środa, 23 grudnia 2015

o przyszłym bogactwie moich dzieci i swetrach z Lidla

Wracamy z zakupów, atmosfera świąteczna, Stifler opowiada nam, że jest małym kotkiem
-Stlazaku, stlazaku, ulatuj małego kotka! W pasy się zaplątał...
-Bardzo sprytne synu, niestety musisz mieć pasy.
I tak z dwieście razy.
W tym samym czasie dobiega nas kłótnia moich starszych latorośli.
Don Juan startuje z podniesionym ciśnieniem, gdyż został oskarżony o coś, co w naszym domu składającym się w przewadze z samców, jest zbrodnią najwyższej rangi-porysowanie płyty z grą na x-boxa...
-...i jak dorosnę, to będę obrzydliwie bogaty, kupię sobie milion płyt i nie dam ci w żadną pograć. Będę miał praktykę weterynaryjną, będę pisał książki i koncertował. Kumasz to? Wiesz ile będę zarabiał? Nie wyobrażasz nawet sobie...
- Sam sobie będę kupował płyty. Będę kierowcą wyścigowym. Wiesz ile oni zarabiają?
-Nie rozśmieszaj mnie. A wiesz ile kosztuje profesjonalny samochód, strój, itd.? I niby jak cię będzie stać, żeby to kupić?! Bo ja ci grosza nie dam! Choć będę obrzydliwie bogaty, jak już wspomniałem.
-Nie potrzebuję łaski. Sportowcy mają sponsorów.
-Zablokuję ci wszystkie kontakty. Będę miał wtyki, dojścia i plecy. Wszystkich sponsorów ci zabiorę. I będę przychodził pod twój dom z grubymi plikami pieniędzy i je rozrzucał. I się tak śmiał takim śmiechem "muhahahahahaha" (i tu się bardzo demonicznie zaśmiał). I będę rozrzucał te pieniądze wszędzie. WSZĘDZIE. Rozumiesz? Będę robił dywan z pieniędzy! A później się w nim tarzał. A na koniec je zbierał, rzecz jasna, żebyś ty tego nie zrobił. I co wtedy zrobisz?! I co zrobisz?!
-Zamontuję sobie monitoring i wrzucę cię na youtuba. Wiesz ile będę miał wejść na takiego idiotę?! Wiesz ile oni tam na tym youtubie płacą?!
I w tym momencie, na przednim siedzeniu, mamusi powędrował jeden kącik ust lekko do góry.
Jeden z głowy.
Niby tylko 10 lat, ale coś czuję, że sobie w życiu poradzi...
***
Oglądam sobie w sobotę gazetkę lidlową, czyniąc przygotowania do zakupów świątecznych i oto oczom mym, między indykiem a marchewką, ukazały się swetry. Długie swetry. A musicie wiedzieć, że jak każda laska z solidnym tyłkiem i jeszcze solidniejszymi udami lubię legginsy, toteż sobie myślę "kak raz!", bo swetrów u mnie niedostatek. I jaka cena za "long jumper", psze Państwa! Niecałe 6 funtów!
I se już kalkuluję, że są trzy opcje kolorystyczne do wyboru: szary, różowy i krem ze wzorkiem. Szarości mam, ale ten róż i kremowy to niegłupi. Biorąc dwa wydam 12 funtów bez dwóch pensów. Toć w normalnym sklepie się jednego swetra za to nie kupi. A te wyglądają ciepło i porządnie, a oto mi chodzi, bo mieszkam w Anglii. Nad wodą (idiotka, kufa).
No i wołam do Siary, że jak będzie w poniedziałek z roboty wracał, to żeby zahaczył o Lidla i kupił mi szykowne odzienie w rozmiarze M na wszelki wypadek, bo se tak kalkuluję dalej, że u góry powinno być dużo za luźne, w dupie się ledwo pewnie zmieszczę, czyli ogólnie się wyrówna i będę urocza.
Siara coś tam mruczy pod nosem, czy jego Rysia się z chujem na głowy zamieniła, że niby on damską konfekcję będzie w Lidlu kupował. To się go pytam czemuż by to nie? I przypominam, że jego Rysia w Londynie widziała boski trencz Burberry, więc jak mu Lidl nie odpowiada....Siara niespodziewanie ożywiony zapewnia, że Lidl jest najzajebistszym sklepem pod słońcem i chętnie się tam wybierze, po ten pieprzony sweter. Albo dwa. Byle nie szary.
No i w poniedziałek czekam z wypiekami na twarzy na powrót męża z pracy. Napisałabym "jak nigdy", ale może przeczytać, zatem na wszelki wypadek dodam "jak zawsze".
I jest, jest on i moje swetry!
Dwa!
Ten ładny różowy i ten kremowy, co też może być!
Oba na 158/164!
Dziewczęce!!!
I taką trochę wymianę myśli mieliśmy, bo to nie wiadomo czyja to bardziej wina. Według męża moja, albowiem "jak się jest ślepym, to gazetek się nie ogląda", a moim zdaniem trochę jego "bo jak się nie ma córki, to się nie przynosi do domu sweterków z uroczą dziewczynką z diastemą na opakowaniu, kurwa! ".
A później wyszarpałam sweter z opakowania i z okrzykiem "chcesz mieć salceson peklowany na święta, chcesz?!" postanowiłam wbić się w toto, żeby mu udowodnić, że jest głupi.
No i...alleluja, cud nad Tamizą...sweter pasuje idealnie!
To musi być ta osławiona MAGIA ŚWIĄT 

4 komentarze:

  1. Jak widać nastolatki już nie takie jak kiedyś, więc i rozmiarówka się zmienia albo Ty w amoku przygotowań świątecznych i codziennej gonitwy swej przemiany w szczupłą dziewoję nie zauważyłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że to jednak nastolatki wyrośnięte ;)

      Usuń
  2. Witaj Aniu :) W te Święta mam trochę więcej czasu (hihi) więc czytam Twojego bloga, na którego "wpadłam" przypadkiem i może nie od deski do deski ale nadrobię to. A ja się pytam - gdzie fotka w swetrze ? Różowym może być bo tez lubię róż w niektórych odcieniach. Pozdrawiam serdecznie. Renia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Reniu za miłe słowa , fotka w swetrze będzie na bank, muszę się tylko wypindrzyć, bo lekko mnie te święta zmaglowały i wyglądam jak wypluta. Jeśli masz fejsa, to serdecznie zapraszam tu https://www.facebook.com/Nietypowa-Matka-Polka-387928244696461/?ref=hl- więcej się dzieje i bardziej na bieżąco ;) pozdrawiam ciepło :*

      Usuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...