, której zresztą nie polecam) i jaki termin realizacji zamówienia Was interesuje.
Jeśli wybierzecie opcję z podaniem budżetu zainteresowani przewoźnicy będą się licytowali w dół, zbijając cenę. Jeśli zaś propozycja cenowa z Waszej strony nie padnie- przewoźnicy zaproponują swoją.
W międzyczasie możecie zadawać potencjalnym przewoźnikom pytania. Nie wolno Wam jedynie wymieniać się danymi kontaktowymi.
W każdej chwili jesteście w stanie przerwać licytację. Dostajecie wtedy wszystkie dane kontaktowe przewoźnika.
W aukcjach biorą udział zarówno osoby prywatne- ot, Pan Zenek jedzie do córki do Niemiec, ma miejsce w aucie i może coś zabrać. Po duże i sprawdzone przez portal firmy przewozowe.
Są też opinie na ich temat do wglądu, na których polecam się skupić, bo czasem bywa to takie kino grozy, że Stephen King, to przy nich leszcz.

Przeprowadzkę miałam trzyetapową.
Ustaliłam z mamą, że koty, dopóki nie znajdę kogoś odpowiedniego do przewozu (a równocześnie kogoś, kto nie chce 1500 zł za przewóz 1 kota), zostaną póki co u niej, a na pierwszy ogień pójdą rzeczy najpotrzebniejsze.
W ogłoszeniu określiłam 300 kg "sprzętu i akcesoriów domowych- sprzęt RTV, nieco AGD, rowery, zabawki, odzież, książki i takie tam"- licytacja zaczęła się od 3 tys. Przerwałam ją na 2600, wybierając firmę, która proponowała 2800, miała 100% pozytywnych komentarzy,a w pw przesłała mi propozycję, że ustalona kwota podlega niewielkiej negocjacji.
Gdy zaczęłam to wszystko ważyć, po 10 mailach i 15 telefonach do właściciela firmy, które podpadały już pod stalking, ustaliliśmy 400 kg.
Dzięki uprzejmości kierowców pojechało 500.
I jeśli wydaje się Wam, że 500 kg to dużo, oznacza to, że nigdy się nie przeprowadzaliście z trójką dzieci i najprawdopodobniej nie czytacie książek (księgozbiór samych moich dzieci to ponad 700 książek, także ten...)
Jeśli chcecie obejść Click Trans, to podaję namiary na firmę, którą polecam z czystym sumieniem

USŁUGI TRANSPORTOWE - Euro-Express Wiśniewski
Marek Wiśniewski
PL  06-102 Grabówiec 104D
tel. +48 883 987 081
www.euro-express-wisniewski.pl

Pana Marek jest przesympatycznym, życzliwym człowiekiem. Zarówno on, jak i jego kierowcy, są ludźmi w pełni profesjonalnymi i w każdym calu dotrzymali umówionego słowa.

Następna partię rzeczy transportowała mi firma

Pana Marka Gornowicza
 mail: mrs.gornowicz@wp.pl
 tel. 511504850

Nazwy firmy niestety nie pamiętam, ale serdecznie polecam :)
Jak w powyższym przypadku- życzliwość i pełen profesjonalizm.

Koty dobiły do nas w maju.
Po uprzednim zaczipowaniu, założeniu im paszportów, szczepieniu przeciw wściekliźnie, odrobaczeniu i ogólnym przeglądzie technicznym, dojechały w transporterach, w kabinie kierowcy firmy Verveoutlet

http://www.verveoutlet.pl/

 Zostały zabrane od mojej mamy w poniedziałek koło godziny 8 rano, we wtorek koło 13 były u mnie. Szczegóły postojów, karmienia, pojenia, dania im rozprostować kości, wymiany podkładów w transporterach (nie wyszłyby przy kimś obcym na dworze się załatwić, a zwierzęce pampersy w ogóle mi się nie sprawdzają)- moja mama omówiła z właścicielem firmy kilkakrotnie, by później kilkakrotnie omówić je z kierowcą.
Koniec końców wierzę, że wszystko dobrze zrozumieli, bo koty przyjechały w bardzo dobrej kondycji i nic im nie dolegało, ani nie dolega.
Transport kosztowałby mnie 1150 zł (za oba kocury), jednakże Maćkowi przypomniało się, że w piwnicy w Gdańsku została jego skrzynka z narzędziami, moja mama postanowiła podtuczyć dzieci słodyczami i takie tam i w sumie nie pamiętam, czy zamknęliśmy się w 1200, czy 1300 zł.

Tak czy siak Clicktrans jest moim odkryciem roku obok obrączek z motywem z Gwiezdnych Wojen i serdecznie go Państwu polecam.




piątek, 3 lipca 2015

być kapusiem

Media rozpisały się o tym, o czym piszemy od dwóch dni. 
Czytam komentarze pod artykułami. Ciekawi mnie, czy ludzie wyciągają jakieś sensowne wnioski.

Wczoraj napisałam na tej stronie, że moim zdaniem, nie potrzebujemy już dłużej moralizatorskich wykładów w stylu "make love, not war", bo Ci, którzy mają nieco oleju w głowie od dawna o tym wiedzą, a na prymitywnych chamów to i tak nie zadziała.Oni potrzebują wyraźnie wyznaczonych granic, jasnych zasad i świadomości, że nie są bezkarni. Karą natomiast nie będzie dłużej grożenie paluszkiem tylko donos do prokuratury. 

I tu przechodzimy od słowa "donos" do "popieprzone społeczeństwo".
Czy może mi ktoś z Państwa wyjaśnić dlaczego w Polsce oficjalna skarga, tzw. donos, ma wydźwięk pejoratywny? 
Koniec końców "kapuś", "konfident", to gorzej jak "łajza", czy "złodziej". Nawet do poczciwej "kurwy" chyba jesteśmy bardziej przyzwyczajeni.

Dlaczego od małego część matek/ojców powtarza swoim dzieciom jak mantrę jakąś "nie skarż", "nie wolno skarżyć"?
Gdzie wyobraźnia, psze Państwa? Gdzie umiejętność myślenia długofalowego?
Czy dziecko wychowane w przeświadczeniu, że skarżenie jest czymś złym w razie molestowania przyjdzie i się poskarży?
Czy dziecko, któremu ktoś dokucza i ono sobie z tym nie radzi poprosi nas o pomoc? Przecież musiałoby się poskarżyć na oprawcę, a to złe z gruntu, no nie?
Czy tak wychowana dziewczynka, już jako dorosła kobieta poskarży się, gdy ją mąż uderzy? Czy może ku radości niektórych będzie niosła "ten swój krzyż", bo skarżenie jest nieładne, nieeleganckie i passe w ogóle. 
Czy tak wychowany młody człowiek poskarży się, że go szef dyma na nadgodziny, czy będzie siedział potulnie?

Inna sprawa, że nieumiejętność dochodzenia swoich, a  zwłaszcza wspólnych praw rodzi znieczulicę i chorą stagnację pod postacią wiecznego trwania w gównie ("a co ja mam zrobić? i tak nic się nie zmieni. po co sobie wobec tego w ogóle głowę zawracać") 

Ja Państwu o mojej mamie opowiem. 
Moja matka, jako jedyna ze znanych mi osób, zawsze zwraca uwagę dzieciakom, które w parkach niszczę krzaki i drzewa ("Dlaczego łamiesz gałęzie?Chcesz mieć patyk? Rozejrzyj się, mnóstwo ich jest na ziemi. Parki są publiczne, niszcz sobie to, co tylko Twoje, jak masz taką chęć"). 
Zawsze zwraca uwagę paniom, które "tak tylko dwa kwiatki z rabatki wezmą, do wazonu" ("To jest, proszę pani, złodziejstwo zwykłe i niszczenie tego, co ma wspólne oko cieszyć"). 
Jako osoba, która kocha bardziej psy niż ludzi, zawsze zwraca uwagę "psiarzom", co to na ławeczce sobie plotkują, a pies biega po piaskownicy ("Natychmiast proszę zabrać swojego psa. Piaskownica to nie wybieg. Pan nie patrzy, a pies właśnie się załatwił. I jak dzieci mają się w tym bawić?!"). 
Nie daj Bóbr, żeby jakiś żul zbił przy niej butelkę ("Co pan wyrabia?! A jak się prosto na to dziecko albo osoba starsza przewróci?! A jak ja się potknę. Albo pan?! Nie wstyd panu?! Proszę to posprzątać natychmiast"). 
I broń cię panie Bobrze, żeby jacyś młodzi z zajętą przez starych chatą kopulowali na ławce, albo migdałki sobie badali publicznie ("Po co talent marnować?! Są profesjonalne studia, które za takie porno dla ubogich płacą. Tu natomiast jest miejsce publiczne. trochę kultury i odrobina przyzwoitości. Mamusia z tatusiem nie nauczyli?").
Oczywiście ludzie, którym (słusznie) zwraca się uwagę najczęściej pozdrawiają mamę słowami "spierdalaj na bambus, stara krowo". Na co rodzicielka ma, ze stoickim spokojem, wyciąga komórę, a dalej to klasycznie- halo, Straż Miejska? Proszę przyjechać tu i tam, bo...
Tu warto wspomnieć, że winnego delikwenta taki telefon zazwyczaj niezwykle śmieszy, bo "taaaa, jasne, uważaj, bo ci Straż Miejska przyjedzie, bo zbiłem butelkę...jedzie mi tu czołg...taaaa, zadzwoniła...pewnie...".
No i w 6 przypadkach na 10 przyjeżdżają, a mamusia z mniej lub bardziej ukrywaną satysfakcją pilnuje, aby wystawiono mandat. 
W pozostałych czterech przypadkach matce wystarczy satysfakcja z wyzwania dajmy na to takiego starszego jegomościa ze srającym do piaskownicy psem od "starych, bucowatych kutafonów, którzy powinni się wstydzić" i też jest dobrze.

I jeszcze anegdotkę opowiem. 
Mamusia złapała raz w tramwaju złodzieja. 
Złodziej wkładał rękę innemu pasażerowi do kieszeni. Co też matka postanowiła bardzo głośno zrelacjonować słowami "Proszę uważać. Złodziej wkłada panu właśnie rękę do kieszeni".
Później, szanowni Państwo, była krótka konsternacja, albowiem złodziej powiedział, że to nie on, to moja mama :) Dalej jakieś wyzwiska ze strony złodzieja, że wariatka i w ogóle, szarpanina bodajże, groźby karalne, no i clou programu oraz powód dla którego Państwu o tym piszę- ZERO REAKCJI.
Złodziej wysiadł na najbliższym przystanku, moja matka-terminator za nim. Szczęśliwie radiowóz przejeżdżał więc mama desperacko rzuciła się policji na maskę, wyhamowała ich i opowiedziała o całym zdarzeniu.
Jak to się skończyło nie pamiętam, bo w najlepszym razie byłam wtedy jeszcze uczennicą liceum. A coś mi mówi, że chyba nawet podstawówki. W każdym razie nie zareagowano, bo wiadomo, że takie sprawy kończą się przyjazdem policji, a to jest:
a) upierdliwe (kto składał kiedykolwiek zeznania, a potem był ciągany po sądach ten wie)
b) niebezpieczne (przestępca ma prawo znać tożsamość świadków)
c) policji w Polsce się nie lubi. Policja nie jest traktowana z należytym szacunkiem (i vice versa), "jebać psiarnię" i te sprawy.
d) nie jest się kapusiem przecież, zresztą "to nie moja sprawa" (jakież to wygodne, czyż nie?) 

Jest mi niezmiernie przykro, że dziś tak mało osób wierzy w to, że może zmienić świat wyłącznie zaczynając od siebie i swojego otoczenia. 
I naprawdę nikt nie oczekuje bohaterstwa rodem z Gotham City. Jeszcze ;) 
Ale regularnie i bezwzględnie ukrócajmy choćby drobne chamstwo, małe przewinienia, abyśmy mogli dojść do bezwzględnego eliminowania zwykłego skurwysyństwa.

Kapujcie, donoście, skarżcie, piętnujcie rzeczy bezspornie złe!
Nie bójcie się wyrażać własnych, choćby niepopularnych opinii.
Pieprzcie fałszywe autorytety, które wiedzą lepiej.
Nie dajcie sobie w kaszę dmuchać.
I uczcie tego swoje dzieci.

Swoją drogą to zabawne, że tym samym ludziom, którym urąga bycie "kapusiem", nie przeszkadza zupełnie bycie miękką, bierną fają. 



czwartek, 2 lipca 2015

jak Tymoteusz postanowił przeprosić za nieporozumienie rodziców zmarłego Dominika

Psze Państwa, właśnie maila odebrałam, którego w całości wklejam

"Szanowni Państwo!

W nawiązaniu do Państwa wiadomości informuję, że wymieniany przez Państwa Tymoteusz Rogoziński, nie jest uczniem naszej szkoły. Ze swej strony powiadomiłam o zaistniałej sytuacji szkołę, do której chłopiec uczęszcza.
Jednocześnie na równi z Państwem ubolewam nad postawą, którą prezentuje ten młody człowiek.  Zapewniam Państwa, że żadna ze szkół, a szczególnie nasza, „nie uczy”, ani nie promuje postaw, które naruszałyby dobro drugiego człowieka, godziłyby w jego godność, raniły uczucia oraz poczucie własnej wartości innych osób.

Z poważaniem

Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 36
Barbara Cykarska"

Brawa, wielkie brawa dla Pani Dyrektor!
Tymoteusz od wczoraj przeprasza rodzinę Dominika, bo "wyszło nieporozumienie" :)
A ja jadę dalej z koksem, bo mam zamiar wyjaśnić tyle nieporozumień, ile się da ;)
Przy okazji dziękuję za Wasze zaangażowanie w akcję <3 <3 <3

środa, 1 lipca 2015

jak się bawi w Internecie dziecko prawdziwego Polaka...czyli dlaczego ludzi pokroju Terlikowskiego powinno się izolować od społeczeństwa

Jak byście Państwo byli ciekawi, co wczoraj, a właściwie dzisiaj robiłam do 3 nad ranem, to chętnie opowiem. 
Uczyłam prawicowe dzieci "prawdziwych Polaków" kultury, szacunku i empatii. 

Ale od początku...
Otóż nie mam pojęcia czy mieliście Państwo okazję zapoznać się z historią 14-letniego Dominika, którego rówieśnicy (w artykule jest również wzmianka o gnębiącej chłopca nauczycielce) doprowadzili do samobójstwa, gdyż "WYGLĄDAŁ NA PEDAŁA"

 http://www.polskatimes.pl/artykul/3918853,biezun-14letni-dominik-popelnil-samobojstwo-w-liscie-pozegnalnym-napisal-jestem-zerem-video,id,t.html?cookie=1

Przeczytałam ten artykuł niezwykle poruszona. Jak wiecie sama jestem matką, a moje najstarsze dziecko jest raptem trzy lata młodsze. 
Dalej to pomyślałam, co pomyślałam o skutkach wychowania dzieci w "prawdziwie katolickich rodzinach", w rodzinach "obrońców polskiego narodu przed zachodnim zgorszeniem", którzy najgłośniej głoszą "Bóg, Honor, Ojczyzna". Pomyślałam też o klerze, o Terlikowskim i innych oszołomach, którzy mową nienawiści zachęcają do upodlania homoseksualistów i podżegają  do przemocy. Przed oczami stanęli mi ci wszyscy krzykacze, którzy są przeciwni adopcji dzieci przez pary homoseksualne, bo przecież tylko "prawdziwy model rodziny" jest dla dziecka odpowiedni......
Nie jestem w stanie i nawet nie próbowałam sobie wyobrażać, co czują bliscy Dominika. Co czuła jego matka czytając w liście pożegnalnym słowa syna "jestem zerem". Co czuła odcinając jego zwłoki...
W każdym razie dojściem do punktu, że nacjonalizm i fanatyzm religijny to schorzenie psychiczne, które powinno się leczyć, a najbardziej aktywnych w temacie izolować od społeczeństwa dla jego dobra, zakończyłyby się moje przemyślenia i na tym bym pewnie poprzestała. Jednak pech chciał, że któraś z polubionych przeze mnie na fejsie stron wrzuciła na swoją tablicę linka do nowo powstałego tworu 
"Dominik Szymański dobrze, że zdechł"
a później odwiedziłam jeszcze strony, w których Dominik oznaczony był (w tym samym miejscu, w którym na tej stronie ja oznaczona jestem jako "Autor") słowem "Zwierzak" oraz stronę "Dominik Szymański żyje" 

Tak, tak, dobrze Państwo czytacie. 

A na stronkach (pierwsza polubiona przez ponad 600 prawdziwych młodych Polaków) to już klasyczne przykłady, ile w "pradziwie katolickich" rodzinach obrońców Ojczyzny wynosi się "miłości do bliźniego", czyli (jak to śpiewała Kasia Nosowska z Kazikiem Staszewskim) JAD STRUMIENIAMI LEJE SIĘ.
A przecież dobrze, że zdechł, bo to był zwykły pedał.
I że pedały do gazu- każdy niezboczony Polak o tym wie.
I w ogóle jak może być komuś żal pedała? 
I cała masa "żartów" najwyższych lotów pod postacią licznych zdjęć (Dominika) z odpowiednimi dopiskami. Wiecie, żeby było śmiesznie. Bo czyż nie jest "bekowe" jak na zdjęciu chłopca, który się powiesił na sznurówkach umieścimy napis "a trzeba było kupić buty na rzepy"???
I polubienia. Mnóstwo lajków. 
I komentarze. 
"hahahaha"
"hihihihihihi"
"beka w chuj"
"to ja jestem administratorem tej strony"
"nie, to ja"
"pedały do gazu"
"dobrze, że zdechł"
......
Tak się bawi psze Państwa "szlachta", która nie pracuje. 
"Studiuje" w podstawówce numer 36.
Bądź w gimnazjum.
Mają otwarte profile. Wśród znajomych na fejsie rodziców, nauczycieli, ciocie, wujków i sąsiadów...
Więc ja się pytam, psze Państwa, czy to aby na pewno głupota i chamstwo tylko małolatów?
A co na to każdy ze znajomych chociażbyTymoteusza Rogozińskiego?

proszę zerknąć na profil numer 1
https://www.facebook.com/tymoteusz.rogozinski?fref=ts
i numer 2
https://www.facebook.com/profile.php?id=100009413115378&fref=ts

Nie wiem, czy wiecie Państwo, ale z tego profilu nie jestem w stanie wysłać do Was wiadomości z facebooka. Ale na szczęście mam swoje konto prywatne. I właśnie z niego, psze Państwa, dokładnie z takim pytaniem oraz własnym zdaniem w temacie pisałam do szkół, dorosłego rodzeństwa i rodziców wszystkich tych młodych prawdziwych Polaków, którzy mieli otwarte profile, na których można było znaleźć takie dane. 
A jak nie było można, też nie szkodzi. Po prostu znalezienie ich zajmowało mi nieco więcej czasu. Po nitce do kłębka.....

W każdym razie ja żądam odpowiedzi co na to rodzice i szkoła młodych bandytów?
Chcę wiedzieć jakie poniosą konsekwencję?
A może nie poniosą żadnych i za chwilę znowu usłyszymy o samobójczej śmierci zaszczutego nastolatka. W końcu w ostatnich latach słyszymy o tym regularnie, prawda?

Chciałabym z Państwem porozmawiać o tym, czy nadal wierzycie, że "jak wymrą mohery nadejdzie nowe, lepsze jutro"?
I czy nadal ktokolwiek twierdzi, że taki Terlikowski, czy tam Oko ze swoimi poglądami hardo i głośno wypowiadanymi bezkarnie publicznie, to tylko nieszkodliwe oszołomy?
Bo jak dla mnie, psze Państwa, to oni (i im podobni) właśnie mają kolejną krew na rękach. 
Podziękujmy również polskiemu kościołowi katolickiemu i każdemu księdzu, który głosi z ambony, że gej to "pedał", a homoseksualizm to "wynaturzone zboczenie" ("jak zoofilia czy pedofilia" przecież). I że trzeba ich leczyć. I tępić. Bo to nie jest zdrowe dla Polski, nieprawdaż? 


Ja mam do Państwa prośbę. Udostępniajmy profil Tymoteusza Rogozińskiego. Nagłośnijmy tę sprawę. Niech skończy się tam, gdzie powinna- w prokuraturze. 
Niech rodzice zaczną wychowywać w końcu swoje dzieci przystosowując je do życia w RÓŻNORODNYM społeczeństwie, a nie takim, które będzie żyło zgodnie z ich widzimisię. Niech nie czują się bezkarni. Niech odczują ciężar tego, co robią, do czego się bezpośrednio przyczyniają. 
Dziś to jest "tylko" nieodpowiedzialny dzieciak. Jutro- drugi Terlikowski, który bezkarnie będzie pluł na drugiego człowieka zawsze wtedy, jak przyjdzie mu na to ochota. 
Zróbmy z tym coś wspólnie, nie odwracajmy oczu, bo za kilka (w najlepszym wypadku kilkanaście) lat będziemy mieli społeczeństwo składające się w głównej mierze ze zwyrodniałych kretynów!!!