czwartek, 16 października 2014

Górna lewa trójka...czyli sadystyczne pogotowie dentystyczne w Gdyni

Nigdy nie miałam problemów z zębami.
No dobra, są krzywe.
Nosiłam przez jakiś czas aparat, jak byłam mała, ale brat wołał na mnie "terminator" i "glebogryzarka", a ojcu robiło się niedobrze jak wyciągałam przy nim te swoje sztuczne dziąsła z szynami więc przestałam go nosić równie szybko, jak zaczęłam.
W sumie mała strata i tak by z tego nic nie było, gdyż stomatolog kazał mi go wkładać na noc, a matka kazała na noc wyjmować, bo się bała, że się przez sen uduszę.
W tym domu widać nie miałam szans na prosty zgryz.

W naturze istniała jednak do niedawna równowaga- może i miałam zęby brzydkie, ale równocześnie miałam je zdrowe. Strach przed dentystą był dla mnie pojęciem nieznanym, bo do 29 roku życia dentysta nie robił przy moich zębach nic, poza rutynowym przeglądem. W zasadzie to ja nawet nie miałam swojego dentysty. Szłam na ten przegląd wtedy, jak mi się przypomniało i to do takiego lekarza, który był najbliżej.
Żadnych tuningów, zero ubytków, kamienia, paradontozy i innych pojąć mi nieznanych.
Kiedyś.
Wszystko zaczęło się wtedy. Zrobiłam wówczas porządek z tym zębem i odetchnęłam z ulgą. Choć moje życie zmieniło się o 180 stopni. Nic to, że w tym samym czasie urodziłam trzecie dziecko.
 Ja przede wszystkim poznałam, co to znaczy ból zęba.

No i dobre trzy tygodnie temu powtórka z koszmaru.
Wstałam sobie w jakąś przeciętną środę rano, a tu wzięła skurwysyńska lewa górna trójka i się ukruszyła. Tak sama z siebie.
Mnie już kiedyś jeden dentysta powiedział, że mam niedorozwiniętą ósemkę, ale że i trójka za normalna nie jest- tego nie wiedziałam.
Podeszłam do lustra. Wyglądałam świetnie. Nawet z tym ukruszonym zębem. Zresztą takie tyci- tyci mi się ukruszyło, powiedzmy 1/20 całości, ale od tamtej chwili zaczęłam oswajać się z myślą, że znowu trzeba będzie się wybrać do stomatologa.
I to znowu nie na przegląd.
Wiecie, w mojej głowie, jak zakiełkuje jakaś myśl to ja, jako opanowana i inteligentna osoba, potrafię to szaleństwo stłumić. I to nie tak, żebym myślenie tłumiła, choć i to się zdarza. Chodzi o to, że ja muszę taką myśl rozpracować, przeanalizować dokładnie w te i wewte.  Później zobaczyć co mają do powiedzenia na ten temat w National Science i Klubie Miłośników Chomików Dżungarskich. Poradzić się przyjaciół, przespać się z nią kilka, a czasem kilkaset nocy. I wszystko po to, aby pewnego dnia, czyli zawsze wtedy jak mam syf w chałupie i powinnam gruntownie posprzątać, wstać i powiedzieć
- To ja już wolę do dentysty
I dlatego właśnie wykręciłam numer Centrum Stomatologicznego w Gdańsku, po czym ustaliłyśmy z przesympatyczną recepcjonistką, że pani doktor będzie równie miła, że nie oglądała "Piły", nie podpisała deklaracji sumienia, nic nie wiadomo, żeby była dominą w jakimś klubie sado-maso i takie tam standardowe uwagi, co do wyboru stomatologa.
Ustaliłyśmy również, że przyjmie mnie w najbliższą środę.
A dalej to już nie pozostawało mi nic, poza czekaniem na datę wizyty.
W syfiastym mieszkaniu, ale przecież się nie rozdwoję.

We wtorek, czyli w przeddzień jednak zaczęło dziać się coś, czego nie brałam pod uwagę
Napisałabym, że poczułam ból zęba, ale to tak jakbym napisała, że Donald Tusk mijał się czasem z  prawdą. A wszyscy dobrze wiemy, że Donald łgał jak pies. I tak też ząb nie bolał tylko nakurwiał. Wybaczcie, o ludzie wrażliwi na moją ekspresję językową, ale co właściwie miałabym napisać? Że mnie coś przy dziąśle gilgało?
Zresztą próbowałam pisać tę notkę, niczym Mickiewicz, ale mi wyszło tylko "onegdaj wieczorową porą poczułam boleść okrutną, coś jakbym obuchem w czerep dostała, a nakurwiało straszliwie"- jak widzicie sami, nie jestem w formie. Zresztą zawsze mówiłam, że mnie cierpienie nie uszlachetnia.
Zatem tu się zatrzymamy na krótki instruktaż rozróżniania faz bólu zęba.
Otóż jest: ćmienie- tępy ból- ostry ból- napierdalanie- nakurwianie.
I tak odpowiednio: ćmienie i tępy ból się ignoruje, przy ostrym bólu gryzie się goździki i żre apap, licząc, że kiedyś wreszcie na coś pomoże. W fazie bólu ostrego żremy ketonal/tramal/pyralginę, a czasem wszystko na raz. Ignorujemy uwagi matki, która radzi przyłożyć do bolącego zęba gazik nasączony 92% spirytusem. Ignorujemy również jednorożce, które pojawiają się po spożyciu tramalu. Natomiast w ostatniej fazie bólu ignorujemy wszystko inne, przekraczamy pewien próg w naszym umyśle, uruchamiają nam się ponadludzkie zdolności i tak na przykład krzycząc biegamy po ścianach.
Jest to terminologia niemal medyczna, także możecie zapamiętać.
Ja osiągnęłam ostatnią fazę bólu. Dalej było już tylko niekończące się cierpienie, inaczej zwane "Moda na sukces". Wytrzymałam tak do 19, po czym zadzwoniłam do moich rodziców i powiedziałam, że jak wiadomo kodeks Hammurabiego mówił "oko za oko, ząb za ząb", natomiast kodeks dentystyczny mówi "oko za oko, ząb za trzy stówy",  a że Maciek krótko za tą granicą siedzi, wybiorę opcję za friko- pogotowie dentystyczne.
W Gdyni, na Żwirki i Wigury.

Mama została z dziećmi, a ja z ojcem pojechałam do szpitala. Rejestracja przeszła gładko- pani spojrzała na mnie i zanim zdążyłam się odezwać powiedziała
-Z zębem prosto i na prawo.
I tam też z tatą poleźliśmy.
Zdjęłam kurtkę i obczaiłam, że przed nami w kolejce czekał już jakiś facet, wtedy jeszcze uśmiechnięty. Uśmiech mu zrzedł, gdy zobaczyliśmy JĄ. Panią, że tak zażartuję, doktor.
Coby Wam wyobraźnia lepiej wizualizowała, to opiszę ją Wam z wyglądu.
Oglądaliście "Dynastię"?
No. To wyglądała dokładnie jak trzykrotnie starsza siostra Alexis, tyle, że w pinglach.
 Macie tak czasem, że dosłownie widzicie jak na widok kogoś czarne koty spluwają przez lewe ramię? Taki szósty zmysł, który każe Wam z niewiadomych przyczyn trzymać się od kogoś z dala? Bo ja tak mam. I gdyby nie bolało tak bardzo, jak bolało, to w tym momencie właśnie bym spierdzieliła. Z godnością, rzecz jasna, rzucając coś na odchodnym o włączonym żelazku, czy odkręconym gazie. Jak zawsze.
Zresztą, mili moi, w sumie nie ma się co wstydzić. Ja miałam kiedyś koleżankę dentystkę i od niej wiem, że twardziele do dentystów nie chodzą. A przynajmniej u niej nigdy żaden twardziel nie był.
W każdym razie mój szósty zmysł nazwał ją Elżbietą Batory, ale postanowiłam go zignorować i rozsiąść się wygodnie na niewygodnych krzesłach, aby zapomnieć o bólu zęba czytając ścienne plakaty o chorobach uzębienia. W tym samym czasie do poczekalni wszedł młody chłopak, który wyglądał z jednej strony twarzy jakby go nastrzyknęli kwasem hialuronowym od oka po brodę. Powiedział
-dobywieczu- i usiadł tuż przy mnie.
W tym samym momencie otworzyły się drzwi i pierwszy facet wyszedł z gabinetu. Wybiegł dokładnie.Wstałam celem spotkania się ząb w ząb z Elżbietą, gdy poczułam jak po drodze za rękę chwyta mnie mój ojciec.
- Jak będziesz w gabinecie, to ja pójdę na fajkę, bo nie chcę słuchać, jak będziesz krzyczała-powiedział
Chciałam się nawet słabo uśmiechnąć, ale mi przeszło jak zobaczyłam po jego minie, że nie żartuje.
Czyżby był u niej wcześniej?
Po czym ojciec, jak to ojciec, całkiem już głośno dodał
-Wezmę ze sobą twoją kurtkę- i obrzucił podejrzliwym spojrzeniem młodego chłopaka, a następnie konspiracyjnym mnie
Westchnęłam głośno i powiedziałam
-Nie, no zooostaw- po czym obrzuciłam przepraszającym spojrzeniem chłopaka i zwróciłam wytrzeszczone w pytaniu "myślisz, że przyszedł tu ze spuchniętym ryjem, żeby mi kurtkę zajumać?!" oczy w stronę ojca.
Nie zrozumiał.
-A co? Nie masz nic w kieszeniach?- spytał równie głośno, po czym dziwnie wykrzywił głowę i wbił wzrok w biednego, spuchniętego gościa
-Nie- powiedziałam stanowczo i dobitnie, po czym postanowiłam zapaść się pod ziemię. Ale zanim się zapadłam usłyszałam
-I tak ją wezmę.

Po przekroczeniu progu gabinetu, faktycznie ujrzałam Elżbietę Batory, w pochlapanym krwią fartuchu i z obcęgami w rękach.
A nawet jeśli ujrzałam coś innego, niewiele się toto różniło.
-PESEL- odpowiedziała na moje "dobry wieczór"
Wydukałam ten pesel ładując się na fotel.
-Nie mam pani w komputerze- rzekła.
-Nie wiem, dlaczego. Jestem ubezpieczona- powiedziałam z kolei ja
-Co mnie to obchodzi? To już sobie pani z NFZetem będzie wyjaśniać. Wydrukuję pani oświadczenie do podpisania....no drukuj się....drukuj się...DRUKUJ SIĘ!!!!!...i znowu się zacięło! Jak ja mam w takich warunkach pracować, co?!- po czym Elżbieta z drukarki przeniosła wściekłe spojrzenie na mnie. Wyglądało na to, że ma zły dzień. Właściwie to wyglądała, jakby w życiu miała same kiepskie dni.
Pomyślałam sobie, że może zasugeruję jej, żeby włączyła tę drukarkę, bo to stary model, widać nie zaskoczyła sama, a światełko przy on/off się nie świeci, ale po tamtym zapaleniu okostnej dentyści wzbudzają we mnie jakiś taki syndrom przetrwania, który z moją niewyparzoną japą objawia się tym, że na wszelki wypadek wolę nie odzywać.
Za to piętnaście minut klikania na ramkę "drukuj" później, w końcu odezwała się ona
-Druk pani dam do wypełnienia, w wersji skróconej. Podpisać. Dobrze. Na fotel
Usiadłam zatem posłusznie na fotelu, otworzyłam buzię, ona w nią zajrzała, uśmiechnęła się, a ja tknięta złym przeczuciem zaraz ją zamknęłam
- Może znieczulenie?- wybąkałam nieśmiało
-Nie trzeba!- była już wyraźnie zniecierpliwiona, więc postanowiłam ponownie otworzyć buzię, żeby jej bardziej nie wkurwiać.
Po czym postanowiłam zamknąć ją szybko ponownie.
Dokładnie w momencie, gdy zobaczyłam jakie trzyma w ręku wiertło
- Przepraszam, a pani doktor zamierza mi tym w buzi wiercić, czy może się akurat wybiera na jakieś odwierty naftowe?- spytałam drżącym głosem, który wiązł mi w gardle
-Nie gadać. Buzię otwierać

Dalej to było jeszcze
-Oooooo jaki piękny stan zapalny!
i
-Proszę mi spod lampy nie uciekać!
oraz
-Jak się pani tak będzie darła, to ja nic nie zrobię!
a także
-Co się pani tak rzuca na tym fotelu? No boli, boli, jak się ma taki stan zapalny, to jasne, że boli!
A później to już było z górki, bo postanowiłam udawać martwą, w nadziei , że mnie zostawi.
W końcu u oposów ten numer zawsze działa, widziałam na National Geographic.

-Zatruła mi tego zęba, kazała przepłukać usta i "ODSTAWIĆ KUBECZEK NA MIEJSCE!"- opowiadałam na drugi dzień mojej nowej dentystce.
-Jak to odstawić? Chyba wyrzucić?- zapytała ona
-Nie, odstawić właśnie. I ja to zrobiłam. Raz, że bałam się sprzeciwić, bo do końca wizyty trzymała wiertło, a dwa, że na świecie musi być jakaś równowaga, bo skoro ja pewnie piłam z kubeczka po gościu przede mną, to...-nie dokończyłam, bo widziałam jak pani doktor odpływa gdzieś wspomnieniami
-Mnie na studiach uczono, że jak kubeczek nie jest umazany krwią, to mamy go tylko przepłukać- powiedziała szczerze, po czym zobaczywszy moją minę szybko dodała- Ale to było dawno, w innym mieście i oczywiście się do tego nie stosuję. No dobrze, bierzmy się do roboty. Jest pani na coś uczulona?
-Tak, na jod.
-I powiedziała to pani wczoraj na pogotowiu?- spytała
-Nie, bo się zestresowałam i w sumie nikt nie spytał- powiedziałam zgodnie z prawdą
-To pięknie, bo do trucia zęba najczęściej używa się jodu.

Tak więc reasumując ODRADZAM pogotowie dentystyczne w Gdyni na Żwirki i Wigury. Gdynianie, gdańszczanie, sopocianie, mieszkańcy Trójmiasta- rozpuście wici, bo szkoda zębów, szkoda ludzi, a nie każdy umie tak sprawnie jak ja udawać martwego oposa przecież.

Ja swoją antyreklamę zaczęłam już od wyjścia z gabinetu, gdy cztery pary oczu siedzące w poczekalni zostały we mnie wbite z niewypowiedzianym pytaniem "i co? jak było?".
I naprawdę wysiliłabym się na coś subtelniejszego, ale zdołałam wydukać tylko
-Ludzie, spierdzielajcie stąd!
I widać było to powiedziane dość sugestywnie, bo wszyscy wstali i wyszli.
Ma się tą charyzmę, nie?!






P.S. Jeśli chcecie poczytać mnie nieco więcej to zapraszam już jutro do kiosku po najnowszy numer "Faktów i Mitów", no i na fejsbuczka, a jakże!
PROFIL FEJSBUCZKOWY- TU KLIKNIJ


36 komentarzy:

  1. Też miałam ból zęba i też pojechałam na pogotowie, albo ostry dyżur - jakoś tak. O !!! kurcze i też z ojcem. Byłam pierwsza a za mną 3 osoby. Pani dentystka była stara, wysoka i bardzo gruba.Zajrzała mi w paszczę i powiedziała usuwamy - Ja dygotka,biała jak ściana - nie zrobiła mi zastrzyku i chciała rwać na żywca . Jak dotknęła mnie już zaczęłam krzyczeć, jak złapała mnie mocno - kopnęłam ją w brzuch - no to ona się wkurwiła , naparła na mnie i przycisnęła mnie swoim kolanem na brzuch ........ jak wychodziłam na poczekalni nikogo nie był - chyba uciekli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobra, Twoje przeżycia jednak są gorsze. Szczerze mówiąc to brzmią trochę jak tortury rodem ze średniowiecza. brrrr...

      Usuń
    2. To było dawno miałam jakieś 25 lat , ale do dzisiaj pamietam pózniej już było ok :)

      Usuń
    3. Mi tak wyrwano bezczelnie większość mleczaków. Do dziś mam koszmary i boję się dentystów.Fakt, że były inne czasy, ale jak mam to sobie wytłumaczyć?!
      A takiego luksusu jak pogotowie dentystyczne to już ze 20 lat nie ma i z jednej strony to sobie myślę, że dobrze, bo tam zawsze jacyś sadyści byli, co potwierdza Twoja opowieść. Idź, zmroziłaś mi krew w żyłach :P

      Usuń
    4. Nie ściemniaj Retro, nie mogłaś mieć wtedy 25 lat, jak teraz masz 18 ;))

      Joasia, kurde, to Ty mi zmroziłaś krew w żyłach tą historią z mleczakami. Ale że dziecku tak? Na żywca?

      Usuń
    5. No na żywca. Jedna trzymała głowę, druga kolanem i rwała :P Miałam zawinięte korzenie i nie chciały same wypaść, robił się stan zapalne etc. no to rwali. I dziwić się, że mam traumę :D

      Usuń
  2. (nie)typowa,smiem twierdzic,ze terminologie pomylilas, a konkretnie - dwie ostatnie fazy bolu zeba. W moim przekonaniu NAPIERDALANIE jest fza finalna, co potwierdzają tez wydarzenia jakie opisalas.Gdyby NAKURWIANIE było na końcu to bys się jednocześnie WKURWILA i te KURWE (mój ojciez zawsze mowi,ze prostytutka to zawod, kurwa - to charakter) potraktowala adekwatnie.
    P.S. Wole Cie TU niż w kastrujących Faktach i Mitach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i się zgadza, ja źle potraktowałam kurwę i wyglądałam jakbym z lewej strony dostała w pysk od jej alfonsa;))

      Usuń
  3. Never ever, choćby mnie mieli kroić, ani prośbą, ani groźbą, absolutnie za żadne skarby nie dam sobie tknąć zęba wiertłem bez uprzedniego znieczulenia w dawce końskiej. Ja mam nie czuć pół gęby i kawałka ucha - wtedy niech sobie gmyrają a nawet i godzinę. Oraz bardzo dziękuję za tak sugestywny opis - właśnie się miałam zapisać na leczenie jedynki :P Chyba odroczę wizytę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze Twoje zdanie było też pierwszym moim do nowej dentystki. Później symulowałam, że znieczulenie nie działa i wszystko czuję, żeby pro forma dała mi więcej, ale się kapnęła. Pytała "nadal boli?", ja "yhy", a ona "a to ciekawe, bo od dobrych trzech minut ani razu pani nie dotknęłam":)
      Leczenie jedynki? Kanałowe może? Nie bój żaby, da się wytrzymać. (w tle słychać demoniczny śmiech)
      ;)

      Usuń
    2. Na szczęście nie kanałowe! Odpukać, splunąć przez lewe i prawe ramię - ale żaden mój ząb nie musiał być leczony kanałowo :D o czym dumnie się przechwalam. Oraz dziękuję bardzo za takie dodawanie otuchy... No ;)

      Usuń
  4. Czytając twój opis bólu zęba poczułam jak mnie boli, brałam to na trzy razy, jakoś dobrnęłam do końca.
    Jutro mam wizytę u stomatologa :), fazy bólu już przerobiłam, sponiewierał mnie gnojek niemiłosiernie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio tak sugestywnie to napisałam?
      No popatrz.
      A nawet nic nie wspomniałam o tunelu pełnym światła, który widziałam w ostatniej fazie bólu, ani o mdłościach, ani o krzyczeniu przez okno "pali się! pali się!" , aby jak już wyjrzą sąsiedzi spytać, czy nie wiedzą gdzie tu jest pogotowie stomatologiczne właśnie..;)

      Usuń
  5. Tez mam zle wspomnienia, ale to bylo dawno, jeszcze za PRL-u.
    Teraz to nawet lubie mojego dentyste:)
    Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beata, nie chcę Cię martwić, ale lubienie dentysty może być zaliczane do zboczeń ;))

      Usuń
  6. No to dobrze że stamtąd wyjeżdżasz TU. Tutaj nawet się nie pytają, od razu znieczulenie walą czy chcesz czy nie chcesz. A na fotelu dentystycznym się leży a nie siedzi. Kubeczek masz jednorazowy a do płukania specjalny płyn, a nie woda. Mimo wszystko, wolę chyba jednak ginekologa ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No - już bez przesady. U nas też są kubeczki jednorazowe i też się leży, ale Ja wolę siedzieć i nie walą od razu znieczulenia bo najpierw się pytają czy jestem na coś uczulona żebym w razie czego nie wykitowała na fotelu.A swoją przygodę opisałam wyżej i to było za PRL po zmianie ustroju nikt mnie nie potraktował bez znieczulenia a gabinety są bardzo nowocześnie wyposażone . Takie rzeczy jak opisała (nie)typowa zdarzają się bardzo rzadko . A ten płyn w kubeczku to mi wisi - obojętne mi czym przepłukuje

      Usuń
    2. Iwona A. - tu się zgadzam w 100 %. Tez wole ginekologa. Zdecydowanie.

      Usuń
    3. Ty byś pewnie była szczęśliwa jakby ktoś napisał że w polsze zęby wyrywają obcęgami, dłubią w zębach gwożdziem a popijamy woda z kibla a i niedzwiedzie chodzą po ulicy. Zacofany kraj nie to co twój he he

      Usuń
    4. Iwona, a może dwa w jednym http://www.demoty.pl/ni-w-zab-nie-rozumie-4806 ?

      Retro, no moja droga, tu akurat żeś nie trafiła http://www.limanowa.in/wydarzenia/news,17828.html :)))))))))))))))

      Usuń
    5. Ha ha - nie wiedziałam - zwracam honor :)

      Usuń
    6. Retro, tutaj sie nie pytaja czy jestes na cos uczulona bo wszystko widza w systemie, pacjent to nie doktor i wiedziec wszystkiego nie musi. Roznica jest zasadnicza - to co w Pl jest za duze pieniadze, tutaj jest prawie za darmo. Idz sobie do publicznego zakladu zdrowia z gabinetem dentystycznym z ramienia NFZ to zobaczysz o czym mowie.

      Usuń
  7. Wszystko mnie rozbolalo od samego czytania... nawet wlosy;)
    Ale ojciec wymiata:))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaa, ojciec bywa niezastąpiony- do dentysty podwiezie, kurtki przypilnuje ;)))

      Usuń
  8. Co ja Ci bede mowic:
    http://swiattodzungla.blogspot.de/2013/03/cudem-przezylam.html
    Dentysty sie nie boje, mimo takich przezyc, ale jakakolwiek krwawa operacja w paszczy prowadzi u mnie do omdlen ze strachu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pierdziele, Pantera, przy Tobie to wygląda na to, że na tym pogotowiu to ja miałam szczęście.

      Usuń
  9. Wstawka kabareciarzy jest ekstra,ale ja mam koszmarne przeżycia związane z wizytami u dentysty(a zaczęłam chodzić do gabinetu dentystycznego od 15 roku życia)nie będe opisywac ,bo nie chcę nikogo straszyć.Całe szczęście ,że to było ponad 30 lat temu,bo obecnie już na pewno jest trochę lepiej.No cóż dentysta -sadysta,okrutny zawód i jakże niewdzięczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, ża za taką kasę, jaką dentyści trzepią w prywatnych gabinetach mogłabym i sadystką zostać. Trochę też żałuję, że nie zostałam, ale z tymi krzywymi zębami miałabym raczej mało pacjentów:))

      Usuń
  10. Ja na wszelki wypadek wyszłam za mąż za psychiatrę. Dentyści wtedy lepiej traktują. Ale już się rozeszłam. Teraz nie ma to znaczenia bo pewnie przejdę na wyjmowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to by pewnie żaden psychiatra nie chciał za żonę:)
      A co do zębów wiesz co się mówi- dwa razy mamy za darmo, za trzecie trzeba płacić;)

      Usuń
  11. Jako dzieciak to ja sir balam dentysty. Trauma w podstawówce utrzymuje sie do dzis. Jak mam isc do dentysty to chodze prywatnie. po porodzie ukruszyl imi sie zab to co do dentysty. Naszczescie moje dziecie matczynego mleka niechcialo pic to se walnelam znieczulenie bo bym chyba nie wrocila do domu. Niby czyszczenie i uzupelnienie ale kuzwa swiatlo prawie widzialam. Nie wspomne o napierdalaniu. Obiecalam sobie ze nie trafie znoqu do tej samej baby bo za malo znieczulenia mi dala. I co die stalo? Musialam 8wyrwac 2mc pozniej. Zgadnijvie do kogo trafilam w innym gabinecie ta sama doktor. Noz kuzwa. Kazalam dac podwojna dawke plus taki ze byla pielegniatka taka mila i przypilnowala zebym fostala te 2x dawke ale i tak katorga byla. A najfajnie bylo jak kiedys mialam trutego zeba dala mi opatrunek taki z czyms co niby antybakteryjne bylo. Myslalam ze sie porzygam bo o wymiotach mowic sie nie dalo qtedy. Teraz vo do dentysty ide to od razu mowie ze nie chce tego howna
    ponoc mam w kij bakterii w buzi skoro nie moge tego zniesc(smaku). Popierdolilo ich chyba. Nie pale nie pije wiec moze stad mam taki zajebisty smak i wevh ze mnie to drazni.
    Ale tatusia to pozdrow bo to wspaniały czlowiek. A ciebie jako dowódcę to kazdy w tych czasach by chcial skoro wszyscy dali w noge spod gabinetu. Podzrowki i buziaczki Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, to Ty i tak masz szczęście, ja jako dorosła boje się dentysty. Choć obecna moja dentystka mówi, że jestem zdyscyplinowanym pacjentem. Nawet już się przyzwyczaiła, że próbuję gadać, jak mi zęba robi;)

      Usuń
  12. Cos mi sie wydaje, ze wyladowalas u mojej dentystki z podstawowki, wiek - trzykrotnie starsza siostra Alexis - by sie zgadzal. Babsko snilo mi sie po nocach i przyczynilo sie do mojej fobii dentystycznej, z ktorej wyleczylam sie dopiero po latach, po przeprowadzce do Holandii. Mam tu cudowna dentystke, u ktorej nawet leczenie kanalowe i usuwanie zebow sa bezstresowe. Zreszta w ogole podejscie do pacjenta w Polsce i Holandii roznia sie jak niebo a ziemia. Mialam niestety troche doczynienia z holenderska sluzba zdrowia i naprawde zlego slowa nie moge o niej powiedziec. Lekarze i caly personel medyczny traktowali mnie zawsze z wielka empatia, jak rownego partnera w rozmowie, a nie cos co dupe zawraca i czego trzeba sie jak najszybciej pozbyc, co bylo nagminne w Polsce.
    Pozdrawiam serdecznie, Agnieszka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy Twoja obecna dentystka w Holandii, gdy prosi Cię o to żebyś zajęła fotel już się śmieje, a przy borowaniu lecą jej łzy z oczu?
      Czy wydaje się, że ma powiększone źrenice, a jak pytasz ile masz zapłacić mówi "wszystko jedno"?
      I w końcu- czy to prawda, że dentyści znieczulają tam ziołem?

      pozdrawiam równie serdecznie

      Usuń
  13. Nietypowa, zastanawiam sie, czemu za kazdym razem co wchodze na tego bloga w różowo-szare kurwa serduszka, blogspot robi mi age check i czy wiem, ze contents jest adult oriented i rude :-) Jeśli idzie o przygody dentystyczne - przeczytałem o dentoprzygodzie z zainteresowaniem i przypomniały mnie się lata szkolne w pedałbudzie z gabinetem dentystycznym z którego jebało lizolem jak z odszczurzalni - była tam niskoobrotowa bormaszyna na gumo-żyłkę, która psuła dzieciom zęby. W latach dorosłych już z samych napiwków ode mnie dentystka porsze kupiła, więc wiem, co mówię. Nadrabiam nierównowagę w przyrodzie - Ty nie musisz do nich chodzić, ja raz na pół roku i parę stów zazwyczaj nie moje. Nie masz co panikować - w szkole do dentysty nie musiałaś chodzić. A tu, cóż - ostatecznie to tylko jedno spotkanie z publiczną dentystą, która swoją drogą pewno lepiej by się sprawdziła w prosektorium. Pozdrawiam - szkorbut (nick naprawdę przypadkowo w temacie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to się bardziej zastanawiam łaj musiałam Cię ze spamu wyłowić. Przecież nie chcesz mi wcisnąć nic na potencję. Czy chcesz? ;)

      A co do samego komentarza, to różowo-szare serduszka są słitaśne, toteż prawie odpowiadają mojej słitaśnej osobowości. Ejdż czek jest konieczny, coby mnie jakaś mamusia z pieluchowym zapaleniem mózgu nie pozwała, że myślała ,że to blog o dzieciach, o kupkach i ząbkowaniu, a tu kurwy i chuje latają jak skowronki, gospodyni obnosi się ze swoimi nałogami i w ogóle Sodoma, Gomora i zepsucie moralne.
      Szkolny gabinet dentystyczny mimo wszystko pamiętam (z przeglądów) i faktycznie jebało lizolem. Ale w tamtych czasach był to był zapach popularny jak Pani Walewska.
      Gdybyś chciał, aby ktoś się zajął Twoimi zębami za Chryslera 300C, to jestem do usług.
      również pozdrawiam
      (mam nadzieję) Twoja przyszła dentystka

      Usuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...