niedziela, 31 maja 2015

o tym kto uczy dzieci w polskiej szkole...czyli Pierwszy Trójmiejski Marsz Równości i jego gwiazda

Szacuje się, że wsparcie dla osób LGBT okazało (w minioną sobotę) od 1,5-2 tys uczestników Pierwszego Trójmiejskiego Marszu Równości. Liczba ta czterokrotnie przewyższyły najśmielsze oczekiwania organizatorów.
Wśród maszerujących szedł prezydent Słupska Robert Biedroń​, nie zabrakło także wicemarszałka Sejmu, Wandy Nowickiej. Był też ambasador Szwecji w Polsce, Staffan Herrstrom, czy np. działacz PO, Radomir Szumełda. Byli najbardziej znani Polscy drag qeens i przede wszystkim mnóstwo zwykłych, chciałoby się powiedzieć "szarych", ale w ten dzień jak najbardziej tęczowych homo i heteroseksualnych obywateli, którzy wierzą, że każdy człowiek nie krzywdzący drugiej osoby, ma prawo do szczęścia.

Nie zabrakło także osób, dla których największym szczęściem jest uprzykrzyć życie bliźniemu. Obrazić, upodlić, upokorzyć..I nie byłoby w tym nic dziwnego, ot podła mentalność, gdyby nie to, że byli to zdeklarowani katolicy (znaczy się, ja akurat nadal w tym nic nadzwyczajnego nie dostrzegam, a wręcz przeciwnie- typowe smutne polskie piekiełko). 

Młodzież Wszechpolska zorganizowała w ten dzień swój własny marsz, w którym udział wzięło "aż" 100 osób. Zapewne i tu organizatorów pozytywnie zaskoczyły liczby. 

Dalej, to przyszli też działacze NR. Niestety nie podano w jak licznym składzie. Domyślam się, że w trakcie szacowania ilości uczestników trwały liczne spory, np. czy po 11 jest 12, czy może 13 od razu, co było po 21 i czy jak będą szybko biegać w kółko, to się ludzie nabiorą, że jest ich dwa razy więcej, czy jednak nie? Pewne natomiast jest, że w  przerwach dla uspokojenia skołatanych nerwów, które to się skołatały widząc tęczę, śpiewano hymn państwowy.  Prawdziwi patrioci tak mają. Po opluciu rodaka odśpiewują hymn i machają flagą. 
Właśnie chyba dlatego nie po drodze było mi zawsze z prawdziwym patriotyzmem.

Przyszli też działacze PiS na czele z bardzo ciekawą osobowością (pod kątem medycznym), gdańską radną panią Anną Kołakowską.  
I tu bardzo proszę o powstrzymanie się od złośliwych komentarzy, gdyż pani Kołakowska jest na moje oko osobą chorą. 
Chorą na bulimię. 
Nasłucha się kompulsywnie w kościele, tudzież w partii, a później rzyga nienawiścią. Mimo wszystko chciałabym Państwu panią Annę bliżej przedstawić. 

Tu  
http://m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,18004725,Gdanska_radna_PiS___Tadeusz_Mazowiecki_wlaczal_sie.html   

 na ten przykład, pani radna sprzeciwiała się nadaniu gdańskim szkołom imienia Tadeusza Mazowieckiego, gdyż Mazowiecki "..atakował więźniów politycznych, włączał się w kampanię nienawiści". 
Na co Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska, odparł "- Tadeusza Mazowieckiego znałem osobiście. Nie mogę milczeć, słuchając takich bzdur i kłamstw. To nie jest pierwszy pani wybryk - byliśmy świadkami, jak zachowała się pani przy Cmentarzu Żołnierzy Radzieckich. Taka osoba nie powinna mieć kontaktu z dziećmi. Mówię to z całą odpowiedzialnością. Odcinam się od pani kłamliwej, zideologizowanej wypowiedzi na temat Tadeusza Mazowieckiego. Gdyby nie on, nie byłoby pani na tej sali, bo to właśnie Tadeusz Mazowiecki podjął decyzję o wprowadzeniu samorządu terytorialnego. Niech pani swoje rewelacje w stylu stalinowskim zostawi dla siebie. Przykro mi, że na tej sali padł pani głos, przez 25 lat samorządu terytorialnego pierwszy raz coś takiego się zdarzyło. To się w głowie nie mieści"

I tu powstaje od razu pytanie jak zachowała się pani radna na cmentarzu Żołnierzy Radzieckich, prawda? 
Otóż, jak co roku, jednym z punktów obchodów 70 rocznicy "powrotu Gdańska do Macierzy" było złożenie kwiatów na cmentarzu Żołnierzy Radzickich właśnie. W uroczystościach udział wzięli przedstawiciele konsulatu niemieckiego, rosyjskiego, przedstawiciele kombatantów i w/w prezydent, Paweł Adamowicz.
I wszystko przebiegałoby zgodnie z tradycją, z poszanowaniem zmarłych i samej specyfiki miejsca, jakim jest cmentarz, gdyby nie ludzie, którzy takich wartości nie uznają- prawicowi katolicy. W oszałamiającej ilości kilkunastu osób, pod przewodnictwem pani radnej, skandowali hasła "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę", "Budyń do Moskwy", "Sowieci do domu". 
Można o tym przeczytać tutaj:
 http://m.trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,106540,17678953,Skandal_na_cmentarzu__Dla_PiS_historia_jest_zbyt_skomplikowana.html
Filmiki z miejsca zdarzenia dostępne dla zainteresowanych w sieci. 

Oprócz samej radnej znana jest również jej córka, Maria, niezwykle lotna dziewczyna, m.in. ze względu na fakt rozpylenia na Golgota Picnic "śmierdzącej substancji". Za ten chuligański wybryk sąd skazał Marysię na prace społeczne. Odczytywanie wyroku przerywała rodzina Marii (wraz z kilkoma osobami) skandująca hasła "Hańba", "Precz z komuną", "Niech żyje Stalin", "Zakłamany sąd".
Sama Marysia określiła wyrok mianem "dla niej śmiesznego". 

http://www.tvn24.pl/pomorze,42/gdansk-rozpylony-gaz-podczas-golgota-picnic,523038.html

A teraz wróćmy do sobotniego Marszu Równości. 
W drugim filmie załączonego linku widać jak radna Kołakowska wraz z córką i mężem siadając na ulicy blokują przejście LEGALNEGO Marszu. Mikrofon wyłapuje nazwanie osób homoseksualnych przez pana Ryszarda Kołakowskiego (szanownego małżonka) ZBOCZEŃCAMI. Pani Kołakowska apeluje do policji żeby zastanowili się co robią, gdyż polska krew nie była przelewana za DEWIANTÓW. 
Widać po jej stronie młodego człowieka w bluzie z logo "zakaz pedałowania", innego, który w stronę czekającego tłumu spod znaku tęczy, wykrzykuje nienawistne hasła, na co jedna osoba z tegoż tłumu odpowiada z uśmiechem "pogody ducha życzę".  
Dalej wypowiada się blond pani o tym, że owszem, ona rozumie, że każdy człowiek rodzi się inny, ale to nie o to chodzi. To chodzi o KRZYWIENIE DZIECIĘCYCH UMYSŁÓW, od małego. Bardzo szczerze nie wnikam w sens wypowiedzi, w tych okolicznościach. Zwyczajnie cieszę się, że się przefarbowałam.
Później policjant prosi o zejście z jezdni, a na pytanie "dlaczego?" ktoś odpowiada "BO WOLNOŚĆ JEST DLA WSZYSTKICH. TO JEST WŁAŚNIE ISTOTA WOLNOŚCI", na co protestująca polska katolicka (nie tylko na stówkę, ale po tonie wypowiedzi wiem, że i na dwie stówki) ynteligencja, ktorej przedstawicielem jest jakiś młody chłopak, fetyszysta fekaliów, odpowiada "wolałbym zjeść własne gówno, niż cię dotknąć". 
Głodnemu chleb na myśli.
Od drugiej minuty filmu widać, jak policja siłą usuwa rodzinę państwa Kołakowskich z drogi. Nie jestem złośliwa jak wiecie, ale dobrze, że rosłych chłopów wysłano. Zwłaszcza do Marysi. Widać roześmianą twarz jej i jej mamy. Słychać też wyraźnie wypowiadane do policji przez panią radną słowa "WEŹCIE ZRÓBCIE Z TYMI PEDAŁAMI PORZĄDEK, A NIE Z NAMI". W nagraniu później kilkakrotnie pada słowo "pedał" z ust pani Kołakowskiej. Tłum narodowców skanduje w stronę policji "Gestapo".    
Wszystko sami możecie zobaczyć m.in. tutaj:
http://wyborcza.pl/1,75248,18023321,Teczowy_Gdansk__Pierwszy_Marsz_Rownosci_przeszedl.html

No, ale co tu się dziwić PiSowym owieczkom, skoro ich mentor, elekt Duda, ostatnio w ramach ocieplenia wizerunku błysnął jakże poprawnie politycznie, że oczywiście, iż homoseksualiści mogliby pracować w jego kancelarii, bo przecież nie będzie pytał kto z kim żyje!!!
Taki on tolerancyjny i światły, no!!!
 A później już całkiem od siebie dodał, że "oczywiście nie wyobrażam sobie, żeby mi ktoś półnagi paradował po kancelarii..".
I tu taka dygresja: Panie Duda, weź pan lepiej z kartki czytaj i żadnych głębszych przemyśleń od siebie nie dodawaj. To, co Ci przygotują partyjni spece od PR będzie zapewne dostatecznie śmieszne. 
To po pierwsze.
 A po drugie, moi kochani znajomi i przyjaciele o  orientacji homoseksualnej- uważam, że to bardzo niesprawiedliwe i snobistyczne z Waszej strony, że paradujecie półnago tylko po prezydenckich kancelariach. A w sklepach, to już niełaska? A w zakładzie szewskim? W piekarni? I się później dziwicie, że naród ma Was za dziwadła?!

Wracając do pani radnej Kołakowskiej- wśród licznych jej "zasług" jest także zabranie lokalu Stowarzyszeniu Współpracy Kobiet w Gdańsku, które zajmuje się walką z wszelkimi formami przemocy wobec kobiet i mężczyzn, a także aktywizacją i wsparciem kobiet w życiu polityczno-społecznym. 
I wszystko to za "lewackie poglądy".
No tak, prawicowe= fundamentalne, katolickie poglądy to te, które zgodnie z tradycją pozwalają w Polsce witać kobiety w życiu chlebem, solą i prawym sierpowym, a wolność ich ograniczać do łańcucha, sięgającego nie dalej niż z sypialni, przez pokój dziecięcy, prosto do kuchni. Noooo, do pobliskiego spożywczego to najdalej. A w niedzielę do kościoła.

A teraz do brzegu. 
Pani Kołakowska, jako radna, ma wypłacaną przez Was pensję, drodzy Czytelnicy. 2605 zł- to zryczałtowana, miesięczna dieta gdańskiego radnego, według Dziennika Bałtyckiego (dane z 2013 roku, zatem teraz pewnie więcej). 
Mało tego, pani Kołakowska jest ....uwaga, uwaga.....NAUCZYCIELKĄ HISTORII w GDAŃSKIEJ SZKOLE PODSTAWOWEJ NR 65- taaadaaaa!!!!
I nie, moje pytanie nie będzie się odnosiło jakiej historii naucza, bo to chyba oczywiste, że jedynie tej, którą uznaje, ale raczej jak pani Kołakowska reaguje mając w klasie małego geja lub lesbijkę, który tfu, tfu, niedajbuk zdradzi swoje preferencje? No tak se mały Krzysiu chlapnie, że mu się nie Shakira, a Ricky Martin podoba. I co wtedy z "PEDAŁEM", "ZBOCZEŃCEM", "DEWIANTEM"??

Szanowna Pani Dyrektor tejże szkoły (mgr. Jolanta Kwiatkowska-Reichel), czekam z niecierpliwością na odpowiedź. Jak i wyjaśnienie, jak można jako pedagoga do pracy z dziećmi zatrudnić osobę z tak niskimi morałami, która nie szanuje i się z tym obnosi: prezydenta swojego miasta, policji, miejsc powszechnie i prawnie uznanych za miejsca, którym należy się szacunek, jak sąd, czy cmentarz i w końcu, która nie ma poszanowania dla godności drugiego człowieka o odmiennych poglądach. I nie, nie mówię tu tylko o osobach związanych ze środowiskiem LGBT. Wystarczy zajrzeć na wpisy na profilu radnej Kołakowskiej udostępnione publicznie, w których ludzi z PO nazywa "bydłem", pyta retorycznie czy kieruje nimi "głupota czy kurestwo", cytuje jako autorytarne wypowiedzi kleru, którzy głoszą "Ludzie homo, wy ani grzeszyć normalnie nie potraficie, ani kochać nie potraficie...", która chwali się swoim zdjęciem przed komisariatem, w którym trzyma wezwanie w charakterze oskarżonej (art.52 par.1- czyn chuligański), podżega do nienawiści na tle seksualnej, narodowej, czyni na profilu wpisy na żenującym poziomie w stylu 

"Już lewactwo zgłosiło moje zdjęcie w tle profilu. Zacytuję klasykę: "Kozak w necie dupa w świecie" i dodam za marszałkiem Piłsudskim żeby bić "takich" i złodziei ."

No jak, pani dyrektor, no jak???!!!


 A se dopiszę...

"Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazywani Synami Bożymi" (Mt.5, 10)
"Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju" (Mt. 13, 57)
"To Wam przykazuję, abyście się nawzajem miłowali" (J 15,17)
"Mój dom ma być domem modlitwy, a wy czynicie go jaskinią zbójców" (Mt. 20,13)
"Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem to jest istota Prawa i Proroków." (Mt. 7,12)
"Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku?" (Mt. 7, 3)
"Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają" (Łk. 6. 27-28)

i moje ulubione

"Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą" (Mt. 7, 1-2)

oraz z pozdrowieniami dla kleru, samozwańczych ekspertów od homoseksualizmu

"Nikogo na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden jest bowiem Ojciec wasz, Ten w niebie." (Mt. 23,9)






czwartek, 28 maja 2015

kwestia dojrzałości

-Mamo, mamo, to pryszcz?!- zawołał z radością i podekscytowaniem mój najstarszy syn pokazując ledwie widoczną  krostę na swoim czole, tuż pod grzywką
-Nie sądzę, synu. Myślę, że to znowu potówka- powiedziałam niwecząc jego nadzieje i zdradziecko wbijając nóż prosto w serce
-Ja pierdzielę!!! Kiedy ja w końcu dojrzeję?! Od czego to zależy?!- zawyła żałośnie istota, która chyba nie widziała nigdy osoby z trądzikiem
-To jest sprawa indywidualna choć może być kwestią genetyczną. Idź, spytaj ojca kiedy zauważył u siebie pierwsze cechy dojrzewania- poradziłam. 
Polazł.
Wrócił.
-I co?- pytam
-Nie wiem. Tata powiedział, że pogadamy za około 5 minut, bo "jakaś żałosna łajza mająca Hetzer`a próbuje zniszczyć jego KV-4 muahahahahaha", a później wyzwał monitor od durniów. A potem jeszcze krzyknął "debil" i "cholerny zdrajca".
-No dobrze- powiedziałam- tak, czy siak przygotuj się na dłuuuuuugie oczekiwanie i schowaj folię bąbelkową, bo jak tata zacznie pstrykać, to się będzie rozpraszał!

Później ja robiłam kolację, a oni sobie po męsku gadali, ale chyba coś poszło nie tak, bo zdaje się, że się pokłócili i na koniec rzucali w siebie skarpetkami, a że (jak to w życiu zwykle bywa) mieli tylko po dwie, to polecieli po zużytą bieliznę z kosza na pranie. Mąż jednak zdaje się oszukiwał i żeby wyprzedzić w przejściu swą latorośl podstawił mu haka. Następnie się wszystkiego wyparł i jeszcze strzelił focha. 
I koniec końców nie usłyszałam kiedy mój mąż dojrzał. Chciałam się go spytać, ale zasnęłam, podczas gdy on do nocy szukał pająka trzymając w rękach aparat, zerkając co chwila w stronę pokoju śpiącego syna i robiąc "he he".
No nic, jak się dowiem, to dam znać


poniedziałek, 25 maja 2015

dementi.Drugi post tego samego dnia...czyli szaleję po całości

No dobrze, teraz na poważnie, po przeczytaniu komentarzy pod przedostatnią notką pragnę parę rzeczy wyjaśnić, bo jak mniemam nie każdy nadążył.

Drodzy milusińscy, nie, nie wyjechałam dlatego, że było mi dobrze i cudownie. Wyjechałam nie tylko dlatego, że męczyłam się w ojczystym kraju, a strach przed chorobą czy starością mnie wręcz paraliżował,  ale też dlatego, a może przede wszystkim dlatego, że potrafię patrzeć nieco dalej niż do własnego ogródka i widziałam ile osób również się w tym kraju z różnych przyczyn męczy, jak wygląda ich starość i opieka państwa na wypadek choroby.
O tym wszystkim pisałam tutaj:

http://nietypowamatkapolka.blogspot.co.uk/2014/10/misja-emigracja-czesc-drugaczyli-15.html

więc nie mam zamiaru się powtarzać. 
Choć obecnie, patrząc z perspektywy emigranta, mogłabym dopisać parę powodów, jak choćby "chciałam żyć w kraju, gdzie obcy ludzie na ulicy uśmiechają się do siebie", albo "chciałam żyć w kraju, gdzie urzędnicy są przyjaźni, a większość formalności urzędowych można załatwić online. Bez sterty papierologii, bez stresu i marnowania czasu". "Chciałam żyć w kraju, w którym będę pewna, że moje dziecko pracując uczciwie, niezależnie od stanowiska, będzie mogło spokojnie opłacić czynsz, kupić sobie jedzenie i kurtkę na zimę", itp. 
Jednak nie w tym rzecz. 
Namiętnie pytacie mnie dlaczego zatem namawiałam do głosowania na Komorowskiego, skoro widziałam jak za jego rządów jest źle? 
Ponieważ, obok innych rozlicznych zalet oczywiście;), posiadam  umiejętność myślenia perspektywicznego, która dała mi możliwość wyobrażenia sobie, że może być gorzej. 
I będzie, możecie mi zaufać. Niestety.

Ponieważ interesuję się polityką.
Ponieważ mam dobrą pamięć.
Ponieważ w swoich wyborach i dywagacjach kieruję się wyłącznie faktami i na moją ocenę rzeczywistości nie wpływa to, co rzekomo powiedział jakiś gość przeszło 2000 lat temu, a współcześni pasterze (po drodze wielokrotnie zmieniając) interpretują (na swoją korzyść przypadeczkiem, rzecz jasna).

Dla mnie najważniejsi są ludzie. 
Zwykłe ludzkie szczęście. 
Ludzkie prawa, w tym kardynalne- do poszanowania wolności i szacunku.
Staram się być tolerancyjna, ale nie zawsze mi to wychodzi. 
Nie toleruję: głupoty, prostactwa, rasizmu, homofobii. Uważam, że nacjonalizm, to choroba nienawiści. Nie godzę się na wzbogacanie się kosztem biednych, na krycie pedofilii, na łagodne kary dla damskich bokserów, gwałcicieli, na wyłudzenia. Uważam, że religia powinna być praktykowana w domu i kościele, jeśli ktoś ma takie życzenie, nigdzie indziej. Nie interesują mnie cudze poglądy religijne, a nawracanie ZAWSZE na przestrzeni dziejów niosło za sobą przelew krwi i inne tragedie, dlatego jestem przeciwna wszelkim jego formom- od praktykowania religii w szkołach, po głoszenie jej w gabinetach lekarskich, aptekach, mównicach w sejmie, itp. 
Nie uznaję wyższości jednej religii nad drugą.
Uważam, że wiara czyni czuba, choć przyznaję, że znam nieliczne wyjątki osób głęboko wierzących, których postawa godna jest naśladowania, którzy są naprawdę wspaniałymi ludźmi, mądrymi, dobrymi i życzliwymi. Jednakże zazwyczaj żyją oni zgodnie z nauką swojego boga, z dala od hien, zwanych klerem. Z dala od fanatyków religijnych, którym się wydaje, że są jak Jezus, tymczasem są gorsi od Judasza i Piłata razem wziętych.
Jestem głęboko przeciwna hamowaniu nauki na rzecz religijnych pierdół i zabobonów. Uważam kk za kolebkę zła i zepsucia moralnego. Nie godzę się, aby takie "autorytety", zza murów swoich wyłudzonych willi w otoczeniu parków, po których radośnie hasają daniele (jak u Sławoja Flaszki Głodzia) mówiły zwykłym ludziom jak mają żyć.
No i reasumując, wynika z tego, że jeszcze bardziej niż z Komorowskim nie po drodze mi z Dudą= PiSem= moherami= nacjonalistami= kościołem katolickim, bo pojęcia te są tożsame. 

Następna rzecz, to kwestia głosowania na emigracji.
Jestem kategorycznie przeciwna głosowaniu emigrantów w wyborach prezydenckich (rządu). 
Ja wiem, że demokracja Wam na to pozwala, ale poza demokracją powinna istnieć jeszcze zwykła ludzka przyzwoitość. 
Nie urządza się domu pod swój gust i pod swoją rodzinę, gdy się w nim nie mieszka, a mieszka za to ktoś inny, być może o całkowicie innych potrzebach.

Dodam jeszcze, że nawet w kwestii głosowania w kraju, zgadzam się z JKM, że nie każdy powinien mieć do niego prawo.
Za dużo słyszałam o głosach na Kukiza tych, którzy "chcą zmian....ale nie interesują się polityką", co jest równoznaczne z niemożnością realnej oceny, czy poza czczymi obietnicami na jakiekolwiek zmiany jest szansa i nawet jeśli- czy będą one pozytywne.
Moim zdaniem przed lokalami wyborczymi powinni stać niezależni ankieterzy i pytać np. "proszę wymienić, co w swoim programie zakłada pan Braun?", "do jakiej partii należy Marian Kowalski?", "co to są JOWy?" itd.
Nie wiesz? To spieprzaj!
Co robisz przed lokalem wyborczym? 
Głosujesz na tego, co ksiądz Ci kazał, nie znając innych opcji? Nie rozumiejąc założeń?
Nie interesujesz się polityką? Zostaw ją tym, którzy się interesują.
I to też powinna być zwykła ludzka przyzwoitość.
Z tym, że czego jak czego, ale w tym kraju przyzwoitości to na pierwszym miejscu brak! 


 To by było na tyle, tak na szybko. 
Czytajcie, póki jeszcze mogę pisać, a ja mykam z chłopami na plażę ;) :* <3

Szczęść Andrzej Duda i Jarosław Wieczna Dziewica!

Niech będzie pochwalony Andrzej Duda i Jarosław Wieczna Dziewica!

Umiłowani bracia i siostry, 
w związku z wyborem nowego prezydenta planuję na tej stronie pewne zmiany. 
Na dzisiejszy poranek zaplanowałam w kąciku dietetycznym gimnastykę z Ewą Chodakowską, ale zmieniłam zdanie, gdyż okazało się, ewentualnie niebawem się okaże, że pani Chodakowska jest uosobieniem zuuuua i prowadzi się niemoralnie. 
Po pierwsze na filmikach, które zamieszcza w sieci widać, że często pada- jest to oczywiście symboliczny upadek moralny- pewnie stosuje antykoncepcję hormonalną!
 Poza tym nosi obcisłe stroje podkreślające genitalia, ma piersi (tfu, silikony!) i te ruchy...no wiecie...góra-dół, góra- dół bioderkami.... Takie zachowanie nie przystoi kobiecie! Tak się damy, proszę państwa, nie zachowują, o nieeee! Ja się założę, że szanowna pani dama Krystyna Pawłowicz tak nigdy, w całym swoim życiu, nie robiła!
Także wychodząc na wprost Waszym oczekiwaniom, proszę bardzo- dziś w kąciku dietetycznym zumba w Dudolandzie 

TU KLIKNIJ ABY ĆWICZYĆ KATOLICKĄ ZUMBĘ


Szczęść Jarosław Polskęzbaw!
Zostańcie z  Anną Sobecką, moi mili!
Niech Antoni Macierewicz ma Was w swojej opiece!


P.S. Moi przyjaciele z Frondy donoszą, że Miłościwie Panujący pierwsze co zrobi, to aby ukrócić żarty na temat Najwyższego, znaczy się Jarosława K., znajdzie mu laskę.
Zatem podejrzewam, że już niedługo będziemy mieli w Polsce nowego marszałka. 
Alleluja i do przodu!

P.S. 2.Ja pierdolę.

P.S. 3.Przepraszam. Pokutę sobie sama wymierzę. Przeczytam Gościa Niedzielnego od deski do deski. Wy też przeczytajcie. Toć to czołowa prasa...już wkrótce będzie.

EDIT: No moi kochani!!!! No moi drodzy!!! 
Napisałam, że pan Duda ZNAJDZIE panu Kaczyńskiemu laskę. ZNAJDZIE, nie ZROBI. 
Więc proszę mi tu w pw nic nie imputować!
Mnie naprawdę nie interesuje, jak mu podziękuje za wygraną!


piątek, 22 maja 2015

Dywagacje przedwyborcze...czyli o tym jak uczciwie powinno wyglądać głosowanie i jak zrobić z Polski drugie Los Angeles

Oglądałam wczorajszą debatę.
Wniosek niezmienny- Komorowski wygrywa, bo nie jest Dudą.
Później obczaiłam najnowsze sondaże przedwyborcze, poczytałam apele osób duchownych i odzew moherowego elektoratu i niniejszym stwierdzam, że niestety prawdopodobnie jedynym sposobem na niedopuszczenie do faktu, aby Polska stała się ciemnogrodem, w którym kara się za in vitro więzieniem, zmusza do porodów po gwałtach, obsadza rząd biskupami, wybiera się na prezydenta faceta, który jakby zażył viagrę urósłby cały (jak i jego partyjni koledzy), czy też pragnie się intronizacji Chrystusa jest: odtajnienie wyborów, przywrócenie obowiązku służby wojskowej oraz obsadzenie w komisjach wyborczych ludzi z WKU. 
To powinno rozwiązać problem, gdyż jak dowodzi ich doświadczenie w Polsce wcale nie ma tylu katotalibów. Zdecydowaną przewagę mają młodzi homoseksualiści wyznający krysznę z płaskostopiem.
Jak mi się nie uda przeforsować idei obiecuję , że wystąpię z nową, w ramach pocieszenia.
Otóż zaproponuję, aby każdemu członkowi PiS, zamontować na głowie urządzenie z żarówką, która zabłyśnie w razie wykrycia braku mózgu. 
Może i Polska stanie się moherowym katogrodem, ale za to, kurwa, będzie się świecić niczym Los Angeles!


środa, 20 maja 2015

o tym jak warszafka robi oborę...czyli klabing dla buroli

A dzisiaj przy kawie możemy poczytać o tym, jak warszafka robi oborę. 
O stadzie zwykłego bydła i jednej krowie.
Oraz o tym, jak wygląda "klabing" z naprawdę wsiowym (nie mylić z wiejskim) klimatem, załogą i przede wszystkim właścicielem.
Bardziej wnikliwym polecam zajrzeć na oficjalną stronę facebookową tych kretynów i poczytać komentarze pisane przez personel.

Nic się nie stało, mości panie, toć krowa była z cyrku.....

Jasne, że nic wielkiego się nie stało. Wszak bieda umysłowa, bananowe dzieci, damy z ustami a`la glonojad, ludzie z kasą acz bez klasy i wyobraźni, niewrażliwy prymityw, zwykłe buractwo jest, było i będzie. 
Impreza miała być ponoć kontrastowa. I chyba wyszło zgodnie z zamysłem. W końcu na tle tego całego gówna krowa wypada bardzo inteligentnie i szlachetnie. 
 Właścicielowi  życzę plajty w niesławie, ale jako żem dobroduszna wielce dam mu na koniec radę, nim się chłop całkowicie pogrąży. 
Zmień, gościu, linię obrony. Miast gadać, że zwierzę z cyrku przyzwyczajone do napierdalania fleszem po oczach, muzyki od której uszy pękają, jełopów, co je tarmoszą celem pstryknięcia sobie fotki na Instagrama, żeby było widać jacy są zajewykurwiści- napisz, że krowa była niedożywiona i wy celem dokarmienia chwilowo ją przygarnęliście. Każdy myślący uwierzy. Gołym okiem widać, że słomy w butach i siana w głowie u was pod dostatkiem. 

tu można przeczytać o buraczanym klabingu

poniedziałek, 18 maja 2015

prorodzinnie z Dudą

Zdzierżyłam debatę przedwyborczą. 
Twarz mi się jakby bardziej płaska zrobiła od strzelania w nią sobie otwartą ręką (choć i własną pięścią miałam ochotę się zabić), ale podołałam.
Prawie dostałam wylewu, ale zdzierżyłam też wygraną Dudy w pierwszej turze.
Natomiast teraz jestem świeżo po debacie Duda- Komorowski i ostrzegam, że jak Andrzejek wygra wybory, to zaproponuję mu siebie na Ministra Polityki Rodzinnej. W końcu tyle się w Polsce pieprzy o rzekomej polityce prorodzinnej, że miło by było, aby ktoś się faktycznie tym zajął, no nie? Pierwsza moja inicjatywa nosiłaby nazwę "Dziecko dla każdego Polaka". I naprawdę Wasz stosunek do dzieci jest w niej absolutnie obojętny. Wierzcie mi, że jak Duda dojdzie do władzy, daję sobie pół roku na Nobla za ten pomysł.


Projekt na zdjęciu (nie mój, ale genialny jakby był mój zupełnie)
P.S. Jako, że z podsumowania domowego budżetu wyszło mi, że w wychowaniu dzieci najwięcej kasy wydaje się na alkohol dla rodzica, aby temu jakoś podołać, toteż oczywiście przewiduję trunki dla opiekunów gratis.


P.S.2. Zapomniałam na blogasku zdjęciami z kotami się pochwalić, za co się kajam, a koty przepraszam, gdyż sława im się należy



środa, 13 maja 2015

w komplecie

Chciałam uprzejmie poinformować, że od wczoraj nasza rodzina jest w komplecie.
Na szczęście znów mogę nosić sierść na ubraniu, jak normalny człowiek i testować co rano swoją kulturę osobistą. Albowiem człowiek kulturalny zawsze kota nazwie kotem nawet wtedy, gdy zastanie jego tłustą, włochatą dupę na blacie w kuchni!
Maciek znowu może codziennie przed wyjściem pokazywać z pretensją na Rycha i Psota śpiących w dziwnych pozycjach, rozwalonych jak żaba na liściu i mówić obrażonym tonem "zobacz, jak fajnie mógłbym żyć, gdyby nie ta pieprzona praca!!!!".

Starsze dzieci znów mogą powtarzać wszystkim, że w naszej rodzinie dbamy o dobrą karmę. A najmłodsze dziecko znów może próbować wchodzić do kuwety, krzycząc dla niepoznaki "nie, nie, nie, nieładnie!!! dluga nozka wchodzi. juz. oj, oj, bzydko, bzydkooo!!". 
Mam też niejasne przeczucie, że wkrótce obiektywnie dowiemy się ze szczegółami, czy angielskie suche żarcie różni się czymś od polskiego. Tak mi się wydaje przynajmniej, bo wczoraj mieliśmy tego przedsmak, że tak to ujmę, gdy walnęłam dwie rundy po mieszkaniu, aby wyjąć kocią chrupkę z buzi Stiflera. Trochę sobie wyrzucam, że straciłam czujność po dialogu
-Jedzonko?
-Kotków jedzonko. Nie wolno ruszać! Nie dla dzieci! W smaku fuj!
-Tak, tak. fuuuuujj.
.... mniam mniam....

Moje spojrzenie spod przymrużonych powiek
-Nie, nie! fuj! fuuuuuuuuuuujjjjjjjj!
Jego spojrzenie na kocie miski
-Mniam mniam mniam mniam....
Może mu jakichś witamin brakuje, czy tam coś? A może to jedzenie mu się jakoś kojarzy? W końcu jego ojciec też czasem gotuje w naszym domu...


poniedziałek, 11 maja 2015

Angielska zmarszczka...czyli jakich pytań nie zadaje się matce w nowej kiecce z Primarka

Ubrałam wczoraj sukienkę. Długą, lekką, czarną,z rozporkami, z brązowym paskiem w talii i ażurowym wykończeniem u góry.
No dobra, z Primarka.
Pofarbowałam włosy nowym odcieniem "natural light brown".
Założyłam kolczyki, wymalowałam pazury, nałożyłam szpachlę i sandałki na obcasie, coby moje nogi wyglądały na dłuższe i szczuplejsze. 
Stałam przed lustrem, a za mną stała Szara Eminencja.
-Ślicznie wyglądasz, mamo- powiedział
-Dziękuję- odparłam prawie nie do końca zawstydzona, bo się wie, że wyglądałam szałowo. Postanowiłam dodać jeszcze takie "oj tam, oj tam", ale to tylko z przyzwoitości.

-A jak jest po angielsku "zmarszczka"- zapytał...

Se myślę, że powinnam zacząć uczyć synów jakich pytań nie zadaje się kobietom.
Nie to, żebym jakaś przewrażliwiona była. Zresztą nie mam czasu na fochy. Muszę ogarnąć pluszaki w jego pokoju. Mam już n
awet pomysł jak je uporządkować...


piątek, 8 maja 2015

tajemnica rodzin wielodzietnych...czyli dlaczego mamy trójkę

-Mamo,mamo, wiesz, że Tybo chce mieć w przyszłości piątkę dzieci?- spytała z pogardą najstarsza pociecha, po czym nie czekając na odpowiedź dodała natychmiast- Ja w ogóle nie chcę mieć dzieci. Nie mam zamiaru wydawać na nie pieniędzy i nie chcę, żeby ktoś mnie ograniczał. W podróżach. Rozumiesz?
-Synu, ale dzieci to nie tylko wydatki i ograniczenia. Prawda kochanie?- tu zwróciłam się do męża swego, ponieważ my zawsze mó
wimy do siebie "kochanie", gdyż się kochamy, a nie (jak złośliwie twierdzą znajomi) nie pamiętamy jak drugie ma na imię.

-Prawda!- odparł Maciek lub Mateusz, ale raczej Maciek- Dzieci to również klocki lego, elektryczne kolejki,granie w kosza, nowe odcinki Batmana, action man-y, samochodziki na akumulator,gry komputerowe i planszowe, i na konsolę...-gdzieś na tym etapie moje dziecko opuściło kuchnię-...tory samochodowe Matchbox-a, no i same resoraki. Place zabaw, salony gier i wesołe miasteczka. Sanki, naparzanie śnieżkami, a latem bomby wodne i pływanie na wielkiej dmuchanej orce. Podchody, podkładanie sobie skarpetek pod poduszkę, kapsle, zamki z piasku, badminton i wiele, wieeele innych. A także...przede wszystkim....- głos mu się załamał i nie jestem pewna, ale wydawało mi się, że otarł łzę wzruszenia nawet- piersi matki powiększone przez laktację!- dokończył.

Po czym padliśmy sobie w ramiona, uprzednio raz na zawsze rozwiawszy wątpliwości dlaczego mamy trójkę. Albowiem nie zawsze wszystko wygląda tak, jak sobie ludzie wyobrażają...


sobota, 2 maja 2015

kindersztuba...czyli uczymy się mówić "PRZEPRASZAM"

KĄCIK WYCHOWAWCZY pt. "mówimy PRZEPRASZAM"

Leżę na łóżku i gilgoczę Stiflera, który kopie mnie przez przypadek w oko.
Drę mordę "auaaa!!!!!!" (na głos, bo w głowie całkiem inaczej drę mordę). Jak każdy normalny człowiek, ze zdrowymi normalnymi odruchami sprawdzam, czy nie wypadła mi gałka oczna, ale luzzzz, spoko, widzę.
Głównie gwiazdki.
Ale widzę.
Siadam na łóżku zatem obrażona, ale tylko trochę, bo jestem zbyt dojrzała, aby obrażać się na dziecko (nie to co na Maćka, gdy mi zeżarł ostatnie dwa rządki czekolady z kryjówki i nie kupił nowej i okazało się to dopiero jak wieczorem na głodzie se pomyślałam, że mam ochotę na coś słodkiego).
I mówię z pretensją "kopnąłeś mnie w oko!".
Na co Stifler tak słodziutko wygina usta w podkówkę, zaczyna drżeć mu broda, całuje mnie w obolałe ślepie i mówi "PRZEPRASZAM".
Te spojrzenie rozmiękczyłoby każde serce. Coś jak Rychu, gdy błaga o nakarmienie po drugiej dokładce.
Rozpływam się.
Pierwszy raz świadomie mnie przeprosił. Tak naprawdę słodko. Taki przejęty moim bólem. Taki wrażliwy na moje cierpienie.
Przytulamy się.
Głaszczę go po główce, całuję pucułowate policzki, mały nosek. Chwalę, że taki mądry, taki dobrze wychowany.
Siebie chwalę, że taka mądra, tak go dobrze wychowałam.
Maćka też chwalę, ale tylko trochę, bo mi zeżarł ostatnią czekoladę z kryjówki.
A on, Stifler znaczy się, patrzy na mnie z prawdziwą czułością.
Siada.
Wali mnie piętą w drugie oko.
Zaczyna całować.
Uśmiecha się i mówi "PRZEPRASZAM".

I teraz do brzegu:
ma ktoś na zbyciu hełmofon z goglami? Tudzież chociażby kask motocyklowy? Z braku laku maskę spawalniczą? Bo idę się bawić z moim dobrze wychowanym i empatycznym dzieckiem...



piątek, 1 maja 2015

żyjem...choć mam problem z godnościom osobistom- info dla zainteresowanych

Żyję, Robaczki Wy moje Emotikon heart 
Jedynie mam mały zakręt po sprowadzeniu rzeczy z Polski. Wiecie, siedzę na ebay`u i szukam regału na książki dzieciaków, latam z porcelanowymi żabami i zastanawiam się gdzie je położyć, w przerwach palę mikser i staram się wymusić kupno nowego, ale nie, kobieto! dajże mi spokój, zmęczony po pracy jestem, pojedziemy po niego jutro i takie tam. Tymczasem Stifler pokochał omlet. Leciutki- dzięki ubitej pianie z białek. A ja z kolei dzięki ręcznemu ubijaniu piany muły mam jak Pudzianowski.
Swoją drogą jak w ten weekend się nie uda- rozwodzę się i wyprowadzam (póki mam dość kartonów)! W końcu mam swoją godność osobistom! A ona potrzebuje miksera! 

No i szykuję przeprowadzkę tych wstrętnych, śmierdzących, leniwych i wrednych sierściuchów, bo mamusia taaaak się za swoimi włochatymi pierdzioszkami stęskniłaaaaaaaa, mówię Wam!
I tu się z prośbą zwracam, a właściwie ją ponawiam- jakby ktoś znał zaufanego przewoźnika, któremu mogłabym powierzyć Rycha i Psota (tak do połowy maja najlepiej)- proszę o cynk.

Póki co zostawię Wam na majówkę tablicę ostrzegawczo-informacyjną ze spisem insektów wszelakich. Pikniki, grille, spacery po lesie i wypady nad jezioro- wiadomo, że się przyda!
Wybaczcie, że po angielsku, ale ja tu już przeszło 4 miesiące jestem i angielski to mój drugi język.
Jak nie zapominam to mówię z silnym akcentem. Po polsku 
Emotikon wink