środa, 18 grudnia 2013

bajka o spuchniętej smoczycy

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, w pięknym królestwie, które do niedawna wiodło spokojne życie, wśród mieszczan i przerażonego tłumu, pojawiła się smoczyca. Bestia nie była okazałego wzrostu. Wzdłuż. Jeśli idzie o wymiar zwany "wszerz", a i owszem. Aby objechać ją na około potrzebowano najbardziej rączych rumaków, trzech dni i trzech nocy. A śmiałkowi, który się tego podjął, ukazywał się zupełnie zaniedbany smoczy tył, bo smoczyca do tyłu wzrokiem nie sięgała, a żadne lustro nie było w stanie jej objąć.
Siała postrach smoczyca w królestwie niemały. Brzuch jej okazały, wiecznie o jedzenie wołał, a żaden kucharz, nawet najznamienitszy, najszybszy w ruchach, nie był w stanie jej wyżywić. Podstawiali zatem, pod nos smoczycy, co się dało, bo szczęście w nieszczęściu wybredna w kwestii wyżywienia nie była. I tak siedząc w smoczej jamie ze zgrzewkami batoników bounty i zagryzając je schabowym, patrzyła z pogardą na wszystkie inne, szczuplejsze smoczyce, jak to baby mają w zwyczaju.
Z nie mniejszą pogardą patrzyła na swe odzienie, bo również jak to baba, goła chodzić nie zamierzała, choć to, w co się jedynie mieściła trudno było odzieniem nazwać. Prędzej płachtą jakąś, czy plandeką po prostu. Największą pogardą darzyła jednak swoje desu. Barchany najstarszej smoczycy bowiem wyglądały przy nim jak bielizna z sex shopu, a do stringów było mu tak daleko, jak Adamowi Darskiemu do zostania katolickim papieżem.
W gorszych momentach smoczyca obiecywała sobie, że gdy puchnąć przestanie wyjdzie na ulice i niczym famistka stanik, spali te olbrzymie gacie na środku miasta, choć zdawała sobie sprawę, że od takiego wielkiego pożaru i miasto, i wsie sąsiednie mogłyby do cna spłonąć i to w przeciągu godziny.
Opuchnięta smoczyca straszyła coraz bardziej, zarówno wyglądem, jak i nieprzewidywalnością nastrojów. Raz mieszczan budził nad ranem jej wariacki śmiech, innego razu zastawali ją płaczącą z powodów bliżej nieznanych. Także smoczycy. A najgorsze było w tym wszystkim, że nikt spokoju zaznać nie mógł ni w dzień, ni w nocy, bo smoczyca, niczym dobry monopolowy, działała całodobowo. W nocy głównie szwędała się po jamie, bo męczyła ją zgaga, a i pęcherz co chwilę cisnął, choć wcale dużo nie piła. Ot, jeziorko niewielkie dziennie.
I gdy już myślała , że gorzej być nie może, zobaczyła na swojej skórze to....
ROZSTĘPY!!!
Od puchnięcia.
A że nie była nigdy zwolenniczką dorabiania naciąganych ideologii, o jakichś tam tygrysich paskach, na wojowniczej skórze, poszła się zwyczajnie pochlastać do smoczej łazienki, skąd nie wychodziła przez tydzień cały, pieczołowicie wcierając w smoczą, styraną skórę różne cud specyfiki, włącznie z sikami wiewiórki i sproszkowanymi wąsami lwa albinosa. Choć tyle one działały, że smoczyca z równym powodzeniem mogła własne wąsy sproszkować, bo mimo ,że baba z niej była, miała zarost od niedawna całkiem okazały, który głupi mieszczanin skomplementował na dodatek. Nie wiedząc zapewne, że choćby nie wiadomo jak majestatyczne były, nigdy nie komplementuje się wąsów damy.
Zrezygnowana smoczyca powróciła na swe łoże zdecydowawszy uprzednio,  że na nim to czekać będzie, albo na zaprzestanie puchnięcia, albo na śmierć, bo ta druga wydawała jej się wizją zdecydowanie bardziej realną. Oglądała więc "Klan", od czasu do czasu zerkając w dół, na swoje smocze stopy, gdzie każdy smoczy paluch wyglądał jak balon.
Po pewnym czasie problem zniknął, nie dlatego, że smocze stopy przestały puchnąć, ale dlatego, że brzuch spuchł tak bardzo, że stóp tych po prostu nie było już widać. Nawet w pozycji leżącej. Niegdyś aktywnie straszącej smoczycy, ze sportów ekstremalnych pozostały jedynie bierki. I dalsze oglądanie "Klanu", bo do tego też trzeba mieć stalowe nerwy.
Aż tu razu pewnego, w piękny słoneczny letni dzień, pewien zacny medyk, doktor Dariusz D. postanowił pomóc smoczycy. Zabrał ją do szpitala, kazał zdjąć odzienie, a gdy się położyła na operacyjnym stole i widzieć co się działo wokół już nie mogła, razem z licznymi asystentami i innymi medykami podniósł w górę notę "1", bo smoczyca naprawdę wyglądała kiepsko, po czym przystąpił do operacji...i z brzucha smoczycy wyłonił się sprawca zamieszania- Stifler.

Taaaaaadaaaaaaa


Fajna bajka o ciąży?

Poniżej załączam swoje osobiste zdjęcie z 5/6 miesiąca ciąży ze Stiflerem (bo wszędzie i zawsze uśmiechnięte baby dają do artykułów. Nawet o hemoroidach) i liczę gdzieś na publikację, a później to już liczę na to co zwykle: sława, pieniądze, wywiady, przystojny latynoski kamerdyner i takie tam....

Choć konkurencję mam sporą. Najlepsze bajki o ciąży piszą w końcu poczytne gazety dla mam... one taki tani kit wciskają i takie pieniądze na tym trzepią, że dlaczego mi miałoby się nie udać?





9 komentarzy:

  1. Sliczna smoczyca !!! i jakie piekne oczy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładna smoczyca :), ale smoczyca na własne życzenie :) :) :). No i żeby każda smoczyca, nawet spuchnięta, była taka malutka :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Te bajki to jednak zawsze są przesadzone na maxa - na zdjęciu piękna babeczka bez opuchlizn jakichkolwiek :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Za to zdjecie to musisz przeprosic... serio.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja znam ten ból, bo w obu ciążach do 6-go miesiąca trzymałam się super :) Nikt, by mnie nawet nie posądził o ciążę :) Najlepsza jazda zaczyna się u mnie po 6-tym miesiącu... A hemoroidy... Mam uczulenie na to słowo :)
    Zdjęcie świetne, pięknie wyglądasz z brzuszkiem... Może niedługo kolejny odcinek o smokach, rozstępach itd :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam napisać-ja w ciąży z Elizą dla zabicia czasu oglądałam (to chyba za dużo powiedziane, po prostu lampiłam się w tv) Modę na Sukces... Wiem, wiem- Klan przy tym, to już serial wysokich lotów. Do tego stopnia skrzywiłam Małą, że po porodzie, kiedy gdzieś usłyszała muzykę z Mody, odwracała głowę i szukała... Z Lilą tego błędu już nie popełniłam :)

      Usuń
  6. Z taką Smoczycą?! ... Ach, jakże grzechu warta ona...

    OdpowiedzUsuń
  7. Grudzień to oczywiście Święta i Nowy Rok. Czas zastanowienia i refleksji nad tym co było i będzie a dla mnie również okres przygotowań do wyjazdu świąteczno-noworocznego.
    

Dlatego już teraz składam życzenia Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!

    Ataner

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ataner i wzajemnie- Wesołych Świąt, wszystkiego dobrego;)

      Usuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...