poniedziałek, 2 czerwca 2014

spotkanie blogerek, nie-blogerek i wszystkich tych, którzy chcą się po prostu spotkać czyli dzika impreza nadciąga

Marta , w komentarzach do poprzedniej notki rzuciła luźną propozycję, abym zorganizowała spotkanie dla blogerek. Mam takie jakieś zboczenie, że gdy ktoś zostawia u mnie komentarz, wchodzę sobie na jego bloga. Stąd też wiem, że sporo fajnych moich Czytelników bloga nie ma. I stąd też właśnie moja propozycja poszerzenia grona do "nie-blogerów" również. A że ja ogólnie lubię ludzi, zwłaszcza tych niewkurwiających,  proponowałabym zaprosić całą resztę, która nie odnajduje się w definicji "bloger" i "nie-bloger", a z jakichś sobie tylko znanych przyczyn, miałaby ochotę się z nami napić.
Kawy.
Nie, no co Wy, żartowałam z tą kawą. No chyba, że z prundem;) Jak już mówiłam, z natury nie ufam abstynentom.

Marta twierdzi, że profesjonalnie to się szuka sponsorów. I w tym miejscu pojawiły się pierwsze moje wątpliwości, bo kto nam zasponsoruje morze tequili, trawy i seksownych Latynosów? Mama 2 córek mówi, że takie obiekty samoistnie zawsze znajdowały się na imprezach z jej udziałem. Od tego momentu zaczęłam podejrzewać, że nie mówi nam wszystkiego o sobie i zachodzi podejrzenie, że jest pracownikiem Polmosu, dilerką i dorabia na handlu żywym towarem;) Niemniej uważam, że możemy mieć problem. O ile na spotkanie nie wybierzemy budki z fast foodem, alkohol w lokalu na bank się znajdzie.
Ale trawa?
Obawiam się dziewczyny, że musiałybyśmy się najpierw zaopatrzyć w najbliższym gimnazjum.

No i co dalej?
Widziałam na jakimś blogu, że na takich spotkaniach robią tematyczne przemowy, na których najczęściej dzielą się tajemnicą pozyskania odbiorców bloga oraz ogólnie sposobem na osiągnięcie sukcesu w necie. Jeśli to jest wymóg konieczny, to ja Wam mogę zdradzić jak zyskałam wszystkich siedmiu Czytelników i dać nawet do nich namiary, bo to moja rodzina i jedna koleżanka z dzieciństwa. Co do sukcesu w necie to myślę, że możemy szybko omówić sposoby na "przypadkowe" pokazanie cycków, oraz oświetlenie potrzebne do nakręcenia seks taśmy.
Zaznaczam, że do przemówienia potrzebny mi będzie asystujący logopeda.
Ze względu na obecność tequili.

Pozostaje jeszcze kwestia upominków, które ponoć na takich spotkaniach się rozdaje. Jak wiadomo, ja i moi Czytelnicy mamy swoją godność i co za tym idzie mamy głęboko w dupie wszelkie breloczki i długopisy. Poszukajmy więc sponsorów wśród właścicieli okolicznych SPA, klinik chirurgii estetycznej i biur podróży. Tak więc chętne od razu proszę o określenie, czy chcą się tylko zrelaksować, czy  przy okazji odessać i naciągnąć.
W końcu nie tylko Ibisz ma prawo być młodszy od swoich rówieśników.

Jednak skoro już doszliśmy do drażliwej kwestii wieku, musimy porozmawiać i o ostatnim punkcie: seksownych Latynosach.
Moje panie, czy któraś z Was była jakoś niedawno na dyskotece, tudzież w jakimś klubie? Bo ja byłam. Jak zobaczyłam średnią wieku, to poczułam się zobligowana już na wejściu ochroniarzowi wytłumaczyć, że ja tylko na chwileczkę. Po wnuka.
W środku czułam się jak podstarzała hostessa rozdająca tonik na pryszcze. Zresztą młodzież też nie była życzliwa, bo doszedł mnie szmer wywołany słowami "chować koks, czyjaś stara przyszła".
A dążę do tego, że przypuszczam, iż jakby któraś z nas chciała z takim przystojnym Latynosem potańczyć, to obawiam się, że sam sprawdzony dotąd tekst: "zatańczymy? przecież nie będziesz stał tak samotnie, jak te widły w gnoju?" może już nie wystarczyć. Musimy iść z duchem czasu.
Która z Was ma eter albo paralizator?
Proszę zabrać.

Termin proponowałabym zrobić na tyle odległy, żeby każda z chętnych zdążyła się zorganizować, a ja schudnąć. Czyli po wakacjach najlepiej. W związku z tym jest jeszcze trochę czasu, aby dopracować szczegóły, bo o takich niuansach, że nie machamy nogami (zwłaszcza w szpilkach) pod stołem, bo tam też są goście albo że damy nie piją z gwinta, jeśli pod ręką jest puszka po śledziach, myślę, że każda powinna pamiętać sama. Ja mogę zaznaczyć tylko, że w razie przyjazdu służb mundurowych negocjuje gospodarz, lub wskazana przez niego najtrzeźwiejsza osoba.
Dziewczyny, ważne, to nie są striptizerzy! Tym samym nie wkładajcie im żadnych pieniędzy za stringi!
Striptizerzy będą przebrani za robotników.
Zresztą temat jest otwarty, bo ponoć, według statystyk, czyta mnie więcej mężczyzn niż kobiet.
Proszę się ujawniać, póki nabór na striptizerów jeszcze w toku;)

Kończę, idę ćwiczyć ten pieprzony pilates, inaczej się na spotkanie z Wami w tę lateksową kieckę za diabły nie wcisnę.
A Wy z kolei możecie już zacząć ćwiczyć układ choreograficzny...


....bo wiecie....




..i pamiętajcie...


źródło obrazka TU  

63 komentarze:

  1. Jako niepijący moher chyba odpadam?:))
    Spotkania są świetne, tylko...te na których byłam wyglądały zupełnie inaczej!;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie będziesz stosów podpalać, to się jak najbardziej nadajesz;)))))

      Usuń
    2. spodziewasz się czegoś dobrego?foch!;D

      Usuń
    3. spodziewam się, że jeśli przyjedziesz, będziesz się miała z czego spowiadać przez następny rok jak nie dłużej;)))

      Usuń
    4. kobieto !chcesz mnie zabić?:)

      Usuń
  2. Ja juz pakuje walizki na to spotkanie:))A co mi tam raz sie zyje:)))Dorusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nietypowa zaczynam gromadzic zapasy tequili,nogi zaczynam golic dla tego latynosa:)))Dorusia

      Usuń
    2. No i git. W takim razie, żeby nie być gorsza ogolę zarost;))))

      Usuń
  3. Długo się wahałam od czego zacząć, ale postawię jednak na to, co istotniejsze- w związku z tym pytam- z tym pilatesem to tak serio?! Kurna Dziewczyny, co jest z Wami?! Wychodzi na to, że jestem jedyną niećwiczącą osobą w blogosferze, poza nią, w środowiskach moherowych...

    No dobra, a co do posta...
    Przede wszystkim muszę poczynić małe sprostowanie, będę się więc tłumaczyć, jak Kwaśniewski z choroby filipińskiej. Po pierwsze- te imprezy były sto lat temu i nikt ich nie pamięta :) Po drugie- alkohol, to chyba jednak zbyt szumna nazwa dla najtańszego wina? Po trzecie- ja wyraźnie zaznaczyłam, że Latynosów nie było :) No może jeden kolega wizualnie nawet się kwalifikował, ale po latach okazało się, że jest "ciepły", i to by naprawdę wiele tłumaczyło z tamtych czasów. A trawa? Toż to nawet Bill Clinton palił, ale się nie zaciągał, także no...

    I co najważniejsze- my się chyba jednak nie zrozumiałyśmy. Na fali Twoich ostatnich postów, ja to sobie wyobrażałam to spotkanie, jako spokojną "imprezę" przy kawie i ptysiach, gdzie przedstawisz nam swój program wyborczy, ujawnisz się z imienia i nazwiska i określisz się, w których wyborach będziesz startowała. Ja tam nawet chyba coś pisałam o "nadziei na lepsze jutro". A po takiej imprezie, jaką Ty nam tu proponujesz, będzie jeszcze w ogóle jakieś jutro?! Nie sądzę!

    W każdym razie, gdyby jednak udało Ci się pozyskać tych sponsorów, o których piszesz, to zaznacz przy mnie, że interesuje mnie tylko i wyłącznie pakiet kompleksowy- łącznie ze zrobieniem uzębienia i plastyką waginy. Natomiast swoje vouchery na wycieczki chętnie oddam innym, ale jeśli jest tu jakiś szaman od pogody- to ja bym prosiła raz, raz jeden jedyny, żeby słońce w Zakopanem świeciło przez mój cały pobyt.

    Ps. Ostatnio kupiłam świetny breloczek w Empiku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa. Pilates jest fajny. I to nie jest kwestia bycia fit, bo fala fit i mnie nie porwała. Bardziej chodzi o rozciągnięcie się, bo czuję się zasiedziała i jakaś taka sztywna.

      Spokojne spotkanie przy kawie? Ze mną? Przy ptysiach? Stypy potrafiłam bardziej rozkręcić;))) Z imienia i nazwiska już się wcześniej przedstawiłam:
      http://nietypowamatkapolka.blogspot.com/2014/01/oszusci-zeruja-na-papiezu.html , także ten etap znajomości mamy za sobą:)) Jak będzie bliżej terminu, to Ci przypomnę żebyś wzięła breloczek ze sobą, to się pochwalisz;)))

      I trzymam kciuki za słońce, bo jak tak dalej pójdzie będzie można chyba w tym roku nosić bezkarnie skarpetki do sandałów;)

      Usuń
    2. Ty się Kochana za bardzo jednak skoncentrowałaś na problemach dręczących nasz kraj, bo widzę, że w ogóle nie jesteś na bieżąco z modą. Naprawdę nie widziałaś zdjęć Rihanny w skarpetkach i w szpilkach? To ze dwa lata temu już się tak "gwiazdy" nosiły także myślę, że to wystarczająca ilość czasu, żeby przejść ze szpilek na sandały.

      Ach! Zupełnie zapomniałam- to Ty oszukałaś te wszystkie biedne staruszki.

      No i przede wszystkim- pragnę Cię pocieszyć, tfu! Nas wszystkie pragnę pocieszyć, że w związku z tym jak łatwe są teraz te wszystkie gimnazjalistki i jak One się ubierają do szkoły (po czym wnioskuję, że do klubu, to już się w ogóle nie ubierają, bo ja 15lat temu w takie miejsca też zakładałam mniej i krócej niż do szkoły), to my sobie te wszystkie etery i paralizatory odpuśćmy- ja tam wierzę, że taki Latynos to ma dość łatwych 12latek i taka zgrają ryczących 30-40-50-60latek będzie dla Niego nie lada wyzwaniem.

      Ps. Ty sztywna? Muszę sprawdzić, czy ja w ogóle jeszcze żyję.

      Usuń
    3. Przepraszam, pierwszy akapit to do mnie? Ja, moja droga, jestem ikoną stylu. Jak mi się lidlowy t-shirt rozciągnął, to Minge wypuściła tuniki. A jak na mi na ecru bluzkę dziecko zwymiotowało rosołem, to teraz modne jest ombre. I nic na to nie poradzę, że Rihanna musiała mnie gdzieś widzieć rano i teraz zgapia.

      Co do tych Latynosów, no ba! No ja już na ten przykład wiem, jak gościowi zaimponować. Założę się ,że w związku z tym co piszesz, jeszcze żadna laska nie wydziergała takiemu skarpet! Wezmę druty;)



      Usuń
    4. Weź, weź, bo żadna z nas nie wie, jak ten podryw się skończy... Może trzeba będzie komuś wydziergać nową wątrobę?

      Rihanna? No gdzie Ona mogła Cię widzieć?! Pewnie prenumeruje Fakt.

      Usuń
  4. Swietny pomysl, jako wierna czytelniczka chetnie wpadlabym (ok, takze po to aby pobrykac z tymi latynosami) niestety wielka dzieli nas granicaaaa....:-) Jednak aby owe spotkanie doszlo do skutku za jakies te 8 tygodni (to bedzie "po wakacjach"), chce Ci zaproponowac zamiane cwiczen pilates (ktore na serio lubie ale bedziesz czekac bardzo dlugo na efekty) na sixpack in 6 weeks Jillian Michaels - po owych 6 tygodniach na serio ten sixpack (I nie tylko) bedziesz miala - ogolnie dostepne na youtube I sprawdzone na wlasnej skorze (a raczej tym, co bylo pod nia!) Aha, dodaje iz komentarz jest niesponsorowany, to zwylka zyczliwosc :-) Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yasemin, "sixpack in 6 weeks" brzmi trochę przerażająco. Ciężko, potliwie i z zadyszką, ale skoro polecasz to obczaję;)))) Muszę się tylko spiąć. Tak w zasadzie to nawet nie chodzi o lenistwo. Ani o brak kondycji. Wiesz, nie chcę po prostu żeby mi później Chodakowska zazdrościła;)))

      Usuń
    2. Uwierz mi ze nie taki diabel straszny jak go maluja. Jesli udalo to sie mnie, leniowi smierdzacemu ktory nie lubi tego typu cwiczen to uda sie to I Tobie I nie tylko Chodakowska bedzie Ci zazdroscic. Efekty sa murowane I uzalezniajace :-) Nadal cwicze I czekam az wszystkie panie od Victoria Secret szlag trafi (nie bedzie dla nas konkurencji :-)), no I oczywiescie na telefon od Playboya...

      Usuń
    3. Kuźwa, odpaliłam filmik. Chcesz mnie zabić, dobra Kobieto?! Od patrzenia się zmęczyłam;)))

      Usuń
    4. Haha, ja po pierwszym razie (I mowie tu o cwiczeniach :-)) nie moglam usiasc na kiblu a jak juz mi sie to udalo to z niego wstac. Po 3 dniach bylo ok. Po 3 tygodniach juz widac bylo efekty, po 6sciu -5kg I zarysy miesni juz calkiem widoczne, po 2 miesiacach (z przerwa na tygodniowe podrywanie Wlochow) jest jeszcze lepiej. Nie umrzesz, jedyne co sie stanie to bedziesz wygladac oszalamiajaco :-)

      Usuń
    5. No dobrze, zaufam Ci, w końcu urodziłam trójkę dzieci, w związku z czym miałam już stany gdzie nie mogłam usiąść na kiblu;))

      Usuń
    6. No dobra- przyznam się- też go dzisiaj odpaliłam... Z Lilą na kolanach. Tak tylko popatrzeć chciałam (czy dałabym radę of kors...) Tyle, że... Lila rozpłakała się po pierwszej minucie. I teraz od rana myślę, czy Jej się już na zaś zrobiło matki żal... Czy było Jej przykro, że ja tak nie wyglądam? Czy to z emocji, że ja na pewno nie dam rady? W każdym razie- pierwsze 90sekund wyglądało jak bułka z masłem :) Mówisz, że później jest gorzej? Eh, no nie ma! Nie ma dla mnie ćwiczeń...

      Usuń
  5. Szkoda ze mam daleko,wizja siedzenia ponad osmiu godzin w samolocie mnie nie kreci,a odkad po ostatniej imprezie z cztero pasmowki zrobila mi sie dwunasto pasmowka i trza bylo do domu jechac po bialej kresce(nie mylic z kreska do wciagania;)),to moje spozywanie ograniczylam do nie jezdzenia;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Małgosiu, nic się nie martw. Skoro Ty nie możesz przylecieć, my wpadniemy do Ciebie.
      Ej, dziewczyny, mamy miejscówkę;))))))

      Usuń
    2. no to bomba,mam nadzieję, że tam jest cieplutko :) jakby co, to powiedzcie, żeby cieplejszego ciucha wrzucić!

      Usuń
    3. aLusia, no co Ty?! Tam będzie i tak gorąco, bez względu na pogodę :)

      Usuń
    4. Malgorzato H to moze mnie bedzie blizej do ciebie,w koncu nietypowa zaprasza:))Ja robie zapasy tequili ,nogi gole I zaczynam snic o tych latynosach:))Dorusia

      Usuń
    5. Dobra dziewczyny:),...zaczynam kasting na latynosow:)))

      Usuń
    6. Moze zacznijmy ten kasting jak juz bedziemy u ciebie:)))Bo wiesz jakby co to nam latynosi nie zwieja:)))Dorusia

      Usuń
    7. Najwazniejsze zebysmy to my nie musialy przed nimi uciekac;))))

      Usuń
    8. Dorusia, właśnie po to ten eter potrzebny. Nic się nie bój, daleko nie uciekną. Wezmę adidasy, dogonię, ogłuszę, przywlekę za kudły z powrotem;))

      Małgosia, w sumie masz rację. W razie jakby panowie byli mało sympatyczni, wszystkim proponuję zabrać ze sobą adidasy;))

      Usuń
  6. Nietypowa jesteś Boginią , cudem jakimś nieziemskim, najlepszy blog jaki czytam, od pierwszego wpisu, ten czas , gdy Cię nie było - to był koszmar :) od niedawno czyta Cię także mój mąż i też uwielbia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pozwolę sobie się zgodzić :)
      Polka, wymiatasz i zgodzę się również z Martą, że Ty kochana się tu marnujesz:)
      Nie żebyś tu miała nie pisać ku naszej uciesze, ale zdecydowanie na większą publikę zasługujesz!

      Co do spotkania- jestem za a nawet naprzeciwko :)
      czyli się zgłaszam, bo pić lubię, Latynosa w życiu nie miałam, więc najwyższa pora, póki płacić za to jeszcze nie muszę( cholera wie, może jednak już muszę ? sprawdzę przynajmniej ) , gadżety typu SPA i operacje podciągania naciągania na pewno się by przydały, w każdym razie tak mówi olbrzymie lustro w łazience( po cholerę chciałam duże?? ) oraz mam parcie na politykę i diety poselskie więc coś trzeba z tym zrobić !
      bimbru nie pędzę, ale żarcie przywiozę !
      :)
      P.S.
      Roxbery- What is love kocham od lat chyba już 14 ..

      Usuń
    2. Dobra Anonimowa, mąż też niech wpadnie (nie musi się rozbierać...chyba, że chce;)

      Dziękuję za tak miłe słowa. Znamy się może? Wisisz mi kasę, czy coś? ;)))

      Usuń
    3. Viki, nie rozumiem, jak to "ku uciesze"???
      To Wy mi nie zapłacicie?!?!?!
      ;)

      Środkowa część wypowiedzi bardzo mi się podoba:) Tym bimbrem się nie przejmuj. Pamiętaj, jesteśmy zajebiste, a nie idealne;))

      "What is love" to kultowa piosenka, podzielam miłość do niej. Zresztą my całą rodziną często odpalamy ją w aucie, dokładnie tak samo ruszając jedynie głowami. Teraz zostało nam tylko Stiflera choreografii nauczyć;)

      Usuń
    4. Po kilku degustacjach choreografia automatycznie sie uruchamia:)

      Usuń
  7. Ale to zaraz, a gdzie ta impreza ?:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdopodobnie u Małgorzaty H.
      Zaprasza.
      No powiedzmy...;))))

      Usuń
  8. No cóż, spotkanie przebrzmi po latynosku ale w berecie (mohairowym) z wszystkimi tymi przy... przytupami w szpilkach i sandałach, bez zaglądania do kieliszka (wychylonego) bez 'echa' choć z ochami i eh'ami.
    Nie wybiorę się bo nie zdążę wyhodować brody (przecież nie przykleję jak św. Mikołaj, bo by mnie mogło towarzystwo pomylić ze sponsorem dziękując za program rozrywkowy), nikt nie będzie przecież rozdawał pereł w muszelkach nawet jako breloczki (a 'wurstów' jako długopisy!)
    Czekam więc na termin i miejsce aby tam przypadkiem nie skomentować :). Miłego spotkania (jak wam się uda z tym sponsorem, programem i pogodą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Echo, brodą się nie przejmuj, to i tak już passe. To już się opatrzyło.
      Zaskocz wszystkich i nie ogol klaty! To jest dopiero coś! Jak się lubisz lansować to dodatkowo dredy albo chociaż trwała. Zresztą co ja Ci tam będę gadać. Po prostu bądź sobą;)

      Usuń
  9. zacznij moze już pisać przemowę, jakby nagle się sponsor znalazł, to będziesz mieć jak znalazł : ):) Latynosów mogę zacząć szukać, u nas się trochę tego kręci :)

    p.s. czy zastępczo moga być Cyganie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba, a myślisz, że co ja właśnie robię. Siedemnasta strona papieru podaniowego, a jestem dopiero na okresie około pięciu lat;)
      Co do zastępstwa, oczywiście ,że mogą. Nawet mniej płochliwi się wydają. Może nie trzeba będzie tak od razu ich tym paralizatorem potrzepać i dobrowolnie zatańczą;)

      Usuń
    2. taaaa..... niektórzy nawet całkiem nieodganialni, a nie że niby płochliwi :) :)

      dobrze, że już piszesz, będziesz miała czas doszlifować :)

      Usuń
    3. Aaaa tam, doszlifować, 30 lat nie dałam rady, to w dwa też Miodkiem nie zostanę;)

      Usuń
  10. To gdzie i kiedy?pilatesu i innych nie ćwiczę bo mam śrubki w udzie ,latynosa nie przyprowadzę bo będzie robił konkurencje mojej kuli ;)
    alko litrami;) po kresce mam kichanie więc też sobie daruję,ale podobnie jak któraś pisała spa i inne pierdolety jak najbardziej mnie interesują więc jak coś ten teges to czekam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martaanna, jaka kreska? Mój bobrze! Czy Ty wciągasz trawę, moje dziecko? Bob Marley się w grobie przewraca!

      Usuń
  11. Naprawdę nie możemy pić z gwinta ?
    No to jak się tanio , szybko nawalić ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam, że jest taka nowa moda na wciąganie trawy...;)))

      Usuń
    2. ale to niedobrze jest, dostaje się uczulenia. Na trawy :)

      Usuń
    3. tak to taka nowa moda,po flaszeczce tego co się lubi ,kładziemy się i wciągamy trawę ;)

      Usuń
    4. W sumie myślę sobie, że to niegłupie jest, zwłaszcza jakby ktoś potrzebował kopa. Może wtedy wciągać tę trawę z mrówkami.;)))

      Usuń
  12. Bardzo fajna inicjatywa! Chętnie bym przybyła na takie spotkanie i nie mam nic przeciwko sponsorom, którzy przekazują kosmetyki dla blogerek:)) Tu notka z naszego,Trójmiejskiego z ub. roku: http://nietypowamatkapolka.blogspot.com/2014/01/oszusci-zeruja-na-papiezu.htm . Jeśli tylko to nie będzie sierpień to chętnie dołączyłabym: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Layla, cieszę się wobec tego, że będziemy miały okazję się spotkać:) Mam prośbę, czy mogłabyś jeszcze raz wrzucić link, bo ten odsyła do historii jakiejś biednej rodziny, oszukanej przez wredną dziennikarkę;))))

      Usuń
  13. Ja też mam z czego schudnąć Kochanie, więc dołączam do listy i zaczynam mój pilates już od dziś!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, dobra, widziałam Twoje aktualne zdjęcia i dobrze wiem, że wyglądasz świetnie:*

      Usuń
    2. Ojaa: ))...jakiś chochlik mi się wkradł..heh...już podaję http://laylatestuje.blogspot.com/ ale fotki tylko na priv;)) a propos spotkania w miarę możliwości służę pomocą w organizacji tylko jeszcze miasto podajcie...: )

      Usuń
    3. atu ze spotkania : ) http://laylatestuje.blogspot.com/2013/07/spotkanie-trojm-iejskich-blogerek.html#comment-form

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Layla, dzięki. I za fotki i za oferowaną pomoc, zgadamy się bliżej terminu, zaraz sobie Ciebie dodam do obserwowanych;)

      Usuń
  14. Jak to było? Gdańsk morze możliwości?Jak się bawić to się bawić, może być i Trójmiasto morze możliwości....Jak znajdziemy dobrą miejscówkę na plaży to jest duża szansa na Latynosów (a na striptizerów o wiele większa,tyle,że nie wiadomo czy będą w naszym guście...). Albo gdzieś w okolicy Opery Leśnej,bo jak ktoś lubi to w lipcu ma być Thomas Anders(koszmar mojej młodości,ale nie ma złych piosenek,tylko czasem wina brak),alternatywnie mogą być piękne okoliczności przyrody w pobliżu Opener'a- odpada rezerwowanie didżeja.W ramach ekstremalnej gimnastyki proponuję przejazd SKM w piątek wieczorem do Sopotu.Tylko pogodę ciężko zagwarantować a i sezon na wypalanie trawy to chyba tuż po zimie jest..
    ala*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ala, ja wiem, kto za przewodnika będzie robił;))))

      Usuń
    2. Cieszę się, nie mogę się doczekać.: ) a i ja w sierpniu nie mogę, a poza tym luuz: )

      Usuń
    3. To kiedy organizujemy Spotkanie??:)

      Usuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...