poniedziałek, 14 grudnia 2015

konsekwencja w wychowaniu ważna rzecz, psia mać!

Dziś o konsekwencji w wychowaniu będzie.
Bo konsekwencja to ważna rzecz, się wie.
Kurwa mać.
Jak Państwo pamiętacie (bądź nie) mam w domu jedną sztukę nastolatka. Dwunastolatka, konkretnie. Ja pamiętam i nie mam szans zapomnieć. Pamiętam zawsze jak chce mi się siku, a kibel jest godzinami zajęty. Pamiętam, jak licząc w myślach do miliona muszę wysłuchiwać dlaczego połowa przedmiotów w szkole jest niepotrzebna. Bo na chuj komu chemia, jak się chce gwiazdą muzyki pop zostać?!
I weterynarzem. W jednym.
Pamiętam, gdy na moje prośby słyszę "zaraz".
Zaraz to się w ogóle ostatnio częściej w naszym domu pojawia, niż u obrotowej tirówki w szczycie sezonu.
I "o boże!".
Koniecznie z przewróceniem oczami.
No i właśnie po 1758 "o boże!" (z przewróceniem oczami) ostrzegłam me dziecko, że jeszcze raz to usłyszę w odpowiedzi na moje sugestie, to będzie kara.
-Dlaczego?
-Bo zdeklarowani ateiści nie wzywają boga co pięć minut. Ani w ogóle. Bo to obraża katolików, co to nie wywołują imienia pana boga swego. Itd. itp.
No przecież nie powiem, że mnie kurwica zaraz trzepnie. A że hipochondryczką jestem, to się jeszcze boję, że dostanę wylewu.
A później śmieci mu kazałam wyrzucić.
-Zaraz
-Nie zaraz, teraz.
- O boże! (z przewróceniem oczami)
-Karę masz.
-Jaką?
-Litanii się jakiejś nauczysz na pamięć, jak już w nutę religijną uderzasz. Będziesz miał więcej zawołań, bo to "o boże!" mnie wykończy. Zaraz Ci coś znajdę.
No i mu znalazłam- litanię do św. Józefa.
Wersja skrócona, nie będę świnią przecież.
I się nauczył.
I nie mówi od tego czasu "o boże!". Choć minę ma czasem jakby chciał "ja pierdolę!" powiedzieć i na dokładkę strzelić facepalma. Ale nieistotne.
Później, gdy tak gadałyśmy o dzieciach to opowiedziałam o tym kumpelom i zapunktowałam strasznie, że taka pomysłowa jestem i taka mądra i że ho ho, no kto by pomyślał, że to tak łatwo oduczyć, a jednak.
I do wczoraj dumna z siebie byłam nawet.
A wczoraj bigos robiłam do słoików, na święta. I marcepan domowy (do przełożenia piernika). I mnie, kufa, zagadali. I se szklankę cukru pudru jebłam do tego bigosu i dorzuciłam 300 gram mielonych migdałów. I jak się kapnęłam, to krzyknęłam
-Jezukryste!
Proszę zwrócić uwagę na subtelną różnicę- krzyknęłam "Jezukryste", a nie "Jezu Chryste", jak wmawiał mi mój najstarszy syn, który się zmaterializował w tej samej sekundzie, jak w Star Treku.
- A teraz pójdę ci jakąś litanię wybrać.
-Chyba se jaja robisz- odrzekłam z uśmiechem
-Nie, no jakie jaja?! A to całe gadanie o niewzywaniu boga przez ateistów? Nieobrażaniu katolików? A zasady? A konsekwencja?
I zgadnijcie co mi zdrajca wybrał?!
Litanię do Wszystkich Świętych, kuźwa.
Jakbyście Państwo nie znali, to se pozwolę linczka zapodać, z którego ryłam: http://brewiarz.pl/appendix/modlitwy/swieci.php3
Mało tego.
Dziś mój (nie do końca normalny) mąż zostawił odważniki do sztangi na przedpokoju. Ciemnym przedpokoju, bo tylko do kuchni po Bounty w nocy przemykałam, to po co będę światło wyświecać. A co ja śpię na pieniądzach, czy mam własną elektrownię?! No właśnie.
I zgadnijcie, kto się pieprznął o te zasrane odważniki w nogę?!
I zgadnijcie, kto krzyknął "Matkobosko, co za debil odważniki w ciemnym przedpokoju zostawia?!"
I zgadnijcie, kto się zmaterializował, jak w Star Treku?!
I zgadnijcie, komu nie pomogło tłumaczenie, że nie krzyknęłam wcale Matko Boska, jak mi zarzucano, tylko Matkobosko i to jeszcze razem?!
I zgadnijcie, kto se teraz na fejsie siedzi, w przerwach w ryciu litanii loretańskiej?!
Zasady...konsekwencja...psia mać!

6 komentarzy:

  1. Buahahaha! Konsekwencja rzecz śfienta :-)))
    A tak apropos, to pamietaj że w kraju angielskojęzycznym nastolatek jest od 13. Więc Twój jeszcze nie jest, mwahahahaha!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Aleś sobie potwory na własnej piersi wychowałą :D

    OdpowiedzUsuń
  3. hi,hi - konsekwencja - wazn rzecz .Swoją drogą , zazdroszcze kreatywnosći i pomysłów wychowawczych..

    OdpowiedzUsuń
  4. Matka na ten wszelki to sie naucz wszystkich litani:)))Dorusia

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej! Czytam cie od niedawna,ale juz zostalam stala czytaczka
    Teraz usmialam sie do lez.Ja mam w domu to samo:)Syn ma 10lat,ale jest bardzo rozwiniety(az za bardzo)a wedlug niego to juz jest dorosly.Jego haslo"zaraz"albo"chwila"doprowadza mnie do szalu. A jak juz mi nerwy puszcza i wyskocze do niego z wiazanka to slysze"mama,ogarnij sie"Tez slysze,ze po cholere mu zasrana muzyka,czy plastyka jak on chce byc informatykiem.Duzo by tu pisac...Pozdrawiam serdecznie.
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  6. Och jak Ty umiesz poprawic humor człowiekowi! Uśmiałam się! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...