wtorek, 26 sierpnia 2014

Kryzys małżeński....czyli ja jak zwykle jestem niewinna

Z przykrością muszę stwierdzić, że źle się dzieje w moim małżeństwie.
Kryzys jakiś nas dopada po dwunastu latach czy inna menda, w każdym razie dobrze nie jest.
A rozchodzi się o klasyczny brak zaufania. Mojego męża do mnie.
No wiem, teraz połowa z Was leży i turla się ze śmiechu, bo dzięki blogowi wiecie jaki ze mnie chodzący wzór cnót, no więc jak to tak można????
Nie wiem, też nie rozumiem.

Zaczęło się od wycieczki do mini zoo. 
Okazało się ,że takowe jest w pobliżu i może warto byłoby tam się udać (tak szczerze to nie do końca jestem przekonana czy warto-zwierzęta w klatkach nie działają na mnie dobrze, ale to temat na inną notkę) . Nacykałam mnóstwo fotek, a po powrocie postanowiłam od razu przerzucić je na kompa, bo na ogół tego nie robię, zapycham pamięć, a później jak jest jakieś fajne wydarzenie, które chcę uwiecznić, to nie mogę na nie patrzeć, bo przeglądam w aparacie zdjęcia, które można by naprędce skasować. 
A to nie jest proste. 
Od kiedy w drugiej klasie siadło się niby przypadkiem na swoje wielkie, kwadratowe okulary, w czerwonej oprawce, wzrok już nie ten. I naprawdę na tak małym ekraniku ciężko dostrzec, na którym zdjęciu nie wychodzą człowiekowi wałki. Wszystkie wyglądają niby ok, a później człowiek przerzuca je na kompa i to, co początkowo nazywało się "brzuch wciągnięty, pierś do przodu, pupa wypięta, duże oczy zrobione" ostatecznie wygląda jak ciężki kliniczny przypadek pacjentki z lordozą i zatwardzeniem.
Dodatkowo ja i tak posługuję się własnym aparatem na czuja. Nie umiem robić dobrych zdjęć, a jak się staram, to robię to na tyle flegmatycznie, że u mnie nawet ślimak na fotce jest rozmazany, bo zły tryb wybiorę, a on się poruszy... 
Ale do rzeczy.
No więc przerzucałam sobie te zdjęcia, a żeby mi się nie nudziło przy okazji odpaliłam swojego bloga celem przeczytania jaka jestem boska i genialna najpierw w opublikowanym tekście, a potem w komentarzach. Normalna rzecz. Każdy tak robi. W każdym razie na to do pokoju wszedł Maciek. Spojrzał najpierw na malutkie okienko przerzucanych zdjęć, gdzie akurat mignął on ze Stiflerem i dziką świnią, potem spojrzał na duże okno bloga i zaczął krzyczeć
-O nie!! Ooooooo nie! Ja się nie zgadzam, żebyś te zdjęcia na bloga wstawiała. A przynajmniej nie te, na których jestem.
W sumie to nie miałam pierwotnie takiego zamiaru, ale skoro nalega...
-Ale o co ci chodzi? Tam i tak jest chyba z milion twoich zdjęć- spytałam, jak zwykle logicznie
-Ale nie będzie zdjęcia z dziką świnią- wydawało mu się
-Bo....?
-Bo je głupio podpiszesz- okropnie mnie tym zranił, te oszczerstwa, ten brak ufności...po tylu latach
-A jak można je głupio podpisać niby?- podstępnie szukałam natchnienia spytałam od niechcenia-Po pierwsze: ja nie podpisuję zdjęć, nie chce mi się. A jeśli już to zrobiłabym to normalnie "Eligiusza Stiflera znacie. Jest jeszcze dzika świnia i Maciek". I co w tym głupiego?!
-Na pewno???- mówiąc to zrobił takie wredne wąskie oczka, a ja przewróciłam swoimi ładnymi. A potem jeszcze raz przewróciłam, bo za pierwszym razem akurat spojrzał na telefon
-No oczywiście, że tak- odparłam urażona tą podejrzliwością

Nie wiem skąd mu się to wzięło. 
Chyba od ostatniej afery z dzwonkiem.
Nie wiem, czy Wam pisałam, ale czasem ustawiam mu dzwonek własnego autorstwa w telefonie. Jak miał np. ustawiony "Eye of the tiger" Survivor to skasowałam mu oryginał i nagrałam swoją wersję hitu. W moim wykonaniu brzmiał on jeszcze lepiej.  No na bank wiecie jak to leci:
TUT
TUT TUT TUT
TUT TUT TUT
TUT TUT TUUUUUUUT

AJ OF DE TAJGEEEEEER

No i wtedy się po raz pierwszy (w tym dniu) okazało, że ponoć "nie jesteś normalna".






Drugi raz był jakiś miesiąc temu, jak sprawdzałam czy aby na pewno mój mąż nie jest kryptogejem. Miałam taki przypadek w rodzinie. Jedna z kuzynek mojej mamy wróciwszy wcześniej niż zwykle z pracy, zastała swojego męża in flagranti. I właśnie za nim lub przed nim (bardzo nieistotne) stał nagi facet.
Wiedziona rodzinnym doświadczeniem, nagrałam więc kolejny dzwonek, w którym mówię spokojnym i opanowanym, terapeutycznym wręcz tonem:
"Jestem gejem. Wychodzę z szafy. Nie wstydzę się tego. Jestem gejem."
i tak w kółko. Zrobiłam to oczywiście, aby sprawdzić reakcję. 
No dobrze, może faktycznie niepotrzebnie jak spał pomalowałam mu w tym samym dniu paznokcie u stopy na burgundowy, a nie na "czerwony, kurwa!" jak twierdził.
Ale wiecie, to facet, można mu kolorystyczną ignorancję wybaczyć.
Poza tym jak mu nie pasowało to mógł sobie zmyć, aceton w domu jest. A nie, ten wylatuje jak poparzony w sandałkach ledwie się obudzi, a później pretensje. 
Do mnie?!
A o co?!
Burgundowy pasował idealnie. Zresztą drugą stopę miał amarantową (a nie "różową, kurwa!"), bo byłam taka rozerwana wewnętrznie i się nie mogłam zdecydować na jeden kolor. 
Zresztą co ja się będę tłumaczyć. Wy, kobiety, pewnie mnie rozumiecie i wiecie jak to jest, gdy wewnętrzny głos mówi "amarant", ale do koszuli lepiej jednak pasuje burgund.





A wczoraj chciałam z kolei sprawdzić, czy nie jest kryptozoofilem. Nie, nie miałam takiego przypadku w rodzinie, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. W każdym razie w pełnej konspiracji, siedząc w kiblu, pardąsik- będąc w łazience, nagrałam tym razem:
"Kochanie, dziękuję ci za tę noc. Długo jej nie zapomnę. Ja....ty....owca...."
Po czym pacynką Eligiusza, wydająca dźwięki zrobiłam takie BEEEEEEEE, BEEEEEEEEEE
No i teraz już sama nie wiem, bo albo to drażliwy temat, albo nie jest, bo się strasznie wkurzył. 
On twierdzi, że dość istotny jest fakt, że będąc technikiem budowlanym, licencjonowanym detektywem i ochroniarzem oraz pedagogiem resocjalizacyjnym, pracuje jako taksówkarz. A ja później wydzwaniam do niego "w godzinach szczytu". I on musi jeszcze później tych samych ludzi, którzy słyszeli "BEEEEEEE, BEEEEEEEEE" 40 minut po mieście wozić. No  cóż...


Dobra, a teraz żeby nie być gołosłowną wstawiam zdjęcia z mini zoo









No i przedostatnie, o które była cała niepotrzebna afera, bo przecież  podpiszę jak obiecałam

Eligiusza Stiflera znacie. Jest jeszcze dzika świnia i Maciek (na zdj. po lewej)




Koniec


P.S. Dziewczyny, czy któraś z Was mieszka w Holandii (spoko, nie chodzi o dostawę zioła;), Francji, Niemczech, Hiszpanii, Włoszech, no ostatecznie Skandynawii;))  albo ogólnie mieszka w jakimś fajnym miejscu na świecie (jak widzicie nie jestem specjalnie wymagająca) i mogłaby się do mnie na priv odezwać (nieco wyżej i po prawej od tego tekstu jakby ktoś nie zauważył jest pole tekstowe, które daje możliwość pisania prywatnych wiadomości, a zresztą....aanna.szczepanek@gmail.com) w celu powiedzenia jak Wam się tam na obczyźnie żyje i odpowiedzenia na moje sto pytań do..., bo wiecie jak pisałam o tej emigracji, to ja tak na poważnie. I tak sobie myślę, że może któraś chciałaby mnie za sąsiadkę (pożyczam cukier) ;)

30 komentarzy:

  1. że niby co? Szkocja nie jest fajnym miejscem na ziemi??? Ze niby co, pada? Wszędzie chyba pada, mniej lub więcej.....chociaż w sumie po co mi taka sasiadka i tak nie słodzę...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez łachy, zresztą ja tak naprawdę na co dzień wyznaję zasadę "gość w dom, cukier do szafy" więc wiesz;) Co do Szkocji, a raczej Szkotów- raz jedyny w życiu miałam okazję rozmawiać z rodowitym. Trzy minuty później okazało się, że moje twierdzenie "taaa, po angielsku się dogadam" było bardzo zuchwałe. Pięć minut później modliłam się w duchu "zdejmij pan najpierw, kurwa, tę wargę z nosa jak do mnie mówisz".
      Po tym wydarzeniu stwierdzam, z pewnością masz cholernie kiepski gust filmowy, ale za to musisz być zajebiście uzdolniona lingwistycznie:)))))

      Usuń
  2. Ja mieszkam za miedza i polecam, przy tylu dzieciach bedziesz dostawac gruby Kindergeld. ;) Pogoda jak w Polsce i nie tak mokro jak w Szkocji. Tylko ten jezyk... Ale mozna sie przyzwyczaic.
    A w ogole to Twoj slubny jakis bardzo cierpliwy, zeby nie powiedziec flegmatyczny. Moj dawno by mnie na kawalki pokroil za takie podstepy telefoniczne. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieczorem przysiądę, jak Mikrusy pozasypiają i se pozwolę Pantero pw do Ciebie puścić.
      A co do Maćka to mi się wydaje, że to kwestia równowagi w przyrodzie i przynajmniej jedno z nas na szczęście nie jest nadpobudliwe:)))

      Usuń
  3. A w Nowym Yorcku to by nie kciala?
    Cukru nie poczebujem, ale monki mnie czasem brakuje:)))
    A jak by kciala mi sol pozyczyc to koniecznie hawajskom rozowom, to jedyny roz jaki znosze:)))
    Maciek jawi sie jak aniol, mam wrazenie, ze ma cus ze Wspanialego:P:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kciała, nie kciała, akurat...a kto nie zaprasza, wizy nie przysyła i adoptować nie chce??!!! Już kilka lat się próbuję wprosić i se nawet wizytówki z moim imieniem, a Twoim nazwiskiem wydrukowałam, na wypadek gdybyś zmieniła zdanie...wiesz, jak rodzina to pełną gębą;)))

      Co do naszych mężów to w każdym razie na pewno cierpliwość mają niebiańską:))))

      Usuń
    2. Nie wyrzucaj tych wizytowek:))) Ja od 10 lat sie staram zdac ten kurs na adopcyjna matke i ciagle mnie zlewaja, ale wiesz ja sie nie poddaje:))))

      Usuń
    3. no ja myślę! O mnie warto powalczyć!
      (w każdym razie ja bym o siebie powalczyła)
      ;)))

      Usuń
  4. W ogole nie rozumiem dlaczego ten kryzys? I dlaczego niewdziecznik tak sie oburzyl za paznokcie? I burgundy I amarant to piekne kolory. Sama je wlasnie z duma nosze I nikt mnie od gejow nie wyzywa. Zdiecie podpisane jak sie nalezy, pomylic sie nie mozna :-) Wszystko gra, jestes niewinna prosze sadu. Pewnie masz ciagoty do Holandii ze wzgledu na majranek ale chcialam ci powiedziec ze nie fajnie sie tam teraz dzieje ekonomicznie. Ja sama spedzilam tam polowe zycia ale wyprulam stamtad jak wielu rodowitych Holendrow. Pracy coraz mniej, podatki coraz wieksze, na dzieci tez kokosow nie daja I jesli chcesz miec jakas przyzwoita prace - jezyk trzeba znac. Lepsze miejsce byloby w Niemczech a jesli nie chcesz przy dzieciach po niemiecku no to Anglia. Pieniazki na dzieci by byly I mieszkanko z concilu. Ja wprawdzie cukru pozyczac nie musze (bez cukru zyje a mojemu exowi cukrzyca sie kroi) ale gdybys sie zdecydowala to moge cie przez jakis czas potrzymac za reke haha (nie w celach erotycznych zaznaczam!) Pozdrowionka x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że mnie też nigdy nikt od gejów z takiego powodu nie wyzwał. W sumie to żaden kryzys. Facet niepotrzebnie histeryzuje, ale wiesz jacy oni są wrażliwi, jak coś im nie styka to płaczą, biorą dzieci i jadą do ojców, zwariować można;)
      Co się tyczy Holandii to po pierwsze jestem prawie oburzona tym ziołowym podejrzeniem. No skąd Ci to przyszło do głowy?!;))))) A co do reszty- dasz mi jakiegoś maila kontaktowego do siebie, bo szukam szukam i nie mogę znaleźć, a ciulowo tak Ci pod domem wystawać....;)

      Usuń
    2. Taaa panowie sa bardzo wrazliwi, dlatego odcielam sie od tych placzow, fochow przed okresem ze niby mnie glowa boli I podjadania emocjonalnego z lodowki :-) Co do Holandii, to nie mam podejzen, chyba zle skojarzylam zdiecia hodowli tegoz majranku na Twoim rancho ale wiesz jak to jest: glodnemu najczesciej chlebus na mysli. Adres wysylam do Ciebie na priva bo wyobraz sobie co by sie dzialo gdyby reszta Polski tez chciala wyemigrowac :-)

      Usuń
    3. taaaa, jasne, wysłałaś...nic nie wysłałaś:)))) Możesz zerknąć, raz jeszcze (i sprawdzić czy to na pewno poszło na aanna.szczepanek@gmail.com, podkreślam aanna...przez dwa początkowe a:))))

      Usuń
    4. Teraz to juz na pewno wyslalam :-)

      Usuń
  5. A mocny sen ma Twoj Maciek?
    Pytam nie ze ja wscipska jakas ale wiesz ,gdyby mial mocny sen to bym mu nawet pelny meikap strzelila;)

    Mam wolny pokoj,a cukier to mozemy sobie zamowic z dostawa do domu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że on ma takie zdjęcia w mejkapie. Krzywym, bo się trochę przez sen ruszał, jak robiłam kreski i trochę wulgarnym, bo niepotrzebnie użyłam chabrowych cieni...no taki w sumie początkujący drag queen wyszedł;)) Nie jestem jedynie pewna czy się ze mną nie rozwiedzie jak opublikuję zdjęcie;)

      Cukier z dostawą do domu? Noooooooo, na bogato widzę! Od razu wiadomo, że koleżanka nie z Polski. Ja swój w Realu w promocji wczoraj kupiłam (1,99;))

      Usuń
  6. Nietypowa jak już uzyskasz informacje w interesującym Cię temacie o opuszczeniu Ojczyzny , by nie wyrazic sie dosadniej , to napisz jakiś przewodnik krok po kroku jak stąd wypieprzyć, ja tez chętnie, bo nic tu mnie nie trzyma , ale nie mam pojęcia jak sie za to zabrać, a nikogo niestety pomocnego na Obczyżnie nie mam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim napiszę muszę sama stąd wypieprzyć, bo mi nikt przewodnika pisanego z Trójmiasta nie kupi...chyba, że zatytułuję "palcem po mapie";)

      Usuń
  7. Nie wiem, jak można takim pięknym oczom, jak Twoje nie ufać! :)
    Na emigrację się wybiorę za jakiś czas, jak się uda. Póki co okopuję się przed zimą na swojczyźnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się okopuję od małego, a teraz naszła mnie jakaś nieodparta chęć, że zamiast rok rocznie się okopywać to chciałabym pożyć...:)

      Usuń
  8. Co Wy tam Matko wiecie o Szkocji i Szkotach! Jezyk sie nie podoba? To se na Slask gleboki pojedzcie, tam se po polsku pogadacie. Moje dzieci "Samych Swoich" nie rozumieja, a ta przeciez po polsku gadaja... Nie trzeba byc uzdolnionym lingwistycznie, wystarczy "poprzebywac"... Bede Szkocji bronic bo to moj nowy kraj jest juz od wielu lat i dobrze mi tu. No to se pogadalam.
    Nowej somsiatki nie kcem, kawy nie cukrujem. Ale generalnie o emigracji moge pogadac, udzielic kilku wskazowek, jak chcesz to wejdz do mnie i napisz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dajże mi spokój z tym Śląskiem. To taka polska Szkocja;))) A tak na poważnie, to gdy ktoś mówi do mnie gwarą to tak samo nie wiem jak się zachować, bo zazwyczaj za cholerę nic nie rozumiem. I później tak stoję, jak ta ostatnia lebioda i nie wiem czy się uśmiechać, bo chwalą, czy też obrażać, bo się śmieją....serdeczne dzięki za chęć pogadania, w razie gdyby mnie wywiało w tamte rejony (tfu, odpukać, odpluć i przydepnąć;))) to chętnie skorzystam;)

      Usuń
  9. Wiesz, introwertycy długo knują zemstę. Może obudzisz się któregoś dnia łysa. :) Albo jedyny strój jaki znajdziesz w szafie to pokutna włosienica?

    a co do ps. to: https://www.youtube.com/watch?v=Sk7_HY9svAw
    "Nie opuszczaj mnie
    każda moja łza
    szepcze, że co złe
    się zapomnieć da.
    Zapomnijmy ten
    utracony czas,
    co oddalał nas
    co zabijał nas
    i pytania złe
    i natrętne tak -
    Jak? - Dlaczego? - Jak?
    Zapomnijmy je.
    Nie opuszczaj mnie.
    Nie opuszczaj mnie.
    Nie opuszczaj mnie. "

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam, oj tam...https://www.youtube.com/watch?v=7qpDFXPAyXA


      "Posłuchaj, jak wiatr śpiewa smutną, starą pieśń.
      On wie, że dzisiaj cię opuszczam.
      Proszę, nie płacz, bo serce mi pęknie,
      Gdy wyruszę w drogę.

      Żegnaj, moja kochana, żegnaj,
      Żegnaj i do widzenia.
      Jak długo będziesz mnie pamiętać,
      Nie będę nigdy za daleko...."

      Usuń
  10. Nie rozumiem zupełnie. Że też szanowny małżonek się nie domyśli, że Ty tak dla pewności tylko te wszystkie sceny? Jak może się nie domyślać?! Normalnie facet jeden, no.
    A z wypieprzaniem stąd doskonale rozumiem. Latami byłam niepoprawną patriotką, ale w kraju gdzie rządzący mają w doopie wypasionej los swojego społeczeństwa, mało tego, mają w doopie honor, ojczyznę, godło i flagę to dość. W łeb sobie przez nich nie strzelę ale chętnie wyjadę sprawdzić jak się żyje, a nie wegetuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Echhhh, patriotyzm to coś od czego mam gęsią skórkę. Szanuję historię, kocham polskie krajobrazy- morze, góry, jeziora. Uwielbiam wszystkie pory roku, często tłuste i niezdrowe, ale jakże dobre polskie żarcie. Z sentymentem wracam w te same miejsca, mam wielu przyjaciół, ale...mam szczerze dość. A czego- to wymieniłaś dokładnie Ty. Martyrologia jest nie dla mnie. Nie chcę latać z szabelką, śmiesznie pokrzykiwać. Chcę spokojnie i godnie żyć w poszanowaniu ludzkich praw i ludzkiej godności. Tylko i aż tyle.

      Usuń
  11. Nietypowa moje zaproszenie dalej aktualne:))Dorusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorusia, to złamie serce Star, jak adoptujesz mnie pierwsza:)))))

      Usuń
    2. EEEEtam podziele sie ze star:))))Dorusia

      Usuń
  12. Mieszkam w Tajlandii... czy ten kierunek tez pasuje?

    Pozdrawiam
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilona, Tajlandia to moje marzenie. Jedynie obawiam się, że mogłabym Ci siary narobić badając każdego komara pod kątem malarii czy tam innej dengi;)

      pozdrawiam ciepło

      Usuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...