środa, 5 listopada 2014

ZUS, burol z kolejki i człowiek z szafy....czyli na dobrej drodze do dostania pierdolca

Powiedzcie mi jak ja mam się wyciszyć, jak ja mam skołatane nerwy ukoić, jak do mnie w zeszłym tygodniu ZUS napisał?!
Na komisję mnie wezwali, coby sprawdzić zasadność L4, na którym przebywam od kilku tygodni. Tak przynajmniej było w tym wezwaniu napisane, ale że głupia nie jestem, to znam prawdę.
Autograf chcieli, tylko wstydzili się poprosić.
Wymyślili sobie zatem, że mam się stawić na 7:30, a że miałam w perspektywie przejechanie niemal 40 km w jedną stronę komunikacją miejską,zadzwoniłam do nich i zgodnie z prawdą rzekłam
- Chciałabym prosić o wyznaczenie innej godziny, bo o tej to nie mam z kim dzieci zostawić. Najmłodszy syn ma 15 miesięcy, a ja mam do przemierzenia trochę kilometrów więc chwilę mnie nie będzie. Głupio by tak było dzieciakowi kazać się samemu pobawić, bo mamusia musi na chwilę wyskoczyć i ...
W telefonie zaległa głucha cisza, po chwili odezwał się, jak to w ZUSie, kompetentny głos
-Ale pani ma zwolnienie na siebie, nie na opiekę nad dzieckiem, więc powinna być pani w każdej chwili do naszej dyspozycji.
Na co odezwałam się ja, najmilej jak umiałam, w ogóle nie kurwując w duchu
-Powinno to nie być wojen na świecie, głodu, wszelkich chorób i biedy. Przełoży mi pani tę godzinę, czy nie?
I tak, 3 listopada, jak już wspominałam wcześniej miałam stawić się "między 10 a 11" w siedzibie zła i rozpusty, znaczy u orzecznika ZUS.

No cóż, drogi nie będę Wam opisywać, bo było jak to w SKMce z rana- tłoczno i śmierdziało. Ale gwoli sprawiedliwości dodam, że było też ciepło i były wolne miejsca więc ostatecznie udało mi się całkiem nierozważnie przyciąć komara.
Nierozważnie, bo mama zawsze ostrzegała, żeby nie sypiać w pociągach. Obrobią, porwą, dziecko podrzucą, wiecie jak bywa.
Na szczęście jestem bogata jedynie duchowo, także nie bardzo jest mnie z czego obrobić. Porwania też się nie boję, bo mam chorobę lokomocyjną. Porwałby mnie taki i co by zrobił? No na pewno nigdzie nie wywiózł, bo zarzygałabym mu cały bagażnik.
Dzieci, z taką ilością, to raczej ja mogę podrzucać. Toteż, jak sami widzicie, mi mało co zagraża. Może dlatego jedyną zmianę po przebudzeniu odczułam po chwili w swoim wyglądzie. Otóż zasypiałam mając kitkę, obudziłam się w warkoczu.
Kto tam wie, kto mi go zrobił. A nuż, widelec jakiś Leszek Czajka się nudził, czy tam stwierdził, że w wizerunku "na dziewczynę Donatana" będzie mi ładniej. Nie wiem, nie interesuje mnie to, grunt, że gość był delikatny i mnie nie wybudził.
Inna sprawa, że mnie raczej trudno wybudzić.
No dobra,  tak szczerze mówiąc, to ja się cieszę, że w średniowieczu nie żyję, bo wtedy, jak wiadomo, nie zawsze przed uznaniem zgonu potrafiono trafnie ocenić, czy delikwent faktycznie nie żyje. W każdym razie ja na pewno w ilości zmartwychwstań przebiłabym Jezusa.

Tak czy siak w jedną stronę dotarłam  całkiem spokojnie, bo już w drugą szukałam razem z sympatycznym młodym człowiekiem jakiejś wścibskiej baby.
Początkowo nic nie zapowiadało afery.
Siadłam sobie w przedziale, otworzyłam Angorę, bo to był poniedziałek i zaczęłam czytać o tym, że szef wrocławskich kiboli stanął przed sądem za miłość do Adolfa Hitlera, ja pierdolę, mówię ci, zajebista dupa.
Ja rozumiem, że język współczesnych dziennikarzy mocno odbiega od przyjętych standardów, ale żeby aż tak?
Wróciłam do tekstu i czytam dalej, że Roman Z. nie był zadowolony z takiego obrotu sprawy, gdyż uważał, że pani prokurator nie przeczytała lub nie zrozumiała jego książki, w SKMce, wysiadam przy AWFie, możemy wieczorem na piwo wyskoczyć.
Gdy dotarło do mnie, że ktoś mój mir SKMkowy zakłóca, podniosłam me piękne oczęta, którym w jednej chwili ukazał się burol rasowy w całej krasie, z komórką przy uchu. Przez dobre trzy minuty próbowałam zabić go wzrokiem na osiemnaście różnych sposobów, później tylko sparaliżować, a gdy nawet nie udało mi się odebrać mu mowy westchnęłam ciężko, złożyłam gazetę, bo i tak czytać już nie mogłam i zaczęłam się przysłuchiwać uważnie
-Dzwoniłem do Jacka, ale nie odbiera- powiedział burol
-Może był zajęty, nie zniechęcaj się, spróbuj raz jeszcze- odparłam
Burol rozejrzał się nerwowo. Chyba coś zgubił.
-Nie wiem, ale chyba ma jakąś babę- powiedział do słuchawki
-Fajna jakaś? Ładna? A mądra? -spytałam
Burol zrobił najpierw okrągłe oczy, a później znowu nerwowo się rozejrzał. To chyba taki tik nerwowy.
-W piątek nie mogę. Idziemy z Mańkiem do Kuby na parapetówę.
-Oooo, to fajnie. Co mu kupicie na nową chatę?- spytałam grzecznie, gdy tymczasem burolowi oczy mało nie wyszły z orbit, po czym już naprawdę bardzo głośno rzekł do słuchawki
-Poczekaj stary, muszę się przesiąść, bo jakaś wścibska baba mnie tu podsłuchuje.
Wtedy ja się rozejrzałam, bo też chciałam wiedzieć, która to taka menda, a gdy gość już wyszedł z przedziału ponownie rozłożyłam Angorę i zaczęłam spokojnie czytać, w uznaniu i chwale wśród reszty cichych i jakże miłych współpasażerów.

Co było dalej, kto oglądał "12 prac Asterixa", ten wie.
Miałam się stawić w pokoju x, gdzie zastałam karteczkę, że w dniu dzisiejszym lekarz orzecznik przyjmuje w pokoju y.
W pokoju y, jak i na całym korytarzu, ni chuja żywej duszy. Wszystko zamknięte na cztery spusty i za wysoko, aby wbijać się do gabinetu po rynnie.
Poszłam więc do informacji, gdzie czekało już na moje oko z 200 osób spod pokoju x i drugie tyle spod pokoju y. Zanim zdążyłam osobiście się czegoś dowiedzieć podsłuchałam, że po pierwsze- lekarz orzecznik czeka na nas w pokoju xyz, który to znajduje się na zupełnie innym piętrze, a po drugie- po kilka osób zapisanych zostało na tę samą godzinę.
Wtedy zrozumiałam po co, tak naprawdę, mnie wezwano. Otóż jak byłam ostatnim razem w ZUSie powiedziałam im, że większego burdelu już być tam nie może i oni za punkt honoru postawili sobie udowodnić mi, że się mylę.

Następnie rozpoczęła się paraolimpiada do pokoju xyz, jakby tam co najmniej uzdrawiali.
Choć słyszałam niejednokrotnie, że tamtejsi orzecznicy, to akurat w tym względzie mają niesamowite zdolności i niejednego chorego ponoć z marszu faktycznie uzdrowili, jak nie przymierzając Kaszpirowski, czy tam inny Bashobora.
Nawet legendy krążą, że w jednym z gabinetów przyjmuje sam doktor House.
Nie żeby gość był  przystojny i piekielnie inteligentny. To ponoć po prostu wysoki, nieogolony cham, z nałogami, który swego czasu kulał.
W każdym razie wyprzedziłam tych na wózkach i o kulach, niewidomym wcisnęłam zły przycisk w windzie, niesłyszącym wskazałam drogę w przeciwnym kierunku i poleciałam ustawić się pod odpowiedni pokój.
I warto było odrobinę oszukiwać, bo dzięki temu weszłam do niego już dwie godziny później.
Na szczęście, wbrew zapowiedziom wszystkich znanych mi osób, lekarz okazała się być całkiem sympatyczną babką. Najpierw porozmawiałyśmy sobie o zasadności wzywania mnie do niej. Objaśniła mi, że dużo osób kombinuje ze zwolnieniami, które według niej są często zbyt łatwo dostępne. Na co wymsknęło mi się  nieopatrznie "taaaaaa. narkotyki łatwiej dostać", czego pożałowałam w tej samej chwili, dokładnie wtedy, jak kupiłam przez ebay bluzkę i wymsknęło mi się na poczcie "a pisała, że jest nieużywana, dziwka jedna", po czym w obu przypadkach zaległa taka głucha cisza. Jednak znając już tok myślenia lekarzy, od razu szybko dodałam, że "nie, nie mam problemu z narkotykami".  Koniec końców zwolnienie uznane zostało za zasadne.

Zdaje się, że dawno też Wam nie pisałam co u Maćka, a akurat u niego w ostatnim czasie zaszły duże zmiany.
Wyprowadził się od Jacka i zamieszkał w samodzielnie wynajmowanym, że tak zażartuję, pokoju.
Trafił do niego po tym, jak przez jakiś czas nie mógł nic znaleźć do krótkoterminowego wynajęcia. Wszędzie chcieli podpisywać umowy na co najmniej trzy miechy, a jak wiecie, ja z dzieciakami i sierściuchami zamierzamy w połowie grudnia do Maćka dobić, toteż dłuższy termin niż 1,5 m-ca nie wchodził w grę. Początkowo był nieco załamany tym, że nie może się rozprostować na łóżku, bo ma 190cm, a pokój, który wynajął 1,86x1,86, ale później doszliśmy do wniosku, że niestety jak się człowiek chce dostać do Narnii, to musi przejść przez swoją szafę. I on jest właśnie na tym etapie. Dosłownie.
Mam tylko nadzieję, że ten grzyb na oknie to nic trującego. Choć w zasadzie nawet wskazane byłoby żeby był halucynogenny. W obecnych okolicznościach, do tego grudnia, nawet lepiej by było, gdyby mu się wydawało, że sobie leży na Majorce, czy tam gna na jednorożcu po przestworzach.
Jakby Was to interesowało, to Wam powiem, że wynajem tego apartamentu kosztuje 300f  miesięcznie, no i drugie tyle trzeba było wyłożyć na depozyt.

Tak poza tym, to wszystko w normie.
Do zasmarkania dzieci doszedł ból gardła, a ja jakiś jesienny spadek formy odczuwam.
Też tak macie?
Nic mi się nie chce.
Gotować mi się nie chce. Sprzątać mi się nie chce.
A to naprawdę już najwyższy czas, skoro aby poprawić ostrość przecieram rękawem monitor.
Jedyny plus jest taki, że gdyby na świecie wybuchł jakiś kataklizm, mogłabym z dobry miesiąc żywić się z dziećmi resztkami spomiędzy klawiatury.
rtfttrrrrrrrrrrrtftgftfttfttttttttttttrffffffffrdddddddddddddeeeeee
Sorry, wyciągałam chipsa.

Dobra kochani, kończę tę ralecję, bo muszę wziąć w ręce Allegro i znaleźć nowy fotelik samochodowy dla Stiflera.
Albo nie, napiszę do BORu, może mają jakiś niepotrzebny po Kaczyńskim...








P.S. kto nie zagląda na fejsbunia, ten być może nie wie, że szukam zaufanego transportu do UK dla moich dwóch kotów, posiadających nadprzyrodzone zdolności. Jakby ktoś coś o czymś, to uprzejmie proszę o pw.

57 komentarzy:

  1. Jesien jak widać nie tylko mnie dopadla.
    Aby do wiosny.
    A dziś ja się zmagam z lekarzami - tak na wszelki wypadek przed wyjazdem do nich lykne znieczulacza - trzymaj kciuki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam cały dzień kciuki i czekam na wieści :*

      Usuń
  2. Na Ciebie nie ma mocnych! nawet ZUS nie zdolal Cie uzdrowic, choc normalnie tych bez nog wysyla na maraton, a niewidomym w ramach rehabilitacji kaze wyszywac azurki. Zaczynam sie martwic, ze to cos bardzo powaznego, skoro uznano zasadnosc L4. Obys tylko do tego Londynu zdazyla! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to rzeczywiście niepokoi... jak mi zus przyznał 6 miesięcy rehabilitacyjnego to autentycznie przeraziłam się, ze jest ze mną gorzej niż sądziłam

      Usuń
    2. Ja tam się do Londynu wcale nie wybieram:))) A tak poza tym, to będę żyć, na złość pobliskiej parafii ;))

      Usuń
  3. Będąc chorą, na zwolnieniu lekarskim masz być zwarta i gotowa na wezwanie, do dyspozycji urzędników. Odpowiedź urzędniczki to jak wydanie rozkazu przez dowódcę oddziału antyterrorystycznego albo innego United States Air Force. W Polsce wszystko musi boleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dlatego właśnie stąd spierniczam. Cudnie podsumowałaś powód mojej emigracji - "w Polsce wszystko musi boleć".

      Usuń
  4. Zawsze się zastanawiam czy w tym Zusie, tudzież Skarbówce to oni mają specjalne szkolenia na wyjątkowo chamskich urzędników. Tylko tam spotyka się znany wszystkim poziom. Tam za każdym biurkiem taka Halinka siedzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że ich co jakiś czas wzywają na szkolenia,np. "101 nowych technik poniżenia petenta", "jak zignorować petenta na 74 sposoby", "jak sprawić, by trudne było trudniejsze" itp. ;)

      Usuń
  5. Pracuję w podobnej instytucji - ogólny kierunek jej działania to co tu zrobić, żeby uprzykrzysz życie petentowi. Z autopsji wiem, że nie trzeba być zbyt miłym, to raczej nie działa. Mocnych nerwów życzę ;). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, urzędniczko ze Skarbówki , pozdrawiam Cię serdecznie;)

      Usuń
  6. wiesz, czasem czytam w komentarzach "poplakalam sie przez ciebie ze smiechu"...tiaa...no to teraz w to wierze...ja sie prawie , posikalam :)))
    masz genialne pioro : D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. się wzruszyłam i tym miłym słowem i tą...yyyyy...emocjonalną reakcją ;)))) Dzięki :*

      Usuń
  7. Niech się Maciek cieszy że ma jakieś okno, huehuehue...
    To Wy już w grudniu, łomatkobosko, w sam szczyt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. opierdzieliłam go za te okno z góry na dół, luksusów mu się zachciało, psia mać!!! Co jeszcze?! Może kibel?!

      Usuń
    2. P.S. mówisz, że będę w grudniu szczytować? dobrze zrozumiałam?

      Usuń
  8. To żeby było ludowi pospolitemu weselej i coby się na starość nie nudził, jego majestat ZUS wymyślił: '" A może zorganizujemy jakoś czas tym emerytom? Co się będą na emeryturze nudzić i na działkach czas marnować. Porobiliby coś ciekawego. Niech pracują do 75 roku życia! A że przy okazji więcej kaski nam skapnie...przecież z transfer z OFE był za mały. Ale jesteśmy genialni!"

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja piździet, nie ma to jak poprawiony humor z rana : ))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie by humor z rana poprawiła bańka na koncie więc jakbyś chciała się odwdzięczyć...;))

      Usuń
  10. Jak lecicie to masakra bydzie. W grudniu bilwty najdrozsze i nie powiem zeby dostepne idealnie.
    A zus no coz... Ja tez ich kompwtencji komentowac nie będę. Bo mnie strzela. Jak chca spr czy ktos uzasadnione l4 ma yo niwch sam zapierdala i sprawdza a niw ciagaja chorego.
    Buziaki
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wzywanie na komisję jest zwyczajnie upokarzające, tak dla mnie, jak i dla mojego lekarza, bo przecież tego L4 nie dała mi pani z kiosku ruchu.
      Inna sprawa, że potrafi być też zabawnie, jak orzecznikiem jest np. ortopeda, a przychodzą do niego pacjenci z problemami kardiologicznymi, zaburzeniami psychicznymi i takimi tam. Szkoda gadać.
      buziaki

      Usuń
    2. no to mnie fascynuje od zawsze. Miałam kilka komisji, przy czym ani raz nie było neurologa, który mógłby się w sumie wypowiedzieć, a ortopedę wzywali gościnnie - aż dziwne, czy wśród tych zatrudnionych tabunów nie mieli? był "z zewnątrz". A może wygląałam, że już zmalwersowałam wszystkich i chcieli bezstronnego? no raczej się już nie dowiem. Za to badała mnie pani nefrolog. To też było ciekawe doświadczenie, najbardziej ze wszsytkiego interesowało ją imię, nazwisko, numer dowodu i takie tam. No i zadała swoje pytanie merytoryczne: a ten kołnierz to pani ma na stałe? skonfundowałam się i spytałam o co dokładnie pyta, czy w sensie, że teraz, czy że do końca życia, bo osobiście mam nadzieję, że nie. W SENSIE TERAZ - ryknęła. I tu chciałam udzielić uczciwej odpoweidzi, że najpierw to tak, potem t.. ale widać nie uczciwości ode mnie oczekiwała, bo jak mi nie przerwie: NIE UŻYWAĆ ZBĘDNYCH SŁÓW, KRÓTKO ODPOWIADAĆ TAK ALBO NIE!!!

      Usuń
    3. Ty może nie wiesz, ale pani nefrolog wcześniej w komisji wojskowej była i tak ją trochę ponosi do dzisiaj:)))

      Usuń
    4. to całkiem prawdopodobne.....

      Usuń
  11. ja miałam ciekawy przypadek w zusie. Wezwano mnie na - jakżeby inaczej - 7.30. Oddział nadzorczy po drugiej stronie miasta, juz na wylocie. Wchodze, a tam normalne trzy harpie jak Trio z Belleville. Już sama nie wiem, która byłą najbardziej rpzerażająca - czy ta gruba z makijażem wieczorowym ruskiej matrioszki, czy ta chuda z żółtą cerą jak po ekshumacji, czy ta trzecia z wyjątkowo wrednym pyskiem. Od razu kwas na wejściu, bo właśnie się pokłóciły, cyz okno ma być zamknięte czy otwarte. Nietsety, wygrała gruba, że otwarte, wiec tamte obrażone.Ja trochę tez, bo paźdizernik, 10 stopni i piździło deszczem. Kazały się rozebrać do bielizny - WTF??? wszak mam chorą szyję i bark!! no, muszę. Trudno. Na leżankę. Deszcz na mnie zacina z okna. Babsko sprawdza odruchy kolan w sobie tylko znanym celu. Komenderuje: zgiąc-wyprostować-zgiąć. I nagle, tym samym głosem co komendy: a czym pani nogi depiluje??
    Ja myślę - niemożliwe, zdaje mi się, 7.30, zus, musi omamy mam... ale nie, ta jak nie ryknie: NO PYTAM???? yy.... no...czy to będzie wpisane w historię mojej choroby? no ale dobra, tatuś uczył: nigdy nie wiadomo, kiedy wariat żartuje; co mi tam. Więc mówię: laserem, trwała depilacja. A ona na to: NO TO JAK NA TRWAŁĄ TO PASKUDNIE PANI ODRASTA.
    No. Zaskoczyła mnie, nie powiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Ty po bandzie pojechałaaaaaaaś. Ja to się wydepilowałam, wypeelingowałam, nałożyłam maseczki, szpachlę, najlepsze gacie, szczęśliwe skarpetki, a Ty co? Z odrostem?

      Swoją drogą widzę, że się koleżance powodzi. Trwała depilacja...burżuazja jaka, czy co? A niełaska się golić jednorazówkami, jak większość społeczeństwa, aż się pasek nawilżający zetrze, albo zardzewieją?
      No to mi gul podskoczył!
      Mam nadzieję, że chociaż faktycznie odrosty masz paskudne.

      Usuń
    2. muszę CIę zmartwić, bo pojedyncze włosy po siedmiu latach :) inwestycja naprawdę opłacalna :) a ja to się nawet nie malowałam, bo po co. Zresztą za późno wstałam i to w sumie jest najprawdziwszy z prawdziwych powodów. Ale kto się stroi i robi na bóstwo do zusu???? ej, koleżanko, duuużo sie jeszcze musisz nauczyć....

      Usuń
    3. szlag..pojedyncze włosy...

      ja też mam prawie pojedyncze włosy teraz. I to wstrętne pomówienia, że jakbym się teraz wydepilowała, to w mojej łazience wyglądałoby, jakby ktoś zamordował niedźwiedzia brunatnego.

      Usuń
    4. przykro mi, że Cię rozczarowałam :)

      Usuń
    5. Hahahaha, zeby dostać informację zwrotną na temat autodepilacji od orzecznika ZUS. WOW, alusia, szacun-dozgon! :D

      @nietypowa - cieszę się, że też jesteś komandosem od zardzewiałych nożyków. Te porządnie skorodowane jednorazówki, potrafią dać efekt solarium na nogach... :p

      Usuń
  12. Na ZUS-ie sie nie znam ale posmialam sie troche I przejde do drugiej czesci Twego posta. Tak, region, do ktorego sie wyprowadzacie nie nalezy do najtanszych co do mieszkania jak rowniez innych kosztow zycia. W "moich" stronach za takie pieniazki mozna juz wynajac mieszkanie typu salon + dwie sypialnie. Nie jest tez normalna zecza brania takiego depozytu za tylko pokoj.
    Mam nadzieje ze bilety to kupiliscie juz zanim Maciek w ogole zdecydowal sie wyjechac bo w grudniu to ceny beda niesamowite. Co do przwozu zwierzat to wklejam link strony, na ktorej zawarte sa dosc praktyczne informacje : http://www.vetopedia.pl/article90-1-Jedziemy_do_Anglii.html I jeszcze jeden artykul: http://londynek.net/ukipedia/article?jdnews_id=3432744. W zasadzie zwierzeta sa przewozone liniami Jet2.Com. Zycze powodzenia w planach I pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasmin nie obraz sie ale w którym regionie mieszkasz? Nie zebym byla wredna czy cos ale pytam z ciekawosci gdzie taka taniocha bo mamy wvplanach po nowym wybywac z pl.
      Pozdrawiam ciepło deszczowa kraine.
      Ewa

      Usuń
    2. Yasemin, nie do konca prawda. Z ich strony:
      "We are pleased to carry registered assistance dogs on all UK domestic flights and international airports where national rules permit... blablabla...Unfortunately we are unable to carry any other animal in the cabin of our aircraft."
      No a pod spodem na pytanie czy można przewozić zwierzęta w luku bagażowym:
      "Jet2.com is unfortunately unable to offer this facility any longer. Any pre-booked and pre-approved carriage of animals will be honoured."
      Czyli że nie przewożą. Jak już pisałam, Nie-typowa, tylko prywatny busik Ci pozostaje...

      Usuń
    3. No właśnie kurde to jest bardzo słaby punkt planu, ta drożyzna mianowicie. Z tym, że niewątpliwym plusem jest bliskość morza, a wiesz, my z Trójmiasta- całe dotychczasowe życie nad morzem właśnie, szok przeżyjemy mniejszy;)))
      Szczerze mówiąc nie mamy jeszcze biletów, ale to dlatego, że plany zmieniają się jak w kalejdoskopie. Istny Matrix, mam już serdecznie dość i nie mogę się doczekać, aż będzie po wszystkim.
      Dzięki za Twoją pozytywną energię. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    4. Pocieszę Cię - "po wszystkim" to się dopiero zacznie :D

      Usuń
    5. No popieram roze hardcore to zaladowac sie tam z dzieciakami. A podwojny organizacja na miejscu.
      Pierwsze 3mc to bedzie sama organizacja.
      Co do kotow to fakt prywatny busik lub firma przewozaca zwierzyniec. Peywatny bus moze zabrac Ci jeszcze bagaz jak cos. Wiec moze oszczednosc miejsca. A bilety tak jak pisalam przed świętami ciezko dostac.
      Pozdrowki Ewa

      Usuń
    6. Nie wiem co do mnie piszecie. Nie czytam, a już na pewno nie przyjmuję do wiadomości.
      Literki Wam się poprzestawiały zresztą.
      Chciałyście napisać "już niedługo będziesz leżeć z drinkiem", a Wam wyszedł jakiś hardcore.

      Usuń
    7. Raczej spozniona owa odpowiedz dla Anonimowej Ewy. To raczej nie zadna taniocha, moze bardziej drozyzna panuje w regionie gdzie nasza Nietypowa sie udaje :-) Zainteresowanych zapraszam do Bradford, ostatnio dostaje tyle pytan iz chyba biuro sobie otworze... Wlasnie w chwili obecnej konczony jest remont w apartamencie ktory zostanie wynajety "sciagnietej" rodzinie. Wszystko nowiutkie, wysoki standard I w centrum miasta za £450 miesiecznie (co na centrum miasta I 3 pokoje z kuchnia I lazienka) to bardzo przystepna sumka. Wszystko dzieki zaprzyjaznionemu landlordowi :-)

      Usuń
  13. Do ZUSu na szczęście bardzo rzadko chodzę , ale jak już idę to czuję się tam jak debilka - nic nie rozumiem co do mnie mówią - kiwam głową udaję mądrą i wychodzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potakująco kiwasz głową?
      To pewnie już z cztery kredyty dla nich wzięłaś ;))))

      Usuń
  14. Cholera, a mnie nie ma kto czesać rano- Ty to się Anka zawsze umiesz urządzić.
    ZUS, ZUS?! Nie znam. nie bywam. I oby tak zostało, bo jak czytam, to jednak nie na moje nerwy takie atrakcje.

    Rany, już w połowie grudnia?! To ja może jako jedna z nielicznych nie zdołuję Cię cenami biletów- przecież wiadomo, że królowa matka je zasponsoruje, wiedząc czyja noga postanie na angielskiej ziemi. Ja się tylko zapytam, czy aby na pewno zdążysz święta wyszykować :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i tu trafiłaś w czuły punkt. A konkretnie dwa, bo po pierwsze- naparzam tymi mailami jak jaka głupia, do tego Buckingham Palace. Najpierw ładnie, oficjalnie, ale teraz gdy już tyle słów między nami zostało wypowiedziane, to jej piszę wprost "Elka, nie pierdol, że nie przyślesz mi po koty helikoptera". Aktualnie czekam na odpowiedź.
      Druga kwestia drażliwa to święta. Pastafariańskie święta o nazwie Święta przypadają w tym samym okresie co Boże Narodzenie akurat. No nie mogę się nadziwić jaki zbieg okoliczności! W każdym razie nie mam pomysłu co mogę przygotować tak tydzień wcześniej do słoików i nadać z kotami tym lądowym transportem, coby tam, przy tej przeprowadzce, się nie jebać dodatkowo z gotowaniem. Przychodzi mi do głowy bigos, kapusta do pierogów, ciotka podpowiedziała mi, że farsz do ryby po grecku do słoika się nada, barszcz czerwony, kruche ciasteczka do puszek, piernik staropolski będzie już upieczony odtajał i tu pomysły mi się kończą.
      Nigdy nic nie pasteryzowałam. To będą jaja, czuję.

      Usuń
    2. Ania, będę z Tobą myślami. I z moimi 15słoikami z dżemem dyniowym, które poszły się jebać. Nie wiem co zrobiłam źle, ale wszystkie miały pleśń w środku... I na serio nie wiem, co zrobiłam źle, bo jak sama wiesz- dynię czczę jak bożka, także zrobiłam wszystko według instrukcji.

      Nie wiem co Ci radzić, jak Elka dalej będzie w chuja lecieć to może pisz do polskiego ambasadora- niech poruszy niebo i ziemię, w końcu pewnie podobnie jak ja, nie wyobrażasz sobie świąt na obczyźnie bez kotów. Z tą różnicą, że ja co święta kota dostaję...
      Trzymajcie się.
      A wiesz, że nie mogę się już doczekać Twojego pierwszego posta STAMTĄD :)

      Usuń
    3. dzem dyniowy?? wybacz moje szadenfrojde, ale dobrze ze sie to zepsulo (-: - szkorbut

      Usuń
    4. Marta, dzięki za wsparcie, nawet nie wiesz jakim balsamem są Twoje słowa na moje skołatane nerwy. Zapamiętam je sobie i jak już się wzbogacę coś Ci odpalę ;*

      Szkorbut, moja babcia robiła konfiturę z dyni- zajebioza, choć nie tak dobry jak dżem z papryki, mój faworyt. Jak się (mam nadzieję) spotkamy to zaproszę Cię na swojski chleb z rzeczonym dżemem, a co! ;)

      Usuń
    5. śledzi narób, jak się rozwalą to od razu będiesz wiedziała gdzie Twój bagaż :)

      Usuń
  15. Przed komisjami w ZUS-ie stawałam dwa razy,nie dziwcie się moi kochani,że ci lekarze to okazy chamstwa i ludzkiej wredności do potęgi n-tej.Przecież to jaśnie państwo zarabia 16 tysięcy miesięcznie bez żadnych dodatków.Wobec tego jedna menda musi być gorsza od drugiej ,aby zachowac tak intratną posadkę.Odstrzeliwują ludzi i nie ważne ,że przychodzisz z "głową pod pachą"dla nich jesteś zdrowa ,możesz miec pecha ,bo właśnie WIELKI ,WAŻNY ,CHAM PAN DOKTOR musi wypełnić swój plan,czyli tylu i tylu pacjentów posłać na szczaw i mirabelki,a jakiejś garstce uznac zasadność zwolnienia ,bądż zasiłku rehabilitacyjnego.No cóż nie ma lekko,tak w naszym kraju musi być,zawsze musisz żyć w niepewności i w stanie przed zawałowym.Po raz trzeci w grudniu będę stawała przed komisją,na razie jeszcze nie zaczął sie mój "zajob",ale to kwestia czasu jak będe "pokichana" z nerwów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 16 tysięcy?
      No to w końcu już wiem kto zawyża średnią krajową.
      Powodzenia na najbliższej komisji, oby to nie była grudniowa szopka z osłem zamiast lekarza.

      Usuń
    2. Znajoma kiedyś pracowala w urzedzie nazwijmy to tam gdzie poslowie urzefuja. Za prxyjscie kasa do lapy nie opodatkowana nie pamirtam juz dokladnie ile ale sporo. Wyplata poselska plus kasa za machloje.
      Stres jak kij bo ich rozliczala i kazali jej poukrywac zarobki.
      Po roku odeszla bo miala dosc stresu. Nie sadzilam ze w zusie tez tez tak sie dzieje.

      Usuń
    3. Wybacz, ale pieprzysz głupoty na temat tych zarobków. Anonimowo więc bezkarnie. Nie będę polemizować na temat chamstwa i głupoty , bo w tej kwestii przyznaję rację w dużym odsetku, ale z tymi zarobkami jest to zwyczajna , chamska plota rodem z magla

      Usuń
    4. Wpisz sobie w google hasło np.zarobki lekarza orzecznika ZUS ,a oczy wyjdą Tobie na wierzch.Ja akurat wiem to z innych zródeł(prasa),więc Twoje określenie , że"z tymi zarobkami jest to zwyczajna ,chamska plota rodem z magla"nie ma racji bytu,a na przyszłość radzę trochę być bardziej dociekliwym/dociekliwą i trochę posprawdzać i poszperać w różnych żródłach,a nie smarować ordynarne zarzuty.

      Usuń
    5. Podtrzymuję- to są ploty. Ja akurat to wiem na pewno. Nie muszę googlować, nie muszę czytać prasy na ten temat. Podajesz wierzchołek góry lodowej, czyli zarobki dyrektorów wyższego rzędu a nie zarobki przeciętnego orzecznika. Radzę mniej szperać a więcej myśleć. I czytać ze zrozumieniem, zanim zacznie się "smarować ordynarne zarzuty"

      Usuń
  16. urzędników mi żal. przesiewają ludzkie intencje, a jeśli się tam znaleźli bez posiadania odpowiednich kompetencji to mi ich tym bardziej żal, bo są nieszczęśliwi. ktoś dał im prawo sprawowania urzędu (-wyborcy?) i ktoś ich rozlicza (-również wyborcy?). jeśli ktoś wypina się na wybory, powinien powstrzymać się w tym wypadku od komentarzy.

    jeśli mimo wszystko urzędnik znalazł się na stanowisku bez konkursu i sprawuje urząd bez ponoszenia odpowiedzialności za podejmowane decyzje, to znaczy że Społeczeństwo przez 25 lat niczego nie zrozumiało.

    urzędnik jako Civil Servant (służba cywilna) jest na służbie, czyli służy. czyli jest po to, aby obywatelowi było łatwiej w życiu, a nie każdy nadaje się do służenia.

    zakładam, że potencjalnie brane przeze mnie pod uwagę sytuację dotyczą spraw, kiedy społeczeństwo przychodzi do urzędu i rzeczowo i językiem parlamentarnym wyjaśnia na czym polega problem. a tak jest nie zawsze. moja świętej pamięci ciotka obdarzała część rodziny darmowymi lekami z tytułu deputatu medycznego. płacił zus czyli wszyscy. przecież tylko cham skończony zakablowałby na swoją rodzinę. a może jednak należało?

    raz urzędnik w urzędzie skarbowym w moim mieście żuła gumę obsobaczając mnie za brak pieczątki, do której jako osoba fizyczna - nawet prowadząca działalność – nie byłem zobligowany. pani urzędnik próbowała przekonać klienta o wyższości zwyczaju danego urzędu nad ustawą. kiedy pani urzędnik powiedziała, że będą konsekwencje – wkurwiło mnie takie gadanie i ta guma do kompletu i poszedłem do naczelnik tegoż urzędu, gdzie złożyłem skargę wyjaśniając że jeśli urząd zapomniał to do momentu skazania mnie za przestępstwo jestem niewinny i powinienem być traktowany w urzędzie jako klient, nie przestępca. pani naczelnik przeprosiła mnie za zajście i nieprzyjemne wspomnienie zatarło się w pamięci. sądzę, że 99% obywateli poszłaby do chaty rzucając bluzgami, zamiast udać się tam, gdzie powinni się udać: do instancji wyższej. innymi słowy, wydaje mi się, że Społeczeństwo Polskie nieprzywykłe do domagania się swego zbyt często podkula ogon i ucieka, szczekając po opłotkach.

    oj wiem, że to wszystko sprawy indywidualne i każdy cierpi indywidualnie (tylko radość ponoć taka sama dla wszystkich). cieszę się, że jest w porządku, Nietypowa! - szkorb

    OdpowiedzUsuń
  17. Dzień dobry ;)
    Odkryłam Cię czytając blog doktora Jot... I wsiąkłam. Przeczytałam wszystkie wpisy, uśmiałam się, zakręciła mi się też łezka wzruszenia przy kilku notkach. Pozwolę sobie powiedzieć, że uważam Cię za świetną osobę, empatyczną, ciepłą, wrażliwą, a do tego jeszcze "z pazurem". Cieszę się bardzo, że odkryłam Twojego bloga. Z przyjemnością będę tu zaglądać - pozdrawiam serdecznie.
    Griet

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...