czwartek, 26 lutego 2015

Zasrana angielska pogoda...czyli nie ma bata, żebyś się tu ufryzowała na Adele, psia mać!

Papiloty se w Rossmannie kupiłam. Jeszcze przed wyjazdem. Po pampersy wprawdzie byłam, ale leżały obok i były w promocji, to się szarpnęłam. Mimo że w lokach wyglądam jak starsza siostra Ireny Dziedzic, a tych naturalnych fal to ja za chuja wafla do tej pory nie mogłam osiągnąć.
No nie wiem, taki kobiecy odruch mam. Myślę, że kiedyś z jakiejś promocji przytargam jednookiego jenota z wścieklizną za pół ceny albo coś...
W każdym razie wracając do tematu włosów, to ja w ogóle antytalent fryzjerski jestem.
Nie po matce, bo pamiętam jak moja mama układała sobie włosy na Aniołki Charliego. Znaczy, tak konkretnie to na szczotkę je układała. Zakręcała pasmo na taki gruby, okrągły egzemplarz z drobnym włosiem, przykładała na chwilę suszarkę i sruuuuu- jednym płynnym ruchem uzyskiwała efekt Farrah Fawcet.

Dwadzieścia lat później, mając ten ruch przed oczami, stałam przed lustrem z taką samą szczotką ja.
-Każdy debil by tak potrafił- zdążyłam pomyśleć, zanim nawinęłam starannie pasmo, przyłożyłam suszarkę, poczułam swąd palonych włosów, odsunęłam suszarkę nieco dalej, po czym po chwili zrobiłam jeden płynny ruch-sruuuuuu i wydarłam tak mordę, jak pacjent mojego wujka anestezjologa, wtedy co to wujek pojął, że nieco spóźnił się na operację.
Pół godziny później i jakieś tysiąc "ożeszkurwajapierdolęwdupęjeżapsiamać!" pojawiłam się przed Maćkiem ze szczotką wkręconą we włosy, a że to facet więc pomógł mi  głównie na tyle, że się nie posikał ze śmiechu. Choć był blisko.
Zatem musiałam sobie poradzić sama.
Oto historia mojej grzywki, którą noszę do dzisiaj.
I do dziś w moim domu nie ma i nie będzie okrągłej szczotki. Boję się ich jak mój najstarszy syn rozporków, od kiedy jak miał dwa lata przycięłam go niechcący suwakiem od kurtki.
Zresztą czuję się urażona i oszukana. A ostatni raz się tak czułam, gdy dostałam na Komunię organki i tak se ćwiczyłam godzinami melodię z "Titanica". I szło mi naprawdę dobrze. Rzekłabym nawet, że zajebiście! Aż któregoś wieczoru usłyszałam, jak mój sąsiad zza ściany drze ryja "Kiedy ty, kurwa, utoniesz???!!!!"

No i naszło mnie, coby se te fale naturalne zrobić, na te grube papiloty. Na jutubach się głupot naoglądałam i stwierdziłam hardo, że skręt włosa nie ma już dla mnie żadnych tajemnic. Podzieliłam swój piczy kłak na sześć pasm (ledwo, bo ledwo, ale na szczęście włosów starczyło), które delikatnie zwilżyłam, no i zaczęłam nawijać starannie, przy pomocy Stiflera, który podając wałki równie starannie je liczył, tylko trochę oszukując
jeden
dwa
tsi
ctery
pięć
pięć
bo jak się domyślacie póki co, na "pięć" mu się zasób liczebników kończy. Przelatałam cały wieczór w tych wałkach, przy okazji z niebieskim makijażem, jak Halina Kiepska, a potem położyłam się tak nawet spać. Z tym że bez makijażu, bo mnie się zmarszczki robią, leżąc na wznak, wałki rozrzucając na boki i krzyżując ręce na piersiach, coby się nie potargać.
Maciek tylko raz słabo krzyknął.
Ale co to się nie robi dla urody, jak człowiek się nasłucha o tych Oscarach, a nazajutrz ma wizytę w przychodni.

Rano pierwsze co zrobiłam, to wyjrzałam przez okno- piękne słońce świeciło, toteż rada postanowiłam walnąć sobie do dopełnienia efektu tapir. Na koniec zużyłam całe opakowanie lakieru ze względu na tutejszą wilgotność, tworząc na głowię hybrydę Adele, śp. Amy i hełmofonu rosyjskiego czołgisty, wypsiukałam się perfumą....perfumem...perfumą....dezodorantem oraz w pełnej krasie jakem dama ruszyłam z dziatwą w stronę przychodni, podziwiając po drodze takie śmieszne ciemne chmury, które pojawiły się znikąd i dawały taką śmieszną, ciemną pionową poświatę.

Do przychodni doszłam tak:

Biedna ja



Ostatecznie nic nie szkodzi. I tak nic nie załatwiłam. Kazano mi przyjść nazajutrz.
Wtedy po raz pierwszy pomyślałam sobie, że niezależnie w jakim kraju się jest w przychodniach powinno być takie specjalne pomieszczenie dla pacjentów.
Nie musi być duże.
Nie musi mieć mebli.
Nie trzeba doprowadzać do niego nawet prądu.
Grunt, żeby było dźwiękoszczelne. Tak, żeby se człowiek mógł swobodnie wleźć, krzyknąć
"KURWAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA"
wyleźć i pójść do domu.


W domu me zszargane nerwy nie zaznały ukojenia, bo gdy rozżalona postanowiłam opowiedzieć tę historię mężowi kończąc
- ...i tak od wtedy licząc, to piątą godzinę już leje
to się nawet od World of Tanks nie odwrócił, a ja usłyszałam tylko
- To dobrze żeś do tej przychodni poszła, bo może masz coś z nerkami...

Później, nie wdając się w szczegóły, była mała awantura, bo ja mu zarzuciłam, że on mnie nie słucha, a ja go zawsze. On też tam coś gadał, ale nie wiem dokładnie co. Po czym jak zwykle polazł do kuchni i w ramach zemsty podokręcał mi wszystkie słoiki, a ja krzyczałam, że jak mam tak żyć, to ja wolę już iść do klasztoru.
Z tym, że wiecie, ja tak tylko się odgrażam.
Do klasztoru nie pójdę. Nie przyjmą mnie. Dzwoniłam już.
Powiedzieli, że bab do męskiego nie biorą.
Zresztą ja często takie głupoty gadam, np. że se kupię takie urządzenie do przesyłania negatywnych myśli na duże dystanse i wtedy dopiero pożałuje. A on mi krzyczy, że na broń to trzeba mieć pozwolenie i takie tam.
Resztę wieczoru się do siebie nie odzywaliśmy. Chciałam go opierdolić jak upuścił jogurt na wykładzinę, ale wyobraźcie sobie, że nikomu i niczemu nic się nie stało!
Wszystko przeciw mnie, nawet trajektoria lotu!
Noż kurwa nie uwierzyłabym gdybym nie widziała, że jogurt może upaść po linii prostej w dół i wylądować na podłodze dnem do dołu, pełny, nawet nie upaćkany na krawędziach!
Gdyby to mi upadł taki jogurt, to najpierw już w locie majestatycznie obryzgałby wszystko po sufit i sufit włącznie, potem poturlałby się po podłodze aż doturlałby się do kanapy, wspiął po niej na górę, odbił od materaca, przewrócił lampę, która upadłaby na telewizor i rykoszetem odbiłby się od ściany, na końcu wypadając przez okno i zabijając kota sąsiadów.
Nie ma sprawiedliwości!

A wieczorem obejrzałam prognozę pogody, czego nie robiłam nigdy dotąd będąc tutaj, bo żem szalona i lubię iść na żywioł. Dosłownie.
Nie wiedziałam zatem, że i tym nie różni się UK od Polski, bo tu i tu jak mówią, że w weekend będzie 10 stopni, to se należy tą temperaturę na trzy dni rozłożyć, a nie brać dosłownie. Ja to w ogóle uważam, że ich prognoza pogody, to powinny wyglądać tak:

Pogodę na jutro podamy Państwu pojutrze. Wczoraj padało.

A wystarczyłoby zatrudnić zamiast sztabu tych (pożal się Bobrze) meteorologów jedną osobę z reumatoidalnym zapaleniem stawów!
Co zresztą zasugerowałam swego czasu listownie TVN Meteo.
Ale nieeeeee, co ja się tam znam!
Ja tam lubię stale moknąć! Psia mać!

I wszystko przez to, że nie mam ani zapalenia stawów, ani samochodu.
Bo w Polsce, to jeszcze stosowaliśmy na naszym aucie trzy prawa deszczowe:

I. Gdy umyliśmy Opla najdalej 2 godziny później padało
II. Ilość błota podczas deszczu była zawsze wprost proporcjonalna do ilości siana wydanego na myjnię
III. Gdy Opel był zasyfiony tak, że jacyś wredni gówniarze z okolicy pisali na nim "TIME VEHICLE" i nie wybieraliśmy się na myjnię, to nigdy nie spadła ni kropla deszczu

No i zapowiadali słońce.
A ja czułam się tak rozdarta, jak polscy nauczyciele wtedy co to Giertych zaapelował, że jak nie znajdą się pieniądze na ich podwyżki, to się poda do dymisji.
Postanowiłam zaryzykować i apiać to samo. Dzielenie piczego kłaka, nawilżanie pasm, jeden, dwa, tsi, ctery, pięć, pięć, sen na wznak ze skrzyżowanymi dłońmi, krzyk Maćka, a rano normalnie piękne słońce, no i Adele. Choć w nieco mniejszej wersji, bo wzięłam sobie do serca słowa mojego syna, który twierdził, że "tapir" pasuje, bo faktycznie wyglądam, jak bym se martwe zwierzę między włosy upchała.

No i nie padało.
I prawie zdążyłam do przychodni.
Ale niestety złapało mnie gradobicie.

Za to dziś dotarłam do przychodni bez deszczu. I faktycznie zrobiłam wrażenie. Tłustymi włosami, których nie umyłam, bo (kurwa!) niebo wyglądało, jakby miał armagedon nastąpić.

Za to obecnie, po czekoladzie, uzyskałam pełne ZEN.
I się nawet pośmiałam czytając artykuł, że PiS nie chce Oscara!
Ciekawe kto tych baranów nabrał, że dostaną? Scenariusze mają przewidywalne, aktorów słabych, a i w przeciętnym pornolu jest więcej inteligentnych dialogów przecież.
A i pokłócić się przy kawce wirtualnie przed chwilą zdążyłam. Teraz, na obczyźnie, tak łatwo jest być patriotom. I rzygać już się chce od tego narzekania Polaków, że wszystko od stycznia znowu podrożało. A to gówno prawda. Osobiście miałam okazję się przekonać, jak odpaliłam przez przypadek stronę polskiego Tesco, zamiast tego w UK.
Otóż, mili państwo, choinki wyraźnie staniały!
Mało Wam, psia mać?!

P.S. Niezmiernie mi miło, że tak się fajnie aktywujecie na fejsbuniu, na którego nieodmiennie zapraszam :*

25 komentarzy:

  1. Jak Anglicy u mnie w pracy mówią, że "ojej, znowu pada", to mówię im, ze oni niewiele jeszcze wiedzą o deszczu - nie mieszkali w Bergen ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zakładam, że mieszkańcy Bergen od razu muszą rodzić się z płetwami :)))

      Usuń
  2. Miło,że się odezwałaś.U nas też leje od wczoraj i fryzurę szlag trafił tak jak u Ciebie.Mam krótkie kłaki i mniejszy problem.Jak założę wałki to P.M. też woła Halinka z kiepskich.W Polsce ciagle narzekają jak by inaczej -to motto naszego narodu.W sklepach trochę jest taniej.Co do PiS to można nie napiszę co-wiadomo.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, skoro my Halinki Kiepskie, to nasi mężowie ...;))))
      pozdrawiam ciepło :*

      Usuń
  3. Witaj! jednooki jenot z wścieklizna za pół ceny mnie powalił!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale, że co, reflektujesz? jakby co, to mam wziąć dwa? ;)

      Usuń
    2. jak promocja to oki razem będą całkiem do rzeczy , a wścieklizna to drobiazg, mnie tez czasem dopada i jakoś żyję

      Usuń
  4. Ja nie wiem co Wy z tym deszczem, u mnie w Szkocji nie pada. Niekiedy tak bardzo nie pada ze kwiatki mi w ogrodku wysychaja. A taki deszcz jak w Polsce to ja widzialam tylko raz, podczas burzy, w 2009 :-) Slabe to jakies te ludziska, mzawki zwyklej sie bojom, he he he...
    A co Ty tak do tej przychodni latasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwona, u Ciebie wystarczy, że Szkoci mają durny akcent ;)))
      Co do latania do przychodni- miałam rozkminę odnośnie szczepienia Stiflera. Okazało się, że tu jest całkiem inny kalendarz szczepień. Poza tym zaliczyliśmy wizytę w przychodni u Health Visitor, ważenie i takie tam.

      Usuń
  5. i tak se ćwiczyłam godzinami melodię z "Titanica". I szło mi naprawdę dobrze. Rzekłabym nawet, że zajebiście! Aż któregoś wieczoru usłyszałam, jak mój sąsiad zza ściany drze ryja "Kiedy ty, kurwa, utoniesz??? PADŁAM...PRÓBOWAŁAM WSTAĆ ALE PADŁAM JESZCZE RAZ.... Chwała Ci Matko Polko! Bez Ciebie świat byłby jak Polska bez Kaczyńskiego! Nudna, szara, bez spontanicznych salw śmiechu!

    Pozdrawiam Cię z deszczowej Polszy.
    Derek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa, Derek.
      Szczerze Ci jednak powiem, że ja mogę sobie wyobrazić Polskę bez Kaczyńskiego. Pamiętam jak był raz chory, media od razu podały, że to nie świńska grypa. Razem z resztą normalnej części narodu pokładaliśmy nadzieję w ptasiej....

      pozdrawiam serdecznie ze słonecznej Anglii
      (nie, żartuję, cały dzień leje)

      Usuń
  6. Ale lans! Fryzura na topielicę. Następnym razem pójdziesz do przychodni, a tam cały biały personel będzie ustrojony w takie strąki na głowie - wszak nie od dziś wiadomo, że Polki najpiękniejsze i to one dyktują nowe trendy. Każda brytyjska babeczka będzie chciała się wzorować ;-) A jak tam chłopcy dają radę w szkole? Bo o tym nie piszesz, a chyba już wystartowali?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chłopcy zostali w zeszłym tygodniu w końcu oficjalnie przyjęci do pobliskiej podstawówki, jednakże zaproszono nas na omówienie toku ich nauczania dopiero na 4 marca. Pewnie zdam relację ;)

      Usuń
  7. Ze mna akurat na odwyrtkie! Prostowalam te moje loki prostownica, palilam je zywym ogniem, zeby przestaly sie krecic, tez walnelam caly pojemnik lakieru w sprayu. I co? I bylo wilgotno na dworze. Moje wlosy zachowaly sie, jakbym dwa palce w gniazdko wlozyla, zakrecily sie i sterczaly. Zeby jeszcze tak sie zakrecily, zebym tez mogla robic za Adele (tu co najmniej gabaryty sie zgadzaja), ale nie - one zyja wlasnym zyciem i nie ogladaja sie na moje zyczenia. Troche podobne sa do Jimmy´ego Hendrixa po przedawkowaniu.
    A Ty jeszcze narzekasz... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pantera, jak coś czytam, to siłą rzeczy to sobie wizualizuję. I gdy doszłam do tego Jimmy`ego.... :))))))))))))))))))))))))))))))) A teraz se idę poczytać o "fszyzurach";)

      Usuń
  8. No i zaryzykowałam, że się posram, ale co mi tam... jezzzzzzuuu, jak to dobrze czytać, że wcale Ci na tej obczyźnie nie jest tak idealnie :) I, że chociaż pogoda daje się we znaki!

    A z tym jogurtem- to przegięcie pały. Ale co się dziwić- jogurt to rodzaj męski. Solidarność w dupę...
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebyś Ty widziała przez sekundę moją minę pełną satysfakcji, gdy zauważyłam, że upada. Już paszczę rozdziawiałam, żeby huknąć, a tu taki zawód, taki zawód...

      Usuń
    2. Nie łam się Ania, i bądź czujna- w końcu Go na czymś złapiesz :P

      Usuń
    3. A co do Tesco i tego polskiego narzekania... Bo to się wszystko rozchodzi o to, że my nie umiemy robić zakupów! Zamiast teraz nabyć choinki, to my będziemy w grudniu utyskiwać jakie kurwa drogie! Ot, cała filozofia... Ale, żeby tu było ciężko i źle?! No gdzież by tam...

      Usuń
  9. Kobieto, cudownie piszesz, uwielbiam :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Zabiłaś mnie śmiechem!!! Monitor zapluty, ja spłakana ze śmiechu ledwo dotrwałam do końca uroczych przeżyć:)

    OdpowiedzUsuń
  11. nie)typowa, dzieki za wpis = smile :) na pocieszenie powiem, że po tej stronie morza irlandzkiego jak pada to jeszcze wieje. z jakiegos zajebistego powodu te dwa żywioły nie są w stanie występować w tym kraju osobno. powiedzmy że ”wieje” jeszcze może wystąpić samo. ale ”pada” kurwa nigdy. WIEJE. WIEEEEEEEEEJEEEEEEEEEEE i przeciąg nawet w majtach. a elektrowni wiatrowych jak na lekarstwo. choć może to o to chodzi, że wiatraki by przewracało?? i jak tak pada i tak wieje to deszcz, prosze panstwa, pada poziomo. cos jak w tych nowobogackich systemach prysznicowych, ze tu nadusić tam pokręcić i dupę masuje bicz wodny, ale krzywo stanąć w tym ciulstwie i zaskowyczy człowiek z bólu. coś jak wyjście en face po jogurt do sklepu jak ogłosili że wieje na pomarańczowo.
    żeby nie być gołosłownym posłużę się faktami. w chałupie mamy w schowku 3 antyparasole, nie nadają się do niczego innego jak zrobienia z nich dekoracji choinkowych albo jakich dekoracji kto lubi. nie wyrzucamy, bo z wiekiem odkrywa człowiek w sobie umiejętności zbieracze, takie co nawet opakowanie po żelu do włosów może się przydać. jakby ktoś chciał - mogę wysłać. policzę tylko za przesyłkę, to będzie choć przekonanie, że się nie zmarnowały.
    nie rozumiem w ogole po co w tym kraju sprzedaje sie parasole, jeśli wszystko poniżej sztormiaków nie jest w powodu w/w spełnić swojej roli ochronnej.

    nauczyłem się tu jednego: jak się coś zaplanowało, należy to robić. bez względu na pogodę, w przeciwnym razie można zostać (względnie szybko) alkoholikiem. w planie było bieganie na 10km, a za oknem wali żabami? - należy pójść biegać. nie ma znaczenia dokąd, choć osobiście wolę wzdłuż kanału, bo przynajniej wyasfaltowany kawałek. jak mam wkurwiozę to najlepiej biega się w deszczu i wiaterze przez błoto phoenix parku. taka świńska radość, trucht w błocko. i każde swish-swash wdeptuje przeciwnikow w błoto, a walka z deszczem i wiaterem obezwładnia człowieka i zapomina się o wszystkim.

    czytając powyższe, rozumiesz, (nie)typowa, że te ufryzowane na topielca strąki na twojej głowie wrażenia specjalnie nie zrobiły. mogę za to coś poradzić, bo mam w pracy parę koleżanek i widzę jak sobie radzą. tzn umówmy się, nie każda taka jebnięta, ale niektóre mają w torebce prostownice i co sie kiedys nazywalo przypudrowac noc nazywac sie obecnie winno: przyprostować włos. gdzie jest X? poszla przyprostować włos, bo dzisiaj deszcz mokrych meteorytów kurwa przyjebał w dublin.

    i pisz! pisz czesciej, mniej na pokaz, pisz jak leci. staraj sie nie upiekszac, bo najciekawiej piszesz jak jest nieupiekszone. pozdrowienia!!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Aniu, z koafiurą na głowie czy bez i tak jesteś cudna. Dziękuję za chwile radości jakich dostarczają mi Twoje notki. Przesyłam serdeczności i życzę żebyś dalej była niezatapialna.

    OdpowiedzUsuń
  13. A nie mogłaś, dla kontrastu, dać zdjęcia w lokach Adele?
    zante

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...