czwartek, 3 września 2015

jak szkoła potrafi wykończyć matkę

Me najstarsze dziecko rozpoczęło dziś nowy rok szkolny.
Matka jego sztachała się inhalatorem już 4 razy.
A jest po 8. Przynajmniej u mnie.
Czy matkę denerwuje, że jej dziecko idzie pierwszy rok do secondary school, tym samym- że znowu się postarzało (dziecko, nie matka oczywiście)?
Nie.
Czy matka się boi, że z tym łamanym angielskim sobie nie poradzi?
Nie.
Czy matka boi się szkolnej przemocy, dyskryminacji, niefajnej kadry pedagogicznej, okropnych kolegów i koleżanek?
Nie.
Czy matkę denerwuje jak jej dziecko, tuż przed wyjściem, kładzie się jeszcze na łóżko w marynarce szkolnej, turla się w niej, szlaja, aż rzeczona marynarka wygląda jak psu z dupy wyjęta (choć wczoraj, jak Pan Bóbr przykazał, w stanie idealnym została odwieszona na wieszak wieczorem)?
Tak. (pierwsze dwa machy)
Czy matkę wkurwia, jak jej dziecko po wyprasowaniu marynarki i upomnieniu przez matkę głosem gdzieś z głębi piekła czynność powtarza, przez co i matka musi czynność powtórzyć?
Tak (drugie dwa machy)
A niech się świeci.
Mówiłam, że nie umiem dobrze prasować.
Przynajmniej jest bezpieczny na drodze, taki odblaskowy.
Mach, mach, mach.









12 komentarzy:

  1. Łączę się w bólu. Te nie umiem prasować i cierpię za każdym razem, kiedy muszę to robić. I co prawda nie ma jeszcze nikogo, kto by uprasowane rzeczy gniótł, ale... Mam kota, który zawsze, ale to zawsze ociera się ubrania, które przed chwilą odkłaczyłam z jego sierści na wielkie wyjścia (na mniejsze nie mam już siły). Dookoła ma milion innych szmatek i gałganek, ale te wyczyszczone z jego włosów są najlepsze, żeby się do nich poprzytulać, takie czyściutkie...
    Może tarzanie się w niewyprasowanej marynarce, nie jest takie fajne? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ty też mi humor poprawiłaś. Myślałam, że to tylko moje koty wybierają wyjściowe ubrania do zrzucenia na nich z siebie jak największej ilości futra...

      Usuń
  2. To nie szkoła matkę wykończyła tylko żelazko - pozbądź się cholery i będzie po problemie :) U mnie wygląda to tak - wyciągam z szafki młodej bluzeczkę, która jest najmniej zduźdana, zakładam i udaję, że wygniotła się w aucie w drodze do przedszkola :) Niestety ma też bardziej zduźdane i te trzeba wyprasować (jak się kończą te lepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdużdane - co za piękne słowo! A ja do tej pory mówiłam: wymermolone :)

      Usuń
    2. Chyba wymemłane raczej ;)

      A tak poza tym, Red_Soniu, to szokłam z lekka, gdyż myślałam ,że to tylko mój tekst "taaaa, tak może być, przecież mogłeś się w samochodzie pognieść".
      Z tym, że dotyczy to innych niż szkolne okazji, bo do szkoły synowie chodzą na piechotę.
      A z drugiej strony...przecież nikt nie musi o tym wiedzieć ;)

      Usuń
    3. Plecaków też nie noszą, więc od placaka się nie odgniotło, masz pszesrane - musisz prasować.

      Usuń
  3. A może marynarkę powiesić w przedpokoju jak relikwię i zakładać tuż przed wyjściem ? Zawszeć to zaoszczędzone parę machów będzie...:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I spodnie.
      I koszulę.
      Niegłupi pomysł, choć znając moje szczęście, jak relikwie zawisną w przedpokoju syn postanowi akurat w tym dniu tarzać się po ścianach właśnie tam....Obawiam się, że prędzej sobie przymocuję ten inhalator na gumkę, żeby mieć wolne ręce przy prasowaniu

      Usuń
  4. Ale czem Ty sie przejmujesz? Matka Polka z Ciebie wylazi. Typowa. No ale mam nadzieje ze bylas w tej szkole (czyt. pod ta szkola) i widzialas innych chlopakow. I co? Chyba Twoj za bardzo nie odstawal, co? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie byłam. Nie pozwolił nam iść ze sobą. "W końcu to już nie podstawówka"- mówił.
      Wiesz, ma już prawie 12 lat....może chciał sobie po drodze zajarać spokojnie ;))

      Usuń
  5. Oooo, też lubisz prasować! Tylko żal, żeś tak daleko, bo bym Ci podrzuciła kilka sztuk z mojego kosza "do prasowania, kurwa mać"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prześlij, nie ma sprawy. Mogę przyjarać, wyświecić i na koniec podnieść żelazko z przyklejonym nadrukiem z bluzki, żaden problem ;)

      Usuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...