piątek, 24 stycznia 2014

wiara czyni czuba...czyli jak zostałam Pastafarianką i dlaczego Kk omijam szerokim łukiem...

Temat dość kontrowersyjny, dlatego zaznaczę, że nie mam na celu urażenia niczyich uczuć religijnych. To, co poniżej, to wyłącznie moje zdanie. 
Macie prawo się z nim nie zgadzać, możecie się nawet na nie poskarżyć pisząc...do fokarium na Helu, na przykład... 


Zacznijmy od początku.

Pierwszego dnia stworzyłam Niebo i Ziemię.
Aaaaaaaaaaaaaaaa nie.
Poniosło mnie. Tak naprawdę to akurat nie była moja zasługa....

Na początku, to warto wspomnieć, iż byłam ochrzczona w wierze katolickiej. Bardziej dlatego, że w latach osiemdziesiątych "wszyscy tak robili", aniżeli z potrzeby, czy też rozumienia rangi sakramentu. Przystąpiłam do I Komunii, bo bardzo chciałam dostać keyboard. Bałam się Szatana, którego personifikowałam sobie klasycznie- jako postać z rogami, kopytami i długim ogonem, która czai się pod moim łóżkiem i wciągnie mnie do piekła, jak będę niegrzeczna. Lubiłam też zakonnicę, która uczyła mnie religii, siostrę Wandę i nie chciałam robić jej przykrości. No i tylko jedna koleżanka z klasy nie szła, którą inne dzieci w klasie wyzywały od "Jehówek" i mówiły, że śmierdzi. Reszta dziewcząt, w tym ja, licytowała się na kiecki i dodatki. Ot to, co wyciągają dzieci z sensu sakramentu w tym wieku, według mnie, rzecz jasna.

Mniej chętnie przystąpiłam już do bierzmowania. Namawiana argumentami "bo później będziesz mieć problem ze ślubem" i nieco pod presją grupy- ustąpiłam. Nadal nie czułam należytego szacunku, ani żadnej radości, czy też tym bardziej potrzeby serca. Na przygotowaniach do bierzmowania  bawiliśmy się świetnie. Wszystkie pierwsze piątki odpykałam jadąc na oszustwie. Po spowiedzi należało dać księdzu przy konfesjonale kartkę ze swoim imieniem i nazwiskiem na dowód, że się było (dziwnie pojęta anonimowość, ale spoko;). Ja swoje kartki podklejałam na ślinę, do kartek koleżanek, które faktycznie szły się spowiadać. 
Dwukrotnie niemal mnie wywalono. Raz za to, że ksiądz złapał mnie z kolegami i koleżankami, jak nawalaliśmy się śniegiem przed kościołem, zamiast uczestniczyć we mszy. A drugi, bo założyłam się z kolegą z klasy, że nie podejdzie do konfesjonału i nie powie "poproszę kalesony L-ki i 2 kilo pomarańczy". Podszedł.
Na samym bierzmowaniu nie było lepiej. Na świadka wybrałam swojego brata, który w trakcie mszy, tuż przed komunią, zniecierpliwiony wypalił "dobra, niech on daje już tego chipsa i spadamy, bo się umówiłem za godzinę". Oczywiście powiedział to do mnie. Szeptem. Ale jak to bywa w takich sytuacjach, akustyka miejsca zrobiła swoje i część ludzi do końca patrzyła na nas z nienawiścią, za to koledzy i koleżanki, którzy to usłyszeli, uznali ten tekst za świetny żart i długo potem jeszcze wspominali. Ja byłam gdzieś pomiędzy. Czułam się jak niewłaściwa osoba na niewłaściwym miejscu. Już wtedy nie przemawiały do mnie katolickie zakazy i nakazy, sianie nietolerancji i przede wszystkim straszenia gniewem bożym. Mój Bóg był nieskończoną miłością, a nie kapo, który zsyłał plagi na tych, którzy odważyli się kochać Mariana zamiast Martę, czy też zagłosowali na SLD. 

W LO przestałam chodzić na religię w ogóle. Chyba zraziłam się objęciem mnie i propozycją podwiezienia do domu przez księdza- katechetę. Poza tym ksiądz ów nie potrafił pracować z młodzieżą. Nie radził sobie ani z odmiennymi opiniami, ani z młodzieńczą ciekawością. Wszelkie uczniowskie pytania i sugestie zbywał mówiąc, że nie mamy czasu na dyskusję, bo on ma program do przerobienia. 
Jako że nie było wówczas alternatywnej etyki, a nie chciało mi się szlajać przez godzinę po szkolnych korytarzach, gdyż jak wiadomo prawo sobie, życie sobie i religia niemal nigdy nie trafiała mi się na początku, tudzież na końcu zajęć, a zazwyczaj w środku- umówiłam się z księdzem, że fizycznie będę w klasie. W ostatniej ławce, która była i tak moim stałym miejscem na wszystkich lekcjach zresztą. No i że będę sobie czytała, gdy on będzie prowadził katechezę. Miałam wtedy okazję pierwszy raz zaobserwować, jak to naprawdę w Polsce jest z Katolikami. Deklarowali się jako wierzący niemal wszyscy. Z trzy osoby spijały słowa z księdza ust, a reszta mniej lub bardziej oficjalnie gadała między sobą, grała w karty, albo nadrabiała zaległości z innych przedmiotów. Czyli taka w Polsce katolicka większość, jak fakt, że nugetsy w McDonaldzie są z kurczaka. Czyli nie bardzo.

Gdzieś w okresie liceum właśnie postanowiłam też się określić, bo miałam bardzo ambiwalentne odczucia. Z jednej strony słyszałam wzniosłe idee i widziałam sporo dobra, a z drugiej doświadczałam ,że to tylko piękne słowa, a za epizodami dobra idzie cała fala zła w najczystszej postaci.Kościół katolicki, jako instytucja, fascynował mnie od zawsze. Teologia sama w sobie również. Przeczytałam Stary Testament. Nowy Testament. Nic to nie dało, bo okazało się, że nikt mi i tak nic nie zapisał...
Spędzałam dnie całe w bibliotece naukowej, która była rzut beretem od mojego domu. I czytałam. Czytałam, czytałam, czytałam. Wtedy pierwszy raz odkryłam niespójność Biblii z faktami historycznymi. Bardzo mi to zgrzytało, bo zawsze uważałam, że najbliżej mi do niewiernego Tomasza, któremu słowa nie wystarczą. Zawsze to szkiełko i oko było najbliżej moich przekonań.  
Jeszcze gdzieś tam w głowie tliło mi się, że właśnie na tym polega wiara. Nie trzeba rozumieć, trzeba wierzyć. Ale zaraz sama siebie ganiłam za głupotę. Równie dobrze mogłam wierzyć w nadprzyrodzoną moc stokrotek.

Jeśli idzie o ślub poprzestaliśmy na cywilnym. 

Dwoje naszych dzieci zostało ochrzczonych z inicjatywy Maćka,  pod presją jego bogobojnej rodziny. Mnie było szczerze wszystko jedno. Nie kłamałam, że chodzę do kościoła, że mamy w planach ślub kościelny, że przyjmuję kolędę, że wychowam dziecko w katolickim duchu. Księdza zresztą to nie obchodziło. Chcecie ochrzcić? Tyle i tyle się należy......to znaczy "co łaska"....ale nie mniej niż....:)
I tak, jako że nie narzucam, ale i nie zabraniam wierzyć dzieciom w co tylko zapragną, albo nie wierzyć kompletnie w nic- jeden z synów ma wszelkie zapędy, aby zostać inkwizytorem, a drugi to heretyk. Jeśli chodzi o tego głęboko wierzącego i jego kontakty z klerem, staram się pocieszać, że trenuje kick- boxing, a na treningach ma też elementy judo, mma, k1 i szeroko pojętej samoobrony. Zresztą póki przygotowania komunijne jeszcze się nie rozpoczęły, cały kontakt ogranicza się do lekcji religii. Na której moje dziecko dowiaduje się, że owszem diabeł pod postacią gościa z rogami i widłami, mieszkający pod ziemią,  istnieje (oni to mają chyba w programie katechezy, bo to już trzeci "uczący" bzdur "duszpasterz", że tak zażartuję). Ksiądz nie dodaje jedynie, że potoczna jego nazwa to "biskup".  Chłonie jeszcze, że na drodze do Jezusa stoi internet i telewizja. No "trwam" to na pewno. 
Drugi z synów odmówił pójścia do Komunii, a teraz i chodzenia na lekcje religii w szkole.
Stifler ochrzczony nie jest i nie będzie. Jeśli zapragnie przyjąć jakiś sakrament- droga wolna, a wybór będzie przynajmniej świadomy. 


A jak jest z moją wiarą i stosunkiem do Kk dziś?
Otóż: 

całe życie, tak w głębi serca, bardzo chciałam wierzyć. Idea Jezusa Chrystusa jest piękna. Mądra. I dobra. O ileż łatwiej byłoby mi żyć ze świadomością, że gdy stuknie mi te 105 lat i znudzi mi się podrywanie przystojnych Latynosów, odejdę spokojnie do Boga. Do Nieba. 
No dobra, do czyśćca..
Nieeee, w sumie do Nieba jednak.
Do Boga w każdym razie, a nie w pizdu.
Jednak nie potrafię udawać.

Nigdy nie aspirowałam do tytułu świętej. Nie żałuję niczego, co zaszło w moim życiu, bo każde wydarzenie ukształtowało mnie na osobę, którą teraz jestem. Jednak, jak każdy chyba, mam na koncie parę niechlubnych słów i sytuacji. Nie jestem bez skazy, ale moja moralność nie pozwala mi współuczestniczyć w instytucji, która kryje pedofili. A że ryba psuje się od głowy- brzydzę się papieżami, którzy od wieków grabili, mordowali, gwałcili i tuszowali ogromne zbrodnie. I to wszystko w imię Boga. A teraz zezwalają na zesłanie do innej parafii za gwałty na dzieciach, jako jedyną karę dla swoich podwładnych. Czuję przez skórę, że obecny papież i jego spektakularne kroki powzięte w ramach walki z pedofilią wśród księży, czy kościelnymi haraczami ("dobrowolnymi" datkami na sakramenty) są jedynie celnym zabiegiem marketingowym. Aby zatrzymać choć parę, mających już naprawdę dość owieczek, czyt. parę ich portfeli, bo o duszę to tam nigdy na przełomie dziejów tak naprawdę nie chodziło. 
Brzydzę się nuncjuszami papieskimi, którzy solidarnie nakładają klapki na oczy i zatyczki w uszy, gdy docierają do nich wieści, jak źle się dzieje w Kościele, który winni nadzorować. Brzydzę się odwracaniem kota ogonem, oczernianiem i atakowaniem ofiar tych nadużyć. Brzydzę się klerem,  który żeruje na starszych ludziach (patrz Rydzyk). Który sieje nietolerancję, homofobię i popiera skrajny nacjonalizm. Który jest egoistyczny, arogancki i ze wszech miar obłudny. Który głosi nieżyciowe zasady, jak choćby do niedawna zakaz używania prezerwatyw, czy kalendarzyk jako jedyną metodę antykoncepcji, a później spokojnie patrzy na epidemię AIDS, czy coraz liczniejsze dzieciobójstwa. Czy po prostu pieprzy bzdury jak ksiądz Natanek.
Nie zgadzam się na piętnowanie in vitro. Na indoktrynowanie na siłę. Na tyle agresji słownej. Na autorytaryzm. Na wszechobecne krzyże.  Według moich przekonań wszyscy jesteśmy równi, wobec tego jeśli krzyż z klasy lekcyjnej nie zniknie, proszę o zawieszenie tuż obok innych symboli wiary. Proszę o opodatkowanie Kościoła. Nie zgadzam się z przepychem panującym w nim. Jego wyznawcom, którzy nie mają na chleb, czy też umierają w cierpieniach, gdyż nie stać ich na leki naprawdę nie pomaga, że mogą się pomodlić w złoconym pałacu. Czuję się zażenowana patrząc na kolejne pomniki, krzyże, świątynie. Coraz większe, coraz bardziej kiczowate...Czuję się zażenowana patrząc na niestosowne zachowania i słowa księży. Nie przekonuje mnie gadanie, że ksiądz to "tylko człowiek" taki jak Ty czy ja. Niezupełnie. Ja nie grzmię co niedzielę do (coraz mniejszych) tłumów, strasząc ich gniewem bożym, piekłem i rzeczami, przy których plagi egipskie to pikuś, wyzywając np. od cudzołożników, a później sama nie idę do swojej rodziny, którą mam oczywiście na boku, albo do kochanki. Nie wyzywam od "pedałów", samemu pukając kolegów z seminarium regularnie, czy tam w moim przypadku powinny to być koleżanki.  Albo nawalona nie zapieprzam moim wypasionym autem, które kupiłam sobie za emerytury starszych ludzi, żyjących w przekonaniu, że dając na tacę -dają na zbożne cele. No co kto tam uważa, najnowsze audi może i zbożne, w niektórych mniemaniu....
Nie odmawiam klerowi tego, że część z nich ma na koncie naprawdę wielkie i wspaniałe czyny, akcje faktycznie charytatywne. Ale niestety w stosunku do ogóły, jest to nieliczna garstka. A ogół uznaję za głęboko chory. 
Nic i nikt nie zasiał mi takiej wątpliwości w istnienie Chrystusa, jak katolicki kler. Jeśli oni, czyniąc to, co czynią nie boją się Jego gniewu, którym tak chętnie straszą swoje owieczki, znaczy to według mnie, że przynajmniej ich Boga nie ma.
A jeśli jest- myślę ,że po tym co w "swoim" kościele zobaczył i usłyszał- opuścił go na długooooo przede mną. I to by w sumie tłumaczyło dlaczego zawsze czułam Boga jedynie w pustych kościołach....

Spokojnie, nie tylko Kk mnie razi. Zaraz za Bill`em Maher`em uważam, że ogólnie "wiara czyni czuba" (jeśli ktoś nie widział, serdecznie polecam). I właśnie w wyniku niedorzeczności związanych z każdą religią po kolei, postanowiłam, że równie dobrze mogę "wierzyć" w Jego Makaronowatość- Latającego Potwora Spaghetti i zostałam Pastafarianką. 
Tu warto nadmienić, że Oficjalny Kościół Latającego Potwora Spaghetti sektą jako taką nie jest. Piszę na wypadek, gdyby przypałętał się tu nurt katolicki zwany moherowym betonem, co to wierzy w katastrofę smoleńską, dorabia straszną gębę gender, krzyczy na młodych ministrantów, gdy się skarżą, że ksiądz ich dotykał w "te" miejsca i nie widzi różnicy między słowami "gej" a "pedofil".

Także reasumując, kochana Hesed ;) , dumnie dzierżę durszlak na głowie, prawdziwie wierząc w miłość, równość, dobro, sprawiedliwość i silny kręgosłup moralny. W ludzi też wierzę, mimo wszystko. A jeśli mówię , że się za coś/kogoś pomodlę, to zdecydowanie stosuję jedynie skrót myślowy, który znaczy ni mniej ni więcej, niż li i tylko "będę trzymała kciuki";) 


























A na samiuteńki koniec mój hicior z ukochanego filmu (myślę, że jeśli istnieje Jezus, w przeciwieństwie do niektórych swoich wyznawców, ma poczucie humoru i też lubi "Żywot Briana". W zasadzie ja wiem, że ma poczucie humoru, skoro podobno wymyślił i stworzył np. dziobaki, czy żyrafy;)



I pamiętajcie:

źródła obrazków: TUTUTUTUTUTUTUTU i TU

161 komentarzy:

  1. pierwsza!
    a teraz idę poczytać, co by se humor poprawić;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurde, obawiam się, że tym razem to w ogóle nie będzie śmieszne. Za to bardzo prawdziwe, w moim odczuciu

      Usuń
    2. Polka, weź no nie rób takich numerów!!
      Ja se spokojnie wchodzę celem uśmiania się po pachy, a tu ZONK!
      Poważnie, smutno i niestety prawdziwie:/
      Podpisuję się pod większością tekstu.
      Byłam wychowana bardzo religijnie, msze, rekolekcje, roraty, różańce, piątki, majówki, drogi krzyżowe itd , zastraszona grzechem niezmywalnym w wielkim poczuciu winy i strachu.
      Wyzwoliłam się grubo po 30-tce. Nie wiem ciągle co mam myśleć, szukam w sobie drogi do Boga jako Boga wszystkich i wszystkiego, podział na religie jest sztuczny, wymyślony na potrzeby władców i dany kościół. Jeśli jest,to jest jeden. Moja szkiełko i oko nie ułatwia mi tego.

      Wierzę w to co Irena Sendlerowa- żyj w zgodzie z sobą, bądź dobrym człowiekiem, nie krzywdź innych, a to wystarczy, jakby co, do życia wiecznego.

      Usuń
    3. Ja również uważam, jak Irena Sendlerowa. A co do tematu- wszelkie pretensje do Hesed;))))) Pytała to ma;))

      Usuń
    4. Polka,biorę na klatę,za prowokację;)))
      Bardzo podoba mi się jak Rybeńka podjęła tu niżej dyskusję.Bo trzeba mówic i o trudnych sprawach,nie tylko pośmiac się:)Cieszę się ztego tematu.Jestem wierząca,choc wiele rzeczy w Kościele mnie irytuje.Ale nie jestem wierząca dla Koscioła,zawsze chodziłam swoimi ścieżkami,do moherowych mi daleko.Marzy mie się kościół prosty,bez dymu kadzidła;)
      Hesed to słowo ze Starego Testamentu,ma piękne znaczenie,kiedyś wyjaśnię,każdy zgodzi się z tą ideą:)Dziękuję Aniu,że podjęłaś ten temat:)

      Usuń
    5. Ja dziękuję Hesed za ciekawą dyskusję ponad barierami.
      Jak to patetycznie brzmi;)
      Podoba mi się;) Będzie moim hasłem wyborczym, jak w końcu wystartuję na tego prezydenta;))) To znaczy na stanowisko prezydenta, a nie tak bezpośrednio na Komorowskiego;)))

      Usuń
  2. Masz prawdę , ale tradycja dla wielu osób to rzecz święta. Strach przed... co ludzie powiedzą. Ja również się wyłamałam i jakoś nie czuję piekielnego ognia pod stopami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się wydaje, że część ludzi wierzy asekuracyjnie- a nuż to będzie prawda i co wtedy? Ja się nie boję, bo według mnie- wystarczy zwyczajnie być dobrym człowiekiem i wszystko będzie ok;)
      Ognia piekielnego też nie czuję, ani siarki. Wszystko przede mną;)

      Usuń
  3. Droga (nie)typowa Matko Polko! Poza tym, że blog znakomity i niesamowicie śmieszny :), to ostatni wpis jest dla mnie bardzo ciekawy pod względem poglądów. Oznacza to li i jedynie, że jest nas więcej - Odmieńców od tradycji, Botaknależowców... Moja historia jest bardzo podobna do Twojej (może było więcej zawirowań bo ja nawet we wspólnocie religijnej wylądowałam). Brakło mi jedynie w Twej historii wspomnienia o postawie Twoich rodziców oraz rodziców Twego ślubnego (u mnie tata ateista, mama botaknależowiec, teściowa zapaleniec i prawie moher (a nasze dziecko nie ochrzczone a drugie w drodze)). Dziękuję jednak za to co piszesz i oby tak dalej :) Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga (nie)typowa Matko Polko! Poza tym, że blog znakomity i niesamowicie śmieszny :), to ostatni wpis jest dla mnie bardzo ciekawy pod względem poglądów. Oznacza to li i jedynie, że jest nas więcej - odmieńców od tradycji, antybotaknależowców... Moja historia jest bardzo podobna do Twojej (może było więcej zawirowań bo ja nawet we wspólnocie religijnej wylądowałam). Brakło mi jedynie w Twej historii wspomnienia o postawie Twoich rodziców oraz rodziców Twego ślubnego (u mnie tata ateista, mama botaknależowiec, teściowa zapaleniec i prawie moher (a nasze dziecko nie ochrzczone a drugie w drodze)). Dziękuję jednak za to co piszesz i oby tak dalej :) Justyna PS: Poprawiłam bo pisanie z dwulatką na kolanie i w skupieniu to wyczyn czasem jest :)

      Usuń
    2. Mój tata pochodzi z wręcz fanatycznej rodziny. Matka przeciwnie. Obecnie mama jest zagorzałym antyklerykałem, ojciec ma poglądy raczej neutralne. W moim dzieciństwie mama była botaknależowcem , jak piszesz, ojciec również. Jednak nigdy nie byli w swych poglądach nachalni.
      Co do Maćka rodziny- mój teść raczej również jest osobą neutralną, matka Maćka były bogobojna i wybiórczo praktykująca.

      A jeśli zaś idzie o pisanie bez dziecka na rękach- ja właśnie dlatego notki zamieszczam rano, gdy Stifler ma najdłuższą, 40 minutową drzemkę;)
      pozdrawiam serdecznie;)

      Usuń
    3. To ogromny szacun dla Twoich rodziców za wyrozumiałość. Z moimi było podobnie - nie stali i nie stoją mi nad głową z kropidłem, choć czasem napomkną coś o chrzcie itp. Gorzej z teściową, ale my wyznajemy zasadę ze Ślubnym, że nasze życie, nasze zasady. I teściowa już trochę pojęła, że nie ma na nas żadnego wpływu. Ale jest też typem, który musi swoje powiedzieć ;) Pozdrawiam całą Waszą ferajnę :) Justyna

      Usuń
    4. Wyobraź sobie Matko, że cały dzień temat krążył mi po głowie. I w sumie wiem, kiedy u mnie nastąpił moment zamknięcia rozdziału, symboliczny, taka pieczęć. Kiedy zobaczyłam zdjęcie ówczesnego papieża Jana Pawła II klęczącego przed ciałem arcybiskupa Alojzego Stepinaca wspierającego reżim Ustaszów, którzy to w obozie w Jasenovcu tylko w okresie grudzień 1941 r. - luty 1942 r. doprowadzili do śmierci ok. 40 tysięcy Serbów (gdzie samych dzieci wymordowano około 8 tysięcy). Po swej śmierci kardynał - faszysta został wyświęcony przez Jana Pawła II właśnie. I zaraz tłum napisze, że trzeba przebaczać... Ano trzeba, ale nie znaczy to, że trzeba pochwalać i wynosić na wyżyny... Justyna

      Usuń
    5. Justyna, dlatego właśnie tak często pytam, czy Katolicy tak naprawdę znają historię swojego Kościoła? Czy wiedzą do kogo wznoszą swe modły? Kogo wynosi się na ołtarze? Ile ludzkiej krwi ma ten kościół na rękach?

      Usuń
    6. pozdrawiam Cię serdecznie również;)

      Usuń
  4. Ania,szacun. Spotkamy się jak nie tu to u naszego Boga,bo ty wierzysz i to jest dla mnie najważniejsze.
    p.s. proszę jednak,żebyś zdjęcie z małpami zdjęła...ale to tylko moja sugestia,a blog twój;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo, Hesed. To zdjęcie, którym posługiwał się Bill Maher promując film "wiara czyni czuba" właśnie, ale oczywiście jeśli Cię uraża- już go nie ma.

      Usuń
  5. Dokladnie mysle tak samo. Podpisuje sie wszystkimi palcami:)
    Dziekuje za tekst
    Beata

    OdpowiedzUsuń
  6. Matka!
    uważaj na ks. Dariusza O., bo normarnie jesteś (w jego rozumieniu) propagatorką
    "ideologii" gender...:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja o gender też mam swoje zdanie i chętnie bym jakąś notkę spłodziła, ale nie chcę Viki zdrowia nerwowego nadszarpnąć;)
      Całe szczęście też, że ksiądz Dariusz O., nie wie po tych ostatnich tekstach, kim jest w moim rozumieniu;)))

      Usuń
    2. Polka, pisz, bo ja centralnie majac to wszystko dookoła wef doopie w sumie nie wiem o co kaman. Mogę się tylko domyślać, że populistyczne hasła typu-chłopcy będą chodzić w sukienkcach- mają tylko i wyłącznie straszyć i odstręczać. Swoją drogą mając syna nie ubierałam go w sukienki, bo jednak dla mnie różnica płci jest i nie widzę powodu by ją akurat w ten sposób zacierać, ale równouprawnienie, równy podział obowiazków i praw to już jak najbardziej.
      Więc pisz, ja już teraz będę bardziej czujna i gotowa na najgorsze;PPP.

      Usuń
    3. Między Bogiem (nie ważne którym;) a prawdą, ja uważam ,że gender to kolejne hasło, rzucone wygłodniałemu sensacji tłumowi. Z dorobioną ideologią, aby robiła straszne wrażenie...a w każdym razie straszniejsze niż pedofilia w Kościele.

      Usuń
    4. Z ust mi to wyjęłaś.Tak samo myślę.
      ...ela

      Usuń
  7. Zgadzam się z Tobą w 100%. To co wyprawia się w ''kościele'' nawet nie chce mi się komentować....szkoda słów i tyle. Wspomne tylko o jednej rzeczy. Jakiś czas temu gdzieś przeczytałam, że ktoś tam (już nie pamiętam dokładnie kto i gdzie to wyczytałam) stwierdził, że pedofilia to tez orientacja seksualna........w głowie się nie mieści.......
    A ja? W Boga wierze, ale nie wierze w ten cały kler i w kościół który oni stworzyli. Moje pierwsze dziecko jest ochrzczone dlatego, że tak wypadało, a drugie jeszcze chrztu nie ma i zastanawiam się czy nie zostawić jej wyboru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, ja absolutnie nie potępiam rodziców, którzy chrzczą maluchy. Oni działają zgodnie ze swoim sumieniem, w ich mniemaniu dobrze dla swojego dziecka. Uważam natomiast, że każdy powinien zadać sobie pytanie "po co chcę ochrzcić swoje dziecko?". Uważam też, że jeśli odpowiedź jest inna niż, bo chcę, aby żyło we wspólnocie chrześcijańskiej, chcę zmyć grzech pierworodny, itd. -to nie powinien tego robić, ale to tylko moje zdanie;)

      Usuń
    2. Racja. Tez tak sądzę. Moje pierwsze dziecko ochrzciłam, bo rodzina naciskała.....no jak to trzeba ochrzcić nie może być inaczej.....A ja ochrzciłam pod takim naciskiem, ale sama nie byłam do tego przekonana. Teraz po latach postąpiłabym inaczej, na pewno nie pozwoliłabym, żeby ktoś narzucał mi co powinnam robić. W przypadku córki do chrztu jeszcze nie doszło i nie wiem na dzień dzisiejszy czy dojdzie.

      Usuń
  8. Chili, jeśli Bóg jest, to jako pierwszy wyszedł z tego domu. (bożego ma się rozumieć, czyli z Kościoła)
    Brytusia

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja sie juz urodzilam jako dziecko nieslubne (rodzice maja tylko cywilny), ale zostalam ochrzczona, pozniej zas ochrzcilam swoje trzy nieslubne (jak wyzej) corki, czego do dzisiaj zaluje. Nie zapominaj, ze ja jestem z generacji Twoich rodzicow, inne troche byly czasy. W swojej karierze doszlam do bierzmowania, podobnie jak Ty, bez przekonania. Juz wowczas bylam bardzo krytyczna w stosunku do kleru, pozniej zostalam zajadlym antyklerykalem.
    Trzy lata temu wystapilam z kosciola, tutaj jest to niewielka formalnosc. Teraz jestem prawdziwa ateistka, nie figurujaca w zadnych koscielnych aktach ani statystykach. Ulzylo mi!
    Ludzi oceniam nie wedlug wiary, lubie nawet tych gleboko wierzacych, pod warunkiem, ze jest w nich dobroc i ze nie staraja sie mnie nawracac.
    Pod Twoim postem moge sie jedynie podpisac wszystkimi czterema konczynami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, bo chyba po prostu potrzeba czasu, dojrzałości, aby wyrwać się spod kieratu przekonań i wierzeń, które tak naprawdę nam nie pasują, a są wpisane poniekąd w naszą polską tradycję. Ja dopiero przy trzecim dziecku zdecydowanie powiedziałam, że go nie ochrzczę. Będzie chciał- zrobi to później sam. Teraz kolej na mnie i na apostazję.

      Usuń
    2. Brawo! Nie mozna zyc w rozkroku, niby nie wierzyc, ale na wszelki wypadek pozostac w ksiegach parafialnych, bo kto wie, co sie wydarzy, a potem ksiadz nie pochowa, czy tam nie pokropi trumny. Odejscie z kosciola jest krokiem ostatecznym, dlatego wielu pozostawia sobie droge odwrotu, male wyjscie awaryjne.
      U nas apostazja odbywa sie w urzedzie stanu cywilnego, nie w kosciele. Ma to zwiazek z zarejestrowaniem podatku koscielnego, ktory jest w Niemczech obowiazkowy. Dlatego w kazdym formularzu jest pytanie o wyznanie. Kosztowala mnie 25€ kosztow manipulacyjnych i 5 minut czasu. W Polsce procedura jest bardzo utrudniona.

      Usuń
  10. mądrze gadasz ;)
    pamiętam czasy kiedy będąc w ósmej klasie wprowadzono religię do szkół i dzieci dowiedziały się, że ja na tę religie nie chodzę... zaczęto mnie traktować jak trędowatą! okropne uczucie...
    nie potrafię zrozumieć jak w kościele gdzie głoszą słowo Boże, gdzie kapłan występuje w roli pośrednika pomiędzy nami a Bogiem, może padać tyle złych i nienawistnych słów, jak może być tyle nietolerancji i nienawiści do tego co inne....
    czyży Bóg był zły i zawistny?
    pochodzę z rodziny ateistów, wierzę w to, że jestem kowalem własnego losu, a to co się w naszym życiu wydarza, to wyłącznie splot ziemskich okoliczności
    w życie pozagrobowe nie wierzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamma Mia, Katolicy Cię nie wyzywali. Nie Ci prawdziwi. Oni winni "kochać bliźniego swego, jak siebie samego". Bliźni przecież stworzony na podobieństwo Boga, ponoć. Ich Boga.
      Wiecie co, powinno się przede wszystkim rozgraniczyć ludzi na Katolików i na tych, którzy się za Katolików podają, a Biblię mają na stole wyłącznie podczas kolędy, uprzednio dłuuugo szukając, gdzie ją odłożyli w zeszłym roku. Żenujący jest fakt, że z mało którą osobą, uważającą się za Katolika mogę na poziomie porozmawiać o Piśmie Świętym, z powodu braku znajomości Pisma. I to oni go nie znają, nie ja. A jak się ostatnio dowiedziałam, Katolików w naszym kraju jest podobno 92%. Taaaaaa- bo się połowie nie chce dokonać apostazji, a kolejna część przerabia etap, który przeszła większość z nas- "bo tak wypada", albo "a co to szkodzi". No i z reszty należałoby oddzielić prawdziwych Katolików, od fanatyków religijnych ziejących nienawiścią, wbrew nauce swojego Boga. I wtedy, jak myślicie, jaki byłby to procent?

      Usuń
  11. no to ja sie wyłąmię
    masz prawo tak myślkeć, nie wierzyć, to mi w ogóle nie przeszkadza
    sama jestem katoliczką, która wierzy, chodzi do kościoła
    zżyma sie na wiele rzeczy któe widzi w kościele
    bez fanatyzmu, ale wychowalam swoje dzieci w wierze, te dorosłe chodza do kosciola z wlasnej woli,
    nie mam zadnych osobistych zlych doświadczeń z księzmi
    wręcz przeciwnie
    mogłabym napisać wiele dobrych rzeczy
    ale to tak jest, ze jak ktoś krytykuje, to tylko krytykuje
    pisze tylko o złych rzeczach
    w sumie masz prawo
    zadziwa mnie tylko, że nie chodzać do kościoła wiesz, o czym księza grzią z ambon- pewnie z tzw przekazów medialnych i to nieprzychylnych Kościołowi
    bo ja chodząc co niedziele na msze świętą nigdy nie słyszałam tego o czym piszesz
    żart o czipsie wydaje mi się niesmaczny, dla wielu ludzi to coś NAJŚWIĘTSZEGO
    nie wierząc i nie rozumiejąc nie trzeba stawać się wrogiem

    ps,Pastafarianie są cudni!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Rybeńko, to że sama do kościoła nie chodzę, nie oznacza przecież, nie spotykam się z ludźmi, którzy chodzą. Tak więc wszelkie "fajne" kazania w okolicznych parafiach, przekazują mi w ramach ciekawostek znajomi, sąsiedzi, pani w kiosku, jak sobie gadamy, bo ja kontaktowa raczej jestem;)
    Co do chipsa- zwróć proszę uwagę, że to było 15 lat temu. Teraz z perspektywy czasu również uważam to za tekst niskich lotów. Zauważ też, że napisałam, że już wtedy byłam gdzieś pomiędzy tymi co się śmiali, a tymi, którzy zareagowali oburzeniem. Przytoczyłam to w ogóle, bo taka jest prawda. I niestety jest to jedyna rzecz, którą zapamiętałam z tamtego dnia.
    Nie wyśmiewam wierzących, tym bardziej nie jestem ich wrogiem. Nie wiem, po czym tak wywnioskowałaś. Wierzysz w Jezusa- dobrze, ktoś inny w Allaha- też dobrze, ktoś inny w krzesło- niech mu będzie. Mnie to rybka, Rybeńko:) Ja się po prostu nie godzę, aby ktokolwiek komukolwiek wyrządzał w imię swojego Boga krzywdę, a tak się dzieje. I obie o tym dobrze wiemy. To, że się nie godzę na nadużycia kleru robi ze mnie wroga Katolików?
    I napisałam przecież, że nie odmawiam części kleru wspaniałych, pozytywnych czynów. Jednak niestety Rybeńko, z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że jest to mniejszość, która się nie liczy.
    Bo chyba nie mówimy o tych, co pozbierają pieniążki publicznie na biedne dzieci w Afryce, a później po cichutku pójdą polskie gwałcić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *nie liczy w kościelnych strukturach...żeby nie było;)

      Usuń
    2. gwałcenie dzieci to jedna z najgorszych rzeczy na świecie
      czy wiesz, że wśród całego społeczeństwa ilość pedofili jest o wiele wyższa niz w samym kościele?
      czyli prędzej natkniesz sie na pedofila w rodzinie i u sasiada niż w kościele
      dlatego nie lubie tego argumentu, bo stało sie wytrychem , cokolwiek ktos chce cos dobrego powiedzieć o kościele lub księżach zaraz sie wyskakuje z tym argumentem, bo jest bardzo latwy, prawda?
      nie krytykuje się wszystkich matek na świecie hurtem, chociaż wśród nich jest też duża grupa tych, któe zamykają oczy na fakt, że ich mąż tuli sie w nocy do ich dzieci...

      Ja też się nie godzę na naduzycia
      i w kościele
      Także w takich postach jak Twój, bo idzie po linii najmniejszego oporu, w pewnym sensie opierając sie na ogólnikach i przekazach sensacyjnio medialnych
      może nie jesteś wrogiem, mam nadzieję że jesteś też wystarczająco inteligentna, żeby spróbować popatrzeć trochę inaczej, trochę dogłębniej

      od 16 lat nie mieszkam w Polsce, taka odległośc daje spojrzenie z dystansu
      telewizji Trwam nie oglądam, jakby co

      Usuń
    3. Pozwole sie wtracic.
      Widzisz Rybenko, w przypadku pedofilli poza enklawa koscielna sprawcy sa surowo karani, w przypadku ksiezy sprawe sie zamiata pod dywan, taka drobna roznica.

      Usuń
    4. taaa???
      czym innym jest ( KARYGODNE!!) chronienie księży pedofilów przez kościół, a czym innym karanie ich, bo tym zajmuje się prokuratura i do niej możesz mieć pretensje
      moim zdaniem najcześciej winę za nieujawnienie sprawcy ponoszą rodzice, którzy nie chcą uwierzyć dziecku albo nie chcą widzieć zła
      tajemnicą poliszynela było, co Krollop wyczynia w swoim chórze a sprawa wyszła na jaw dopiero po kilkudziesięciu latach!!

      Usuń
    5. Naprawde ?
      cyt:
      W odpowiedzi na tę prośbę o pomoc prawną strona watykańska oświadczyła, że abp Wesołowski jest obywatelem państwa watykańskiego, a jego prawo karne nie zezwala na ekstradycję takiego obywatela. Watykan wyjaśnił też, że prowadzi własne postępowanie w sprawie byłego nuncjusza.

      Usuń
    6. Rybeńko, pierwszy akapit, to nie argument. Przecież ilość ludzi w społeczeństwie też jest większa niż samego kleru, więc to chyba logiczne, akurat.
      Za to ja Ci chętnie wytłumaczę, dlaczego tak głośno jest o księżach pedofilach, a nie o ślusarzach pedofilach na przykład.
      Bo ten zawód (księdza, oczywiście) jest objęty z góry pewną dozą zaufania społecznego. Powinien być. Może był kiedyś...no nie ważne...rzekłabym, że w pewnych kręgach to nawet prestiżem. W każdym razie ten zawód, a nie żaden inny jest (powinien być) narzędziem w rękach Boga. Jak można gwałcić?!- to raz. A dwa- jak można wykorzystywać Boga do gwałtów?!
      Słyszałam wypowiedzi samych księży, że gwałt uczyniony przez księdza jest w szczególny sposób okrutny.
      Gdzie Rybeńko w moim poście jest przekaz sensacyjno- medialny, to nie wiem. Nie opieram wniosków na "faktach" z tvn-u. To mnie ,a nie Durczoka, ksiądz chciał obściskiwać (i chooj wie co jeszcze) w liceum. To moją babcię ksiądz opierdolił, że dała za mało w kopercie, na kolędę. I nie pomogły nawet tłumaczenia, że ma mniej kasy, bo to trzeci miesiąc po śmierci dziadka. Gdzie tu głębia, o której piszesz? Nie ma głębi. To skurwysyństwo zwykłe.
      Jeśli chcesz, wzniosę się na wyżyny swej inteligencji, skoro teraz według Ciebie idę po najmniejszej linii oporu i utworzę na blogu zakładkę, w której regularnie, na podstawie źródeł historycznych, zamieszczać będę notki o cudownych papieżach (zwyrodnialcach, mordercach, żądnych kasy i władzy), o nieskalanych świętych....barbarzyńcach wznoszonych na ołtarze. Założę się, że znacznej części "katolików" wszelki rys historyczny jest w ogóle obcy. Babcia czciła, mama czciła, to dlaczego ja miałabym nie? I tak to się ciągnie....Zaprzestanę oczekiwania na blogowego sponsora, który w zamian za notkę zafunduje mi botox i zacznę zarabiać sprzedając relikwie. Z głębią. Jak ząb św. Jana.
      A tak a propos- chce ktoś ząb (nie)typowej? Tanio sprzedam, bo i tak mam szóstkę do ekstrakcji. Jeszcze nie relikwia, ale kto wie....kto wie...mam mniej póki co na sumieniu, niż większość tych, którym chylicie czoła;)
      No wiem, jaja sobie teraz robię. A nie powinnam.
      Przepraszam.
      Po prostu ręce mi opadły, gdy przeczytałam o dogłębnym patrzeniu, bo pofatygowałam się, żeby kilka lat szperać w historii. I widzę na wskroś zło....z pojedynczymi pokładami dobra.

      Usuń
    7. A teraz miało być o Watykanie odnoszącym się do pedofilii, ale nie muszę. Dzięki Liz.

      Usuń
    8. wiesz co, możemy dyskutować i żadna z nas nie przekona drugiej.
      Każde zło, krzywda każdego pojedyńczego człowieka boli mnie i budzi bunt
      dlatego nie powiem, ze Wesołowski to jeden przykład
      ja tylko uważam, że dyskusja może być merytoryczna albo populistyczna
      ja widzę zło w kościele ale widzę też mnóstwo dobra
      tak jak w moim mężu, ( którego bardzo kocham) że już tak pojadę dla
      rozluźnienia pośladków

      Usuń
    9. taaa, jedyna, nie łudź się nawet, bejbe;)
      Od razu mi się przypomniało ponad 200 molestowanych przez księdza chłopców, w szkole dla niesłyszących. Później czterech z nich, juz jako dorośli ludzie, domagali się ukarania owego księdza, kierując sprawę m.in. do Watykanu. Film dokumentalny powstał w oparciu o tą historię "mea maxima culpa. milczenie kościoła".
      Tak, tak, w tytule nie na darmo jest słowo "milczenie"
      A w dyskusji nie chodzi o przekonywanie się, tylko o wymianę poglądów przecież, bo ja indoktrynacji właśnie nie lubię- ha! mam Cię;))))))))))))
      Żartowałam, oczywiście
      Tak na poważnie-jest dobrze. Nikt nikogo od dewotów nie wyzwał, nikt nikogo na stosie nie chciał spalić....;)))))))

      Usuń
    10. Ty się tak Kochanie nie ciesz i nie mów hop, bo post dopiero ze 3godziny jest dostępny :) A mohery o tej porze pewnie na targu warzywa wybierają...

      Usuń
    11. Rety!
      Nietypowa!
      dopiero teraz przeczytałam i chyba w ogóle mnie nie zrozumiałaś skoro tak agresywnie odpowiadasz!
      ale nic to, nie biore do siebie, w tzw "moim wieku" do tego z niewesoła perspektywą zdrowotną to człowiek sie nie przejmuje
      zatem już na koniec, żeby nie zajmować cennego tu miejsca
      oczywiście że można by znależć bardzo wiele złych stron w historii o kościele
      jak i o nie kościele, prawda?
      historię i teraźniejszość mamy okrutną i przerażąjącą
      możesz sobie robić zakładki, jakie sobie tylko chcesz
      ja raczej jestem po tej stronie świadomości, która każe mi się codziennie wieczorem zapytać, co ja dobrego dla świata dzisiaj zrobiłam, a nie, co złego zrobił ten czy tamten
      zacząć trzeba od siebie
      a na moim polu mam dużo do zrobienia, mimo, że nie gwałcę i nie kradnę

      ps. STATYSZTYCZNIE mniej księży jest pedofilami, nie w liczbach bezwględnych
      ale każdy z nich to o każdego za dużo, absolutnie sie zgadzam, i nigdy nie będę pochwalać żadnego zła

      Usuń
    12. Marta, ja swoje kupiłam wczoraj ;)

      Usuń
    13. Rybeńko, to jest właśnie minus słowa pisanego. Nie możesz zobaczyć mojej miny, nie usłyszysz tonu wypowiedzi. Przykro mi, że tak to odczytałaś, ale zapewniam Cię, że nie miało być "agresywnie". Bardzo jestem Ci wdzięczna za Twoje wpisy w tym temacie. Byłoby nudno, gdyby wszyscy sobie tylko przyklaskiwali i zgadzali się ze sobą.

      Usuń
    14. a tak to siem rakiem ( he he he ) wycofujem z opini o agresywności :PP

      Usuń
    15. Oj tam, oj tam Rybeńka :) Po Twoich wypowiedziach od razu widać, że do prawdziwych moherów się nie kwalifikujesz! Z nimi nie ma dyskusji, z Tobą jest!

      Usuń
    16. szkoda, że te warzywa jusz kupiuam, bo bym skoczyła na targ w ramach wysofywania:)))

      Usuń
    17. Marta, ale z wieloma!!!! antymoherami TEŻ NUIE MA DYSKUSJI!!
      dlatego sie odezwalam, bo miałam nadzieje, ze tu będzie:)
      ( wniosków czy nadzieja była płonna nie ujawnię nawet na spowiedzi :PP)

      Usuń
    18. Rybeńko, jeszcze jedno- post był o tym dlaczego mijam Kk dużym łukiem i to było już w tytule, dlatego też jest o tym w treści. Oczywiście, że zła jest w chooooo....bardzo dużo;) Za dużo. Niemal w każdej sferze życia. Po prostu, jak będę pisała...nie wiem.....o zwierzętach, to tam na pewno wspomnę ,że wkurwiają mnie bydlaki, które traktują zwierzęta jak przedmioty. Ten był z góry o mojej wierze/niewierze i przyczynach odejścia od Kościoła katolickiego. Stąd te argumenty, które mnie ruszają najmocniej i które się do tego odejścia przyczyniły.

      Zgadzam się, że każdy powinien zacząć od siebie. Tak byłoby najzdrowiej. Ale tak pewnie nigdy nie będzie. Aż taką optymistką to nie jestem. Dlatego przy okazji nie zamykam oczu, na to co się dzieje wokół. Według mnie źle się dzieje. I tylko tyle.

      Usuń
    19. wierz mi, ze ja też nie zamykam oczu
      i też nie jestem wielką optymistką
      ale mając takie a nie inne życiowe doświadczenie nie umiem się zaangażować w sprawy które mnie nie dotyczą , bo juz te, które mnie dotyczą są wystarczająco trudne
      a bardzo bym chciała być lepszym człowiekiem

      Usuń
    20. A tam Rybeńka, ja wczoraj z nudów oglądałam "Ojca Mateusza" ze Żmijewskim i jak Go zobaczyłam w tym konfesjonale, to mówię do męża, no Jemu to chyba nawet ja wszystko bym na tej spowiedzi wygadała ;)

      Swoją drogą to chyba nie ma nic gorszego jak ludzie zamknięci na poglądy innych. Jak świat światem- różnimy się, czujemy inaczej, odbieramy inaczej...
      Wystarczy się szanować :)

      Usuń
    21. :DD, no , żmijewskiemu, ekhm, ekhm, tu nie mamy innego poglądu
      o szacunku też
      i niestety, to bardzo polskie, że nie umiemy rozmawiać, słuchać się nawzajem
      ja powiem że poza szacunkiem to jeszcze dobrze dziala poczucie humoru:)

      Usuń
    22. Rybeńka, na pewno nie uważasz, że tu fajna dyskusja była, bo gdyby tak było napisałabyś pewnie:
      ooooo, (nie)typowa, ale tu się fajnie dyskutuje. a ty taka ładna jesteś i mądra. I dzieci jakie fajne masz. I koty nawet. A mąż to taki przystojniaka, że ho ho (i znowu, na wypadek gdyby komuś umknęło za pierwszym razem).... a ty taka ładna i mądra!

      A tu dupa;))))))))))))))

      Usuń
    23. :DDDDD
      ja Ci coś powiem i to szczerze
      mam lekkie poczucie że jednak nie zostałąm wysłuchana
      ale jako, że staram się zaczynać od siebie to zastanawiam się, czy ja uważnie słuchałam:)
      mało tego, nie mam wątpliwości, ze po coś to było, ta rozmowa i ode mnie tylko zależy, czy zrobie z tym cos dobrego, czy nie

      ps.
      ooooo, (nie)typowa, ale tu się fajnie dyskutuje. a ty taka ładna jesteś i mądra. I dzieci jakie fajne masz. I koty nawet. A mąż to taki przystojniaka, że ho ho (i znowu, na wypadek gdyby komuś umknęło za pierwszym razem).... a ty taka ładna i mądra!

      :))))

      Usuń
    24. a od siebie dodam, że podoba mi sie twój dystans do siebie i poczucie humoru
      jakbym zakładała partię to PHJN:)))

      Usuń
    25. Rybeńka, jeśli czujesz, że masz coś jeszcze do powiedzenia- mów dalej, ja słucham. Próbuję zrozumieć. Niekoniecznie rozumiem. Ale słucham w każdym razie. I nie dopisuję sobie nic. Po prostu przyjmuję do wiadomości Twoje zdanie i tyle. Nawet pytania mi się nasuwają, ale nie pytam, bo nie wiem czy mogę i nie chciałabym Cię urazi, może byś to odebrała jako wścibstwo nadmierne, albo jeszcze gorzej- nagonkę. A nie powiem, ciekawa jestem innego punktu widzenia, innych odczuć, niż moje;)

      Usuń
    26. dziękuję też za opinię na mój temat. Nie chcę się kłócić więc się z nią zgodzę;))))))
      próbuję teraz rozszyfrować nazwę partii, ale nie mogę. To samo h mnie myli, bo to o czym myślę się jednak przez ceha pisze....;)))))))))))

      Usuń
    27. a u mnie zaskoczyłaś
      Poczucie Humoru Jest Najważniejsze:PPP

      pytaj, ja mam tak, że mnie nic nie uraża, co nie jesat wredne i ewidentnie przeciwjko mnie, zawsze tłumaczę wątpliwosć na korzyśc przeciwnika

      ja wiem, ze to niełatwe
      ale ja jak ide do kościoła to klękam i sie wsłuchuję w to, co Pan chce mi powiedzieć
      ksiadz ma znaczenie, nie chodziłabym do kościoła, w którym jakiś fałszywiec głosi kazania
      ale słowo honoru ci daję, nigdy na takiego nie trafiłam
      w Warszawie chodze na msze do Wojtka Drozdowicza
      wielka wiara
      kosciół pęka w szwach, 90% z poza parafii
      ucze sie tam zyc wg tego, jak żyłby Jezus

      Usuń
    28. No i fajnie, Rybenka w trakcie dyskusji skoczyla na strone, zeby sie przebrac, co zaklocilo moj odbior, bo Jej nie poznalam w nowym wydaniu :)))
      Dodam tylko tyle, ze obroncy ksiezy uzywaja jak jeden tych samych argumentow, ze to tylko czlowieki i ze statystycznie jest ich malo, tych pedofili znaczy. Dla mnie jednak nie powinno byc zadnych, a wiadomych powinno sie usuwac ze stanu kaplanskiego, zamiast przenosic na inne parafie, gdzie jest sporo nowych malych kandydatow do bzykania.
      Pisalam zreszta wiele na temat kosciola, mozna to u mnie przeczytac pod etykieta KOSCIOL. Dla przypomnienia ostatni wpis:
      http://swiattodzungla.blogspot.de/2013/10/banda-dzieciecych-gerontofilow.html
      Wykorzystywanie pozycji osoby zaufania publicznego, prawie swietej, dla dawania upustu wlasnym dewiacjom jest czyms znacznie gorszym, niz w przypadku "cywilow", bo ci ostatni nie maja przynajmniej pyskow pelnych frazesow o zyciu w czystosci, nie strasza pieklem malego dziecka, celem zachowania dyskrecji.

      Usuń
    29. To pozwól, że wykorzystam okazję i spytam o to, co mnie najbardziej ciekawi:
      1) czy pracowałabyś w oddziale firmy, w której, w centrali przymykają oczy, że część pracowników to pedofile, niewiele z tym robiąc (ewentualnie zsyłając do innych filii)?
      2) Czy zrobiłaś coś kiedykolwiek, aby zaprzestano nadużyć w Kk? Cokolwiek, jakakolwiek forma jawnego protestu? Jeśli tak, to jeśli możesz opowiedz o tym. Jeśli nie, to dlaczego?
      3) W pewnym momencie użyłaś określenia, że wpis krytykujący ma charakter "sensacyjno- medialny". Zwróciłam na to uwagę, bo ze strony Kościoła często w ramach kontrargumentacji słyszy się, że wszechobecne donosy o pedofilii są wyolbrzymiane, że to incydentalne przypadki, a nie cała plaga. Czy też tak uważasz?
      4) czy interesował Cię Kościół katolicki na przestrzeni wieków? Wiesz zapewne, ile przelali krwi i zagrabili majątków...a przecież od początku definiowali się jako wyznawcy religii pokoju, ubóstwa i miłości. Czy to Ci się nie gryzie? Czy to dla Ciebie w ogóle ma jakieś znaczenie?
      5) Jako szef firmy nie pozwoliłabym, aby w moim imieniu występowali nieodpowiedni pracownicy powołujący się na moją firmę. Ty zapewne też, prawda? Dlaczego papież, czy biskupi pozwalają zatem na długofalową działalność jednostek w stylu Rydzyka? Nie uwierzę, że od kiedy Rydzyk sieje spustoszenie nikt w Watykanie o nim nie słyszał. Zresztą firmą należy się interesować....
      6) Jak mogą być różne nurty w jednym Kościele o takiej samej nazwie? Czy tam nie powinny panować jedne zasady? Słyszę wypowiedzi księży, że homoseksualiści to zboczeńcy, ale słyszałam takich, którzy twierdzą, że homoseksualiści są ok. Czy wiele zasad nie jest jednoznaczne z brakiem zasad? Za to fajnie sprawdza się populistycznie- każdy znajdzie coś dla siebie i na tacę da, nie sądzisz?
      7) Jaki masz stosunek do antykoncepcji innej niż kalendarzyk i in vitro? Nie proszę o elaboraty, wystarczy jak napiszesz akceptję/nie akceptuję. Jeśli akceptujesz jedną z tych rzeczy lub obie, lub też są Ci obojętne, to uważam, że nie możesz nazywać się Katoliczką. Szef szefów naziemnych- papież, jest przeciwny. Moim zdaniem problem z policzeniem prawdziwych Katolików polega na tym, że część się za nich uważa, nie żyjąc faktycznie ściśle według przykazań Kościoła. I stąd następne pytanie:
      8) nie pytam w razie czego, z których się wyłamujesz, ale pytam ,czy faktycznie żyjesz zgodnie z zasadami Kościoła? Nie pytam czy się starasz. Pytam czy żyjesz, bo to różnica.
      9) Czy kochasz Boga ponad swoje dzieci? Bo zdaje się, że tak kochać się powinno....
      10) czy znasz "swoich" świętych?

      mam jeszcze z milion innych pytań, ale odpowiedzi na te chyba dostatecznie naprowadzą mnie na Twój tok myślenia. Mam taką nadzieję, bo zrozumieć to, czego kompletnie nie rozumiem, to bym akurat chciała. I od razu mówię, że to są pytania wiedzione zwykłą chęcią poznania. Nie ma w nich cienia złośliwości, czy jakichś negatywnych emocji. Ale jeśli jednak nie będziesz miała ochoty odpowiedzieć- też zrozumiem;)

      Usuń
    30. myślę, że to dobrze, że Kościół ma krytyków na zewnatrz
      ale ja nie jestem obrońcą z urzędu ani innym
      natomiast wkurza mnie forma, bo ja sie czuje zaatakowana pt. JAK MOŻESZ WIERZYĆ SKORO KOSCIÓŁ JEST TAKĄ STRASZNA INSTYTUCJĄ???





      nie wiem do kogo te pytania, bo w części odnoszą się do wypowiedzi Miśki a częśc do moich
      nie odpowiem na nie, bo czasu mi szkoda zwyczajnie
      poza tym nie mam takiego talentu krasomówczego
      odniosę sie do kilku punktów
      7. nie jestem przeciwna innej antykoncepcji, chociaz przez 15 lat mojego małżenstwa stosowałam naturalne metody, mieliśmy cudowny, udany seks, ale koło 40 stwierdziłąm ze tabletka to jest to. Załuję każdej połkniętej tabletki. Bo teraz juz wiem, czego się nie dowiesz w środkach masowego przekazu, że tabletki szkodzą . Podnoszą ryzyko zachporowania na raka piersi i to są twarde liczby. Zwłaszcza u dziewczyn obciążonych genem, które zaczynają przyjmować hormonalne tabletki w młodym wieku. Mnie pewnie nie uwierzysz, ale mam to gdzieś.

      nie mam nic przeciw invitro, jeśli chcesz mieć krótką odpowiedź,
      chociaż jestem pzreciw wszystkim sytuacjom, w których dziecko nie wie, kto jest jego biologicznym rodzicem

      8 teraz pewnie uznasz że nie żyję wg zasad kościoła
      też mam to w nosie. I Ty nie jesteś osobą kompetentną do oceniania, czy jestem dobrą katoliczką czy nie

      nie podoba ci się szef, to go omijaj szerokim łukiem
      obawiam sie troche, że poświęcasz za dużo życia na myślenie o nim i o jego firmie, ale to juz twoj problem
      jaką osobistą krzywdę zrobił ci Rydzyk i co ci opustoszył, baj de łej?

      nigdy nic nie zrobiłam w sprawie:
      1 pedofilii, w kościele,. w rodzinie, w szkole, w domach dziecka, w internatach
      2 jeżdżeniu po pijaku księży, posłów, dziennikarzy, lekarzy oraz zwykłych śmiertelników
      3 biciu dzieci przez rodziców i kolegów
      4dyskryminacji ze względu na płeć
      5 w ogóle mało zrobiłam dla świata i nie jestem z tego dumna
      i nie zapytam cie co Ty zrobiłąś z rzeczy o któych napisałam

      wierzę, Ze Jezus przyszedł na ziemię, żeby nas zbawić, chociaż nie pojmuję do końca tej Tajemnicy. Ta wiara daje mi siłę, taką codzienna i taką ostateczną, że wszystko w życiu ma sens. Jest mi lżej, że mogę z Kimś dzielić ciężar swojego życia, ostatnio rzeczywiście bardzo duży ciężar. To jest mój sposób na życie, Nie narzucam go innym. I nie jest mi do tego potrzebna wiedza o historii kościoła czy o "moich" świętych ( nie wiem, o co chodzi)
      zapewne to kolejny dowód, że nie ma prawdziwych katolikó na świecie









      Usuń
    31. Rybeńko, właściwie tak jest, jak piszesz capsem. Tj. ja nie rozumiem jak można należeć do tej instytucji, która według mnie jest okropna, I nie ukrywam tego. Dlatego pisałam, że byłabym wdzięczna za pokazanie mi innego punktu widzenia.
      Nigdzie nie napisałam, że kogokolwiek bronisz. Napisałam natomiast, że nasuwają mi się pytania, ale nie pytam, bo nie chciałabym Cię urazić, Nie chciałam, abyś uznała je za wścibstwo lub nagonkę. Pod pytaniami zaznaczyłam, że nie kierują mną żadne inne intencje, poza chęcią poznania toku myślenia kogoś, kto do Kościoła należy. W komentarzu do Dorusi pisałam też, że powinnyśmy zakładać z góry, że nikt nikogo urazić nie chce.
      Mimo wszystko poczułaś się zaatakowana. Złą forma pytań.
      Forma bezpośrednia, intymna- pisałam też, że zrozumiem, gdy nie odpowiesz.
      Odpowiedziałaś na tyle na ile zechciałaś i w sposób jaki wybrałaś.I dziękuję Ci za to. Rozwiałaś resztę moich wątpliwości.

      Usuń
    32. przyznaj raczej , że nie miałaś wątpliwości skoro ktoś, kogo nie znasz, w kilku zdaniach je rozwiewa?
      jedna osoba w dodatku?
      nizbyt znająca się na rzeczy w gruncie rzeczy?
      jak ktos naprawdę chce chce poznac odpowiedzi na pytania, to nie szuka ich w komentarzach na blogu

      ja chyba nigdzie nie napisalam, że jestem urażona?
      i tez nie chce nikogo urazić

      a umiałąbyś coś dobrego powiedzieć o tej okropnej istytucji?
      o tysiacach misjonarzy, o siostrze Chmielewskiej, o Ksiedzu Nowaku?
      zresztą czję się zażenowana przytaczając konkrety, kto nie chce i tak nie zobaczy

      nie umiem żyć bez wiary
      chrześcijaństwo jest czymś wspaniałym, choć niełatwym
      ode mnie zależy jak będę żyć i czy uda mi się swoim życiem zaświadczyć o Bogu
      nie od instytucji
      nie od księdza proboszcza


      Usuń
    33. Uważam, że komentarze na blogu piszą żywi ludzie. Z przemyśleniami, uczuciami, bagażem życiowym, wiedzą. Ich odpowiedzi są dla mnie równie cenne, co te pozyskane od obcych poza blogiem, w normalnym życiu, codziennym. Tym bardziej, że czytam w tych komentarzach naprawdę mądre słowa.

      Nie, nie napisałaś urażona. Napisałam wyraźnie, że poczułaś się zaatakowana, bo to Twoje słowa. Wiadomo, że słowo "atak" ma negatywny wydźwięk. A ja napisałam również, że na milion sposobów wcześniej próbowałam Cię zapewnić, że nie mam zamiaru Cię w żaden sposób urazić, bo wiem, że temat drażliwy. I tyle.

      Ty również nie masz zamiaru mnie urazić. Podważasz jedynie moje wątpliwości (resztę tak konkretnie), imputujesz, że nie chcę zobaczyć nic dobrego. Tak to odebrałam, po słowach, że czujesz się zażenowana.....i kto nie chce i tak nie zobaczy. Ja też nie wiem po co przytaczasz konkrety? Myślisz, że ich nie znam?
      Pytasz, czy potrafiłabym powiedzieć o Kościele coś dobrego.
      Powiedziałam. Niewiele, ale powiedziałam.
      Tak w tekście, jak i w komentarzach pisałam, że nie odmawiam klerowi, że ma na koncie również wielkie i wspaniałe faktycznie charytatywne czyny. Pojedyncze jednostki mają, które się w strukturach kościelnych nie liczą. Ogół uważam za zły i zepsuty do cna.
      Nie czytałaś tego? Naprawdę?

      Masz piękną ideologię. Ja po prostu nie rozumiałam (i trudno!) jak się ona ma do Katolicyzmu. Katolicyzm to świadczenie o Bogu przynależąc do instytucji, to uznanie za swojego pasterza księdza proboszcza i ścisłe przestrzeganie zasad. Żeby przynależeć do tej instytucji trzeba się z nią zgadzać. Tak mnie przynajmniej kiedyś uczono. Ale ja się pewnie nie znam, w końcu Katoliczką nigdy tak naprawdę nie byłam.

      Usuń
    34. Docenia, szczerość ostatniego zdania
      Ja nigdy w życiu nie słyszałam o uznaniu za swojego pasterza księza proboszcza
      jedynym pasterzem jest Jezus Chrystus
      jedyną drogą - słowa ewangelii
      a Kosciół to nie kler - to ludzie wierzący jako całość
      ja akurat jak Jan Paweł drugi mam ekumeniczne podejście do świata
      \Pan Bóg trafia do ludzi różnymi drogami
      ja jestem katoliczką, ale ktoś, kto jest żydem jest mi tak samo bliskim bratem w wierze
      różne instytucje, ale Szef ( :)) ten sam
      a mam w sobie mnóstwo pokory, nie wiem, czyja droga do Boga jest lepsza
      może właśnie \Twoja?

      Usuń
    35. gdybym wiedzę o swojej chorobie opierała na komantarzach blogowych, z całym szacunkiem do osób komentujących i doiświadczonych, marnie bym na tym wyszła...

      Usuń
    36. To ja mam większe braki wiedzy, niż myślałam. Wydawało mi się, że potocznie mówi się, że księża to pasterze prowadzący (przez życie) swe stado (wiernych) do Boga. Słowa Ewangelii głosi kler. No jak bum cyk cyk nigdy nie słyszałam, żeby któryś mówił "Ja, Krzysztof, uważam że nie należy", tylko zawsze zaczyna się od "Bóg nie chce..." , "jeśli Twoim Panem jest Jezus to nie będziesz..." itd. A zresztą, to kler katolicki i Jezus nie mówią jednym głosem???
      A Kościół to też kler. Oni postawili złote pałace, do których chodzą wierni, nie skromny Jezus (nie postawił, a nie, że nie chodzi;)). Oni uaktualniali Biblię (Ewangelie), nie Jezus. Kler odpowiada za tą instytucję, nie Jezus.

      Co do komentarzy- w chorobie nowotworowej bliskiej mi osoby, o której wspominałam więcej dowiedziałam się od życzliwych, doświadczonych internautów, niż od lekarzy AM. Dzięki tym radom wiedziałam o co pytać, co robić, co jest normalne, a co nie i co jeszcze mogę zrobić. Oczywiście ,że cedziłam te rady. Oczywiście, że były i takie ,które sugerowały wyleczenia po sikach bengalskiej wiewiórki- 5 ml za bagatela 5 tysięcy, albo pytania, czy nie mam przypadkiem do odsprzedania morfiny dla umierającej babci....ale ja byłam, w sumie nie byłam, a jestem, ogromnie wdzięczna obcym internautom, którzy wówczas mi pomogli. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nie musi być ten sam. Ale inny nie znaczy mający mniejszą wartość przecież.

      Usuń
    37. Słowa Ewangelii są zapisane w Piśmie świętym i to jest główne źródło dla mnie
      Można je czytać nie będąc członkiem Kościoła katolickiego

      Nie dziwi mnie, że ksiądz daje sobie prawo do mówienia "Bog nie chce, lub chce" to czy tamto, oni mają wykształcenie teologiczne,
      ( błagam, nie wyjeżdżaj tutaj z argumentem, że ksiadz ma kochanke na boku i nie ma prawa pouczać wiernych, bo zapewniam cie, ze ja bym do takiego kosciola nie chodzila i nawet bym zrobiła rozróbe w temacie, bo szczerze! uważam to za niewybaczalna rzecz!!)

      w komentarzach można znależć mądre rzeczy
      mi chodziło tylko o to, że nie można od jednej osoby komentującej uzależniać swojego spojrzenia na świat


      Usuń
  13. Do KK zbyt duzo rzeczy mnie zraza zeby miec cokolwiej z nim wspolnego,
    ale w Boga chyba jednak na swoj sposob wierze, ba czasem nawet sie modle. Moze asekuracyjnie, moze dlatego ze daje namiastke poczucia bezpieczenstwa... ? Calkowicie zgadzam sie z opinia pani Sandlerowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Acha...zapomnialam sie przywitac:)

      Usuń
  14. Doszly mnie sluchy, ze Polacy w 95% to Katolicy, i tak sobie mysle, ze Polska powinna byc krajem mlekiem i miodem plynacym, ludzie szanujacy sie nawzajem, pomagajacy sobie wzajemnie, czyz jedno z przykazan nie NAKAZUJE "- "szanuj blizniego swego jak siebie samego" ?
    Wszyscy ponoc jestesmy dziecmi bozymi, szkoda tylko, ze Bog jednych kocha jakby bardziej a innych skazuje na nedze i cierpienie, no ale wytlumaczenie jest proste "w niebie wszystko Nam wynagrodzi"
    Dlaczego ten wszechmogacy Bog nie moze sprawic, zeby miliony dzieci nie umieraly w potwornych meczarniach z glodu, zeby kilkuletnie malenstwa nie chorowaly na raka? zeby jego przedstawiciele na Ziemii nie molestowali i nie gwalcili ?
    A stwierdzenie "ksiadz tez czlowiek" doprowadza mnie do szewskiej pasji.
    Cala nadzieja w mlodym pokoleniu, moze za 20 lat Polska bedzie normalnym krajem.
    A co do Franciszka mam identyczne zdanie, kolejny showman i PR.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liz, ja też myślałam, że młode pokolenie będzie bardziej tolerancyjne.
      A później zobaczyłam Młodzież Wszechpolską....

      Usuń
    2. wlasnie sprawdzialm coz to za twor,
      Czy slyszalas ten gluch odglos jak mi szczeka opadla?

      Usuń
    3. nie, bo szurałam akurat cyckami po ziemi;)))

      Usuń
    4. Liz, co do nierównego traktowania swoich dzieci przez Boga, pozwól, że Ci zacytuję moją ciocię-nawiedzoną katoliczkę, przez gigantycznie wielkie K: "Kogo pan bóg kocha, tego doświadcza". Mam nadzieję, że rozumiesz dlaczego nie skomentuję...

      Usuń
    5. Marta,
      To moze niech on juz przestanie tak kochac.

      Usuń
    6. Może to trochę nie na miejscu komentarz, ale myślę, że będzie mi wybaczone... Ciocię też mocno chyba kochał, bo umierała w strasznych męczarniach (rak). Mało tego! Tak całe życie głęboko wierzyła, że chyba głębiej się już nie dało, ale zawsze odkąd pamiętam, panicznie bała się śmierci... Również, kiedy była już tak bardzo schorowana... Czegoś tu nie rozumiem, a Wy?!

      Usuń
    7. a ja rozumiem,
      przecież nie żyjemy w raju, nie?

      nie obraziłąm się na Pana Boga za mojego raka...

      Usuń
    8. Mnie zawsze uczono, że właśnie tej cały raj, to na nas czeka dopiero po śmierci, więc zawsze mnie ten lęk przed śmiercią trochę u cioci dziwił... I nie chodzi o to, że oczekiwałam po Niej, że w wieku lat 30 będzie z radością skreślała dni do zejścia z tego świata... Ale w końcu, kiedy wierzy się, że odchodzi się do Pana, no to trochę tak nie bardzo ten paniczny lęk mi do tego pasował...

      Usuń
    9. oj, kochana, widać, że nie wiesz nic w tym temacie..
      obyś jak najdłużej nie wiedziała
      ale to tak nie działa, niestety...
      oj nie

      Usuń
    10. Marta, strach przed śmiercią i tym samym wola przetrwania są wpisane w ludzką naturę, niezależnie od wiary, czy jej braku.

      Usuń
    11. tak wlasnie jest
      a nawet gorzej

      Usuń
  15. Mysle tez ze jesli Bog istnieje i jest dobry, a inaczej nie mialoby to sensu, to jak to mozliwe ze z mety skazuje jakas tam grupe niewiniatek na odrzucenie. To w jakiej wierze jestesmy wychowani zalezy wylacznie od miejsca urodzenia i wiary naszych rodzicow. No niby mozna pozniej swiadomie wybrac. Ale umowmu sie, jakie szanse na chrzest ma dzieck urodzone w Pakistanskiej wiosce?
    I co, tak z mety ma przechlapane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to a propes samej wiary, na temat kosciola katolickiego nie chce sie wypowiadac bo moge sie denerwowac

      Usuń
  16. Moim komentarzem niech będzie to:
    http://dojrzalejestpyszne.blogspot.no/2013/09/nie-zabijam-nie-kradne-nie-wierze.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam. Bardzo bliskie temu, co czuję. I bardzo ciekawe przemyślenia związane z samym kościelnym wnętrzem. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale faktycznie te niewygodne ławeczki wobec złoceń i tronów są wymowne. Teraz to się nawet dziwię, jak mogłam nigdy nie zwrócić na ten fakt uwagi.....
      Róża, a tak z innej beczki- wiesz, że Bóg kocha ateistów ponoć najbardziej...bo nie zawracają Mu głowy swoimi problemami;)))

      Usuń
    2. Rozo, Twoj blog juz w zakladkach.
      bardzo trafne przemyslenia !!!
      Laweczki sa dla parafian w prawdziwym tego slowa znaczeniu.

      Usuń
    3. A niech mnie kocha, nie bedę mu bronić ;)

      Usuń
  17. W zasadzie nie ma tu już nic do dodania, bo raz, że wszystko ujęłaś w poście, a dwa- komentarze mówią same za siebie.
    Maciek ma poglądy podobne do Twoich? Bo u nas Marcin jest z bardzo wierzącej rodziny, sam był ministrantem wiele lat... Nadal uparcie twierdzi, że wierzy, chociaż w kościele to go nie widzieli hohoho, no ale podobno ksiądz mu u nas nie pasuje. Następny kościół mamy jakieś 5minut autem od nas, no ale to za daleko-sama rozumiesz. I taka właśnie jest wiara w tym kraju. To znaczy u tych co ją deklarują. Oczywiście mocno uogólniłam, bo wiem, że i szczerze wierzący ludzie też są i chwała im za to, że potrafią wierzyć, nie pytać...

    Przesadą byłoby napisać, że przestałam wierzyć, przez rodzinę Marcina, bo nie ma ich też co przeceniać :) Aczkolwiek są dla mnie najlepszym/najzabawniejszym dowodem na to, że chodzenie do kościoła to jeszcze nie wiara... No bo siedzieć na mszy 45 minut, wiedzieć kto był a kogo nie było-to jest akurat pikuś. Ale potem przy obiedzie godzinę czasu pierdolić, jak kto był ubrany?! Albo- zawsze pchać się do pierwszej ławki, bo w 4 już obecność na mszy jakby mniej ważna chyba?! I tu taka śmieszna historia z chrzcin Elizy, kiedy to nasz proboszcz pogonił teściową i teścia z pierwszej ławki, upominając ich, że to miejsce dla rodziców i chrzestnych... Ups!
    Ach, no i jeszcze może dodam, że Marcin ma w rodzinie księdza... Także, już Cię chyba nie dziwi, że z czasem zerwałam z nimi wszelkie kontakty, bo jeszcze trochę, to chyba sama stałabym się uosobieniem szatana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maciek ma już teraz poglądy podobne do moich. Choć ja nic w domu nie forsuję, o czym najlepiej świadczy moje katolickie dziecko:)
      Nawet sobie pewnie nie wyobrażasz, jak dużo spotkałam w życiu takich "rodzin Marcina". Dlatego w statystyki (dot. ilości Katolików w Polsce) nie należy wierzyć. Nawet ksiądz Tischner, tak naprawdę powiedział, że są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i ...statystyka. Czy jakoś tak;)))

      Usuń
    2. Stifler ostro ząbkuje- cztery zęby w tym tygodniu, a mamy piątek przypominam- toteż budzi się w nocy co dwie godziny i szaleje. Oczy mi się kleją nieco, wstałam przed czwartą. Znowu. I dlatego tak fantastycznie przelewam myśli.
      Zaczęłam od "Maciek ma już teraz", a nie napisałam jakie te poglądy były wcześniej. Otóż było mu absolutnie wszystko jedno.
      W domu rodzinnym matka naciskała, siejąc w moim odczuciu kościelny terror- chodził więc do kościoła, uczestniczył w kolędzie, itd.
      Gdy się z domu rodzinnego wyprowadził, do kościoła przestał chodzić od razu. Absolutnie z własnej inicjatywy. I nie tęskni do tej pory.
      A teraz nie chodzimy oboje, bo mimo całej kasy mają słaby sprzęt do karaoke i nadal ponoć nie ma ławki dla palących;))))

      Usuń
  18. No musze bo sie udusze:))) Opowiem wam jak bedzie wygladal dzien sadu ostatecznego.Kiedy nadejdzie ten moment,gdy staniecie przed obliczem BogaStworca zapyta was co zrobiliscie na jego chwale I co zrobiliscie z danym wam zyciem.Wielu z was katolikow powie ,ze chodzilo na pielgrzymki,spiewajac w mikrofony I chwalac imie Maryi,zawsze dziewicy.Wtedy Bog wam odpowie,ze zamiast deptania asfaltu bylo lepiej z nim sobie porozmawiac,opowiedziec o swoich problemach I radosciach.Kiedy Bog zapyta co zrobiliscie na jego chwale aby slawic Jego krolestwo,powiecie ze dawaliscie pieniadze na tace.Odpowie wam ,ze pieniadze to dawaliscie ,ale nie na jego chwale ,a na benzyne do ksiezowskich limuzyn I wystawne plebanie.Kiedy Bog zapyta czy pomniki stawiane ludziom w sukienkach sa dowodem waszej wiary I czci Mu oddawanej,odpowiecie ze taka wtedy On pokaze wam chore I glodne dzieci,ktore za pieniadze przeznaczone na pomniki ,mozna bylo wyleczyc I nakarmic.Bog zapyta was dlaczego zapomnieliscie o jego naukach I zbawienie swojej duszy powierzyliscie funkcjonariuszom kosciola,ktorzy za pieniadze obiecali wam modly,zbawienie,odpuszczenie grzechow,a Wy wybraliscie te najprostsza droge ,bo...byla najprostsza.Osadzaniu ksiezy Kosciola Rzymsko-Katolickiego szkoda pisac,bo slow nie ma takich ,ktore by ten osad opisaly.Chrystus oddal swoje zycie na krzyzu nie tylko dla naszego zbawienia,ale pokazal tez ,ze czyni to w dowod milosci do blizniego.Kosciol Katolicki te najpiekniejsza idee zamienil w religie strachu przd pieklem,brakiem zbawienia ekskumunika.Ksieza rzucili swych wiernych na kolana ,aby ci w poddanczej pozycji sluchali ich przeinaczonych nauk I pieniedzmi swe grzechy odkupowali.Kosciol stal sie maszyna do zdobywania pieniedzy I wplywow,nawymyslal sakramentow typu chrzest malych,nieswiadomych religijnosci dzieci,bierzmowania,1 komuni swietej.Za sakramenty kaze sobie slono placic.Dla kosciola to pieniadz jest Bogiem,a Bog prawidziwy tylko glownym elementem do zdobywania mamony.Materializm I chec posiadania ,nieodwracalnie zdemoralizowaly te instytucje,instytucje ktora gdyby tylko chciala moglaby byc bardzo waznym elementem w duchowosci czlowieka.Bardzo wiele mozna napisac jeszcze o przeinaczonych naukach o hipokryzji,o pedofilii.Ale po co???Kazdy ma wolna wole dana przez Boga I niech czyni jak uwaza.Dla mnie Kosciol ani jego funkcjonariusze nie sa wiarygodnymi paterzami,a ich budynki swietymi miejscami,bo Bog jest wszedzie I nie potrzebuje zadnych kosciolow ktore sluza tylko do zbierania pieniedzy(Strzyzenie swych owiec).Mozna powiedziec ze kosciol zyje z ofiar,a ofiary z rent I emerytur.Pozdrawiam Dorusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorusiu droga
      skąd wiesz, co ja, Rybeńka, katoliczka odpowiem Panu Bogu na te pytania?
      nie mam nic wspólnego z pomnikami dla osób w sukienkach, jestem im porzeciwna!

      Usuń
    2. Dorusiu,zrobiłaś jakiś szablon-katolika i wrzuciłaś tam wszystkich,bez względu JAKIM jest człowiekiem.Nie ma takiej opcji,że katolik jest dobrym człowiekiem?

      Usuń
    3. Napisalam ogolnie ,nie chcialam nikogo urazic.Dorusia

      Usuń
    4. Dorusiu, ja myślę, że nikt nie powinien czuć się urażony, jeśli założymy z góry, że nikt przecież, z wypowiadających się nie ma złych intencji. Oprócz Katolików.
      Żartuję;))))
      Czasem człowiek przelewa myśli i jedno słowo dzieli go od niezrozumienia przez resztę. I się to słowo pominie. Albo przekręci. Życie.
      Internet;)
      Ja myślę, że tak ogólnie, to sporo prawdy w tym ,co napisałaś. Zwłaszcza na końcu.
      pozdrawiam;)

      Usuń
    5. Ja wiem, Rybeńko, co Ty odpowiesz:
      Panie Boże od razu mówię, że nie mam nic wspólnego z tymi od pomników...;))))))

      Usuń
    6. a ja nie jestem urażona
      tylko zdziwiona:/

      Usuń
  19. rybenko również :))) dziękuję i podpisuję się pod Twoimi wypowiedziami , Pozdrawiam (nie)typową Matkę Polke

    OdpowiedzUsuń
  20. no i nie lubiem anonimó, nawet jak siem ze mnom zgadzajom:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanna -zapomniałam dopisać.

      Usuń
  21. Zgadzam się w 100% z tym co napisałaś.
    Moi rodzice nie chodzili do kościoła, za to babcia ciągnęła mnie na te wszystkie majówki, różańce i drogi krzyżowe a mi to tak średnio pasowało. Ale żeby nie robić nikomu przykrości to chodziłam. Później gdy byłam bardziej samodzielna stwierdziłam ze nie po drodze mi z tymi wszystkimi przekonaniami kościoła i przestałam tam chodzić. I mam na myśli nie tylko wiarę katolicką. Tak samo nie pasuje mi jak muzułmanin w imię swojego boga zabija siebie i przypadkowych ludzi.
    Fanatyczna wiara faktycznie czyni czuba.

    Mam takie wrażenie, że większość polaków traktuje wiarę "botaknależy" a nie z głębi serca, bo taką mają potrzebę. Wystarczy popatrzeć na szał jaki panuje przed świętami w sklepach. Nakupić, nażreć się, napić i skasować parę prezentów, o to w większości rodzin chodzi w święta. A przeżycia religijne są gdzieś na końcu listy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie przerażają Komunie z kolei. Takie małe wesela. Restauracja, impra na 50 osób, roczne przygotowania...nie, nie do przyjęcia Boga. Do samej imprezy. Oczywiście nie w byle jakim lokalu. W lepszym...niż sąsiadka;) A prezenty..fiu fiu....ponoć operacje plastyczne są na czasie. Korekta uszu odstających na przykład. A ja, głupia, się z pianinka cieszyłam. Uszu odstających nie mam, ale mogli goście pomyśleć i mi ten botox na przyszłość wykupić. No jakiś voucher dać, czy coś...;)

      Usuń
    2. W stanach nie ma prezentow na komunie! jakis krzyzyk, jakas ksiazka religijna i nic wiencej. Jak sie moje starsze dziecko dowiedzialo jak wyglonda polska komunia to mnie wzielo pod wlos i powiedzala, ze skoro ona jest w wiekszej polowie polskom dziefczynkom to moze chociaz aparat fotograficzny by mogla dostac? :P

      Usuń
    3. to nie ta sama. U mnie obie takie mondre. ;) To ta starsza- 11 lat.
      A twoi chlopcy w jakim wieku?

      Usuń
    4. no patrz, Lola, jak Ty dobrze dzieci urodziłaś. W sam raz pasują;))) Moi: 10, 8 i 6 miesięcy.

      Usuń
    5. No faktycznie! :) jusz nie muszem dalej szukac. Mozemy spac spokojnie. ;)

      Usuń
    6. moj najmłodszy miał komunię w Belgii
      nie był zintegrowany z polskimi dziećmi
      nie wiedział, że sie dostaje prezenty na komunie do momentu, kiedy dostał pierwszy prezent 9 POSCY GOSCIE NIE WYOBRAZALI SOBIE NACZEJ, OD NAS DOSTAL TYLKO PISMO SWIETE)
      a komunia byla dla niego bardzo wazna!!!

      Usuń
    7. nietypowa, ja tez mam taka duza roznice
      dwojka miala 11 i 9 jak sie Antek urodzil
      mamy wiecej wspolnego niz przy[uszczauam!!

      Usuń
    8. ha! ja mialam 9 a moj brat 12 gdy urodzila nam sie siostra! :)

      Usuń
    9. OOOO
      nbardzo ciekawam, jakie macie teraz relacje!
      moje dzieci sie uwielbiaja teraz!!

      Usuń
    10. z bratem z ktorym tluklam sie przez cale dziecinstwo bardzo dobre, z siostra za ktora wskoczylabym w ogien i ktora uwielbialam w dziecinstwie do niedawna nie za dobre. Moi rodzice srasznie ja rozpiescici (wienc uwazajcie!!) i ona wyrosla na bardzo egoistycznego bachora. Ale zycie ja troche zmienia i juz jest miedzy nami duuuzo lepiej.

      Usuń
    11. Paczcie jak sie z tom godzinom fstrzeliuam! :) to musi byc dobry znak. ;)

      a panie pewnie juz spiom. ;)

      Usuń
    12. muf za siebie, jak klcesz to śpij :PPP

      moje dzieci ciagle za soba przepadają, od początku
      bardzo bym chciała, żeby zawsze miały ze soba dobre relacje
      i jak widzę niewiele ode mnie zależy!

      Usuń
    13. U mnie to jest tak, że dwaj starsi albo się kochają, albo nienawidzą. Generalnie przez większość dnia się tłuką, ponoć czasem z miłości. A że na ten kick-boxing obaj chodzą, to myślę, że po tylu sparingach, co sobie robią w domu, zaowocuje to tytułem przyszłych mistrzów świata.
      Na punkcie małego są odjechani obaj. W najśmielszych snach nie oczekiwałam, że go tak pokochają. Przez pierwszy miesiąc to w ogóle nie odchodzili od łóżeczka, chyba że do toalety. Bo często jedli na podłodze przy łóżeczku, a i spać tam chcieli na materacach. Obecnie asystują przy wszystkich czynnościach pielęgnacyjnych prowadzą wózek na spacerze, uczą go, godzinami się z nim bawią. Nie mogę wyjść z podziwu normalnie....żeby do siebie mieli w połowie tyle cierpliwości, to mielibyśmy sielankę. Ale ponoć nie można mieć wszystkiego.

      Usuń
  22. Wsadziłaś kij w mrowisko :),ale zgadzam się z Tobą w zupełności...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eeeee tam, wcale nie wsadziłam, tak sobie gadamy przecież;)

      Usuń
  23. Migrena wyłączyła mnie z życia na kilka godzin;/
    Po tabletce (6 szt 50zł!) wróciłam do świata żywych, aczkolwiek jeszcze z łzawiącym okiem,mdłościami i pulsowaniem skroni.
    Obiema rękoma podpisuję się pod Rybeńką!

    Od siebie dodaję, że wierzę nie ze względu na
    - Papieża Franciszka (szkoda, że tak nie znając można to, co dobre robi interpretować jako oszustwo)
    - ks. Tischnera
    - Siostrę Małgorzatę Chmielewską
    - Ks.Kaczkowskiego ("Szału nie ma jest rak")
    - Siostrę Judytę
    itd, itp

    Już kiedyś gdzieś pisałam - rozumiem ludzi , którzy nie wierzą, bo i ja byłam niewierząca.
    I nie wymagam tłumaczenia dlaczego:)
    Kiedyś pisałam - Idąc na spotkanie z prezesem nie obrażam się na niego tylko dlatego , że nie pasuje mi odźwierny, czy sekretarka.
    I o ile nigdy nie spotkała mnie przykrość, gdy nie wierzyłam, o tyle nie raz doświadczałam kpin , że wierzę.A naprawdę nie jestem odpowiedzialna za zło, które się dzieje w kościele>no, chyba , że widzę i nie reaguję:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pierdykam, odpowiedź mi wcięło. Napisałam, że:
      kiedyś myślałam, że migrena to farmazony z wyższych sfer. Do czasu jak zobaczyłam moją zataczającą się z bólu i wymiotującą dalej niż widzącą koleżankę.
      Ja mam często zapalenie zatok i ucha przy tym. I tyle mi wystarczy ,aby chodzić po ścianach. Mogę się jedynie domyślać, jak Ciebie Miśka boli...współczuję bardzo.

      Jeśli idzie o papieża Franciszka, to wszystkie wypowiedzi to takie luźne dywagacje, bo przecież de facto nikt osobiście go nie zna i nie może ręczyć na sto procent za czystość jego intencji.
      Mnie 2000 lat manipulacji ze strony hierarchów Kk wystarczyło, aby zasiać wątpliwość i w tego papieża.
      Niegdyś stosowano bardziej bezpośrednie metody. A to malutka krucjatka. A to, cyk, inkwizycja. Teraz społeczeństwo takie humanitarne się stało, że nie mogą za bardzo zaszaleć i siłowe przemawianie do owieczek nie wchodzi w grę. Straszenie nie działa. Mamy w kraju PiS- jak mamy bać się piekła?;)
      I pojawił się papież Franciszek. Po 2000 lat z nową wizją kościoła. W momencie, gdy jego twarde dotąd fundamenty niebezpiecznie zaczęły się sypać....I mówi to, co tłum chce usłyszeć. Przypadkiem. To, co tłum razi w oczy i boli. I staje naprzeciw duchownym, wszak wielu przecież niezadowolonych...z tych co go wybierało. Nie wiedzieli na kogo głosują? Przypadek? Coś dużo tych przypadków. Za dużo według mnie, ale to oczywiście tylko moja opinia.

      Jeśli zaś idzie o ten przykład z firmą, to ja to widzę tak: idąc na spotkanie z prezesem, gdy wita mnie arogancki odźwierny, a sekretarka już na progu próbuje mnie okraść- do prezesa nie dochodzę, bo odwracam się na pięcie i daję w długą.
      O firmie świadczą pracownicy. Wszyscy. Od prezesa po panią sprzątaczkę. Każdy powinien mieć nienaganny wizerunek, być właściwą osobą na właściwym miejscu. Jak się nie jest pewnym pracowników robi się audyt. I wyciąga stosowne wnioski.
      Tak jest w profesjonalnych firmach. W takich ,które dbają o potencjalnych klientów biznesowych. Zwłaszcza, jeśli konkurencja jest duża. A jest;)
      Zła sekretarka, czy tam odźwierny są wizytówką złego szefa, niestety.

      Miśka, jeśli mogę Cię spytać: a jak reagujesz na nadużycia księży? Należysz do pewnej wspólnoty, w której część członków jest chora. Czy robisz coś, aby zapobiec tej chorobie? (tak tylko pytam)

      Usuń
    2. jak najbardziej sie zgadzam.
      beata

      Usuń
  24. Ja myślałam, że tu będzie wielka zawierucha z powodu tematu postu, a tu grzecznie i kulturalnie. Aż wierzyć się nie chce :-)
    Ano tak, zapomniałam, że są bardziej antagonizujące tematy jak aborcja czy eutanazja. Mino wszystko jestem zdziwiona i mile zaskoczona, że tak grzecznie tutaj.
    Pozwolę sobie wrzucić kamyczek do ogródka. Dziwi mnie, że w internecie mamy tylu antyklerykałów, tylu niewierzących, wątpiących w kościół, a potem tylu ludzi chrzci dzieci, choć "nie wierzy w Kościół", siedzi cicho gdy pieniądze idą na Świątynię Opatrzności zamiast służby zdrowia itp. No ale konformizm to podstawa przetrwania, a w sieci sąsiad nie widzi, co robisz ;-)
    Dopisek dla oburzonych - ja przecież, oczywiście, o Was nie piszę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już sobie zapisałam: "dwie następne notki: aborcja i eutanazja";)

      Płaczolina, ja widzę coś wręcz odwrotnego. I myślę ,że nie tylko ja. Ludzie masowo odchodzą od Kościoła katolickiego. I nie wirtualnie, realnie właśnie.
      Ostatni raz byłam w kościele rok temu- zostałam zaproszona na chrzest dziecka z mojej rodziny. Stanęłam sobie z tyłu, bo mam słabość do ostatnich ławek jeszcze z czasów szkolnych i rozglądałam się po kościele. W centrum Gdańska. O godzinie 12:00. W ławkach luuuuuz, tylne w ogóle puste. Zdecydowana przewaga osób starszych. Nie tak to zapamiętałam....
      Rozmawiam ze znajomymi- kiedyś wszyscy byliśmy "wierzący". Taśmowo ochrzczeni, posłani do komunii, bierzmowania. Z kręgu moich najbliższych znajomych NIKT nie praktykuje. Co więcej- ludzie są wyraźnie wkurwieni i zniesmaczeni tym, co się w Kościele dzieje i coraz więcej znajomych zaczyna dokonywać aktu apostazji. Czy to konformizm? Dla mnie apostazja będzie oczyszczeniem własnego sumienia.

      P.S. To było za słabe, żeby mnie oburzyć;)
      P.S.2 Jest jeszcze taka grupa ludzi, jak młoda dziewczyna z mojego otoczenia. Wiesza psy na Kościele, nie chodzi, nie wierzy, ale ślub kościelny, a i owszem, planuje. Dlaczego? No wiesz, bo kiecka biała będzie, bo to tradycja, bo jej babcia taka wierząca i serce by jej to złamało- a babcia poczciwa kobieta, itp., itd.
      Poczytaj wpisy w tym wątku. Ile osób ochrzciło dzieci pod presją. I nie mieli jaj, aby odmówić, ale mają jaja się do tego przyznać. Ile osób nie mówi,a się boi. Niełatwo jest żyć z myślą, że od dziś nie możesz liczyć na Pana Boga, a musisz na siebie. Nie każdy ma odpowiednią konstrukcję psychiczną, aby zostać ateistą. Być osobą wierzącą choćby pozornie, choćby tkwiąc w statystykach i strzelając od czasu do czasu jakiś sakrament i od wielkiego święta-mszę, jest jednak dużo łatwiej. Jakoś się tam asekurujesz w końcu w ten sposób. I w razie potrzeby masz za sobą całą wspólnotę, no i siły nadprzyrodzone...a nie tylko swój własny cień;)

      Usuń
    2. ja
      moher
      jestem przeciw chodzeniu do kościoła tylko dla mtrdycji
      kosciół pusty ale pełen wierzących to mój ideał

      Usuń
    3. Ale dlaczego twierdzisz, że można być albo katolikiem, albo ateistą? Można wierzyć w Boga, niekoniecznie wyznając jakąś religię.

      Usuń
    4. A dlaczego twierdzisz, że tak twierdzę?;) To daleko posunięta nadinterpretacja.
      Taki przykład akurat podałam.
      Nie ma znaczenia czy Katolikiem ,czy Świadkiem Jehowy, czy Pastafarianinem. W kupie raźniej, jak to mawiają owsiki. Samotnie wierząc w Boga, wierzysz w "swojego Boga". Nie masz poparcia milionów, że ten "twój" to akurat ten właściwy.A niektórym to poparcie jest potrzebne, tak w wierze, jak i w innych dziedzinach życia, aby zapewnić sobie zaspokojenie podstawowej potrzeby- poczucia bezpieczeństwa.
      Napisanie, że ktoś idzie do kościoła, bo sąsiedzi patrzą, to w gruncie rzeczy przecież spłycenie problemu. Bo następne pytanie, które powinno paść to- dlaczego niektórym na opinii sąsiadów w ogóle zależy? I jak sobie na nie odpowiesz to tym samym uzyskasz odpowiedź, dlaczego popularniej wierzyć wraz z innymi współwyznawcami niż samemu:)

      Usuń
  25. zyczylabym sobie aby kosciol umial przyjmowac krytyke konstruktywna (i przeczytal twoj wpis na ten temat), aby umial zrobic reforme. osobiscie przeszlam przez rone etapy od wiary do niewiary i spowrotem wiec w sumie kazda postawa jest mi bliska. Bardzo bym chciala by kosciol byl blizszy swym korzeniom, ubogiemu Chrystusowi.

    Tutaj chodze do kosciola, a jest on tak pelny, ze trudno znalezc miejce. Mialam lata cale, ze nie chodzilam, bo czulam, ze nic z tego nie wyciagam, wrecz przeciwnie. Teraz chodze, bo ksiadz jest rewelacyjny, i ciagle odkrywa przede mna cos nowego, daje do myslenia. Moj ojciec z Polski powiedzial, ze wreszcie u nas uslyszal odpowiedzi na od dziecka nurtujace go pytania. Szkoda, ze jest takich kosciolow bardzo malo.

    Natomiast latajacy potwor jest moim zdaniem dosyc prymitywna kpina z kosciola. Uwazam, ze jesli szanuje sie czujes poglady to sie z nich nie kpi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lola, ja widzialam program o tych latających pastafarianach
      oni właśnie sie naśmiewają z tego, ze każdy może założyć kościół
      najglupszom retoryke stosując

      ja też w B jak chodziłam do kościoła, to bylo trudno o miejsca, a ksiądz na koniec mówił, idźcie i czyńcie świat lepszym
      i o to chodzi

      Usuń
    2. Lola, a bo ja wiem, czy taka prymitywna...moje poczucie humoru jest dokładnie w tym samym punkcie, co założyciela. Pastafarianie odpierają zarzuty, że ich religia jest tworem parodiującym. Tak oficjalnie;) Poza tym dobra satyra to wyższa szkoła jazdy i nie powód do obrazy majestatu tylko refleksji. A czy w tym wypadku jest dobra- każdy ma prawo do własnego zdania.
      Inna sprawa, że ja mam mocno kontrowersyjne poglądy dotyczące szacunku. To znaczy nikomu nie należy się szacunek tylko ze względu na wiek, pokrewieństwo, funkcję, którą piastuje, itd. Szacunek należy się osobom, które same szanują innych. Czy Kościół szanuje "pedałów" i innych "zboczonych homosiów", a dzieci "naznaczone na czole" przez in vitro i ich rodziców, a ateistów szanuje, a kogokolwiek kto nie stoi z nim w jednej linii? Jak dla mnie to on nawet swoich wiernych nie szanuje.... Lola, poświęć się raz i wejdź na forum Frondy, jeśli nigdy tego nie zrobiłaś. Tylko trzymaj się dobrze, żeby nie przytłoczyła Cię ilość szacunku, jaki wyczytasz. Koszmar jakiś...

      Usuń
    3. Moze jestem zbyt zyciowo leniwa, ale wychodze z zalozenia, ze jesli w cos nie wierze, to tego nie robie i tyle. Jesli nie wierzylabym w instutycje malzenstwa to nie wzielabym slubu, nie nosilabym obraczki i nie zawracalabym sobie gitary, zeby teraz nosic koszulki z przekreslonymi golabkami. A urzadzac sobie antyslub z welonem w pasie, a obraczka na nosie, sorry ale dla mnie to gooopie, ale moze faktcznie sie nie znam i bylaby kupa smiechu.

      Co do kosciola to nie bede go bronila bo uwazam, ze dzieje sie tam wiele zlego i jak wyzej napisalam zyczylabym sobie reformy i powrotu do podstaw, do ubogiego Chrystusa, nie bogatego Rydzyka. Dlatego gdybym miala chodzic do Rydzyka, nie chodzilabym wcale, ale gdy mam szczescie, ze trafiam na fajnych ksiezy (nasz na temat gejow, mowi, ze "nie osadzaj by nie byc osodzonym" i "miluj blizniego swego samego jak siebie samego". Inny amerykanski ksiadz w Minnesocie, gdy wyszly brudy co do pederastow, na kazaniu wyszedl i powiedzial wstyd ni za tych ksiezy, wstyd mi za tych biskupow> Uczymy, ze prawda nas wyzwoli? I co? W dniu dzisiejszym jest mi wstyd, ze jestem ksiedzem". NIe branil takiego postepowania, nie nabieral wody w usta. Osobiscie wierze, ze sam Jezus sie przewraca gdy widzi ile zlego dzieje sie w kosciele ALE tak jak jest wiele zlych szkol, gdzie nauczyciele zle ucza (fatalne wyniki nauczania), ponizaja uczniow, niszcza, zamiast rozwijac telenty, i nie, do takiej szkoly nie posle moich dzieci. Jesli jednak mam szkole gdzie sie moga rozwiajc, gdzie sa wspanili nauczyciele, to tam idziemy zamiast siedziec w domu i biadolic na edukacje generalnie; bo minister edukacji to glupek.

      Czy zgadzasz sie na wszystko co dzieje/ dzialo sie/ badzie sie dzialo w Polsce? A jednak tam zyjesz, nie wyemigrowalas, bo sa inne wartosciowe rzeczy, sprawy, teatry, przyjaznie, krewni i tego co wartosciowe sie trzymasz, a nie wyjezdzasz, bo cie wkurzli, bo nie ta partia wygrala.

      Nie wiem czy wejde na Fronde, bo jesli to klimaty ojca Rydzyka to wierz mi, ze klimaty wszelakiego przegiecia paly i glupoty bola mnie pewnie bardziej niz ciebie. Bo powinnam sie z nimi identyfikowac, a jednak sie za nich wstydze. To tak jak generalnie jestem dumna z bycia Polka i na pewno sie tego nie wstydze i nie wypieram, tak wsyd mi sie zrobilo gdy bylam w Chicago i widzialam ludzi ktorzy cale zycie mieszkaja w Stanach, a slowa po ang, nie umieja, ktorzy upijaja sie przed wejsciem do samolotu i zachowuja tak, ze my razem lecimy do Polski? Nie, ja mowilam Poland, nie, przeslyszeli sie panstwo, ja nie z nimi, ja do Holand. ;)

      O ranyyyy! Ale referat! ;)

      Usuń
    4. Pacz, jeszcze sie nie wypowiedzialam. ;)
      Rozumiem (no dobra nie rozumiem, ale staram sie zrozumiec), ze mozna uznac Potwora Spagetti za cos zabawnego, przerobione obrazy swiete na makaron, no niech bedzie, ze kupa smiechu, amen na ramen, ale smieszne, dobra, luz, ale dlaczego tak bardzo musi to byc zarejestrowane jako kosciol? Rozumiem partia, klub, fankub. Jakkolwiek irracjonalna wydaje ci sie wiara w Boga/ Budde/ Allaha to jest to jednak wiara a wy chyba na powaznie w tego potwora nie wierzycie?

      Usuń
    5. Lola, za ogół wyznawców się nie wypowiem, bo wiesz- nikt mi takich uprawnień nie dał, ale wypowiem się za siebie- ten śmiech z Potwora Spaghetti to dla mnie śmiech przez łzy. Ja tak mam. Często śmieję się z rzeczy, które mnie bolą. Ironia jest pewną formą obrony.
      I jeśli widzisz makaron zamiast świętych nie zrozumiesz nic. Jeśli zobaczysz makaron zamiast morderców, choćby przytoczonego przez Justynę powyżej Stepinaca, wtedy wszystko zrozumiesz.
      Ale do tego trzeba mieć elementarną wiedzę historyczną (nie twierdzę, że akurat Tobie jej brakuje. Przez internet w kwestii faktów historycznych przecież każdy może być genialny...dopóki Wikipedia się nie zawiesi;)))
      I powiem Ci , co dla mnie jest,sorry, goopie- katolicka moralność.
      Moja moralność nie pozwoliłaby mi się modlić do Jezusa pod obrazem Stepinaca i jemu podobnych. Wolałabym to robić w domu, a nie chodząc do kościoła okazać, że z wynoszeniem na ołtarz morderców się godzę. Wszak co innego oznacza milczenie i praktykowanie pod tym obrazem dalej? Pod obrazem Hitlera też byście się Katolicy modlili? Nie? Bo go znacie? Otóż, niewiedza nie usprawiedliwia.Wypada znać przekonania wspólnoty, do której się przynależy. Nie sądzicie? Inaczej lepiej pomodlić się do Jezusa na łące. Przecież Rybeńka pisała, że Szef i tak jest jeden. Ten Jezus "z łąki" byłby tym samym "z kościoła" zatem, a nie bralibyście udziału w tej kościelnej farsie "na bogato".
      A sam fakt, że się modli do Jezusa, nie do obrazu, nie usprawiedliwia. No chyba, że zakładamy, że Jezus byłby szczęśliwy, że w kościele zbudowanym ku Jego chwale wiszą takie persony. Ja w każdym razie nie pozwoliłabym obrażać potwora spaghetti wieszając ryż, ale co kto tam lubi...
      Twój ksiądz pięknie mówi i rozumiem, że zrobił na Tobie wrażenie. Na mnie nie. Od kiedy jestem dużą dziewczynką liczą się dla mnie wyłącznie czyny. Bo pięknie mówić może każdy i złodziej, i morderca, i pedofil. Co Twój ksiądz zrobił w ramach sprzeciwu? O tym opowiedz, bardzo proszę. Czy może tylko się wstydzi?
      No faktycznie to wstydzenie dużo wnosi w budowaniu lepszego świata....niech każdy zacznie się tylko wstydzić to kurwa wkrótce zginiemy.
      Tymczasem jak wszyscy będą tylko mówić, będzie jak jest. Pięknymi słowami nie oczyszcza się sumienia. No chyba ,że się ma czyste równocześnie pozwalając na pedofilię i jej tuszowanie w swojej wspólnocie. To już kwestia pojmowania moralności właśnie.
      To, że mnie mąż nie bije, nie znaczy, że nie zareaguję, jak sąsiadkę obok mąż katuje. W końcu w jednym bloku mieszkamy! A może powinnam widząc ją posiniaczoną głośno współczuć, wstydzić się za jej męża i mówić, że to bydlak i zwyrodnialec.
      CZYNY NIE SŁOWA!
      Moim zdaniem chodzenie do katolickiego kościoła mówiąc, że chodzę, bo u mnie w parafii jest dobrze jest trochę nie halo. Twoja parafia reprezentuje i wspiera tego samego papieża, który w imię Twojego Boga broni pedofilów.
      DLACZEGO KATOLICY POZWALAJĄ ABY WATYKAN MILCZAŁ, ABY KRYŁ TYCH SKURWYSYNÓW????!!!!
      (nie krzyczę, podkreślam jedynie;))
      Rozumiem potrzebę wiary w Jezusa. Sama dużo bym dała żeby tak żarliwie wierzyć. Ale nie rozumiem potrzeby łączenia się z bandą zbrodniarzy. Niech każdy Katolik wybierze najpiękniejsze słowa papieża i idzie powiedzieć je dziecku, czy dorosłemu, zgwałconemu przez księdza. Ciekawe czy SŁOWA zrobią na nim wrażenie. Bo CZYNY na pewno. Wesołowski zostaje w Watykanie. W ramach kary proponuję katolickiemu ,jakże pięknie MÓWIĄCEMU, Franciszkowi dać mu trzy klapsy w pupę i dwa razy pejczem.
      Tylko niech się później nikt nie dziwi, że ja i mi podobni będziemy szydzić. Nie z Waszego Jezusa. O nie! Ale z Waszych pośredników. Bo twierdząc, że jesteście Katolikami, należycie do tej bandy czy tego chcecie, czy nie.
      Ramen;)))

      P.S. To nie atak, to szczera prawda. A prawda kole w aureolę;)

      Usuń
    6. A Lola, ja intensywnie myślę o emigracji akurat...

      Usuń
    7. biore krytyke na klate. auc, ale jakze latwo jest ci oceniac cudza moralnosc. Czy faktycznie reagujesz na to, ze maz bije sasiadke, ktora mi tak wytykasz? Przeciez nie musisz byc krewna sasiadki by reagowac. Gdzie jest twoj protest na postawienie ksiezy pedofilli przed sadem, bo chetnie go wespre? Nawijasz makaron na uszy i w czym to pomaga ofiarom? W czym szkodzi oprawcom? Gdzie tu jest to aktywne wyciagniecie reki do bitej sasiadki? Gdzie ten telefon po policje?. Wysylacie co miesiac petycje by uznano wasz "kosciol" za kosciol. Dlaczego nie wysylacie z taka sama czestotliwoscia petycji do rzadu, watykanu o postawienie pedofili przed sadem? Tak silna grupa moglaby tak wiele.

      Usuń
    8. Co nazywasz makaronem na uszy? Głośne mówienie o krzywdzie jaka ich spotkała? O tym, że nie pójdę do Kościoła, w którym o moralności i Bogu mówią ich oprawcy?

      Lola, w lipcu skończę 30 lat. Od ośmiu lat, czyli całkiem spory kawałek życia zważywszy właśnie na mój wiek, robię bardzo dużo dla obcych mi, potrzebujących ludzi.
      I ZONK, co?:)))))))
      Fajnie by było, gdybym siedziała tylko i gadała, a tu gówno:))) W myśl "czyny nie słowa" ja coś dla ludzi robię. Robię to ponad moje siły, głównie psychiczne, ale robię. Kosztem własnej rodziny, czasu dla niej. Nie zamierzam tu się chwalić co robię i peanów na swoją cześć pisać, opowiadając jaka to ja fajna jestem. Star, Thuria, Brytusia, Czarny Ptak, Marinik z blogosfery- oni wiedzą, ale oni są mi szczególnie bliscy. Zante i Iw też, jeśli pamiętają. Reszta nie musi. Reszta niech weźmie dupę w troki i ruszy dawać coś od siebie, jak to słusznie zauważyła Rybeńka. Możesz mi wierzyć, nigdy nie miałam życia usłanego różami i nigdy nie było mi samej przy tym lekko...
      Fakt faktem, że moja działalność nie ma nic wspólnego z ofiarami kk. Moim jedynym sprzeciwem jest apostazja i publiczna krytyka poczynań Kk. Jeśli choć jednej osobie dałam tym postem do myślenia- zajebiście. Może jeden mniej, który się nie dorzuci na paliwo do rydzykowego Maybacha;) No ale doba ma tylko 24 godziny, każdego ogródka sama nie obrobię. No i chyba nie muszę, skoro wokół 92-95% miłościwych Katolików, którzy tak pięknie potrafią mówić:)

      Usuń
    9. I wiesz, jeszcze Ci napiszę a propos Pastafarian, że mogę Ci obiecać z ręką na sercu, że gdy dowiem się , że jakieś chuje krzywdzą tam dzieci, a inni ich kryją to osobiście napluję im w twarz, a nie dam na tacę.
      Zresztą "moi" łap do mnie po pieniądze nie wyciągają, co sprawia ,że sama chętnie im dam na nowy obraz ze świętym makaronem;))

      Usuń
    10. ja tez nie bede ci wymieniac ile akcji chrytatywnych ktore wsparlam w kosciele I poza nim, bo nie o to chodzi. Nie chcialo mi sie pisac w ostatnim komentarzu, ze ten sam ksiadz o ktory pisalam powiedzial nam, ze w ramach naszego protestu kazdy czek (w stanach prawie sie gotowka nie operuje) podpisany na cele parafii i cele charytatywne nie pojdzie nigdzie dalej. To, ze jest tam tyle ludzi ktorzy codzinnie karmia bezdomnych, to, ze kilka razy do roku robia wielka akcje z ktorych kasa przeznaczana jest na najbiedniejsze domy dziecka, ze mamy grupe milionerow, ktorych z nazwiska nikt nie zna, bo oni tego nie chca, ktorzy oplacicli wiele operacji ludziom ktorzy nie maja ubezpieczenia, zalozyli rozne fundacje itd. Osobiscie poznalam dziewczyne ktora miala strasza sytuacje rodzinna, meza pijaka i syna jednego chorego na raka, drugiego z jakas ekstremalna forma ADHD i byla w rozpaczy. I skierowalam ja do tego ksiedza, a on do tych ludzi i wiem, ze dziewczyna ta ma juz nowy dom, ze bierze rozwod z mezem, ze wreszcie sie od niego uwolnila, oplacili jej rachunki za syna z rakiem i zrobilismy akcje dla tego chlopaka, ze wlasnie otwieraja dla niej fundacje na pomoc temu mlodszemu i dzieje sie tam wiele dobrego i gdyby wszycy sie rozeszli do domow to by tego nie bylo i wylane zostaloby dziecko z kapiela. I naprawde moglabym dalej, ale nie pisalam o tym w ostatnim komciu bo nie chialo mi sie bronic czy tlumaczyc, bo dla ciebie naleze do Hitlerjugend.
      A co nazywam nawijaniem makaronu? Twoj kosciol, ktory moglby wiele zdzialac, skoro taka krzywde widzi, tak jak ty mi to wytykasz, ale jak pisze nich juz bedzie, ze ja jestem z tych hitlerowcow, ale wy obok nie specjalnie walczycie z tym hitlerowskim zlem. Twoj kosciol w Stanach udziela wywiadow w najbardziej popularnych czasopismach i telewizji, ma sile glosu, a jednak chcesz czy nie skupiaja sie na imprezie.
      Ale dziekuje, bo dalas mi do myslenia. I to ze robimy suche zupy dla glodujacych w Afryce nie znaczy, ze nie mozemy sie zebrac i glosno domagac sie aby kosciol przestal zamiatac pod dywan.
      Pozdrawiam serdecznie.
      A wogole to mloda siksa z ciebie! ;)

      Usuń
    11. Lola, no no no ,macie tam w Hitlerjugend pozytywne jednostki;)))))))))))) Jakbyście uporządkowali jeszcze parę odgórnych spraw, to może będą z Was jeszcze ludzie;))))))

      Myślę, że pastafarianie obnażając pewne absurdy i tak zrobili więcej niż inni, a jeśli konkretnie o pedofilii mówimy to wydaje mi się, że jest dużo ludzi i organizacji, które mogłyby coś zrobić. Możemy je wymieniać do usranej. Dlatego sądzę, że naprawdę lepiej będzie, jak każdy zacznie od siebie;))
      również pozdrawiam Cię serdecznie

      Usuń
  26. Pod każdym Twoim postem chciałabym "lubię to",znalazłam Cię na fejsie ;) dodaję do obserwowanych ,aż się boję dodać do znajomych bo nie wiem czy to nie będzie zbytnia poufałość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że obie jakoś przeżyjemy tę poufałość;))) I mam nadzieję, że tylko Ty mnie znalazłaś, bo wiesz, ja tu o katastrofie smoleńskiej, krytykując Kk, popierając in vitro, antykoncepcję i związki homo. Kuźwa, mam taką prośbę: jakbym się za długo nie odzywała, sprawdź proszę, czy mnie elektorat PiSu też nie odszukał;)))))

      Usuń
    2. (Nie)typowa, jesteś?
      Ja tylko sprawdzam, czy Cię nie odnaleźli nienasi.

      Usuń
    3. Kochana jesteś, że się zainteresowałaś:* U mnie nic nowego, jedyne zmiany to takie, że po wpisie na blogu chodzę sobie do sklepu w miejskim moro, coby się wtopić w otoczenie na wszelki wypadek;) Ale szczerze wątpię, że mnie będą chcieli dorwać. Po pierwsze- za mało poczytna jestem. Nawet obiecane przez Martę mohery nie przyszły mnie wyzwać- trochę to taka potwarz;) A po drugie-oni już mają cel na najbliższe tygodnie. GENDER!!! WRRRRRRR;)

      Usuń
    4. No tylko słowa "gender" nie rozumieją, więc odpuszczą szybko. I będa potrzebowali nowego wroga. A Ty jesteś jak wielki bukiet kwiatów różnorodnych: in vitro, prawo do aborcji, przyjaźnie patrzysz na związki homo, pigułki uważasz za dobry pomysł, czarnych żołnierzy nie lubisz no i używasz brzydkich wyrazów. Może się więc okazać, że nienasi mają wszystko w jednym.

      Usuń
    5. Oni nie rozumieją większość kwestii, które poruszają. Niewiedza to akurat nigdy im nie przeszkadzała by o czymś mówić.
      O aborcji to się nie wypowiadam akurat. Zbyt mieszane mam uczucia. Tak samo o eutanazji- z założeniem się zgadzam ,ale bałabym się nadużyć. Po aferze z pavulonem się zrobiłam jakoś nieufna.

      Usuń
  27. (nie)typowa MP- prawie się z Tobą zgadzam. Prawie, bo nie uważam, że obok krzyży w szkołach, instytucjach państwowych, Sejmie itp należy powiesić symbole innych religii. W tych miejscach nie powinno być żadnych symboli. W świątyniach, w prywatnych domach, na własnej piersi - do woli i do upadu.
    Moje "potyczki" z religią poniekąd są podobne do Twoich. Mamusia i tatuś nie chcieli mnie chrzcić, ale jak miałam 3 miesiące to bardzo się byłam uprzejma rozchorować i babcia wsadziła mnie w wózek i poleciała ochrzcić, a następnie obwieściła rodzicom-bezbożnikom, że teraz to już mogę Jej naskoczyć. Akt bohaterstwa babki skutkował tym, że w języku katolików mam jeszcze jedno imię: apostata. Dzięki temuż wystąpieniu przeciwko woli rodziców czyli ochrzczeniu, mogłam wziąć ślub kościelny, na podstawie dyspensy biskupiej (co przeżyłam w poczekalniach kurii i innych korytarzach zabiegając o dyspensę to moje). Nie miałam wyjścia bo moi teściowie nie dopuszczali myśli, że może nie być ślubu kościelnego. Ślub odbył się w malutkim kościółku, co moi teściowie przyjęli ze zrozumieniem, bo za komuny to się nie mogli moi rodzice afiszować. Prawda taka, że w tym kościółki proboszczem był swój chłop i On mi dawał znaki co mam robić podczas ceremonii, co by się teściowie nie wykapowali, że nie kumam co się dzieje na moim własnym ślubie. Zresztą do śmierci teściowie nie wiedzieli, że nie jestem katoliczką. Coś podpadało mojemu teściowi i nawet podpytywał mnie, zaraz po '89 roku czemuż to ja do kościoła nie chodzę, skoro już teraz można ;-)))).
    Z tego dziwnego związku urodziło się dwoje dzieci: córka wierząca, ale antyklerykał zatwardziały, wzięła ślub tylko cywilny oraz syn niewierzący antyklerykał, ale o dziwo mniej zatwardziały.
    Natomiast mój młodszy brat (zdrowy w dzieciństwie, więc nieochrzczony) ochrzcił się, przyjął I-wszą komunię podczas studiów, a Jego ojcem chrzestnym został Jego kolega z akademika. Stal się gorliwszym katolikiem niż Jego żona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zante, ależ ja bym oczywiście te krzyże zdjęła. Po co komu one? Boga powinno się mieć w sercu, nie na ścianie. A jeśli moje dziecko nie wierzy w Boga, to dlaczego ma on wisieć tuż nad jego głową. Dlaczego ten Bóg właśnie? Wiesz, to takie działanie podprogowe- wszędzie spotykasz ten symbol, wszędzie grzmią ci nad uchem, że jak jesteś prawdziwym Polakiem, prawdziwym patriotom...... Wiem natomiast, jaką falę agresji by wywołało usunięcie krzyży, toteż chyba lepiej byłoby w ramach równego traktowania, przywiesić obok, dokładnie tej samej wielkości, każdy inny symbol religijny. Włącznie z postacią Latającego Potwora Spaghetti, bo Kościół ten w takim tempie zyskuje wyznawców, że założę się, iż na bank zaraz zostanie zarejestrowany. I może gdybym ja zmuszała do patrzenia przez ileś godzin czyjeś dziecko na makaron, ten ktoś przestałby zmuszać moje dziecko do patrzenia przez ileś godzin na ukrzyżowaną postać. Bo dla mojego syna to tylko ukrzyżowany mężczyzna. Nikt więcej.

      Usuń
  28. Przeczytałam wszystko dokładnie. Chylę czoło przed Tobą za tak ciekawą i na poziomie dyskusję, która dała mi dużo do myślenia nad własną postawą. Ludzie nie mający nic do powiedzenia są nijacy, Ty absolutnie do nich nie należysz! Całe szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  29. A mnie cała ta dyskusja przypomina rozmowę o polskiej piłce nożnej i PZPN-ie, między kibolami Lecha i Legii. Z całym szacunkiem dla interlokutorów. :) Ja jestem ultrasem Lecha. :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowo "Lech" mi się źle kojarzy;)))))

      Usuń
    2. No niech będzie Kolejorza. :))))) Słusznie unikajmy wszelkich złych konotacji. Zimny Lech ujdzie.:)))

      Usuń
  30. Lew Trocki i wszystko jasne.

    Fajny blog, mimo wszystko

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...