poniedziałek, 30 listopada 2015

przeklęty koralik

Stifler drugi dzień ma katar. 
Zamulamy więc w domu i bawimy czym popadnie. 
Zbudowaliśmy dziś parking z drewnianych klocków, a później dobudowaliśmy wokół tory i puszczaliśmy drewnianą kolejkę. Zrobiliśmy choinkę z muliny, ozdobioną koralikami, a potem narysowaliśmy dżunglę. Przeczytaliśmy z milion książek. Zbudowaliśmy sobie bazy z koców i zbombardowaliśmy je pluszakami. Bawiliśmy się w sklep i gotowaliśmy na niby. A później naprawdę gotowaliśmy wspólnie rosół z lanymi kluskami, aż w końcu Stifler powiedział:
-Psełwa! Psełwa!- albowiem on nie wymawia większości dwuznaków i "r" zamienia na "ł" jeszcze- Musę wysmałkać z nosa!
-Wytrzeć nos- poprawiłam me dziecię, robiąc usta w ciup i z dezaprobatą kręcąc głową, a ono z kolei pokiwało głową potakująco i na znak pełnej zgody, trzymając już chusteczkę, dodało
-Tak, tak. Musę wytzeć nos z tego kołalika. 

O w dupę jeża!

Na szczęście, jak wiadomo, jestem osobą o stalowych nerwach z głową twardo na karku, także opanowałam drżenie rąk i przystąpiłam do akcji "Gerard Depardieu". 
Czyli szybko zajrzałam mu do nosa, po czym równie szybko stwierdziłam, że koralik jest zbyt głęboko i nawet nie będę próbowała go wyciągać, bo najpewniej tylko go głębiej wepchnę. 
Zatem krzyknęłam:
-Stifler, ubieramy się. Idziemy do pana doktora.
Na co Stifler posłusznie dostał spazmów i też krzyczał 
-Nie chcę! Nie chcę! 
I wtedy stał się cud na miarę powiększenia ust i wygładzenia zmarszczek po zmianie diety u Mai Sablewskiej, bo wyjącemu Stiflerowi koralik z nosa po prostu wypadł na podłogę sam. A sam Stifler zaś entuzjastycznie ryknął
-O! juz nie tzeba do doktoła!
A że dzieciak nie lubi jak się rzeczy marnują, to szybciej niż ojciec Rydzyk rzuca się na emerytury, szybciej niż posłanka Pawłowicz rzuca się na żarcie w sejmie, szybciej nawet niż prezydent Duda rzuca się na kolana- rzucił się na tenże koralik i skierował go w stronę ucha z okrzykiem:
-Zobac, mama, mam kolcyk.

No kurwa mać!

Na jego szczęście jest moim trzecim dzieckiem, toteż klincz z przechyleniem głowy przeciwnika w takich wypadkach mam opanowany do perfekcji. 
Na nasze wspólne szczęście- klincz wystarczył. 
Oślizgły koralik poturlał się ponownie po podłodze. 
I w tym momencie kot nie wytrzymał i się porzygał. 

Nosz ja pierdolę!

7 komentarzy:

  1. no sie ubawiłam .Na pocieszenie z opowieści mojej mamy.Jako dziecko w wieku Twojego najmłodszego wsadziła sobie do nosa suche ziarenko grochu.Ziarenko napęczniało a przed wojną o lekarza było trudno....Babcia podobno wydłubała maie ziarenko szydełkiem...takim do robienia firanek. hehe też byl odjazd ponoć..

    OdpowiedzUsuń
  2. Nosz ja też pierdolę! Może i historia koralika u dziecka pod moją opieką skończyłaby się tak samo szczęśliwie, to ja bym po wszystkim na bank dostała zawału. Bo ja zawsze, jak jest akcja, to reaguję szybko, racjonalnie, perfekcyjnie. Po fakcie odchorowuję i nerwy mi puszczają.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja mlodsza wsadzila sobie do ucha pantofelek laleczki polly pocket. Jakie szczescie, ze mial obcas, ktory zdeczko wystawal i pencetkom udalo sie go wyjac. :P
    Ja za to wsadzilam sobie pionek do nosa zaraz po tym jak ojciec podreslil, ze takich malych elematow nie nalezy wkladac ani co nosa ani do ucha. Dlatego moim dzieciom niczego nie sugerowalam, ale same takie zdolne i pomyslowe. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ania masz kreatywne dziecko poprostu. Mamo popatrz mam kolczyk normalnie uśmiałam się.
    Buziaki
    Ewa Denys

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja starsza córka niczego niejadalnego nigdy nie zjadała, natomiast młodsza odrabia za nią w dwójnasób - "smakuje" wszystko co leży na stole, pod stołem, na podłodze, parapecie, ostatnio zjadła żywą jeszcze biedronkę, ale jak ją przegryzła okazała się mało smaczna. Czasem uskutecznia zabawę "w każ mi wypluć" i pakuje sobie do buzi cokolwiek, po czym przychodzi i z charakterystycznym uśmiechem i czeka aż się jej powie "Wypluj to natychmiast!". Taką sobie wymyśliła zabawę (kreatywna po mamusi :). Chowamy wszystko co się da, ale ostatnio chodziła z pilotem od tv w zębach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko, biedronka mnie powalila!!:-)

      Usuń
  6. Koraliki to pryszcz, chociaż akcję na pogotowiu z powodu koralika w nosie przeżyłam. Lepszy był potworny katar spowodowany... gąbką z wnętrza misia wciśniętą głęboko do dziurki nosa.

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...