sobota, 18 stycznia 2014

bo dla mnie Papa Dance pisał kiedyś piosenki

Kilka dni temu, Lola na swoim blogu zapodała fajny temat i zadała pytanie, jakiej to muzyki się kiedyś słuchało, której się teraz człowiek wstydzi.
No i od tego czasu nie mogę się opanować normalnie.
Co chwilę leci u mnie Papa Dance.
Paweł Stasiak był jednym z mężczyzn, poza Michaelem Jacksonem, z którym we wczesnej młodości zamierzałam się hajtnąć.
Z Michaelem zresztą, to nie była prawdziwa miłość. Tata, przywiózł mi po prostu, po jednym z kontraktów, ciemnoskórego bobasa, no i wiadomo, że przecież z kimś musiałam mieć to dziecko. A że jedyną ciemnoskórą osobą jaką znałam, w wieku lat pięciu, był Michael Jackson (tak, bo on wtedy jeszcze był ciemnoskóry), to padło na niego. Ale jak wiecie związki, które trwają jedynie dla dobra wspólnej latorośli, zazwyczaj skazane są na porażkę. Toteż poprosiłam mamę tym razem o lalkę w zbliżonym do mojego kolorze skóry, żebym spokojnie mogła mieć ją z każdym, a przynajmniej miała szerszy wachlarz w wyborze ojca oraz o winyla tego przystojniaka, co śpiewa "naj story". Jakby to Maffashion powiedziała: to był mój must have sezonu. Naprawdę ważny dla mnie, gdyż swoim (już wtedy) przenikliwym, pięcioletnim mózgiem, po długiej i wnikliwej analizie tekstu, doszłam na przemian uradowana i nieco przerażona, że przecież on.... kurna, śpiewa o mnie!
No bo tak:
pierwsza zwrotka oscyluje wokół pytania "dlaczego tak zmieniłaś się?"- wiadomo, kobieta w wieku pięciu lat, zasadniczo różni się od kobiety w wieku lat np. trzech. Rośnie, zmienia zabawki, ciuchy, upodobania kulinarne, lepiej się bije. Zwłaszcza, gdy ma o sześć lat starszego brata. Może Paweł Stasiak o tym nie wiedział...
Druga zwrotka leci "pieniądze masz, bo on je ma"...i to jest z kolei o moim tacie, który w latach osiemdziesiątych, jak większość rodaków, którym się poszczęściło, jeździł na saksy do NRD (później do RFN też, Viki;) .
Jakby nie patrzeć, ta część też się zgadza.
No i refren.
Refren, moi mili....któż jeszcze mógłby mieć po nim wątpliwości?
naj..naj...najpiękniejszą byłaś tam  (w Malborku, tam się urodziłam)
naj..naj..najwspanialej całowałaś   (no ba! mój chłopak potwierdzał)
gorący piach, słońce w twarz, a wiatr do tańca grał  (czasem jeździliśmy na wakacje do Krynicy Morskiej)
I gdy już tak myślałam, że lepiej być nie może, mama kupiła kolejną płytę. Też zaśpiewaną dla mnie. Tym razem poznałam po tym fragmencie:
ona była inna
klejnot w szarym tle
wierna niby cień
niedostępna jak wymyślony brzeg
czy sen

Wspominam z rozrzewnieniem tamte muzyczne lata. Mój adapter i trzeszczące głośniki. A w nich Kim Wilde, Samantha FoxPaula AbdulSandra, cycata Sabrina, gwiazda chyba tylko jednej piosenki albo moja kochana Małgosia Ostrowska ze "Szklaną Pogodą"...
Moje fochy, gdy rodzice puszczali Wojciecha Gąsowskiego, czy Andrzeja Rybińskiego- takiego ówczesnego Piaska (tłumaczę na wypadek, jakby się tu przypałętał ktoś smarkaty).
Jesssuuu, jak się kiedyś wystraszyłam, gdy się kapnęłam ,co ja nucę....pamiętacie "nie liczę godzin i lat, to życie mija nie ja..."? Aż mi mikser z ręki wypadł. I to uczucie, gdy wydaje ci się, że pamiętasz to tylko ty i dąb Bartek.
Wracając do muzycznych wspomnień- największą gwiazdą, oczywiście w swoim mniemaniu, byłam ja sama. Ubrana w żółty, chiński dres, oczojebny daszek na głowie (już Wam chyba o nim kiedyś wspominałam, że z niewyjaśnionych przyczyn, był dla mnie wówczas synonimem dobrego gustu i światowego obeznania w najnowszych trendach modowych), wytapetowana paletą do makijażu (z Baltony!) mojej mamy i z wypchanymi cyckami, udająca wczesną Madonnę. Albo, gdy dawał czadu Alice Cooper- skacząca po łóżku i przy okazji z łóżka. Teraz to mnie nawet śmieszy, że mój brat tylko udawał zawsze, że mnie złapie...
W naszym zielonym fiacie 125p, słuchaliśmy zazwyczaj soundtrack z Top Gun`a, z jeszcze pięknym i nie sfiksowanym Tomem Cruisem. No cóż...wiara czyni czuba, jak to mawia Bil Maher.
Pamiętam aferę, że ciacha z Milli Vanillii, tylko ruszały ustami, podczas gdy śpiewał zupełnie ktoś inny. Może i bardziej utalentowany, ale za to z brzydszym tyłkiem. I buzią pewnie też.
Kochałam Roxette i Europe. I nie, nie za The Final Countdown, tylko za Carrie i za włosy wokalisty. Tę miłość akurat przypłaciłam w późniejszym czasie dwukrotną trwałą, z efektem mokrej włoszki...
Dzięki UB40 poznałam reggae i z kolei w tej miłości tkwię do dziś.
W lambadówce zasuwałam Lambadę i chciałam być taką fajną babką, jak Freddie w I Want To Break Free
Postanowiłam trenować boks, po obejrzeniu Rocky`ego i dzielnie ćwiczyłam przy Eye Of The Tiger. Notorycznie też trułam mamie dupę o zwierzątko. Najlepiej to od razu Falkora z Never Ending Story

I muszę to napisać.
Muszę, choć czuję się przy tym tak stara, jakbym posiadała zdjęcie Matki Boskiej z dedykacją.
Teraz takich hiciorów już nie ma.
To se ne vrati.
Teraz to ja czasami nie wiem, czy sąsiad muzyki słucha głośniej, czy coś remontuje.
Co niby będą śpiewały moje dzieci za 30 lat?
Feel`a?!
Mój Boże, toż to gwałt przez uszy!
Już nawet nie odpalam MTV. Tego się nie da słuchać, a wygląda to jak porno.O pardąsik, w przeciętnym pornosie leci jednak lepsza muzyka. Naprawdę nie dziwi, że w Media Markt rekord sprzedaży bije grupa CD-RW i ich album 700MB. A jak komuś się znudzi, zawsze można na niej nagrać coś porządnego, na przykład TO

A na koniec zostawię Was z .....


....niech później też za Wami lata całymi dniami, a co!
Będziecie mogli robić, tak jak ja



P.S. Czy ktoś oprócz mnie słuchał jeszcze wtedy Helloween ??

34 komentarze:

  1. Pierwsza:)
    O muzyce to Ty ze mnom nie gadaj, bo wiesz, ja już tańczyłam, gdy Ty do kołysanek zasypiałas ;PPP

    OdpowiedzUsuń
  2. co do tych obciachowych z dzisiejszej perspektywy utwór, to też mi się podobały, z małymi wyjątkami, na co teraz spuszczam kurtynę milczenia:)))
    A Twój tata to raczej jeździł do RFN, czyż nie?
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Matko, no jasne, że tak....pieluchowe zapalenie mózgu robi swoje widać:) Już edytuję;)

      Usuń
    2. Nie, czekaj, znowu edytowałam. Toż to były lata 80, ojciec najpierw jeździł do NRD, potem do RFN, tak to było:)

      Usuń
    3. mój jeździł do RFN ;)

      Usuń
    4. sugerujesz, że "Twój" to mój ojciec???:)))))))

      Usuń
    5. hmm kto wie, do mnie to Ty podobna nie jesteś, ale do mojej siostry, a co za tym idzie do mojego ojca całkiem bardzo ;PPP

      Usuń
    6. No popatrz, a zawsze coś czułam, że jestem adoptowana. A Ty może z rodziny królewskiej pochodzisz? Bo moja intuicja pcha mnie, aby szukać w tamtym kierunku;)))))

      Usuń
  3. dojrzałe gusta muzyczne przechodzą trudną i wyboistą drogę;) świetny temat:) pozdrawiam.

    http://www.alelarmo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gusta modowe przechodzą drogę znacznie trudniejszą, moim zdaniem. Ale raczej nie opiszę. Za cholerę się nie przyznam do etapu epatowania różem. Niech to będzie moja tajemnica;)
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  4. Ja tez i innego pokolenia i mdlalam w takt hiciorow Beatlesow, a Twoje preferencje byly przypisane bardziej moim dzieciom :))) Do dzisiaj zostalo mi upodobanie do muzyki lat 50 i 60, chyba nie ma nic piekniejszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, specjalnie dla Ciebie:
      http://www.youtube.com/watch?v=yWP6Qki8mWc
      (moja ulubiona Beatlesów)

      Usuń
    2. Pieknie dziekuje! Oni mieli na poczatku wyjatkowo intelektualne teksty "she loves you, ye ye ye". Prawie jak Papa Dance :)))

      Usuń
    3. ee tam, toć wiadomo, że to nie Osiecka, niemniej jednak ja Osieckiej przy sprzątaniu rzadko słucham;)

      Usuń
  5. Lambada moja ulubiona z dzieciństwa :) nie mogłam wysiedzieć jak to leciało, tak jak na tym obrazku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się czesałam, jak dziewczynka z teledysku, znaczy się, włosy tak zaczesywałam na bok. I mnie się wtedy wydawało, że jestem straasznie do niej podobna:)

      Usuń
    2. ja tam wciąż nie mogę wysiedzieć przy Lambadzie!

      PS. A Freddiego kocham i czczę do dziś ;) Tak jak Twój blog w ostatnich dniach, Aniu :)

      pozdrawiam,
      Kasia

      Usuń
    3. Rany, aż czcisz? Jakaś makatka na ścianie z adresem bloga? Moje zdjęcie nad łóżkiem?;)))) pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  6. Moja pierwsza młodość to Bitelsi, Szczepanik i wczesny Niemen (mam prawie 60-tkę). No, ale druga młodość - ta po odchowaniu dzieci - to zupełnie to samo, co u Ciebie! Z tym, że ja Papa Dance czy Milli Vanilli zupełnie się nie wstydzę. Do dziś największym sentymentem i wielką miłością darzę italo disco z lat 80-tych. A zauważyłam, że przy tej muzyce dzisiaj dobrze się bawią także ludzie w wieku moich dzieci,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To-znowu-ja, moja mama (58l) podzielała (i podziela) Twoją miłość i puszczała italo disco z taką częstotliwością, że już w dzieciństwie obrzydziła mi "Felicita" prawdopodobnie do końca życia:))

      Usuń
  7. Moi chłopacy piosenki lat 80-tych obcykali chyba lepiej niż ja:)
    Przypomniał mi się pewien 3-latek śpiewający" Po czterdziestce człowiek wie, co jest dobre o co złe":D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hesed, a może ten dzieciaczek po reinkarnacji?!;)

      Usuń
  8. Mam mieszane uczucia, bo nie wiem co lepsze: notka czy rozmowa z Viki w komentarzach;-)))
    A z muzyką to u mnie problem jest. Od zawsze nie zapamiętuję nazwisk i tytułów, nie tylko muzycznych, ale też filmowych. W efekcie jak chcę zachęcić np do obejrzenia jakiegoś filmu to brzmi mniej więcej: ale dziś będzie świetny film, nie pamiętam tytułu, ale w roli głównej gra ten...no ten co grał w... nie pamiętam tytułu, ale miał taką żonę...nie pamiętam jak się nazywała, ale ona jeździła takim....no nie pamiętam marki, ale samochód był czerwony. Z reguły najbliżsi mi przerywają "no dobra, dobra, ale warto oglądać, tak?" Podobnie jest z muzyką. Jak słyszę, to wiem, że znam, a nawet przed oczami przelatują mi wszystkie okoliczności, w jakich tę piosenkę słyszałam. Stąd wybieram się do "Jaka to melodia". Wytnę wszystkich w pień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Zante, to my byśmy se mogły razem o tej muzie i o tym filmie pogadać:)

      Usuń
    2. Zante, Sollet słyszałam, że krytyków w filmweb poszukują.....

      Usuń
    3. Noooo to zajebiście byśmy się nadawały.
      Ja bardzo bezrobotna jestem, może nawet zapłacą.

      Usuń
    4. Sollet, jak sobie tak siądziemy do tej wymiany myśli i sądów proponuję nagrywać ten dialog. Podobno milion wejść na YT to żadna sztuka. Oczywiście jak jest dobry temat. A film i muza są najlepszym.

      Usuń
  9. Eh, siedzę i ocieram łzy wzruszenia... Za tym co było, i nad tym co przyszło... Bo dlaczego, do jasnej cholery, nie poświęciłaś nawet zdania Justinowi Bieberowi?! Prawdopodobnie za 3-4lata, będę go nie tylko musiała słuchać, ale i oglądać w pokoju Elizy, i potem (Boże, uchowaj!) Lilki...
    Większość hiciorów, które wspominasz znam, od siebie dodam tylko film "Miłość w rytmie rap" i ścieżkę dźwiękową z niego... Z tysiąc razy obejrzałam go z moją koleżanką z bloku, z czego jakąś połowę podczas nieobecności w szkole, na okoliczność oglądania tegoż filmu...

    Italo disco?! To co, czy tylko mój ojciec słuchał w niedzielę Disco Relax, chyba na Polsacie?! Nie wierzę? Ktoś powinien mi odszkodowanie wypłacić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurde, masz rację, Vanilla Ice, ależ to było ciacho! I ta końcowa scena, jak odjeżdżają razem na motorze, a zamiast niej ,powinnam być ja...przynajmniej tak wtedy myślałam;)
      Nie poświęciłam zdanie Justinowi, gdyż problem nas tak naprawdę nie dotyczy. Moje starsze dziecko ma bardzo wysublimowany gust muzyczny! Jakieś Biebery to przecież żenada. I don Juan to wiedział od początku! Nawet tydzień temu, zanim odkrył Gosię Andrzejewicz;)
      A z disco relax to jest tak, że leciało..hmmm...myślę, że w co drugim polskim domu, tylko się teraz nikt nie przyzna. Trzeba by kilku głębszych, aby śpiewać na cały głos wszystkie szlagiery Boys`ów z (oczywiście) "jesteś szalona" na czele i nie udawać, że się nie zna tekstu;)))

      Usuń
  10. tam sie chwalic nei chce, ale ja to sie z Pawłem Stasiakiem na scenie całowałam w Teatrze Letnim w Szczecinie..:P Przez miesiąc do siebie dojsc nie mogłam....pewnie jego wersja byłaby inna, że jakas tam pryszczata nastolatka wpadła z frezjami na scene i dal jej przelotnego buziaka w policzek, ja tam twierdzę, ze byl to namietny pocałunek do utraty tchu, o ktory do dzisiaj wspomina siedząc z kumplami przy wódce..:-D OJ TO BYŁY CZASY:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ożeszty!!!!
      To jakieś paskudne pomówienia!!!
      To kłamstwa same!!!
      Pawcio by mi tego nie zrobił!:)

      Usuń
  11. "Po 40 człowiek wie co najlepsze", po 60 wie jeszcze lepiej, to dlaczego kurcze, po 80 coś troszku gorzej? Znam takie przypadki! Mieszczę się w przedziale "jeszcze lepiej" i italiano disco, razem z italiano partnerem najbardziej by mi pasowało! A nikt absolutnie nie zachwycił się rytmicznym tańcem Papa Dance!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zachwyciłam! Jak w latach osiemdziesiątych podłapałam, to do dziś tylko tak tańczę!!!;)

      Usuń
  12. kochana, z przyjemnoscia nadrabiam zaleglosci, i naprawde nie wiem jak mi ta notka umknela?? Mnie bardzo jaral Pawel Stasiak (naj, naj naj, najpienkniejszom bylas nam, to ewidentnie bylo o mnie. :P a o tobie to chyba "pienknom zone chcial ksiaze miec" :P) i Krzysiek Antkowiak i Glenn Medeiros. :PPP

    I dzienkujem za linka, teraz juz wiem skond te ludy z Afryki i Australii u mnie w statystykach. Oni chyba od ciebie przyszli. :PP

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...