środa, 9 lipca 2014

donos z linii frontu....czyli żaby, plony i plany

Chaszcze przycięte, pomysł przenoszenia mrowisk, który miał Szary- wybity z głowy. Przyszła pora na zajęcie się rezydencją.
No więc Maciek się zajmuje.
Dzieci zajmują się tresurą pierwotnego właściciela działki jak mniemam, żaby Stefana, która przełożona przez płot wraca niczym bumerang.
A ja się bumerangów boję. Od kiedy w dzieciństwie rzuciłam jeden i poleciał nie wiadomo gdzie- żyję w ciągłym strachu.
Nieistotne.
W każdym razie kazałam wynieść Stefana dostatecznie daleko od płotu z wredną nadzieją, że się zgubi. Wyraziłam też opinię, że moja mama nie lubi żab, bo się ich brzydzi, a przecież wiadomo, że mamę będę chciała w końcu zaprosić. I wtedy właśnie milczący dotąd Maciek postanowił nagle ni z tego, ni z owego wesprzeć chłopców i nawet stwierdził, że hodowla jednej żaby jest nieludzka. Bo "tam , taaaaaam gdzieś na pewno Stefan ma rodzinę, która za nim tęskni".
W rezultacie zostałam przegłosowana, Stefan został, a don Juan z Szarym znoszą domniemanych krewnych z całej okolicy.


Mam jeszcze nadzieję, że zgodnie z moją sugestią postanowią zrobić karmnik, budkę lęgową i fascynacja żabami im przejdzie.
Co do tej ostatniej musi być wyjątkowo wysoko, ze względu na Stiflera. Bo pozostała dwójka zna bajkę o jednookiej Kasi, która nie chce już więcej wiedzieć kto mieszka w budce dla ptaków... Tak samo jak wiedzą, że zimą, zanim zaczną łapać płatki śniegu na język należy upewnić się, że wszystkie możliwe gatunki odleciały już do ciepłych krajów.
Niemniej to wyjątkowo fascynujące stworzenia.
Jedna jaskółka wiosny nie czyni, za to jeden bocian już tak. Niech mi więc nikt nie wmawia, że rozmiar ptaka nie ma znaczenia.

Poza tym ziemia na dobre obrodziła.
Oto plony:

jabłka


wiśnie


agrest (coś z nim kiepsko, bo ma w cholerę pleśni i jeszcze nie doczytałam czy da się coś z tym zrobić)


orzech


porzeczka


no i majeranek



Muszę przyznać, że porządkowanie tej działki sprawia mi niespodziewanie dużo frajdy. Nie dziwię się ludziom, że siedzą sobie na emeryturze i dłubią w ziemi. Też potrafię sobie w ten sposób swoją starość wizualizować



Fakt faktem, że to niesamowity pochłaniacz czasu. Pół dnia zajmuje mi użalanie się, że trawnik (że tak "to" skomplementuję) nie jest emo i sam się nie tnie, bo odrasta w tempie zastraszającym. To znaczy tak konkretnie to chwasty odrastają. I ku mojej i dzieci uciesze- poziomki również. 
Dużo czasu zajmuje mi też planowanie części uprawnej. 
A jestem w swoim żywiole, bo musicie wiedzieć, że pisze te słowa nawrócona wegetarianka. 
Nawrócona, bo stosunkowo do niedawna sądziłam, że słowo "wegetarianin" pochodzi z jednego z narzeczy indiańskich i oznacza "za głupi, aby polować". Zmieniłam zdanie od kiedy wykluczenie mięsa spowodowało znaczną poprawę mojego poposiłkowego samopoczucia. 
Żadnego uczucia ciężkości, żadnych wzdęć mimo że jem dość szybko, bo wiadomo- obiad więdnie. 

Maciek z kolei jest typowym mięsożercą. Takim, przy którym przeciętna świnia zaczyna gonić koty i szczekać na obcych.Nie lubi wegetarianizmu, bo twierdzi, że jest to wyjadanie żarcia jego żarciu. 
Zero zrozumienia, zero wsparcia, a jeszcze pretensje, że za dużo miejsca chcę poświęcić na hodowlę pomidorów. A ja uwielbiam sok pomidorowy. To podstawowe źródło witamin i mikroelementów w mojej wódce diecie.
Żadne argumenty na niego nie działają. Nawet nie przemawia ten, który zazwyczaj działa najbardziej, że mając swoje owoce i warzywa zaoszczędzimy pieniądze. Wypomniałam mu nawet niedawno podsłuchaną rozmowę z kolegą, a leciała mniej więcej tak: "Pojechałem wczoraj z żoną do centrum handlowego. Ja wziąłem tylko piwo, ale moja żona... Kurde! Człowieku, ile ona pierdół nakupowała! Jakieś mleko! Jakieś jajka! Chleb, pomidory, rzodkiewki, ziemniaki, masło, makaron... Normalnie z torbami mnie puści ta lafirynda..."  
Nie chce mi pomagać, mimo że ma znacznie większą wiedzę, bo jego rodzice mieli niegdyś swój ogródek działkowy. Sam Maciek twierdzi natomiast, że od zawsze pasjonował się archeologią tylko jego ojciec nazywał to wykopkami ziemniaków.
Teraz, gdy poprosiłam go o radę jedyne co miał do powiedzenia to żebym sobie kupiła strusia i straszyła go co 20 centymetrów, bo to ponoć bardzo ułatwia sadzenie. No i tak od słowa do słowa, aż w końcu ja z kolei powiedziałam, że jest niedojrzały i fajnie by było żeby w końcu dorósł.
Trochę żałuję, bo zgadnijcie kto teraz nie będzie miał wstępu do jego domku na drzewie...

Poza tym wszystko gra i wszyscy szczęśliwi




P.S. Czy tylko ja mam dość mundialu?

Gdybym chciała całymi dniami oglądać facetów, którzy nie mają normalnej pracy, pół życia spędzają na siłowni i stale paradują w dresach, to bym sobie pojechała do Nowego Portu, czy na jakąś inną Orunię....

54 komentarze:

  1. Nie, no Matka, mundial dopiero zaczal nabierac rumiencow. Ku pocieszeniu dodam, ze juz niedlugo sie pomeczysz. Ja meczylam sie cala noc, bo mi jezdzili z klaksonami na caly regulator prawie do rana. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja pierdziu! Urwałabym im te klaksony. TE klaksony! ;)))

      Usuń
  2. Uff, uff, czyli, że nie tylko mi kompletnie odbiło na punkcie działki? Aha, żeby była jasność- moja jest w podobnym stanie jak Wasza. Ale kiedy zobaczyłam pierwsze porzeczki, to się mało nie popłakałam ze szczęścia... No a odwaliło mi do tego stopnia, że kiedy Marcin romantycznie zarządził; "Wybierz sobie coś na imieniny", od razu kliknęłam w allegro: "dom i ogród" i zaczęłam szukać dużych drewnianych donic... Napomknę Mu także, żeby z kwiatami ciętymi się nie wysilał, za to chętnie przygarnę jakiś krzak róży, ewentualnie piwonię z korzeniami.

    Co do Stefana. Może spróbuj go przed wizytą mamy pocałować, kto wie, kim może być Stefan :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie warto się przełamać i cmoknąć. Może to sułtan Brunei...oglądałaś jakieś wiadomości, czy przypadkiem nie zaginął? Z wdzięczności by nam altanę wyremontował i Maciek nie musiałby się pierdzielić...no jakiś plan to jest;)

      Usuń
    2. No nie wiem Ania... Ta maryha, to znaczy- ten lubczyk i powracają z uporem maniaka żaba... Kurwa, to mi bardziej pachnie bossem kartelu narkotykowego, a nie sułtanem. Ty go może jednak nie całuj i przeproś Maćka, niech Ci cofnie wilczy bilet do tego domku...

      Usuń
  3. Ps. Czy mogłabyś mi ususzyć trochę tego majeranku i wysłać, bo u nas nie chce rosnąć? :) Chyba muszę zainwestować w obornik...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania! Sprawdziłam- pomyliłaś się. To nie jest majeranek- to jest lubczyk! Ale też chętnie przyjmę każdą ilość.

      Usuń
    2. Całkiem możliwe, że to lubczyk. Wiedziałam ,że to jakieś zioło w każdym razie.

      Nie ma problemu, prześlę Ci. Właśnie suszę i pakuję w woreczki, tak po gramie myślę;))))

      Usuń
    3. Po gramie, po gramie- wszędzie po gramie. Może to i praktyczne rozwiązanie, ale czy ekonomiczne? Pomyśl ile Ty czasu zmarnujesz, pakuj lepiej od razu po kilogramie.

      Usuń
  4. no nieee.....no nieeee....My to jednak chyba na jednej dzielnicy się lansowałyśmy, albo majeranek z tego samego krzaczka wciągałyśmy - JA TEZ MAM STEFANA i on tez jest zielony...:) poczytaj sobie...:)
    http://sznupkowiewpodrozyzycia.blogspot.co.uk/2012/10/wspomnienia-z-podrozy-aruba.html
    a i o strusiach tez tam jest...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę Cię Sznupcia, ten Twój Stefan, to nie Stefan. To jakiś egzotyczny żigolo. Jakiś Steven ewentualnie, jak ten z Dynastii.

      Ale nie to mnie zaniepokoiło. Zaniepokoiła mnie pierwsza część wpisu. Może Ty wciągałaś ten majeranek z krzaczka, ale ja tylko stałam obok i myślałam sobie "ja pierdziele, co Ona robi?!"

      Cóż za ignorancja w temacie zastosowania ziół. Proszę się dokształcić poprzez zajęcia praktyczne. Wiesz takie ziołowe ZetPeTy;))

      Usuń
  5. Kurde, kurde no! Nie dość, że mnie zawstydzasz i SERIO ogarniasz swoją działkę (moja przepadnie marnie w zaroślach do czasu aż Elf stanie na własnych nogach), to jeszcze majeranek, MAJERANEK! Ci rośnie?! Jesssu u mnie to tylko grzybki podejrzane... Młodzież grzecznie pyta czy może pozbierać, nie wiem na co im te mizeroty, serio :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wymienię 5 gramów majeranku za tyle samo grzybków, jeśli tylko potwierdzisz, że młodzież, która je zbierała mówiła coś o jednorożcach, smokach albo czymś podobnym;))

      Usuń
  6. śliczne te twoje dzieciaki:)
    Stefana jednak bym nie całowała, no chyba, że chcesz mieć większą gromadkę :P
    Tak poza tym, nie wiem jak Ty to wszystko ogarniasz- 3 dzieci, mąż, działka, orka, inwentarz, kariera blogowa uffff.. prawdziwa z Ciebie Matka Polka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dzięki, to po mnie;)
      ja też nie wiem jak ja to ogarniam. Zwłaszcza tę karierę blogową. Posty, odpowiedzi na komentarze, na maile, wysyłanie wiadomości do sponsorów, że chętnie zareklamuję te podpaski, tylko żeby dali mi szansę i nie, nie muszą mi płacić, wystarczy roczny zapas...;)))

      Usuń
  7. No więc ja:) nie chcę nic mówić, ale ten majeranek trochę mi się kojarzy :)))
    I pierwszy raz się z Tobą nie zgodzę - wegetarianizm nie dla mnie. Mięsko musi być i basta:) Nic mi po nim nie jest, za to po warzywkach i owszem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, generalnie to ja zawsze byłam wszystkożerna. Niestety od pewnego czasu zauważyłam, że ewidentnie po mięsie czuję się ciulowo. Boli mnie brzuch, czuję się ociężała i wzdęta. I to nawet po takim, przyrządzonym w parowarze (ble i fuj, no mięso z parowaru to jest dla mnie jakaś tragedia), także to był trochę taki mus.
      Generalnie jednak nie bywam w tym temacie szczera, ograniczam szczegóły o wzdęciach za to na prawo i lewo rozpowiadam, że to ze względów ideologicznych,bo nie mogę znieść myśli, że mój kotlet miał kiedyś ryj. Lepiej brzmi. Większy szacun na dzielni;)))

      Usuń
  8. Ja poprosze kilo tego majranku bo bardzo lubie gotowac :-) Widze dziewczyno ze kapital Ci rosnie na tej dzialce. Tak na serio to musze cie pochwalic na przejscie na wegetarianizm! Ja zrobilam ten krok wiele lat temu I musze Ci powiedziec ze mam z tego same korzysci (nie bede tu ich wszystkich wymieniac bo mialabys post w Twoim poscie ale musze powiedziec jedna rzecz: uwazam ze spozywanie miesa, ktore jest tak manipulowane genetycznie I szprycowanie czym sie da, jest sprawca nr 1 raka u ludzi - tutaj moglby byc kolejny post haha). Co do planowania dzialki: obserwuj najpierw w jaki sposob stoi slonce - w miejscu gdzie jest najdluzej mozesz sadzic pomidory, papryke, pieprze I wszystkie kolorowe warzywa, te zielone nie potrzebuja az tak duzo slonca. Uwaga na ziemniaki: co roku musisz je sadzic w innym miejscu a tam gdzie one rosly nie wyrosnie Ci nic oprocz kwiatow. Proponuje Ci wykreowac miejsce na compost: mozesz tam wrzucac wszystkie liscie I zielone lub warzywne resztki (typu obierki itp) I bedziesz miala super nawoz naturalny. I na koniec: jesli chcesz chodowac salate najlepiej jest to robic w owych mini - szklarniach dostepnych np w lidlu, oszczedzi Ci to wkurzania sie na slimaki ktore wpieprza Ci salate. Inne szkodniki ktore lubia salate I mlode sadzonki to golebie wiec rowniez mlode sadzonki mozesz trzymac w owej szklarni az beda dostatecznie silne. Zycze powodzenia, pozdrawiam I pytaj smialo o wszystko co do ogrodowania :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dzięki Ci za każdą radę, tego mi trzeba, bo poruszam się jak dziecko we mgle w tych tematach.
      Yasemin, znasz jakieś fajne strony/blogi z przepisami dla wegetarian?

      Usuń
    2. http://smakoterapia.blogspot.com/
      Ania tu są całkiem fajne przepisy. Ja czasami korzystam, jak się uporam z faktem, że już zdrowiej chyba nie można :)

      Usuń
    3. http://feed-me-better.blogspot.com/
      I jeszcze ten, drugi z ulubionych "za zdrowych do codziennego użytku" blogów :)

      Usuń
    4. W zasadzie nie korzystam z blogow, jesli szukam jakiegos przepisu z danej kuchni to wpisuje w google np: Turkisch-vegetarian i hulaj dusza. Moge rowniez sama przeslac Ci kilka fajnych przepisow ale nie bedzie to nic polskiego :-) Polecam Ci kuchnie azjatycka - indyjska (curry!!), oni maja bardzo duzo dan vegetarianskich. W ogole panuje powiedzenie ze jest 6000.0000 potraw bez miesa wiec mamy pole do popisu!

      Usuń
    5. dzięki Marta, na pewno je obczaję.

      Yasemin, kuchnia azjatycka-indyjska jest dla mnie ok, ale tylko w wersji łagodnej;))

      Usuń
    6. Nie wszystko w tej kuchni jest na ostro. Poza tym: ty gotujesz to sama jestes szefem :-)

      Usuń
  9. dobrą glebę macie,że majeranek taki dorodny wyrósł :)
    co do orki na działce to ja nie mam do tego weny albo jeszcze nie dorosłam hihi. nie dla mnie przesadzanie, przycinanie, podrzucanie obornika, walka ze ślimakami i innym robactwem. chociaż hodowla majeranku kuuusi :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak sprzedam majeranek wynajmę sobie ludzi do tego wszystkiego o czym pisałaś;)))

      pozdrawiam serdecznie również:*

      Usuń
  10. Majeranek, zebrało im się na majeranek :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dobra, dobra, wiem...Marta już mnie poprawiła, że to lubczyk;)

      Usuń
    2. no dokładnie! to lubczyk:) przecież wiadomo, ze to coś co się lubi jest lubczykiem
      poproszę kilo!
      bo chętnie się zrelaksowałabym gdyż azaliż mnie głuffka napierdalfszy jak przeczytałam dzisiaj to :

      http://polska.newsweek.pl/dymisja-chazana-aborcja-w-polsce-deklaracja-sumienia-newsweek-pl,artykuly,343302,1.html

      Usuń
    3. przeczytałam...właśnie dlatego każdy powinien mieć lubczyk. Po takich artykułach świetnie koi zszargane nerwy;)

      Usuń
  11. No proszę - ile atrakcji ile radości. Wiedzialem tez, ze Stefan, to Stefan2 (prawda sznupciu?) W dupie z trawnikiem i pomidorami - siej majeranek !!!!!!!!
    P.S. bez miesa się nie da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie da to się tylko przyczepić zszywaczem wody do drzewa;) Bez mięsa się da, choć przyznaję, że jeszcze dwa lata temu bym sobie tego jakoś nie potrafiła wyobrazić zupełnie

      Usuń
  12. Matka podeślij trochę tego majeranku:) Stefana pocałuj może to książę nie z tej bajki ;)
    Marianek ,mariankiem ,a widziała to
    http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,16293280,Prof__Chazan_zwalnia_ze_stanowiska_dyrektora_szpitala.html#MT

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie wiesz, z jednej strony wizja sułtana z Brunei jest nęcąca, ale z drugiej, jak tak na Stefana patrzę, to on już i tak wygląda jakby miał depresję więc sama nie wiem;)))

      Co do linka- no w końcu!

      Usuń
  13. Ty tam nie masz majeranku tylko zmutowana maryche:D
    Ale sie usmialam. Tez mi sie marzy dzialeczka. Moj to tylko trawe by tam walnal. A ja ambitnie warzywa owoce. A stifusplacze na zdjeciu? Ja slepa wiec niedowidze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaaaaa, marychę, jasne....;)))

      Stifler nie płacze. On dramatyzuje. Po mnie tak ma;)

      Usuń
  14. Sądząc po ilości żab, jaką znoszą na działkę chłopcy, muszą baaaardzo kochać babcię :-)
    Stifler coś chyba średnio zadowolony, sypnij mu majeranku do mleka :-)
    Brytusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaby podobno kochają;))

      Z tym majerankiem do mleka to nie wiem czy to dobry pomysł. Wiesz, on już i tak zagląda do kieliszka, jara szlugi, jak idzie na balety to wali kreskę, na co dzień jakieś tabsy, no chyba, że klocki w sorterze układa- to wtedy koka, żeby się pobudzić. No i w każdym razie obawiam się, że jak mu to zioło dosypię to mnie wyśmieje;))

      Usuń
  15. Majeranek tez by mi sie przydal:))
    Lata temu zabawilam sie w wegetarianizm, ale niestety poleglam w Thanksgiving, jakos nie bardzo moglam sobie wyobrazic ze ja jedna bede spozywac indyka z tofu:)))
    Serio to miesa jemy bardzo malo, bo faktycznie to co jest dostepne w normalnych sklepach to same antybiotyki i hormony, a z kolei to ekologiczne jest tak cholerycznie drogie, ze wymusza wegetarianizm:)))
    Chcialabym taka dzialke...
    A tak to mam tylko pomidory w donicach, ogorki, papryki, zielsko i to wszystko co moge... troche malo, chcialoby sie wiecej, ale to i tak lepiej niz nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No majeranek to i mnie by sie przydal :)))
      Dzialka swietna !!!

      Usuń
    2. Indyk z tofu? Padłam :) Ale wiesz co, chyba wiem o czym mówisz. "Schabowe" sojowe... To się kłóciło już w nazwie!

      Usuń
    3. Star, Liz, no w końcu będę miała pretekst żeby do Was przylecieć. Na wszelki wypadek jakby na odprawie się mnie pytali "jakiś alkohol?narkotyki?", jako że nie lubię kłamać powiem po prostu, że nie wiem, bo mama mnie pakowała. Powinni to łyknąć, nie?;))

      Usuń
    4. Jak ty bedziesz leciec z tym majrankiem to zahacz takze o Kraine Deszczowcow, popykamy sobie fajke pokoju :-)

      Usuń
    5. Hehe, Matko, bardzo dobry pomysl !!!

      Usuń
  16. Nietypowa mam nadzieje ze I mnie odwiedzisz:)))Ja blisko Star jestem:)))Dorusia

    OdpowiedzUsuń
  17. Działki jako rekreacja od zawsze mi się podobały,jeżdziłam będąc nastolatką na działkę moich koleżanek.Nigdy nie mogłam "grzebać"w ziemi ze względu na ogromną awersję do wszystkiego co pełza,boję się(pająków wręcz histerycznie,ma to po mnie jeden z wnuków)szczypawic,wszelkiego rodzaju robali,toleruję mrówki,biedronki lubię,żaby omijam szerokim łukiem.Jak widzę taką działkę to widzę jak tam wszystko się rusza,sunie i pełza.Bardzo podoba mi się lubczyk,bo pomimo ,że stuknęło mi jakiś czas temu pół wieku,nigdy nie miałam okazji go spróbować.Pozdrawiam ślicznych i przystojnych chłopaków,a żaby przenieście w zaciszne miejsce tam gdzie babcia je nie dojrzy,bo po co ma się niepotrzebnie stresować.

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak sobie myślę,że mając takie pole z lubczykiem musiałabym być zawsze szczęśliwa,nawet bóle reumatyczne nie byłyby dla mnie problemem.

    OdpowiedzUsuń
  19. Anonimowy (1 i 2;))) polecam lubczyk w każdym wieku i przy każdej dolegliwości. Wiadomo, że fitoterapia to naprawdę dobra sprawa;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,to prawda,mam dwie kuzynki "ryczące czterdziestki"(siostry),które wspaniałe wyglądają ,zawsze młodzieńczo i atrakcyjnie,ponieważ rok ,rocznie podczas urlopu wypoczynkowego przeprowadzają fitoterapię lubczykiem.A,że to robią na łonie przyrody (las i piękne jezioro) w gronie dobrych znajomych,zawsze mają wspaniały humor o śpiewaniu nie wspominając.Taki relaks jest lepszy od niejednego gabinetu odnowy biologicznej .

      Usuń
  20. A to mamy jakiś Mundial? Też wolę działkę i ziółka wszelakie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ominęło Cię piłkarskie szaleństwo? Szczęściara...;))

      Usuń
  21. TAK TYLKO TY.

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...