czwartek, 29 maja 2014

ogólnopolska akcja (nie)typowej "Oddaj Kupę Właścicielowi". Zachęcam!

Było parę minut przed godziną siódmą.Pogoda zaś była typowo majowa czyli szaro, buro i piździło jak na Uralu. Czekałam na otwarcie sklepu, przebierając nogami, bo zabrakło mi mleka do kawy. Wpatrywałam się nieruchomym wzrokiem w ruchomy punkt. Patrzyłam na kobietę z psem na smyczy. Dużym psem, dogiem. Małą kobietę, w fajnych butach.
Postali chwilę pod krzakami, przy jednym z zaparkowanych samochodów, pod latarnią. Dalej to pies nawalił kupę na chodnik i sobie poszli.
Wróć.
I chcieli sobie pójść.

A mnie już kawa nie była potrzebna...

-Halo, proszę pani, zapomniała pani sprzątnąć po psie- zagaiłam uprzejmie
Pani równie uprzejmie zainteresowała się moją osobą
-Nudzi ci się?- spytała
-Już nie- odpowiedziałam grzecznie zgodnie z prawdą i parłam dalej- proszę posprzątać po psie!
-Co posprzątać? Mój pies nic nie zrobił!
Głupio mi się zrobiło, musiałam spuścić z tonu. Trafiła mi się inwalidka z Alzheimerem, prawdopodobnie też niedowidząca. Powiedziałam więc najuprzejmiej jak umiem
-Ku-pę zro-bił. Ooooooo, tam!- wskazałam palcem, wyraźnie i głośno sylabizując, w razie gdyby miała też niedosłuch.
Miła pani również zainteresowała się moim zdrowiem
-Popierdoliło cię?
-Nie, wszystko ok-powiedziałam pogodnie- Widziałam, pani pies zrobił kupę, musi ją pani sprzątnąć.
A później zaproponowała coś, co mi się nie bardzo spodobało
-Sama se sprzątnij.
-Nie, pani sprzątnie- sprytnie odbiłam piłeczkę, nie dając się wrobić
-Śmieszna jesteś- rzuciła na odchodnym komplement, po czym odwróciła się, pociągnęła za sobą psa i ponownie chcieli odejść.

No i zrobiło mi się smutno.
Nie kobiety wina, że jest chora.
Przeklęty Alzheimer.
Zapomniała o kupie.
Sięgnęłam więc do kieszeni, wyjęłam z niej woreczek i podałam pani jej własność. A że, jak wiadomo, boję się psów, nie mogłam się zbliżyć na tyle, aby właścicielce psa osobiście rzeczone odchody do ręki podać.
Rzuciłam więc.
Ale to nic nie szkodzi, bo okazało się, że kobieta ma dobry refleks i złapała.
Głową.
Odwróciła się natychmiast, ale nie bardzo wiem, co tam mówiła, bo słowa artykułowała niewyraźnie i za szybko. Wyłapałam tylko "TY URWO!!!".
Sprawdziłam w słowniku wyrazów bliskoznacznych.Wikipedii. Atlasie zwierząt. Żadnej "urwy" nie znalazłam, więc ostatecznie do dziś nie wiem, co miała na myśli. Zdaje się, że dziękowała mi po prostu, że nie wezwałam policji, bo coś tam o policji było.
Naprawdę nie wiem, bo otworzyli sklep i w końcu mogłam kupić to mleko.

Taka jest moja wersja i tego będę się trzymać.

Zresztą mam świadka. Pan ekspedient, z którym przybiłam sobie żółwika w ramach dobrze wykonanego obowiązku obywatelskiego pt. "Oddaj Kupę Właścicielowi", wszystko widział. Chętnie poświadczy.

Tak więc drogi Czytelniku, nie bądź burakiem, sprzątaj po swoim psie!
Jeśli nie chcesz, możesz alternatywnie przychodzić do mnie i czyścić nasze buty, prać spodnie Stiflera, który dopiero uczy się chodzić i często upada. Myć mu rączki, odkryte w ciepłe dni kolanka. Dać do czyszczenia nasz koc piknikowy itd.
Jeśli i tego nie chcesz, a znajdziesz się w mojej okolicy, bądź pewny- ja ci chętnie sprzątać pomogę.
Boję się psów, ale kupę na odległość zawsze potrzebującemu podam.
Muszę jedynie technikę dopracować, bo przez woreczek to jednak nadal fuuuj.
Może zacznę rękawice spawalnicze po kieszeniach nosić.
Kto wie, kto wie....

I szczerze zachęcam do  pomocy też innych.
Nie bądźmy nieczuli na chroniczną sklerozę właścicieli psów.
Ich psy-ich kupy!
Znajdziesz- oddaj!
(pamiętaj, aby zaznaczyć, że nie chcesz znaleźnego)


37 komentarzy:

  1. Brawo, Matka! Szkoda, ze w te otwarta paszcze nie trafilas.
    Mam psa, jest gastrycznie zdrowy, wiec je, a potem, jak to bywa, wydala. Wydala na ogol z dala od domu, na polu, w glebokiej trawie. Taki wstydliwy, nie lubi, kiedy go widac podczas. Zdarza sie jednak, choc niezwykle rzadko, ze nie wytrzyma i nie doniesie na pole. Mam na takie okolicznosci zawsze ze soba torebke plastikowa i zbieram, choc mnie ten proces brzydzi. Zbieram nie tylko ja, wielu tak robi.
    Dlatego nielatwo u nas w cos wdepnac, choc niestety zdarza sie, bo nie wszyscy lubia sie schylac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą otwartą paszczą to jeszcze nic straconego, jeszcze wszystko przede mną;)
      Ja naprawdę nie mam nic do samych psów, ani tym bardziej do ich właścicieli, ale nie wyobrażam sobie, jak można nie szanować drugiego człowieka i narażać go na nieprzyjemności tylko dlatego, że mi się nie chce schylić. Rozumiem też, że takie zbieranie to nic przyjemnego, ale wdepnięcie- tym bardziej....odnoszę ciężkie wrażenie Aniu, że niektórzy ludzie po prostu nie powinni mieć psów i tyle...

      Usuń
    2. W Polsce to wiekszosc. Zero odpowiedzialnosci za pupila.
      Ani gowien sprzatac, ani sterylizowac, ani pilnowac, zeby innym psom i ludziom krzywdy nie zrobily.

      Usuń
    3. Nie wiem czy większość, ale na pewno skala problemu jest spora. Przynajmniej dla mnie, bo raczej nie zauważyłam, aby za wiele osób przejmowało się tym, że ja zwyczajnie sobie nie życzę, aby pies bez smyczy do mnie podbiegał. Niesamowicie wkurwia mnie, jak czuję kluchę ze strachu w gardle,a pół godziny muszę prosić, aby cudzy pies mnie nie obwąchiwał, bo w odpowiedzi słyszę "on nie gryzie".
      Albo sytuacja, gdy w parku, czy na placu zabaw leci do mojego 76 cm, niespełna 11 kilogramowego dziecka, zwierz o masie zbliżonej do mojej sprzed ciąży. I ok, niech on ma przyjacielskie zamiary. Tu nie chodzi o pogryzienie od razu. Wystarczy, że mi to dziecko z impetem przewróci. A "przyjacielski" pies luzem, z metalowym kagańcem na pysku, to już jest obłęd i kompletny brak wyobraźni.

      Usuń
  2. Mamy przed blokiem trawnik... Spory całkiem i nawet regularnie koszony- o chociażby wczoraj ostatnio, podczas drzemki Lilki...

    Niedziela, samo południe, chcemy jechać gdzieś połazić. Tyle, że najpierw Eliza lezie przez trawnik... w białych adidasach. Które za chwilę białe nie są (swoją drogą- ta moja Eliza to chyba problemy ze wzrokiem ma, bo tak walić to ratlerek nie mógł), a we mnie się po prostu zagotowało!

    Ale napisać to muszę- w mieście (bo my to już trochą wiochą trącimy) widywałam ludzi jak sprzątają po psach, tyle, że do nas cywilizacja musi dopiero przyjść...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, ja ubolewam nad tym, że słoma z butów nader często wystaje niezależnie od lokalizacji. Nie wiem co się dzieje z tymi ludźmi. Każdy widzi tylko czubek własnego nosa...

      Usuń
  3. Brawo, brawo i jeszcze raz BRAWO!!!!
    Juz Ci mowilam, zanim napisalas te notke, ze szkoda, ze pncia paszczy nie otworzyla, byloby jak gra w koszykowke:)
    Nie rozumiem jak mozna miec psa i po nim nie sprzatac, po prostu nie rozumiem.
    Od 30 lat kiedy mieszkam w NYC tylko raz jeden jedyny wlazlam w kupe na trawniku. Jeden jedyny raz i to tez uwazam bylo o caly ten raz za duzo.
    Czy wlasciciele ktorzy nie sprzataja to jak sami ida do przybytku to nie zdejmuja gaci, nie uzywaja potem papieru, albo moze nie wciagaja tych gaci, nie spuszczaja wody, albo moze sraja (tak sraja prosze nie poprawiac) tuz za drzwiami przybytku bo im sie nie chce, nie zdazy na kibelku usiasc...
    A gdyby zamiast psow mieli dziec to tez by je wyprowadzali na trawnik?
    Ojejkujejku co ja mowie?
    Przeciez wyprowadzaja, pod drzewka, pod kioski Ruchu (patrz komentarze pod notka u Zante) a jedzenie wywalaja calym golym cycem w miejscach publicznych i sie jeszcze dziwia, ze to kogos razi....
    Przydaly by sie jakies szkolenia z uzytkowania przestrzeni publicznych... tak mi sie zamarzylo:PP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co jest dla mnie jeszcze prawdziwą zmorą? Puszczanie psów bez smyczy w miejscach do tego nieprzeznaczonych. Choćby na ulicach. Przechodzę koło takiego i ani ja nie mam na czole wypisane, że się boje, ani on, że jest łagodny i mnie nie dziabnie, zaraz po tym jak ten strach wyczuje. Najgorsze jest to, że ludzie często nie panują nad swoimi psami. Jak widzę takiego owczarka kaukaskiego, który wyprowadza na spacer starszą, drobną panią, to mam przed oczami nagłówki rodem z "Faktu". A do szewskiej pasji doprowadza mnie sytuacja, gdy idę np. jesienią odpindrzona jak przysłowiowy stróż w Boże Ciało i podbiega do mnie jakiś spory ubłocony pies, zaczyna mnie wąchać i brudzi. A zadowolony właściciel woła z daleka "Fafik to kocha blondynki. Strasznie towarzyski jest". No kurwa chyba zacznę zabierać ze sobą wszędzie swoje koty. I w takim przypadku rzucę właścicielowi Fafika mojego psychicznego Rycha na twarz i nieśmiało wydukam "Rychu to taki trochę wariat. Ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Proszę się nie szarpać, bo to jeszcze bardziej go nakręca, niech się pan podda miziaaaaniuuu";))

      Usuń
  4. Cos mi podpowiada ze teraz w Polsce trzeba bedzie uwazac na latajace kupy,bo takich posiadaczy psow jak zaobserwowana ''paniusia''jest grubo za duzo.
    A nad celownoscia bym nie pracowala bo jak taka/ki dostanie kilka razy(raz to chyba za malo) gownem w leb to moze sie w koncu nauczy.
    Zmierzam do tego zeby w koncu napisac:

    JESTES WIELKA!!!!

    Tak trzymaj:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, dzięki Małgosiu. Nie roszczę sobie praw autorskich, nie mam nic przeciwko jak ktoś pójdzie w moje ślady;))

      Usuń
  5. Wiesz o tym, ale napisze, jestes boska!
    A z haslem "oddaj kupe" wlascicielowi powinnas startowac na prezydenta. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i dodam, ze tak samo mnie wkurza gdy ktos rzuca peta na ulice.

      Usuń
    2. Przekonałaś mnie. Przyszłe wybory będą moje;)

      Ja codziennie idąc polskimi ulicami, obcując z ludźmi, ćwiczę oddechy, bo inaczej już dawno byś mnie oglądała w "997". Wkurza mnie milion pińcet rzeczy. Syfienie dookoła, głośne zachowywanie się nie zważając na ludzi, którzy niekoniecznie chcą słuchać o tym, co mieliśmy dziś na obiad, czy dlaczego uważamy sąsiadkę za starą wywłokę. Wkurzają mnie inne matki i ich dzieci z butami na ławkach, łamiące gałęzie (jakby mało ich pod drzewem/krzakiem leżało), nieszanujące rzeczy publicznych, nienauczone szacunku do ludzi, zwierząt.
      Codziennie rano staram się wstać z uśmiechem na twarzy, ale zauważyłam, że pewne jednostki codziennie na siłę testują mój układ nerwowy. Summa summarum w ciągu dnia, jak to się mówi, jestem z coraz większym trudem oazą spokoju. Pierdolonym, kurwa, zajebiście wyluzowanym kwiatem lotosu na tafli jebanego jeziora;)
      Pełny zen;)))))

      Usuń
    3. Najwazniejsze, ze jest ten zen. ;)

      Gdy widze taka elegancka raczke , ktore nie chce sobie robic smrodu popielniczki w samochodzie i wywala peta za okno na czerwonym swietle, to mam ochote wyskoczyc z samochodu i z tym samym haslem "oddaje wlascicielowi" rzucic tego peta na tylne siedzenie z nadzieja, ze wypali dziure w tapicerce. Ale zawsze sie obawiam, ze zapali sie zielone, samochod palacza odjedzie a mnie obtrabia, ze biegam miedzy samochodami zamiast jechac. :P

      Usuń
  6. Matka z jajami jesteś;p
    Jestem tutaj po raz pierwszy, poczytałam trochę i zdecydowanie będę zaglądać.

    Pozdrawiamy

    p.s. zastanawiam się teraz co w moim przypadku.
    bo mam kota. wolnowybiegowego. nie wiem gdzie robi kupy. czy też powinnam ponieść jakąś odpowiedzialność? latać za nim z woreczkiem?
    nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koty załatwiają się w miejscach ustronnych, w gęstych krzakach, nigdy na chodniku, nigdy na trawniku, i zagrzebują pracowicie swoje odchody

      Usuń
    2. Przyznam, ze jak zakopywaly w naszej przydomowej piaskownicy, gdzie je potem dzieci robiac babki wykopywaly, to tez mialam ochote oddac wlascicielom.

      Usuń
    3. Z jajami, a na przyszłą Eurowizję będę nawet z ptakiem;))

      Keepthemoments myślę, że będziesz wiedziała co z tymi kocimi kupami, jak pójdziesz kiedyś do osiedlowej piaskownicy wraz z jakimś maluchem i je tam przez przypadek wykopiesz;)))

      Usuń
    4. hahahaha to jak wytłumaczyć kotu memu, że to nie tak ma być?
      Kuwetę ma w domu ale traktuje ją jako 'emergency' ;)
      Dobrze, że na wsi mieszkamy, gdzie piaskownic nie ma;)))

      Usuń
    5. No dobra, jak mieszkasz na wsi, Twój kot nie wrzuca bonusów do piasku we wspólnej piaskownicy, a sąsiedzi nie tarabanią Ci do drzwi, że im kwiatki i krzaczki usychają od kociej uryny, znaczy że niczego nie musisz go uczyć, bo kulturalny egzemplarz Ci się trafił;)

      Usuń
  7. Brawo! Zawsze zdumiewa mnie brak odpowiedzialności i głupota właścicieli psów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż mnie zdumiewa też często brak odpowiedzialności i głupota pozostałych, wyrzucających na te same trawniki opakowania po batonach, chipsach czy innym pożywieniu, a także butelki - często zbite. Nie, nie jestem tutaj orędowniczką kup psich na trawniku, żeby nie było, ale jak mam wybierać to wolałabym wdepnąć w kupę ( czasami nie są to psie, tylko dziecięce - widuję radosne mamunie wysiadujące dzieci - niestety, wszak kupa to kupa i ludzka tak samo nieprzyjemna jak psia ), niż w zbite szkło.

      Usuń
    2. Mnie Sollet ogólnie cycki opadają już od głupoty, czy może zwykłego chamstwa, tak właścicieli psów, jak i wielu innych ludzi.

      I jeśli chodzi o mnie to nie chcę w nic wdeptywać, ani w szkło, ani w kupy, ani łazić po papierkach zamiast po trawie.
      Kurde, na dobrą sprawę niesamowicie przykre jest to, że tak banalna oczywistość jak dbanie o swoje otoczenie, jest w XXI wieku aż tak trudna do pojęcia. Skąd się bierze taki egoizm i krótkowzroczność?

      Usuń
    3. O przepraszam bardzo ja zawsze sprzątam po swoim psie.Proszę nie wrzucać wszystkich właścicieli psów do jednego worka.Ja sama zwracając uwagę pańciom-brudasom byłam nie raz nie dwa soczystą polszczyzna określana kim to ja jestem.W ubiegłym tygodniu będąc w parku około godziny 7 rano ,kolejny raz grzecznie zwracając panom-właścicielom uwagę na temat puszczania psów bez smyczy usłyszałam ,że muszę być z PIS-u(czyżby moja uroda była przyrównywana do pań Wróbel,Fotygi,a może Kempy),a może to chodziło o mój słowotok na temat wolnego wybiegu ich psów w miejscu publicznym jakim jest owy park.Panowie ,żeby pokazać swoją wyższość(głupotę i chamstwo)stwierdzili,że na pewno jestem z partii Palikota,a ja w odruchu to potwierdziłam,więc polecili mi iść do domu i się NAJARAĆ to sie wówczas uspokoję!Wszyscy byliśmy w podobnym wieku czyli 50+.

      Usuń
  8. Moja droga musisz popracować nad rzutem moim zdaniem, dokładnie nad precyzją :P

    OdpowiedzUsuń
  9. no Kochana Gortatem to Ty nie zostaniesz ;)
    wal ile wlezie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Do miasta, w którym mieszkam dotarła już kultura sprzątania po swoim psie. Moje osiedle ma wybudowany i ogrodzony wybieg dla psów, w klatkach schodowych są pojemniki z woreczkami na kupy, uzupełniane codziennie przez Panią sprzątaczkę, Kultura:) Ale jest jeden mankament tej sielanki. Niektórzy lokatorzy wyrzucają resztki obiadów prosto przez okno, co sprowadza całe stada nienażartych wiecznie gołębi!!!! Zasrane mamy wszystko. Siedzą te skubańce na latarniach i srają ( na chodnikach istna gówniana ślizgawka), siedzą na parapetach i srają!!!! Już sama nie wiem czyja kupa gorsza:)
    koleżAnka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zważywszy na to, że guano ma odczyn kwaśny i niszczy wiele powierzchni, a poza tym gołębie są niezłymi roznosicielami chorób- rozumiem o czym piszesz. Nie mam jednak pojęcia jak sobie radzić z takim problemem. Chyba musicie wynająć sokolnika. Niech sokół zajmie się gołębiami...albo sąsiadami, którzy je dokarmiają;)))

      Usuń
  11. Jeżuniu jaki żal, żem tego nie widziała! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, ale nie mogę nagrywać. Jak się skupię na sławie, to fryzurę zacznę poprawiać najpewniej w nieodpowiednim momencie, nie wiem czy stremowana trafię i jeszcze będę się martwiła, czy na filmie nie wyszłam grubo;))

      Usuń
  12. To ja tez cos powiem. Jestem wlascicielka 2 malych psow. Mieszkam w malym miasteczku pod londynem. Ulica, na ktorej wyprowadzm psy jest zarosnieta, liscie nigdy nie zbierane, wiec wykorzystywalam to I nie sprzatalam k.p. Do czasu...
    Zwrocono mi uwage kilka razy, teraz z domu nie wyjde bez torebek, torebki te mam w torebce, kortce, kieszeni czasem zamiast husteczki wyjmuje te cholerne psie torebki. Matko, trzeba o tym mowic, ja sie nauczylam, trzeba nauczac innych. Tylko tak cicho sie zapytam, dlaczego sprzataja wlasciciele malych psow. Ja zwrocilam wage wlascicielowi duzego psa I niestety ale jz wiecej nie bede miala odwagi....
    Pozdawiam
    Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beato, mi się wydaje, że nie ma reguły co do wielkości psa. Tu decyduje po prostu kultura osobista, nic więcej. Potrafiłaś dostosować się do wymogów i reguł, inni mają z tym problem. Stąd moja chęć pomocy, dla tych opornych właśnie.
      również serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  13. No jaka frajda czytac takie posty, jaka frajda. Jamnicze gowna niefajnie jest lapac nawet przez woreczek, ale nie wyobrażam sobie inaczej. Fakt- przy wieczornym spacerze nie zbieram - bo zanim bym znalazł - sam bym wdepnal. Usprawiedliwiam się, ze wieczorem jamniory zwykle tylko sikaja.

    OdpowiedzUsuń
  14. Uśmiałam się z tekstu.
    A potem zobaczyłam zdjęcie dziewczynki na wózku...
    Ech.

    Ja bym włożyła w to kupsko buciki tej pańci
    i każdego innego właściciela psa, który nie zabiera tego, co jego z trawnika/chodnika itp.
    Na szczęście sytuacja się poprawia, widać światełko w tunelu - coraz więcej ludzi ma woreczki i ich używa!

    Ja mam koty niewychodzące. Też nie lubię sprzątać kuwety. Ale nie myślę, czy lubię, czy nie lubię, tylko po protu sprzątam. I tyle.

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...