piątek, 9 stycznia 2015

Misja Emigracja. Jak to wlasciwie jest z moim angielskim.....czyli o tym, ze zupa na brukwii tez jest, kurwa mac, smaczna!

Do tej pory nie wiem, jak jest kac po angielsku.
Tyle razy pytalam sie mojego nauczyciela w LO, ale jakos nie moglam nigdy zapamietac. Czerep mnie zbyt rypal.
Ale abstrahujac od tego, jako pokolenie MTV, potrafie calkiem dobrze gadac w tym jezyku. Owszem, kierowce autobusu nieco zbilo z tropu jak na pytanie "jaki bilet?" odparlam "hit me baby one more time" i zrobilam tak na autobusowej rurze..

Dwa razy, zeby dal mi tez powrotny.Jednak wiadomo, ze poczatki zawsze bywaja burzliwe.
Poza tym wszelkie nieporozumienia nie wynikaja absolutnie z mojej winy. 
Jak Bobra kocham nikt, NIKT!, nie mowi tak slabo po angielsku jak Anglicy. Przecietna scenka na ulicy wyglada mniej wiecej tak






Ostatecznie daje sobie jakos rade. Wybralam juz na przyklad lekarza rodzinnego w pobliskiej przychodni. Wybor byl dosc prosty, bo tylko jedne nazwisko bylam w stanie poprawnie przeczytac, o czym tez postanowilam poinformowac mila recepcjonistke, dodajac

-...bo np. tamten doktor. Moj Bobrze, jak to sie w ogole wymawia? Szrudinger?
- Doktor Schrodinger pochodzi z Niemiec- odparla
- Tak, domyslilam sie. U nich nawet trzy literowe wyrazy brzmia Schumpflwechtimerzimer- powiedzialam z mina znawcy. Po czym sie usmiechnelam, bo nawet fajnie to zabrzmialo.
Spojrzalam na recepcjonistke, ktora nie usmiechala sie w ogole.
No fakt, moglam sie domyslic, ze Helga, to nie jest typowo brytyjskie imie. 
Mniejsza z tym. 
Helga spytala mnie jeszcze, czy mam jakies konkretne potrzeby, czy tam wymagania odnosnie lekarza, a ja jej powiedzialam, ze tak i ze pragne, aby moj doktor nie googlowal przed postawieniem diagnozy oraz, ze powinien byc cierpliwy, bo moj medyczny angielski ogranicza sie do znajomosci slow biopsja, toczen i jestescie idiotami, bo ogladalam wszystkie sezony Housa.
Dostalam do wypelnienia piec kwestionariuszy NHS. Usiadlam sobie cicho w kaciku i machnelam je raz dwa, po czym chcialam je odniesc, ale zlosliwi Anglicy ustawili sie w tym czasie w kolejce. Tak wiec dla zabicia czasu i zatarcia zlego wrazenia na Heldze postanowilam posegregowac im z 2000 ulotek. Osobno polozylam te, ktore opisuja, co trzeba robic podczas zatrzymania pracy serca, a osobno te, ktore maja te sama instrukcje, tyle ze obrazkowa. 
A przy ostatniej sie kapnelam, ze sa ,kurwa, dwustronne. 
Rownoczesnie zrozumialam, dlaczego Helga tym razem usmiechala sie szeroko, co chwile ukradkiem na mnie zerkajac. 

Z przychodni poszlam na zakupy. 

Spozywcze, bo nadal mnie nie stac na Maybacha. 
A ze mimo iz mieszkam na zadupiu, bo jest to village killed by desks, czy jak tam sie mowi wiocha zabita dechami, mam strasznie slaba orientacje w terenie. Zatem wyjelam GPS i wpisalam Sainsbury`s, bo ja se tam lubie zejsc w deszczu z chodnika i polazic po jakichs podmoklych lakach...czy tam jak mowi GPS wlasnie- "najkrotsza trasa".  
Ja mam podejrzenie, ze ten model GPSa jest wyprodukowany przez KK, bo w morde jeza, zawsze prowadzi do celu najbardziej wyboista droga!
Mniejsza z tym.
Ale jak juz przy lakach jestesmy- widzieliscie kiedys park bez drzew? Bo ja juz tak.

I tu przechodzimy do ciekawej kwestii. Kwestii angielskiego zarcia.
Tuz po przyjezdzie moj maz, jako klasyczny typ samca,  przywital nas niemal pusta lodowka. Totez chcac nie chac jeszcze tego samego dnia musielismy wybrac sie na zakupy. Jako, ze na drugi dzien postanowilam Stiflerowi ugotowac zupe poszukiwania zaczelam od wloszczyzny.
Niestety nie bylo takiej na tacce, czy tam w siatce, w kazdym razie takiej skompletowanej od razu wiec rozpoczelam poszukiwania poszczegolnych warzyw, co nie bylo szczegolnie trudne, bo lezaly w skrzynkach obok siebie. Wybralam pospiesznie kilka dorodnych marchewek, wrzucilam pora i zatrzymalam sie przy pietruszkach. Z dwoch przyczyn sie zatrzymalam. Po pierwsze- myslalam, ze "pietruszka" po angielsku to "persley", a nie "radish", a po drugie- byly tak duze i wypasione, ze jeszcze takich nie widzialam.
-Widac w tym kraju nawet pietruszce sie powodzi- rzeklam do Macka, kiwajac z uznaniem glowa, po czym zajelam sie poszukiwaniem selera.

-Obawiam sie, ze to nie jest seler- powiedzial po chwili Maciek- Zreszta seler to "celeriac", a nie jakies "swede"
I wtedy sie naprawde wkurwilam.
Chlopy, to sa jednak umyslowo ograniczone.
-A o odmianach warzyw, to Ty slyszales? A slowo "regionalizm" ci sie kiedys o uszy obilo?- rzeklam z wyzszascia, bo co jak co, ale nie bedzie mnie pouczal jak wyglada glupi seler, a tym bardziej nie bedzie mnie angielskiego uczyl ktos, kto zapewne mysli, ze Toi Toi to zabawkowy.
Mnie, ktora rozumie niemal wszystkie teksty piosenek Modern Talking!

A pozniej zesmy sie troche poklocili, bo jego urazone ego musialo w domu niepotrzebnie slownik odpalic.
Nie wystarczylo mu, ze zupa ugotowana na tej pieprzonej bialej rzodkwii, z ta pieprzona brukwia, byla calkiem smaczna!!
Ale nie!
To jest chlop!
On sie zawsze musi wymadrzac!

Tak poza tym, ze Anglicy maja dziwne pojecie wloszczyzny, to wszystko wyglada tu  jak przecietna tutejsza kobieta. Czyli jest duzo wieksze niz w Polsce.
Maslo ma gramature 250g, jak za czasow, gdy nas nie okradali kostkami 170g za te sama cene. Chleb rowniez potrafi miec gram 800. Inna sprawa, ze zeby trafic na prawdziwy chleb, taki, do jakiego jestesmy przyzwyczajeni, trzeba sie troche naszukac. Chyba, ze ktos ma niewybredne podniebienie i moze bez wiekszej traumy jesc gabke.
Taki np. cukier kupuje w opakowaniu 1,5 kg. Tak samo make.
Moim odkryciem jest salf-raising flour, czyli maka samorosnaca. Taka z dodatkiem sody i proszku do pieczenia. Roznice miedzy nia, a zwykla maka odkrylam dosc pozno. Konkretnie, gdy moje nalesniki byly grubosci na oko 3 cm.
Doskwiera mi ograniczona ilosc nabialu. Twarogu jak wiadomo tu nie znaja, poza polskim dzialem w markecie, gdzie kostka kosztuje 1 funt. Zdaje sie, ze odpowiednikiem polskiego twarogu jest tu niemiecki (?) quark, ale jeszcze na niego nie trafilam. Jak i na zaden porzadny jogurt, po normalnej cenie. 90% tego co stoi na polkach, to typowe smieciowe jogurty z kulkami, platkami, z masa cukru, aromatow, barwnikow i koniecznie LIGHT.
Ze tez sie oni na to light w takich produktach nabieraja....
Idac tym tokiem myslenia sprobuje im opylic Viagre light- nie stawia, ale ladnie uklada w slipach. Jest duze prawdopodobienstwo, ze Rydzyk przestanie byc jedyna osoba w mojej rodzinie, ktora posiada Maybacha.
Tfu, zapomnijcie o ostatnim zdaniu i nie wyobrazajcie sobie za duzo.
To nie Gwiezdne Wojny.

Wielkim rozczarowaniem okazaly sie popularne tutaj sausages, czyli ichniejsze kielbaski. Nie wiem skad wziely swoja nazwe, ale obiecuje, ze sie dowiem. Jesc sie tego nie da. Mam podejrzenia, ze mozna to zapalic. Jak wyprobuje, to Wam opisze wrazenia.
Podobnym rozczarowaniem okazalo sie, o dziwo, mleko, ktore zupelnie inaczej smakuje niz te polskie. Jedyny jego plus to fakt, ze jest w bardzo przystepnej cenie i pakowane jest w baniaki, po 2,2 l. Zatem jak kupimy sobie samochod, to sprobujemy na nim jezdzic.





P.S. Na fejsbunia zapraszam, ale to chyba wiecie ;)

87 komentarzy:

  1. hehehehehe......brukiew jest pyszna...;) a seler jest jak Yeti.....ktoś niby widział, ale nei do końca wie gdzie...;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ze w pl jadlam brukiew jedynie pod postacia zupy kremu, ugotowanej przez bratowa. A teraz moglabym ja jesc na surowo. Smakuje moim zdaniem cos jak kalarepa. Faktycznie bardzo dobra. Musze obczaic jakies przepisy z tym warzywem.

      Usuń
    2. ja wczoraj pokroiłam brukiew, marchew, cebule - podsmazyłam na patelni, dodałam hinduskie przyprawy , podlałam śmietanką i to na ryż - super szybko i zdrowo zimowo...:)

      Usuń
    3. a takie hinduskie przyprawy, to mieszanka jakas gotowa, czy Twoj twor?

      Usuń
    4. Ania - moje mieszanki - ale polecam ci curry madras w proszku - można dodać do wszystkiego, nawet do ciasta..:-D

      Usuń
  2. hahahaha
    nawet tam jest na tyle komicznie, by to opisać :)
    trzymam thumb'y :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. komicznie, komicznie...no ja, kurna, nie wiem czy tak mi komicznie, bo tym razem musze isc po mieso. Dobrze, ze wiekszosc rzeczy smakuje jak kurczak....;))))

      Usuń
    2. bo wszystko na zdrowych ekologicznych hormonach polecanych przez UE ;)

      Usuń
    3. No wlasnie juz te wszystkie warzywa i owoce sa takie idealne, ze sie boje, czy nie z genem jakiegos aligatora i przy obieraniu sie nie wkurwia i mnie nie zaatakuja;)))

      Usuń
    4. Moja babcia gotowała przepyszna zupe krem z brukwi ,te warzywo zawsze bedzie mi się kojarzyć z moja babcia ,która z niczego potrafiła wyczarować"coś".Uwielbiałam jej ajńtopy(jedno garkowe jedzenie).Często wspominam babci jedzenie,ciasta,przepyszne maślane ciasteczka robionę przy pomocy maszynki do mielenia mięsa ,a te blachy ciast drożdżowych z ogromnymi kruszynami maślano-cukrowymi,które to zawsze po upieczeniu"obskubywałyśmy "z moja siostrą .Moja mama gotowała i piekła tak jak babcia,ja również podtrzymuję tradycję rodzinną i tak samo zaprawiam sosy,piekę mięsa czy też gotuję moją ulubioną "kartoflankę".Niestety nie piekę ciast.Córka moją również bardzo dobrze gotuje i o dziwo bardzo dobrze piecze ,widocznie ma to w genach po babci i prababci.

      Usuń
  3. Proszę, a podobno to tylko w socjalizmie, bohatersko pokonuje się przeszkody nieznane nigdzie indziej :D Super, że się tak świetnie odnalazłaś! " I tower You", że zawojujesz wyspę w krotkim czasie!. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I`ll animal to you.... czasem jest naprawde ciezko. No dobra, wywale coffe on the table- Anglicy maja problem z angielskim. I to duzy problem. Nie wiem jak ja ogarne nauczenie calego narodu jak sie poprawnie mowi. Thank you for the mountain za wsparcie, Yuka.

      Usuń
  4. Oj marudzisz kochana, wszystko tu jest tylko trzeba wiedziec gdzie :-) Po seler idz do Lidla, mleko kup z zielona nakretka a dla chlopa z niebieska, quark najlepiej kupic w Tesco, do nalesnikow najlepsza jest maka chlebowa :-) Parsley to jest pietruszka tylko ze zielona, a jej biale korzenie nazywaja sie parsnip. Polski chleb kupisz w Tesco ale w Asdzie jest wiekszy wybor. A sausages sa dobre tylko trzeba wiedziec jak sie je przyrzadza... no i po dziesieciu latach tutaj polska kielbasa nie bedzie Ci juz smakowaca a i bez sera da sie zyc... A na kanapki szukaj soft cheese, np. bursoin, nie zawiedziesz sie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i senkju, jakby to powiedzial moj ojciec. Tego mi bylo trzeba!

      Usuń
    2. Aha, a kac to jest hangover ;-) Przy czym nie ma sie go, ale sie jest hangover :-) No to buzka :-)

      Usuń
    3. Sorry ze sie wymadrzam, ale parsnip to pasternak a nie pietruszka. Ja bardzo lubie pieczone. Pietruszka to parsley root i rzeczywiscie rzadko malo dostepna.

      Usuń
    4. Toya, mi bardzo potrzebne to Wasze "wymadrzanie" dla zmniejszenia szoku kulturowego i po to, zebym sie tu nie zatrula:))))

      Naprawde jestem wdzieczna za kazda rade i kazda sugestie. Buziaki:*

      Usuń
    5. Jeszcze jedno, Iwona, jak Ty te kielbaski przyrzadzasz?

      Usuń
    6. Co do pietruszki to Toya ma absolutna racje. Parsnip smakuje jak biala marchewka, to takie warzywo, do niczego nie potrzebne w sumie, ale jest. Jedynie zupy z tego fajne wychodza, oczywiscie z dodatkami innych rzeczy.

      Usuń
    7. Jak to do niczego nie potrzebne? Przeciez jak nie ma pietruszki takiej jak u mamy na dzialce to trzeba sobie czyms zastapic :-) Tak samo jak ser bialy klinek serkiem quark a chleb wiejski chlebem z Baltony :-) Poza tym, nie ma obiadu swiatecznego bez roast parsnip który bardzo lubie. No.
      A teraz do Nietypowej - kielbaski te surowe przeciez sa wiec je sobie trzeba upiec. Najlepiej w piekarniku ale mozna tez na patelni, tylko bez tluszczu bo i tak sa tluste. Wyjdzie cos pomiedzy nasza kielabsa z grilla a parowka. Sorry, trzeba sie przyzwyczaic, choc na poczatku bardzo ciezko. A jak nie to zawsze mozna do Lidla podskoczyc, tam jest cos co przypomina nasze parowy i sie bratwurst nazywa.

      Usuń
    8. Zeby na tym wypizdowiu byl jeszcze Lidl...tu jest tylko Sainsbury`s. Do Lidla (czy tam Tesco)mam trzy dni wolami ;)))

      Usuń
    9. Oj Iwonko, Iwonko tak blisko Polski mieszkacie a pietruszki nie ma?
      U mnie jest korzen pietruszki, korzen selera w kazdym sklepie.
      Fakt, 30 lat temu jak przyjechalam nie bylo, ale teraz... zaden problem.
      Zastapienie korzenia pietruszki parsnip to tak jak dodanie dodatkowej marchwi, tyle, ze w bialym kolorze, bo parsnip ma slodkawy posmak marchwi.

      Usuń
    10. A no nie ma Star, parsnip robi za pietruszkie :-)

      Usuń
    11. a ja wiem, czemu tam nie ma pietruszki i selera. Bo to mądry naród i wyeliminował najobrzydliwsze warzywa :) a jest brukselka? co jak też nie to chyba rozważę przenosiny

      Usuń
  5. Moja droga, bo to nie były kiełbaski, tylko cygara, się nie znasz nooo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alez oczywiscie, ze sie znam. Ja jestem niezwykle swiatowa. Wielokrotnie slyszalam, ze sie zachowuje jakbym pochodzila z Krajow Trzeciego Swiata, takze ten, jestem znawcom i eksperte;)

      Usuń
  6. Jeszcze chwila i ogarniesz to wszystko, a wtedy napiszesz przewodnik dla imigrantów z Polski, zbijesz fortunę i Maybach będzie Twój :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przewodnik powiadasz? Nieglupie to. Jak tylko skoncze pisac slownik dla Anglikow, to sie od razu wezme za przewodnik;)

      Usuń
  7. ale ta wyrosnieta pietruszka to nic innego jak pasternak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale to nie moja wina! Kto kladzie pasternak tam, gdzie powinna byc pietruszka?! ;)

      Usuń
    2. teraz juz wiesz dlaczego powstala RoncesWolka w Toronto:)))) teraz zrozumiesz nasza trudna sytuacje - opisywalam kiedys na moim blogu moje poczatki emigracji - ty juz jestes po szoku konsumpcykjnym - wtedy stalam z paszcza rozdziawiona zestresowana czy aby dobry wybor (nie bylo etykietek typ kilogram cena albo sztuka kosztuje tyle a tyle) wsrod polek z himalajami papieru toaletowego - a koszmarem byl dzial miesny - po jakims czasie moj hasbend zapytal czy znam jakies inne mieso niz kura (znalam ale ze stressu lapalam drob i zwiewalam ze sklepu) i zaczal robic sam zakupy miesne

      Usuń
  8. ... i jeszcze gorąco polecam łatwo w UK dostępny pasternak (parsnip?? - nie jestem pewna angielskiej nazwy). Świetny w postaci puree, zupy-kremu, frytek, czy po prostu upieczony z ziołami i oliwą (generalnie traktuje się go jak na przykład marchewkę, choć wygląda jak nasza pietruszka). I zdrowe to-to. W Polsce trudno go kupić, za to u brytyjskiej rodziny zawsze się nim zajadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, ja to chyba musze zaczac od podstaw i polozyc sobie na jednej linii biala rzepe, rzodkiew i pasternak i zobaczyc czym toto sie rozni, bo do tej pory znam te warzywa jedynie ze slyszenia. Ale dobrze wiedziec przy okazji, co tam od razu mozna z tym zrobic, takze dzieki;)

      Usuń
    2. Moja droga rzepa w Polsce ma czarną skórkę,rzodkiew zawsze była biała,czy też kremowa,ale tam u Was może "te warzywa"mają inny kolor ,bo tam niestety wszystko jest ponoć inne.Kończę ,bo muszę ugotowac rybę dla kotów-skunksów i paskudy-psa.

      Usuń
    3. A to nie jest tak, ze rzepa wlasnie jest czarna lub biala?

      Usuń
  9. Anus,
    Jak sie ciesze, ze u Ciebie wszystko ok,
    Sorry, za nieodzywanie sie, ale deprecha totales. Moj koci przyjaciel stwierdzil dzien po swietach, ze juz sie nazyl wystarczajaco dlugo ( rok i 3 miesiace) i sobie poszedl za teczowa brame. Niezdiagnozowana, ponoc Number 1 przyczyna naglych smierci kotow- choroba serca.
    Lzy sie laly strumieniami, co Ci bede mowic, wiesz.

    Odnosnie jedzenia to w Stanach mam tak samo, jeszcze w N Jorku to bylo easy, wszystko dostepne, a teraz w Pennsylvanii to dramat, ale coz potrzeba matka wynalazku, namowilam "moich" Amiszy i sadza i pietruszke i seler, wiec sie co roku zaopatruje, :)
    Ser bialy robie sama, hehe, chleb tez.
    Buziolki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liz, tak bardzo,bardzo Ci wspolczuje smierci kociego przyjaciela.
      Spotkalo mnie to dwa razy i za kazdym razem plakalam bardziej niz po smierci wielu znanych mi ludzi, takze wiem doskonale co czujesz.

      Chleb tez w wiekszosci pieke sama. Mam maszyne, choc na maly bochen, ktory powoli staje sie za maly dla naszej rodziny, totez czesciej normalnie w piekarniku.
      Choc teraz mam pierwszy raz piekarnik gazowy (czytasz to Yuka?;))) i podchodze do niego jak pies do jeza. Jeszcze nie wiem co i jak i stale nierownomiernie wszystko mi sie piecze- tzn. z jednej strony jest niemal surowe, z drugiej przypalone.

      Dasz przepis na ser?

      Buziaki, trzymaj sie cieplo

      Usuń
    2. Anus, ja kupuje takie cos co sie nazywa Fromage Blanc starter, jak chcesz to ci wysle pakiecik, no i podgrzewam mleko ( swieze albo pasteryzowane) do temperatury 30C pizgam ten jeden pakiecik, mieszam, stawiam w cieple miejsce ( co ostatnio w moim rejonie graniczy z cudem) no i potem odcedzam na jakiejs szmatce, czesto na gazie.
      Wiem, ze kobitki jakos ze smietana robia, ale nie probowalam.
      U mnie w nocy, uwaga bylo -30C kuzwa ubrana jestem jak na Syberii, ale zeby mi calkiem fajnie bylo to sie tankless water heater wczoraj spierdolil. czyli ZERO cieplej wody.

      Usuń
    3. A to ja tego startera tu poszukam. Zimna wspolczuje niesamowicie, jestem cieplolubna zdecydowanie.

      Usuń
    4. Mnie zawsze pyszny twarożek wychodził jak się mleko zważyło.Gotowałam je jeszcze trochę i potem na bardzo drobne sitko wszystko zlewałam i taki twarożek był najlepszy.Nie wiem ,ale chyba można "pomóc",żeby mleko się zważyło dosypując coś,nie wiem,a jak nie to po prostu zostawić je na trochę w ciepłym.O rany ,ale ja jestem głupia przecież ja myślę o zwykłym butelkowym mleku ,bo tylko takie kiedyś było ,a nie o kartonowym ,bo z tego chemicznego badziewia na pewno taki twarożek nie wyjdzie.

      Usuń
    5. biedactwo Liz wspolczuje - bo przed swietami tez stracilam mojego kota - do dzisiaj mi zle z tym

      Usuń
  10. Brukiew dobra rzecz :) U nas w domu robiło się placki i purre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Purre to jestem w stanie samodzielnie ogarnac, podzielisz sie za to przepisem na placki? Wyobrazam je sobie cos na wzor naszych ziemniaczanych, myle sie?

      Usuń
    2. Anuska, nie wiem jakie placki miala Ruda na mysli, ale ja robie placki ziemniaczane ZAWSZE z dodatkiem innego warzywa, a wiec i wszelkiego rodzaju brukiew bedzie odpowiednia. Sa pyszne:))) I co dla mnie wazniejsze takie mniej ziemniaczane:)))))) bo mnie ze zmiokami to nie bardzo po drodze. Np do gotowanych i ubijanych ziemniakow tez lubie dodac inne warzywo korzenne, oczywiscie przy tych dwoch okazjach w roku kiedy sama jadam ziemniaki:)))
      I tu ciekawostka gotowane ziemniaki z kalafiorem to pysznosci:)))

      Usuń
    3. Ja jestem ziemniaczana dokumentnie. Uwielbiam, pod kazda postacia i te Twoja rade z dodaniem innego warzywa tez wyprobuje.

      Usuń
  11. To mleko w baniakach jest pasteryzowane, szukaj UHT i bedzie smakowac tak samo jak w Polsce. Co do parsnip to jest to pasternak, nie pietruszka! smakuje podobnie, ale to nie to.... i bardzo dobry jest z piekarnika z midodowa glazura, mniam! kielbaski tez smaczne, ale nie maja nic wspolnego z nasza kielbasa ;) jogurt grecki jest bardzo dobry, bynajmniej nie light (10% tluszczu). Lucy z Londynu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie za cholere nie moglam znalezc jogurtu naturalnego, grecki znalazlam z dodatkami (musami owocowymi). W koncu ten naturalny znalazlam na polskim dziale, obok laciatego masla, parowek Sokolowa, tejze kielbasy i jakiegos tam sera. Z tym, ze w malych kubeczkach. Ale wnioskujac po cenie mysle, ze odrasta podczas jedzenia przynajmniej;))))

      Usuń
    2. Proszsz... http://www.tesco.com/groceries/product/details/?id=258756574, w duzym kubku, jest tez w malym. Nie szukaj naturalnego jogurtu na polce z jogurtami tylko obok, kolo cottage cheese i takich tam. Musi byc, jest tego w cholere,

      Usuń
    3. Zaraz obczaje jak tam w angielskim Tesco wyglada dowoz do klienta;)

      Usuń
  12. Widze ze dajesz rade kochana :)
    A " Przewodnik po UK" to jest naprawde dobry I realny bardzo pomysl.
    Jesli chodzi o zakupy to polecam robic przez internet, zwlaszcza jesli nie macie samochodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentarz powyzej wlasnie napisalam, ze zaraz obczaje jak to wyglada w Tesco. W okolicy jest jeszcze jedynie Sainsbury`s, no i Iceland.

      Usuń
    2. Ja robie w Sainsury's, czasem w Tesco, z tym ze wole Sainsburys, czesto ma dostawy za 1£

      Usuń
  13. A wlasnie, Matko, spisuj wszystko, przewodnik ksiazka czy cos byloby bestsellerem, jestem o tym w 100% przekonana.
    Nie mam konta na FB, ale ja tez jestem Charlie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liz, tak w temacie bycia Charlie- od dwoch dni przegladam komentarze pod artykulami i rzygac mi sie juz chce za kazdym razem, jak czytam komentarz zwolennikow prawicy. Poczatkowo myslalam, ze to pojedyncze przypadki, ale teraz uznaje, ze sa jebnieci i pozbawieni wyzszych uczuc grupowo.

      Usuń
    2. Juz nie moge czytac, bo mnie autentycznie szlag trafia.

      Usuń
  14. Nietypowa nareszcie cos z zycia Na emigracji :)Jak Na poczatek to nie jest zle,a do zarcia sie przyzwyczaisz tylko don't make a village to znaczy nie rob wiochy :)))Dorusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chyba nie zrobilam pytajac gdzie jest little business of movement- kiosk ruchu, oczywiscie ;)

      Usuń
    2. Aniu napisz jak sobie radza starsi synowie????? Dorusia

      Usuń
  15. Moja kochana Aniu, nieważne z czego zupa, byle była pożywna! Naleśniki na 3 cm to też w końcu jakaś odmiana. :) Teraz przynajmniej jest wesoło, po pewnym czasie będziesz już wszystko wiedziała. :)
    Cieszę się, że wylądowaliście szczęśliwie.
    Pozdrowienia, ja dziś pamiętniczkowo na iw-migawkach!

    OdpowiedzUsuń
  16. Oł jeee, taniec na rurce w autobusie to jest coś! Ty to się zawsze odnajdziesz w każdej sytuacji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jeszcze mialam pomysl poczatkowo, ze se przy okazji dorobie. Za podkoszulke, czy tam za reformy pare groszy wcisna. Ale pytali mnie tylko na jaki nr wyslac sms o tresci POMAGAM ;)))

      Usuń
  17. Moze pomylilas kielbaski z dildo, sa w koncu troche podobne, ale sie ich nie je, tylko wprost naprzeciwko. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pisz mi tu takich komentarzy,bo Maciek przeczyta i juz w zyciu ode mnie nic nie zje;)))))))))))

      Usuń
  18. Dajesz radę Nietypowa:)
    A dzieci? Odnalazły się w tym nowym świecie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci, szczerze Ci powiem, jeszcze nie mialy okazji tak naprawde sie odnalezc, bo nadal nie chodza do szkoly. Mysle, ze to dla nich bedzie najwieksze wyzwanie. Poki co sa stremowani na samo slowo "szkola".

      Usuń
  19. Oj tam oj tam dasz rade kochana. Ale lekko nie jest na poczatku.
    Ja mieszkam w US i chwilke trwalo zanim wydeptalam swoje sciezki.
    Pietruszke to kupuje sie tutaj w peczkach, groga jak nie wiem, ale obieram i kroje i zamrazam, to potem po kilka kawalkow do zupy wydzielam.
    Sprobuj cottage cheese, cos jak nasz wiejski serek.
    Selera bulwiastego kupuje i uzywam od wielkiego dzwonu ale do zupy naciowy bdb.
    Jak znajdziesz chwilke to przeczytaj Delicje ciotki Dee, wspieralam sie ta ksiazka w trudnych chwilach. :)))
    http://www.scribd.com/doc/17767035/Teresa-Ho%C5%82owka-Delicje-ciotki-Dee-1988-zorg#scribd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cottage cheese to nie to, zdecydowanie lepszy jest farmer cheese, ktory tez jest wszechobecny, ale w US - nie wiem jak w Anglii.

      Usuń
    2. Dzieki Ci pol_cia za linka, obczaje sobie na spokojnie jak chlopaki zasna.

      Usuń
  20. Pacz, a ja tu już 7 lat i do dziś myślałam że parsnip to korzeń pietruszki! A rosół z tym smakuje dobrze, jak polski.
    W Lidlu masz cottage cheese, troszkę podobny do naszego twarogu rozdrobnionego z jogurtem/smietana. Chleb smaczny kupuje zazwyczaj w Sainsbury, ale ten pieczony u nich i pakowany w te papierowe torby z foliowa górą, najbardziej przypomina mi świeżo upieczony dobry polski chleb z dawnych lat. Czasem kupuje chleb w małych piekarniach mających sklepiki z kawiarenkami, gdzie można zjeść pieczone przez nich ciastka z kubkiem herbaty z mlekiem (największe tfu!!!! paskudztwo dla mnie) lub kawy. Czasem trafić można na swietny chlebek. Najsmaczniejszy upolowalam dawno temu w Szkocji w Callander, teraz to już mi za daleko tam jechać :(
    Gdybys szukała kaszy, to bardzo smaczna jest barley sprzedawana w Asdzie lub gdziekolwiek indziej, dość duża, ale ja generalnie lubię kasze.
    Mięso tez maja smaczne, choć żeberka trafialam tylko w Morrisons, choć ostatnio malz znalazł tez w tym sklepie na S. Jak dotąd nigdy jeszcze nie kupiłam mięsa u butchera (rzeźnika), bo zapach w sklepie mnie odrzuca.
    Przypomina mi się, jak małż, który pierwszy rok spędził w Szkocji sam, poszukiwal kostki mydła i nie mógł go znaleźć, wiec stwierdził, że Szkocji nie używają takiego wcale. Jakiez było jego zdziwienie, gdy po przyjezdzie postawilam go twarza w hm... twarz? z półka na której było pełno kostek mydła ;-)
    Ciesze się, że w końcu ktoś się bierze za tych niedbale chlapiacych jezorem Angoli, może nauczą się mówić poprawnie po angielsku. Jak już założysz ten proces, to możesz zabrać się za Szkotow, którzy myślą, że mówią po szkocku, a w rzeczywistości uzywaja angielskiego z paskudnymi lokalnymi akcentami i wtretami regionalizmow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babaruda, ja to odnosze wrazenie, ze przynajmniej w tych sklepach, w ktorych ja dotychczas bylam (w tym w rzeczonym sklepie na S) jest ogolnie mniejszy wybor wielu rzeczy niz w przecietnym markecie w pl. A moze zwyczajnie do innych rzeczy jestem przyzwyczajona i na inne zwracam uwage. To, co mnie porazilo swoja roznorodnoscia za to, to fajne bajery do pieczenia- przerozne ozdoby do ciast i ciasteczek, masy cukrowe/marcepanowe, barwniki pod najrozniejsza postacia. W pl widzialam takie rzeczy jedynie w specjalistycznych sklepach. Ale np. takiego zwyklego kremu dla dziecka, to juz za cholere dostac nie moglam.

      Usuń
  21. A ja odpadłam przy viagrze light, która nie stawia, ale ładnie układa w slipach..... :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooooooooo i wydalo sie, kto do mnie na pw napisal w sprawie zgrzewki ;)

      Usuń
  22. Gazówka! LOL :D Teraz się okaże jaką jesteś pilnowaczką domowego ognisko, skoro ognisko jest raczej z tych mało współpracujących. Powodzeniaaaaaaaa! :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wez w pizdu z tym pierdolonym piekarnikiem. Niespelna trzy tygodnie go mam, a juz nienawidze :))))))))))))

      Usuń
  23. Jak bedzie ci przypalać w piekarniku to włóż garnek z woda lub cegłę szamotówkę tak robiła moja mama i zawsze miała ciasta ok.

    OdpowiedzUsuń
  24. Gazowy jest OK, mialam w Polsce, tylko w polowie pieczenia trzeba bylo obrocic co tam sie pieklo,,bo cos w glebi bardziej przypiekal ten moj piekarnik.
    I jeszcze jeden link wyprobuj koniecznie:

    https://www.youtube.com/watch?v=13Ah9ES2yTU

    OdpowiedzUsuń
  25. A co ty się jakąś pietruszką przejmujesz?
    Grunt,że żyjesz GODNIE :)
    Y

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. GODNE wymawiane z angielska z 'ł' znaczy się GŁODNE po tych brukwiach, bo brukiew do gazowych, silnie gazowych należy. Zastępuje szampana. :) i perfumerię całą.

      Usuń
  26. Genialnie napisane! Przypomniały mi się moje początki w UK... :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jesteś niesamowita ! Dzięki Tobie to chyba przestanę się bać zbliżającej się emigracji do Niemiec. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. kiedys zamiast pietruszki kupilam cilantro i mi ziemniaczki spaskudzilo. Pamietliwa jestem i mam mu tak za zle, ze do dzisiaj go nie lubie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nawet nie wiesz, jak Cię podziwiam! Mnie się nie chce pojechać z Krakowa do Poznania na tydzień, a Ty tak myk-myk, dzieci do plecaka, dom do kieszeni i nagle w obcym kraju walczysz z brukwią!

    OdpowiedzUsuń
  30. Wielbię cię, pomimo, że zwiększasz dystans, podnosisz poprzeczkę i tańczysz na rurze! Nawet się dowiedziałam ze istnieje w rzeczywistości brukiew i jeszcze coś, czego nie znam. Ucz ich angielskiego, proszę, oni sami nie wiedzą co mówią!

    OdpowiedzUsuń
  31. a te kiełbaski to aby nie mają na etykietce GSP Dibbler?

    OdpowiedzUsuń
  32. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...