środa, 22 stycznia 2014

in inglisz

Od dawien dawna wiadomo, że wszystko po angielsku brzmi lepiej. Ja się modlę czasem, żeby nie mieć zaniku pamięci, bo jak się pewnego dnia z takowym obudzę i nie będę pamiętała, w jakim kraju żyję, wyjdę na ulicę i zobaczę te wszystkie shopy, to niechybnie pomyślę, że jestem na przykład w Anglii. I jeszcze odruchowo do pierwszej lepszej knajpy na zmywak wejdę. Ale będzie siara...
No chyba ,że akurat przejdzie obok mnie głodne dziecko i przejedzie ksiądz w najnowszym BMW. A to wtedy na pewno od razu sobie przypomnę.

Któregoś dnia szłam po ulicy z jedną z moich koleżanek, która jest równie ładna, co odporna na wiedzę, przynajmniej z zakresu przyswajania słów obcojęzycznych. I mimo kilku szkolnych lat nauki angielskiego potrafi powiedzieć chyba jedynie "love" i "fashion" i to w różnych kompilacjach.
No i tak idziemy sobie i nagle ona mówi
-O, patrz, "bakery", ciekawe co to za sklep będzie?
-Piekarnia-odpowiadam raczej bez ekscytacji
-Taaaa, piekarnia-śmieje się koleżanka, bo chyba uznała to za żart.
Gdy do logo doszły rogaliki trochę widać, że było jej głupio, ale w sumie postanowiłyśmy pominąć ten temat. Mnie natomiast interesowało, czy w bakery robią lepszy chleb pszenno-razowy, nie wiem...bardziej światowy, zagraniczny może...w końcu w dzisiejszych czasach, człowiek czasami trzymając banana dochodzi do smutnej refleksji, że ów banan zwiedził więcej świata niż on. Może z chlebem bywa podobnie. W końcu w mojej pobliskiej piekarni mają pieczywo tak twarde, jakby się w Rosji hartowało...
-Dzień dobry, dlaczego "bakery"?- spytałam uprzejmie, bo chleb pszenno- razowy jak chcę ,to sobie sama upiekę. I przynajmniej krótką drogę przemierzy, od automatu do chlebaka i  nie będę musiała mieć przy nim kompleksów
-Bo to jest piekarnia- odpowiedziało dziewczę w wieku, który woła o wezwanie PIPu, celem sprawdzenia, czy u nas drugich Chin nie robią i nieletnich nie wykorzystują przypadkiem, z miną taką jakbym ją spytała kto to był Emerson Fittipaldi
-No właśnie "piekarnia", więc dlaczego "bakery"? - nie dawałam za wygraną
-Bo w dzisiejszych czasach wszystko jest po angielsku, to jest międzynarodowy, podstawowy język, przecież. Każdy go zna. Coś podać?- spytała
- I have a rash. I think it is contagious (mam wysypkę, myślę, że to zaraźliwe)- powiedziałam dwa proste zdania, które znajdują się chyba w każdych rozmówkach dla niezaawansowanych, w dziale "u lekarza". Po czym uśmiechnięta wskazałam na razowiec
-Ok, please- odpowiedziała niepewnie dziewczyna sięgając po chleb
-Call an ambulance! (wezwij karetkę)- powiedziałam
-3,40, please- odrzekła równie niepewnie, ale gdy zobaczyła mój szeroki uśmiech również się uśmiechnęła i dodała- thank you, nice day you have
Na co ja poruszyłam bezgłośnie ustami, westchnęłam sobie smutno, podziękowałam i wyszłam z moim razowcem, z moją wysypką, bez karetki, za to bogatsza o nowy grzecznościowy zwrot, którego nie znałam. A powinnam, bo przecież angielski każdy powinien znać.

Jakiś tydzień później będąc na spacerze z dziećmi, postanowiłam, że moje długie włosy są za długie i chętnie bym je obcięła. Udałam się więc do fryzjera, takiego co to oferował nowy look,  o nazwie takiej, która prędzej brzmiała jak groźba wściekłego taliba, niż nazwa salonu.
Wchodzę, pusto.
Znaczy fryzjerzy są, klientów nie ma. To źle wróży, ale może inni niepotrzebnie sugerują się tym, co sami mistrze mają na głowach...ja bym tak nie pozwoliła swojego chomika ostrzyc. Gdybym miała. Wiem, wiem, rzecz gustu...i trendów.
-Dzień dobry, kiedy mogłabym podciąć włosy, no tak powiedzmy ze 25 cm.
-Dzień dobry, choćby teraz.
No dobra, jeszcze tylko jeden szczegół, bo zobaczyłam imitację marmuru, szkło, metal i fotele, które wyglądały jakby ich producent wygrał przetarg dla NASA
-Jaki koszt?-spytałam tonem, jakby to był tylko szczegół faktycznie
-80 złotych
-Ja bym chciała w linii prostej, bez mycia, bo świeżo umyte mam
-80 złotych
-Bez mycia, bez cieniowania
-80 złotych
-Bez cieniowania, bez mycia, tylko podciąć w 5 minut
-Nadal 80 złotych
-Chyba Was pogięło. Wolę je sobie pojedynczo poobcinać sama, trymerem do nosa- no tak na pewno nie powiedziałam.
Choć to jest prawda.
-Do widzenia- tak powiedziałam. I wyszłam.
Poszłam prosto do "U Ani", gdzie z miłą fryzjerką pośmiałyśmy się z tamtej głupiej nazwy salonu, po czym zapłaciłam trzy dychy z pocieniowaniem przy twarzy i podcięciem grzywki.
Pierdolę te saluuuuny. Te ich fotele wcale na pewno nie są wygodne.

Nie rozumiem, no nie kumam za cholerę tej wszechobecnej anglizacji języka. Otwierasz gazetę- do pracy poszukiwani: coolhunterzy, groomerzy, bartenderzy. Jakby nie było polskich fajnych nazw zawodów, np. topiarz fryty (nie, to nie jest pracownik McDonald`sa). Idziesz po ulicy i słyszysz "fakające" małolaty. Jakby nie mogli "kurwować", jak normalne polskie dzieci...

A tak a propos dzieci...don Juan mówi do mnie
-Mamooo, chcesz zobaczyć moją nową grę? Muszę omijać drzewa, jadąc na snowboardzie.

-Gościu,- nie wiem, czy Wam mówiłam, ale za radą Piotra Bałtroczyka często mówię do synów "gościu", żeby sobie nie myśleli, że będą ze mną mieszkać do końca życia- masz prawie 10 lat, jesteś mądry chłop, to ki diabeł Tobą kieruje, gdy mówisz na to snowboard, a ja wyraźnie widzę dwie deski?! No, no, noooooo, jak się dwie deski nazywają?

- Snowboards ???

Bo angielski w dzisiejszych czasach to przecież podstawa...

Chociaż słyszałam, że Brytyjczycy mają podobnie. Jednak oni coś z tym przynajmniej robią. Podobno nawet brytyjski rząd przyjął wniosek mniejszości i w niektórych szkołach, obok polskiego, językiem wykładowym ma być również angielski. 



81 komentarzy:

  1. :DDDD

    jeju, jak mnie wkurzaja te anglizmy
    i jak wychodzi znana ( malo lubiana) dziennikarka i zaczyna , dzien dobry, toteraz porozmawiamy z paniami weedding planerkami, sorry za anglizm, ale nie ma polskiego odpowiednika
    qrf, a a organizatorka slubu??????

    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Żaden news, często tak gadają, a ja myślę sobie wtedy: oh my God, przecież jesteśmy w Polsce i czuję się so confused (choć teraz mówi się skonfundowana, nie? bo kuźwa, "zmieszana" było za mało. Trzeba było coś głupiej brzmiącego wymyślić), aż muszę włączyć Feel`a żeby sobie język ojczysty przypomnieć. On tak ładnie śpiewa o pustej szklance pełnej pomarańczy...od razu mi lżej na duszy.

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam Cię wariatko:))))

    OdpowiedzUsuń
  4. co by nie być wrednom sucz, mam ask
    łaj Twój syn jest donJ uan??
    ;PPPP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ups.. miało być wrednom bicz;PPP

      Usuń
    2. bikoz to jest zaraz po tym prawdziwym don Juanie, największy fan kobiet ever. Widzi Anię Przybylską, mówi: piękna. Sarah Jessica Parker- cudowna, Rihanna- boska, Magda Szejbal- śliczna, Weronika Grycan- i tu będzie cytat- ta "Grycan"? No z tą to sobie można pojeść dobre rzeczy! Bo ju mast noł, że on taki bezinteresowny tak do końca to nie jest. Od kiedy odkrył, że ma najdłuższe rzęsy w rodzinie, niecnie przekuwa to na korzyści materialne, zbierając wszelkie słodycze w zamian za trzepotanie i komplementy. A babki na to lecą. I nawet się specjalnie nie chwali, że on już ma dziewczynę;)

      Usuń
    3. mam znajomą, która ni w ząb nie kuma po angielsku, nie mówiąc o mówieniu;)
      jak ją coś zachwyci i jest to takie ponadczasowe, takie modne i w ogóle ach i och, to ona używa wówczas określenia:" internacjonale " co budzi we mnie szczególną wesołość
      często sobie w ten sposób żartuję z moją córka i mówimy: och, jakie to internacjonale !
      ;PPP

      Usuń
    4. Trochę dziwna ta Twoja znajoma i vice versa;)))) Skąd się bierze chęć tego językowego szpanu? Ja nie znaju;)

      Usuń
  5. Bylam uprzejma popelnic kiedys post o podobnej tematyce:
    http://swiattodzungla.blogspot.de/2012/08/polszczyzna-zgnilizna.html
    W Niemczech niestety trend do naduzywania angielszczyzny byl rowniez spory, ale powstala jakas specjalna komorka w rzadzie, ktora tego pilnuje. Kupujemy zatem w Laden i Gescheft-ach, choc sporadycznie trafiaja sie shopy i butiki.
    Acha, tu na ogol kazdy zna angielski ze szkoly, nie ma wiec specjalnych problemow z dogadaniem sie w urzedzie, a nawet w Bäckerei, kiedy masz apetyt na Brot. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, z tego co wiem, u nas też działa Rada Języka Polskiego, ale jaki jest zakres ich kompetencji, przyznam szczerze -nie mam pojęcia. Będę musiała sobie poczytać, a i do Ciebie chętnie zajrzę.

      Usuń
  6. Ta trendy pani z piekarni bije wszystko:DDD
    Włosy na prosto tnę za 10 zł,yupiiii;)
    a że sie goopio zapytam-jak się modlisz,to do kogo;))))?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za dychę to u nas chyba, takiego życzliwego fryzjera, nie doświadczysz:) A pytanie wcale głupie nie jest. Tyle, że kilka razy pisałam Ci odpowiedź, po czym ją zmazywałam i pozwól, że w najbliższym czasie, napiszę o tym notkę (specjalnie dla Ciebie;), bo po prostu nie potrafię odpowiedzieć ani w jednym, ani w dwóch, ani nawet w pięciu zdaniach;)

      Usuń
    2. ok;) żeby nie było-ja szanuję światopoglądy innych,chyba że te światopoglądy nie szanują innych;)))
      )***

      Usuń
  7. siedzę i kwiczę:))
    No zawsze miałam problemy z nauką języków - myślę, że może to ma związek z niedosłuchem (wolę takie tłumaczenie,niż, że jestem głąb!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty! Nie każdy przecież musi być poliglotą.
      Mój ojciec miał taki dziwny zwyczaj. Nie znał ni w ząb angielskiego, a nie przeszkadzało mu to za cholerę czytać "po angielsku".....napisów początkowych i końcowych filmów:) Oczywiście czytał dokładnie tak, jak było napisane. Jakież było moje zdziwienie później , gdy się okazało, że John i Dżon to jednak to samo imię:)

      Usuń
    2. mój ojciec całe życie śpiewał "tili łomen" :)
      Miśka, nie każdy urodził się po to, by spikac ;)

      Usuń
    3. A nieeee, to moja mama czasami też w swoim dialekcie po angielsku śpiewała. Ale to chyba częste. Natomiast słabość do tych napisów filmowych to dla mnie swoisty fenomen:)

      Usuń
    4. do kolegi mojego syna,Niemca(kolega,nie syn;)),kazano mi coś powiedziec,więc ja bez namysłu-ajlawju;) Na co chłopak najczystrzą polszczyzną-też cię kocham:DDD

      Usuń
    5. w świetle tego powiedzenie "bezgraniczna miłość" nabiera nowego sensu:)))

      Usuń
  8. Tak w okolicy swiat wlaczylam polska TV na kompie co by mi sie lepiej gotowalo, no taka nostalgia mnie ogarnela, po godzinie wylaczylam bo jak bede chciala englisz posluchac to mam 24h w dodatku zrozumialy.
    Momentami sie zastanawialam co tez to slowo znaczy, np.router wypowiedziany cos jak rojter.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strzelam, że chodzi o Thomson Reuters, no nie mów, że nie znasz;))

      Usuń
    2. Strzelam: agencja informacyjna?

      Usuń
    3. Tak jest. Jeśli miałabym jakiś toster na stanie dodatkowy, to normalnie byś nagrodę wygrała;)

      Usuń
    4. Zadnej nagrody? nawet takiej maciupenkiej, taki tosterek na lodoweczke magnesik taki malutki?

      Usuń
    5. nie, nie i nie.
      No dobra, może być nagroda zimowa.
      Oficjalnie będzie to: roztopiony bałwan uprzednio przeze mnie ulepiony
      Faktycznie będzie to zwykła kranówa w butelce po Cisowiance. Reflektujesz? Szybko odpisz, zanim się inni rzucą. Mam tylko dwie butelki;)))

      Usuń
    6. Szalona kobieto !!! normalnie I love ju.

      Usuń
  9. Nasz inglisz to nowy, język, który zaskakuję soczystością nie tylko Anglików!
    ps. Jak masz takie fajn włosy jak na znaczku, to nieee cut ich!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zdjęciu, to one właśnie po cut. Taka długość lekko za ramiona. Wcześniej były do dupy. Znaczy nie takie złe, ale takie długie;)))

      Usuń
  10. Przepraszam miało być -fajne - a nie fajn. W miejscu e na klawiaturze mam puste miejsce i muszę wykonać specjalny manewr aby wskoczyło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja już myślałam Joasiu,że ty też inglisz;))))

      Usuń
    2. Joanna, rozumiem doskonale. Też kiedyś czyściłam klawiaturę odkurzaczem;)))

      Usuń
  11. Niechcący trafiłem na Twój internetowy pamiętnik (nie użyję słowa blog, biorąc pod uwagę pod jakim tematem się teraz wpisuje) i szybko opuszczam to miejsce. Nie da się czytać tych bezsensownych wynaturzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu się właśnie pampers przydał.
      Nie da się czytać takich komentarzy, żeby się nie zesrać z żalu.

      Usuń
    2. :)))
      zastanawiam się czy dla tego pana wynurzenia równe są wynaturzeniom, a może wynaturzenia to wynurzenia, albo... fack chyba się ja niekomprompa ;PPP

      Usuń
    3. Eeee tam, każdy ma prawo do orgazmu;)

      Usuń
    4. Orgazm orgazmem, pan myślę że dawno nie miał, ale ja nie o tym...
      Nie no, naprawdę nie mogę zrozumieć takich ludzi, chociaż pisałam to już gdzieś kiedyś- empatia to moje drugie imię. Wszedłeś przez przypadek? Ok. Nie podoba Ci się? Ok. To wyjdź po cichu, zamknij drzwi z drugiej strony, nie wchodź więcej. Ok????
      Do szewskiej pasji doprowadzają mnie tacy ludzie, którzy muszą, no kurwa muszą, się właśnie zesrać pod postem, który nie trafił w Ich gust...
      Co się dziwić, to przecież kraj frustratów...
      Chociaż po tym jak cienko pieją w tych komentarzach, to może kastratów???

      Usuń
    5. Marta,
      Bo wiesz, jak sie ktos ukryje pod "anonimowy" to mysli, ze jest faktycznie anonimowy, hehe,
      a tak na upartego to sie nawet numer buta znajdzie, nie mowiac o innych rzeczach.

      Usuń
    6. No tak, pan pewnie chciał zaszpanować, że niby takie zniesmaczony i zdegustowany, że zapomniał się podpisać...

      Usuń
  12. E, nie, cos ty, to pewnie poslanka Pawlowicz trafila do Ciebie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups, teraz dojrzalam dopiero ze to wyzej napisało w innym gender. Ale wlasciwie to kto wie, jaki gender ma ta poslanka? Chlopa ni ma, dziecka ni ma, to moze i ona nic pod spodnica ni ma, jako i pod kopułą?

      Usuń
    2. A tak czułam przez skórę ,że mi się beknie za tą Pawłowicz na rurze;) Tylko jakby Kempa tu zajrzała, to od razu zaznaczam, że ja o niej nie wspominałam. Ja jedynie sobie pomyślałam. Też brzydko;))

      Usuń
  13. Mnie tez to zalamuje. czaty, benerki, a teraz jeszcze bakery?

    nice day you have :P

    OdpowiedzUsuń
  14. To żeby wpisać się w klimat:
    czek diz szit ałt:
    http://remekdabrowski.blox.pl/2013/09/Ambaras.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dem gud!
      No i stało się. Zaiste ambaras- wchodzi na stałe do mojego wokabularza (czy zwróciłaś uwagę, że zaszpanowałam trudnym słowem?);))))

      Usuń
  15. Jestem absolutnym kaleką językowym. Właściwie powinnam sie starać o grupę inwalidzką, bo tym sposobem może dostane posadę sprzątaczki. Nie żartuję, bo taką może dostać tylko ktoś, kto ma grupę, bo wszystkie firmy sprzątające to zakłady pracy chronionej. A ja jestem niepełnosprawna, bo nie znam angielskiego. To powoduje (m.in. oczywiście, bo drugą moją słabością jest wiek 50+), że nie mogę dostać żadnej pracy. Sprzątaczki też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję, Zante, ale z drugiej strony nie ma co się dziwić. No sama powiedz komu przyda się pracownik w wieku 50+, taki co to ma dzieci odchowane, szkoły ukończone, dyspozycyjny czasowo, doświadczony, sumiennie podchodzący do obowiązków, któremu będzie zależało na wykonywanej pracy i nawet nie zaleje pały i się wcześniej nie urwie? No komu? Sama widzisz...jaki kraj, tacy pracodawcy (tak uogólniając)

      Usuń
    2. No ale wiesz, niedawno jeden Pan Właściciel Firmy (czyli PeWueF) powiedział mi, że sorry, ale ja jestem.... w wieku jego matki. No powiedz czy to nie jest urocze? ;-)))

      Usuń
    3. Moja mama była też lekko po pięćdziesiątce, gdy pewna młoda dama, na rozmowie kwalifikacyjnej, zmierzyła ją wzrokiem z góry na dół i rzekła "ale musiałaby pani po schodach czasem chodzić..." i zawiesiła głos w napięciu. Dodam, że mama jest w pełni sprawna fizycznie, a pani to się chyba raczej wydawało, że po 50 nie powinno się chodzić po schodach, ale pewnie leżeć wyłącznie w łóżku. I to najlepiej z gromnicą w rękach. Wiesz, to już ten wiek w końcu...;))))

      Usuń
    4. Wiesz co Zante, jednak skłamałam, bo tak sobie liczę, że moja mama nie mogła mieć wtedy nawet 50:))) Tym bardziej optymistycznie;)

      Usuń
    5. Twoja mama i tak miała dużego farta, bo Ją zaprosili na rozmowę kwalifikacyjną.
      Jak Jakiś albo jakaś PeWueF se obliczy, że to jest 50+ to jest przekonany, że to taka starsza pani, co w spódnicach na gumie chodzi...jeśli jeszcze chodzi.

      Usuń
    6. Wiesz, tak se myślę , że mogłaś panu PeWueF powiedzieć, że Ciebie od jego matki odróżnia m.in. fakt, że Twoje dzieci są ładne, inteligentne i dobrze wychowane...

      Usuń
    7. ;-)))))))))))) Myślisz? Nie pomyślałam, że to mogłoby mnie zbliżyć do otrzymania posady, choćby śmieciowej.

      Usuń
  16. Ta... z jednej zstrony bakery, salony, new looki, a z drugiej : poślim, zrobilim i jeszcze wchódź, dźwi i cała reszta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzisiaj fuuu pani Kempa podczas zmasowanej akcji pt. walczymy z dżender powiedziała " nikt mnie nie ZŁAME "
      jestem uczulona na to złame, złape, wysype . sype itd.

      Usuń
    2. Ruda i jeszcze "łabądź". Ja pierdzielę, jak ja nienawidzę łabądzi.

      Usuń
    3. Viki, ja się nie mogę o pani Kempie wypowiadać. Raz się wypowiedziałam o pani Pawłowicz i mi teraz niemiłe komentarze pisze....

      Usuń
    4. Matko-Polko - przyznaj się: nie mozesz się o posłance Kempie wypowiadać, bo jesteś jej wielbicielką i sumienie Ci nie pozwala mówić o niej źle, prawda?

      Usuń
    5. Wielbię ją zaraz po Pawłowicz i moim ulubionym redemptoryście;)

      Usuń
    6. Eh Dziewczyny, a jak ja całe liceum z ust pani profesor słyszałam: ławkie, linijkie, gąbkie. Więc jak mi postawiła dwójkie z fizyki, to wcale mnie to nie obeszło, bo z polskiego biłam Ją na głowę...

      Usuń
    7. Ja z panią od fizyki z LO też mam niemiłe wspomnienia. Dostałam raz piątkę ze sprawdzianu, a ona do mnie: (nie)typowa, ściągałaś!!!
      Poczułam, że niesamowicie wierzy w moje możliwości i pewnie ustawia w kolejce ewolucji zaraz po pantofelku...bo mam nadzieję, że nie przed;)

      Usuń
  17. Hmm, szkoda, ze w USA sie tak nie spolszczyli, :))) a tu ani jednego slowa po polsku, cholera, a nie przepraszam, sa perogi i kelbasa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A "kurwa"? Nie ma "kurwa"?
      Świat schodzi na psy...

      Usuń
    2. Kurwa to tylko na Greenpoincie mozna uslyszec.

      Usuń
  18. Hi, hi! Dziędzioł i wewórka - mawiała pani od geografii! Take oblycza polszczyzny... Co tu o anglikanizmach?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja ciocia się psiuka perfumą, gdy wychodzi, a później zakluczowuje drzwi...ale ona z wyższych sfer pochodzi, a ja prosta baba więc jest możliwość, że się nie znam..;)

      Usuń
  19. To ja moze polece takim ponglisz prosto z usa:) When na dworze bialy snow,wtedy Christmas swieta sa.Christmas tree ma bombek wbrod,a na table pelno food.Karp fish swimming in the woda,kill him -bedzie very szkoda.When na niebie star zaswieci,Santa leci to the dzieci.I wish zdrowia dla for you and szczesliwy New Year too.:))Pozdrawiam Dorusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobre:) Ponglisz to naprawdę ciekawe zjawisko:) pozdrawiam

      Usuń
  20. Czy ktoś mi może wytłumaczyć co to jest to cholerne dżender?
    Ponoć najczęściej używane słowo w mediach w 2013 roku! A ja nie znaju.

    Moja polonistka muwiła: trochu lub troszku zamiast trochę i jeszcze parę innych zwrotów miała ale nie pamiętam.

    To ja żeby być trendi powiem Ci że dostałam za fri słit gratis w szopie.
    Baj de łej napisz jakąś nową notkę asap ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale strzeliłam byka! Oczywiście miało być mówiła :)

      Usuń
  21. Jutro darling napiszę, gdyż tudej rano łykałam nieco intelektualnej kultury, gdy me bejbi spało, swoją jedyną długą drzemką, umożliwiającą swej mader dostęp do komputera, w difrent łej niż z bejbi na rękach, lajk teraz. (konkretnie to oglądałam muwi "World War Z", o ataku zombie- tak w skrócie:)))

    OdpowiedzUsuń
  22. Blackberry, dopiero jak odeszłam od komputera, kapnęłam się, że przecież pytałaś o gender jeszcze. Dostałam ten link od Star i moim zdaniem ten wywiad najlepiej definiuje gender właśnie:
    http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,98083,15194525,Barbara_Limanowska__Co_to_jest_gender.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście Blackberry to jest jeden front. Drugi reprezentuje ten , nooooo....dziewczyny jak jest ojciec dyrektor, po angielsku???....a nie, wiem już: drugi reprezentuje ricz men i ci, którzy sprawili, że teraz jest ricz ;)

      Usuń
    2. Trochę mi się rozjaśniło, ale to dość obszerny temat jak widzę.

      I zbieraj te cycki i szczenke z podłogi bo jak Cię monż tak zobaczy to sobie pomyśli, że to jakaś nowa pozycja do zabaw ;)

      Usuń
    3. Ojciec dyrektor - father asshole?

      Usuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...