piątek, 11 grudnia 2015

kotek Graves- Basedow i krosno

-Co robisz?- spytał mnie Szara Eminencja -Szyję kotka- odpowiedziałam -To ja też sobie coś porobię. I poszedł do siebie. A ja kotka uszyłam.



Oczka mu trochę za duże wyszły toteż go nazwałam Graves- Basedow. Uszko jedno ma nieco postrzępione, bo to miejsce gdzie ręcznie go zszywałam po wypchaniu, a ja nie powinnam ręcznie niczego zszywać. NICZEGO. Zapomniałam też, że najpierw powinnam przygotować mu facjatę, w sensie wyhaftować, a później zszyć obie strony, toteż przez tą dziurkę, co to na wypchanie zostawiłam, igłę przeciskałam szyjąc mu polisie, dupę, czy tam dorabiając wąsy. Łatwo nie było, zapewniam, a nie chciałam go rozpruwać, bo jeszcze nic nigdy nie zszyłam tak prosto na maszynie. Drugi raz mogłam nie mieć tyle szczęścia. Zatem dzielnie walczyłam z językiem na wierzchu i koniec końców i tak byłam z siebie dumna. Nawet jak Maciek z entuzjazmem powiedział do Stiflera "oooo, mamusia Ci chmurkę uszyła". Pewnie zazdrosny. Później se pomyślałam, że jakoś poszło, w sumie to nawet chciałam dzwonić do Vistuli, że mam już na stanie maszynę i czy chcą podjąć współpracę, bo mogę coś tam dla nich machnąć, ale przyszedł Szara Eminencja z tym
-Ładna chmurka- powiedział. Pewnie zazdrosny- Ja zrobiłem podstawkę pod kubek. -Jak to zrobiłeś podstawkę? Na czym zrobiłeś podstawkę? Na drutach???!!! - Nieeee, no coś ty- zaśmiał się Szary- Nie umiem na drutach. Zrobiłem na krośnie. Aaaaaaa, tak. Bo najpierw krosno zrobiłem. -Że co zrobiłeś?!- spytałam elokwentnie, bo ja zawsze elokwentnie pytam -Krosno. Z kartonu. - Skąd wiedziałeś jak? - Z Internetu. Po czym zniknął na chwilę w swoim pokoju i wrócił z krosnem.
Spojrzałam na podkładkę, na krosno, nerwowo pogłaskałam Gravesa- Basedowa pokłutymi palcami i schowałam go za siebie. A potem okropnie się przeraziłam i naszły mnie wątpliwości. Zresztą piorunochrony na kościołach są dowodem, że wszyscy je czasem miewamy. W każdym razie doszłam do wniosku, że nie na darmo się mówi, żeby nadzorować dzieci w necie. I że te wszystkie okropieństwa tylko się czają na naszego dzieciaka. Rodzic to wypiera, że "nie, a skąd, on jest bezpieczny", "on tylko gra w literaki", "on się tylko uczy"..... A sami powiedzcie, co to trzeba w wyszukiwarkę wpisywać, żeby krosno z kartonu w wynikach człowiekowi wyszło! Jeszcze se pomyślałam "żadnym krosnem mi oczu nie zamydlisz, pewnie chciałeś mieć pretekst żeby wąchać butapren", ale, kufa, karton na taśmę klejącą skleił. Cwaniaczek. Czy ja zawsze muszę się martwić?! I proszę nie składać zamówień. Rzucam szycie dopóki się nie otrząsnę. 
Proszę przekazać Vistuli.

5 komentarzy:

  1. Pocieszam - ja potrafię tylko guzik przyszyć, więc jesteś dla mnie miszczem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A skąd Twoje dziecię wiedzialo co to krosno i jak to cholerstwo sie nazywa?
    Ładnie Ci wyszlo ja zapewne bym sobie palce przeszyła na wylot.
    Buziaki
    Ewa Denys

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurcze, ale zdolniacha -krosno sobie zrobil, no coz dzieci inteligencje dziedzicza po kadzieli, wiec wiadomo -nie moglo byc inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  4. nietypowa, musze sie podzielic bo sie tu brechtam na sofie i pomyslalem, ze ci sie spodoba :) pozdrawiam(y) z wioski.

    https://www.youtube.com/watch?v=M6wRnouGZFQ

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy moja córka była mała diabeł mnie podkusił, żeby zrobić jej na szydełku fokę. Położyłam ją spać i dokonałam dzieła. W pocie czoła. Wyszła foka jak nic. Może tam się i z jakimiś wadami wrodzonymi urodziła...no. Ale. Byłam dumna. Ówczesny mój mężczyzna o mało mi dywanu nie obsikał naśmiewajac sie z biednego zwierzęcia, oraz pytając raz po raz "co to jest?" . Dotknięta do żywego piwiedziałam mu, że jest debilem i dzecko będzie wiedzało. Rano moja corka z foczką w objęciach wmaszerowała do sypialni. "Dziękuję Mamut!" (tak jestem nazywana do dzis, dziecię ma lat 21) "Podoba ci sie?" spytałam. "Sliczne" odpowiedziało dziecko. Po czym zapytało: "A co to jest?" Ówczesny mężczyzna zszedł. Ze śmiechu.

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...