środa, 12 listopada 2014

Jak wyrobić koci paszport i jak być dobrą partią dla amatora Mocnej Wiśni....czyli nie chcę umrzeć jak Hanka Mostowiak.

Moją kuzynkę wkurwiają amatorzy wina marki Wino, stojący na parkingach i wskazujący, za drobną opłatą rzecz jasna, nadjeżdżającym samochodom wolne miejsca. 
Moja kuzynka nie jest empatyczna i nie rozumie, jak ciężkie jest to zajęcie. Bowiem trzeba wybrać TO jedyne i niepowtarzalne, odpowiednie miejsce dla danego samochodu. 
A jak tu się zdecydować, skoro parking niemal pusty? 
Mnie tacy parkingowi nigdy nie przeszkadzali. Aktualnie dlatego, że do najbliższej Biedry chodzę pieszo, wcześniej dlatego, że nigdzie nigdy tak szybko nie awansowałam jak u nich, co mile łechtało moje próżne ego. Wystarczyło dać dwa zeta i już się było kierowniczką
-Kierowniczko, serdeczne dzięki. Miłych zakupów życzę.

Na spacerach z dziećmi łażę w kółko pod ambasadą, operą, teatrem muzycznym, a i tak podchodzą do mnie jedynie żule. Mam nadzieję, kuźwa, że po prostu wyglądam na bogatą, a nie swój do swego ciągnie. 

W sklepach tak samo. 200 kas, 198 czynnych, 5000 osób w jednej kolejce i tylko za mną stoi dżentelmen o woni Mocnej Wiśni tudzież Leśnego Dzbana.
Nie pytajcie skąd znam tę woń. Nie jesteśmy jeszcze na takim etapie zwierzania się. 
W każdym razie i tak było i w ten piątek. 
-Najwięcej witaminy mają polskie dzieeeewczynyyyyy- zaintonował następca Rosiewicza, najpewniej z wszami, bo się przy tym czochrał.
Odwróciłam się celem zbadania odstępu jaki nas dzieli, bo czytałam kiedyś, że wszy skaczą na odległość metra. I wtedy napotkałam ten jego uwodzicielski wzrok jednym okiem, bo don Żulan miał akurat dość pokaźnego zeza rozbieżnego. Po czym usłyszałam jak mówi do mnie i równocześnie do regału przy kasie
-Mogłoby między nami coś być...
-No, jakiś mur, czy tam ściana...- odparłam
-Ile masz lat?- nie poddawał się absztyfikant
-12. Za morderstwo faceta, który zaczepiał mnie w kolejce do kasy, ale jestem na przepustce- odrzekłam równie uwodzicielsko wywalając nonszalancko papier toaletowy na taśmę. 
Choć nie powiem, dało mi to do myślenia. I chyba odkryłam już przyczynę wyjątkowych ciągot nieznajomych, walących spryskiwaczem do szyb, do mojej skromnej osoby.
Oni wyczuwają po prostu mój potencjał. 
Ludzie kochani, toż ja mam na chacie z 200 różnego rozmiaru kartonów. Tego się nie da opisać, a wstyd sfotografować. Najgorsze jest jednak to, że odnoszę wrażenie, że tylko ja jestem niezadowolona z danego stanu rzeczy. 
Koty, jak już wielokrotnie podkreślałam, są jebnięte. Toteż niezależnie jak wypasione legowisko by miały i tak wybiorą karton. Dobra, przyznaję, po tym co z tymi kartonami robią wygooglowałam kiedyś "czy w tekturze są jakieś składniki odżywcze", bo myślałam, że wszystko wina ciulowej diety. Wiecie, teraz człowiek to nie wie, co tak naprawdę kupuje. Tyle się mówi o żywności modyfikowanej genetycznie, aż strach marchewkę zwykłą obrać. Jeszcze usłyszy, obudzi się i wkurwi... 
Za to dzieci, jak to dzieci, są po prostu dziwne. Człowiek pakuje książki i słyszy "nie do autobusu". Wzdycha, odstawia autobus, bierze drugi karton i słyszy "na statek też nie". Ja nie wiem kto później będzie tym ludziom od przeprowadzki podawał kartony F1 z rejestracją "kuchnia" lub co gorsze z radosną twórczością don Juana w stylu

leci bocian ponad lasem 
wymachuje swym.....
......ogonem, bo z daleka widzi żonę

albo


tuż za lasem stoją zbóje,
po kolana mają........
.....spodnie, bo to modnie i wygodnie 

albo co najgorsze 

Ewelina Lisowska jest super! 




Moje zmęczenie osiągnęło już poziom krytyczny. Wyobraźcie sobie, że w ostatnim tygodniu potrzebowałam elektryka, hydraulika i złotej rączki. 

A teraz wyobraźcie sobie, że tymi wszystkimi osobami byłam ja, tyle że w różnych stadiach upojenia alkoholowego. I zanim mnie osądzicie pomyślcie najpierw, czy Wam wybiło kiedyś wodę z kibla, tak spektakularnie, że na chwilę poczuliście się jakbyście byli w Arabii Saudyjskiej przed King Fahd`s Fountain? A później nadeszła szara rzeczywistość pod postacią zawartości, gdyż nie samą wodą ta fontanna trysnęła, o nie! 
Myślicie, że tak łatwo jest naprawić sobie drzwi od dużej szafy na przedpokoju, które się obluzowały, wiszą i się nie domykają? Zwłaszcza jak się ma sąsiadów pieprzniętych?
Kto to kuźwa widział, żeby w bloku o 2 w nocy młotkiem nawalać? Z nich są takie aspołeczne mendy, że hej! Na złość reszcie nawet tapety wiertarką mocują. 
Jeśli piekło istnieje, to dla takich jak oni są specjalne kotły. I ten młotek...w środku nocy, no naprawdę....Tak się przestraszyłam, że aż mi wkrętarka z rąk wypadła!

A żeby mieć jeszcze więcej wrażeń, to u weterynarza z kotami byłam. Kocie paszporty im wyrobić. 

I tu należy wspomnieć, tak dla formalności, że cała procedura mieści się w dwóch wizytach w lecznicy. 
Za pierwszą zapłaciłam 312 zł, drugiej już się boję.
Pierwsza obejmuje założenie kotom paszportów, wszczepienie każdemu mikrochipa i zaszczepienie przeciw wściekliźnie. Musi się ona odbyć najmniej na 21 dni przed planowanym terminem podróży, gdyż dopiero po tym czasie owo szczepienie jest honorowane. 
Druga wizyta odbywa się na 3 dni przed podróżą. Koty zostają na niej pozbawione swojego życia wewnętrznego. Przez profesjonalistów ten proceder nazywany jest "odrobaczaniem". Weterynarz ocenia też ich ogólny stan i przybija kolejną pieczątkę, że według niego to bon voyage, arrivederci i takie tam inne. 
Dalej to paszporty należy zalegalizować w Głównym Inspektoracie Weterynarii albo mówiąc inaczej- potrzebna jest kolejna, odpłatna oczywiście, kuźwa, pieczątka. 

Na tę okazję kupiłam ogoniastym zwierzęce pampersy, bo niestety mają taką przykrą skłonność, że po opuszczeniu progu domu (a są to koty tzw. niewychodzące) leją jak głupie oddają mocz.  I od razu Wam powiem, że poza aspektem humorystycznym, gdy biegały po ścianach i  driftowały na panelach, boczkiem w zakręt wchodząc w pampersie z ozdobną taśmą w pieski- nic te pieluchy nie dały. Zanim wyszłam z klatki schodowej były już zdjęte. Myślę, że się majtki powinno na nie nałożyć. Najlepiej jakieś małe, dziecięce, tyle że trzeba by uprzednio wyciąć miejsce na ogon. 
Spróbuję następnym razem, bo mam akurat takie niepotrzebne małe gacie. Stifler dostał od teścia i jego żony na gwiazdkę, gdy miał pół roku. Rozmiar 116cm (z czego wnioskuję, że teść wybierał, zatem chętnie potnę).

Wracając do kotów- siedzę na poczekalni, obok mnie babka z dokładnie takim samym owczarkiem, jaki mnie pogryzł, a naprzeciw facet. Dwie łezki wytatuowane pod okiem, elegancki dres, taki wyjściowy, łysa bania i postura, którą łatwiej przeskoczyć niż obejść. Siedzi i na kolanach trzyma karton dość spory, z dziurkami, żeby stworzenie w środku mogło oddychać albo coby oboje mogli do siebie grypsować.

Myślę sobie, ja pierdzielę, węża ma, jak nic. Bo chyba nie warana. Choć w sumie, kto tam go wie. Ptasznika na pewno nie, bo karton za duży. No chyba, że stado.  
I tak sobie rozkminiam, gdy z gabinetu wychodzi pani weterynarz z notesem. Zerka na babkę z owczarkiem i mówi "ok, pani z psem do kastracji", patrzy na mnie, do notesu i stwierdza "aha, a pani z kotami po paszporty". Po czym patrzy na gościa. Do notesu. Znowu na gościa. I w końcu pyta
-Przepraszam, a pan po co?
Po czym facet wstaje, podsuwa babce karton pod nos i takim głosem, jak Adam Darski w Behemocie przyzywa demony (no wiecie "Azazel! Amol! Persil! Tadeusz Rydzyk!" ), mówi ze stroskaną miną 
-Króliczek od dwóch dni jest osowiały, nigdy się tak nie zachowywał. Uprzejmie bym prosił, aby pani doktor go obejrzała.
Aż kolejkę musiałam opuścić, bo dostałam ataku astmy, której nie mam. Jak wróciłam, okazało się, że wchodzę. I tu niespodzianka. Sierściuchy były grzeczne, co mnie utwierdziło w przekonaniu, że pragną zmylić moją czujność i szykują jakiś atak nuklearny. Albo chcą wyłapać wszystkich wszechpolaków, a później szantażować mnie ich uwolnieniem. W każdym razie ani ja nie użyłam paralizatora, ani weterynarz nie użyła środków usypiających na bizony, które kazałam jej przygotować. 
Miałyśmy jedynie drobny incydent z Rychem, bo się zaparł tak felernie, że przy okazji mi się wbił pazurami w skórę. 
Pani weterynarz chciała dezynfekować, plasterek naklejać, ale jej powiedziałam, że na kurtce będzie głupio wyglądał i że prawie nie widać śladów. Ucięłyśmy sobie też rozmowę o wyjątkowości moich kotów, o tym że są niezwykle cwane i inteligentne. 
Nic nie potrafią.
A przepraszam, Rychu dzięki swoim zaburzeniom jaźni potrafi aportować. 
Za to pani weterynarz opowiadała mi o kotach, które korzystają z ludzkiej toalety. Niesamowite normalnie. Wczoraj cały dzień spędziłam próbując je uczyć, bo już mam dość tachania co chwilę po 10l tego pieprzonego żwirku, o sprzątaniu kuwety nie wspominając. 
Oczywiście poniosłam sromotną klęskę, ale się nie poddaję. Zmieniłam po prostu taktykę i kupiłam im fajki i Playboya i czekam na sukces (tak liczę się z tym, że nie zawsze będą trafiać, w końcu to samce).  

Przez to całe pisanie o kotach zachciało mi się chińszczyzny. Pomijam już, że nie mam w domu, a nawet gdybym miała i tak bym nie zjadła, bo to by zrujnowało moją dietę, a znowu schudłam 200g w tydzień. I powiem Wam, że widać kolosalną różnicę. Teraz to już nawet nie mogłabym modelką zostać, bo jak mi te 200g ubyło,to się obawiam, że snop światła mógłby mnie zmieść z wybiegu. 
A wracając do chińszczyzny, wiecie jak to jest, minuta w buzi, kilka godzin w żołądku i na lata w dupie i w udach. Nie ma bata, nie zmarnuję se kariery. 

Muszę się za to pochwalić, że mam w domu wiekowe trunki.
Wczoraj jeszcze nie byłam tego pewna, ale ostatecznie uznałam, że jak się w szafce znajdzie zapomnianą wódkę po roku, to można ją zakwalifikować do wiekowych trunków, no nie? 
Zostawię sobie zatem mój wiekowy trunek na sobotę. Teść ma nas odwiedzić. Nie wiem co się stało, bo to już z trzeci raz w tym roku. Chyba się starzeje i robi się sentymentalny. W każdym razie wódka mi się przyda. I nie, nie zamierzam nikogo nią częstować. Zamierzam za to wypić najmniej 7-8 kaw, przygotowanych cichaczem w kuchni. 
Tylko do żarcia nie wiem jeszcze co zrobić. Wszystko komplikuje fakt, że Stifler lubi swój bębenek. A taki fajny byłby z niego tort.  


Na koniec mam dla Was małe ogłoszenie parafialne i zarazem małą prośbę- jako, że zaczął się naprawdę intensywny okres w moim życiu przypuszczam, że póki to wariactwo się nie skończy głównym źródłem informacji "co u nas" stanie się facebook. Do bloga wrócę jak będę na miejscu, czyli trzymajcie kciuki, aby było to w okolicy Świąt. 
Jednakże jakbym się za długo nie odzywała- nawołujcie, wszak wszyscy wiemy jak skończyła Hanka Mostowiak. 




99 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki, żebyś jak najszybciej miała za sobą te przeprowadzki kotów i kartonów. Zazdroszczę Ci nawet trochę jaj, które musisz mieć zeby do tego stopnia życie na głowie postawić. Darz Bór! Będę czujna na fejsiku. Pozdrów Elkę i wydrap BKS LECHIA w czerwonym autobusie, poczujesz się jak w domu. :p Pozdro, Yuka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Yuka serdecznie za wsparcie, doceniam:*

      Usuń
    2. I gdzie się podziała alusia? Jakoś się do komentów w tandemie przyzwyczaiłam :p alusiuuuuu!

      Usuń
    3. Raz, dwa, raz dwa... sprawdzam dostęp! Chyba się udało :p

      Usuń
  2. Kotom trza uszyc majtki. Na szelkach, bo kazde inne zgubia w locie. Acha, i koniecznie wydlubac otwor na ogon, bo czym by merdaly po zobaczeniu pana po tak dlugim rozstaniu?
    I kto to jest Ewelina Lisowska?
    A w ogole to czym udajesz sie na emigracje? Samolotem jednak, czy czyms innym. Nie zapomnij po drodze o regularnych zbiorkach z odliczaniem: troje dzieci i dwa koty, razem daje piec. Ty szosta! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znasz Lisowskiej ? - to piosenkarka - widzę że syn jest jej fanem.Młoda gwiazdka nie dawno odkryta nawet nie żle śpiewa :)

      Usuń
    2. Ja to, qrna, Fogga znam. I jeszcze Czerwone Gitary i Trubadurow, a nie jakies Eweliny. Inna Lisowska ostatnio pijana jezdzila. :)))

      Usuń
    3. Jak zwykle uśmiałam się jak cholera,że z tego wszystkiego zapomniałam o bólu głowy,który dokucza mi od rana .Nie znam się piosenkarkach młodego pokolenia ,ale ponieważ mam wnuki,a zwłaszcza jednego,który interesuje się muzyką ,ma kilka swoich ulubionych polskich piosenkarek w tym właśnie Ewelinę Lisowską ,stąd też znam( o ile tak to można określić) jako tako jej piosenki.Mało tego byłam właśnie z owym wnukiem na jej koncercie.Śpiewała na żywo,była przesympatyczna ,po koncercie rozdawała autografy i każdy kto chciał mógł sobie zrobić z nią zdjęcie.Wyszła normalnie do ludzi ,nie gwiazdorzyła,przemiła drobniutka i ładniutka osoba.Ja też znam Czerwone Gitary,Trubadurów,De Mono,Blu Cafe,to trochę inna muzyka,Ewelina to taki bardziej nowoczesny rock,a i tak z przyjemnością wysłuchałam jej całego koncertu.

      Usuń
    4. Pantero, samolotem lecimy. Koty jadą najprawdopodobniej z Maćka kumplem autem. Liczyć będę na pewno. Wiesz, jak to ze mną jest- jak nic nie zgubię, to zepsuję;))) A Czerwonych Gitar to ja słuchałam za małolata na adapterze. Martwić byśmy się zaczęli jakbyś miała autograf Mojżesza;)

      Proszę, Retro jaka obeznana:) Pewnie nam wciska, że jest taka poukładana, a tak naprawdę to znana raperka;))

      Anonim, no proszę, to zupełnie jak na koncercie, na którym był mój syn:)))

      Usuń
  3. Mam nadzieję, że tego Playboya to z kocicami, a nie z ludzkimi kociakami kupiłaś? A fajki z kocimiętką? Bo jak nie, to na efekty długo będziesz czekać :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, laski na okładce miały wąsy w każdym razie. Sama nie wiem, czy to koci, czy ludzka wersja dla ubogich;)

      Usuń
  4. o Matko! dlaczego ja tu trafiłam dopiero dziś?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż to skandal! Trza było udawać, że czytasz od dawna, tyle że nieśmiała jesteś;)
      Uwierzysz, że z 10 minut zachwycałam się Twoim nickiem, zanim się kapnęłam, że przemęczona jestem. Przeczytałam: Pani Pierdolnik:) Jeszcze se pomyślałam , że ma dziewczyna jaja:) Ale żeby być Panią Rolnik, też chyba trzeba jaja mieć, nie? ;)

      Usuń
    2. No ale ja niedomyślna.....no nic juz udawać nie będę bo po potokach...pierdolnik to nie pasuje bo pedantyzm mam we krwi a co do rolnika i jaj...tak posiadamy dwa w domu nie moje do końca a jednak moje, i 80 dziennie w kurniku znajduję... Także tak Kochana jaja mam! Pozdrawiam

      Usuń
  5. no to ja biegnę wszystkich uprzedzić, że TORNADO NA WYSPY nadciągaaaa......ja pierdziele, będzie się działo....:-D Cameron jak nic poda się do dymisji, ale to akurat jak znalazł, pewnie spodoba Wam się w go mieszkaniu pod Numerem 10..:)

    Powodzenia! Cycki w dłoń i do boju!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam TORNADO, zaraz. Wolę jak się o mnie mówi bardziej przyjacielsko, jak moi znajomi, np. "cholera" albo "dżuma" ;) Cycki sobie już dawno zarzuciłam na plecy, żeby mi się nie majdały pod nogami, jak będę porządek na tych wyspach robić. Z tą polsatową polonią, rzecz jasna ;)

      Usuń
  6. Nie ogarniam jak to wszystko ogarnęłaś. Ale teraz to masz już górki. A Święta to będziecie mieli niepowtarzalne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko w trakcie ogarniania i powiem Ci, że to tak tylko z zewnątrz sprawnie wygląda, tymczasem mam tu Meksyk, Sajgon i Kongo w jednym. Świąt się boję- na kartonach, przy kartonach, obok kartonów. Jak don Żulany;)

      Usuń
    2. No to przecież pisze, że będą niepowtarzalne :D

      Usuń
  7. Mojej siostry kot podobno siura do kibelka. I kupkę wali też. Podobno. Chciałabym to zobaczyć, hehehe!
    No teraz to dopiero będziesz miała urwanie głowy. W sumie to i tak bardzo szybko i sprawnie wszystko załatwiłaś. Mój szczery podziw.Tylko nie chudnij więcej bo w tej Anglii Cię na leczenie anorektyczne do psychiatryka wezmą :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wchodzisz do toalety, a tak kot z kibla "mówiłem, kurna, ZAJĘTE!!!" :))))
      I właśnie chodzi o to, że jeszcze wszystkiego nie załatwiłam, ale załatwię, jakem nietypowa.

      Usuń
  8. Ale się nazbierało różności. (nie)typowa- jak już nic nie napiszesz przed wyjazdem to później nie damy rady ogarnąć nowych wieści. Tak, czy inaczej - wieci niech będą tylko dobre.
    P.S. starszy jamnik jak jest mokro to potrafi się na spacerze tylko wysikać a potem wchodzi do domu i sra na klatce schodowej - o !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mariusz, ja se chyba dyktafon kupię. Będę tak chodziła z nim przy buzi i mruczała: i napisać, że widziałam się z Hugh Laurie. I że na kawę do Elki idę. I że napisała o mnie Virginia Woolf. A nie, ona nie żyje ;)
      Powiedz temu jamnikowi, że świnia z niego.

      Usuń
  9. To widzę, że u Ciebie przeprowadzka nabiera tempa!
    Na tym zdjęciu wyglądasz faktycznie na niepełnoletnią, więc nie dziwią mnie zaczepki Don Żulana :))).
    I jako ostatnie dodam, że z przyjemnością bym Cię zobaczyła, jak całe to mienie nadajesz na różne środki transportu a siebie, koty i dzieci pakujesz do samochodu.
    Ojejku, żebym i ja niedługo mogła być w trakcie pakowania...
    Całusy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie gadaj, że myślałaś, że to ja. Toć kurna myśmy sie na żywo widziały! :)))))
      Wierz mi, że nie chciałabyś mnie zobaczyć teraz, przed tą całą przeprowadzką. Moje koty bawią się od pewnego czasu kłębkami...moich nerwów;)
      Trzymam kciuki za Ciebie Iw, żeby wszystko poszło po Twojej myśli (i to jak najszybciej). Buziaki :*

      Usuń
  10. Pragnę zauważyć, że w szale pakowania zapomniałaś Siorka o istotnej rzeczy: o kartonie, szczepieniu i paszportach weterynaryjnych dla mnie:)))))
    A pampersy kocie to proponuję pinezkami przymocować :)) Podobno pomaga - podobno:) Trzymam kciuki i poślady zwarte za powodzenie misji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie zapomniałam. To Ty zapomniałaś. Ściągasz mnie do USA, jak już będziesz miała tę wizę;)
      Pinezki- takie proste i takie genialne!
      Że też na to nie wpadłam:)

      Usuń
    2. Siorka masz jak w banku: ) a że przy moim szczęściu będzie to za jakieś 40 lat to już dzisiaj kupujemy balkoniki :)

      Usuń
  11. Nietypowa trzymam kciuki:)))Powodzenia I mam nadzieje ,ze jak juz bedziesz slawna I bogata w tej Anglii czy innym krolestwie ,to nie zapomnisz ze my tu w kupie za ciebie kciuki trzymalismy:)))Dorusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorusia, nie zapomnę. Nawet nie wiesz, jak ta Wasza wiara we mnie, w nas, mobilizuje mnie do działania i zagrzewa do walki o, mówiąc nieco patetycznie, nasze lepsze jutro. Kurde, strasznie mnie też wzruszają te Wasze pozytywne fluidy pod postacią trzymanych za nas kciuków. Dzięki serdeczne

      Usuń
    2. Nietypowa tez to przechodzilam,ale wiem ,ze bedzie dobrze:))))Juz sie nie moge doczekac twoich relacji z pierwszych dni na emigracji:)))Dorusia

      Usuń
  12. Trzymam kciuki żeby wszystko dobrze się ułożyło. Jesteś fajną kobitką - dasz radę. Powodzenia dla całej rodzinki z kotami na czele. I czekam na wieści. Trochę mi smutno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Retro za wsparcie i ciepłe słowa. Jak tylko będę mogła na pewno napiszę, czy tamta trawa bardziej zielona, a to ich kapryśne, pochmurne niebo bardziej błękitne;)

      Usuń
  13. Podziwiam sprawność w działaniu. I trzymam kciuki! Niech wam ta emigracja na dobre wyjdzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś Ty, Sollet, mówiąc delikatnie latam jakby mi się dupa paliła. Mam jeszcze milion różnych formalności do załatwienia, spraw do zamknięcia, stale coś nowego wypływa i cały czas się boję, że z niczym nie zdążę. Także trzymaj kciuki, proszę, bo jestem bliska zawału ;)

      Usuń
  14. Zadamawiaj się szybko i wracaj pędzikiem - do pisania;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zadomowię się i wrócę- do pisanie ;)))

      Usuń
    2. no i dobrze, że jesteś;)))

      Usuń
  15. Matka jak to ty na tym zdjeciu to lepiej i sobie jakis dowod wyrob, bo w Uk nieletni mniej zarabiaja.,..:)
    No i trzymaj sie, nie rozpij z zalu ze Pl opuszczasz, no i przez te kartony ...
    Serdecznie wspolczuje!
    Ale potem juz bedzie fajnie, zobaczysz. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś Ty, to Ewelina Lisowska, niemal o dychę młodsze dziewczę. Bez obawy z moimi zmarszczkami mimicznymi mnie się nie da uznać za nieletnią. Postaram się nie rozpić, ale nic nie obiecuję ;) Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  16. upewnij sie, ze nie potrzebujesz specjalnego badania krwi. Przy wyjezdzie do UK ja takowe dla kota potrzebowalam - w przeciwnym wypadku kwarantanna

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To badanie krwi na przeciwciała, robione w Puławach bodajże obowiązywało do 2012 r. Wyjeżdżałaś przed 2012, prawda? Teraz to ponoć je znieśli i wystarczy samo zaświadczenie o szczepieniu, tak przynajmniej twierdzi "moja" weterynarz. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  17. Kochanie bilety kupiliscie? koty masz the best.
    Buzka Ewa

    OdpowiedzUsuń
  18. O rany - nie zazdroszczę . U mnie tez cyrk ale innego rodzaju i aż mi się dusza
    rwie,żeby mieć taka reise fiber jak Ty..

    OdpowiedzUsuń
  19. Witaj, dziękuję za zaproszenie, na szczęście udało mi się je przesłać sobie na odpowiednie konto, ale na to inne, zawodowe, dostaję powiadomienia - już sześć! :)
    Może teraz się skończy... w razie co odwołaj proszę tamto zaproszenie albo coś. bo przypomnienia się rozsyłają jak jakiś wirus... :)
    A w ogóle to czemu zamknęłaś bloga?
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  20. Melduje, ze jestem i dziekuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha, a ja Ci wysłąm maila, żebyś się tu wprosiła ;PPP

      Usuń
  21. Dziekuje za zaproszenie :-) Przyjelam I chyba sie udalo bo jestem! Mam nadzieje ze wszystko idzie wedlug planu Aniu I juz niedlugo bede mogla podskoczyc do Ciebie na salony z Jamesonem, Walkerem I Daniellsem :-) Pamietaj tez o tym numerze awaryjnym, wystarczy wyslac smsa o tresci "ratuj". Pozdrawiam was cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  22. Wielkie dzięki, że mnie dopuściłaś do stada. Znaczy Stada, bo grono szacowne jak-nie-wiem-co.
    Chwilami smutno mi było, ze mi się wyświetla, że nie mam uprawnień do czytania Ciebie...znaczy tego co piszesz. Teraz lecę nadrabiać zaległości w czytaniu, bo zdaje mi się przeoczyłam, że zmieniasz miejsce do życia. Nie żal Ci, że Jarek od Kaczyńskich utraci wpływ na Twoje życie? Nie zrekompensuje Ci tego fakt, że Cameron umie chodzić jak każdy, wymachując rękami na przemian.
    Jednak skoro koty masz w kartonach znaczy klamka zapadła. Pozostaje powiedzieć: szczęśliwej drogi - już czas. Wielu tutaj mówi, że trzyma za Ciebie kciuki. Ja nie trzymam. Tak robię, gdy mam wątpliwości czy się komuś uda. A Tobie uda się na bank.
    P.S. Od 5 dni jestem babcią ;-))))) Zajebista sprawa!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  23. dzieki za zaproszenie I do zobaczenia wkrotce :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zante, gratuluję!!!!!!!!!

    Całej reszcie dziękuję za przyjęte zaproszenia. Doceniam i to, że jesteście i Wasze wsparcie. Jeszcze raz dzięki wielkie (lepszą mowę, w której o Was wspomnę wygłoszę przy odbieraniu jakiegoś Nobla z dziedziny bliżej nieokreślonej, czy coś;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, weź nie bądź taka skromna! Wczoraj słyszałam, że Time zaproponował kandydaturę Kim Kardiashan do konkursu na najbardziej wpływowych ludzi świata... Na Twoim miejscu kandydowałabym we wszystkich kategoriach Nobla- w którejś na pewno się na Tobie poznają. A potem będziemy myśleć, którędy wcisnąć Cię do tego całego Time... Zresztą, co ja tu w ogóle bredzę- wtedy Time przyjdzie sam!

      Usuń
  25. ufff załapałam się i ja ;-)
    dzięki wielkie :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Miałyśmy małe problemy techniczne (co dwie blondynki to nie jedna), ale jestem i ja!
    Szczerze mówiąc, to nie wiem od czego zacząć, no bo tak... Zawsze miałam tendencję, żeby wzorować się na mądrzejszych ode mnie, to tak sobie wymyśliłam, że i chyba na nas pora, żeby się z tą ulatniać. Zaczęłam pracować nad Marcinem (dla Niego abstrakcją jest przeprowadzka do innego miasta, więc rozumiesz...) ale jak czytam ile jest zachodu z wywozem kotów z kraju, to myślę sobie- nie będę się spieszyć- świnki morskie, bez których Eliza nie wyjedzie, żyją podobno ok 6lat... Dokładnie tyle czasu mam, żeby przekonać Marcina, że tu naprawdę jest chujowo i nie wystarczy cieszyć się, że ma się pracę...

    OdpowiedzUsuń
  27. "Pan" od króliczka... Czytałam w książce Moniki Jaruzelskiej, że im wyżej facet w hierarchii mafii, tym mniejszego ma psa. Gościu z królikiem to już musiał być szefem wszystkich szefów chyba :)

    OdpowiedzUsuń
  28. jestem, kochana:)
    odpisałam Ci na maila !!!!
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  29. No to jestem. Dziękuję za zaproszenie:)
    Dzięki Vik za wiadomość:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ouh yea jyz jestem. Dalo rade.
    Buzka

    OdpowiedzUsuń
  31. Jezdem, jezdem! Witam fszystkich. :)))
    Dziekuje, Aniu :***

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja tesz witam w podziemiach
    I czujem siem wyrozniona. :)
    Aniu, :***

    OdpowiedzUsuń
  33. Melduję się, dziękuję za zaproszenie
    Aniu :*
    witam Wszystkich :)
    Dziękuję Viki za wiadomość :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Witam sie I ja:))Dorusia

    OdpowiedzUsuń
  35. Odnotowałam Twoje odwiedziny - pisz szybko, co u Was!!!!!!!:));*

    OdpowiedzUsuń
  36. U nas nic nowego kochani, zawieszeni nadal jesteśmy- jedną noga tu, a jedną już tam. Jak się coś wyklaruje, to się odezwę, a Wy trzymajcie kciuki, bo myślę, że to już wkrótce;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale bajki opowiadasz:) kurde jak to przed przeprowadzka nic sie nie dzieje? Musi sie dziac a zwlaszcza u Ciebie.
      Kciuki 3mam od samego poczatku!!!

      Usuń
    2. Juz mnie rece bola od trzymania kciukow:)))Dorusia

      Usuń
  37. Nietypowa Ty uwazaj zebys we wlasnej dupie nie zginela jak tak latasz w kolko:)))
    Trzymam kciuki, ale Ty to wiesz:***********

    OdpowiedzUsuń
  38. Dzięki za wyroznienie, normalnie czuje się jak Lady D przyjęta do rodziny królewskiej. I jakoś przeoczylam zamknięcie bloga dla zwyklakow, gonie w robocie jak pies za suka z cieczka i osleplam na resztę.
    Żelaznych nerwów Co życzę, Nietypowa!

    OdpowiedzUsuń
  39. Ale... To gdzie Wy teraz jesteście? Jeszcze "tu" wszystkie kłódki domykasz, czy już "tam" rozsiewasz czar blondynki świeżo importowanej? Bo ostatnio gdzieś czytałam, że poprawił się PR Polaków na Wyspach i pewna byłam, że oto pierwsze skutki Twojej przeprowadzki :-) I ja serdecznie dziękuję za kartę członka (a mówią, że to epitet :-) ), no bo smutno by było stracić możliwość śledzenia losów Rodzinki Nietypowej.

    OdpowiedzUsuń
  40. Aniu Nietypowa :) Czasami życie odwraca się do góry nogami ale trzymam kciuki, że już za Tobą są " wielkie manewry". Pisz co tam i jak tam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  41. odebrałabyś telefon, coooo ? :P
    zadzwonię wieczorem, może mi się uda w końcu dodzwonic ;P

    OdpowiedzUsuń
  42. Ania, jestem. Myślę o Was, czkawki nie macie?! Ściskam mocno.

    OdpowiedzUsuń
  43. Nietypowa ,jak tam ????Dorusia

    OdpowiedzUsuń
  44. Dziewczyny, wytrzymajcie jeszcze tydzień, góra dwa i napiszę Wam już relację z Buckingham Palace ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to powiedz krolowej, ze nie ma 5-ciu lat, i, ze broszka i korale na raz to trochem za duzo, bo od dawna mnie to razi, to wreszcie ktos jej powie. ;)

      trzymjacie sie! :*

      Usuń
    2. Lola, padłam :))))))

      Ania, ja tam chcę wiedzieć tylko jak koty :)
      Buziaki!

      Usuń
    3. Lola, ale ona w UKeju jest ta Krolowa, to moze tam tak wolno:)))

      Usuń
    4. moze, moze elity w UK tak maja. Jak nam Ania fotke z UK wrzuci i bedzie miec broszke i korale to bedzie znak, ze juz sie zaaklimatyzowala. ;)

      Usuń
  45. Tam myslalam ,ze zamiast pisac nam tu co I jak to sie tam lansujesz po tych palacach:))Dorusia

    OdpowiedzUsuń
  46. Dziękuję :))))
    Ide nadrobić zaległości ☺

    OdpowiedzUsuń
  47. Ania, czekam na Wasze odwiedziny:)
    Zadzwon

    OdpowiedzUsuń
  48. Ania zabłądziłaś w tych komnatach ? :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Kochani, przepraszam ,że nie odpisuję ani na komentarze, ani na maile.
    Elka wydzwania, pierniczy o tej herbatce, a ja jej mówię, że jeszcze chwila, ale teraz naprawdę nie mogę gadać, bo mam urwanie dupy. W końcu jutro się z nią zobaczę...i z Maćkiem też;)
    Trzymajcie kciuki, jak zwykle;)
    Choć szczerze powiem, że z takim poziomem desperacji, jaki obecnie posiadam nawet ,gdyby samolot został porwany, zobaczycie w wiadomościach jak napierdzielam porywacza z dyńki (z godnością rzecz jasna, filuternie odrzucając włosy i trzepocząc nieco nerwowo rzęsami) oraz krzyczę "o nie, sukinsynu, nic nie stanie mi na przeszkodzie do Buckingham!!";)))) Maciek nie ma jeszcze internetu w nowej chacie, toteż w razie czego -zdrowych makaronowatych Świąt. Relacja, jak tylko będzie to możliwe;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uffffffff! Żyjesz. I z moich obliczeń wynika (wiesz, ta matematyka...), że jesteś już na miejscu. Jupi! Uściskaj Elę, Kate, małego Georga... No i jak się w końcu spotkasz z Maćkiem, to Jego również.
      Ania, tak się cieszę!!!!
      Pisz jak tylko będziesz mogła.
      Ściskamy Was mocno!!!

      Usuń
  50. No to lecisz! Wyląduj szczęśliwie i pokaż tym tam za Kanałem, co jeżdżą po złej stronie drogi, jak Matka Polka potrafi zawojować świat. I uważaj, jak będziesz witala się z Maćkiem - żebyście czasem nie siali zgorszenia wśród lokalnej ludności! Szczęścia i pięknych, rodzinnych Świąt! :-)

    OdpowiedzUsuń
  51. Aniu bedzie dobrze najwazniejsze,ze bedziecie razem nieustajaco trzymam kciuki.Dorusia

    OdpowiedzUsuń
  52. Anus, wesolych Ci zycze, wbrew wszelkim niesprzyjajacym okolicznosciom! ♥

    OdpowiedzUsuń
  53. Pięknych, spokojnych i radosnych Świąt! A w nadchodzącym roku niech Wam los i potwór spaghetti będą przychylne! Niech zacznie się czas Spełnionych Życzeń! Odwagi, sił, determinacji, miłości i wzajemniego wsparcia oraz wielu pomysłów na życie, wielu nowych przyjaciół i wszelkich sprzyjających okoliczności dla Całej Rodzinki Nietypowych!

    OdpowiedzUsuń
  54. Aniu wszelkiej pomyslnosci I spokojnych swiat z rodzina w komplecie:)))Dorusia

    OdpowiedzUsuń
  55. Aniu, nieważne, czy dziś zajadacie się makaronem, czy karpiem- ja i tak życzę Wam cudownych świąt, takich symbolicznych- pierwszych TAM. Niech będą początkiem wszystkiego, co najlepsze. Niech przyniosą wiarę, nadzieję i miłość ( i wcale, a wcale nie mam tu na myśli niczego, związanego z kk :))
    Trzymajcie się Kochani. Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  56. Kochana Ty juz tam czy jeszcze tu?
    mam nadzieje ze sylwester to na pałacu spedzac bedziesz.

    OdpowiedzUsuń
  57. Moge czytać bez końca ! Jestem pewna że do rana oblecę całego bloga od dechy do dechy. Mistrzostwo

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...