wtorek, 24 czerwca 2014

jednoweekendowy pub czyli jak zostałam moherowym beretem

Zaczęło się całkiem niewinnie. Gdybym wiedziała, że gość, który tego dnia zapuka do mnie nieśmiało jest synem Lucyfera od razu stanowczo posłałabym go do ojca z powrotem. Ale nie wiedziałam więc wysłuchałam zaproszenia na imprezę do nowo otwartego pubu, na wprost mojego domu,  po drugiej stronie wąskiej uliczki. Wysłuchałam też prośby żebyśmy z kolei my, sąsiedzi, nie zapraszali na nią służb mundurowych, no i zapewnień, że cała impreza skończy się przed północą . Przyjęłam do wiadomości, podziękowałam, choć nie miałam zamiaru wpadać, bo przygotowałam sobie własne piątkowe szaleństwo- wosk do depilacji brwi, czerwoną herbatę, która miała sprawić, że znowu wcisnę się w to, co aktualnie pasuje mi ewentualnie na ucho i nową pachnącą starością książkę z tutejszej biblioteki, w której nigdy nic co mnie akurat interesuje akurat nie ma.

Owszem, jak przyuważyłam z okna, że do malutkiego pubu wnoszą 4 głośniki mojego wzrostu lekko się zaniepokoiłam. Jak parking przed blokiem w przeciągu godziny wypełnił się samochodami, z których wydostawała się młodzież, jak z mojego posta (TEGO) byłam już lekko przerażona. Postanowiłam jednak nie panikować, a przede wszystkim odejść od okna, bo oko miałam nie zrobione, a nie mam firan.

Dalej było ponoć jak na przeciętnej współczesnej imprezie. Falami wytaczało się po 20-30 osób przed lokal aby zajarać, pobić butelki po wypitym piwie, pobić siebie, czy też chociaż się wyzwać. Około 2 w nocy towarzystwo złagodniało i nastąpiła wyraźna poprawa. Nadal wprawdzie słychać było muzykę z wnętrza lokalu, która z kolei poruszała moje wnętrza, bo szyby mi drżały, a jeszcze bardziej w środku drżało mi serce, bo nie byłam w stanie odróżnić słów, a z tego co było słychać wydawało mi się, że ktoś panią z głośników mordował. Melodia była nawet znośna i łatwa do zapamiętania. Ums ums ums ums ums. Aż do refrenu. Dalej było inaczej, bo jeb jeb jeb jeb jeb. A jako, że otwarcie pubu wyglądało na spontan, przygotowano chyba tylko jedną płytę (moim zdaniem soundtrack z "Piły VII") i nic poza tym.
W każdym razie muzyka widać łagodzi obyczaje, bo towarzystwo mniej więcej od 2 do 3 wydawało jedynie przyjazne okrzyki, w których dominowały pytania: czy masz szluga/gumę (nie wnikam jaką), czy chcesz szluga/gumę (nie wnikam jaką)? Ewentualnie sporadycznie: czy chcesz w ryj? I średnio co pół godziny: jaki jest uniwersalny kod do domofonów, bo chciałbym wejść na tę klatkę (tak, tak, moją klatkę- aż puchłam z dumy) i się odlać?

I żeby nie było- próbowałam wszystkiego. Rzucałam w nich z okna czosnkiem, próbowałam trafić srebrną kulą między oczy (a zapewniam, że kulki gejszy do najtańszych nie należą, tak więc mam nadzieję, że rozumiecie determinację), machałam w ich kierunku krucyfiksem, oblewałam z okna wodą święconą. Tyle, że nie święconą. Ale równie zimną.
I nie wiem, naprawdę nie mam pojęcia, skąd ten gatunek przybył, ale przypuszczam, że z głębi piekła, bo nic na niego nie zadziałało.
Postanowiłam sięgnąć po broń ostateczną. Odpaliłam kompa. Wygooglowałam numer na tutejszy komisariat. Z mściwym uśmiechem wykręciłam go i przyłożyłam słuchawkę do ucha.

30 minut i 2784 "proszę czekać. będzie rozmowa"  później odłożyłam słuchawkę. I już bez uśmiechu postanowiłam zadzwonić pod *500. Z nerwów, bo pierwotnie nie zamierzałam sprawdzać stanu konta. Ponownie wykręciłam 112, powtarzając sobie w duchu, że muszę wyjaśnić z Maćkiem, gdzie się podziało moje 25 złotych. Po drugim sygnale usłyszałam głos, który zanim zdążyłam zaprotestować postanowił przekierować mnie do tutejszego komisariatu. O dziwo, tym razem nie zdążyłam "proszę czekać.." wysłuchać nawet raz, gdy po drugiej stronie usłyszałam:
- halo to ja ,pędzę do ciebie światłowodem
lub też:
-komisariat xxx, mówi zastępca oficera dyżurnego, w czym mogę pomóc?
od razu przeszłam do sedna:
-to co, teraz jak zgłoszenie jest przez centralę, to można było jednak odebrać telefon po pierwszym sygnale, taaaak???!!!  A gdyby mnie wcześniej mordowano???!!! A wy co , tacy zajęci byliście???!!! Jakaś impreza ze zdjęciami na komisariacie???!!!
- proszę się nie wysilać, jest pani szósta z tym tekstem dzisiaj.
No więc rozłączyłam się, bo nie będę z takim przemądrzałym bucem dyskutować.

Gdy przez 112 połączyli mnie z nim ponownie ,krótko i rzeczowo wyjaśniłam zgodnie z prawdą, że Lucyfer przysłał swoich wysłanników i urządzają rzeź naprzeciw moich okien. Poprosiłam też aby przysłali SWAT, BOR, CBA, FBI, CIA i Czerwone Berety, no może kogoś z Marines. I tu nastąpiło pierwsze rozczarowanie. Przyjechał tylko jeden patrol i to miejscowej policji. Ale za to muszę pochwalić panów policjantów z komisariatu za rogiem, bo rzeczony patrol przybył chyba w mniej niż 5 minut. Nie wiem, nie wnikam czy akurat w tym samym czasie skończył im się alkohol i tak czy siak wyszli, bo mieli jechać do monopolowego. W każdym razie poprawiłam sobie poduszki na parapecie i postanowiłam tym razem z niezmąconą niczym satysfakcją poobserwować, jak policjanci zastrzelą tych co stoją pod pubem, a właścicielom wypiszą mandat.
Na pierwszy rzut zaskoczyło mnie to, że przyjazd policji nie spowodował przewidywanego poruszenia. Fakt, ci wciągający z murku jakiś biały proszek przestali to robić, ale ci z piwem po prostu podeszli spytać o co chodzi. Potem wszyscy gestykulowali dobre 3 minuty. Policjanci coś tam popisali w swoim notatniku i równie szybko co przyjechali odjechali tym razem.
I nikt nikogo nie zastrzelił. Nawet nie wiem, czy właściciele dostali mandat, ale chyba tak, bo pani z głośników zaczęła w takt ums ums ums jeb jeb jeb krzyczeć głośniej, więc pewnie odreagowywali stres.

Nie wiem czy mam taki charakterystyczny głos, czy oficer dyżurny czyta mojego bloga, ale od razu mnie poznał za drugim razem.
Patrol znowu przyjechał błyskawicznie, znowu bez Czerwonych Beretów, interwencja znowu przebiegła z podobnym efektem.
Ostatecznie koło 4.30 zasnęłam atakowana przez moje durne koty, nieprzyzwyczajone do tego ,że śpię na ziemi w pokoju dziecięcym, a może zwyczajnie mszczące się za te wszystkie nadepnięcia, gdy szłam po ciemku zrobić Stiflerowi mleko do kuchni.

Następnego dnia, tuż przed blokiem, stojąc na gustownym dywanie z petów i szkła, spotkałam sąsiadkę w podobnym makijażu do mojego- a la panda, który wykonała matka natura. Przypadkiem w tym samym czasie dzielnicowy spotkał właściciela pubu, tuż przed jego drzwiami (pubu drzwiami, nie dzielnicowego. Nawet nie wiem gdzie on mieszka). W każdym razie nic a nic nie interesowała nas ich rozmowa, więc ustawiłyśmy się całe 1,5 metra dalej i cicho szeptałyśmy prowadząc swój dialog:
- pani idzie do tego warzywniaka przy Rossmannie. Mają truskawki po 5 złotych. Za kobiałkę!-powiedziała ona
-dobrze wiedzieć, zaraz pójdę.-powiedziałam ja
-ale takie pozwolenia, proszę pana, to się załatwia przed otwarciem lokalu i powinien pan o tym wiedzieć- powiedział dzielnicowy
-może da się to jakoś załatwić...-powiedział właściciel pubu
-ale groszku to już pani tam nie kupuje. Na ryneczku obok mają 2 złote taniej-powiedziała sąsiadka
-a to dziękuję za informację- powiedziałam ja
-nie, nie da się tego "jakoś załatwić". Pub trzeba zamknąć i działać zgodnie z literą prawa- powiedział dzielnicowy
-he he he- powiedziałam ja z sąsiadką równocześnie, zanim właściciel pubu zdążył cokolwiek powiedzieć
-bo w tym kraju to nie da się prowadzić normalnego interesu- odezwał się właściciel patrząc na dzielnicowego. Po czym patrząc na sąsiadkę powiedział-a ty, babo, lepiej idź na pobliski rynek -a więc podsłuchiwał! cham i prostak! No i patrząc już na mnie dodał- ty za to możesz lepiej w domku posiedzieć z różańcem.
Po czym na koniec dodał do wszystkich:
-pieprzcie się.
-ja nie mogę teraz, muszę iść z dziećmi na spacer- powiedziałam ja
-ja niestety muszę wracać na komisariat- powiedział dzielnicowy
-ja to nawet nie mam z kim- powiedziała moja biedna sąsiadka
Natomiast właściciel prawdopodobnie z powodu braku zrozumienia dla nieposiadania (jak doniosły wiewiórki) odbioru sanepidu, kominiarza, umowy na wywóz śmieci i niedostosowania lokalu do wymogów BHP obraził się na nas i pub zamknął.

A w sumie szkoda, bo ukradłam z pobliskiego kościoła z litr wody święconej i wystrugałam osikowy kołek. Pozostaje mieć nadzieję, że się nie zmarnuje i klienci lumpeksu, który ma w to miejsce powstać będą równie niesforni.




47 komentarzy:

  1. ty moherze, jak mogłaś ???
    trza się było przyłączyć, napić i sama byś głośniki podkręciła i karaoke urządziła :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a która to Ty na tym zdjęciu, a która to ta somsiadka?
      :P

      Usuń
    2. Viki, bo ja to ze zwykłej świńskiej zazdrości zrobiłam. Początkowo chciałam się przyłączyć, jak najbardziej, ale nie wiedziałam, że synów mam takich sztywniaków. Wyobraź sobie, że budzę ich koło północy i mówię żeby się zrywali, bo jest impreza. Mam już w rękach koks i siano na wódę, a oni :mamo, daj spokój i zaczynają coś wymyślać, że szkoła, że będą niewyspani, że rano muszą wstawać o 5, żeby iść do sklepu i zrobić mi kawę, później że pół dnia przy garach, jakieś pranie, sprzątanie...wiesz, takie standardy. No to zareagowałam jak pies ogrodnika albo jak typowa Polka po prostu;))))
      Na zdjęciu mnie nie ma. Nie pokazuję się w bieliźnie. Nie chcę żeby Megan Fox nabawiła się kompleksów;))))

      Usuń
    3. teraz rozumiem skąd ten nick MP
      :PPP
      lofju:*

      Usuń
  2. O proszę, pan Wam chciał zaproponować rozrywkę, a Wy czasu nie macie, albo nie macie z kim nooo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też panu chciałam zaproponować rozrywkę, ale ze względu na obecność dzieci (i dzielnicowego) przemyślałam to głębiej i stwierdziłam, że z całej propozycji tylko "kij ci w " nie byłoby obraźliwe, przez co nijak nie mogłam powiedzieć całości.

      Usuń
    2. Mogłaś, mogłaś, o oku zapomniałaś, od razu z grubej rury chciałaś, wstydź się :)

      Usuń
  3. Wiec kariera w kolejnym sequelu Buffy the vampire Slayer tez ci przeszla kolo nosa. Trzeba bylo nie donosic na przybytek kultury na przeciw - moglas chociaz zalapac sie na jakas rurke, nie musialabys pic tego czerwonego paskudztwa :-) Pisz czesciej dziewczyno bo jestem uzalezniona I dostaje roznych dolegliwosci odwykowych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buffy?!
      Phiiiii, ja czekam na sequel Dynastii;))

      Usuń
  4. podejrzanie łatwo poszło..... to nie mógł być syn Lucyfera, może co najwyżej jakiś daleki ubogi krewny. Albo niekochany bękart :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No oczywiście, że nie mógł. Głupia nie jestem, w końcu jeszcze potrafię wymienić własne dzieci;)))

      Usuń
  5. Ladnie, kulturem i oswiatem Ci pod nos (no dobra, pod okno) przyniesli a Ty nie dosc, ze nie doceniasz to jeszcze po policmajsterow dzwonisz.
    Ty... Ty... Ty moherze, Ty:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kulturom to oni rzucali na prawo i lewo. A nie, czekaj...ale też na "ku" w każdym razie. A oświatem to ja mam bez ich łaski. Noc noc w moje okno napierdala światło latarni.
      A jak ja przez to na prądzie oszczędzam! Druga w nocy, a u mnie (kurwa) jasno jak w dzień!:)

      Usuń
  6. I to sa wlasnie chwile w ktorych boje sie sama siebie, hehe, majac do wyboru 4 shotguns.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dwa pytania:
      1)czy zadowoliłabyś się trzema?
      2)czy nie sprawiłby Ci radość gest charytatywny w kierunku Polski?
      ;))))

      Usuń
    2. No podzielic bym sie mogla :)))
      No bardzo duzo radosc hehehe.

      Usuń
  7. Napiszę tylko tak HAHAHAHAHAHAHA
    czyścisz mi lapka :)))))
    się uśmiałam do łez

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. psze bardzo, wyczyszczony. I to jak profesjonalnie. Ma się doświadczenie po tym jak co dzień muszę czyścić klawiaturę i wygrzebywać z niej okruchy, gdy po ciemku, wieczorami jem przy kompie. Strasznie jestem głodna, po tym całodziennym odchudzaniu. Zresztą wiesz jak jest- gdyby ludzie nie mieli jeść w nocy, to w lodówce nie byłoby światła;)

      Usuń
  8. Ależ Ty wcale przyszłościowo nie myślisz!!!
    Synów masz?Masz.
    Zaraz dorosną do imprezowania?Tak.
    To coś zrobiła nieszczęsna?
    Na oku byś miała całe towarzystwo,wiedziałabyś gdzie są i z kim,
    w razie gorszego humoru zawsze mogłabyś się przejść spacerkiem
    i za fraki do domu przywlec.
    Za taki brak matczynej odpowiedzialności stanowczo powinnaś posiedzieć na karnym jeżyku.
    Długo posiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zula, spoko luz. W okolicy mam jeszcze co najmniej z 10 takich imprezowni i dwa burdele. Wszystko pod kontrolą;)))

      Usuń
    2. ale jednak nie vis'a'vis... tu byś mogła na lnich lukać oparta wygodnie na poduszce na parapecie

      Usuń
  9. Współczuję Tobie całej tej sytuacji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dzięki, dzięki.
      Grunt, że znowu mogę spać spokojnie. Tak całkiem serio pisząc nie wyobrażam sobie jak nerwowo wykończeni muszą być sąsiedzi takich przybytków.

      Usuń
  10. No i zrujnowałaś chłopinie interes a że był zamglony to był pewien, że Ty Mohair piękny jesteś. Bo kto tak rano o rzodkiewce rozmawia?? Musi moher.
    Buzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, mogę tam być i moherem;) Miśka z http://grzdyl.blogspot.com/ w końcu też się tak żartobliwie określa. Przynajmniej częściowo będę miała więc fajne towarzystwo;))))
      Buziaki:*

      Usuń
  11. Policja w Polsce ze hoho,........strach sie bac;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eeeee tam;) Tak naprawdę uważam, że w policji, jak i w każdym innym zawodzie, pracują ludzie i "ludzie".

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. a żebyś wiedziała. Myślę, że śpiewającą wokalistkę nawet naprawdę coś rozrywało;)))

      Usuń
  13. zróbcie w miejsce pubu kaplicę z biciem dzwonów co godzina i radiomaryjnymi głośnikami
    i wypożyczalnię komży!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a kysz, co to za pomysł w ogóle?! bo naślę na Ciebie egzorcystę;))))))))))))))

      Usuń
  14. hehe...załatwiłaś Właściela jednym celnym rzutem bereta..:)
    NIe rozumiem tylko dlaczego na koniec wkleiłaś swoje zdjęcie ze studniówki? Ze ten sam lokal, czy tez sam dzielnicowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sznupcia, już mówiłam: ja się w bieliźnie nie pokazuję, żeby światowym pięknościom nie przysparzać kompleksów.
      Musisz przyznać jednak, że załatwienie przez rzut beretem jest poniekąd lepsze niż załatwienie przez rzut osikowym kołkiem, nie?;)))))

      Usuń
  15. Nie wiem, jak Ty to robisz, ale nawet o Lucyferze czy jego synu piszesz tak, że aż mi się buzia uśmiecha! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wiesz, o tematach dobrze znanych pisze się z pewną swobodą...;))))

      Usuń
  16. ale Ty wredna jesteś i nieprzyszłościowo myslisz;-) A Syny Twoje fszyskie czy to gdzie bedom balować co?!


    ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to gdzie?! Jak wszystkie porządne dzieci jeszcze porządniejszych matek- na kółku szachowym, bo oaza ze względu na przekonania religijne z góry odpada;))

      Usuń
  17. Ale sie usmialam przed pojsciem spac:) Mam nadzieje,ze jednak noc bede miala spokojna... Uwielbiam Cie czytac:)))
    Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście ,że tak. Czytanie mnie przed snem może zapewnić niesamowite doznania: sny o krwawych porodach, dławiących się kaczkach, niehigienicznych kotach o zdolnościach paranormalnych...wymieniać dalej?;)
      (dzięki)

      Usuń
  18. Boskie a tekst - proszę się nie wysilać, jest pani szósta z tym tekstem dzisiaj- mistrzostwo świata

    OdpowiedzUsuń
  19. Padłam :) Rewelacyjnie się bawię czytając Twojego bloga!

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie no- szczyt po prostu! Pub?!
    Kochana, dam Ci dobrą radę- ja na każdym zebraniu rady osiedla zaznaczam, że zgodzę się jedynie na wybudowanie uniwersytetu trzeciego wieku, ewentualnie klub seniora. Kiedyś skłaniałam się jeszcze ku jakiemuś klubowi fitness, ale wtedy padłaby ostatnia wymówka (mam za daleko) i musiałabym zacząć chodzić.


    Chyba nie wątpisz, że ten policjant naprawdę czyta Twojego bloga? Ja Twój link wrzuciłam nawet na stronę naszej parafii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to by tłumaczyło dlaczego dostałam z pobliskiej parafii zaproszenie na egzorcyzmy;)

      Usuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...