poniedziałek, 22 czerwca 2015

prosportowo

Zawsze chciałam nauczyć się grać w tenisa. 
Amatorsko to nawet byłam dobra. Grałam kiedyś z samym Andre Agassim, ale mi dzieci płytę porysowały i musiałam przestać.
W każdym razie niedaleko mamy kort, kupiliśmy sobie rakiety, niestety jednak okazało się, że ten sport jest nie dla mnie. 
Po pierwsze, jak próbowałam odbić prawą ręką, to aż Snickers wypadł mi z lewej. Po drugie- i tak w większości przypadków nie trafiam rakietą w piłkę. Maciek mówi, że nie powinnam przy tym zaciskać oczu i to by ponoć pomogło, ale wiecie, ta piłka tak szybko leci.. 
I naprawdę tylko on, jak się zniechęciłam, mógł mi zaproponować squasha(!). I jeszcze zasady chciał tłumaczyć (!!!). Bezczelny. Jakbym, kuźwa, nie wiedziała, że w squashu chodzi o to, żeby nie dostać w ryj rakietką przeciwnika, a piłeczka służy do odwrócenia uwagi. No sorry, to nie szachy. A w ogóle to trzeba tam strasznie szybko biegać. A ja wielokrotnie powtarzałam, że jak ktoś zobaczy mnie biegającą, to niech nie zadaje zbędnych pytań tylko od razu wzywa policję.
Prawda jest taka, że mnie takie sporty nudzą. Co innego ekstremalne- mówię do niego. A on, że ok, to może nurkowanie, wspinaczka, czy tam skoki spadochronowe.
I weź takiemu wytłumacz, że miałam na myśli raczej pielgrzymkę z Rodziną Radia Maryja w koszulce TVNu. Na co on mi, że "ekstremalne" oznacza wzmożone ryzyko śmierci czy kalectwa. I od razu widać kto tu jest ignorantem i nie ma pojęcia, co potrafią moherowe szwadrony śmierci. Zresztą czego on oczekuje wiedząc, że ekstremalny sport dla mnie nie może być zbyt męczący? Że będę chciała dobrowolnie spróbować popełnić samobójstwo czopkami?

Ostatnio miał jechać po zakupy, wyszedł i pięć minut później drze się, że najpierw musi się podładować. To mu odkrzykuję "red bull czy kawa?", to chyba jasne, nie? A on mi na to "prostownik, głupia". 
Także ten, uważam, że jeden przypadek z potrzebą "wzmożonego ryzyka" w rodzinie wystarczy.

1 komentarz:

  1. Dawno sie tak szczerze nie usmialam, wlasciwie to o mnie pisalas, :)))
    Ze sportow lubie tylko jeden, :))

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...