środa, 29 stycznia 2014

kim będą twoje dzieci jak dorosną?

Wczoraj koleżanka, całkiem poważnie, spytała mnie kim będą moje dzieci jak dorosną. Uśmiechnęłam się i powiedziałam, że raczej mogę powiedzieć jej kim chciałyby być, na co ona równie poważnie odrzekła, że wyczytała w Mądrej Gazecie, że w dzisiejszych czasach sześciolatki już mają dokładnie sprecyzowane plany na przyszłość. Jedenastolatki natomiast mają już wybrane studia.
Wróciłam myślami do czasów, gdy don Juan miał 6 lat. Chciał zostać rycerzem Jedi. Szary chciał być SpiderMan`em. Podzieliłam się z nią wiedzą, ale okazało się ,że zupełnie nie o to chodzi.
-(nie)typowa, to duże chłopy, a może zostaną sportowcami? Rozwijacie ich sportowo?- spytała
-Nooo, trzy razy w tygodniu trenują kick-boxing- odpowiedziałam
-Tylko??? Phi...- prychnęła z pogardą- Pipsińka,...pamiętasz Pipsińską, nie?...no więc Pipsińska posyła Laurę na taniec i na karate, bo mówi , że dwa sporty to w dzisiejszych czasach minimum!
- Już nie. Spotkałam tatę Laury i powiedział, że z karate ją wypisali, bo jej się czasem myliło- powiedziałam z niejaką satysfakcją
-(nie)typowa, ale oni zupełni tak nic nie mówią o przyszłości?
-No mówią, mówią. Szary chce być boksującym taksówkarzem pływającym na kutrach, a don Juan chce zawodowo śpiewać- odparłam zgodnie z prawdą..
-Pływać? Śpiewać? To nie są zawody! Ja swojego Krzysia ukierunkuję tak, aby był ginekologiem. Ginekolog to najintratniejsza specjalizacja, wiesz? Od razu można spostrzec, który akurat jest ginekologiem spośród lekarzy- powiedziała z przekonaniem
- Taaaa, ciekawe po czym?- tym razem ja spytałam- Po zegarku na bicepsie?
Żart, jak zresztą sądziłam nie spotkał się z uznaniem, bo przypuściła dalszy atak:
-A powiedz, czego ty byś chciała dla swoich dzieci?
- Żeby były szczęśliwe robiąc to, co lubią. Niezależnie, czy będą w życiu posłami, czy kierowcami śmieciarki -tak mi się przypomniało, bo don Juan w wieku dwóch lat oświadczył, że właśnie taki zawód sobie marzy na przyszłość, uzasadniając całkiem rzeczowo, że kierowcy śmieciarek to fajni goście. A to głównie dlatego, że obaj kierowcy z naszego osiedla, gdy go tylko widzieli jadąc śmieciarką, to trąbili, a on im machał.
- No ale nie chciałabyś, aby choć jeden z nich został ginekologiem?- co ona ma z tymi ginekologami, to ja nie wiem..
-Przede wszystkim nie chciałabym, aby myśleli później "a mama mówiła, żebym został ginekologiem. Kasy dużo, rączki w cieple...", gdy jako kierowcy TIRa będą zmieniać zimą koło w aucie....
- Musisz więc ich ukierunkować odpowiednio, to naprawdę nie jest trudne- ciągnęła, jakby mnie nie słysząc
- Zapewne "najtrudniejszy pierwszy krok"- uśmiechnęłam się i zaraz spoważniałam widząc jej minę
-Może to kwestia wychowania- westchnęła- u mnie od małego było wiadomo kim ja będę (ekonomistka), tak jak moja mama wiedziała od małego, że chce być pedagogiem szkolnym, a tata- myśliwym.
MYŚLIWY! Palnęłam się w myślach w czoło. A ja całe dzieciństwo będąc u nich w domu i oglądając poroża myślałam, że jej tata jest po prostu kiepskim weterynarzem...
-No nic, widzę, że cię nie przekonam, ale jak byście potrzebowali pomocy w wyborze, to zawsze możecie zasięgnąć rady u mojej mamy. Pamiętasz pewnie, że ona nawet takie warsztaty prowadziła, więc doskonale się na tym zna..

Ooooo, tak. No pewnie ,że pamiętam. Sama brałam w tych warsztatach udział, w szkole, w ósmej klasie. Pani pedagog na godzinie wychowawczej postanowiła pomóc nam w wyborze szkoły średniej na podstawie ocen i predyspozycji. Bardzo dużo żeśmy sobie po tych warsztatach obiecywali, bo piętnastolatki, przynajmniej w tamtych czasach, zdawały się nie do końca jeszcze wiedzieć, co tak naprawdę chcą robić w życiu. Jakież było nasze rozczarowanie, gdy okazało się , że pani pedagog działa bardzo schematycznie. Jechała po kolei ławkami, pytała ucznia o nazwisko, zaglądała do dziennika aby zerknąć na oceny, a później zadawała pytanie "w co najbardziej lubiłeś bawić się w dzieciństwie?" i "jaki jest twój ulubiony przedmiot?"
I tak, jeśli jakiś chłopak o średnich ocenach mówił ,że najbardziej lubi wuef, a w dzieciństwie namiętnie grał w piłkę, pani pedagog opuszczała okulary na nos i autorytarnym tonem oświadczała, że powinien udać się do liceum sportowego, bo przed nami, klękajcie narody, stoi przyszły Pele. Gdy jakaś dziewczynka była w nauce raczej słaba, za to lubiła czesać lalki- zawodówka fryzjerska, bo na bank, świetna z niej fryzjerka będzie. Ktoś lubił  ZetPeTy i w domu posiadał małą kuchnię- technikum gastronomiczne, bo szkoda żeby swój talent zmarnował przyszły szef kuchni. Z chwili na chwilę mój entuzjazm malał, aż w końcu opadł do zera. Tak więc, gdy doszła do mnie, wstałam już całkiem rozgoryczona i spytałam, czy mogę spróbować określić się sama. Przytaknęła.
- Ja, proszę pani, nazywam się przed(nie)typowa. Uczę się dobrze. Moim ulubionymi przedmiotami są biologia i chemia. W dzieciństwie lubiłam wsadzać żabom słomki w...pardąsik...tyłki i je nadmuchiwać. I wiem, wiem, liceum ogólnokształcące, bo będzie ze mnie świetny weterynarz, ewentualnie patolog.

-Dzięki Aga, chętnie skorzystamy- odrzekłam, bo co by nie mówić, ale chłopcy wygadani są po mnie, a szkoda byłoby choć raz jeszcze nie zobaczyć tamtej miny....





81 komentarzy:

  1. Ja pierdziu!Jeszcze są takie matki, które układają życie dzieciom??
    Słomki żabeczkom???
    Aż mnie ciekawi kim zostałaś?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie wsadzałam im naprawdę tych słomek, za miękka jestem. Ja nawet karpia nie ubiję.
      No właśnie problem w tym kim nie zostałam. Ani weterynarzem, ani patologiem:)

      Usuń
  2. No ja to przez takie wszystkowiedzące nauczycielki nie zostałam tym co chciałam. A może że tych słomek nie wciskałam tam gdzie trzeba; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sollet, słomki mają to do siebie, że w każdej chwili możesz spróbować. Nic straconego;))))

      Usuń
  3. fakt, wygadana to Ty jesteś;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta...moje miały sto pomysłów na minutę :) Tylko ja od samego początku wiedziałam, że będę cudze dzieci uczyć i wypełniać dzienniki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczyć dzieci w dzisiejszych czasach....Ruda, albo masz dobrego psychiatrę, albo dilera, albo powinni Cię kiedyś beatyfikować;)))))

      Usuń
    2. Wiesz, po wychowaniu swoich trojga, każde kolejne już niestraszne ;) A na beatyfikację zgodzę się tylko pod warunkiem, że nikt nie wpadnie na pomysł by mnie pochować: a) na Wawelu; b) w podziemiach Kościoła Opatrzności Bożej; i nikt nie będzie kradł moich relikwii ;)

      Usuń
    3. ok, jak ruszą procesy beatyfikacyjne to zadzwonię, gdzie trzeba i im tam przekażę Twoją wolę;)

      Usuń
  5. Mnie tez zycie ukladano. Niewazne, kim chcialam zostac, bo i tak nie zostalam ani tym, o kim marzylam (nie bylo mi wolno), ani tym, kogo wybrali mi rodzice (im na zlosc). Pozostaw wiec wybor dzieciom, w przyszlosci nie beda mogly Cie za nic obwiniac. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ty zabkom slomki, a ja muszkom skrzydelka no kurcze i chirurgiem nie zostalam:))
    Jak ja sie ciesze, ze nie bylam i nie jestem taka jak twoja kolezanka - biedne to jej dziecko, no ale coz rodzicow niestety sie nie wybiera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, najgorsze jest to, że ona i jej podobne mamy są święcie przekonane, że to wszystkie inne dzieci są biedne, bo zaniedbane. Przecież w dzisiejszych czasach od przedszkola powinien być angielski, francuski, taniec nowoczesny, sztuki walki, 4 razy w tygodniu basen, lekcje grania na skrzypcach i rysunku, gimnastyka i chór.
      A później dzieci przestają być dziećmi...

      Usuń
  7. Hm... tak naprawdę chciałam być prawnikiem, ale gdy trzeba było, w maturalnej klasie decydować, to w moim domu były takie jazdy, że wybrałam kierunek z dala od domu, tj mikrobiologię na wydziale biologii. Nie mogłam nic innego sensownego znaleźć w informatorze, co bym dygnęła, a jednocześnie nie było tego w Poznaniu. Krótko przed egzaminami wstępnymi zamknęli tę specjalizację w Krakowie, więc nie pozostało mi nic innego jak zdawać na tę cholerną biologię w moim mieście. Zaliczyłam pierwszy rok i zabrałam papierki, bo tak naprawdę wcale nie chciałam być biologiem, a już na bank nie chciałam być nauczycielką tego przedmiotu.
    Tym sposobem w ogóle nie skończyłam studiów.
    Więc mnie wprawdzie rodzice nie planowali zawodu, ale wyszło Im tak przez przypadek, że jestem specjalistą od pomidorowej. Czego mi, skądinąd, nie mogli darować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zante, Ty nie pitol, tylko zobacz jaką karierę zrobiła specjalistka od pomidorowej Martha Stewart. I nie ma polskiego odpowiednika (choć zdaje się, że jest polskiego pochodzenia właśnie). Także jeszcze masz szansę na karierę. Decyduj się, byle szybko, bo wiesz nie wiadomo kto jeszcze te słowa przeczyta;)

      Usuń
    2. Ale wiesz co? Powiem Ci, ale w sekrecie, więc sza!
      Ja nie lubię gotować.

      Usuń
    3. Chuj tam z gotowaniem, to show trzeba umieć robić....najwyżej pokażesz cycki;)))

      Usuń
    4. No mój stary twierdzi, że jak się tak dobrze wkurwię to robię niezły show.
      Z cyckami nie rozpatrywałam, ale pewnie tylko dlatego, że zimno jest i mi wyobraźnia w stronę obnażania jakoś nie działa

      Usuń
    5. No widzisz, predyspozycje masz:)
      A co do obnażania, to ja uważam, że jednak powinnaś dbać o formę. Co tam u Was w okolicy żadnych parków nie ma?;))))

      Usuń
    6. Myślisz, że to ten rodzaj ekshibicjonizmu jest potrzebny?

      Usuń
    7. Niekoniecznie, ale jakoś trzeba ćwiczyć;)

      Usuń
  8. Padlam nad tym ginekologiem. :P Moze jakies zajecia ukierunkowujace dla swoich chlopcow urzadzisz? Wogole skoro rodzice majom takie parcie to moznaby takie zajecia ginekologiczne zorganizowac dla calych grup, zamiast baletu. :)

    Moja jedna nie moze sie zdecydowac miedzy aktorka a procownikiem zoo, a druga wie, ze bedzie pisac i ilustrowac ksiazki. Ale jak siem teraz zastanawiam, to moze je jednak na tom ginekologie przekierunkuje. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Ty to masz pomysły! A kysz! Ja im absolutnie nie pozwolę na żadne ukierunkowujące zajęcia przynajmniej do czterdziestki. Kółko szachowe, bierki, z mamusią na spacery i na pewno żadnych lafirynd! A później od razu ślub, w tym jednego z Twoją Córką, drugiego z Córką Brytusi, a trzeciego z Córką mojej koleżanki z podstawówki Madzi. Ja już mam wszystko obcykane. Na wybór zawodu im na pewno wpływać nie będę, ale nie zarzekałam się ,że na inne rzeczy też nie;)))))))))))

      Usuń
  9. Chcialam być "kórewna" ale nie wyszło i muszę zapier lalala ;)
    Za moich czasów ullllaa kiedy to było też były bardzo popularne godziny wychowawcze i spotkania z Panią pedagog i bylo Ty będziesz fryzjerka ,nauczycielka ,pielęgniarką,piłkarzem i wyszło ,że największy podrywacz w klasie został księdzem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o królewnę, to ja do dziś mam niejasne przekonanie, że tak naprawdę nie znam swoich prawdziwych korzeni;)
      Ciekawa jestem, czy komukolwiek te godziny faktycznie pomogły w wyborze. Ostatnio widziałam w necie obrazek babki przy kasie w kamizelce, czy tam bluzce z napisem "dla Ciebie stałam się kasjerką":)) Może on dla pani pedagog został właśnie księdzem;)

      Usuń
  10. Następnym razem powiedz, że jeden zostanie traderem, i dodaj, że "w dzisiejszych czasach rynek to tylko na pochodne".
    Drugi będzie aktuariuszem, bo "ubezpieczenia i reasekuracja to przyszłość".
    A trzeci zostanie fizykiem medycznym, bo to jest przyszłość!
    I będziesz miała spokój :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że mogę dodać jeszcze "phi, łeeeee, ginekolog?!"???;)

      Usuń
    2. wskazane jak najbardziej!

      Usuń
    3. To powinno być tak: "Ginekolog?!!! W dobie hinduskich surogatek??!!!! Ty tak serio?"

      Usuń
  11. Dzień dobry! Ja tu za Misią przyszłam ale żem nieśmiała to siedzę cicho ; ))
    Na moich zajęciach z pedagogiem wypaliłam, że chcę wyjść bogato za mąż i nie martwić się wyborem zawodu. Nikt nie pochwalił mojej pomysłowości i w efekcie muszę tyrać na chleb. A mogło być tak pięknie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Socjo:)
      No i właśnie jesteś najlepszym dowodem na to, jak człowiekowi mogą zniszczyć karierę;)))

      Usuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Na takie glupie pytanie odpowiadalam, ze moj syn bedzie alfonsem, :)) w sumie to prawie jak ginekolog, i jeden i drugi czerpie korzysci materialne z pewnej czesci ciala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może być też kabareciarzem, satyrykiem, komediowym aktorem czy innym 'dowcipnym' zawodem :D

      Usuń
  14. nietypowa posłałam Ci wczoraj maila tym czymś czarodziejskim po prawej stronie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja tam koleżankę jednak trochę rozumiem... Bo ja mam na przykład taki problem z Elizą... Ona ma bardzo, hm-jak to ująć- kosztowne wydatki w przyszłości: koń czystej krwi arabskiej, stajnia, ranczo itd. A, że ma zdecydowanie zapędy feministyczne i niełatwy charakter, na bogate wyjście za mąż raczej bym nie liczyła. Także mówię Jej- słuchaj Eliza, no my Ci z tatusiem tego konia nie kupimy, więc musisz mieć taki zawód, żeby Cię było stać. A, że to mądre dziecko jest, to pyta- jaki to zawód w takim razie. No to zgodnie z prawdą odpowiadam Jej, że parę ich do wyboru ma :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie pamietam ile mialam wtedy lat, ale na pytanie kim chce zostac w przyszlosci odparlam
    ze ksiezniczka ...:)
    Duzo pozniej, w ogolniaku juz mielismy taki dzien dla fanu i trzeba bylo przepbrac sie za to kim chcesz zostac w przyszlosci.
    Ja se walnelam walki na glowe, kiecke ciazowke wypchana poduszka i prawdziwy wozek z lalka......:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja przyznaje bez bicia że przy pierwszym dziecku dostawałam pierdolca aby "stymylować" jego rozwój. Zamiast poświęcac mu po prostu matczyną uwagę zabierałam go w różne miejsca wierząc, że zaowocuje np. miłością do sportu...
    w sumie stałam się specjalistką "jak zniechęcić swoje dziecko do fizycznej aktywości"...
    Z młodą, jak na skrajną przystało nie mam w ogóle parcia...najlepiej stymuluje ją w rozwoju...jej starszy brat, hehe...
    Poniekąd próbuje znaleźć nasz złoty środek na rozwijanie pasji u dzieci...czyli po prostu nauczyć się ich słuchać...ale musiałam do tego..dorosnąć (=dojrzeć).

    OdpowiedzUsuń
  18. matka a gdzie się podziewasz ???

    OdpowiedzUsuń
  19. zagladam codziennie.... gdzie jestes?

    OdpowiedzUsuń
  20. Matka dzieci stymuluje:)))pozdrawiam Dorusia

    OdpowiedzUsuń
  21. No co jest? Czuję się porzucona.........W.Brz.

    OdpowiedzUsuń
  22. Co to za długie ferie???
    Wracaj szybciutko:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kochani, niesamowicie mi miło, że się o mnie dopytujecie;) Musicie mi dać chwilę chwilę, bo nie wyrabiam czasowo- Stifler w tydzień został posiadaczem 4, a w zasadzie pięciu zębów. W kolejnym tygodniu wyszły znowu 2. Jak tak dalej pójdzie zanim skończy rok, paszczę będzie miał jak rekin;) Z tego powodu postanowił złośliwie budzić się co dwie godziny w nocy i wymuszać całowanie i współczucie. W dzień postawił sobie za ambicję zagryźć wszystko co się rusza i nie rusza zresztą też. Jestem trochę padnięta, nie mam chwilowo czasu na kompa, o 21 śpię. Jak się ogarnę wrócę;)))

    OdpowiedzUsuń
  24. Kamien z serca ,ze to zeby,a nie stymulacja:)))Dorusia

    OdpowiedzUsuń
  25. Czekam z niecierpliowscia ;)))

    OdpowiedzUsuń
  26. Ciekawe czy Najmłodszy z równym "zapałem" będzie osiągał kolejne etapy rozwoju. Się skup, co byś zdążyła zauważyć pierwsze kroki zanim pierwszy raz nawieje na randkę

    OdpowiedzUsuń
  27. Caluj i wspolczuj - (nie) typowa matko Polko. Poczekamy:)))

    OdpowiedzUsuń
  28. Już się bałam, że coś się stało. Też poczekam.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja pindolę! ok 35 lat temu też dmuchałam przez słomkę....i tak mi wstyd,że się nie pochwalę,że też bezbronne żabki.......
    Upsssss....!
    I przy okazji dodam,że dzieci "hodowałam " tak,że młoda jak była jeszcze młoda uczyła żabę pływać,aż ta z radości naumienia się nie przeżyła tego faktu i umarnęła ;D

    Witam!
    Bo podczytuję od czasu do czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie no daj spokój, Stiflerowi rzuć coś na pożarcie, to znaczy na pogryzienie, a Ty Kochana machnij jakąś notkę, bo nudno jakoś w tej blogosferze się zrobiło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram!! Kota mu rzuć, ponoć mają 7 żyć, a jak S tak zębiska rosną to sobie spokojnie pożuje.

      Usuń
  31. Polka, weź no z tymi zębami nie przesadzaj, w końcu co 2 godziny jednak śpi, c'nie??
    tęsknię !
    :*

    OdpowiedzUsuń
  32. Matko P. wracaj. Potrzebny mi kontakt z Twoim rewelacyjnym,inteligentnym pisaniem.Dobrze mi robi na samopoczucie.Lubię Twoje wpisy ogromnie.....ela

    OdpowiedzUsuń
  33. Matko Kochana....
    Teskimy...
    Beata

    OdpowiedzUsuń
  34. u mnie wciąż trwa Walentynkowy konkurs - Serdecznie Zapraszam :))
    mybeautyjoy.blogspot.co.uk/2014/02/walentynkowy-konkurs-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  35. Słuchajcie no, Matko-Polko, a jak długo jedno dziecko może ząbkować, ssssooooo?

    OdpowiedzUsuń
  36. Im bardziej tu zagladam tym bardziej Ciebie nie ma,popraw się ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Polka, wracaj, bo smutno i nudno bez Ciebie :****

    OdpowiedzUsuń
  38. Nietypowa już czas na powrót. Do tej pory na pewno w paszczy wszystkie zęby!
    Smutno tu jakoś. Niech chociaż Stifler cos nabazgroli

    OdpowiedzUsuń
  39. No moja droga ! nie przesadzasz czasem?;)))
    jutro dzień kobiet -poproszem odpowiedni wpis;))

    OdpowiedzUsuń
  40. A ja bym poprosiła o wpis, że blog jest nieczynny, ale Nietypowa żyje i ma się dobrze.
    Po prostu nie ma czasu, albo przestało ją blogowanie bawić. Albo cokolwiek.
    Bo tak, to tu zaglądam i mam głupie myśli.

    OdpowiedzUsuń
  41. Walentynki, Dzień Kobiet, Pierwszy dzień wiosny itd a tutaj cicho sza na ten temat - Matko Polko wzywamy Cię natychmiast do powrotu !!! :) Po takiej przerwie to Stifler już pewnie 8 ma :P

    OdpowiedzUsuń
  42. Qrde Nietypowa co się dzieje?Martwię się...

    OdpowiedzUsuń
  43. wiecie co... my chyba jesteśmy w ukrytej kamerze ::))

    OdpowiedzUsuń
  44. Witam, nazywam się eveyone Sandra
    chcę powiedzieć bardzo duże podziękowania i uznanie dla dr emobeifo za przyniesienie mojego męża, który zostawił mnie i dzieci na prawie 2 lat na przestrzeni pięciu dni po wykonaniu wszystkich instrukcji podane do mnie. Jestem bardzo wdzięczny za przywrócenie pokoju w moim domu małżeńskiego "i modlić się Bóg Wszechmogący daje siłę i mądrość, aby pomóc więcej ludzi mających podobny problem jak ja. o pomoc można
    Skontaktuj się z Nim na ten e-mail: emobeifospellcastertemple@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  45. Nietypowa ! dzieci Ci już urosły !!! kim zostały ???

    OdpowiedzUsuń
  46. Nietypowa, zazwyczaj nie komentuje, co potwierdzi Miska,ale przeczytalam juz wszystkie Twoje wpisy i przyznam ze ta przerwa to troche sie dluzy...

    OdpowiedzUsuń
  47. nie podoba mi sie to..... martwie sie !!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  48. nietypowa wesołych świąt i smacznego jaja ;-)

    OdpowiedzUsuń
  49. Cieszę się, że natrafiłam na Twojego bloga :) Z przyjemnością przeczytałam całkiem pokaźną ilość postów ;) Będę wracać. Pozdrawiam serdecznie, Ola.

    OdpowiedzUsuń
  50. Kochana, wrócisz Ty jeszcze do nas?!
    Czy mi się zdaje, czy ostatnio komentowałaś u Star? Taki tekst z dygnięciem? Buziaki, i tęsknimy!

    OdpowiedzUsuń
  51. Polka, daj chociaż znak życia, bo to zaczyna być niepokojące
    buziaki dla Ciebie:*****

    OdpowiedzUsuń
  52. Wracaj, wracaj' bo nie ma co czytać w tych internetach ;)

    OdpowiedzUsuń
  53. haaaaaaaaaalo

    OdpowiedzUsuń
  54. no smutno i zaczynam się martwić!!!
    daj znaka, plissss

    OdpowiedzUsuń
  55. Olala nas MatkaPolka:((Dorusia

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...