poniedziałek, 20 stycznia 2014

dlaczego Bear Grylls nie wie co tak naprawdę znaczy survival

Zauważyliście ,że wszystkie trudności według większości rodziców/książek/ gazet związane z są z posiadaniem niemowlaka, tudzież bardzo małego dziecka?
Owszem, czasami łatwo nie jest. Zwłaszcza, gdy dowiadujemy się ,że powiedzenie "śpi jak niemowlę" zawiera w sobie wyłącznie sarkazm. Jednak wydaje mi się, że są gorsze rzeczy, które mogą spotkać rodzica, aniżeli niewyspanie. Gorsze nawet niż przymus oglądania Teletubisiów oraz odpowiadanie na serię niekończących się pytań z cyklu "po co?' i "dlaczego?". 
Przecież nasze dzieci, zamieniają się z czasem w nastolatków. I myślę, że wtedy dopiero zaczyna się rodzicielski survival, gdzie Bear Grylls może sobie ciasno zwinąć swoje rady i rozważyć znaczenie słowa "czopek". Zresztą jemu się wydaje, że potrafi się zmierzyć z każdą przeciwnością losu. 
Taaa, spróbowałby ze mną, gdy jestem na diecie, przed okresem, rzuciłam palenie, o alkoholu nie wspominając i nie mam pieniędzy na nowe buty...jakby przeżył, A NIE SĄDZĘ, to wtedy na bank, na podstawie tych doświadczeń napisałby bestseller.
A później mógłby spróbować przeżyć z takim nastolatkiem właśnie. Najlepiej emo.
Wiecie, które to są nastolatki emo, nie? Te, dla których episkopat żąda wprowadzenia ochrony życia pociętego. No wiecie na pewno, nie sposób ich nie zauważyć, zwłaszcza ,jak ktoś oglądał rodzinę Adamsów- wyglądają jak żywcem wyjęci z kadru. Z mimiką twarzy tak bogatą, jaką mają moje koty, ale to akurat jestem w stanie zrozumieć, bo myślę ,że makijaż im przeszkadza. A mają go zazwyczaj tyle, że po 2 latach codziennego make up`u, największym zagrożeniem dla emo jest nie samookaleczanie, ale pylica. 
No dobra, wkleję Wam zdjęcie:





Choć chyba w sumie lepiej mieć w domu emo, niż dresiarza. Tak mi się wydaje. Zresztą podobno nastolatek, który ma inklinacje do bycia dresem, daje już we wczesnym dzieciństwie pierwsze oznaki. Na przykład jego ulubioną bajką jest "Brzydkie Karczątko", a na pytanie matki "czy masz coś do prania?", zazwyczaj odpowiada "nie, pranie jest spoko".
Na Discovery mówili, że dresy,jako jedyne stworzenia mają więcej szarych komórek w kieszeniach , niż w głowie. To by w sumie tłumaczyło, że podjeżdża ci później taki nastoletni typ, w swojej beemce, pod okno i drze ryja:
-ZJEBAŁA! ZJEBAŁA!
Po czym na balkon wychodzi dziewczyna i odkrzykuje:
-IZABELA, kretynie...
Człowiek boi się takiego wysłać do sklepu po "osiemnastkę", bo na bank wróci nie ze śmietaną.
Sami zainteresowani nie lubią, jak się ich nazywa "dresiarzami". Według nich są rdzennymi mieszkańcami uboższych dzielnic większych miast, w strojach ludowych. Przez innych tubylców zwani również Zębowymi Wróżkami, bo gdy się takiego typa spotka, to ponoć można później włożyć ząbek pod poduszkę.




Nigdy jeszcze Adam Darski i Behemot nie byli tak znani w Polsce, jak od momentu, gdy wzięli sobie na piarowca Ryszarda Nowaka. Myślę, że to jemu możemy podziękować za propagowanie Satanizmu w naszym kraju. Choć na dobrą sprawę wydaje mi się, że jako pierwszy Satanizm rozpowszechniał serial "Alf". Pamiętacie? O takim kosmicie z planety Melmac, który jadł koty.
Nastolatki, które wielbią diabła, poza oczywistym wyglądem, zazwyczaj grają bardzo głośno i bardzo szybko na jakimś instrumencie. Bardzo głośno, chyba po to, aby ich Pan to usłyszał, a szybko- wiadomo, gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy..




Nawet jeśli uda nam się uchronić nasze dzieci przed wszelkimi subkulturami i sektami, nie oznacza to przecież, że możemy spokojnie odetchnąć. Nadal czeka na nich wiele niebezpieczeństw, jak choćby alkohol. Czytałam, że nawet kolumbijskie kartele narkotykowe poważnie zaniepokoił wzrost alkoholizmu wśród nastolatków. 
No dobra, narkotyki też.  
Coraz więcej starszych osób twierdzi, że wcale widać nie jest z nimi tak źle, widząc ile ich wnuczęta łykają tabletek przed wyjściem do kolegów.
I ten ich język...mój Bobrze.....

Usłyszy człowiek fragment rozmowy " zdarza mi się wpuszczać szmaty" i myśli -oho, bramkarz!
I się później okazuje, że faktycznie bramkarz.
Tyle, że na dyskotece.
A jak już w temacie jesteśmy- uważam, że większość dziewcząt zdecydowanie się nie szanuje. Zbyt młodo i zbyt szybko pokazują miejsca, które ich rodzice nazywają "KAPUSTĄ". Choć "szacunek" w dzisiejszych czasach również nabrał nowego znaczenia. Wstydzi się taka jedna z drugą wyjść z domu bez makijażu, żeby szacunku na dzielni nie stracić, a za to z pustą głową, to sobie chodzą jak gdyby nigdy nic. Gdyby Mikołaj zobaczył ich profile na fejsie, co druga dostałaby na gwiazdkę ciepłe ciuchy i słownik.
Nawet nie wiecie jakie błędy robią! 
Uważam, że naprawdę niepotrzebnie kropkuje się niecenzuralne słowa. Później człowiek czyta na murach to, co powinno pisane być przez "ch", napisane przez "h" i normalnie chuj człowieka trafia. 
I te ich tablety, laptopy, komputery, przed którymi spędzają całe dnie. Nic dziwnego, że poprosisz później o coś takiego małolata, a on reaguje burczeniem i otwieraniem okien. 

No i nie sposób przemilczeć pedofilii, zmory dzisiejszych czasów. Zresztą myślę, że wczorajszych też, jedynie media nie działały tak sprawnie, a i mentalność ludzi była inna. Choć słyszałam ,że nasze władze postanowiły nie czekać, a zaatakować szajki pedofilskie. Najlepszym dowodem na to jest krążące w internecie od jakiegoś czasu ogłoszenie: 
Urocza 14-letnia dziewczynka pozna miłego pana w wieku 45-55, celem wspólnej zabawy na wideo-czacie. Mój e-mail: operacjalolita@policja.gov.pl

I jakie szanse, w związku z tym wszystkim, ma jakiś tam Bear Grylls, żeby mnie zjadaniem jąder tarantuli wystraszyć?

Przecież ja, do cholery, jestem matką!

Na pocieszenie powiem Wam, że tak naprawdę nie jest z tą naszą młodzieżą aż tak źle. Na przykład tacy dresiarze, to tak naprawdę bardzo troskliwi młodzi ludzie. Co chwilę pytają: masz jakiś problem?
Ale w ogóle młodzi są empatyczni. Potrafią się dzielić. Myślicie, że ich kryzys nie dotknął?!
Ostatnio widziałam jak pięciu się jednym papierosem zaciągało.
I jeszcze się przy tym zanosili śmiechem. Kochane dzieciaki!
A jeśli nadal twierdzicie, że nie jest dobrze, to pamiętajcie, że może być gorzej. 
W końcu w czasach Kaina i Abla, aż pięćdziesiąt procent młodzieży było mordercami.



źródła obrazków: TUTU i TU

26 komentarzy:

  1. cudny tekst:)))
    a troskliwe Wróżki Zębuszki powaliły mnie na kolana:)))
    miłego tygodnia, Aniu:***

    OdpowiedzUsuń
  2. Imienniczko moja droga, z tego, co piszesz mniemam, ze chyba cos mnie ominelo w nielatwym procesie wychowawczym albo moze w moich okolicach malo bylo subkultur i mi sie dzieci nie zdazyly przed dorosloscia zalapac. Nie twierdze, ze byly calkiem normalne w okresie pokwitania, jak to baby, ale co najmniej na normalne wyrosly :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, w takim razie w Tobie jedyna nadzieja. Pozwól, że za jakiś rok, czy dwa będę Cię molestowała prośbami o rady jak przeżyć z nastolatkiem i nie zwariować, oraz jak nastolatek ma przeżyć ze mną i nie zwariować;)

      Usuń
    2. A nieee, wpadlabys pod niewlasciwy adres, bo ja swego czasu zwariowalam i dopiero pozniej mi przeszlo, zdolalam sie wyciszyc. Nie zapominaj, ze chlopcy sa prostsi w uzyciu i pewnie mniej wqur****y od dziewczyn. Z nimi jest jazda bez trzymanki i po bandzie.
      Rada, jakiej moge udzielic, to rozmawiac, rozmawiac, rozmawiac, chocby sie scyzoryk w kieszeni otwieral i jedyna mysla, jaka matke opanowuje, jest zabic gowniarza. Tak na smierc! ;)

      Usuń
    3. Oj tam, Aniu, wszyscy jesteśmy psychiczni. Nie wszyscy zdiagnozowani, także Twoje "zwariowanie" to pewnie też norma;)
      Osobiście Cię podziwiam, ja bym z trzema nastoletnimi babkami na pewno nie wytrzymała. A jeszcze, jakby były podobne do mnie....zawsze uważałam, że ja się po prostu nie nadaję na matkę dziewczynek. Ganiałabym je do czterdziestki (ich czterdziestki), zmywając makijaż, przedłużając kiecki i wszelkich absztyfikantów rażąc paralizatorem na dzień dobry...

      Usuń
    4. He he he! Akurat! Moim najszczesliwszym dniem w zyciu byl ten, w ktorym ostatnia z bestii opuscila dom swoj rodzinny, a ja wreszcie mialam swiety spokoj. A jak my sie teraz kochamy i rozumiemy na odleglosc, mowie Ci! :)))

      Usuń
    5. A tak, domyślam się, bo to chyba wszędzie wraz z wyprowadzką dzieci i ograniczeniem kontaktów następuje poprawa stosunków rodzinnych:))

      Usuń
  3. Emo to taki gówniarz, którego jak pytasz, co chce na obiad, to odpowiada "nie odbierajcie mi prawa do szczęścia!" i rozmazuje mocno pomalowane oko, bo inaczej nie potrafi udawać, że płacze.
    Chyba łatwiejszy w obsłudze niż tzw. "metal", ale i jeden i drugi będzie Ci kredkę do oczu podbierał :-)
    A może namów młodzież, żeby zostali "gothami". Ci mają czasami całkiem ciekawe ciuchy, chociaż to bardziej dziewczyn dotyczy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w takim razie skejci? Będę sobie mogła deskę pożyczać na starość, jak mi się balkonik rozwali..

      Usuń
  4. Pasiasta Pigmejka20 stycznia 2014 19:45

    Bear ma 3 synów, więc chyba wie, co to survival, o którym piszesz (ur. 2003, 2006 i 2009)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie. Najstarszy, z tego co piszesz, ma 11 lat więc istnieje dużo prawdopodobieństwo, że jeszcze wszystko przed nim;)

      Usuń
  5. Wyczytałam właśnie, że Bear ma trzech synów. I dlatego nadal uparcie będę się czepiać Biebera, bo spróbowałby taki Bear mieć córkę, albo trzy! Słuchać cały dzień jakiś łzawych bierowskich ballad i wybierać z córką stringi w sklepie, które Ona potem Bieberowi rzuci na scenę- to jest dopiero survival...

    A cały tekst obłędny- jak zawsze. Zacznę je chyba czytać z pamperem na tyłku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bear by nie miał z tym problemu, moja droga.
      On by Biebera zjadł. Na wizji. Z majonezem, który by wycisnął z Jonas Brothers.
      O nieeee! Cofam ten majonez, bo się jakoś źle skojarzyło, skąd konkretnie by wyciskał....

      Usuń
  6. Ciekawe co będzie mi się śniło po takiej lekturze..
    Kochana ale masz pióro!
    Szapoba..Ubawiłam się przednie :))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to co Ci się będzie śniło?! Randka z emo. Ty będziesz ubrana w dres i będziecie jechać razem na koncert grupy "Brzeszczotem Po Jajach";)

      Usuń
  7. W wypadku mojej Córci wszystko to co wyżej mnie ominęło. Świetnie i zazdraszczacie? Teraz mam zięcia, który stara się nie siadać, co by se krzywdy nie robić bowiem kij, kurwa mać, połknął. Z dobrego serca życzę: kupcie swoim grzecznym dziewczynkom choć po jednym dresiku albo dużo czarnych ołówków do oczu i jak się opiera to im przez sen chociaż tapetę emo zróbcie. Może pomoże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Zante, ale zobacz od czego to kij. Może np od bilarda i se można z chłopakiem pograć.
      Może nietypowo będzie te bile wbijał, ale jednak. Zawsze to jakiś rodzaj relaksu więc jest nadzieja, że się rozluźni. Tylko później nie narzekaj, że Ci się luźny Lori z zięcia zrobił ( http://www.youtube.com/watch?v=FkJgbndvPSg ) ;)

      Usuń
    3. Szkoda, że to niemożliwe, ale ja bym chciała zobaczyć jak Ty próbujesz se z tym chłopakiem pograć. Naprawdę dużo bym dała za ten obrazek ;-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

      Usuń
  8. No , ja nie wiem, o co chodzi ... przeżyłam syna dresa, co słuchał hip-hopu, ba... nawet go śpiewał, córkę metalówę i drugą gotic.
    A swoją drogą swego czasu dwa dresy bardzo sprawnie pomogły mnie i córce z zapchanego pociągu dwa rowery wytaszczyć- ależ byłyśmy zdziwione :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za pierwszy akapit- szacun.
      Co do drugiego, to mówiłam przecież, że dresy to empatyczne chłopaki.
      (a tak naprawdę to może oni chcieli wynieść te Wasze rowery i na nich odjechać, tylko za późno się zorientowali, że to damki i jakoś trzeba było honor ratować;)))

      Usuń
  9. Moje dzieci tylko od czasu do czasu zadziwiały pomysłowością. Ja sama w okresie szarej i nijakiej komuny, chodziłam w trzymetrowym jedwabnym szaliku łopoczącym na wietrze i walącym przechodniów po twarzach. Udawałam że nie widzę, ale każdy w promieniu ...1 km stawał z gębą otwartą, (zwłaszcza wychłostani).

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...