wtorek, 30 czerwca 2015

uwolnij medyczną marihuanę

Tomasz Nadolski ma 22 lata choć fizycznie przypomina równolatka mojego najstarszego syna. 
Choruje na rzadką chorobę Fabry`ego
https://pl.wikipedia.org/wiki/Choroba_Fabry'ego
Polska i Rumunia są jedynymi krajami UE, które nie leczą pacjentów obciążonych tą chorobą. 
Leczenie Tomka to wydatek rzędu 800 tys. złotych rocznie. 
Tomek lek otrzymuje bezpłatnie od firmy farmaceutycznej, jednakże polskie państwo skubie jego darczyńcę na 10% podatku od darowizny!!! 
Tomasz żyje w bólu i strachu. Opowiada swoją historię włączając się do walki o medyczną marihuanę

http://metrowarszawa.gazeta.pl/metrowarszawa/1,141635,18256353,Procz_bolu_najbardziej_doskwiera_mi_samotnosc___mowi.html#MT

Każdy cywilizowany kraj umożliwia swoim pacjentom takie leczenie, jakie jest w zasięgu nauki. Zwłaszcza jeśli nie generuje ono jakichś ogromnych kosztów, jak w tym wypadku. 
W Polsce natomiast króluje trend, że ilość naukowców po stokroć przewyższa ilość ekspertów pokroju żenującego pana Oko, którzy uzurpują sobie prawo do wypowiadania się na tematy, o których nie mają bladego pojęcia. I generalnie problem ich i tak nie dotyczy, bo tak jak Flaszka Głódź znajdzie sposób by się napić, tak jak Wesołowski znalazł sposób by bezkarnie uprawiać seks z dziećmi, tak jak Rydzyk znalazł sposób by ulotnić kasę dla stoczniowców, którzy nawet jej nie powąchali, tak Oko znajdzie sposób, by w razie potrzeby zaopatrzyć się w olej RSO i móc go z powodzeniem stosować.
W przeciwieństwie do Ciebie, bo Ty, drogi Czytelniku, możesz złapany z legalnie wyprodukowanym i kupionym np. w Holandii olejem RSO trafić prosto za kratki. Jak na ten przykład Państwo Dołeccy, którzy postanowili tym specyfikiem uśmierzyć ból nowotworowy u cierpiącej na raka trzustki mamy Pana Dariusza Dołeckiego.

http://wolnekonopie.org/2015/06/26/apel-w-sprawie-uwolnienia-panstwa-doleckich-zatrzymanych-za-przemyt-oleju-z-konopi/

Oczywiście możesz wzruszyć także ramionami przechodząc obok tysięcy polskich chorych obojętnie. Choć w takim momencie chciałoby się rzec, że jasne, iż nie życzę tego Tobie, ale ja również nie spodziewałam się, że bez żadnych wcześniejszych przypadków w rodzinie, mój młody, raptem 27-letni wówczas mąż, do tej pory okaz zdrowia, będzie miał raka.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, nieprawdaż? 
Daj Wam losie mieć ten punkt siedzenia zawsze jak najlepszy, ale jak to mawiają- przezorny zawsze ubezpieczony- jeśli nie chcecie robić tego dla innych, zróbcie to dla siebie. Pamiętajcie, że ryzyko zapadnięcia na większość nowotworów cały czas wzrasta. Zwłaszcza z wiekiem.
Nie pozwólmy, aby o leczeniu decydowali faryzeusze pokroju kleru czy alkoholika i hipokryty Piechy ("Widocznie SLD myśli, że jak sobie człowiek pojara to się lepiej czuje") oraz jego kumpli po jednym kiju z PiSu, czy geniuszy z PO.
Zawsze, gdy słuchałam wypowiedzi polskich polityków, to zaraz potem mam ochotę usiąść i napisać list do National Geographic, bo mam nieodparte wrażenie, że oto właśnie odkryłam plemię, które jest granatem oderwane od pługa i po wypowiedziach widać, że mimo XXI wieku nie miało żadnego styku z cywilizacją i nauką. Niewiele też wie o życiu przeciętnego szaraczka.

Jakim kutafonem trzeba być, żeby z ludzi walczących o podstawowe prawo do leczenia lub życia bez bólu robić przestępców i narkomanów?
Jakim burakiem trzeba być żeby w imię swoich niczym nie popartych racji skazywać na cierpienia często- gęsto ludzi umierających? 

Udostępniajcie, lajkujcie profil Wolnych Konopii na fejsie
https://www.facebook.com/WolneKonopie?fref=photo

Odwiedźcie ich stronę:
http://wolnekonopie.org/

Podpisujcie wszelkie petycje, które mogą pomóc w przeforsowaniu medycznej marihuany. 
Dość blokowania osiągnięć nauki i opierania humanitaryzmu na zdaniu debili!!!



niedziela, 28 czerwca 2015

"po ich owocach ich poznacie"

Nie przeczę, że jestem głęboko wdzięczna za wszystkie rady środowiska katolicko-prawicowego odnośnie moralności, a zwłaszcza życia w rodzinie. Bo co ja, głupia lewaczka, posiadająca od 13 lat tego samego męża + trójkę dzieci mogę na ten temat wiedzieć?! Jak bym sobie poradziła bez światłych wskazówek prawicy?!
A tak- tworzymy z mężem szczęśliwy związek jak Jarosław z kotem. Nie mamy zamiaru się rozwodzić, jak poseł Kamiński, czy tam Kurski, Gosiewski, Marcinkiewicz i wielu innych. Oczywiście osobiście uważam, że rozwód w zatrważającej ilości przypadków powinien być nazywany "błogosławieństwem", ale nie sądziłam, że się ze mną zgadzają ci,  którzy twierdzą, że rodzina i katolickie wartości z nią związane są najważniejsze i według nich żyją i nakazują wręcz życie innym (niech biedakom ktoś powie, że kk dopuszcza rozwody tylko w wyjątkowych sytuacjach, a nie dlatego, że se pan polityk poznał nową, fajniejszą, młodszą babkę na ten przykład). Ci, którzy płacicie/ dostajecie alimenty na dzieci zawdzięczacie to m.in. Gosiewskiemu i Dornowi. Gdyby Dorn nie został "szeptem" pouczony przez Gosiewskiego, że modlitwą samą dzieci nie wyżyją- i Wy nie wiedzielibyście, że alimenty ważna rzecz!  Nie wiem, czy Dorn pouczył też Gosiewskiego, żeby płacił swoje, ale myślę że tak.
Żywię też głęboką nadzieję, że oczywiście tylko dzięki poświęceniu Szeligi mój mąż nie chodzi do prostytutek (Szeliga był szantażowany przez prostytutkę właśnie- i wszystko dla nas, aby pokazać jak kończy się grzech z bezbożnicą, rzecz jasna). Dzięki posiadanemu potomstwu jesteśmy "przydatni społecznie" i "niejałowi" , jak sobie życzyła bezdzietna Pawłowicz. Jest prawdopodobne, że nasi synowie będą w przyszłości mieszkali po katolicku z partnerkami bez ślubu, jak córka Dudy. Albo spytają się stryja czy mogą się oddać w ręce nowej wybranki, tuż po rozwodzie, jak niemal 40-letnia Marta Kaczyńska. No i staramy się być uczciwi na co dzień, coby nie skończyć jak męczennik Hofman i jemu podobni.
Dłuuugo by pisać.....ale może podsumujmy:

"Po ich owocach ich poznacie"

Także pszę się solidaryzować z narodem we wdzięczności okazywanej środowiskom katolicko- prawicowym. Oni tak się poświęcają, abyśmy żyli w cnocie <3 <3 <3

A tak na poważnie -wiecie, co mnie m.in. wkurwia we współczesnym świecie?
Jak księża mówią o skromności i cnocie, zdziry śpiewają o miłości, a politycy ostentacyjnie odwiedzają kościoły.

 nie zabraniajcie mi się modlić


czwartek, 25 czerwca 2015

prosty sposób na komary

Rozmawiam sobie wczoraj ze znajomą, normalnie, jak to Polki gadamy, że pogoda do dupy, bo raz ciepło, raz zimno i nie wiadomo jak się ubierać, że benzyna nieco podrożała, a w ogóle to komary nadal żyją. Później ja opowiadam dramatyczną historię z mojego życia, z zeszłego roku, o takim jednym przypadku, co go miałam całe lato w sypialni. Co wieczór rzucałam się na niego jak Ewa Minge na botoks, a on każdej nocy mi robił małą gdańską masakrę żądłem organicznym.
Nieczuły sukinsyn, tyle krwi mi utoczył, że założę się, że praktyki odbywał w ZUSie. A gdyby był honorowy to po sezonie z siedem dużych czekolad, książeczkę honorowego krwiodawcy, jakieś kwiaty i kartkę "to nie Twoja wina,  jesteś słodka, to ze mną jest coś nie tak" najmniej powinien mi zostawić.
Maciek to mnie nawet próbował uspokajać, najpierw, że "ja pierdolę, śpij w końcu i przestań klaskać, bo do Rubika zadzwonię i cię zabiorą" , a później mi tłumaczył, że ludzie to interesowni są, zwracają uwagę na to co mówisz, jak wyglądasz, na Twój stan posiadania, itd., a taki komar to Cię lubi taką, jaka jesteś. I bez makijażu na ciebie leci!
W każdym razie koleżanka do mnie mówi, że "off" nie działa, a jej na to, że słyszałam o tabletkach na komary. Ponoć bardzo dobre. Choć mają i skutki uboczne, bo komarów wprawdzie po nich nie widać, ale za to pojawiają się smoki, galopujące po tęczy pegazy, wojownicy ninja itd. Ona na to, że trudno, że zniesie i pyta o nazwę. No to mówię
-Ecstasy.
Po czym w słuchawce zapada głucha cisza. A po chwili
-Przez "c" czy przez "ka"?

Właśnie chyba zostałam PR-owcem przemysłu narkotykowego...choć nadal z wredną naturą, zatem nie mogę się doczekać jak w aptece o nie poprosi <3


wtorek, 23 czerwca 2015

Ojciec prawdę Ci powie...

Od rana boli mnie głowa. Bez sensu. Jakbym wiedziała, że będzie mnie tak czy siak głowa bolała, to bym się wczoraj przynajmniej napiła.
Stoję sobie przed lustrem i z trudem się szpachluję. Mam na twarzy grymas jak cała grupa "Bierdronki" z przedszkola "Słoneczna przygoda" przed leżakowaniem.
Nagle za plecami słyszę głos Szarej Eminencji
-Tato, dlaczego kobiety się malują?
Odwracam się zatem, z jednym okiem kaprawym, a drugim z rzęsami po czoło, drgającą powieką, światłowstrętem i patrząc na męża mówię uprzejmie przez zęby:
-Tylko nie na przykładzie!
-Nie na przykładzie? Ale nie na kobiecym przykładzie? Ok. No to patrz, synu- weźmy na przykład taką trutkę na szczury...

No cóż trzeba przyznać, iż to było prawie tak dobre, jak wytłumaczenie, że mąż nosi moje zdjęcie w portfelu, żeby mu przypominało, że tu mogły być pieniądze...

Panowie- jesteście niezastąpieni <3 
Wszystkiego najlepszego tym razem z okazji polskiego Dnia Ojca :* 



poniedziałek, 22 czerwca 2015

prosportowo

Zawsze chciałam nauczyć się grać w tenisa. 
Amatorsko to nawet byłam dobra. Grałam kiedyś z samym Andre Agassim, ale mi dzieci płytę porysowały i musiałam przestać.
W każdym razie niedaleko mamy kort, kupiliśmy sobie rakiety, niestety jednak okazało się, że ten sport jest nie dla mnie. 
Po pierwsze, jak próbowałam odbić prawą ręką, to aż Snickers wypadł mi z lewej. Po drugie- i tak w większości przypadków nie trafiam rakietą w piłkę. Maciek mówi, że nie powinnam przy tym zaciskać oczu i to by ponoć pomogło, ale wiecie, ta piłka tak szybko leci.. 
I naprawdę tylko on, jak się zniechęciłam, mógł mi zaproponować squasha(!). I jeszcze zasady chciał tłumaczyć (!!!). Bezczelny. Jakbym, kuźwa, nie wiedziała, że w squashu chodzi o to, żeby nie dostać w ryj rakietką przeciwnika, a piłeczka służy do odwrócenia uwagi. No sorry, to nie szachy. A w ogóle to trzeba tam strasznie szybko biegać. A ja wielokrotnie powtarzałam, że jak ktoś zobaczy mnie biegającą, to niech nie zadaje zbędnych pytań tylko od razu wzywa policję.
Prawda jest taka, że mnie takie sporty nudzą. Co innego ekstremalne- mówię do niego. A on, że ok, to może nurkowanie, wspinaczka, czy tam skoki spadochronowe.
I weź takiemu wytłumacz, że miałam na myśli raczej pielgrzymkę z Rodziną Radia Maryja w koszulce TVNu. Na co on mi, że "ekstremalne" oznacza wzmożone ryzyko śmierci czy kalectwa. I od razu widać kto tu jest ignorantem i nie ma pojęcia, co potrafią moherowe szwadrony śmierci. Zresztą czego on oczekuje wiedząc, że ekstremalny sport dla mnie nie może być zbyt męczący? Że będę chciała dobrowolnie spróbować popełnić samobójstwo czopkami?

Ostatnio miał jechać po zakupy, wyszedł i pięć minut później drze się, że najpierw musi się podładować. To mu odkrzykuję "red bull czy kawa?", to chyba jasne, nie? A on mi na to "prostownik, głupia". 
Także ten, uważam, że jeden przypadek z potrzebą "wzmożonego ryzyka" w rodzinie wystarczy.

piątek, 19 czerwca 2015

Kto może decydować o Twojej macicy...czyli takich ludzi nam trzeba (według "Gościa Niedzielnego")

Przeczytałam ten artykuł w "Gościu Niedzielnym".
Jest niesamowicie ciekawy. Można się np. wiele dowiedzieć o tych trzech młodych mężczyznach, którzy są twórcami "One of us" - inicjatywy społecznej środowiska pro-ife.

I tu krótki słowniczek- środowisko pro-ife to ci, co to życie dostrzegają w pierwszej dobie po ewentualnym zapłodnieniu. Ci sami co krzyczą, że każda istota zasługuje na cierpienie w imię ich boga. Chcą adoptować chore dzieci duchowo, brońcięboziu faktycznie oraz chcą zakazać całkowicie aborcji.  Także jak se zaszłaś w ciążę, w wyniku gwałtu,  która to na dodatek ciąża zagraża Twojemu życiu, to sorry, ale kurdupel, ten, co wygląda jakby doświadczył traumy od kolegów w szkole i ten podobny do Giertycha mówią zdecydowane "możesz se umierać, na nas to wrażenia nie robi". 
I "Gość Niedzielny" jest z nich dumny. 
I środowiska kościelno- prawicowe krzyczą, że "takich ludzi nam trzeba"....jakby na świecie nie dość było idiotów.

"Jakub Bałtroszewicz czekał na ten moment od roku. Jest w obronie życia ludzkiego od poczęcia, przeciw aborcji."
Ten fragment mi zaimponował. Doceńmy Kubusia, on "robi" w obronie życia ludzkiego od poczęcia. Znaczy w łonie matki już był zaangażowany pewnie.
A tak na poważnie- przyzwyczajeni zdaje się jesteśmy, że nam o ubóstwie mówi kler opływający w luksusy. Ten sam kler gwałcąc, wyłudzając, tuszując przestępstwa, piorąc umysły często najuboższym i najbardziej potrzebującym- naucza nas o cnocie i wyznacza siebie jako przewodnika i strażnika moralności. Symbolem cierpienia jest Matka Teresa z Kalkuty, która cierpieć pozwalała tylko ubogim. Ją widać cierpienie nie uszlachetniało, bo przecież sama umierała w prywatnej klinice paliatywnej z pełnym dostępem do środków przeciwbólowych, których to odmawiała swoim podopiecznym, oferując im w zastępstwie modlitwę. Jako symbol miłości czci się papieża Polaka, który póki żył dzielnie trzymał pokrywę na kotle z buzującą pedofilią tak, aby nic nie wyciekło. O prawdzie zapewniają nas politycy, zmieniający poglądy z prędkością zmiany partii, która to ma większy udział przy korycie. A o polskich macicach decydują panowie w wieku mojego ś.p. dziadka, duchowni molestujący chłopczyków, którzy przecież w ciąże zajść nie mogą lub wypierający się swoich biologicznych dzieci, których matki latami szarpią się o alimenty, oraz panie, w młodości niejednokrotnie "skrobane", a teraz w wieku poprodukcyjnym zdecydowanie świętsze od papieża.
I jako, że jesteśmy do tego wszystkiego przyzwyczajeni przestaliśmy sobie chyba zadawać podstawowe pytanie: kto im dał prawo i na jakiej podstawie wypowiadać się i zarządzać cudzą macicą i cudzym życiem?
Ja wiem, że polskie prawo gwarantuje nam wolność słowa, ale czy faktycznie powinno się z tej wolności tak namiętnie korzystać mając do powiedzenia tylko kilka haseł, niekoniecznie zgodnych z prawdą, nauką, faktami, nie jestem nawet pewna czy zgodnych z nauką ich boga, za to na pewno z nauką kościoła, którego jak wiadomo do zabierania głosu upoważnia fakt, że jego przedstawiciele są zgwałconymi kobietami, których ciąża zagraża życiu toteż....a nie, czekajcie....są po prostu kobietami w niechcianej ciąży, a na swoim przykładzie.....a nie, to też nie....są kobietami....nie, nie, znowu źle.
A wiem! Potrafią sprytnie manipulować słowem boga, tak żeby z "miłujcie się" wyszło "oplujcie się"! No tak, to na pewno. Zdaje się, że tylko to....
Oczywiście "obrońcy życia poczętego" powołują się na to, że prawo do wypowiadania się o mojej/Twojej macicy daje im sam fakt bycia ludźmi.
To ja dziękuję i pierdolę taki "humanitaryzm".
I wcale się nie dziwię, że wiele osób ponad ludzi ceni zwierzęta. 

"Jakuba poznałam, kiedy jeszcze wszystko było w powijakach. Jest październikowy wieczór 2012 r. W szpitalu im. Świętej Rodziny w Warszawie ma powstać polski komitet „Jeden z nas”. Są tam prof. Bogdan Chazan, Antoni Zięba, Paweł Wosicki i Mariusz Dzierżawski, czołówka polskich obrońców życia. "

Oto współczesne autorytety upoważnione przez damy w moherowych sombrero do reprezentowania współczesnych kobiet, ich praw i potrzeb. 
Wiedzę, przypuszczam, zdobywali na tym samym uniwersytecie, co ksiądz Oko, którego mi wśród szalonego grona brakuje. A przywódcą komitetu został ten, któremu się udało podpalić bąka. Innego logicznego wytłumaczenia po prostu nie znajduję.





czwartek, 11 czerwca 2015

kolory po angielsku


Ja szanownemu Państwu radzę, w razie gdybyście chcieli uczyć po angielsku kolorów niespełna dwulatka, abyście przemyśleli sobie dobrze kolejność. 
I tych kolorów, co to zawierają "r", nauczyli swe dziecko na końcu. I jak już te "r" będzie wyraźnie i za każdym razem wymawiało.

W przeciwnym razie, możliwe, że przyjdzie taki dzień, że będziecie klaskać zdolnej bestii, co to pokazuje na stokrotki i mówi "łajt! łajt!". 
Możliwe też, że rozpłyniecie się w zachwytach, gdy pokazując na Waszą koszulkę powie "blu! blu!".
I możliwe, że będziecie pękać z dumy, gdy starsza pani pogłaszcze go po główce, że on taki mądry i taki śmieszniutki, jak pokazując na trawę paluszkiem będzie wołał "glin! glin!".
Niestety całkiem prawdopodobne także, że tak jak my wczoraj, będziecie musieli świńskim truchtem spieprzać z placu zabaw, na którym Wasze dziecko przez dobre dziesięć minut będzie gonić cudzego ojca w siwej bluzie, wytykając go tym samym małym paluszkiem i krzycząc "gej! gej!"
Finalnie, jak to źle rozegracie, będziecie wynosić dziecko, ku zniesmaczeniu gapiów. 
Małe.
Krzyczące.
Nie potrafiące się wysłowić i w rezultacie napadające na preferencje seksualne.
Prawie jak elektorat PiSu, psia mać!



środa, 10 czerwca 2015

Spot z dupy i do dupy...czyli jak fundacja "Mama i Tata" chce Ziutą zmusić Polki do macierzyństwa

No dobra, gdzie się nie obrócę tam czytam na temat tego "kontrowersyjnego spotu"

TU MOŻNA ZOBACZYĆ DURNY SPOT

Otóż, spot nie jest kontrowersyjny.
Spot jest do dupy i z dupy.
Nie chce mi się rozbrajać go na czynniki pierwsze, ale olaboga! jakże pomysłowych twórców mogę zapewnić, że każda bezdzietna Polka utożsamiła się z Ziutą ze spotu, na bank.  Wszak, jak powszechnie wiadomo, tylko i wyłącznie dzieci stoją dzietnym polskim Krystynom na drodze do zagramanicznych wycieczek, posiadania domu, mieszkania itd. Bo to, że żadna dzietna Krystyna nie jest wykształcona, to chyba oczywistość.
Ziuty bezdzietne mają to wszystko, ale są i tak nieszczęśliwe. Jak bozię kocham.
A jak kocham, to chyba nie tajemnica.

Spuszczę litościwą zasłonę milczenia, że w kampanii stworzonej przez fundację "Mama i Tata", (cóż za niespodzianka!) pierwsze skrzypce (i jedyne) gra kobieta, bo to tylko ona ma prawo czuć potrzebę posiadania potomka i w ogóle tylko od tego, czy zdąży se kupić mieszkanie posiadanie tego potomka zależało.
Ja to bym na ich miejscu chociaż w tle faceta jednak walnęła. Mógłby się drapać po jajach, nawalając na x-boxie w jakąś strzelankę i jakby kamera podjechała ze zbliżeniem powiedziałby "no", ale żeby nie było- tak dramatycznie, przeciągle. Jak dyskryminować, to po całości!

Następna rzecz, że ten milusi spot sponsoruje m.in. TVP1... czyli Pan go sponsoruje i Pani go sponsoruje.
Tak, tak, Pani też.
Zatem następnym razem, proszę się do chuja wafla zapytać, czy Pan, Pani i tamta druga Pani także nie woleliby wydać swoich pieniędzy na powalczenie ze śmieciówkami na ten przykład. A może zrobimy spot o minimalnej krajowej? Temat przewodni- jak samemu wyżyć i utrzymać dziecko. O, wiem- pracodawca przyjazny matce- też niezły spot mógłby powstać. Albo jeszcze lepiej- pomoc państwa w wypadku urodzenia się niepełnosprawnego dziecka- ujęcia protestujących w Sejmie rodziców, traktowanych jak śmieci, zbędny balast- to byłby klasyk, zapewniam. Mam jeszcze kilka pomysłów- służę pomocą w razie czego.
A może po prostu za tą kasę można by wspomóc te dzieci, które już się urodziły, a żyją w skrajnej biedzie? Walczą w szpitalach,  leżą w hospicjach, na które nie ma środków, itd.?

A Ziuta ze spotu niech nie płacze.
Dla Ziuty wcale nie jest za późno.
Ziuta se może dziecko przysposobić. Skoro ma dom, a w nim puste pokoje, wykształcenie, które zapewne będzie atutem  i pragnienie być matką dla dziecka- psze bardzo- każdy ośrodek adopcyjny zapewne przywita ją z otwartymi ramionami.
Voila- po problemie!

Tymczasem wypijmy za wszystkie te kobiety, które same kierują swoim życiem, według swoich pragnień i potrzeb, zgodnie z sumieniem. Bądźmy świadomi, że faktycznie po 25 roku życia płodność maleje, ale nie twórzmy pod presją frustratek, które później w internetach będą wygrywać gorzkie żale na fujarce pt. "nie lubię swojego dziecka. Tak naprawdę, to nawet nigdy nie chciałam być matką. Ot, presja otoczenia". Nie spłycajmy tematu zmniejszenia się dzietności w Polsce poprzez ukazywanie tych, co to "nie zdążyły". Pomówmy o prawdziwych przyczynach. I przede wszystkim trzymajmy kciuki za wszystkie te dzieciaki, które potrzebują rodziców, a które ich nie mają. Te, o których w spocie nie było ani słowa.
Reszta może zacząć się biczować kablem od opiekacza kanapek. Powodzenia.

wtorek, 9 czerwca 2015

różnica

-Każdy głupek umie się bić. Największym zwycięzcą jest ten, co wygra na rzeczowe argumenty. A poza tym trzeba być sprytnym i mieć strategię- powiedziałam, dumna z siebie jaka ja mądra i w ogóle
- Tak jak wtedy, kiedy powiedziałaś Bartkowi z zerówki, co się z nim biłem, że jest taki wspaniały, że ma pewnie czarny pas w feng shui, a on się tym wszystkim chwalił?
-Yyyyyy, oczywiście, że nie, to było p r z e j ę z y c z e n i e.
- Takie jak wtedy, gdy powiedziałaś jego mamie, że się pomyliłaś, bo nikt normalny nie ogarnia chińskiego i że oglądałaś na Discovery, że starszyzna w Chinach wymyśla nowe słowa upuszczając toster ze schodów, a później po prostu zapisują dźwięki? I ona to wszystkim powtarzała, w ramach ciekawostki. A później się na ciebie obraziła?
-Yyyyyyy, nie, możliwe, że po prostu coś źle zrozumiałam oglądając ten program.
-Jak wtedy, co...
-No dobrze już, dobrze! Jeszcze ważny jest sarkazm i ironia synu!
-Jak wtedy, gdy tata powiedział ci, że wyczytał, że w Iraku przy telefonie dla samobójców siedzą ci z ISIS i pytają ludzi, czy dadzą radę przy okazji prowadzić samolot, albo ciężarówkę, a ty się oburzałaś?
- Nie, to było zwykłe chamstwo!
-Jak wtedy, gdy tata poszedł do łazienki się zważyć, a później wyszedł i stwierdził, że schudł dwa kilo, a ty powiedziałaś, że się domyślasz, bo czuć aż w sypialni?
-Nie, to akurat był taki żarcik.

I weź tu coś człowieku wytłumacz 11-latkowi...


P.S. nieodmiennie zapraszam Was na fejsa, z dwóch przyczyn : po pierwsze kontakt z Wami "na żywo" jest niezastąpiony, a po drugie- jest tam na ten przykład fotorelacja z naszej wycieczki z Londynu, której przeniesienie na blogaska idzie mi z braku czasu jak krew z nosa.
(ale przeniosę)

sobota, 6 czerwca 2015

niezdrowa konkurencja

Nawet sobie nie zdajecie sprawy jakie macie szczęście, że w Polsce jest tak mało mikrobusów dla inwalidów.
To całkiem odwrotnie niż tutaj, gdzie widuję je na każdym kroku.
Ale do rzeczy- stałam sobie wczoraj spokojnie na poboczu, otwierałam czekoladę, bo mi było słabo po myciu okien (a tak je wypucowałam, że mam teraz full HD) i taki jeden mikrobus prawie we mnie walnął!
To jest właśnie to, do czego prowadzi niezdrowa konkurencja.
Oni się już przed niczym nie cofną, żeby zdobyć pasażerów!


piątek, 5 czerwca 2015

deszcz meteorytów

Serce mnie pęka, albowiem zostałam oczerniona przez mojego własnego męża, co to go na mymłonie wyhodowałam, czymkolwiek ten mymłon by nie był, ale tak się mówi.
W każdym razie zarzucono mi, że nie kocham własnego, rodzonego teścia! 
-Nieprawda!- wykrzyknęłam poruszona do żywego- Ja go kocham miłością wielką i niezwykłą! Z nim jedynym chciałabym oglądać deszcz meteorytów!- dokończyłam, po czym zostawiwszy męża z opadniętą szczęką, uciekłam ze szlochem do sypialni, aby rzucić się na łóżko i rzewnie zapłakać.
Znaczy się próbowałam rzewnie zapłakać, ale niestety jakoś nie mogłam. No trudno. Zatem w ramach relaksacji zamknęłam więc oczy i postanowiłam wyobrazić sobie, jak to by mogło wyglądać...

Siedzimy sobie razem, ja i teściu. 
Patrzymy w niebo, a tam jak szalone, spektakularnie spadają roje meteorytów. Jest noc, wokół cicho, podniosła atmosfera. 
Spojrzałabym w jego stronę.
Pomyślałabym życzenie.
Teść by nie zdążył...



środa, 3 czerwca 2015

złe odmęty internetów...czyli co tam słychać w świecie szafiareczkowym


Nie śpię od 4:20, gdyż mój mąż jest chory i cierpiący.
Ma katar. 
Jestem zatem po przeszło 2 godzinach czytania blogów, a złe odmęty internetów sprowadziły mnie na te szafiareczkowe.

Pomijam, drodzy Państwo, że przez te ponad dwie godziny przez moją głowę przeszła kanonada myśli, co ręczę, że nie zdarzyło się nigdy żadnej szafiareczce. 
Im było dalej, tym gorzej. 



W każdym razie powiem Wam, że niewiarygodne jest to, że nigdzie z taką częstotliwością jak tam nie spotkałam się dotąd z nadużywaniem słowa "wyrafinowanie".
Albowiem kreacje ze zdjęć szafiarek, psze Państwa, są WYRAFINOWANE.  
Stopień wyrafinowania jest zazwyczaj wprost proporcjonalny do  niejasnego przeczucia odbiorcy, że gdzieś tam poza kadrem płacze jakiś napadnięty i pozbawiony ciuchów żul.

A tu, pszę bardzo, przykład wyrafinowania zupełnie z innej beczki.


Na załączonej fotce szafiarka Marysia Sokołowska.
Ta, co to nazwała Tuska "zdrajcą ojczyzny", powiedziała m.in. że nie dość, iż Żydzi sami ładowali się do pieców, to jeszcze rozpijali Polaków. I ta sama, co to wszystko "robi dla Jezusa", co ostatecznie uplasowało ją w czołówce wzorów do naśladowania przez młode środowiska prawicowe.

Tu dla Jezusa została choinką (zdjęcie podpisane przez Marysię "jestem choinką").

A ja tam prosta baba jestem i nie rozumiem tych szafiareczkowych wizji. Jak choinka to powinny być bombki, no nie?
A tu wyraźnie nie ma bombek tylko światełka i sam czubek.

Osobiście uważam, że im wcześniej tym lepiej jak te siksy się dowiedzą, że wyrafinowanie od zboczenia różni się tym, że naprawdę czym innym jest używanie do pieszczot piórka, a czym innym dymanie kurczaków.



wtorek, 2 czerwca 2015

Pomór

Mój Bobrze, hipochondryczna Szara Eminencja przeczytała wczoraj o nowym azjatyckim wirusie, który zbiera śmiertelne żniwo.
W Azji.
Około 18, gdy Maciek wrócił z pracy, zza zamkniętych drzwi pokoju syna dobiegło go pytanie ilu ma w fabryce Azjatów. Odpowiedź widać nie była satysfakcjonująca, gdyż pół godziny później z kuchni zniknęło pięć paczek herbatników, pasztet z kaczki z pomarańczą, kostka masła, pół chleba, 2 butelki mineralnej, talerz, kubek i sztućce.
O 19 dobiegło nas stwierdzenie, że syn kolację sobie dziś odpuści, bo wyjątkowo nie jest głodny.
O 19:30 z łazienki zniknął nocnik Stiflera. 
A wieczorem zaczął się prawdziwy cyrk, bo Maciek zaczął kichać, kaszleć i dostał gorączki.
Około 21 poproszono mnie bym pod pokojem latorośli zostawiła termometr i odeszła.

Dziś bez zmian.
W kuchni brakuje 2,27 l mleka i paczki płatków.
Szary wczoraj, po przeczytaniu artykułu, próbował symulować bóle brzucha, ale jak zobaczył stan Maćka ozdrowiał i postanowił jednak iść do szkoły. 
Przez dom przechodził niczym ś.p. Michael Jackson.

Także ten, na wypadek gdybyście chcieli nas odwiedzić, to musicie wiedzieć, że przy moim średnim dziecku naprawdę bezpieczniej jest głośno pierdnąć, niż cicho zakaszleć.....

P.S. tymczasem w kąciku dobrej rady cioci Nietypowej- podczas uprawiania seksu osoba z katarem powinna być na dole. 
Niby nic, a jednak, kurwa, bardzo ważne. Możecie mi wierzyć. 




poniedziałek, 1 czerwca 2015

najlepsze życzenia z okazji Dnia Dziecka

Z okazji Dnia Dziecka przyjmijcie ode mnie życzenia zwłaszcza wszyscy ci, którzy do 30 roku życia (lub dalej) nie dorośli i nie zamierzają.
 Życzę Wam, abyście w tym pojebanym acz pięknym (momentami) świecie potrafili do ostatnich chwil utrzymać dziecięcą radość życia (oraz jakiś mały pistolecik jeśli chcecie dożyć późnej starości). Bo życie jest piękne, jeśli tylko nie żyje się przeszłością i nie myśli o przyszłości. 
Myślenie o przyszłości jest niebezpieczne, bo jak tylko człowiek w nią uwierzy, to zaraz bierze kredyt. We frankach. Znacznie bezpieczniej jest, jeśli macie jakieś niepohamowane pragnienie ocknięcia się nagle w przyszłości, po prostu sobie kupić krowę, albo i litra nawet. 
Pamiętajcie, że złość piękności szkodzi, a że oglądam Wasze profilowe, to radzę bez szaleństw ;)
Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, stwórzcie sobie własną bajkę. Choć przyznaję, że czasem warunki są niesprzyjające. 
Nigdy się do niczego nie zmuszajcie- jak książe z ryja i ogólnego obycia jest paskudny, to Kopciuszek powinien bezwzględnie opuścić bal góra o 23:15. I zazwyczaj warto odreagować stres, toteż nikogo nie powinno dziwić, jak się biedny Kopciuszek po tym tak nastuka, że będzie popierdzielał po mieście w szklanych salaterkach.
Róbcie to, co kochacie, choćby wszyscy uważali Was za złodziei i skurwysynów- nikt nie ma monopolu na politykę.
Dbajcie o swoje potomstwo czy to kocie, czy ludzkie. I nie bądźcie egoistami- czasem by być dobrą matką wystarczy tylko do jakiegoś samochodzika poświęcić baterie ze swojego wibratora. Tak niewiele znaczy tak wiele ;)
Niech Wasze życie erotyczne będzie intensywne nie tylko wtedy, gdy siedzicie w pierdlu. Niech "po" nawet Wasi sąsiedzi wychodzą na papierosa. 
Pamiętajcie też, że to wszystko jest jak chemia- miejcie zasady, bo bez nich będziecie mieć kwasy.  A co do chemii jeszcze, to znacznie łatwiej jest posiadając majeranek lub środki antydepresyjne (niektórzy powinni je stale łykać....a niektórzy się nimi udławić, ale nieistotne, nie psujmy wzniosłego nastroju). 
Zachowujcie się zatem tak, by mieć co wspominać na starość...zanim, jak na złość, przyjdzie skleroza. 

W każdym razie próbuję Wam powiedzieć, że życie tak naprawdę  stoi przed nami otworem i sami powinniśmy wybierać którym ;)
Wszystkiego dobrego, moje kochane Dzieci :* <3

P.S. chciałam Wam przesłać filmik, jak mój mąż leży sobie, drzemie, nic nie robi, po prostu cieszy się życiem, ale szef ponoć zakazał mu używać komórkę w pracy...musicie zatem uwierzyć mi na słowo ;)