wtorek, 27 maja 2014

Czym się różni matka od ojca

Wczorajszy Dzień Matki skłonił mnie do takich oto refleksji:

- matka po roku od przeprowadzki nadal wie gdzie w domu leży herbata

-matka wie, która komora w pralce jest od płynu do płukania i dlaczego nie jest to "wszystko jedno"

-matka wie jak uruchomić pralkę

-matka się nie dziwi, że kot nie chce leżeć przy stopach ojca, gdy ten wraca z pracy

-powiedzenie "gdybyś słuchał swojego ojca, to w zimie byś w sandałach chodził" można przetłumaczyć sobie dosłownie

-matka wie dlaczego do szkoły nie powinno zakładać się domowych ciuchów  

-matka wie, które to ciuchy domowe

-matka się nie spina jak najmłodsze dziecko przeżuwa pilota od telewizora

-ojciec się nie spina jak najmłodsze dziecko wyciera rączki w firanki

-ojciec umie narysować ferrari tak, żeby nie wyglądało jak wóz opancerzony

-matka umie narysować kotka tak, żeby nie wyglądał jakby się urodził tuż po wybuchu w Czarnobylu

-matka tłumaczy

-ojciec tłumaczy

-ojciec wie, że nie wszystkie usterki w domu da się naprawić Kropelką, albo innym Super Glue

-ojciec nie wie co to jest peeling enzymatyczny i modli się, żeby jego synowie w przyszłości też nie wiedzieli

-matka na większość narzędzi mówi "brzeszczot" w nadziei, że kiedyś trafi

-matka po wyjściu z łazienki mówi "jestem gotowa, możemy iść"

-ojciec po wyjściu z łazienki mówi "kwarantanna, nie radzę tam teraz wchodzić"

-matka uczy sztuki kompromisu, wybaczania, dyplomacji

-ojciec uczy prawego sierpowego, w razie gdyby kompromis, wybaczenie i dyplomacja zawiodły

-matka organizuje dzieciom czas wieczorem





-ojciec również organizuje dzieciom czas wieczorem




-matka ogląda z dziećmi "W pogoni za szczęściem" i po seansie rozmawia z nimi o determinacji, ambicji, życiowych celach

-ojciec ogląda z dziećmi "Thora", a po seansie rozmawia z nimi później wydzierają japy naparzając się kijami od mopa/miotły

- matka ma podzielną uwagę, w tym samym czasie może rozmawiać, gotować, zerkać na swój ulubiony serial, zmywać naczynia, itp.

-ojciec w zasadzie też ma podzielną uwagę, w tym samym czasie może grać w "World of Tanks" oraz rozmawiać z resztą rodziny "No. No. No. No. No. No. Yyyyhhhhyyyy. No. No. No"

-matka przy katarze podejrzewa: odrę, dengę, reumatoidalne zapalenie stawów, pęknięte żebro, zespół Tourette`a, lamblie, a w najlepszym wypadku grypę

-ojciec przy objawach zapalenia opon mózgowych waha się czy jechać do szpitala, może samo przejdzie

-matka akcentuje podniesionym tonem, że któryś syn któremuś synowi w końcu zrobi krzywdę w tych niekończących się sparingach

-ojciec drze ryja na dzieci, że bez pozwolenia logują się na jego profil grając na x-boxie

-ojciec umie wymienić rozrząd w samochodzie, wie gdzie znajduje się szpera

-matka umie ruszać w samochodzie wycieraczkami w rytm "Billie Jean"

-ojciec dba o atmosferę i komfort przy posiłku

-matka dba o atmosferę i komfort posiłku


-ojciec buduje sobie z lego udając, że bawi się z dziećmi

-matka podżera dzieciom słodycze, gdy śpią i udaje, że to w ramach dbania o ich zdrowie

-ojciec widząc jak jego syn robi salto mówi "noooo, staaaary, brawoooo!!!" i klepie go po plecach

-matka widząc jak jej syn robi fikołka dostaje zawału

-ojciec ma zlecenie zawsze jak synowie się porzygają

-matka ma okres zawsze jak trzeba wejść z synami wykąpać się w lodowatym morzu/jeziorze

-ojciec subtelnie wypytuje najstarszą latorośl o sprawy sercowe: "to co?.. hehe...masz dziewczynę?...hehe"

-matka buduje zasieki wokół pokoju chłopców. Planuje zapisać ich na kółko szachowe, aby przynajmniej do 40 nie były im w głowie dziewczyny, czy inne głupoty

-matka podrzuca najmłodsze dziecko ojcu z okrzykiem "teraz Twoja kolej na zabawę" zawsze, gdy tylko wyczuje dziwny zapach wydobywający się z jego pampersa

-ojciec robi to samo


Myślę, że jeszcze parę rzeczy by się znalazło, ale to i tak chyba wystarczający dowód, że pasujemy do siebie, nie?
I że dzieci lekko z nami nie mają...;)

13 komentarzy:

  1. Gdybyśmy byli tacy sami to życie było by straaaaaaaaasznie nudne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nasze chyba nigdy takie nie będzie. Pięć osób w domu i każdy inny:)

      Usuń
  2. Wszystko się zgadza, poza tym, że u nas to ja szybciej zachęcam do prawego sierpowego, zamiast mediacji i "życia w zgodzie".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, bo wiesz, ja mam trzech synów, a Twoje dziewczynki takie ładne, no i dobre geny mają;) Ale skoro mówisz, że mają opanowany prawy sierpowy..:))))

      Usuń
    2. A nie, nie- spokojnie Kochana! Eliza z chłopcami to żyje za pan brat, Ona ma problemy ze swoją płcią, wiesz samice alfa czy jakoś tak... A Lila? Lila ćwiczy na razie szarpanie za włosy na siostrze, także jeśli żaden z Twoich synów nie wda się w Szpaki, Muszelki i inne wynalazki- nie będzie miała za co Go ciągać.

      Usuń
  3. Padłam i kwiczę;))))
    Mogłabym część skopiować;)
    Jak widać dzieciom potrzebna równowaga;)
    aaa..można jakoś zniszczyć te pieprzone czołgi??????????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miśka, też się Maćka o to pytałam. Wiesz co mi, lampucer jeden, odpowiedział?! Że owszem, można, tak samo jak skasować bloga. Szczyt bezczelności, no mówię Ci...

      Usuń
    2. no jak tak można???:P

      Usuń
  4. Samo życie... Dodałabym jeszcze, że mama wie, gdzie leżą skarpetki. No i czyści łańcuch w rowerze mamy, bo mama wie, że rower ma łańcuch...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być tato czyści łańcuch ;)

      Usuń
    2. Mama też, gdyby mogła, produkowała by skarpetki po 3 w komplecie...bo właśnie mama wie, że żadna szanująca się skarpetka po praniu nie znajdzie swojej pary. Na szczęście moim chłopom to nie przeszkadza. Nie są wymagający. Nie muszą mieć na nogach tych samych skarpet;)))

      Usuń
  5. a jak dla mnie, to mama od taty różni się przede wszystkim anatomicznie :)
    wierna czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ba. Przede wszystkim podstawowa różnica jest między nogami. I tak na przykład ja mam rozmiar buta 38,5, Maciek ma 47/48. U nas między nogami jest ogromna różnica;)))

      Usuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...