poniedziałek, 23 listopada 2015

o tym, że sport jest niezdrowy i dlaczego należy słuchać księdza Natanka

Tak, kuźwa, czułam, że to wielka ściema z tym promowaniem sportu.
Od dawna mi to śmierdziało.
Tylu ludzi np. biega, wszyscy o tym trąbią. Jednak nikt już nie mówi o tym, że ci ludzie się pocą przy tym, zaziębiają zapewne, skurcze ich łapią, kolki... 
U mnie zagrożenie przyszło w trakcie ćwiczenia jogi, bo od jakiegoś czasu podejścia do jogi robię właśnie, mówiłam Państwu, nie? Choć ostatnio przyszedł taki dzień, że przestało mi się chcieć ćwiczyć.
I trwał przez cztery miesiące.
Jednakże teraz znowu taka gibka postanowiłam zostać.
Jaskółkę chcę móc robić godzinami, na głowie stawać, rozkraczać się na maxa, jak jogini.
Mąż mi kibicuje. Zwłaszcza w tym ostatnim.
A teraz sobie nawet książkę "Joga dla bystrzaków" nabyłam.
Problem w tym, że ćwiczyć nie mam kiedy. W dzień nie mogę, albowiem dzieci mam złośliwe (po rodzinie męża) i komentują. Dodatkowo przemądrzałe są (także po rodzinie męża) więc pouczają stale, że np. jak pozycja wymaga "dotknięcia palców przy wyprostowanych kolanach", to mam dotykać tych palców od stóp, nie od rąk, itp. absurdalne zarzuty.
W każdym razie wymyśliłam sobie, że będę ćwiczyć, jak wszyscy już pójdą spać. Tak więc o 21 zrobiłam sobie lekką kolację (makaron z serem podsmażany), bo się tymi koreczkami śledziowymi w oleju godzinę wcześniej niespecjalnie najadłam. Tymi, co to nimi zajadałam głód po deserze (wafle domowe). Wzięłam coś do picia (drinka truskawkowego, konkretnie), bo wiadomo, że jak człowiek ćwiczy to traci płyny, a ja nie mam zamiaru się odwodnić. Ja w ogóle bardzo racjonalnie podchodzę do tematu zdrowego trybu życia, w tym ćwiczeń. Gdzieś tam czytałam, że sukces to dobre jedzenie, dużo snu i właściwy plan treningowy.
Chciałam się pochwalić, że 2/3 planu opanowałam do perfekcji.
A teraz czekałam w salonie aż wszyscy zasną, żeby zrealizować ostatnią, najbardziej demoniczną część.
Zrobiłam krążenia głowy w ramach rozgrzewki i przeszłam do pozycji "trupa".
Tu dodam, że ta pozycja jest bardzo niebezpieczna. Możecie sobie wyguglować, jak macie mocne nerwy.
Już kiedyś się położyłam tak na ziemi, robiąc "trupa" i się, kuźwa, po czterech godzinach obudziłam z zaaajebiaszczym bólem pleców!
Mój błąd, przyznaję, żałuję, że zaczęłam tak ostro, ale ja mam w sobie nadmiar energii i jestem nieco szalona z natury. W konsekwencji jak mnie kuźwa rypło! Jaki ja ból między mostkiem a pępkiem, na wysokości żeber, poczułam!
No ja pierdolę, bez kitu myślałam, że wykorkuję!
Przez tą cholerną jogę odezwały mi się wrzody, do tego stopnia, że skończyłam u lekarza!
A ksiądz Natanek mówił, że z tą jogą, to "wiedz, że coś się dzieje"! A ja, głupia, się śmiałam.
Lekarz mi się trafił żartowniś. Dostałam kartkę z dietą (poniżej, na zdjęciu wielkość kartki oraz moja mina przy czytaniu), co mogę jeść.
-A co z piciem?- zapytałam
-Nie, no pić proszę normalnie. Tylko unikać kawy i gazowanych napojów.
Dzięki jakiemukolwiek bogu!
Wasze zdrowie!


14 komentarzy:

  1. Wiesz z tymi cwiczeniami to różnie bywa.Ja jogi nie mogę ćwiczyć ze względu na kręgosłup.Niby mam ćwiczenia ale to wtedy jak mnie b.łupie.Na codzien druty i szaleństwo trwa.Sweterki i szaliczki a w dupie ćwiczenia jak ręce pracują.
    Bardzo lubię Twój blog.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdecznie, bardzo mi miło, również pozdrawiam :*

      Usuń
  2. Na kartce było napisane: everything??? :-)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i super, i dzięki Ania. Bo joga była właśnie na końcu listy sportów, które ewentualnie mogłabym uprawiać. Gdyby mi się chciało... A tak, już wiem, że to jednak sport ekstremalnie niebezpieczny. To raz. A dwa- nie wiem jak Ty, ale jak bez kawy nie mogłabym już żyć. I nawet wizja tego super rozkroku tego nie zmieni!

      Usuń
    2. Iwona, tak mi się wydaje, ja tam dobrze nie znam angielskiego ;)
      Marta, właśnie piję kawę. Pamiętam jak w pierwszej ciąży odstawiłam i źle się czułam. Czerep mnie niewyobrażalnie rypał, a do tego mam niskie ciśnienie z natury więc chodziłam jak śnięta ryba. W drugiej ciąży powiedziałam o tym mojemu ginekologowi, a doktor DiDi do mnie "ależ co pani przyszło do głowy z tą kawą! toć gdybym ja był kobietą w ciąży i zabroniono by mi pić kawę, chyba sam bym się w tym samym dniu abortował" :)

      Usuń
  3. A jeszcze tak przy okazji - nie chcesz zostać trenerem persolanym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to jest myśl! tak, chcę! czuję, że świat sportu stoi przede mną otworem (tylko jeszcze nie wiem którym ;)

      Usuń
  4. Ja tez Cie uwielbiam, siedze ze zlamanym palcem, boli jak cholera a smieje sie jak glupia do sera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz co się mówi- gdyby kózka nie skakała...a jak to się paluszek złamało, hę?

      Usuń
  5. Czemu mi ten post umknął ? to jest post??
    Kochana jak zwykle wyżyny :) ale ja Cię uwielbiam od zawsze :) faktycznie zaczęłaś ostro :)

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...