sobota, 5 lipca 2014

obrona życia, którego nie chcą nawet pokazać w telewizji (drastyczne zdjęcia, nie dla wrażliwych)

Podchodziłam do tej notki jakieś milion pięćset razy.
Każdorazowo kasowałam całość w momencie, gdy orientowałam się, że jedyne słowa cenzuralne jakich użyłam to spójniki i rzeczowniki własne. A ja zazwyczaj nie przeklinam, jak wiecie;)
O Chazanie będzie, o aborcji, etyce, moralności i miłości więc tych wszystkich, którzy mają tematu powyżej uszu już teraz ostrzegam, żeby na tym zdaniu czytanie poprzestali.

Nie jetem zwolenniczką aborcji.
Przeciwniczką też nie.
Uważam, że polskie prawo dobrze reguluje tę kwestię i mimo całego uwielbienia dzieci, całej mojej ogromnej miłości, nie śmiem podważać słuszności dokonywania aborcji np. po gwałcie, z bardzo prostej przyczyny- nigdy nie byłam zgwałcona.
Z tej samej przyczyny nie śmiałabym kwestionować słuszności dokonywania aborcji w przypadku ciężkich wad genetycznych.
Jestem matką trzech zdrowych chłopców. Nie mam zielonego pojęcia jak to jest wychowywać dziecko niepełnosprawne, drżeć o jego przyszłość, gdy mnie zabraknie, gdy stracę pracę i nie będzie mnie stać na zaspokojenie jego podstawowych potrzeb, zwłaszcza w tym kraju.
Nie wyobrażam sobie napisać, że jednak wiem, bo znam osoby niepełnosprawne, ich rodziców. Bo mam wyobraźnię. Bo czytam. Słucham. Oglądam.
Znać, czytać, słyszeć, widzieć to nie to samo, co doświadczyć. A zwłaszcza doświadczać każdego dnia, do końca życia. Swojego bądź dziecka.
O aspekcie aborcji w wyniku zagrożenia zdrowia lub życia matki nawet nie wspomnę.

Aborcja jest zawsze ogromną tragedią. No może są małe wyjątki, bo osobiście znałam "kobietę", która żrąc z uśmiechem pigułki  wczesnoporonne, klepała się z po zaokrąglonym brzuchu mówiąc "no terminator, wypadaj już w końcu, idzie lato i nie zamierzam być gruba"
Słowo "kobieta" nie przypadkowo w tym wypadku jest w cudzysłowie.
Dla mnie to szmata zwykła. Nikt więcej.
Niestety patologie zdarzają się w przyrodzie wszędzie.

Nie podchodzę do aborcji też czysto medycznie. Nie jestem w stanie wyłącznie kierując się rozumem rozstrzygnąć, czy o dziecku mówimy już w chwili poczęcia, około 5 tygodnia ciąży, gdy wyodrębnia się głowa, około 6 tygodnia, gdy zaczyna bić małe serducho, czy może dopiero, gdy w drugim trymestrze wykształcą się wszystkie narządy.
Mój rozum kompatybilny jest w tym wypadku z sercem. Dla mnie o dziecku mówimy od chwili poczęcia, mimo że z naukowego punktu widzenia ten zlepek komórek nie ma za wiele z dzieckiem wspólnego.
Moja opinia bazuje na emocjach, jakie wywoływały we mnie ciąże. Pozytywnych emocjach. Na szczęście.
Dla mnie.
Według mnie.
Moim zdaniem.
Nic więcej.

Nie jestem też w stanie oglądać filmów i zdjęć obrazujących efekt terminacji ciąży. Za każdym razem, gdy się na taki obraz natknę lecą mi mimowolnie łzy. Tak samo, jak wtedy, gdy widzę martwe ciała ofiar wojen, chorób, klęsk żywiołowych, czy innych tragedii.
Z tyłu głowy mam zawsze myśl, że podczas ogromnej tragedii ofiar jest więcej, niż tylko te, które poniosły śmierć.
Za każdą wykonaną zgodnie z prawem aborcją stoi matka, często ojciec, czasem babcia, czy dziadek lub inny członek rodziny, który przeżywa swój dramat. O ich dramacie się nie mówi. To, co czują jest nieważne.

Jestem w stanie zrozumieć pojęcie "mniejszego zła". I rozumiem też, że ocena kiedy należy co wybrać nie do mnie należy.
Nie śmiem więc oceniać ani publicznie, ani w domowym zaciszu. Nie śmiem mówić, że wiem, gdy tak naprawdę nie wiem. I nieodmiennie dziwię się, że ludzka pycha sięga tak daleko, że są tacy, którzy nie mają z tym problemu.
A niestety jak to w życiu bywa-  jednostki najgłupsze krzyczą najgłośniej.
Dlatego jest mi niesamowicie wstyd za rodaków i jeszcze bardziej jest mi przykro, że kobieta, która doświadczyła takiego koszmaru jak poród dziecka z tak ciężkimi wadami genetycznymi,  które opisuje tutaj prof. Dębski. może dodatkowo trafić na takie coś:
http://niezalezna.pl/57039-podpisz-list-w-obronie-prof-chazana-jest-juz-ponad-50-tysiecy-podpisow
http://wpolityce.pl/polityka/200411-w-atakach-na-prof-chazana-znanego-obroncy-zycia-odradza-sie-w-polsce-moralnosc-szmalcownikow
https://www.facebook.com/pages/Poparcie-dla-prof-Bogdana-Chazana/499087906888289?fref=ts
http://www.prawy.pl/wiara/6248-prof-b-chazan-wraz-sympatykami-prawy-pl-i-pisma-moja-rodzina-w-sobote-na-jasnej-gorze
http://glosrydzyka.blox.pl/2014/06/Media-o-Rydzyka-bronia-prof-Chazana-Nie-mamy.html

Czytałam to wszystko i jeszcze wieleee, naprawdę wiele innych artykułów pragnąc doszukać się w nich tego, co deklarowane: obrony życia, etyki, a przede wszystkim miłości.
Nic z tych rzeczy nie znalazłam.

Tak wygląda poprzeczny rozszczep twarzy (dziecko, o którym mówimy ma "rozszczep całej twarzy" według słów profesora Dębskiego)


tak wygląda brak pokrywy czaszki



Szukać zdjęć dziecka ze "zwisającą gałką oczną" i bez "mózgu w środku", czy starczy?
Wyobraźnia wszystkim obrońcom "pro-life" podpowie jak wygląda kumulacja tych wad, czy jednak szukać dalej?
I proszę się przyjrzeć zdjęciu powyżej.
Proszę poczytać na temat tego, co takiego dziecko odczuwa.
Jak wygląda doba z życia tak chorego dziecka.
Proszę się jeszcze raz przyjrzeć.
Proszę spróbować to sobie wyobrazić.
SPRÓBOWAĆ chociaż.
I zanim komukolwiek przyjdzie do głowy się odezwać, proszę się dobrze przygotować do rozmowy ze mną pod kątem naukowo-medycznym, bo opinia osób fikcyjnych typu bóg, czy tam Jezus mnie nie interesuje. W końcu ja też nie wychodzę do nikogo z argumentami, co mój kot sądzi o stwardnieniu rozsianym.
A mój kot przynajmniej istnieje.
Ale my tu nie o wierze, bo ja z natury nikomu nie odmawiam prawa do wierzenia choćby w taboret.
Ja się po prostu kurewsko dziwię jak w imię taboretu, kota, czy Jezusa, można skazywać kogoś na cierpienie? I jak można mówić przy tym o miłości? O etyce? O humanitaryzmie?
Jak można mówić, że cierpienie uszlachetnia?
Takie bzdury może pierdolić tylko osoba, która się naczytała Harlequinów, a nie widziała jak ktoś (za przeproszeniem) zesrał się z bólu.
Dosłownie.
Zesrał się.
Takie farmazony pieprzą osoby, które w filmach oglądają, jak umierający odchodzą z uśmiechem na ustach, spokojnie, do "lepszego świata", w otoczeniu bliskich, we własnym domu, na własnym łóżku. A nie, jak to często gęsto bywa w hospicjum, gdy bliscy nie dają sobie rady z ciągłymi krwotokami, wyjąc z bólu i ze strachu. Do ostatnich chwil walcząc.

O wy, obrońcy Chazana, jesteście tacy, kurwa, żałośni.
Tak wielu z Was zadeklarowało chęć adopcji duchowej (http://www.duchowa-adopcja.pl/) tego dziecięcia, a żadne z was, zakłamane gnoje, nie zadeklarowało chęci adopcji formalno- prawnej.
Typowe dla waszej wybiórczej katolickiej miłości, zakłamanego sumienia,  dla waszego pojebanego pojęcia miłosierdzia.
Czyż nie tak samo postępowała wasza mentorka, zwana Matką Teresą z Kalkuty?
Czyż to nie ona dostrzegała piękno w cierpieniu?
Cierpieniu innych, obcych, zależnych od jej widzimisię. Bo sama zdaje się, że umierała otoczona profesjonalną opieką w zakładzie opieki paliatywnej.

Wybaczcie Czytelnicy mój język, ale nie mam zamiaru "nazywać szamba perfumerią".

Wątpię też, żeby kiedykolwiek taka osobistość jak profesor Dębski zajrzała na tego bloga, ale pragnę Mu z całego serca, z tego miejsca, podziękować.
Ma Pan ogromną odwagę cywilną bronić w tym ciemnogrodzie nas, kobiet.
Jest Pan niesamowicie światłym, inteligentnym i empatycznym Człowiekiem.
Przywraca mi Pan wiarę w ludzi.
Przywraca mi Pan wiarę w lekarzy. Ludzkich lekarzy, prawdziwych lekarzy, a nie ogłupionych fanatyzmem szamanów, którzy powinni mieć dożywotnio odebrane prawa do wykonywania zawodu.







 


126 komentarzy:

  1. Jestem doslownie "w progu" bo wyjezdzam, ale musze napisac, ze Cie kocham za te notke!!!
    Ale Ty o tym i tak wiesz:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No:)
      Tak jak i Ty wiesz, że miłość jest odwzajemniona;)

      Usuń
  2. Jak wiesz- moją słabością są dłuuuugie komentarze (zwłaszcza u Ciebie), ale co tu można więcej napisać, poza NIC DODAĆ, NIC UJĄĆ.

    Chociaż nie... Przypomniała mi się teraz pewna historia. Bardzo wierzącej dziewczyny. Była w ciąży, badania połówkowe wykazały szereg wad. Nie jedną, nie dwie, ale SZEREG. Wad naprawdę ciężkich. Oczywiście był inny lekarz, inne usg, badania gdzieś tam... Wszystkie pokazywały to samo. Niestety. Ona zdecydowała się urodzić, bo to było zgodne z Jej sumieniem. O tym, co ja sądzę o takiej decyzji, to może za chwilę. Urodziła to dziecko i wytrzymała... miesiąc... Nie chcę, naprawdę nie chcę Jej oceniać, bo mimo wszystko myślę, że sama również przeżyła wielki dramat. Zostawiła Małego w szpitalu. Czy decyzja o usunięciu (ZGODNIE Z ZALECENIAMI LEKARZY) ciąży, byłaby mniej dramatyczna, od decyzji o zostawieniu dziecka w szpitalu?

    Wiesz, mnie tylko nurtuje jeszcze jedna kwestia. Bo ok- walczymy o to, żeby to kobieta/rodzina miała prawo decydować, czy jest w stanie udźwignąć ciężar opieki nad chorym dzieckiem. A gdzie w tym wszystkim jest właśnie TO DZIECKO? Bo jest przecież szereg wad, schorzeń, upośledzeń, które powodują nieustanny ból, dyskomfort, o którym to dziecko nawet nie będzie w stanie kiedykolwiek powiedzieć.

    Na magisterce napisałam pracę o eutanazji, aż się dziwię, że mój mocno jeszcze wtedy wierzący mąż, jednak się ze mną ożenił :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sprawie tej kobiety i Jej dziecka, których przypadek opisuje profesor Dębski, mam do Was pytanie, bo szczerze mówiąc nigdzie nie natknęłam się na informacje o tym. Dlaczego ta kobieta nie poszła do innego lekarza? Może inaczej- czy prof. Chazan, jest jedynym lekarzem w Polsce, który może podjąć decyzję o konieczności przerwania ciąży?

      Absolutnie Jej nie oceniam i nie potępiam- po prostu nie rozumiem do końca z czym tu mamy do czynienia. Chazan pisze w wyjaśnieniu, że nie skierował tej Pani do innego lekarza, bo traktowałby to jako przyłożenie ręki do tej aborcji (a jest taki święty, i jak rozumiem- nie mógłby przez to spać po nocach), a przecież, po pierwsze- z tego co mi wiadomo- ma taki OBOWIĄZEK (i tu Jego katolickie widzimisię nie ma nic do rzeczy), po drugie- nie jestem zorientowana co to za kobieta, ale w dobie internetu, w XXI wieku, to takie trochę odrealnione się wydaje, że kobieta "zadowoliła" się jedną- odmowną decyzją prof. Chazana, będąc poinformowaną o stanie dziecka i powadze wad z jakimi przyjdzie na ten świat. Zaznaczam, że nie śledziłam tej sprawy na bieżąco, także jeśli o czymś nie wiem, czy czegoś nie jesteś świadoma- chętnie przeczytam.

      To, co mnie rozbawiło, o ile w ogóle można użyć takiego określenia w kontekście tej sprawy, to deklaracja Chazana, co do opieki w czasie ciąży, podczas porodu (śmiem przypuszczać, że On kazałby tej kobiecie PRÓBOWAĆ urodzić naturalnie, bo to przecież najlepsze dla matki i dziecka...) i po porodzie. I ja mam teraz kolejne pytanie- jak myślicie- na czym by ta "pomoc po porodzie" by polegała. Bo w dalszej części oświadczenia, profesor pisze, że kontaktował się nawet z hospicjum, które zgodziło się przyjąć, to dziecko... I tak się zastanawiam, czy wielkodusznie pojechałby z tym maluchem w karetce, czy wykonałby jedynie telefon do hospicjum, z informacją, że "już jadą". Hipokryta. Tak niektórzy powinni mieć wytatuowane na czole.

      Usuń
    2. Martusia, ale mnie właśnie chodzi o DZIECKO najbardziej.

      Z tego co mi wiadomo matka tego maleństwa, konsultowała diagnozę jeszcze z dwoma lekarzami. Obaj doradzili przerwanie ciąży. Chazan jako trzeci przeciągał diagnostykę/konsultację. Gdy łaskawie potwierdził diagnozę na aborcję było za późno. Za to m.in. usłyszał zarzuty. Nie dziwię się natomiast tej kobiecie, że na tej konsultacji jej zależało. W końcu bądź co bądź to ordynator szpitala i to z niemałym stażem, za piękne oczy tytułu raczej nie dostał. Odpowiednią wiedzę musi mieć.
      Marta, obawiam się, że ja też do ostatniej chwili zostałabym przy lekarzu, który dawałby nawet przez niedomówienia jakąkolwiek nadzieję. I pewnie do głowy by mi nie przyszło, że lekarz może przeciągać takie rzeczy z premedytacją, w konkretnym celu.
      W wolnej chwili rzuć okiem, tu masz dokładnie za co szpital ma zapłacić te 70 tys.
      http://polska.newsweek.pl/szpital-prof-bogdana-chazana-ukarany-70-tys-zl-za-odmowe-aborcji,artykuly,342864,1.html

      Usuń
    3. Dzięki Ania, właśnie tej informacji mi zabrakło. Skurwiel- tylko to słowo przychodzi mi teraz na myśl. Bydlę i skurwiel. Czy na to nie ma paragrafów? Dawać nadzieję, zwodzić z PREMEDYTACJĄ przeciągać czas.... Nie, no to się w głowie nie mieści, nawet w tej naszej posranej polskiej rzeczywistości.

      Usuń
    4. No właśnie są paragrafy, stąd te śmieszne 70 tys.
      To znaczy wiesz, dla mnie taka kwota nie jest śmieszna, ale w obliczu tego co się wydarzyło bardziej stosowne byłoby te pieniądze rozmienić na złotówki i każdą po kolei temu, jak piszesz,skurwielowi w dupę wsadzić. To by był mój wyrok w każdym razie. Aż żałuję ,że nie ja stanowię o polskim prawie karnym. Każdy następny "obrońca życia" zastanowiłby się trzy razy, zanim zacząłby szafować cierpieniem nie swojego dziecka.

      Usuń
    5. To nie szpital tylko ten skurwiel z własnej kieszeni powinien zapłacić!

      Usuń
    6. To, co miało miejsce, nie ma- moim zdaniem, ceny. Powinni Go, brzydko mówiąc, wyjebać na zbity pysk, bez względu na tytuły, osiągnięcia zawodowe, staż pracy itd. Pieniądze? To nie wszystko. Żadna z nas, dla kwoty 70-ciu czy więcej tysięcy, nie chciałaby doświadczyć ułamka tych emocji, które stały się udziały tej kobiety.
      Szokujące.
      Oczywiście, tak jak piszesz Aniu, każda przyszła mama, każdy chory człowiek, łapie się i trzyma każdego, kto da Mu cień nadziei. I profesor Chazan doskonale o tym wie, bo będąc ginekologiem położnikiem z takim stażem, nie raz doświadczał tego, ile dla przyszłej mamy znaczy mieć nadzieję. Brzydzę się tym co zrobił, nie ma na to słów. Takich ludzi powinno się skazywać na ostracyzm w każdym środowisku- rodzinnym, zawodowym, towarzyskim.

      Usuń
    7. pieniądze to według mnie kara zupełnie nieadekwatna do czynu.
      Pan profesor powinien przysposobić dziecko z najcięższymi wadami genetycznymi, jakie tylko jest zgłoszone do adopcji. No i powinien osobiście się nim zajmować (pod nadzorem) do końca swoich dni.

      Usuń
    8. Dzięki Panu doktorowi, o mały włos nie straciłam życia ja i moja córeczka. Rodziłam w roku 2001 w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie , wszystkie badania usg potwierdzały konieczność wykonania cięcia cesarskiego. Obwód główki dziecka był znacznie większy niż kanał rodny, waga 4,5 kg. Pan doktor stwierdził, że natura napewno sobie z tym poradzi. Po kilkunastu godzinach porodu córeczka wbiła się w kanał rodny i musiała być "wyszarpywana" podczas robionej na ostatnią chwilę operacji. Doprowadziło to do jej niedotlenienia i w efekcie hospitalizacji na neurologii, ja dostałam krwotoku z którego ledwo ledwo zostałam uratowana. Po porodzie w szpitalu spędziłam 4 tygodnie. Pan doktor w swojej wierze w siły naturalne nie przyjmował żadnych argumentów innych lekarzy, nie wziął pod uwagę nawet tego że pierwsze dziecko z tych samych powodów urodziło się również przez ciecie cesarskie. Przez błędną decyzję, upartość i niedowierzanie diagnozom kolegów i swoje wykłady nad jedynie słuszną metodą porodu naturalnego doprowadził mnie do skrajnego wyczerpania i długotrwałego leczenia. Miałam zamiar skierować sprawę do sądu, ale kiedy okazało się że moja mała kruszynka będzie w pełni zdrowa, dąłam spokój. Ostrzegam wszystkie przyszłe mamy przed lekarzem który ma oczy skierowane tylko na jedyna słuszną ideologię.

      NO I MASZ- A NIE MÓWIŁAM :)
      POZWOLIŁAM SOBIE PRZEKOPOWIAĆ, Z LINKU, KTÓRY PODESŁAŁA MARTAANNA, NIE WIEM CZY TO LEGALNE CZY NIE :) CZUŁAM, ŻE TO CZUBEK SKRZYWIONY I NA TYM PUNKCIE.

      Usuń
  3. Zeby jednak obraz obroncy zygot i zdeformowanych plodow byl pelny, dodaj jeszcze, ze tenze profesor, jak i wielu innych hipokrytow prokoscielnych, swoj majatek zbil dokonujac tasmowo skrobanek, kiedy te byly jeszcze w Polsce dopuszczalne i legalne. Ten wzorowy katolik jest rozwiedziony, ma nieslubne dziecko.
    Typowy przedstawiciel religijnej dwulicowosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A fe, Aniu, jak Ty możesz takie brzydkie rzeczy na światło dzienne wyciągać?!
      Toć to nie pasuje do wizerunku "Człowieka Roku".
      A zresztą to się nie liczy. No przecież wiesz, że wystarczy trochę żałować, wyspowiadać się i po sprawie.

      Usuń
  4. Nic dodać nic ująć... popierdolony kraj .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to co, spierdalamy stąd, nie?;)

      Usuń
    2. Gdyby nie moje dwa koty to już by dawno mnie nie było ;)aaa i jeszcze jedno w październiku 2013 jeden taki ortopeda zostawił w moim udzie /pięć śrub i płytkę stabilizującą/ jak to napisała Star złotą kartę kredytową i chce ją na jesieni odzyskać więc narazie nie mogę spierdolić.Wierz mi Aniu podpisuję się pod wszystkim co napisałaś,wkurwia mnie to ,że banda talibów mówi mi jak mam żyć,jak mam się bzykać itd...

      Usuń
    3. I tak oddasz dobrowolnie tę płytkę?
      Może chociaż jakiś okup, czy coś?;)

      Usuń
    4. Do grudnia miałam nadzieję,że będzie fajnie być obmacywaną na lotniskach przez przystojnych celników, a tu ..uj wsadzili trzeba wyjąć ;)

      Usuń
    5. Spoko, jak będziemy uciekać powsadzamy sobie pod ubranie mnóstwo metalowych płytek. Będą musieli obmacać. Będziemy się tego domagać, w końcu to ich zasrany obowiązek;)

      Usuń
  5. ale masz rozrzut tematyczny,jednego dnia lekko,leciutko,następnego-bum bomba atomowa.
    wiem, co ja bym zrobiła w takiej sytuacji,ale nie odważyłabym się decydować za kogoś.
    na sytuacje ekstremalne,muszą istnieć ekstremalne rozwiązania ale ostatnie słowo powinna mieć osoba,której problem dotyczy.
    ale też i brzydzi mnie ogłaszanie swojego nieszczęścia na cały świat ,
    pozwalanie, żeby w moim problemie grzebał brudnymi pazurami ,
    kto popadnie, ze szczególnym uwzględnieniem wszelkiej maści ekstremistów.

    natomiast jeśli chodzi o Matkę Teresę to będę Jej bronić do chwil ostatnich.
    wiesz jak to jest opiekować się obłożnie chorym.
    to wyobraz sobie że opiekujesz się obłożnie chorymi ale zupełnie obcymi,
    ze śmierdzącymi ranami,z gnijącym ciałem,którzy z różnych względów wcale nie są Ci wdzięczni ale wprost przeciwnie,wyklinają Cię od najgorszych.
    wiesz,że nie wyzdrowieją,że prowadzisz umieralnię.
    myślisz że to łatwe proste i przyjemne?
    bo dla mnie niewyobrażalne,nawet w połowie.
    ale mam nadzieję ,że jeśli bym się znalazła w takiej sytuacji jak ci ludzie,
    znalazłaby się taka Matka Teresa,
    która pozwoliłaby mi umrzeć ze świadomością,
    że pomimo że śmierdzę i gniję,
    ktoś tu na tym parszywym łez padole pozwala mi umrzeć z godnością.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie brzydzi.
      Ta kobieta nie zrobiła nic złego. Nie ma się za co wstydzić. Żadnej korzyści dla siebie również nie osiągnie, bo choćby dostała milionowe odszkodowanie to czymże są pieniądze wobec tragedii, którą ona przeżywa.

      Zula, masz prawo bronić Matkę Teresę.
      Ja o "Twojej" Matce Teresie nawet prawdopodobnie nie pisałam.
      Opis się nie zgadza.
      Kobieta, o której ja mówię była bezwzględną malwersantką finansową, która trzepała ogromną kasę dla Watykanu (który to z kolei robił jej dobry PR). I tę kasę trzepała na biednych, schorowanych i prostych ludziach, którzy pokładali w niej swoje nadzieje.
      Jakby to powiedział Linda: to zła kobieta była...

      Potrafię też wyobrazić sobie, że "opiekuję się obłożnie chorymi ale zupełnie obcymi, ze śmierdzącymi ranami,z gnijącym ciałem,którzy z różnych względów wcale nie są Ci wdzięczni ale wprost przeciwnie,wyklinają Cię od najgorszych." To się nazywa wolontariat. W każdym hospicjum jest tak, jak piszesz, bo przecież ludzi są różni i przypadki wyjątkowo niewdzięczne też się trafiają. Jednak nikt z wolontariuszy ich nie kroi z kasy, nikt nie odmawia im dostępu do opieki paliatywnej, z powodu chorego pojmowania cierpienia. Żaden z wolontariuszy nie zostanie też prawdopodobnie beatyfikowany, bazując na lipnym (jak zwykle) cudzie.

      Jeśli wystarczająco wnikliwie pozbierasz fakty z życia Matki Teresy, o której ja mówię to wierz mi, że odwołasz te słowa, w których twierdzisz, że chciałabyś mieć taką opiekę.
      TAKIEJ opieki to najgorszemu wrogowi nie wypada życzyć.

      Usuń
    2. Chyba wiele z nas budowało swoje wyobrażenie o Matce Teresie na podstawie wizerunku jaki przedstawiały media. Ja do dziś mam przed oczami wiele zdjęć tej "poczciwej staruszki"...
      Był chyba kiedyś nawet na Onecie świetny tekst na temat Jej rzekomej świętości...

      Usuń
    3. Dziewczyny być może za dużo/za mało przeżyłam,być może jestem zbyt naiwna,ale znałam kiedyś ludzi którzy bezpośrednio kontaktowali się z Matką Teresą i byli pod ogromnym wrażeniem i Jej osobowości (chociaż wcale nie była miła ani po "naszemu katolickiemu" świętoszkowata ) i tego co robi.I na podstawie ich relacji stwierdziłam że ja jestem cienias,zwyczajnie nie dałabym rady.I nie że fizycznie,psychicznie bym poległa.
      Co do obrzydzenia- najdelikatniej ujmując miałam ogromną nieprzyjemność znać osobiście słynną Alicję T.
      Dlatego powiem tylko tyle-są ludzie dla których nie ma nic ale to nic świętego.Nawet nie myślę o czymś tak wielkim jak godność albo chociaż prosta przyzwoitość.
      Nic,kompletnie nic.Wszystko można zmienić na kasę albo chociaż na chwilową popularność,po to żeby móc 100 razy na dzień powtarzać :bo wy nie wiecie z kim zadzieracie.
      Rany,nawet teraz jak to piszę to cholera, jakoś podświadomie staram się wyrażać o niej jak najdelikatniej,żeby raszpli nie urazić,na zasadzie-nie dotykaj gówna, bo będzie śmierdziało.

      Mam wrażenie,że ta kobieta jest dokładnie tym samym typem.
      Bo szpital do którego ta pani się zgłosiła, znany jest ze
      specyficznego podejścia do pacjentek.
      Mogła się zgłosić do co najmniej 3 innych szpitali,gdzie bezproblemowo
      i na cito aborcję miałaby przeprowadzoną.
      No ale skoro ktoś ciążę traktuje jak inwestycję, to jasne że chętnie uwierzy że istnieje magik,który wyprowadzi sprawę na prostą,nawet jeśli dwóch innych fachowców stwierdziło,że nic się nie da zrobić.
      I ona i Chazan warci są siebie oboje.

      A co do samego dziecka-a co to za różnica czy cierpi podczas aborcji czy po urodzeniu?
      No chyba że o czymś nie wiem i teraz istnieje jakaś najnowsza technika technika aborcyjna ,przeprowadzana bezboleśnie i humanitarnie.
      Zresztą powiem szczerze nie wierzę,że ten dzieciaczek jest w stanie żyć
      obecnie bez pomocy z zewnątrz.
      Czemu nie pozwolili mu umrzeć od razu po wyjęciu z brzucha?
      Żeby było bardziej dramatycznie?

      A jeszcze co do kary to niech sobie w dupę wsadzą taką sprawiedliwość.
      Karę za Chazana zapłacą Warszawiacy.
      Och ,jak bardzo go to zaboli.

      Usuń
    4. Zula, co tak dokładnie zaimponowało Twoim znajomym?
      Chorzy w "domach śmierci" Matki Teresy umierali w tragicznych warunkach, pozbawieni możliwości złagodzenia bólu. I to bynajmniej nie z przyczyn materialnych, bo wsparcie finansowe MT miała. Nawet od samej rodziny Duvalierów (hehe;))) Ona tak pojmowała cierpienie. Cierpienie innych ludzi, jak pisałam powyżej. I to jest fakt, na to są dowody.
      Powiedz mi albo spytaj proszę znajomych, dlaczego Matka Teresa nie chciała umrzeć w stworzonym przez siebie przybytku? Czyż to nie jest tak, że ludzie chcą spędzić ostatnie chwile tam, gdzie jest ich serce?;))))))))))

      Myślę też, że Twoje "wrażenie" o tej kobiecie (matce skrzywdzonej przez Chazana) to za mało, aby ją pomawiać. W Polsce to typowe, że z ofiary robi się sprawcę. Wystarczy odnieść się do pierwszego lepszego przypadku gwałtu: a jak pani była ubrana? sukienka? ahaaaaaaaaa...pewnie obcisła? z dekoltem?
      Powyżej pisałam, do Marty, pisałam co wiemy na ten temat. Poniżej Ula opisuje, jak to było w Jej przypadku. Pomiędzy- nic nie powinnyśmy sobie (z czystej przyzwoitości) dopowiadać.

      Zula, jakoś nie wierzę, że nie widzisz różnicy między cierpieniem podczas aborcji, a 2 miesiące (szacowana maksymalna długość życia tego dziecka) od urodzenia.
      I Twoja szczerość jest tu jak najbardziej na miejscu, bo sami lekarze nim się opiekujący nie wierzą, że jest on w stanie żyć. On wegetuje dopóki nie wda się zakażenie.

      "Czemu nie pozwolili mu umrzeć od razu po wyjęciu z brzucha?
      Żeby było bardziej dramatycznie?"

      Nie, dlatego że eutanazja jest nielegalna.

      Co do stosowności kary:zgadzam się w 100%.

      Usuń
    5. Zula z dawien dawna wiadomo, żę najbardziej sprytni ludzie od wszelakich przekrętów mają największą charyzmę, w końcu jakoś swoje cele osiągać muszą. Jeżeli kogoś brzydzi zajmowanie się chorymi, cierpiącymi, to niech się przerzuci na uprawę rzodkiewek, a nie cierpiętnika z siebie czyni i skazuje ludzi na cierpienie, bo jego bohater cierpiał, a to uszlachetnia. Kasa na chorych, ale chorzy jej nie uświadczyli. A dlaczego w ostatnich chwilach nie skorzystała z tego uszlachetniania?

      Usuń
    6. Matka Teresa-fakty można interpretować jak się chce,a "dowody" można znalezć na wszystko,nawet i na brzozę złośliwie posadzoną ;)
      A punkt widzenia i tak będzie zawsze zależał od punktu siedzenia.
      Dla Was MT jest potworem, dla mnie człowiekiem który,wchodził w cudze buty a tym dla których jej opieka była upokarzająca,starała się wytłumaczyć, że to cholerne cierpienie ma sens.
      Umierała nie tam gdzie chciała,ale tam gdzie ją do tego zmuszono.
      Bo jak by to wyglądało,MT umiera w slumsach?
      Co ludzi powiedzo?
      Co do kasy czy darów:kraje III świata są tak skorumpowane,że zanim się coś z "systemu" wyrwie,to jest to już bardzo,bardzo okrojone.
      I to bardzo okrojone szło dla potrzebujących.
      Do złotego sraczyka MT nie waliła.
      Tak mi swoje wrażenia zrelacjonowali znajomi.
      Byli pod ogromnym wrażeniem MT,ale nie słodyczy jej charakteru, bo odebrali jako osobę raczej szorstką,ale jej siły , determinacji w walce z niewyobrażalną biedą i cierpieniem w miejscu, gdzie nadzieja nie istnieje,gdzie dziecko ,które się rodzi jest od razu przegrane.
      Nie mam zamiaru nikogo do swojego punktu wiedzenia przekonywać,ale dla mnie ta kobieta jest autorytetem.

      Różnica między cierpieniem aborcyjnym a powolnym umieraniem jednak faktycznie jest.
      Przy aborcji dziecka znieczulić się nie da,po urodzeniu można mu podać środki przeciwbólowe.
      I w tym przypadku o eutanzji nie musiałoby być mowy,wystarczyłoby zrezygnować z uporczywego podtrzymywania życia.
      No ale wtedy dramat byłby mniejszy,i kto wie kogo i za co tym razem postanowiłaby pozwać mama dziecka.

      Moje wrażenie o mamie dziecka jedynie się utrwaliło ,po tym jak się okazało, że na scenę wkracza mecenas Dubieniecki.
      Mówiąc mało kolokwialnie-wkurwiła się kobita, że jej inwestycja nie wypaliła i postanowiła rozkręcić aferę,a im bardziej śmierdząco będzie,
      tym większa będzie jej satysfakcja.

      Usuń
    7. Zula, obawiam się, że ktoś dla kogo Matka Teresa jest autorytetem, ktoś kto lubi wyciągać daleko idące wnioski nie z faktów a z dupy i ktoś dla kogo ofiara, a nie sprawca jest godzien moralnej nagany nie znajdzie zrozumienia ani u mnie , ani wśród Czytelników tego bloga, bo my tu staramy się myśleć podwójnie: i sercem, i rozumem, a nie powtarzać jak mantrę opinię papieża z Torunia.

      Przerzuć się ze swoimi opiniami na forum Frondy, bardzo Cię proszę, bo głoszone tutaj odbierają mi wiarę w ludzi i powodują mój odruch wymiotny.

      Usuń
    8. Zula jak ktoś pierdzieli o różnicy między cierpieniem usuwanego płodu, a cierpieniem życia dziecka bez połowy czaszki, to naprawdę dochodzę do wniosku, że czarni zrobili świetną krecią robotę z tą religią w szkołach: ciemnotą faktycznie łatwiej się steruje. Na serio wierzysz w te brednie o różnicy w cierpieniu, które wypisujesz, czy bezmyślnie powielasz czyjeś chore wypowiedzi?
      Współczuję autorytetów, ale w świetle tego Twojego stwierdzenia nie dziwią mnie wpisy i o tej biednej matce i o tej różnicy w cierpieniu. Swoją drogą ciekawe skąd wiesz, które cierpienie jest większe ? Podziwiam tupet, bo mi by ani przez gardło, ani przez palce nie przeszło słowo oskarżenia na matkę - ofiarę chorych przekonań lekarza.

      Usuń
    9. Matko siostro duchowa moja, przepraszam za słowa wyżej, ale jak czytam coś takiego to nie wiem czy śmiać się, że to niemożliwe, czy płakać, że się biedactwo tak męczy. Czekam, aż dojdzie do wniosku jedynego słusznego, że matka sama protestowała przeciw aborcji, sama przeciągała terminy i że to wszystko jej wina.

      Usuń
    10. Zula,a może mecenas sam sie do tej kobiety zgłosił,żeby przy okazji siebie wypromować,tego nie wiemy.Myślę że w obliczu takiej tragedii człowiek podejmuje różne-czasem dziwne decyzje,a wiele osób pomaga,niekoniecznie bezinteresownie.

      Usuń
    11. Żmija, ja się pod Twoimi słowami rękoma i nogami podpisuję. I nie próbuj nawet przepraszać, bo po tym, co ja wypisuję u Ciebie powinnam za każdym razem bukiet kwiecia Ci wysyłać co najmniej;)
      Ja pomijam już te na wyrost rzucane oszczerstwa wobec matki, ale obstawiam, że całą tę tragedię kler obróci przeciw samemu in vitro. Za chwilę usłyszymy, jak z ust Królikowskiego, że wszystkiemu winne in vitro, więc matko lepiej nie ryzykuj.
      No wiesz, ich miłościwy Bóg różne plagi zsyłał ponoć wcześniej, to chuj go wie co jeszcze przypiszą teraz Jego gniewowi. A dobrzy księża przecież grzmią z ambon, że in vitro jest be. Kto nie słucha ten ma! No nie?
      Jeden wielki koszmar

      Usuń
    12. Anonimowy, ja mam pytanie: a do jakiego mecenasa miała ta kobieta iść? Takiego pokroju Chazana, który przyjmuje tuż przy parafii? Tak, żeby nikt nie miał wątpliwości, że to ona jest tu ofiarą...

      Usuń
    13. Nietypowa i po obszczekaniu in vitro znowu zula przytruchta i zacznie pogardliwie o tej matce pisać. I sama powiedz, jak ja mam takich ludzi szanować, jak jedyne co mam ochotę to im napluć do talerza? Zapewne podpisała się pod wszystkimi listami poparcia dla tego lekarza, a do tego nie potrafi samodzielnie myśleć i wyciągać wniosków z wiedzy, jaką się jej dostarcza. To też typowe dla pewnego ugrupowania.

      Usuń
    14. Wszystko co moglo byc powiedziane na ten temat zostalo powiedziane przez Ciebie Aniu. Ja tylko chcialam dodac notke dla Zuli bo nie zdzierze.
      Zula, kobieto, nie wiem gdzie bylas na biologii ale mozna sobie poszukac na internecine jak opuscilas te lekcje: jak wiesz aborcje mozna wykonac do 12stego miesiaca ciazy a my do tego okresu nie mamy muzgu....I ukladu nerwowego wiec owe zaplodnione jajo (bo niczym innym nie jestesmy z tym czasie - wygladamy jak kijanki) nie czuje bolu poniewaz jest to fizjologicznie niemozliwe. Nie pieprz wiec glupot nie posiadajac jakiejkolwiek wiedzy na ten temat I nie mow tutaj ze bol owego dziecka ktore sie urodzilo mozna usmiezyc....gdybys kiedykolwiek byla w ostatnim stadium raka pod morfina I nadal wyla z bolu chetnie sie z toba skonsultuje. Na koniec rada: przestan tez moze jesc kurze jajka bo na pewno boli je gdy sa gotowane!

      Usuń
    15. Nietypowa, Ty chyba juz umiesz korzystac z przycisku SPAM. To moze wez i wypizgnij tam Zule i jej madrosci coby na utrate zdorwia psychicznego Twoich czytelnikow nie narazala. Taka dygresja mala z mojej strony, bo wiesz kopanie sie z koniem to nie nalezy do przyjemnych zajec.

      Usuń
    16. R.I.P.
      tu spoczywa komentarz Zuli

      Usuń
    17. Kurde, tak se myślę Star, że będę chyba musiała jakiś regulamin walnąć w wolnej chwili.
      Tylko jak ja to napiszę?
      "Katolicki betonie, zgiń, przepadnij siło nieczysta!"?
      ;)

      Usuń
    18. Moze byc i tak, przeciez jak przystalo na beton i tak nie zrozumieja:)))

      Usuń
  6. Bardzo rzadko piszę komentarze, ale teraz po prostu muszę. Dziewczyno, jesteś świetna. Przywracasz wiarę w ludzi, tak jak prof Dębski. Zgadzam się z każdym Twoim zdaniem. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za ciepłe słowa, również pozdrawiam;)

      Usuń
  7. Kiedyś, kiedy aborcja czyli skrobanka były takim sposobem antykoncepcyjnym, lekarze bez skrupułów i bez sumienia zarabiali i powiększali swoje majątki. Gdy zaczęła działać ustawa antyaborcyjna to raptem Ci lekarze wiedząc , że już nie zarobią tych "kokosów" legalnie, to zrobili się "święci bardziej od papieża" i odzyskali raptem sumienie.To jest cynizm. I najgorsze jest TEŻ TO , że sporo kobiet które bronią takich lekarzy zapomniały, że usuwały ciąże / jeszcze za czasów PRL-u, też jako zabieg kosmetyczny bo to szkodzi figurze /- i nie dociera do nich , ze nagrzeszyły za młodu ile wlezie i ile się dało.Mam takie znajome które modlą się pod figurą a diabła mają za skórą, które nie chcą aby im przypominać o tym, że gdyby nie te wyjazdy poza granice swoich miejscowości / bo w swoim mieście to nie wypadało usuwać /to rodziły by "co rok to prorok". Cynizm i hipokryzja czystej wody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babciu Aniu, cóż poradzisz, każdy chyba ma takie znajome;) Nie na darmo się mówi "zapomniał wół jak cielęciem był".
      I masz rację oczywiście, że to czysta hipokryzja, ale wiesz co mnie dziwi- że tyle osób się na tę szopkę nabiera.
      A może chce się nabrać, bo sami tworzą swoją rzeczywistość całkiem podobnie?

      Usuń
    2. przepraszam że się wtrącę-to ma swoja nazwę:mechanizm wyparcia i zaprzeczeń. i owszem jest w naszym kraju przekazywany jako wzorzec wychowawczy z pokolenia na pokolenie,już od co najmniej czasów przedwojennych ( nie mów nikomu co się dzieje w domu).

      Usuń
    3. za co przepraszasz, no przestań...;)

      Usuń
  8. Dziękuję za ten tekst,bo daje mi wiarę,że jednak są na tym świecie rozsądni i empatyczni ludzie.Niestety należę do grona osób,które dzięki szpitalowi Chazana przeszło podobną,może nie aż tak skrajną tragedię.Ktoś pytał czemu ta kobieta nie szukała innego lekarza-ja też nie szukałam(głupia-naiwna),bo szukał dla mnie pomocy właśnie lekarz z tego szpitala i wydawało mi sie ze skoro sie zaoferował to pewnie ma takie możliwości,a chodziło o przeciągniecie tylko w czasie wszystkiego,żeby minął "ten" 24tc,przykre ale prawdziwe.j-ulka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Ula za miłe słowa.
      Cholernie mi przykro z powodu tego, co Ciebie spotkało i dziękuję, że o tym mówisz.
      pozdrawiam ciepło

      Usuń
    2. Ula, pytałam ja, bo w całej swojej trzydziestotrzyletniej naiwności, ani przez chwilę nie przyszło mi do głowy, że możemy tu mieć do czynienia z tak parszywym "zagraniem" lekarza. Pisałam w swoim komentarzu, że nie było moją intencją ocenianie tamtej kobiety, a jeśli w jakimś stopniu sobie na to pozwoliłam, to zdecydowanie za szybko, bo nie znałam wszystkich szczegółów.
      I nie uważam, żebyś była głupia- naiwna, bo żadna z nas do końca nie wie, jak zachowałaby się w tej sytuacji. Zwłaszcza, że tak jak pisała Ania, samo nazwisko Chazana, już brzmi (brzmiało!) jak obietnica, bo to utytułowany i doświadczony lekarz. Teraz wiemy, że także wariat. Bardzo, bardzo przykre co Was spotkało i oczywiście ani dla Ciebie, ani dla tamtej kobiety, nie jest to pewnie pocieszeniem, ale miejmy nadzieję, że jednak dzięki nagłośnieniu takich spraw, kobiety i Ich rodziny unikną sytuacji o których pisała Ania i Ty. Pozdrawiam- Marta

      Usuń
    3. Myślę,ze jest wiele par które niestety przeszły podobne tragedie..mnie przerażają wszyscy zwolennicy "prof",w głowie sie nie mieści że ludzie nie umieją myśleć racjonalnie,ale jedno jest ważne-ludzie są teraz świadomi ze szpital na Madalinskiego nie jest dla wszystkich,ale przede wszystkim -że nie należy ufać bezgranicznie lekarzom,zatem są dobre strony "promocji" lekarza profesora.j-ulka

      Usuń
  9. Czytałaś ?
    http://wyborcza.pl/1,95892,16265379,Nie_boje_sie_piekla_ani_innych_straszydelek__A_drze.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.znanylekarz.pl/bogdan-chazan/ginekolog-polozna-poloznik/warszawa/4
      to nie z tego roku.....
      co za.. brak słów

      Usuń
    2. dzięki, przeczytałam oba.
      Pierwszy-miód na moje biedne serce;)
      Drugi- no cóż, można było się tego spodziewać

      Usuń
  10. Właśnie się zastanawiam i dochodzę do wniosku ( utopijnego niestety ), że szan pan omujbosze lekarz być tym lekarzem dalej nie powinien. Co on jeszcze na tym stanowisku robi? Po pierwsze zdaje się nie szkodzić? Ale to wszystkim, a nie wybiórczo. Jego sumienie mnie na serio interesuje tak samo, jak wiedza, co sąsiadka miała tydzień temu na obiad. Wykształcił się za państwowe i niech trzyma się państwowego, nie religijnego, prawa. Tych wszystkich jego obrońców i podpisywaczy poparcia we kosmos z biletem w jedną stronę. No i mam nadzieję, że wszyscy jego zwolennicy ( spodobała mi się szczególnie ta pani widać w wieku rozrodczym, z tym krzyżem ) zniosą wszystko i sami będą dzieci z wadami mieć, a nie zasłonią się wyjątkową sytuacją. Pan Dębski jest wart więcej, niż 10 panów Chazanów, ale ciemnogród katolicki tego w życiu nie pojmie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja cały czas uważam, że wszystkich lekarzy, którzy podpisali klauzulę sumienia powinniśmy odesłać do Watykanu. Niech tam leczą.
      Byłoby cudnie.
      To się chyba nazywa w przyrodzie selekcja naturalna;)

      Usuń
    2. A przede wszystkim, ginekologów tam powinno się wysłać.

      Usuń
    3. eeee, ja to bym wysłała przede wszystkim chirurgów i stomatologów z cichą nadzieją, że klauzula sumienia nie pozwala im użyć znieczulenia, wszak cierpienie uszlachetnia przecież;)))

      Usuń
  11. Szanowna Nietypowa Matko P., dopiero dziś odkryłam, że wróciłaś z niebytu. A może z bytu... Nieważne.
    Dobrze napisałaś. Cieszę się, że są normalni ludzie w naszej pięknej krainie. Teraz tylko zrobić coś, żeby ci normalni wylądowali tam, gdzie prawo i ustawy się tworzą.
    Nie zamierzasz zostać premierą ewentualnie prezydentą RP?
    Jeżeli tak, to obiecuję zagłosować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak prawdę mówiąc to najbardziej pasowałaby mi rola ministrantki finansów.
      Byłabym uczciwa i szczera.
      (Szczerze i uczciwie przyznawałabym się na bieżąco na co defrauduję Wasze pieniądze.)
      Choć se kiedyś muszę przysiąść między gotowaniem pomidorówki, a "Klanem" i napisać jakiś program wyborczy, bo ta prezydenta też brzmi dobrze;)

      Trzymam Cię więc za słowo;)

      Usuń
    2. Nie ma sprawy. Jeden głos masz, jak w banku.
      I już wątpię, czy to jeszcze jest jakaś pewność, "jak w banku", znaczy się. Może wobec tego, rzeknę tak. : Jeden głos już masz, jak w skarpecie. :-)

      Usuń
  12. Miałam się nie wypowiadać...bo tam na prawdę niewiele mam do powiedzenia w obliczu tej tragedii. Ale powiem - to sie nadaje do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - Dziecko powinno zaskarżyć Państwo Polskie, że gotowało mu taki los! Tak Polska - poprzez debilne prawa, paragrafy, deklaracje i ciemnotę którą nam wciska! Niejasna jest dla mnie też postawa rodziców, nadal nie rozumiem dlaczego jeden lekarz, który wyraźnie powiedział, ze nie usunie tej ciąży ze względu na jego " religijny fanatyzm" stał się dla nich wyrocznią. A tych wszytkich co robią z tego medialną nagonkę, promują się , próbują zabłysnąć na srebrnym ekranie też posadziłabym w ławie oskarżonych!!! LUDZKOŚCI - GŁOWY W DÓŁ !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem,czym się kierowali rodzice w opisywanym przypadku,ale nawet nie zdajesz sobie sprawy ile myśli w głowie maja rodzice jak usłyszą taką straszna diagnozę o swoim dzieciątku,jeszcze słyszysz "kazanie"od prof wiec zastanawiasz sie jak będziesz dalej żyć sam ze sobą(podejmując taka a nie inną decyzje).nagonka medialna ma też dobre strony/j.ulka

      Usuń
    2. taaaa, głowy w dół...to patrz na to: http://wiadomosci.wp.pl/resultsinarticle,1,kat,1342,title,Abp-Jedraszewski-zamierza-zorganizowac-zbiorke-na-rzecz-profesora-Chazana,wid,16737046,wiadomosc.html

      choć Ci powiem, że po głębszym przemyśleniu jestem za tym pomysłem. Niech arcybiskup zbiera siano od wiernych. Przynajmniej zapłacą ci, którzy powinni.

      Usuń
  13. Mamy dwie władze w Polsce. Coraz bardziej widać, która tak na prawdę robi z ludźmi co chce. Przykre to wszystko, żal dzieciątka i jego niewyobrażalnego cierpienia...Nie napiszę wiele, smutek zbyt duży. Mimo wszystko dziękuję, że poruszyłaś ten trudny temat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja dziękuję, że zechciałaś przeczytać. pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  14. smutno, oj smutno :(((
    i straszno, bo się nam ciemnogród zrobił przez te 25 lat
    brak mi słów, w sumie Ty już wszystko napisałaś, komentujący dodali swoje
    żal mi tego bezbronnego małego człowieczka, któremu Chazan taki los zgotował

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Viki, ja od kiedy się dowiedziałam o tym dziecku, o tej tragedii nie mogę przestać o tym myśleć.
      Myślę też jaka jest faktyczna skala tego dramatu, bo przecież na pewno nie każdy przypadek jest nagłośniony.
      Przy najbliższej wizycie u mojego gina, doktora DiDiego, będę go po stopach całować, że on zawsze tylko przedstawia aspekty medyczne każdej kwestii, sugeruje, ale ostateczną decyzję pozostawia mi.
      I będę rwać szaty, że go nie doceniałam, bo głupia myślałam, że w XXI w. to standardowe podejście ginekologa, a nie ogromny fart pacjentki.

      Usuń
  15. Zula, dla mnie różnica jest OGROMNA. Choćby przez wzgląd na to, że aborcja to mimo wszystko przysłowiowy "ułamek sekundy" a nie dwa miesiące. Szacowane jak podawał prof. Dębski i jak zaznaczała za Nim Ania. Bo ze względu na zdrowe serce i płuca, może to być i dłużej przecież...

    Eutanazja, tak jak pisze Ania, nie jest legalna, a to co według Ciebie byłoby słusznym rozwiązaniem, czyli "pozwolić umrzeć dziecku zaraz po urodzeniu" byłoby właśnie w świetle prawa rozumiane jako eutanazja.

    No i właśnie- o jakiej ochronie życia więc mówimy? Wiadomo było od tego 20tygodnia (??) że dziecko umrze, więc czy naprawdę to takie ważne, żeby się urodziło i wtedy mogło umrzeć?? Może mam za małą wyobraźnię jednak i inaczej pojmuję pewne sprawy, ale dla mnie to po prostu chore. I nie zrozumcie mnie źle, bo oczywiście, skoro wyrokiem jakiegoś utytułowanego wariata, to dziecko przyszło już na świat- to tak- zabezpieczmy Mu wszystkie medyczne potrzeby w postaci specjalistycznego sprzętu, antybiotyków i środków przeciwbólowych, bo jak mniemam ma je na stałe włączone. I może w przypadku jednego dziecka, to nawet nie są wielkie koszta, ale jeśli takich dzieci zacznie się rodzić więcej, bo taka będzie wola Chazana i Jemu podobnych? I zaznaczę raz jeszcze- nie chcę urazić niczyich uczuć i mam nadzieję, że będę dobrze zrozumiana- czy nie lepiej byłoby koszta takiej opieki przeznaczyć na coś innego? Choćby właśnie na darmową diagnostykę prenatalną dla WSZYSTKICH ciężarnych? Albo- ironizując- na kompleksowe badania wszystkich lekarzy, którzy podpisali deklarację wiary, czy mamy do czynienia jedynie z pilnowaniem własnego "sumienia", czy już z obłąkaniem i nawiedzeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, ja czekam jak ta sprawa się dalej potoczy. Społeczeństwo jest wyraźnie podzielone na tych, którzy są wstrząśnięci tragedią matki i dziecka oraz na tych, którzy są wstrząśnięci rzekomą krzywdą Chazana. Arłukowicz wydaje się, że orze jak może, natomiast wiceminister Królikowski przyznaję ,że rozpierdolił mnie na łopatki:
      http://wyborcza.pl/1,75478,16227949,Wiceminister_Krolikowski__Pacjentka_poszla_do_prof_.html

      I co dalej? Czy coś się zmieni, czy to cierpienie pójdzie na marne albo zapoczątkuje setki/tysiące następnych?
      Bo że ciemnogród bez serca oskarża kobietę o chęć wylansowania się, a jedynej krzywdy dziecka dopatruje się w zabiegu in vitro to już wiemy. Pytanie tylko co zrobią z tym myślący racjonalnie ludzie?

      Usuń
    2. To teraz nie przepraszam, że się wkręcam ;)
      Jest jeszcze trzecia grupa do której należę i ja,którą wkurwia bezmyślność obu powyższych grup.
      Mamuśka miała możliwość aborcji przed 22 tygodniem ciąży,zresztą sugerowało jej to dwóch lekarzy.
      Nie skorzystała.
      Zrobiła jak chciała.
      A że wyszło inaczej niż planowała?
      Trzeba było słuchać mądrzejszych od siebie,zamiast uprawiać chciejstwo (ja chcę i tak ma być) albo liczyć że Chazan za kasę jest w stanie zrobić cud.
      A teraz wściekłość o co?
      O zawiedzione ambicje?
      O to że nie wyszło tak jak sobie zaplanowała?
      O kasę na in-vitro która poszła się paść?
      O to że na następną próbę trzeba będzie teraz czekać rok?
      To trzeba było zrobić tę aborcję wcześniej,to problemu by nie było.

      Marta dla mnie nie ma miary cierpienia.
      Nieważne czy cierpię tydzień,miesiąc czy tylko dwie godziny.
      Cierpienie jest cierpieniem,ból jest bólem.
      A jak boli to czas przestaje się liczyć.

      Usuń
    3. Mnie tam, Marta, ręce, cycki i stringi opadły równocześnie. Moja odpowiedź na komentarze Zuli- powyżej. Jak Ty masz ochotę, to się szarp, ale obawiam się, że takie osoby dopóki nie będą miały realnych doświadczeń na pewnym polu pewnych rzeczy nigdy nie zrozumieją.

      Usuń
    4. Dajcie spokój, zula zapewnie skuma, o co w życiu chodzi, dopiero jak sama będzie zmuszona urodzić dziecko z poważnymi wadami, wtedy okaże się zapewne, że to wyjątkowa sytuacja i pogna zrobić aborcję, albi po urodzeniu dziecko porzuci - pięknie się kogoś ocenia, jak się samemu tego nie doświadczuło.
      Zula przestań pisać o tej kobiecie tak pogardliwie, wiesz co znaczy czekać tyle lat na ciążę, na dziecko. wiesz co znaczy chwytanie się każdej możliwości? Bo jeżeli nie to zamilcz, czasami lepiej milczeć i sprawiać wrażenie mądrego, niż się odezwać i to wrażenie rozwiać. A Ty je każdą wypowiedzią rozwiewasz.

      Usuń
    5. Wiecie co? A ja po prostu nie wierzę. No nie wierzę, bo tak jak staram się szanować prawo innych ludzi do posiadania własnego zdania i tym bardziej do własnych odczuć, tak normalnie zaniemówiłam.

      Zula, naprawdę?! Naprawdę nie ma dla Ciebie różnicy czy cierpienie trwa chwilę (dosłownie- jak przy katastrofie lotniczej, bo wtedy ludzie też cierpią),czy np. te dwa miesiące? Nie ma dla Ciebie różnicy czy cierpisz psychicznie i fizycznie, przez krótki ułamek sekundy, czy cierpisz przez dwa miesiące bo umierasz na raka, gdzie lekarze zastanawiają się czy ciągłe zwiększanie dawki morfiny nie jest już przypadkiem tzw. uporczywą terapią? Ja rozumiem, naprawdę rozumiem mechanizm obrony swoich racji, ale naprawdę ciężko Ci jest uruchomić wyobraźnię i zrozumieć o czym do Ciebie piszemy? Owszem- mogę się nawet zgodzić, że cierpienie jest cierpieniem, chociaż i tu zdania mogą być podzielone, bo wiesz- człowiek, który ma katar sienny, też przecież cierpi, ale błagam! Czas ma tu jednak ogromne znaczenie.

      Co zaś się tyczy tego, co piszesz o tej kobiecie... Ja też w jakimś sensie, choć mam nadzieję, że mimo wszystko z dużą dozą ostrożności, Ją oceniłam. Bo byłam przekonana, że poza Chazanem nie korzystała z opinii innych lekarzy. Nie wiedziałam także tego, co ma moim zdaniem, znaczenie fundamentalnie i tak naprawdę to chyba o TYM jest właśnie między innymi ten post- że ten cały wielki, utytułowany, bazujący na sławie swojego nazwiska i doświadczenia Chazan, działał z premedytacją. To post, o tym, jakie zagrożenie niesie za sobą klauzula sumienia, o której, jak pewnie wiesz, Ania też pisała.

      Pisała natomiast o tym Star w ostatnim poście- czytajmy ze zrozumieniem. Bo ten post, pod którym właśnie toczy się dyskusja w komentarzach, to nie jest stwarzanie portretu psychologicznego tej kobiety. To nie jest dyskusja na temat, czy łatwo będzie się Jej zdecydować na kolejne dziecko, czy nie itd. Ten post jest zupełnie o czym innym. Oczywiście, każda z nas może mieć jakieś tam swoje zdanie, choć ubolewam mimo wszystko nad tym, że zamiast skoncentrować się na tym co najistotniejsze- czyli precedensie z jakim mieliśmy tu do czynienia, my zaczynamy zaglądać tej kobiecie w metrykę, do łóżka, do portfela...

      Piszesz Zula, że kobieta się wkurwiła, że Jej inwestycja nie wypaliła... Rozumiem, że przez inwestycje rozumiesz ciążę, a wkurwienie, to to co teraz czuje ta kobieta? Wow- no pełen szacun... Tak, może czuje MIĘDZY INNYMI wkurwienie i... bardzo dobrze. Bo gdyby czuła tylko żal i rozpacz, to pewnie gówno byśmy o tej sprawie wiedzieli, a święty Chazan dalej praktykowałby to samo, co w Jej przypadku. Jesteś mamą? Planujesz Nią być? Dla Ciebie ciąża też była/będzie inwestycją? Przykro, przykro czytać takie rzeczy.

      Usuń
    6. Zula, kiedy zamieszczałam swój pierwszy komentarz pod tym postem, przyznałam wprost, że moje informacje na temat tej sprawy są szczątkowe. Wiedziałam coś, ale jak się okazało- bardzo mało. Dzięki Ani, uzyskałam odpowiedź na pytanie, które mnie w tej sprawie najbardziej nurtowało- czy ta kobieta nie szukała pomocy i opinii u innych lekarzy. Teraz, kiedy przeczytałam Wasze wszystkie komentarze i linki, które zostały podesłane, nadal- okazuje się, nie wiem wszystkiego, bo z kolei Ty piszesz, że ta kobieta leczyła się już u Chazana... I zgadzam się, gdyby faktycznie tak było, czyli, że była wcześniej Jego pacjentką, teoretycznie powinna znać stanowisko Jego i ogólną opinię o tym szpitalu. Tyle, że ja osobiście do tych informacji nie dotarłam. Nie- nie twierdzę, że kłamiesz, albo, że te informacje są nieprawdziwe. Po prostu nie wiem, czy prof. Chazan zajmuje się też leczeniem niepłodności?

      Myślę, że w moim przypadku, z racji tego, że nie mam czasu na bieżąco śledzić tej sprawy i coraz to nowszych doniesień, najrozsądniej będzie się już na temat tej kobiety nie wypowiadać.

      Ogólnie napiszę tylko, że jeśli chodzi o niepłodność- dziękuję losowi, że nie zmagałam się z nią osobiście, ale jako kobieta, która zawsze pragnęła mieć dzieci, mogę sobie tylko próbować wyobrazić, co przeżywają osoby niepłodne. I chyba żadna reakcja i to, co się z takimi osobami dzieje po wieloletniej walce o dziecko, mnie nie zdziwi. Nawet jeśli z zewnątrz wydaje się, że ciąża jest "tylko" celem. Tylko ktoś, kto tego doświadczył może powiedzieć jak to jest i co się wtedy czuje i co- o czym piszesz- dzieje się w ludzkim umyśle.

      Mogę także pozwolić sobie, żeby wypowiadać się o tym, o czym pisała w poście Ania- czyli o tym, czego dopuścił się Chazan, i o zasadności tego, żeby dzieci z takimi wadami i wyrokiem rychłej śmierci przychodziły na świat. Bo jeśli zostawimy ocenę, postawę, pobudki kierujące mamą dziecka, o którym jest mowa, to chyba każda z nas przyzna, że Chazan przeciągając diagnostykę złamał wszelkie normy i poza osobiście wypłaconym odszkodowanie, powinien bezpowrotnie stracić prawo do wykonywania zawodu.

      Przyznam- również szczerze- że jeszcze nie słyszałam o Wołominie, więc tu się w ogóle nie wypowiem, nie rozumiem też (może dlatego, że właśnie nie słyszałam o tej sprawie) dlaczego uważasz, że kobiety mogą stracić prawo do aborcji przed upływem 24 t.c. Mnie się właśnie wydaje, że sprawa Chazana, jej medialne nagłośnienie, ba! Nawet osoba Dubienieckiego, mogą jedynie pomóc w obnażeniu irracjonalności i pułapek klauzuli sumienia, uczulić inne kobiety na takie praktyki lekarzy i może przyczynić się w wymiarze długofalowym do wycofania tej idiotycznej klauzuli.
      Pozdrawiam

      Usuń
    7. R.I.P.
      tu też spoczywa komentarz Zuli, między komentarzami Marty konkretnie;)

      Usuń
  16. Czytam Cie od dluzszego czasu. Ale tym postem normalnie mnie rozwalilas. Patrze na mojego syna i dziekuje ze jest zdrowy i ze porod i ciaza byly wrecz ksiazkowe idealne.
    Gdyby mi a raczej nam powiedzieli ze dziecko bedzie mialo mase problemow i schorzen. To bym sie na bank rozryczala i myslala na powaznie nad aborcja.
    Glupoty lekarzy nie rozumiem tak samo jak kobiet ktore maja focha bo niechca dziecka i usuwają potomka.
    Zgwalccona owszem bylam czy bym usunela takowa ciaze zapewne tak. Na szczescie nie bylam. Z przeszloscia poradzilismy sobie. Bo tak powiedzialam mezowi co sie stalo gdy wrocilam z pracy za granicą. Mual ochote pojechac oaobiacie i zarznac goscia. Nie jestem rozwiazla nie pije. Poprostu wykorzystal chlop swoja mase i to ze byłam przemeczona. A pojechałam jako tlumaczka a mial klucz do mojego pokoju o czym niewiedzialam.
    Co do lekarzy to naprawde bym chyba ubila takiego ktory to przeciagal i dawal bezsensowna nadzieje bo tego nie nawidze. Masz problem jest coa nie tak. Mow bo kurwa to moje zycie a nietwoje i to ja bede z tym zyc a nie Ty.

    Przepraszam za literowki i slownictwo ale poniosło mnie troche.
    Pozdrowki kochane
    Ewa
    Ps.ciesze sie ze piszesz o takich rzeczach sprawach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pozdrawiam również i dziękuję za Twój komentarz

      Usuń
  17. kiedyś w radio zet u Moniki Olejnki był palant co właśnie był przeciw aborcjom chorych dzieci jechałam wtedy rowerem do pracy i tak mi ciśnienie podnosił że prawie przekroczyłam dozwoloną prędkość , szkoda że nie można było zadzwonić podczas audycji bo chciałam się zapytać gdzie oni kurwa są jak takie chore dziecko potrzebuje kasy na leczenie , na życie ?!!! Rodzice często muszą prosić o pomoc i kto im wtedy pomaga ? żalpeel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest to, o czym pisały wcześniej inne osoby i to, o czym pisze Liz poniżej.
      Zrozpaczeni rodzice błagają o datki dla ich niepełnosprawnych dzieci. Błagają o godne dla nich życie. Błagają po prostu o życie. I ja również jestem ciekawa jak pomagają ci, którzy tak ponoć tego życia bronią.

      Usuń
  18. Pomijajac wszystko inne, na szpital nalozona zostala kara w wysokosci 70.000 zlotych, kto to kare zaplaci? wiadomo wszyscy pacjenci.
    Szlag mnie trafia jak to wszystko czytam, dewoty Bogiem sobie wycieraja geby, a na leczenie zyjacych dzieci nie ma kasy,
    Matki na blogach blagaja o pomoc, zbiorki urzadzaja, walcza o swoje zyjace dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liz, to jest kraj, który tonie w oparach absurdu. Tu dobrze mają tylko kurwy i złodzieje. Tu jest prawo dżungli, o słabszych nie dba się w ogóle. Tu, jak zauważyłaś, wyciera się gębę Bogiem, ideałami, a jak przyjdzie co do czego to 50% udaje, że nie wie o co chodzi, a wśród kolejnych 40% jeden drugiego w łyżce wody by utopił. Niedobrze mi od tego wszystkiego.

      Usuń
    2. Mialam takie marzenie kiedys, ze posiedze w USA troche i wroce do Polski, z kazdym rokiem to marzenie staje sie mniej realne.
      Wedlug co niektorych w ogole nie mam prawa wypowiadania sie na zaden temat dotyczacy Polski.

      Usuń
    3. Bo nie masz. Katolik ma prawo Cię osądzić, ma prawo zajrzeć do Twojego łóżka, do tego co czytasz, sprawdzić kogo słuchasz i co oglądasz. Ma prawo zabronić Ci iść na kabaret, bo ten wystawił skecz o papieżu. Ma prawo zbojkotować milion rzeczy, wydarzeń, osób, które rzekomo obrażają jego uczucia religijne. Ty uczuć nie masz, bo nie jesteś katoliczką, Ciebie więc obrazić nie można. Ty nie masz prawa powiedzieć, że się na to wszystko nie godzisz. To nie demokracja, moja kochana Liz. To dyktatura.

      Usuń
    4. Nawet nie wiesz jak mnie to wkurwia. Wolnosc slowa i wyznania, wolnosc na papierze, malo tego konstytucyjnie zagwarantowana, a 90% politykow na kolanach.

      Usuń
    5. Wiem, wiem, bo mnie wkurwia tak samo.

      Usuń
  19. Perelka, wywiad z Chazanem,
    Dlaczego nie skierował pan pacjentki na wykonanie zabiegu do innego lekarza, skoro tak nakazuje panu prawo?

    - To było niemożliwe z dwóch powodów. Po pierwsze, oznaczałoby mój udział w przeprowadzaniu aborcji, przed którym broni mnie nie tylko klauzula sumienia, ale także starodawna przysięga Hipokratesa. Już w starożytności lekarze bronili się przeciwko "przydzielaniu" im roli aborterów.

    Po drugie, nie wiem, jak miałbym pozyskać wiedzę o lekarzu, który wykonuje aborcje. Musiałbym prawdopodobnie dzwonić alfabetycznie według książki telefonicznej. Przepis mówiący o kierowaniu do innego lekarza w takiej sytuacji jest więc etycznie niewłaściwy i niepraktyczny.
    http://wyborcza.pl/duzyformat/1,139046,16138524,Chazan__Nie_znam_lekarza__ktory_wykonuje_aborcje.html

    OdpowiedzUsuń
  20. Dodałam swoje komentarze powyżej,ale chciałabym dodać jeszcze jedną myśl,najbardziej boli mnie w tym wszystkim fakt ze kobieta (chyba już po 40rż)musiała urodzić przez cc,wiec musi teraz min rok czekać na kolejna próbę zajścia w ciążę,a gdyby miała terminację przed 24tc mogłaby już po miesiącu próbować i może teraz cieszyłaby się zdrową ciążą,ja pamiętam że u nas nadzieja dawała nam siłę dalej żyć,ale o tym nikt nie myśli,niestety.ja bym bardzo chciała stanąć twarzą w twarz z tzw zwolennikami i posłuchać ich argumentów a jednocześnie uświadomic jak życie pisze scenariusz niekoniecznie zgodnie z ich widzi-mi sie!j.ulka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie w tej sprawie boli absolutnie wszystko. Wszystko. I choćby Chazan stracił prawo do wykonywania zawodu, tu nie będzie happy endu.

      Usuń
    2. Ula, obawiam się, że tutaj między "zwolennikami", a fanatyzmem możesz śmiało postawić znak równości, a wtedy konfrontacja i nawet najbardziej niepodważalne argumenty i namacalne dowody (choćby to dziecko do "wglądu") mogą, kolokwialnie rzecz ujmując, pójść się dymać, bo z takimi ludźmi NIE MA rzeczowej, racjonalnej, merytorycznej dyskusji. Niestety.

      Usuń
  21. Julka, ja nawet nie wiem, czy ona będzie kiedykolwiek miała odwagę pomyślec o następnej ciąży...:( Nawet nie staram sobie wyobrazić co ona teraz czuję?

    OdpowiedzUsuń
  22. Sznupkowie,teraz pewnie będzie jej o wiele trudniej,niż gdyby zakończyli ciążę przed 24tc,ale chęć posiadania potomstwa czasem jest tak ogromna,że para jest w stanie zrobić wszystko,tylko trzeba mieć nadzieję,a być może w tym przypadku ktoś im ją odebrał. j-ulka

    OdpowiedzUsuń
  23. Jestem tak wściekła ,że jak oglądam obojętnie jakie dyskusje na ten temat ,to za cholerę nie mogę dotrwać do końca,bo zaczynam dyskutować na głos z"telewizorem"i jak przychodzi chwila opamiętania to zaczynam się zastanawiać czy wariuję czy też może już zwariowałam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, to taki kraj, gdzie do władzy dopuszcza się osoby, którym choć średnio inteligentny człowiek nie powierzyłby pod opiekę chomika.

      Usuń
  24. Kto ma fejsa i czuje podobnie-zachęcam. Zmian dokonuje się małymi kroczkami w końcu. Udostępniajcie zatem:
    https://www.facebook.com/events/796943697004887/

    OdpowiedzUsuń
  25. Pozno się wpisuje, już po dość burzliwej dyskusji, ale nie mogę milczeć.

    1. Kocham Cie - podobnie jak Stardust - ale to tez wiesz zapewne.
    2. Piszesz, ze nie jesteś zwolenniczka aborcji - chyba to zle brzmi, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie jest zwolennikiem aborcji, można być co najwyżej zwolennikiem dopuszczalności aborcji. Jej stosowania jako swoisty srodek antykoncepcyjny jest patologia i nie powiino być dozwolone. Natmiast nie uważam, ze obowiazujace w Polsce prawo jest dobre. Nie uwzglednia ono szeregu przypadkow, gdzie legalna aborcja jakkolwiek nie jest zabiegiem upiekszajacym i wiaze się z ryzykami najróżniejszymi - powinna być legalna, a o poddaniu się takiemu zabiegowi powinna decydować wyłącznie kobieta, której ten zabieg dotyczy (mam oczywiście nadzieje, na wspoludzial w takiej decyzji przez jej faceta i jej lekarza, ale nie nawiedzonegopojebalekarza).
    3. Się zdziwiłem Matka Teresa - nie znam za bardzo jej dokonan, przyznaje - mam obraz w oparciu o powszechnie głoszone opinie - chyba się przyjrze jej dokładniej.
    4. Przykro mi to mowic, bo wcale nie uważam, ze wszyscy katolicy sa nawiedzenie, ale mnie coraz bardziej wkurwia wpierdalanie się katolicyzmu w moje zycie. Niech sobie każdy wierzy w co chce i celebruje ta wiare w dowolny sposób, ale niech zostawi to w sobie, w swojej swiatyni co najwyżej. Niech nie wpierdala się z ta swoja wiara w zycie kogokolwiek innego.
    Sznupcia - musze przyznać, ze nawet biorac pod uwagę szok jaki matka sila rzeczy musiala doznac kiedy się dowiedziała o wadach plodu - jakos nie umiem zrozumieć, ze nie szukala opinii alternatywnych i nie podjela dzialan skutecznych.
    5. zula - co cie do kurwy nedzy uprawnia do twierdzenie, ze ta kobieta cos chciała ugrac na tej ciąży i tej tragedii ????????????????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się chciałam odnieść do tego, co napisałeś do Sznupci, Mariusz.
      Chazan zwodził tę kobietę, co zostało sądownie udowodnione. Tym samym podtrzymywał zapewne jej nadzieję, że tragedia nie ma takiego wymiaru, jak ma.
      Mariusz, jesteś ojcem- nie trzymałbyś się do ostatniej chwili nadziei ,że być może nie wszystko stracone? Zwłaszcza, gdyby Twoja żona miała konsultację u ordynatora ginekologii z wieloletnim stażem. Wpadłbyś na to, że on celowo przeciąga Wasze badania? Że on ma w tym swój cel?

      i jeszcze co do punktu piątego- ot, katolicka miłość do bliźniego i dostrzeganie w nim Chrystusa

      I ja też nie lubię uogólnień. Oboje znamy fantastycznych, mądrych Katolików. Takich przez duże "K" właśnie. Takich, którzy żyją zgodnie ze swoją wiarą. Sami tak żyją, a nie innym swe prawdy narzucają. Tak, jak pisała nasza wspólna przyjaciółka- katoliczka kiedyś "in vitro nie jest zgodne z moim sumieniem,to go nie zrobię. Nie uznaję prezerwatyw, to JA nie będę ich używać". I to jest w porządku, za to należy się ogromny szacunek. Szkoda tylko, że mówimy o garstce normalnych ludzi, którzy mają notorycznie szarganą opinię przez bandę kretynów rodem ze średniowiecza i moralnością najtańszej kurwy.

      Usuń
  26. (nie)typowa - oczywiście - znamy oboje fantastycznych katolikow, a ja znam nawet fantastycznego księdza (jednego) i znam wielu fantastycznych lekazry. Ale w kwestiach medycznych - nie zdawałbym się na jedna opinie, nawet najfantastyczniejszego lekarza, tymbardziej, ze jak się glebiej po ochazanowych opiniach poczyta to już średnio bywa tez.Czasem mocno średnio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mariusz pod Twoją poprzednią wypowiedzią podpisuję się i zadnimi, jak będzie trzeba, ale w kwestii katolików mam już niestety takie, a nie inne zdanie - jedna jaskółka wiosny nie czyni. Dlaczego musi być tak, że to ci spoza ugrupowania muszą walczyć z głupotą w szeregach, a ci należący przyjmują postawę: " ja się nie mieszam, nie jestem fanatykiem przecież, to tylko garstka". Mnie na serio byłoby wstyd należeć do czegoś, gdzie się takie sprawy dzieją, gdzie stawia się własne sumienie ponad szczęście i życie ludzi. Być może to krzywdzące, być może są i fajni ludzie w tym zrzeszeniu, ale nakłada się w moim odczuciu odpowiedzialność zbiorowa, kiedyś mi nie wadzili, teraz dostaję wysypki na tyłku jak o nich słyszę. Tu modły za kogoś, kto pogwałcił prawa kobiety, gdzie indziej fanatycy protestują przeciw spektaklowi i przeciw zajęciom jogi - bo to szatańskie. Sorry, nie, zero szacunku. Mam dość mówienia mi co mogę oglądać, co ćwiczyć, kiedy urodzić. Za chwilę będą mi mówić co mam jeść ( zapewne ogórki długie wyjdą z jadłospisu jako zbereźne ) jak się ubierać, czym jeździć. Zakusy na listę dopuszczonych do czytania książek już były, zapewne wrócą. Marzę o tym, aby katolicy się wreszcie obudzili, przestali sobie i swoim dzieciom dawać robić pranie mózgu i zrobili porządek w swoich szeregach.

      Usuń
    2. Zmija37 ale powiedz mi z jaka niby religia ma się identyfikować sensowny człowiek, który wierzy w boga, wyrosl w tym kraju i od dzieciństwa uczestniczyl w tradycjach, ceremoniach i kościele katolickim. Jak ma się odciąć od KK wierząc w boga? Nie mój to problem, ale wydaje mi się, ze takich ludzi jest spora rzesza - tworza sobie wlasciwie swój wlasny wybiorczy katolicyzm nie identyfikując się z wszystkimi dogmatami i tym co pieprza z ambony. Sa katolikami? Wg mnie nie do końca, ale nie potrafie takich ludzi zdefiniować w kwestii wiary. Szanuja moje poglądy i nie wpieprzaja się z ewangelizacja mojej osoby- ja szanuje ich. Jest wkurwiajace jeśli ktoś probuje system prawny w tym kraju ustawić pod swój swiatopoglad -oooo kuzwa - tu już nie ma mojego szacunku ani tolerancji, tu jest mój stanowczy sprzeciw.
      Swoja droga to ciekaw jestem (nie sledze tego) jakie jest oficjalne stanowisko KK w sprawie dopuszczalnej naszymi przepisami aborcji w przypadku gwałtu - przecież z punktu widzenia zycia jako takiego - ta ciaza nie odbiega od innych.

      Usuń
    3. Jeżeli wierzyć niektórym przedstawicielom, to dziecko z gwałtu należy urodzić - patrz zgwałcona 11-latka, którą wybronił sąd, albowiem tak to nie, nie ma aborcji, bo może się w tej dziewczynce obudzi instynkt macierzyński.
      Owszem, można wierzyć nie identyfikując się, ale jeżeli chce się być w zgodzie ze swoimi przekonaniami to idzie się do najbliższego przypisanego miejscem zamieszkania przybytku i składa się akt apostazji ( podobno jest też droga świecka, ale nie wiem czy już obowiązuje ). Oczywiście jest się w pełni świadomym tego, że niedouczony księżulko będzie chciał przeciągać sprawę jak pewien lekarz, że traktują człowieka jak jednostkę niepoczytalna każąc przyprowadzić dwoje dorosłych światków - bo im się w pustych łbach nie mieści, że ktoś dobrowolnie może opuścić szeregi. Ale to przynajmniej jest ok - tak więc spokojnie można się od kk odciąć jednocześnie pozostając wierzącym. Tylko trzeba chcieć, ale generalnie ludzie tej drogi nawet nie szukają, bo im takk wygodniej. Apostazja nie oznacza braku wiary, a tylko wystąpienie z kk.
      Druga sprawa - czy koniecznie trzeba się identyikować z jakąkolwiek religią? Nie można żyć bez tego? Też się urodziłam w tym kraju, uczestniczyłam w tym wszystkim albowiem nie miałam wyjścia dziecięciem będąc, a teraz się nie identyffikuję i śmiem twierdzić, że mam się z tego powodu bardzo dobrze. A i tak mi się usiłuje ingerować w moje życie narzucając wedle swojej identyfikacji - co mi wolno, a co nie. Żyjemy nadal w państwie świeckim i demokratycznym zarazem, każdy ma wolność wiary także, ale niech swoje wierzenia i religie zachowuje na czas prywatny, natomiast nie wciska się z tym dom urzędów, szpitali itd.

      Usuń
    4. Ups świadków miało być, o ja niedouczona :)

      Usuń
    5. Żmija, teraz to pod wszystkim co napisałaś podpisuję się nawet czołem i cyckami;)

      Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem tego jak normalny, nie skrzywiony moralnie człowiek może identyfikować się z tak paskudną, zbrodniczą instytucją grabiącą, krzywdzącą, tworzącą podziały i siejącą nienawiść. Toż to czyste zło. Dla mnie tak właśnie wygląda degeneracja.
      I wiara w Boga nie ma z tym nic wspólnego. Bóg jest ponoć wszędzie więc aby odczuć Jego obecność nie trzeba lecieć tam, gdzie księżulo wkładał przed chwilą swe paskudne łapy w majtki małych chłopców. Więcej powiem- tam nigdy Boga nie było i nie ma.

      Usuń
    6. A nie masz wrażenia, że to wszystko, ta wiara w wielu jest na pokaz? I dlatego identyfikują się z instytucją? Pokazują sąsiadom, jacy to wierzący są bo w niedzielę przywdzieją odświętne szaty cesarza i czwórkami do nieba szli, a nie czekaj to nie ten motyw. Może jestem w tym zbyt radykalna, ale jeżeli wierzący jest mądry, szlachetny i jednak ma to sumienie, to podkasa kiecę i leci oby dalej od przybytku. A reszta jak barany powiela "prawdy " objawiane przez kaznodziei albo polityką strusią chowa głowy w piasek ( albo beton ) i udaje, że ich to nie dotyczy, że oni owszem wierzą, ale fanatykami nie są.

      A mogę zobaczyć jak się czołem i cycem podpisujesz? Zdjęcie poproszę:)

      Usuń
    7. Żmija, no tos i mnie dowalila. Bo ja formalnie to tez katolik - ale nie zamierazm sobie dupy zawracać i tracic czas żeby się poddac procedurze apostazji - pieprze to, ze statystyki im poprawiam.

      Usuń
    8. Do wiary w Boga nie jest potrzebna zadna instytucja. Jesli ktos chce wierzyc w Boga moze to robic bez posrednikow KK, ktorzy sa w glownej mierze zlodziejami, pedofilami, mordercami bez kszty sumienia.
      Bog jesli istnieje to na pewno pierwszy opuscil ten kosciol.

      Usuń
  27. Siostro duchowa masz jeszcze tutaj bloga: http://makowski.blog.polityka.pl/2014/07/07/ideologia-ponad-wspolczuciem/

    OdpowiedzUsuń
  28. a to ja tez dorzuce link, http://www.tojestchore.pl/wp/etc/zdjecia-dzieci-p/

    uwaga zdjecia drastyczne

    OdpowiedzUsuń
  29. Mateczko masz jeszcze jeden link: głupota zebrana w pigułkę ( nie wczesną o nie ), kobieta też fajnie pisze: http://dziennik-niecodziennik.blogspot.com/2014/07/do-zeczy.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten blog, wyczaiłam go u Ciebie w linkowni;) Też lubię ją poczytać.

      Dobra Żmija, trzymaj się teraz fotela, bo znam Twoje stanowisko w sprawie szczepień:
      http://wyborcza.pl/1,75248,16285838,Na_mszy_o_szczepionkach__robi_sie_je_z_plodow_po_aborcji.html#ixzz36oRUSu00

      Usuń
    2. Gdyby głupota potrafiła fruwać, niektórzy musieliby mieć ciężarki do nóg przywiązane.

      Usuń
  30. Czytam te wszystkie linki, wasze wypowiedzi i nie wierzę, normalnie nie wierzę...wydaj e mi się, że 12 lat temu wyjechałam z kraju, który miał duże szanse na dogonienie Europy - mentalnie. W tej chwili to cofamy się do średniowiecza z prędkością światła.
    Zastanawiam się jak wyglądałaby praca w moim szpitalu, gdyby lekarze mogli podpisać tanie deklaracje wiary??? Zważywszy, że mamy lekarzy żydów, katolików, muzułmanów i rastafarian. Na szczęscie w naszych kontraktach mamy taki jeden punkt, gdzie wyrażnie zabrania nam nawet rozmawiać, nagabywać lub agitować religijnie. Wiara jest sprawą prywatną w żaden sposób nie wpływającą na naszą pracę i nasza ocenę sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sznupkowie,
      W kazdym normalnym kraju wiara jest prywatna sprawa.

      Usuń
    2. I tak, jak u Was, tak właśnie powinno być w cywilizowanym kraju. Wnioski nasuwają się same.

      Usuń
    3. Sznupkowie wyobraziłam sobie taki zapis u nas i zaraz komitety obrony religii, krzyże przy wejściu do szpitala, babcie z różańcami i "mądrymi" transparentami. Przepowiadano trzecią wojnę światową, nie powiedziano, że będzie ona religijna i zapoczątkuje ją nasz kraj....

      Usuń
  31. Sorry trochę nieskładnie mi ten post wyszedł, ale mam nadzieję, że sens jest do odczytania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tam zrozumiałam....pisałaś o wyższości kotów nad psami, nie?;)))

      Usuń
  32. sznupcia - tak wlasnie rozumiem swieckosc państwa. Polsce do tego daleeeeeeko.

    OdpowiedzUsuń
  33. O tym powinny pisać właśnie takie osoby jak Ty.
    Lepiej bym tego nie ujęła.
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  34. Dobrą nowinę należy szerzyć, zatem dzielę się :
    http://wyborcza.pl/1,75248,16293280,Prof__Chazana_zwolniony_ze_stanowiska_dyrektora_szpitala.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza
    Oby prawnicy luk nie znaleźli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siostra, no to siup, za Gronkiewicz- Waltz, bo jakoś nie sądziłam, że dojdzie do tego odwołania. A tu taka niespodzianka!

      Usuń
  35. A to czytałaś?
    www.monitako.mobile.salon24.pl/595953,krotkie-nogi-klamstwa-manipulacja-zdemaskowana

    OdpowiedzUsuń
  36. Tekst do połowy dobry. Tylko tej drugiej połówki nie łapię: co ma wspólnego KK z odmową prof.Dębskiego wykonania aborcji na dziecku w 24tyg ciąży po skierowaniu przez lekarza prowadzącego do szpitala Bielańskiego (gdzie decyduje prof.Dębski) 2dni po KONSULTACJI u prof.Chazana w szpitalu na drugim końcu miasta?

    Olga

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...