czwartek, 31 grudnia 2015

czwartek, 24 grudnia 2015

ho ho ho

Najlepsi Czytelnicy Świata,
niezależnie czy obchodzicie Święta czy też nie i niezależnie od obrządku, w którym je ewentualnie obchodzicie życzę Wam zdrowia, spełnienia (zwłaszcza) tych najskrytszych marzeń i pogody ducha. 
Bo jak powszechnie wiadomo przy spotkaniach rodzinnych (jak i na co dzień) najważniejsze nie są czyste okna full HD, ale humor,  który czasem jest jedynym rozwiązaniem, aby w przyszłym roku pod choinką nie leżał taki śliczny, cieplutki, biały kaftanik na bardzo długi rękawek.
Kochajcie się i pamiętajcie, że każdy z nas zasługuje na szacunek, życzliwość, dobry seks, wódkę, majeranek, czekoladę i Mikołaja.
Bowiem Mikołaj powinien przychodzić do każdego. Do nas ten zwykły, a do polityków z PiSu Wałujew.
I nasz Mikołaj nie musi być wcale bogaty! 
Może przynieść cokolwiek. 
Jakąś drobnostkę.
Byle człowiek odpakowując mógł krzyknąć "łaaaaał! Ferrari!"
Pamiętacie też, że jeśli już w te Święta sięgnięcie po alkohol, to musi być on zimny. Wręcz lodowaty. Wtedy dolegliwość jaka Wam się na drugi dzień przytrafi to też angina i lekarz naprawdę będzie zmuszony wystawić Wam zwolnienie.  

Zostawię Was (jak co roku) umiłowani Bracia i Siostry w niewierze (w większości pewnie) z moją ulubioną kolędą w wykonaniu Jedyni Prawdziwi The Kalesons <3 
A Wy, zgodnie z laicką tradycją,udostępniajcie śmiało, nućcie ją cicho lub śpiewajcie całkiem głośno, nauczcie tekstu kumpla, psiapsiółę i sąsiada.
I nieście ją dalej w świat, gdyż jako jedyna oddaje z całą pewnością magię świat w pełnej krasie <3

https://www.facebook.com/310271362366255/videos/252913751460065/?theater


środa, 23 grudnia 2015

o przyszłym bogactwie moich dzieci i swetrach z Lidla

Wracamy z zakupów, atmosfera świąteczna, Stifler opowiada nam, że jest małym kotkiem
-Stlazaku, stlazaku, ulatuj małego kotka! W pasy się zaplątał...
-Bardzo sprytne synu, niestety musisz mieć pasy.
I tak z dwieście razy.
W tym samym czasie dobiega nas kłótnia moich starszych latorośli.
Don Juan startuje z podniesionym ciśnieniem, gdyż został oskarżony o coś, co w naszym domu składającym się w przewadze z samców, jest zbrodnią najwyższej rangi-porysowanie płyty z grą na x-boxa...
-...i jak dorosnę, to będę obrzydliwie bogaty, kupię sobie milion płyt i nie dam ci w żadną pograć. Będę miał praktykę weterynaryjną, będę pisał książki i koncertował. Kumasz to? Wiesz ile będę zarabiał? Nie wyobrażasz nawet sobie...
- Sam sobie będę kupował płyty. Będę kierowcą wyścigowym. Wiesz ile oni zarabiają?
-Nie rozśmieszaj mnie. A wiesz ile kosztuje profesjonalny samochód, strój, itd.? I niby jak cię będzie stać, żeby to kupić?! Bo ja ci grosza nie dam! Choć będę obrzydliwie bogaty, jak już wspomniałem.
-Nie potrzebuję łaski. Sportowcy mają sponsorów.
-Zablokuję ci wszystkie kontakty. Będę miał wtyki, dojścia i plecy. Wszystkich sponsorów ci zabiorę. I będę przychodził pod twój dom z grubymi plikami pieniędzy i je rozrzucał. I się tak śmiał takim śmiechem "muhahahahahaha" (i tu się bardzo demonicznie zaśmiał). I będę rozrzucał te pieniądze wszędzie. WSZĘDZIE. Rozumiesz? Będę robił dywan z pieniędzy! A później się w nim tarzał. A na koniec je zbierał, rzecz jasna, żebyś ty tego nie zrobił. I co wtedy zrobisz?! I co zrobisz?!
-Zamontuję sobie monitoring i wrzucę cię na youtuba. Wiesz ile będę miał wejść na takiego idiotę?! Wiesz ile oni tam na tym youtubie płacą?!
I w tym momencie, na przednim siedzeniu, mamusi powędrował jeden kącik ust lekko do góry.
Jeden z głowy.
Niby tylko 10 lat, ale coś czuję, że sobie w życiu poradzi...
***
Oglądam sobie w sobotę gazetkę lidlową, czyniąc przygotowania do zakupów świątecznych i oto oczom mym, między indykiem a marchewką, ukazały się swetry. Długie swetry. A musicie wiedzieć, że jak każda laska z solidnym tyłkiem i jeszcze solidniejszymi udami lubię legginsy, toteż sobie myślę "kak raz!", bo swetrów u mnie niedostatek. I jaka cena za "long jumper", psze Państwa! Niecałe 6 funtów!
I se już kalkuluję, że są trzy opcje kolorystyczne do wyboru: szary, różowy i krem ze wzorkiem. Szarości mam, ale ten róż i kremowy to niegłupi. Biorąc dwa wydam 12 funtów bez dwóch pensów. Toć w normalnym sklepie się jednego swetra za to nie kupi. A te wyglądają ciepło i porządnie, a oto mi chodzi, bo mieszkam w Anglii. Nad wodą (idiotka, kufa).
No i wołam do Siary, że jak będzie w poniedziałek z roboty wracał, to żeby zahaczył o Lidla i kupił mi szykowne odzienie w rozmiarze M na wszelki wypadek, bo se tak kalkuluję dalej, że u góry powinno być dużo za luźne, w dupie się ledwo pewnie zmieszczę, czyli ogólnie się wyrówna i będę urocza.
Siara coś tam mruczy pod nosem, czy jego Rysia się z chujem na głowy zamieniła, że niby on damską konfekcję będzie w Lidlu kupował. To się go pytam czemuż by to nie? I przypominam, że jego Rysia w Londynie widziała boski trencz Burberry, więc jak mu Lidl nie odpowiada....Siara niespodziewanie ożywiony zapewnia, że Lidl jest najzajebistszym sklepem pod słońcem i chętnie się tam wybierze, po ten pieprzony sweter. Albo dwa. Byle nie szary.
No i w poniedziałek czekam z wypiekami na twarzy na powrót męża z pracy. Napisałabym "jak nigdy", ale może przeczytać, zatem na wszelki wypadek dodam "jak zawsze".
I jest, jest on i moje swetry!
Dwa!
Ten ładny różowy i ten kremowy, co też może być!
Oba na 158/164!
Dziewczęce!!!
I taką trochę wymianę myśli mieliśmy, bo to nie wiadomo czyja to bardziej wina. Według męża moja, albowiem "jak się jest ślepym, to gazetek się nie ogląda", a moim zdaniem trochę jego "bo jak się nie ma córki, to się nie przynosi do domu sweterków z uroczą dziewczynką z diastemą na opakowaniu, kurwa! ".
A później wyszarpałam sweter z opakowania i z okrzykiem "chcesz mieć salceson peklowany na święta, chcesz?!" postanowiłam wbić się w toto, żeby mu udowodnić, że jest głupi.
No i...alleluja, cud nad Tamizą...sweter pasuje idealnie!
To musi być ta osławiona MAGIA ŚWIĄT 

wtorek, 22 grudnia 2015

wtorkowy przegląd Internetów

Właśnie przeczytałam, że bożyszcze kobiet Brad Pitt skończył 50 lat. Ciekawe czy Angelina zrobiła mu niespodziankę i wyskoczyła zza świeczki w torcie? 

Dalej to doszłam do jakiegoś wywiadu z Kają Godek.
Nic nowego. Kaja Godek jest nadal całkowicie przeciwna aborcji.
I słusznie. 
Po co inni mają mieć lepiej niż jej rodzice?

Janusz Palikot na blogu popiera protesty, ale sam nie chodzi na marsze KOD, by nie dać pretekstów do ataków na tą inicjatywę. 
No i bardzo dobrze, nie musi chodzić.
Palikot grozi Kaczyńskiemu już samym nazwiskiem.

Poznański radny PiS Marek Pietrzyński twierdzi na swojej stronie, że "Moim zdaniem szczepienie przeciwko HPV wpisuje się w szerszy scenariusz tej ideologi, uwieńczonej legalizacją „prostytucji”.".
No luz. 
A częste mycie skraca życie, panie Pietrzyński.
Zapewne pan to wie, stosuje i dlatego nawet od pańskich poglądów jedzie gnojem.

Rząd wczoraj złożył specjalny hołd pamięci Lecha Kaczyńskiego, który "dobrze przysłużył się Polsce"
Pomysł czczenia persony, która weszła do nieszczęsnego Tupolewa jako w dużej mierze znienawidzony kurdupel, a wyniesiono ją jako bohatera narodowego, (jak donoszą plotki) nie był wynikiem głosowania. 
Tym razem rzucano monetą. 
Na awersie był Lech Kaczyński, na rewersie- Jarosław. 

Znowu zbanowano mnie na katolickim forum. 
Taka dyskusja się rozpętała, że Benedykt abdykował, bo Polacy mieli o nim fatalne zdanie, ciągle tylko "nie to co nasz ojciec święty", "a JPII to, a JPII tamto". Przyznałam im rację. Trzeba było go na jakąś kawę zaprosić. Najlepiej pod Grunwaldem. Z tego co mi świta, to w końcu sprawdzone miejsce spotkań Polaków z niemieckim duchowieństwem...

Dobra, wracam do pieczenia ciastek w kształcie kotów.
Miłego dnia wszystkim!



niedziela, 20 grudnia 2015

z dedykacją dla Pawła Kukiza

Panie Paweł Kukiz- Kukiz'15,
początkowo chciałam odpowiedzieć panu, na pańską dedykację muzyczną pt. "jak ja Was kurwy nienawidzę" tekstem, że się pan nadawałbyś jedynie na ewentualnego prezydenta chamokracji, bo do demokracji żeś pan nie dorósł.
Też chciałam panu fragment piosenki zadedykować.
Lily Allen "Fuck You".
Konkretnie to ten, w którym śpiewa:
"...
Czy ciebie naprawdę cieszy prowadzenie życia pełnego nienawiści
Tam gdzie powinieneś mieć duszę, jest dziura
Tracisz nad tym kontrolę
A to się robi niesmaczne
Pieprz się!
Pieprz się bardzo serdecznie.
Bo nie podoba nam się, to co wyprawiasz
Nie znosimy twojej ekipy
Więc proszę, nie pozostańmy w kontakcie
Pieprz się!
Pieprz się bardzo serdecznie
Twoje słowa nie mają sensu
I robi się już późno
Więc proszę, nie pozostańmy w kontakcie... "
ale sobie myślę, że pies to jebał, panie Kukiz.

piątek, 18 grudnia 2015

czas na reklamę

Jeśli miałabym Państwu wytypować najgłupszy według mnie portal piszący o kobietach/ rodzinie, to postawiłabym na Mamadu.
I jeżeli ktoś nie zna- proszę nie zaglądać, bo i tak Państwo nie zrozumiecie klimatu. Aby się wczuć, trzeba by sobie inteligencję najmniej o połowę obniżyć, mocno się naćpać i jeszcze się w głowę przypieprzyć czymś ciężkim. Wtedy może, moooooże, przy dobrych wiatrach, udałoby się Wam z wypiekami na policzkach śledzić "życiowe historie" rodem z "Tiny", czy tam innej "Pani domu".
Ostatnio dzięki mojej kumpeli, która podrzuciła linczka, czytałam tam o tym, jak to ateiści obchodzą Boże Narodzenie dzieląc się opłatkiem Emotikon smileDodam, że rzeczona kumpela załączyła do linczka komentarz- "czytaj i ucz się, ateistko za dychę. Nie łamiesz opłatka? Nie jesteś niewierząca!"
Mogłabym tu popłynąć na fali pielęgnowanej przeze mnie latami ironii, czystego sarkazmu, ale zwyczajnie szkoda mi czasu. Po pierwsze, to tak jakby podniecać się poziomem Bravo, a po drugie- wczoraj czyściłam dokładnie odkurzaczem klawiaturę i póki Maciek z roboty nie wróci nie mam "e" (nie to żebym sobie sama nie potrafiła z worka wyjąć i zamocować, ale wiadomo co w tym worku żyje?), toteż pisanie jest nieco upierdliwe.
Podrzucę Państwu za to świeży (bo dzisiejszy) linczek, jak to ateiści obchodzą Święta (nie, nie Bożego Narodzenia. My z definicji nie celebrujemy narodzin boga, w którego nie wierzymy).
Oczywiście linczek ze mną (między innymi) w roli głównej, bo co tam będę na sławie oszczędzać Emotikon smile
I śmiało, nie krępujcie się napisać czegoś w stylu "artykuł jak artykuł, ale zdjęcie zajebiste", bo dwie godziny musiałam dziś pocieszać moje średnie dziecko, obecnie w stanie głębokiej depresji.
Nastawiło se budzik na 6, wbiegło do salonu z okrzykiem "jest? jest?", a oni podpisali jego fotę imieniem ojca Emotikon grin
Biedak teraz się martwi, że społeczność polska w UK, prosząc go o autograf, będzie do niego "Maciek" zagajać Emotikon smile Ja to doskonale rozumiem. Po pierwszej notce na blogu przez tydzień po mieście chodziłam kulejąc na obie nogi (tak się tyłkiem kręci, to seksowne jest), ze skręconą głową w lewo.
W końcu jak już trafić na Pudelka podczas kupowania papieru toaletowego z promocji w Biedrze, to przynajmniej tym lepszym profilem. Korwin- Piotrowska nie będzie się zwalać!
Tu klikamy:
http://www.faktyimity.pl/index.php…
Se ściągamy ostatni, najnowszy, podwójny (51-52) numer.
Po czym gnamy na stronę 12 zobaczyć "Maćka" i przekonać się, że bóg lub SPA w Aspen nie są 
niektórym do szczęścia w grudniu potrzebne


P.S. Jak donoszą media pewne kręgi przestały dziergać dla Ojca Dyrektora moherowe pokrowce na siedzenia do Maybacha pod choinkę i wyszły na ulicę z własnymi hasłami poparcia.

I zrobiło się przykro.
Widać tu bowiem pewną dyskryminację.
Heeelooooł!
A co z pytongiem?!
No chyba też błogosławiony fajfus, który Szanownego Pana Prezydenta spłodziła, co nie?!



Emotikon wink



czwartek, 17 grudnia 2015

Liebster Blog Award czyli kolejny napad ekshibicjonizmu

Pierwszy tak szczery napad ekshibicjonizmu, druga nagroda Liebster Blog Award. Tym razem od Zante (http://subiektywnekomentarze.blogspot.co.uk/ . Polecam!). Przyznaj się, myślałaś, że zapomniałam? ;)

Dobra, jedziemy z koksem.
11 pytań od Zante.
11 moich odpowiedzi.

1. Piszę blog, bo...

...bo Karaiby same się opłacą, a przecież nie wiadomo, czy którykolwiek z chłopaków zostanie faktycznie ministrem finansów, jak sobie tego i im życzę. Wiadomo za to, że jak już zostanę sławna, skoszę tego Pulitzera, Nike, Oscara, czy tam Nobla, to otworzy się przede mną wiele lukratywnych drzwi- ukryty dotąd czytelnik-multimilioner zaproponuje mi kupno Maybacha, Victoria`s Secrets przeproszą, że się tak późno odzywają w sprawie kontraktu, zadzwonią z NASA, z ministerstwa głupich kroków, z Newsweeka z pytaniem czy mogłabym się wypowiedzieć o fizyce kwantowej, skoro Zelnik może o in vitro i te sprawy...

2. Gdy miałaś naście lat Twoim guru i autorytetem był/była...

Od małego do dziś nie uznawałam i nie uznaję autorytetów. Owszem, chciałam wyglądać jak Bogumiła Wander. Owszem, chciałam tańczyć jak Madonna i być mądra jak Hawking, ale "autorytet" to wielkie słowo. A gdzieś tam z tyłu głowy mi lata, że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.

3. Jak tamta fascynacja ma się do dziś, gdy masz dziesiąt lat?

Dokładnie tak samo- chciałabym się zestarzeć jak Wander, tańczyć jak Madonna i być mądra jak Hawking. Autorytetów nadal nie uznaję.

4. Z nieba spadło Ci 10 tyś. zł , ale możesz je wydać tylko na siebie. I co zrobisz?

Tylko na siebie? To chyba cycki bym se strzeliła, bo serio mam już dość smarowania ich kremem Nivea i czekania aż urosną. Choć za 10 kafli to chyba by mnie tylko w Czelabińsku zoperowali i to z zaznaczeniem, że w ramach cięcia kosztów anestezjolog zamiast narkozy zaśpiewa mi "aaa, kotki dwa".
Na wycieczkę bym se mogła pojechać za tą kasę.
Na pewno nie mogę reszty zabrać ze sobą?
To by mi ułatwiło sprawdzanie czy w wodzie są np. rekiny, albo czy egzotyczne zwierzęta są jadowite...

Jeszcze chciałam dopisać, że z cyckami to taki żart. Nie z tym, że są małe, bo są, ale nie strzeliłabym sobie żadnej operacji plastycznej. Nie, nie mam nic przeciwko. Po prostu jak sobie patrzę na ludzi ciężko chorych, żyjących w skrajnej biedzie, których dotknęły różne ciężkie życiowe doświadczenia, to sobie myślę "Pierdolić te cycki". Tfu, wróć. "Pierdolić te małe cycyki" :)

5. W codzienności nie mogłabym obyć się bez …

Bez bliskich- jak wyżej- ktoś musi sprawdzać jadowitość/toksyczność/ głębokość/ napięcie elektryczne i wszelkie przebicia w kablach, itd.
Innych ludzi też czasem lubię. Choć generalnie im dłużej żyję, im więcej idiotów widzę, tym lepiej rozumiem pustelników.
Poza tym nie mogłabym się obyć bez kawy jak wstaję, wódki jak czytam wiadomości, zioła jak słucham o religii.

6. A na emeryturze to chciałabym …

A więc wracając do tych Karaibów, to chciałabym leżeć tam pod palmą z drinkiem i książką. Żeby nie było mi za gorąco palmowym liściem mógłby wachlować mnie Vin Diesel. Oczywiście pod warunkiem, że nie będzie już nigdy śpiewał, nie zapuści włosów (mam traumę po "Find me guilty"), no i że też się ładnie zestarzeje.
Poza tym- oglądałaś "Bad Gradpa"? To ja chciałabym być bad grandma.
Fizycznie też mam pewne wyobrażenia- załączam zdjęcia








7. Jak książka to z gatunku …

Powiem Ci czego zdecydowanie nie czytam: tzw. literatury kobiecej. Te wszystkie Grochole sprawiają, że rzygam tęczą, a godzinę po przeczytaniu akapitu nie umiem już mnożyć w zakresie 30 i mam ochotę zrobić sobie wianuszek ze stokrotek, natapirować włosy i doszyć do ciuchów falbanki, a później pobiec po maseczkę takimi podskokami, jak dziewczynki, a jeszcze później leżeć z tą maseczką słuchając Beaty Kozidrak. A ja normalnie nie słucham Beaty Kozidrak. Zdecydowanie nie.
Dalej to łykam wszystko, byleby dobre. Przede wszystkim od małego -fantastykę, fantastykę i jeszcze raz fantastykę. Z tzw. literatury grozy, rzecz jasna, króluje King (właśnie zaczęłam "Pana Marcedesa"). No i thrillery, sensacje z wątkami historycznymi, reportaże i w ramach przećwiczenia szarych komórek- literatura naukowa i popularnonaukowa.

8. Czasem mi wstyd, ale do łez wzrusza mnie …

Często płaczę i nie jest mi z tego powodu wstyd.
Płaczę na Gwiezdnych Wojnach (czyż one nie są piękne?), płaczę na szkolnych występach dzieci (czyż nie robię im siary?). Płaczę jak Ziemkiewicza ktoś określa mianem naukowca, wzrusza mnie wtedy ludzka naiwność <3 Ponadto płaczę, gdy przemawiają przedstawiciele religijni i politycy. Wiesz, to takie wzruszające, gdy prostytutki mówią o miłości, a złodzieje o uczciwości <3

9. Są przedmioty, które kojarzą się z dzieciństwem. Dla mnie to …

Ja pindole, toć nie skończę wymieniać chyba nigdy (nie wszystko to przedmioty, ale pozwól, że popłynę na fali wspomnień): adapter i płyty winylowe nie tylko z muzą, ale i z słuchowiskami, gumy Donald, blok czekoladowy, meblościanka wczesnogierkowa na wysoki połysk, rzutnik Ania, wielki miś wypchany trocinami, oranżada w woreczku i w ciemnych, szklanych butelkach, syfon na naboje, farelka, młynek do kawy, klej "guma arabska", pasta "Sama", waga szalkowa, proszek "Ixi" i "Cypisek", koszyczki do szklanek, metalowa latarka na dynamo, gierki elektroniczne (zapewne amerykańskie, bo było na mojej napisane "nu pagadi!"), kasety magnetofonowe, magnetofon szpulowy, video i taśmy, Miś Uszatek, Reksio, Rumcajs, ten idiota Krecik, Bolek i Lolek, O czym szumią wierzby (mój horror z dzieciństwa), zezowata Natalia Kukulska w brylach jak denka od szklanek, temperówka na żyletkę, chińskie bazarowe sukienki z kołnierzykami, których nienawidziłam, telewizor Neptun, magnetofon szpulowy, Domowe Przedszkole, Pankracy, Tik-Tak, komputer Atari (tak, tak, ojciec na saksy do NRD wyjeżdżał), niezawodna pralka Frania, kanapka z cukrem, spódniczka "lambadówka", zegarek z kalkulatorem, itd.
Chyba tylko Krzysztof Ibisz nadal ten sam, bo Antkowiak się zmienił, ostatnio widziałam.

10. „Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma..” Masz takiego bzika na jakimś (albo czyimś) punkcie?

Mojej rodziny i przyjaciół.
Moim marzeniem była duża, gwarna rodzina i otwarty dom, pachnący domowym ciastem.
Owszem, nie wiedziałam wtedy, że dzieci potrafią rzygać z piętrowego łóżka. Że można dostać w ryj dżdżownicą Fisher Prica śpiewającą coś w stylu "Ptaszek, pszczółka latają. Kot, pies, mysz biegają. Żaba skacze, łódka pływa. Świetnie czas upływa!"
I jeb! Pierwsza w życiu śliwa pod okiem.
Nie wiedziałam, że 4.30 to idealna pora do wstawania (a nie do kładzenia się spać) i oglądania Świnki Peppy. Że pod żadnym pozorem nie można łączyć w jednej wypowiedzi słów "resorak" i "mikrofalówka". Że straż pożarna przyjeżdża w 7 minut, a karetka w 9 (wiedziałam tylko o policji- 22 minuty od rozpoczęcia imprezy). Że będę musiała przeliczać zabawki z kinder jajek, a później przyglądać się każdej, nie swojej kupie. Wyciągać koraliki z nosów, odpowiadać na pytania "a robienie loda to właściwie co?". Że będę co chwilę obdarowywana swoimi podobiznami i zbieżność będzie polegała wyłącznie na tym, że jesteśmy przyklejeni do lodówki. Że stanę się bardzo niegrzeczna do obcych ludzi, którzy będą próbowali mnie w kwestiach macierzyńskich pouczać, albo w ogóle będą nas zaczepiali tekstami "czego to dziecko tak drze mordę? Czy ono czegoś chce?". "Tak. Chce drzeć mordę.", itd. Tak samo jak nie wiedziałam, że po 15 latach związku nadal nie będę miała młodszego kochanka i będę chciała zasypiać i budzić się przy tym samym facecie z tekstem "fajnie, że jesteś"("...a teraz idź zrób kawę").
Kiedyś nie wiedziałam, że ludzie są na ogół wporzo (jest też spora część debili), tylko czasem to wporzo mają (często nie ze swojej winy) głęboko ukryte i trzeba z nich je wykrzesać.
A teraz wiem.
I nie zamieniłabym tych wszystkich ludzi wokół mnie za nic. W końcu, jak pisałam powyżej, kto inny testowałby za mnie jadowitość, toksyczność, napięcie....

11. Każdy ma jakiś talent. Ty masz w darze od natury …

Nieskomplikowaną osobowość. To nie jest talent, ale coś co u siebie lubię. Nie mam od życia wygórowanych oczekiwań, nie posiadam wielkich marzeń, pragnień. Żyję tu i teraz i cieszą mnie malutkie, codzienne rzeczy- śmiech moich dzieci, mruczenie kota na kolanach, muzyka, przyroda, dobra książka, wieczór filmowy z Siarą, dobre żarcie, spotkanie z przyjaciółmi, wspólne chwile podczas których nie musi się nic szczególnego dziać. Wystarczy, że są wspólne. Wbrew wszystkim przeciwnościom losu, uważam się za szczęściarę. Jestem szczęśliwa i wdzięczna za to, co mam.
A jak wiesz, nie posiadam wiele.
Jak też wiesz- posiadam wszystko.
;)

W Liebster Blog Award chodzi o łańcuszek. Bloger, który odpowiedział na pytania, zadaje własne wytypowanym przez siebie kolejnym blogerom, których lubi.
Ja trochę zmodyfikuję zasady i następne pytania padną do Państwa. Gdyż Państwa lubię :)

1. Wasz największy sukces?
2. Wasza największa wpadka? (sucha data poczęcia się nie liczy ;) )
3. Wasze największe marzenie?

endżoj ;)

poniedziałek, 14 grudnia 2015

konsekwencja w wychowaniu ważna rzecz, psia mać!

Dziś o konsekwencji w wychowaniu będzie.
Bo konsekwencja to ważna rzecz, się wie.
Kurwa mać.
Jak Państwo pamiętacie (bądź nie) mam w domu jedną sztukę nastolatka. Dwunastolatka, konkretnie. Ja pamiętam i nie mam szans zapomnieć. Pamiętam zawsze jak chce mi się siku, a kibel jest godzinami zajęty. Pamiętam, jak licząc w myślach do miliona muszę wysłuchiwać dlaczego połowa przedmiotów w szkole jest niepotrzebna. Bo na chuj komu chemia, jak się chce gwiazdą muzyki pop zostać?!
I weterynarzem. W jednym.
Pamiętam, gdy na moje prośby słyszę "zaraz".
Zaraz to się w ogóle ostatnio częściej w naszym domu pojawia, niż u obrotowej tirówki w szczycie sezonu.
I "o boże!".
Koniecznie z przewróceniem oczami.
No i właśnie po 1758 "o boże!" (z przewróceniem oczami) ostrzegłam me dziecko, że jeszcze raz to usłyszę w odpowiedzi na moje sugestie, to będzie kara.
-Dlaczego?
-Bo zdeklarowani ateiści nie wzywają boga co pięć minut. Ani w ogóle. Bo to obraża katolików, co to nie wywołują imienia pana boga swego. Itd. itp.
No przecież nie powiem, że mnie kurwica zaraz trzepnie. A że hipochondryczką jestem, to się jeszcze boję, że dostanę wylewu.
A później śmieci mu kazałam wyrzucić.
-Zaraz
-Nie zaraz, teraz.
- O boże! (z przewróceniem oczami)
-Karę masz.
-Jaką?
-Litanii się jakiejś nauczysz na pamięć, jak już w nutę religijną uderzasz. Będziesz miał więcej zawołań, bo to "o boże!" mnie wykończy. Zaraz Ci coś znajdę.
No i mu znalazłam- litanię do św. Józefa.
Wersja skrócona, nie będę świnią przecież.
I się nauczył.
I nie mówi od tego czasu "o boże!". Choć minę ma czasem jakby chciał "ja pierdolę!" powiedzieć i na dokładkę strzelić facepalma. Ale nieistotne.
Później, gdy tak gadałyśmy o dzieciach to opowiedziałam o tym kumpelom i zapunktowałam strasznie, że taka pomysłowa jestem i taka mądra i że ho ho, no kto by pomyślał, że to tak łatwo oduczyć, a jednak.
I do wczoraj dumna z siebie byłam nawet.
A wczoraj bigos robiłam do słoików, na święta. I marcepan domowy (do przełożenia piernika). I mnie, kufa, zagadali. I se szklankę cukru pudru jebłam do tego bigosu i dorzuciłam 300 gram mielonych migdałów. I jak się kapnęłam, to krzyknęłam
-Jezukryste!
Proszę zwrócić uwagę na subtelną różnicę- krzyknęłam "Jezukryste", a nie "Jezu Chryste", jak wmawiał mi mój najstarszy syn, który się zmaterializował w tej samej sekundzie, jak w Star Treku.
- A teraz pójdę ci jakąś litanię wybrać.
-Chyba se jaja robisz- odrzekłam z uśmiechem
-Nie, no jakie jaja?! A to całe gadanie o niewzywaniu boga przez ateistów? Nieobrażaniu katolików? A zasady? A konsekwencja?
I zgadnijcie co mi zdrajca wybrał?!
Litanię do Wszystkich Świętych, kuźwa.
Jakbyście Państwo nie znali, to se pozwolę linczka zapodać, z którego ryłam: http://brewiarz.pl/appendix/modlitwy/swieci.php3
Mało tego.
Dziś mój (nie do końca normalny) mąż zostawił odważniki do sztangi na przedpokoju. Ciemnym przedpokoju, bo tylko do kuchni po Bounty w nocy przemykałam, to po co będę światło wyświecać. A co ja śpię na pieniądzach, czy mam własną elektrownię?! No właśnie.
I zgadnijcie, kto się pieprznął o te zasrane odważniki w nogę?!
I zgadnijcie, kto krzyknął "Matkobosko, co za debil odważniki w ciemnym przedpokoju zostawia?!"
I zgadnijcie, kto się zmaterializował, jak w Star Treku?!
I zgadnijcie, komu nie pomogło tłumaczenie, że nie krzyknęłam wcale Matko Boska, jak mi zarzucano, tylko Matkobosko i to jeszcze razem?!
I zgadnijcie, kto se teraz na fejsie siedzi, w przerwach w ryciu litanii loretańskiej?!
Zasady...konsekwencja...psia mać!

niedziela, 13 grudnia 2015

ufoludek z pindolem na wierzchu i leserem

Ubraliśmy choinkę przy "Snow is falling" Shakin Stevensa, "Happy Xmas" Lennona i takich tam innych.
Jest śliczna Emotikon heart
Nasza wysłużona, sztuczna choinka. Wygląda jak co roku, czyli jak znajomy żul Marian z mojej gdańskiej dzielni, tylko że ubrany w garnitur. 
I można nawet podejść blisko, czy tam posiedzieć obok, bo w tym roku zabroniłam dzieciom psikać ją leśnym odświeżaczem do kibla.
Przy okazji zrobiłam przegląd bombek. Wyszło mi, że jesteśmy albo ubodzy, albo sentymentalni.
Znalazłam bombki z mojego dzieciństwa. I przy okazji światopogląd mi runął, gdy wyciągnęłam rękę i powiedziałam do syna
-Ja wieszam ufoludka z pindolem na wierzchu i laserem w ręku!
- Masz na myśli pszczółkę z żądłem i akordeonem? - zapytał syn, prostując bombce skrzydełka, obracając głowę o 180 stopni i unosząc jedną brew.
Pszczółka z żądłem i akordeonem!
Kto by pomyślał?!
Jak to dzieci zmieniają człowiekowi perspektywę widzenia...


ufoludek z pindolem na wierzchu i laserem w ręku

pszczółka (widziana od tyłu) z żądłem i akordeonem

piątek, 11 grudnia 2015

kotek Graves- Basedow i krosno

-Co robisz?- spytał mnie Szara Eminencja -Szyję kotka- odpowiedziałam -To ja też sobie coś porobię. I poszedł do siebie. A ja kotka uszyłam.



Oczka mu trochę za duże wyszły toteż go nazwałam Graves- Basedow. Uszko jedno ma nieco postrzępione, bo to miejsce gdzie ręcznie go zszywałam po wypchaniu, a ja nie powinnam ręcznie niczego zszywać. NICZEGO. Zapomniałam też, że najpierw powinnam przygotować mu facjatę, w sensie wyhaftować, a później zszyć obie strony, toteż przez tą dziurkę, co to na wypchanie zostawiłam, igłę przeciskałam szyjąc mu polisie, dupę, czy tam dorabiając wąsy. Łatwo nie było, zapewniam, a nie chciałam go rozpruwać, bo jeszcze nic nigdy nie zszyłam tak prosto na maszynie. Drugi raz mogłam nie mieć tyle szczęścia. Zatem dzielnie walczyłam z językiem na wierzchu i koniec końców i tak byłam z siebie dumna. Nawet jak Maciek z entuzjazmem powiedział do Stiflera "oooo, mamusia Ci chmurkę uszyła". Pewnie zazdrosny. Później se pomyślałam, że jakoś poszło, w sumie to nawet chciałam dzwonić do Vistuli, że mam już na stanie maszynę i czy chcą podjąć współpracę, bo mogę coś tam dla nich machnąć, ale przyszedł Szara Eminencja z tym
-Ładna chmurka- powiedział. Pewnie zazdrosny- Ja zrobiłem podstawkę pod kubek. -Jak to zrobiłeś podstawkę? Na czym zrobiłeś podstawkę? Na drutach???!!! - Nieeee, no coś ty- zaśmiał się Szary- Nie umiem na drutach. Zrobiłem na krośnie. Aaaaaaa, tak. Bo najpierw krosno zrobiłem. -Że co zrobiłeś?!- spytałam elokwentnie, bo ja zawsze elokwentnie pytam -Krosno. Z kartonu. - Skąd wiedziałeś jak? - Z Internetu. Po czym zniknął na chwilę w swoim pokoju i wrócił z krosnem.
Spojrzałam na podkładkę, na krosno, nerwowo pogłaskałam Gravesa- Basedowa pokłutymi palcami i schowałam go za siebie. A potem okropnie się przeraziłam i naszły mnie wątpliwości. Zresztą piorunochrony na kościołach są dowodem, że wszyscy je czasem miewamy. W każdym razie doszłam do wniosku, że nie na darmo się mówi, żeby nadzorować dzieci w necie. I że te wszystkie okropieństwa tylko się czają na naszego dzieciaka. Rodzic to wypiera, że "nie, a skąd, on jest bezpieczny", "on tylko gra w literaki", "on się tylko uczy"..... A sami powiedzcie, co to trzeba w wyszukiwarkę wpisywać, żeby krosno z kartonu w wynikach człowiekowi wyszło! Jeszcze se pomyślałam "żadnym krosnem mi oczu nie zamydlisz, pewnie chciałeś mieć pretekst żeby wąchać butapren", ale, kufa, karton na taśmę klejącą skleił. Cwaniaczek. Czy ja zawsze muszę się martwić?! I proszę nie składać zamówień. Rzucam szycie dopóki się nie otrząsnę. 
Proszę przekazać Vistuli.

czwartek, 10 grudnia 2015

Chodź no tu, opowiem ci bajkę!

-Mamo, mogę pograć na x-boxie?- spytał mnie don Juan
-Za moment, muszę obiad dokończyć. Mógłbyś w tym czasie pobawić się z bratem, bo z braku laku mieszkanie roznosi.
-Nie mam pomysłu co z nim porobić.
- Nie wiem, samochodzikami się pobawcie, książkę mu poczytaj, bajkę opowiedz...
- Dobra! Bajkę mu opowiem. Chodź no tu!
W dalekim królestwie żyła sobie uboga dziewczynka wychowywana przez macochę i dręczona przez jej wredne córki. Pewnego dnia zaproszenie na bal u księcia przyszło. Bazyle poszły na imprezę, ale Kopciuszek nie miał kiecki więc iść nie mógł. Koło 22 zjawiła się matka chrzestna- dobra wróżka. Pierdykła czarami i przed Kopciuszkiem pojawiła się kareta, a na Kopciuszku kreacja od Diora i buty od Prady. Książę z ryja okazał się jednak tak paskudny, że o 23:15 była z powrotem już w domu. Pracowała dalej w pocie czoła, perfekcyjnie sprzątała, nauczyła się świetnie gotować, była miła, usłużna i cierpliwa. Zapisała się na kurs językowy, a po kilku latach dostała robotę jako opiekunka osób starszych w Niemczech. Koniec. Mamoooooo, opowiedziałem, mogę już?
- Niech se gra!- tu odezwała się Szara Eminencja- On i tak nie ma podejścia do dzieci. Ja mu tą bajkę opowiem. Chodź no tu!
Czerwony Kapturek, kąsając ogórek, do babci szedł leśną ścieżyną.
Wilk z gąszczu wyskoczył i spojrzał mu w oczy.
-Gdzie idziesz, dziewczyno?
-Do babci, bo babcia ma straszną gorączkę,
katarek i grypkę,
paskudną wysypkę,
padaczkę, konwulsje.
Jest w śpiączce.
...
I owszem, psychoterapię dwóch starszych pokryję z własnej kieszeni, ale na najmłodszego będzie zrzuta.


sobota, 5 grudnia 2015

o tym jak to Kaczyński pobił Kinga

Trzeci dzień chodzę jak śnięta.
I wszystko przez to, że boję się położyć spać.
Konkretnie to boję się, że jak się położę PiS znowu coś strasznego wymyśli. A jak już zasypiam nad ranem to się boję, że jak się obudzę to Duda wygłosi orędzie...
Ja pierdolę.
Dla odprężenia nocami czytam Kinga. I nawet wtedy nie opuszcza mnie taka smutna refleksja, że co on tam wie o budowaniu napięcia, strachu i grozie?!
Nie to, co taki Kaczyński...
Wiecie, ja mam jeszcze taką cichą nadzieją (wiem, jestem naiwna), że gdy już rozpierdolili TK, rozjebią konstytucję, zabiorą Polakom te pigułki "dzień po", edukatorów seksualnych z Pontonu wyślą do kamieniołomów, nie będą finansować in vitro, bo nie mają funduszy, za to postawią jeszcze pół miliona pomników świętych-nie świętych za miliony złotych obok zadłużonych szpitali, powołają z trzydzieści suto nagradzanych komisji do "Prawdy o Smoleńsku", religię ustanowią głównym przedmiotem stanowiącym o dostaniu się choćby do żłobka, nauce zabronią rozwoju, a wręcz uwstecznią postęp, jak to mają w zwyczaju, marszałkiem sejmu zostanie jednak Tadeusz Rydzyk, zamkną Lisa i Olejnik, zabetonują Newsweeka i Politykę, zaczną rozdawać darmowy Nasz Dziennik i policja będzie miała prawo wypytywać nas z niego na wyrywki, zanim jedyną telewizją będzie Trwam, a radiem Radio Maryja, zanim zakażą całkowicie aborcji pierdoląc o cudzie życia przy umierających, zgwałconych 9-letnich matkach i cierpiących maluchach, żyjących po kilka dni lub godzin, zanim chrzest będzie obowiązkowy, jak i wpierdol i pogarda dla "lezb i pedałów", a wkładanie łap bezkarnych klechów pod sukienki ministrantów publiczne, zanim odbiorą ludziom wszystko, co im w tej przerażającej Polsce zostało- czyli często resztki godności i nadzieję na lepsze jutro, to mam nadzieję, że choć raz będą na tyle ludzcy i przyzwoici, że zwyczajnie pozwolą większości nas wcześniej spłonąć na stosach.


poniedziałek, 30 listopada 2015

przeklęty koralik

Stifler drugi dzień ma katar. 
Zamulamy więc w domu i bawimy czym popadnie. 
Zbudowaliśmy dziś parking z drewnianych klocków, a później dobudowaliśmy wokół tory i puszczaliśmy drewnianą kolejkę. Zrobiliśmy choinkę z muliny, ozdobioną koralikami, a potem narysowaliśmy dżunglę. Przeczytaliśmy z milion książek. Zbudowaliśmy sobie bazy z koców i zbombardowaliśmy je pluszakami. Bawiliśmy się w sklep i gotowaliśmy na niby. A później naprawdę gotowaliśmy wspólnie rosół z lanymi kluskami, aż w końcu Stifler powiedział:
-Psełwa! Psełwa!- albowiem on nie wymawia większości dwuznaków i "r" zamienia na "ł" jeszcze- Musę wysmałkać z nosa!
-Wytrzeć nos- poprawiłam me dziecię, robiąc usta w ciup i z dezaprobatą kręcąc głową, a ono z kolei pokiwało głową potakująco i na znak pełnej zgody, trzymając już chusteczkę, dodało
-Tak, tak. Musę wytzeć nos z tego kołalika. 

O w dupę jeża!

Na szczęście, jak wiadomo, jestem osobą o stalowych nerwach z głową twardo na karku, także opanowałam drżenie rąk i przystąpiłam do akcji "Gerard Depardieu". 
Czyli szybko zajrzałam mu do nosa, po czym równie szybko stwierdziłam, że koralik jest zbyt głęboko i nawet nie będę próbowała go wyciągać, bo najpewniej tylko go głębiej wepchnę. 
Zatem krzyknęłam:
-Stifler, ubieramy się. Idziemy do pana doktora.
Na co Stifler posłusznie dostał spazmów i też krzyczał 
-Nie chcę! Nie chcę! 
I wtedy stał się cud na miarę powiększenia ust i wygładzenia zmarszczek po zmianie diety u Mai Sablewskiej, bo wyjącemu Stiflerowi koralik z nosa po prostu wypadł na podłogę sam. A sam Stifler zaś entuzjastycznie ryknął
-O! juz nie tzeba do doktoła!
A że dzieciak nie lubi jak się rzeczy marnują, to szybciej niż ojciec Rydzyk rzuca się na emerytury, szybciej niż posłanka Pawłowicz rzuca się na żarcie w sejmie, szybciej nawet niż prezydent Duda rzuca się na kolana- rzucił się na tenże koralik i skierował go w stronę ucha z okrzykiem:
-Zobac, mama, mam kolcyk.

No kurwa mać!

Na jego szczęście jest moim trzecim dzieckiem, toteż klincz z przechyleniem głowy przeciwnika w takich wypadkach mam opanowany do perfekcji. 
Na nasze wspólne szczęście- klincz wystarczył. 
Oślizgły koralik poturlał się ponownie po podłodze. 
I w tym momencie kot nie wytrzymał i się porzygał. 

Nosz ja pierdolę!

czwartek, 26 listopada 2015

dylemat moralny

Gadamy sobie wczoraj przed snem z Siarą o tym, że prawdopodobnie też kiedyś zostaniemy teściami. Z tą różnicą, że my będziemy takimi zajebistymi, rzecz jasna.
Snujemy sobie więc wizje, a przy okazji wracają wspomnienia, aż w pewnym momencie Siara mówi:
- Ale weź przyznaj, że mojego tatę to na początku nawet lubiłaś.
Nic nie odpowiedziałam, tylko zrobiłam taką minę jak robię, gdy Hoser mówi o uczciwości. A on dalej swoje
-Noooo, przecież przez pewien czas dzwoniłaś nawet do niego pierwsza często. Pytałaś co tam słychać, jaka pogoda i takie tam.
I oto stoję od wczoraj przed dylematem moralnym.
Powiedzieć mu, czy nie powiedzieć, że jak weszły telefony z możliwością wybierania głosowego, to ja też taki miałam, a później, gdy się zdenerwowałam na głos mocno, to on mi sam do teścia numer wybierał?

środa, 25 listopada 2015

a ja będę bronić nowego doradcę szefa MON, bo Wy, szanowni Państwo, to się w ogóle nie znacie

Chciałam wziąć w obronę nowego doradcę szefa MONu, Edmunda Jannigera.
Po pierwsze dzieci łagodzą obyczaje, co zważywszy na osobowość ministra Macierewicza wszystkim powinno wyjść na dobre. Proszę rozważyć również, że jak to PiS ma w zwyczaju- mogli ułaskawić jakiegoś Krzysztofa Gawlika, czy tam innego kryminalistę i go na to stanowisko mianować. To na zdrowy rozsądek, przy kim Państwo czulibyście się bezpieczniej, przy groźnym "Skorpionie" czy uroczym "Pampersie"? 
I bez obaw, wiewiórki donoszą, że nowy doradca będzie teraz szkolony.
Pan minister Antoni ma ponoć w weekend z nim "Rambo" oglądać, a zaraz potem "Szeregowca Ryana". No i najnowsze "Minionki", ale to już prywatnie.
Co do obecnych kompetencji- zważywszy na wiek pana doradcy- ja jestem już stara, w lipcu 32 lata kończę, wzrok nie ten co kiedyś, ale z tego co widzę dzieciak hełm już ma! Nie wiadomo jakie zatem ma doświadczenie. Osobiście obstawiam z 10.000 godzin w Counter Strike, 7.000 w World of Tanks i najmniej kolejną dychę w Warcrafta. Kompa miał pewnie od przedszkola. Nie jest tak źle.
O, a propos gier! Jak byście Państwo chcieli ze mną w Call of Duty online pograć, to mam nicka "szkole_sie_na_doradce_szefa_MON". 
Wiem, wiem, powiało już próchnem, ale za to mam wszelkie predyspozycje- miecz świetlny w szafie i kapcie z trooperami z Gwiezdnych Wojen! Wrzucam zdjęcie kapci, może się minister Macierewicz skusi na jeszcze jednego doradcę! A nuż, widelec przymkną oko, że pierwsza miesiączka już za mną i jeszcze karierę w polityce zrobię.Kto wie, kto wie...W ogóle to się boję, czy ujawnianie takich informacji jest dla mnie bezpieczne? A jak kapcie zobaczą w USA i mnie do CIA zwerbują, albo innego Marines od razu na generała?! A chuj, wtedy im powiem, że grałam tylko w Monopol i będę brokerem na Wall Street. A jak im powiem o SIMSach to skończę w Ministerstwie Polityki Społecznej. Boszzzzzzzzz, a jeszcze Wiedźmin, Mafia, Dragon Age, Diablo, Turok, Rio, Dungeons& Dragons, Plemiona, Lego: Indiana Jones i Harry Potter także, Heroes, Bloodborne, Elmo. Sezamkowy zakątek i wiele, wiele innych. Tyle kwalifikacji! Matko bosa, może od razu mnie najlepiej weźcie do NASA! 

Tymczasem niech Moc będzie z Wami!

Wierzcie mi, będzie jej potrzebować.
‪#‎teżmamkwalifikacje‬
P.S. możliwe również, że źle odczytałam intencje ministra Macierewicza i jest to zwykły gest pojednania. Ot, prawica przekonała się do Harrego Pottera i już.
P.S.2. lub też jest to ukryta strategia wojskowa. Nikt nas nie zaatakuje teraz, bo kto w XXI wieku otwarcie dokona zamachu na dziecko?! A jak jednak dokona, to będziemy chórem krzyczeć "Gwałtu, rety! Biją nam Edmusia! W szczepionkę! Przecież on ma OKULARY"

EDYCJA:
Z ostatniej chwili! Rząd znowu podsłuchany!

-Edmundzie, doradź.
-Ja się jeszcze nie golę, panie ministrze, ale uważam, że w hiszpańskiej bródce wyglądałby pan równie czadersko.
-Tak myślałem. Czas na zmiany.
-Czy mogę jeszcze służyć jakąś radą?
-Nie, Edmundzie, dziękuję. Wróć do kolorowania. 
-Panie ministrze, nie chcę się narzucać, ale są już świecówki? Pan wie, jak ja tych ołówkowych nie lubię...

-Nie ma problemu. Weź na fakturę. Aaaaa, Edmund, jeszcze jedno- około południa przywiozą żołnierzyki z Allegro, a z modelarskiego małego Tupolewa. Edmund, przestań robić miny! Edmund, nie tup. Nie tup, mówię! Schowaj język i zacznij się zachowywać. Trzeba wziąć się do roboty, bo się ludzie śmieją....




wtorek, 24 listopada 2015

o tym, że w końcu będę bogata

Pod wczorajszym postem na blogu red_sonia spytała mnie, czy nie myślałam nigdy, aby zostać trenerem personalnym?
Otóż nie, do wczoraj o tym nie myślałam, ale wczoraj to zrobiłam i okazuje się, że jest to genialny pomysł!
Mam zatem dla Was propozycję- możecie już dziś zapisywać się w kolejkę, aby doświadczyć mojego unikalnego planu treningowego, który za chwilę opatentuję.
Trening będzie hardcorowy i uzależniony od płci ćwiczącego.
Kobietom mogę pokazać cellulit krzycząc "ćwicz, bo będziesz taki miała!". Na życzenie wprowadzam dodatkowe hasła motywacyjne, np.na bieżni "biegnij, jakby na końcu stał ten, co cię namówił do kredytu we frankach!" albo "za tobą stoi teściowa, a z przodu barek z podwójnym drinkiem!" lub "biegnij, jakby w Lidlu była promocja!", itp.
Mężczyznom będę pokazywać cycki.
Proszę się nie jarać.
One wykarmiły trójkę dzieci.
Zatem będę pokazywała te cycki z okrzykiem "chcesz mieć takie?! chcesz mieć takie?!"
Jedynie stówa za godzinę! Prawdziwa okazja! Przypominam, że Macierewicz z Ziobrem biorą za swoje wykłady po dwie stówy i cycków nie pokazują, tylko brak mózgu, a to nie to samo.


poniedziałek, 23 listopada 2015

o tym, że sport jest niezdrowy i dlaczego należy słuchać księdza Natanka

Tak, kuźwa, czułam, że to wielka ściema z tym promowaniem sportu.
Od dawna mi to śmierdziało.
Tylu ludzi np. biega, wszyscy o tym trąbią. Jednak nikt już nie mówi o tym, że ci ludzie się pocą przy tym, zaziębiają zapewne, skurcze ich łapią, kolki... 
U mnie zagrożenie przyszło w trakcie ćwiczenia jogi, bo od jakiegoś czasu podejścia do jogi robię właśnie, mówiłam Państwu, nie? Choć ostatnio przyszedł taki dzień, że przestało mi się chcieć ćwiczyć.
I trwał przez cztery miesiące.
Jednakże teraz znowu taka gibka postanowiłam zostać.
Jaskółkę chcę móc robić godzinami, na głowie stawać, rozkraczać się na maxa, jak jogini.
Mąż mi kibicuje. Zwłaszcza w tym ostatnim.
A teraz sobie nawet książkę "Joga dla bystrzaków" nabyłam.
Problem w tym, że ćwiczyć nie mam kiedy. W dzień nie mogę, albowiem dzieci mam złośliwe (po rodzinie męża) i komentują. Dodatkowo przemądrzałe są (także po rodzinie męża) więc pouczają stale, że np. jak pozycja wymaga "dotknięcia palców przy wyprostowanych kolanach", to mam dotykać tych palców od stóp, nie od rąk, itp. absurdalne zarzuty.
W każdym razie wymyśliłam sobie, że będę ćwiczyć, jak wszyscy już pójdą spać. Tak więc o 21 zrobiłam sobie lekką kolację (makaron z serem podsmażany), bo się tymi koreczkami śledziowymi w oleju godzinę wcześniej niespecjalnie najadłam. Tymi, co to nimi zajadałam głód po deserze (wafle domowe). Wzięłam coś do picia (drinka truskawkowego, konkretnie), bo wiadomo, że jak człowiek ćwiczy to traci płyny, a ja nie mam zamiaru się odwodnić. Ja w ogóle bardzo racjonalnie podchodzę do tematu zdrowego trybu życia, w tym ćwiczeń. Gdzieś tam czytałam, że sukces to dobre jedzenie, dużo snu i właściwy plan treningowy.
Chciałam się pochwalić, że 2/3 planu opanowałam do perfekcji.
A teraz czekałam w salonie aż wszyscy zasną, żeby zrealizować ostatnią, najbardziej demoniczną część.
Zrobiłam krążenia głowy w ramach rozgrzewki i przeszłam do pozycji "trupa".
Tu dodam, że ta pozycja jest bardzo niebezpieczna. Możecie sobie wyguglować, jak macie mocne nerwy.
Już kiedyś się położyłam tak na ziemi, robiąc "trupa" i się, kuźwa, po czterech godzinach obudziłam z zaaajebiaszczym bólem pleców!
Mój błąd, przyznaję, żałuję, że zaczęłam tak ostro, ale ja mam w sobie nadmiar energii i jestem nieco szalona z natury. W konsekwencji jak mnie kuźwa rypło! Jaki ja ból między mostkiem a pępkiem, na wysokości żeber, poczułam!
No ja pierdolę, bez kitu myślałam, że wykorkuję!
Przez tą cholerną jogę odezwały mi się wrzody, do tego stopnia, że skończyłam u lekarza!
A ksiądz Natanek mówił, że z tą jogą, to "wiedz, że coś się dzieje"! A ja, głupia, się śmiałam.
Lekarz mi się trafił żartowniś. Dostałam kartkę z dietą (poniżej, na zdjęciu wielkość kartki oraz moja mina przy czytaniu), co mogę jeść.
-A co z piciem?- zapytałam
-Nie, no pić proszę normalnie. Tylko unikać kawy i gazowanych napojów.
Dzięki jakiemukolwiek bogu!
Wasze zdrowie!


sobota, 21 listopada 2015

chciałabym nowy rząd skomentować

Krzysztof Jurgiel, ten co za Wasze podatki chce pożyczać auta tacie Rydzykowi, ministrem rolnictwa. Przełknęłam.
Jan Szyszko, ten od zabetonowania doliny Rospudy, co to twierdził, że tamtejsze torfowiska są dziełem człowieka- ministrem środowiska. Przełknęłam.
Zbigniew "Już Nikt Nigdy Przez Tego Pana Życia Pozbawiony Nie Będzie" Ziobro, co to na dwa lata wstrzymał polską transplantologię, aż mu przyjebali sądowy wyrok i musiał przepraszać, ministrem sprawiedliwości. Przełknęłam.
Jarosław Gowin, co to odmawiał praw związkom partnerskim i brzydzi się in vitro- ministrem nauki i szkolnictwa wyższego, wicepremierem. Przełknęłam
Antoni "Wyjaśnimy Prawdę O Smoleńsku" Macierewicz, co to robi eksperymenty obciążające Rosjan na parówkach i puszkach oraz daje wykłady przez internet inicjowane przez szkołę taty Rydzyka za jedyne dwie stówy od słuchacza (choć ja z Szarym gotowi byliśmy wziąć stówę, przy czym mieliśmy Tupolewa z Lego i pancerne brzozy z rolek po papierze przygotowane, żeby nie było) ministrem obrony. O Bożenko! Przełknęłam.
Konstanty Radziwiłł, co to uważa, że lekarze powinni postępować nie tylko według wiedzy medycznej, ale także w zgodzie z sumieniem, obrońca Chazana- ministrem zdrowia. Przełknęłam
Witold Waszczykowski, żywy czopek braci Kaczyńskich- szef MSZ. Przełknęłam.
Beata Kempa, co to jak była zarodkiem nawet już czuła, że jest dzieckiem. Niesamowita kobieta. Od zarodka. Teraz na stanowisku szefowej kancelarii premiera. Przełknęłam.
Mariusz "Kryształowo Uczciwy Człowiek" Kamiński koordynatorem służb specjalnych, ministrem w kancelarii premiera. Przełknęłam
Jacka "Bulteriera" Kurskiego na stanowisku wiceministra kultury przełknęłam, jak pisałam, wczoraj.
Dzisiaj czytam, we Wprost, jak to Jerzy "Odebrane Prawko" Szmit zostanie ministrem infrastruktury. Przełykam.
Ogólnie bardzo ciężko przechodzą ci ludzie przez gardło. Polecam dużo zapić.
Chciałabym także skomentować nowy rząd.
Obrazkiem: