czwartek, 3 września 2015

o "polskim raju" pod kątem uchodźców....napiszę szybko, póki mnie jeszcze szlag nie trafił...

Wiecie co, uważam, że cierpieć to jednak trzeba medialnie.
Lepiej masowo, niż w pojedynkę.
Wtedy to cierpienie się lepiej sprzedaje, lepiej dociera do ludzi "wrażliwych".
I tylko tak można coś zyskać.

Weźmy na ten przykład uchodźców.
Ich cierpienie jest bezsporne.
Wojna- wiadomo- tragedia.
Zdjęcia potopionych dzieci- wiadomo- dramat.
Desperacka walka o życie- przerażające sceny.
Pomijam komentarze "haha, dobrze ciapakom, szkoda, że tak ich mało tam było"- pisze tak patologia, to też wiadomo.
Nikt o zdrowych zmysłach nie zaprzeczy, że tym ludziom należy pomóc.

W każdym razie nie opłaca się być skromnym polskim emerytem.
Takim z najniższą emeryturą.
Niby jest ich sporo, bo przecież ponad 50% polskich emerytów żyje (czyt. wegetuje) za 10 zł dziennie lub mniej, ale i tak nie przyjeżdżają do nich media z całego świata.
Ich domu nie zburzyły bomby.
Mają dach nad głową.
Co z tego, że wewnątrz chałupy grzyb, a w zimie potrafi być na plusie tylko kilka stopni. To nie powód, aby wołać dla nich o ratunek.
Nie muszą kraść jedzenia.
Zresztą są na to zazwyczaj zbyt dumni. Przedwojenna szkoła.
Mogą po prostu nie jeść.
Mogą po śmietnikach pochodzić, dorobić coś sprzedając złom, butelki...tyle alternatyw...
Oczywiście jeśli są w stanie, chociażby się schylić.
Na leki ich nie stać?
Trudno.
Który lekarz na NFZet będzie leczył 80-latka, przy tych funduszach, którymi dysponują polskie szpitale?
Część z nich nie ma rodziny, część rodzin nie może pomóc? Spoko, przy dobrych wiatrach wpadnie ktoś z MOPSu na dwie godziny, nakarmi, chałupę ogarnie, ciało przerzuci, coby odleżyn większych nie było, a później zadzwoni na 112 i powie "ja opiekunką jestem, pan Iksiński nie oddycha".
Jak się umiera będąc starszym, niedożywionym, wymęczonym, z depresją i (na złość chyba) we własnym mieszkaniu, to takie niemedialne...takie, kurwa, codzienne....takie, kurwa, zbawienne (?!)

Zresztą, a propos szpitala, wy chorzy też nie macie co biadolić.
Uchodźcy z Libii nie są winni swojej sytuacji...no Wy wprawdzie zazwyczaj też swojej nie jesteście. W końcu mało kto wybiera sobie, dajmy na to, raka.
A w telewizji mówili, żeby się badać, nie?
Choć w telewizji nie mówią, że lekarze skierowań na te badania nie chcą dawać, że są limity, kto pierwszy ten lepszy. Kolejki tak długie, że niedługo wprowadzą chyba prawo dziedziczenia. Przynajmniej wtedy ktoś z danej rodziny skorzysta, bo potrzebujący już od dawna będzie w piachu.
Bo liczy się czas przecież.
Co tam słychać na oddziale?
Przestarzały sprzęt? Braki w lekach przeciwbólowych? Limitowane chemie? Kilkumiesięczny czas oczekiwania na operację? Część leków ratujących życie nierefundowana? Pojebane przepisy? Lekarze, sfrustrowani tym całym gównem nie mniej niż pacjenci?
Ciiiiiii, nie mówmy o tym, że już nawet Rumunia wyprzedza Polskę w skutecznym leczeniu raka.
To się nie dzieje....przecież nie grozi Wam utrata życia za wiarę.
Takie ścięcie głowy, to jest dopiero okropne.
Takie straszne, brrrrrrrr.
Nie to, co umieranie w bólu na raka, na którego się nie musiało umrzeć. To z kolei takie powszechne przecież...

Co tam u Was słychać, renciści?
Wykupujecie wszystkie leki?
Rehabilitujecie się intensywnie, jak panbuk i panZUS przykazał?
Szastacie na prawo i lewo stówkami ze swoich królewskich skarbców na specjalistów, gdy NFZet waszej rehabilitacji nie pokrywa w ilościach, które faktycznie mogłyby Wam pomóc?
Mniemam, że tak.
Całe szczęście, że sobie radzicie i nie potrzebujecie niczyjej pomocy. Obawiam się, że i tak byście jej nie dostali.

Jak się macie rodzice niepełnosprawnych dzieci ?
Proszę mi tu bez cyrków, typu prośby o eutanazję dla własnych latorośli, czy tam wystawanie w sejmie, bo ani sił Wam nie starcza, ani funduszy. Zostawieni sami sobie, bez żadnego wsparcia ze strony polskiego państwa.
Do Waszych dzieci nikt z broni nie celuje!
Wasze dzieci często same umierają na Waszych oczach...
 Uziemieni w domu, z wymagającym opieki  24 godziny na dobę dzieckiem, nie jesteście w stanie pracować zawodowo, a państwo rzuca Wam ochłapy, które nie starczają na 1/10 Waszych potrzeb?
I tak od lat?
To się powinniście w końcu przyzwyczaić. Państwo nie może Wam pomóc. Z pustego i Salomon nie naleje, czyż nie to słyszycie? Państwo nie ma dla Was pieniędzy.

Pominę moją ulubioną grupę.
Uczciwie i ciężko pracujący ludzie za najniższą krajową.
Siwiejący przedwcześnie, bo idzie zima, buty dziurawe, trza by kupić i sobie, i dziecku, a na tyle luksusów nie starczy.
Pominę tą grupę z litości.
Aby nie ośmieszać bardziej tych wszystkich "wielkodusznych", "wrażliwych" polityków.

Ile haraczu oddajecie, właściciele budek z goframi, sklepów z legginsami i handlarze pietruszką, do ZUSu?
Ile do skarbówki?
Jaki to procent Waszych dochodów?

Czytam wszędzie, że oszacowano, iż podstawowy koszt utrzymania uchodźcy to 12 tys. zł rocznie.
Znam rencistów co mają np. 700 zł na miesiąc, co daje 8400 zł rocznie zatem.
Tak się zastanawiam też, czy znam za to drugie państwo, które swojego obywatela traktuje gorzej niż uchodźcę?

Czy zatem należy zostawić uchodźców samych sobie, żeby się topili, ginęli w wojnie, byli masowo mordowani?
Rzecz jasna, że nie.

Ja bym sobie jedynie życzyła, aby przestać pierdolić, jak pan Kraśko, że "żyjemy w raju, w porównaniu z tym miejscem, w którym oni żyli".
Pan Kraśko, jako syn pani "carycy" Tierentiew, na pewno żył w raju, w to nie wątpię.
I zaznaczam ten fakt, bo już on sam daje nam obraz, że prawdopodobnie, gdy w domu nie było chleba (bo ktoś zapomniał kupić, rzecz jasna), to się jadło ciastka.
Jest już pan dużym chłopcem, a zdaje się nadal pan myśli, że liczba emigrantów na same Wyspy, która zbliża się znowu do rekordu, to chyba na londyński szoping, kurwa, pojechała. Bo w raju torebek Luisa Vuitton zabrakło...

Pański niestosowny tekst, panie Kraśko, przypomniał mi taką oto sytuację:
znałam swego czasu dom, który był pełen przemocy i agresji, tak słownej, jak i fizycznej. Awantury, rękoczyny, wyzwiska na porządku dziennym. W tym domu był dzieciak, który go szczerze nienawidził i miał serdecznie dość. Raz jeden powiedział do matki, że to syf i patologia. A matka odparła, żeby się dzieciak cieszył, że go ojciec nie gwałci. Bo i tak bywa przecież. I że to jest dopiero patologia.

Morał z tego taki, że masz pan rację, jak i wielu "wrażliwych" internautów, że Polakom nikt głów na ulicach nie obcina, nie gwałci im zbiorowo żon, nie strzela do dzieci.
Polaków wykańcza się po cichu.
W białych rękawiczkach przecież.


P.S. przypływ patriotyzmu, jak zwykle nieoczekiwany i niewytęskniony, zdarza się ku rozpaczy autorki.

P.S.2. zdjęcie pochodzi z neta, z artykułu o eksmisji 95-letniej staruszki. Życie. Jak to "w raju"...


24 komentarze:

  1. Hmmm to może ja powiem prawda, tyż prawda i święta prawda, coby nie małpować koleżanek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Szkoda, bo przyznam szczerze, że byłam ciekawa Twojego zdania i relacji jak niemieckie nastrojem i w ogóle jak wygląda u Was sytuacja?

      Usuń
    2. Pozwolę sobie, Pantero, wrzucić tu Twoją relację http://swiattodzungla.blogspot.co.uk/2015/09/juz-sie-bac.html?showComment=1441343975426#c7028801036239359352

      Usuń
  3. Na początku czytałam ten tekst lekko wnerwiona. Dopóki nie doczytałam sie o panu Kraśce.
    Ok - w sumie sie zgadzam ale nie we wszystkim.
    Te bolaczki o których piszesz są nam powszechnie znane. I tylko my je możemy rozwiązać - my - Polacy.
    Tymczasem co robimy? Ano spieprzamy z tego kraju w poszukiwaniu lepszego życia .W tym Ty i ja.Ja to zrobiłam dawno ,y nie za bardzo dawno o ile mi wiadomo.Nikt z nas i innych emigrantów zarobkowych palcem nie kiwnąl poza ujadaniem na popierdolony kraj żeby było inaczej,lepiej. Co do staruszko - oprócz tego,że mają renty jakie mają, to jeszcze przychodzi problem nie ogarnięcia współczesnego świata. Bo wszelkie życiowe sprawy załatwiał kiedyś mąż,dzieci dopóki nie wyjechały itp itd.Coś na ten temat wiem
    Co do polskich problemów - tak naprawde tylko my je możemy poprawić. My - Polacy. Ze dzieje się coraz głupiej - no cóz ,hmm.
    Od ubiegłego roku przestało mnie osobiście obchodzić co kto pwoiedział z polskich polityków. Od czasu wyborów prezydenckich czuję się emigrantem politycznym. Nie strikte z powodu Dudy a z powodu kleru.
    Jeśli chodzi o emigrantów - no cóz jakby to powiedzieć - mamy to na co sobie konsekwentnie zasłużyliśmy.Czy znasz miejsce na świecie,gdzie nie byłoby Polaków?
    Spotkałam się ze zdaniem ,że my przecież kolonii nie mieliśmy, myśmy w czarnej Afryce nie mieszali , my w ogóle święci objawieni - to sprawa zachodu i Amreyki . Nie mieliśmy bo akurat wtedy sami na własne życzenie ,gdy inni zakładali kolonie ,sami byliśmy kolonią. Za to ilu wtedy Polaków brało udział w kolonizacji ?? No przeciez z czegoś trzeba było żyć nieprawdaż??Zresztą to śa dwywagacje. Mamy do czynienia z masowa migracją ludzi, którzy uciekają przed wojną,głodem, cierpieniem.Europa powinna wspólnie moim skromnym zdaniem zmierzyć się z tym problemem.Nie ma innego wyjścia. Wcześniej czy pózniej będziemy mieć i tak problem , I akurat jesteśmy my w tej szczęśliwej sytuacji ,że większośc uciekinierów raczej nie myśli o Polsce...No chyba,że z krajów ościennych.A i tak nawet ci myślą jakby tu do Niemiec....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Renato, moja babcia była z pokolenia, które odbudowywało Polskę po wojnie.
      Ta sama babcia obecnie, gdyby nie pomoc syna, nie wyżyłaby ze swojej emerytury, ale to szczegół, bo przecież całe życie słyszała, że pracuje dla przyszłego pokolenia.
      Przejdźmy do niego zatem:)
      Mój ojciec pracuje już 46 lat. Ciężko, fizycznie. Z chwilą, gdy ZUS wyliczył mu emeryturę zrozumiał, że będzie pracował do końca swoich dni, bo za psi grosz nie wyżyje.
      Nic to, przecież słyszał, jak robił w czynie społecznym, że to dla jego dzieci, dla przyszłych pokoleń.
      Lecimy dalej.
      Oto moje pokolenie.
      Mój mąż pracował od zawsze. Niestety nigdy w zawodzie:) Miał krótką przerwę na raka. Wrócił do pracy 3 miesiące po operacji.
      Ostatnia moja praca w Polsce, przed urodzeniem Stiflera to było 17 godzin na dobę, teoretycznie w systemie 2/2. W praktyce 24 godzine na dobę, dzień w dzień, święto, nie święto. Na śmieciówce, rzecz jasna.
      Jak wszyscy z naszego pokolenia zaczęliśmy bać się starości. Czy na starość ma się siłę kilkanaście godzin pracować?:)
      Nic to, wszak pracujemy dla przyszłych pokoleń, no nie?
      Gdy moim dzieciom odebrano gabinety dentystyczne i pielęgniarskie ze szkół, okrojono naukę języków, na rzecz opłacania katechetów...gdy otarłam się z dzieckiem z zapaleniem opon mózgowych o szpital, w którym mało nie zszedł z powodu złej diagnozy...kuźwa, Renato mogłabym pisać w nieskończoność. Mogłabym Ci milion przykładów na "gdy" wypisać, ale dążę do tego, że w którymś momencie zrozumiałam, że ani moim dzieciom nie będzie tu dobrze, ani ich dzieciom, czy też wnukom.
      Było źle i jest coraz gorzej.
      Perspektywa pracy dla przyszłych pokoleń, to pierdolenie w bambus, gdyż każdemu następnemu pokoleniu jest coraz gorzej!
      I nie mów, że nic nie robiliśmy. Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy- pracowaliśmy, płaciliśmy podatki, chodziliśmy na wybory, działaliśmy charytatywnie i na rzecz państwa. Nigdy nie braliśmy żadnych zasiłków. NIGDY. Nawet jak pieniędzy faktycznie brakowało, np. w czasie choroby.
      To państwo nigdy nie zrobiło nic dla nas, swoich obywateli. Dlatego ich straciło. I będzie ich tracić, bo ludzie nie są baranami. Obietnica lepszego życia dla przyszłych pokoleń już nie wystarczy, aby chcieć żyć tu w upokorzeniu.

      Usuń
    2. Jeszcze się odniosę do smutnej starości Polaków i tego co napisałaś o rodzinach, że ich opuściły, wyemigrowały i to też ma wpływ na samopoczucie.
      Oczywiście, że ma. Ja się zgadzam.
      Tylko pokaż mi ludzi, którym emigracja łatwo przyszła? I podaj powody, dla których to zrobili. Dla porażającej większości to nie fanaberia, to konieczność, jeśli sie nie chce wegetować.
      Inna sprawa, że w Polsce jest multum starszych osób, których dzieci pracują od rana do wieczora (na miejscu) i i tak zwyczajnie nie mają czasu, aby dostatecznie często z tym ojcem, czy matką posiedzieć. I pracują na chleb, nie na nową plazmę, żeby była jasność.
      Straszne, że do tego seniora nie można wynająć profesjonalnej opiekunki- bo nie stać, nie może iść do kina, teatru- bo to dla wielu Polaków nadal luksus. Który emeryt, z najniższą emeryturą chodzi do teatru? Jakiego teatru zresztą, skoro dla większości trzy plastry lepszej wędliny to zbytek...
      A co ja Ci będę pisać, przecież z jakichś powodow w końcu wyjechałaś, myślę, ze doskonale wiesz, co mam na myśli.

      Piszesz też o walce o kraj. Co masz na myśli?
      Można by obalić rząd....i co dalej?
      Kto na miejsce obecnych złodziei i oszustów? Znasz przyzwoitych polityków w Polsce?
      A następna kwestia- jakie mieliby poparcie, skoro obecnie wybory prezydenckie wygrał, kto wygrał?

      Usuń
  4. Sorry za literówki, Często mi się zdarza jak piszę impulsywnie chcąc nadążyć za moim myśleniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj spokój z tymi literówkami, zdaję sobie sprawę ile byków sama walę, często edytuję z tego powodu, a zasad interpunkcji to się chyba dożywotnio nie nauczę ;)

      Usuń
  5. Lepiej nie da się tego opisać, pozdrawiam, jupikjupik

    OdpowiedzUsuń
  6. Dlaczego uchodźcy nie chcą zostać na Węgrzech, w Grecji, w Polsce? Przecież tu nie ma wojny, są bezpieczni, mają podstawową opiekę medyczną i na pewno nie są głodni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre pytanie.
      Zante, przeczytaj koniecznie Panterę.

      Usuń
    2. A gdzie się szuka Pantery? Nie znam zupełnie (poza komentarzami).

      Usuń
    3. Ooooo! Zajarzyłam!;-)))) Anna Maria P. i Pantera to ta sama osoba ;-))))
      I już Ją lubię. Nie tylko za tekst o uchodźcach. Ale tutaj nie mogę napisać za co jeszcze;-)))).

      Usuń
  7. Doskonale wiem,jak się pracowało w Polsce bo w tej przepracowałam 20 lat. Mam Polska emeryturę. Teraz przechodzę na pomostówkę holenderska i też się dowaduje jasności.Maiam też mamę ,którą trzeba było się opiekować więc ostatnie dwa lata poświęciłam na dojeżdząnie i opiekę nad mamą przy okazji zmagając się z polska służba zdrowia ,mopsami ,opiekunkami i takimi tam drobnymi sprawami. Tudzież łamiąc przy okazji przepisy holenderskie jako,że brałam zasiłek moglam tylko opuścic holandie na dwa tygodnie w roku. Pracy nie mogłam podjąc żadnej bo raz,że lata nie te a dwa, że nikt tu nie będzie trzymal w pracy człowieka,który nie daje z siebie wszystkich sił i nie daje rady. teraz pracuje jako vrij villige w ośrodku integracyjnym dla kobiet.
    DOskonale wiem co się dzieje w Polsce,jakie mamy warunki . Ty się też dowiesz w przyszłości ,jak będzie wyglądać Twoja emerytura i Twoich dzieci .Rozejrzyj się dookoła,zobacz jak zyją Anglicy ,jakie maja nastawienie do emigrantów zarobkowych. ZObaczysz,że co prawda jest inaczej ale niekoniecznie wszystko jest cacy.
    Temat jest - pomoc dla emigrantów.
    Z takim exodusem jak jest teraz Europa się nigdy nie spotkała. śama sobie zgotowała ten los. Będzie jeszcze gorzej. Każdy kraj walczy z tą falą wszelkimi środkami.
    Myślę ,że dalej jesteśmy mentalnie w czasach słusznie minionych. Państwo ma dać. Nigdy w Polsce nie brałąm zasilku ,nawet tu jak mi mówiono ,że mi się coś tam nalezy to się czułam jak jakiś człowiek drugiej kategorii. Po latach cięzkiej pracy , w tym 10 lat na czarno bo takie były warunki mam na życie mnimum, najmniejsze minimum.Mam 65 lat. Proszę bardzo - pojechałąm po lepsze życie, i owszem wiem ,że z głodu nie zdechnę ,żyje mi się teraz w miarę spokojnie ,tyle,że minimum...
    Dobrze sprawdż jak wyglądaja emerytury w Anglii..O szkołach też sie napisałam wiele. W Polsce nie jest rózowo. Doskonale wiem jak się żyje ,jak żyją starsi ludzie.
    Zobacz też jak wyglądają domy opieki dla starych ludzi w ąnglii - dla tych bogatych i dla tych biednych ....

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak poza tym - bardzo lubię Cię czytać.Bawi mnie Twoje poczucie humoru tudzież wbrew pozorom,sądząc po moich komentarzach - też często zgadzam się z Twoim spojrzeniem na wiele spraw.Mam CIebie w moich ulubionych. ..A jeśli chodzi o nastawienie Niemców do emigrantów - oglądam równiez niemiecka tv, to w zasadzie włos się jerzy na głowie...

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dobrze ujęte. I tu nie chodzi o rasizm jak niektórzy "wrażliwi" internauci - Nam, przeciwnym - zarzucają, ani o brak empatii czy współczucia. Chodzi o czystą sprawiedliwość, poczucie bezpieczeństwa i finansowego i zwyczajnie na ulicy w naszym własnym kraju.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiesz co, Ania, nie zgadzam się z Tobą we wszystkim, ale szanuję Twoją chęć podzielenia się poglądami. Natomiast PODZIWIAM Cię i szanuję za umiejętność prowokowania dyskusji, uważam że powinnaś spróbować na szerszą skalę, bo robisz to ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ania... Ja to sobie tak myślę, że w tych ważnych sprawach, w zasadzie nie musiałabym buzi otwierać. Ty piszesz dokładnie to, co ja myślę. I zgadzam się z komentarzem powyżej- taki głos powinien docierać do większego grona czytelników. Nie dlatego, że robisz to ciekawie (choć pewnie też), ale dlatego, że najrzetelniej oddajesz współczesną rzeczywistość. I nie przejmuj się- tu zostają tylko ci, którzy nie mają odwagi zawalczyć o swoją przyszłość, a nie ci, którzy chcą walczyć o zmiany. Ja nie chcę. Chciałabym wyjechać, chciałabym, żeby mi zarzucono, że spierdoliłam, że nic nie robiłam. Niestety- mój mąż o wyjeździe nie chce słyszeć. Bo jeszcze stać nas na zapłacenie rachunków. I na dwa wyjazdy do zoo w wakacje...

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak zwykle Ci się ulało... Wyemigrowalas i dalej Cię boli. Mam nadzieję, że zaczniesz w końcu czerpać radość z tego, że żyjesz w dostatnim kraju.
    No i co ma piernik do wiatraka? Skoro Polacy mają źle, to już nie powinni mieć w sobie empatii?

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak zwykle Ci się ulało... Wyemigrowalas i dalej Cię boli. Mam nadzieję, że zaczniesz w końcu czerpać radość z tego, że żyjesz w dostatnim kraju.
    No i co ma piernik do wiatraka? Skoro Polacy mają źle, to już nie powinni mieć w sobie empatii?

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...