czwartek, 5 lutego 2015

Różne oblicza miłości...czyli walentynkowe love story w trzech aktach. PRAPREMIERA

Ponieważ pokładanych w człowieku nadziei nigdy nie należy zaprzepaszczać i gdy człowiek się przyznaje, że jest równie romantyczny co krzyżówka brzeszczota z pogrzebaczem, a równocześnie słyszy odpowiedź na swoją jakże subtelną i delikatną sugestię "tak, powinnaś Harlequiny pisać", to jak tu chociaż nie spróbować...

Rzecz się dzieje latem.
Polskie lato to najbardziej romantyczna pora roku. Można chodzić w letnim palcie, letnich rękawiczkach, letniej czapce. Można przez najmniej dwa tygodnie robić, co się chce. A później do firmy wraca szef i można z kolei jechać na wakacje. Wszędzie widać soczystą zieleń. Zwłaszcza jak nad Bałtykiem kwitną sinice. Ptaki romantycznie drą ryje, siedząc ściśle obok siebie na gałęzi.
Głównie na filmach one tylko siedzą i drą ryja.
W rzeczywistości mnie dziwnym trafem spotyka jeszcze jedno zjawisko.
I gdyby prawdą było, że przynosi ono szczęście miałabym już tego Maybacha dawno.
Według ekspertów najwięcej par płodzi dzieci latem. Wszyscy chodzą stale podnieceni, jak grabarz widzący pędzącego motocyklistę.
W powietrzu czuć miłość. I grilla.


ONA

Mariola właśnie wracała do domu. Była to niezwykle piękna kobieta, a tajemnica jej urody tkwiła w błotnych maseczkach. Jednak gdy błoto po pewnym czasie odpadało pozostawał makijaż. Zresztą bez makijażu nie chodziła od czasu pamiętnego Halloween, kiedy to zapukała do sąsiadów poprosić by ściszyli muzykę, a oni dali jej batonik.
Mariola była nie tylko piękna, ale i niezwykle mądra. Na ten przykład idąc po parku spojrzała w bezchmurne niebo i zgodnie z ludową mądrością pomyślała
- Jak na świętego Hieronima jest deszcz albo go ni ma, to na pierwszego listopada pada albo i nie pada- w zasadzie to w ten oto sposób doszły do głosu jej marzenia z młodości zostania pogodynką w TVNie.
Później spojrzała przed siebie swymi pięknymi, błękitnymi oczami.
A musicie wiedzieć, że były one tak piękne, że jedno oko nie mogło przestać patrzeć na drugie.
I zasępiła się, w każdym razie.
Jej myśli popłynęły w stronę męża.
Coś się ostatnio między nimi zmieniło.
Coś pękło.
Miała wrażenie, że oboje stracili coś nieodwracalnie. Nie pamiętała nawet kiedy ostatni raz ją dotykał. Chyba prędzej nawet ona jego, gdy delikatnie wyjmowała mu portfel, jak zasnął przed telewizorem. Musiała to zrobić.Pieniądze były jej potrzebne na karnet na aerobik.
Turlała się, sapała, dyszała, robiła fikołki aż w końcu doszła do sali gimnastycznej, gdzie pod okiem instruktorki wiotkiej tak, że aż Mariolę bolał jej własny cellulit, wylewała z siebie siódme poty.
I wszystko dla niego. I tylko dla niego od kiedy okazało się, że w powiedzeniu "listonosz zawsze puka dwa razy" nie o to chodzi, o co początkowo myślała.
Chciała znowu poczuć się piękna.
Chciała, aby niemieccy turyści odwracali się nie tylko za nim, wzdychając z podziwem "ja, ja, Polki są równie piękne, co Niemki".
 

ON

Patrzył na nie chwilę, po czym przymknął oczy i pomasował skronie.
Widok rybek za szkłem zawsze go odprężał, a dziś szczęśliwie w Carrefourze była dostawa wędzonych makreli.
Powinien już dawno być w domu, ale jakoś wcale nie miał ochoty do niego wracać. Zaczął się nawet cieszyć, że jest górnikiem, a Mariola pielęgniarką i niemal wcale się nie widują, gdyż ich strajki się nie pokrywają.
I nie, nie chodziło o to, że od dawna podbierała mu pieniądze, jak ostatnio na ten głupi karnet na aerobik. Choć uważał wprawdzie, że żaden aerobik nie był jej potrzebny. Dla niego była kobietą idealną- zimą grzała, latem dawała cień, a i szafę wnosiła sama na szóste piętro. Bez windy.
Jednak ostatnio coś się między nimi zmieniło. Był niemal pewny, że go zdradza. Zresztą miał na to dowód...
List od jakiegoś fagasa, leżał skrzętnie skryty wśród jej robótek ręcznych.
Myślała, że go tam nie znajdzie, że niby tam nie szuka, że niby prawdziwi faceci nie szydełkują...
Nie miał odwagi powiedzieć jej, że o nim wie. Nie miał zresztą ochoty nawet o tym myśleć. Zmizerniał. Nie spał po nocach. Właśnie wracał od lekarza z receptą na trzecie z kolei środki nasenne. Pierwsze były za słabe. A drugie, w czopkach, za silne-  zasypiał jeszcze z palcem w dupie.
Zatrzymał się zatem, aby nakarmić chlebem kaczki, pływające po pobliskim bajorze. 
Mariola myślała, że jest jeszcze w pracy.... w pracy myśleli, że leży chory w domu..... kaczki myślały, że jest super, bo przyniósł dużo chleba...
 
W końcu postanowił wziąć się w garść, wsiąść do swojego Jeepa i ruszyć prosto do domu. Ostatnio celowo zwlekał z powrotami obawiając się, że gdy wróci wcześniej niż zwykle, to zobaczy więcej niż zwykle.
Drogą podporządkowaną dojechał wprost na skrzyżowanie. Rozejrzał się uważnie. Z prawej jechał Tico, z lewej też nikogo. Nie wiedzieć kiedy znalazł się pod blokiem.

-Spóźniłeś się- usłyszał jeszcze w progu
-Zaczynam rozumieć gejów- odparł zimno- wracasz do domu i wita cię fajny gość z zimnym piwem, a nie baba z wiecznymi pretensjami..
Nigdy wcześniej tak do niej nie mówił. Stanęła zatem przed nim hardo i przyjęła pozycję żony.
-Przysięgałeś mi przed Bogiem!- powiedziała groźnie
-Ale co ty mi tu z Bogiem, Mariolka, wyjeżdżasz?-spytał od niechcenia
-Bo dla katolików Bóg jest najważniejszy-odrzekła
-Taaa, jak nazwasz tych wszystkich, którzy wzięli ślub kościelny od razu katolikami, to jesteś tak samo naiwna jakbyś myślała, że w przedszkolu imienia Kubusia Puchatka przebywają małe niedźwiedzie...
-Czy ja cię już nie zadowalam?- spytała wprost
-Oczywiście, że zadowalasz. Choć nie tylko mnie. Wszyscy sąsiedzi się śmieją, gdy parkujesz...
-Jesteś chamem! A mamusia mnie ostrzegała, mówiła "nie wychodź za tego chama, gdy obok masz doktóra". I miała racje!- zaniosła się szlochem
- Cokolwiek zrobię ty zawsze porównujesz mnie do kogoś innego! To jest nie do pomyślenia! Jesteś zupełnie jak twoja matka!- wykrzyknął- A poza tym jesteś kretynką! I ostrzegali mnie wszyscy. Tak, dobrze słyszysz. Nawet nasi sąsiedzi mówią, że mam żonę kretynkę.
-Wiesz, na Krystynę Lubicz mówią doktorowa, bo ma męża doktora. Nic zatem dziwnego, że na mnie mówią kretynka...-odparła z godnością, po czym pobiegła do łazienki robić te wszystkie miny, które się robi płacząc, a których nie powinien oglądać nikt poza nami, bo zwyczajnie wyglądamy nie dość że brzydko, to jeszcze głupio.
Na odchodnym usłyszała coś w stylu, żeby przestała się ośmieszać, jak wtedy gdy była zaskoczona, że kałamarz, wbrew nazwie, służy do mazania wyłącznie atramentem.


ONI

Siedział na łóżku ze spuszczoną głową.
Obracał w dłoniach kopertę.
Fakt, przestał do niej pisać miłosne listy zaraz po tym, jak napisał "ból" przez u otwarte, a później się tłumaczył, że może ma zadatki na prezydenta, a ona nie chciała mu uwierzyć. To nie był jednak powód, aby znalazła sobie tak szybko zastępstwo.
Nie mógł się przełamać, aby zajrzeć do środka. Ale ten znaczek...ten pieprzony znaczek mówił tak wiele....

Znalazła go siedziącego na łóżku ze spuszczoną głową.
Obracał w dłoniach kopertę.
-I co Ty na to?- spytała lodowatym tonem
- Z nami koniec- odrzekł, choć jego słowa były jakby nie jego, takie zimne i obce
-Niekoniecznie. Księgowa powiedziała, że jak się złoży pita nie w swoim urzędzie, to nawet zwrotu z podatku nam nie wezmą- powiedziała rezolutnie
-Ten list...to nie od kochanka?- zapytał zmieszany
-Lucjan, co ty bredzisz?! Znowu żeś wąchał w Rossmannie tonik na pryszcze?
-A ten znaczek?- błądził dalej Lucjan nie tracąc animuszu i tym bardziej nie przyznając się do nałogu
-Toć to Poczta Polska doszła do wniosku, że skoro we wrześniu Lidl może wypuszczać czekoladowe Mikołaje, a w grudniu w Biedrze stoją bazie i zające, to oni latem wypuścili serię z sercami z okazji Walentynek.
-Zatem od kogo to jest?
-Od komornika.
-Bosz, całe szczęście! Tak się cieszę- a w jego oczach pojawiły się prawdziwe łzy- Przepraszam Mariolu, że choć przez chwilę w ciebie wątpiłem. Kocham cię!
- Ja też cię kocham, głuptasie! A teraz na znak zgody napuśćmy komornika na sąsiadów. Będzie miał co zabierać, widziałam jak Kowalska weki do piwnicy niosła. Poza tym, Misiu, tyle razy ci mówiłam, że jesteś w łóżku najlepszy ze wszystkich swoich kolegów, także naprawdę nie masz o kogo być zazdrosny..

Po czym uprawialiby dzikie seksy na stole, ale maja wredne dzieci, które nie chcą siedzieć natenczas w szafie, gdyż warunki mieszkaniowe są niesprzyjające (nie to, co u Frankowiczów według "NaTemat"). Ograniczyli się zatem do poklepania po ramieniu, siegniecia po chipsy i odpalenia "Draculi. Historii nieznanej". Aaaaa i podpierdolenia do komornika sąsiadów, rzecz jasna.


KONIEC
czytała Krystyna Czubówna

Jak nie zbiję na tym majątku, to nie wiem co zrobię z pozostałymi 2274 aktami....


63 komentarze:

  1. I tak narodzila sire nam Danielle Steel :)Dorusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mam nadzieję, od rana ćwiczę autografy, z lodówki zrobiłam "ściankę" i w ogóle chodzę po domu w ciemnych okularach i gardzę kaszanką, bo się przygotowuję na codzienne krewetki i inne luksusowe robaki ;)))

      Usuń
    2. Nietypowa ty wiesz ze ja cie Love Po sam grob I jakby co to pamietaj ze ja tu caly czas z toba I nalezy mi sie pierwszy egzemplarz :)Dorusia

      Usuń
    3. Dorusia, ja Cię też love po sam grób, toteż masz ten pierwszy egzemplarz na 100% ;*

      Usuń
  2. Kobieto , skąd Ty te teksty bierzesz ? Wyślij mi trochę takich głupio- śmiesznych tekstów, typu "jej oczy były tak piękne.." bede miała ubaw jak nigdy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Matka toż to czysta love story z wątkiem sensacyjnym,marnujesz się na tej obczyźnie;)Danielle steel +vincent severski razem wzięci ;), a tak po cichu podziel się tym co bierzesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż żem odkryła w Sainsbury`s drink taki w różnych wariantach smakowych, co mnie na twórczość widać dobrze robi.
      Choć truskawka z cytryną smakuje jak jabol.
      (nie pytaj skąd wiem jak smakuje jabol )

      Usuń
    2. mmmm opijałam się nim...nimi podczas swojego pobytu w Londnie :D Popłakałam się ze śmiechu btw :D

      Usuń
    3. No to z tych, ja się opijam tropikalnym i wiśniowym http://drink-brands.com/drinks/alcoholic-drink/vk-pledges-money-to-dog-charity/
      (reszty nie piłam jeszcze, mam niemal 3 km w jedną stronę do sklepu, a ze sportów to obecnie preferuję bierki)
      No i z tych http://barmagazine.co.uk/rtd-brand-vk-rebrands-with-new-fruit-flavours/ to zdecydowanie cytryny z truskawką nie polecam.

      Usuń
  4. jaki kraj tacy poeci.. boskie było:PPP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no żeś pojechała teraz- w jednym zdaniu zawarłaś obrazę i komplement, normalnie jakby powiedzieć do Macierawicza, że ma taki fajny, szalony śmiech ;)

      Usuń
    2. Dzięki. W Polszy jest 15 minut po pólnocy, w końcu przyoblekłam zadek w piżamkę, łypnęłam na komentarze, coby w dobrym humorze oddawać się Morfeuszowi - a tu nagle ni z tego, ni z owego we własnym mózgu usłyszałam ten rechot. I spokojny sen poszedł do Mariolki!

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że już doszłaś do siebie, bo oczami wyobraźni widzę Cię kiwającą się w kącie i powtarzającą "przestań rechotać! przestań rechotać!" ;)

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Tak, upchnęłam wyobrażenie tej najbardziej upiornej persony polskiej polityki głęboko w czeluście mej psyche. Kiedyś wylezie w najmniej pożądanym momencie, wtedy moją linią obrony będzie Twój blog:DD

      Usuń
    6. jak poradziłaś sobie z Macierewiczem, to można śmiało rzec, że już ze wszystkim sobie w życiu poradzisz. Moje gratulacje ;)))

      Usuń
  5. Dla mnie super - czekam na nastepne :) Masz talent kochana - zawarlas w nim wszystko milosc - sensacje i szczery smiech

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Retro. Mam nadzieję, że ci z Naszego Dziennika będą równie optymistycznie nastawieni ;)

      Usuń
  6. Kocham Cie Nietypowa, ale Ty o tym wiesz:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Qrna, Nietypowa, Ty sie marnujesz na tych blogowiskach! Wez i poszukaj wydawcy, latwo nie bedzie, ale Rowling tez nie chcieli wydawac, a tera licza stracone miliony.
    Acha, kiedy sie juz dorobisz, to nie zapominaj, kto Cie na blogu komplementowal. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee, w zyciu się nie podzieli! przecież otwarcie pisze, że na kasę jest łasa jak Begerowa na konie, czy na co to ona tamy była

      Usuń
    2. aLusia, ależ to obrzydliwe pomówienie!
      Nikt Wam tyle nie da, ile ja Wam naobiecuję!!!

      Usuń
  8. Czekam na akt następny. Może być rozbierany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale ,że co Matka ma się rozebrać ;)?

      Usuń
    2. A co, jak akt to tylko teatralny? ;-)

      Usuń
    3. Kuźwa, Martaanna, wierz mi -Iwona by tego nie chciała :D
      Ale trza przyznać, że pomysł dobry, bo o seksach jeszcze nie pisałam ;)

      Usuń
  9. No cóż, dramat się rozwija, ma mocne momenty, jest w nim bardzo dużo krańcowych emocji i całe mnóstwo Twoich ulubionych tekstów :)))
    Uwielbiam Cię czytać!
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Iwonko.
      No właśnie tak mi zależało żeby poszarpać duszę Czytelnika. Żeby płakał razem z Mariolą, żeby czuł te wątpliwości Lucjana, jakby to były jego własne. I w końcu żeby się cieszył z tego podpierdzielenia sąsiadów, jakby to byli jego właśni sąsiedzi ;))

      Usuń
  10. Czytałam i śmiałam się jak zwykle czytając wszystkie Twoje teksty.Zacznij pisac książkę,jesteś o cała galaktykę lepsza od Grocholi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Miło mi. Zwłaszcza, że nie przebrnęłam chociażby przez jedną książkę Grocholi. A próbowałam ;)

      Usuń
    2. Ania, myslalam, ze z Grochola to tylko ja tak mam.:))

      Usuń
  11. Lepsza od Grocholi... w moich szkolnych czasach się to nazywało pojechać po bandzie :) Urzekło mnie za to Tico. Ze smakowych napojów poprawiających samopoczucie bardzo polecam owoce leśne co zaczyna się na Koppar a kończy na berg. Co z tymi ich dzieciami w szafie, bedzie ciąg dalszy? - bardziej mi to zakrawa na tą co to kisiła swoją progeniturę w beczkach z kapustą niż na tristana i izolde. I czy to nie daj boże ma jakieś odniesienie do obecnej sytuacji w stadle, (Nie)typowa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkorbut, no błagam Cię! Nie jesteśmy żadną patolą, żeby dzieci w szafach podczas seksów chować!
      My swój narybek, jak normalna rodzina, wkładamy wtedy do kosza na pranie ;))))))))

      Usuń
    2. Czyścisz mi monitor :))))

      Usuń
    3. To już nie wystarczy, że płacę Ci za pochlebne komentarze?! :)))

      Usuń
    4. To dlatego, że nie chcę Cię urazić więcej Ci płacąc- nie będę z Ciebie robiła materialistki ;)

      Usuń
  12. No ja cię proszę, przestań marzyć o maybachu. Ty weź wyskrob całe dzieło, roześlij po wydawnictwach (słyszałaś jak Kalicińska się wydała, nie?) i ten maybach to już praktycznie stoi w twojej willi z basenem i czym tam chcesz
    Zamawiam tą książkę z autografem ofkors

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem kim jest Kalicińska. I najgorsze jest to, że wyguglowałam i nadal, kuźwa, nie wiem. Z Wikipedii dowiedziałam się głównie, że jest przedsiębiorcza- powieść napisana z obojgiem dzieci, książka kucharska napisana z bratem. Mam nadzieję, że nie ma chomika....;)))

      Usuń
    2. Dobra, już wiem, "Dom nad rozlewiskiem". Widziałam kiedyś reklamy na tvp1:) Nie czytałam. Ja to tak bardziej czytuję fantastykę i wszelkie książki luźno (Steve Berry <3) bądź nie luźno oparte na faktach historycznych. No i dobre thrillery medyczne. A no i biografie ludzi, którzy z jakichś przyczyn mnie interesują. Poza tym to raczej tylko dobre reportaże i felietony. No i blogi, bardzo niektóre ;))))

      Usuń
    3. No szczerze to ja też nie czytałam ;) Ale słyszałam w jakiejś audycji jak opowiadała, że swój sukces zawdzięcza córce. To ona znalazła jej bazgroły upchane w głębokiej sufladzie i przykazała rozesłać po wydawnictwach, co też ta uczyniła. I długo na odpowiedź nie czekała. Nie wnikam w poziom literacki. Chodzi a zaistaniały fakt. Zamiast czekać, aż ci dzieci wskażą jedyną słuszną drogę, słuchaj co ci tu ludzie piszą.

      Usuń
    4. Se wydrukuję ten Twój komentarz i będę załączać wysyłając me dzieła do tych wydawnictw. Niech wiedzą, że ja nie mam parcia na obrzydliwe bogactwo, ja mam misje i spełniam wolę ludu. Zupełnie jak każdy nasz polityk ;)

      Usuń
  13. Najlepsze co mnie się przydarzyło na stare lata ( no poza tym, że urodził się ukochany wnusio) to to, że jesteś TY, że mogę "Ciebie czytać", a mam bardzo dobre okulary z Tesco, bo te z bazaru są jeszcze gorsze.Proszę pisz, pisz jak najwięcej, chcę doczekać się przed "zejściem" wydania książki....naprawdę jesteś za....cie dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, Wanda, powiem Ci szczerze, że wszystkie komentarze są dla mnie miłe. Zawsze doceniam to, że komuś się chciało odezwać i zostawić po sobie ślad. Ale pierwszy raz komentarz mnie autentycznie wzruszył.
      Dziękuję Ci.

      Usuń
  14. 6 rano, dowlekam sie do maszyny do kawy, ocieram zaropiale oczka, na zewnatrz metr sniegu i -30C, odpalam kompa, wchodze na blog i JEST, jest nowy wpis !!'
    Przezornie nie pije w trakcie kawy, ale zasmiewam sie tak, ze budze psy, koty i chlopa.
    Dzieki Aniu !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja Ci dziękuję Liz. I za komentarz i za to, że po prostu jesteś :*

      Usuń
  15. Nawet kawy nie zrobiłam sobie, bo czytam i czytam i śmieję się jak głupia:)).
    Jedno mnie bardzo zastanowiło ( zasmuciło ): frankowicz jestem, warunki mieszkaniowe mam dzięki temu, ino seksu nie mam. I jak tu żyć, jak żyć :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A masz kota? Bo wiesz tak se pomyślałam o Kaczyńskim, że on też sobie jakoś musi radzić...;)))

      Usuń
    2. A fuuj.... to już wolę nie mieć tego seksu. A kotki mam 3 :)).

      Usuń
  16. Witaj Aniu, skończyłam właśnie czytać Twojego bloga - od pierwszego do ostatniego wpisu - i chcę serdecznie podziękować za mnóstwo radości jakiej dostarczyła mi ta lektura. Jesteś świetną dziewczyną, masz cudną rodzinę i wielka szkoda, że szans na normalne życie musisz szukać na obczyźnie. Polską rządzą idioci i dlatego ludzie z potencjałem stąd uciekają. Moja córka (jest niewiele starsza od Ciebie) też chciała wyjechać na stałe, ale ostatecznie ze względu na rodzinę została. Mam nadzieję, że Tobie ten wyjazd wyjdzie na dobre i wszystko ułoży się po Twojej myśli, czego z całego serca Ci życzę. Pisz jak najwięcej, bo masz talent i bystre oko. Pozdrawiam serdecznie. Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Basiu bardzo serdecznie i pozdrawiam równie ciepło :*

      Usuń
  17. Odpowiedzi
    1. Raczej bosa. Goła i bosa. Ale to na razie, bo wiesz, cały czas wierzę, że przyjdzie taki dzień, gdzie ten Maybach...;)

      Usuń
  18. tej, musze spytac bo sie ten samochod tu przewija co i rusz - na cholere ci takie koromysło jak maybach? ani to poreczne ani szczegolnie ladne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz, niedaleko pada jabłko od jabłoni, a skoro tata ma.....nie, żartuje, nie chodzi o Rydzyka;) Ja tam się na samochodach nie znam, jest to nieliczny z tych, które kojarzę i to drogo. A tak poza tym, urodziny mam 24 lipca i gdybyś chciał mi coś kupić, to podoba mi się Chrysler 300C, większość Jaguarów i Mercedesów, no i Land Roverów ;)

      Usuń
    2. Moj ulubiony samochod to Land Rover, ale te starsze "kwadraciaki" te nowe juz mi sie nie podobaja.

      Usuń
  19. no to czekam na te kolejne ! oj tak :D

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...