czwartek, 5 grudnia 2013

stary dobry NFZ


Przedwczoraj Maćka pobolewała pachwina. Nie jakoś strasznie. Coś tam wspomniał, ale ruszał i zachowywał się normalnie. Wczoraj rano "ból jak by się nasilił", ale spoko, nadal bez tragedii. Maciek poszedł na podwórko wymienić klocki hamulcowe.
Stoję sobie przy oknie i pokazuję Stiflerowi przestrzeń za nim.
"Zobacz, to jest auto brum bruuum, tam idzie piesek hau hau, tu jest ptaszek ćwir ćwir, a tutaj jest tatuś, który ciągnie nogę za nogawkę spodni, bo przemieszczając się nie może dostawic jej normalnie, żeby zrobić krok."
ŻE CO, KURWA?!!!!!!
Dzwonię do męża i widzę, że jest już w takim stanie, że nie może obejść samochodu, aby wyjąć dzwoniący telefon. Dobrze, że najstarszy syn miał wczoraj szkołę na 11:50.  Wręczyłam mu młodego i jak stałam, tak zleciałam na dół w kapciach, po dwa stopnie popierdalając. Zastałam Maćka przycupniętego na masce samochodu. Dotargałam go do domu. Ostatni raz widziałam go w takim stanie, jak niemal zszedł na skręt jelit, w wyniku powikłań po mikro-przetoce. Zadzwoniłam po swojego ojca, który w naszym mieście pracuje, z pytaniem, czy mógłby go zawieźć do szpitala. A szpital mamy dosłownie ze 150m dalej, ale 150m w takim stanie to jest hardcore. Przecież nie zaniosę 190cm chłopa na plecach, z niemowlakiem na ręce.
Ojciec przyjechał i pojechali. Wrócili po 15 minutach. Pani z rejestracji już ponoć nawet dokumenty zaczęła wypisywać, ale wszedł na to jakiś empatyczny "pan doktór" i rzecze podniesionym głosem od razu, żeby było jasne, kto tu rządzi: "co ty robisz? a skierowanie jest? nie ma? to ja go nie przyjmę! to nie jest przypadek zagrażający życiu". Nawet go nie dotknął oczywiście, ledwo co spojrzeniem raczył obdarzyć, gdy Maćka, zwiniętego w precel, podtrzymywał mój ojciec. Luuuuz, kurwa, w Polsce lekarze o paranormalnych zdolnościach diagnostycznych to standard, widocznie ten też umiał czytać wyniki z ułożenia brwi pacjenta. A że mnie tam nie było- nie miał się kto kłócić, więc panowie wrócili posłusznie do domu, gdzie Maciek padł na łóżko i tam zwijał się do 18, bo na opcję all inclusive, czyli karetkę, się nie dał namówić twierdząc, że to tylko w razie "światła w tunelu". Jak wybiła 18, to pędzikiem wraz z ojcem pojechał na pogotowie, po to pieprzone skierowanie. Wrócili z nim do szpitala. Pani z dyżurki przywitała ich słowami: " o,  wrócił pan. Wiedziałam ,że pan wróci. Ja to bym pana już wtedy przyjęła, ale sam pan słyszał, że ten kretyn się nie zgodził"
Nic to.
Kroplówki z ketonalem, tramalem, badania: palpacyjne, rtg, morfologia- wowwwww, wprost diagnostyczne szaleństwo. Zakończone po 8 godzinach diagnozą pt. "może to, może tamto. Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem". M. wypuszczony do domu z silnymi lekami przeciwbólowymi, aktualnie śpi, obszar bólu nieznacznie się powiększył. Ponoć do poniedziałku powinien mu przejść ten ostry stan zapalny/ zwykłe bóle mięśniowe/ chooj wie co. Oby
Kocham NFZ.
Kocham moją ojczyznę, która codziennie uczy mnie pokory, rodzi frustrację.
Jest dla mnie jak matka.
Matka Madzi.


źródło obrazka: tu

7 komentarzy:

  1. Parę dni temu trafił na Twojego bloga przez stronę blogimam.pl i... pochłonęłam go jednym tchem!! a ten tekst, a zwłaszcza zakończenie, no po prost majstersztyk :)) wczoraj, będąc już w 8 miesiącu ciąży, miałam miażdżące spotkanie z NFZ i mogę się spokojnie podpisać obiema rękoma pod tym postem!! Życzę Twojemu mężowi dużo zdrowia i już dodaje Twojego bloga do mojej listy czytanych, co by nie przegapić kolejnych perełek spod Twojej klawiatury!! ;))

    Pozdrawiam cieplutko!

    http://misiaikot.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Akcje typu,opieka dla ciężarnych jest darmowa bez ubezpieczenia w Polsce,ale jak pani nie przyniesie dokumentu z ubezpieczalni to Pani nie przyjmiemy nie są mi obce.Za szwedem jak się źle poczuje za granicami wyślą helikopter a za nami? Mi jako polce,nic się w Polsce nie należy.Nawet opieka lekarza bez 'niebieskiej karty'. Takich absurdów jest więcej..Polecam srebro koloidalne.Jest bez recepty. Działa jak naturalny antybiotyk.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też miałam przejścia z NFZ, gdy raptem 4-tygodniową Płaczolinę ze szmerami na sercu usiłowałam zapisać do kardiologa.
    Odżałujcie kasę i idźcie prywatnie, "szkoda chłopa".

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochane, temat NFZ-tu to nie jest temat na krótki post, czy też niedługie komentarze. Proponuję zebrać się do kupy, albo przy kawie i w każdym razie nakręcić o tym film. Komedię. Nie, w zasadzie horror. Koniecznie z elementami sci-fi, bo to się często wierzyć nie chce w rzeczy nie z tej ziemi, jakie oni nam fundują....choć tak naprawdę jedyny film o NFZ to byłby jednak dramat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale koniecznie w odcinkach bo takiego długiego filmu żadna stacja nie wyemituje...
      Przyjmują mnie z Elizą do Szpitala Klinicznego, gdzie całe rzesze przyszłych lekarzy medycyny, uczą się podobno od najlepszych. Mała w wieku 4miesięcy ma 4krotnie podwyższone wszystkie enzymy wątrobowe. Pani doktor nie tylko wypisuje nas z tekstem, że w tym wieku tak może jeszcze być, ale bierze mojego męża na dywanik, żeby wybił mi z głowy ciąganie dziecka po szpitalach, bo dopiero się chorób dorobimy. Tydzień później moje odwodnione już dziecko zostaje przyjęte do innego szpitala gdzie od razu stwierdzają zapalenie wątroby. W szpitalu leżymy miesiąc...

      Usuń
    2. Marta W, Szary z zapaleniem opon mózgowych i porażeniem nerwu twarzowego jest w trybie pilnym odesłany z soru z Iławy do AM w Gdańsku. Gnamy na złamanie karku, bo lekarz powiedziała zgodnie z prawdą, że jego stan jest ciężki. Docieramy do AM, gdzie przyjmuje nas neurolog. Na naszych oczach przeciąga się, zieeeewa i mówi "mogliście rano przyjechać":)

      Usuń
    3. No i powiedz jak nie zabić gołymi rękami?
      Tamta lekarka, która wypisała Elizę uważając, że jest ok, miała o tyle szczęście, że po tym miesiącu w szpitalu, nie wiedziałam jak się nazywam i chciałam przede wszystkim zapomnieć. Z perspektywy czasu żałuję jednak, bo moje dziecko miało szczęście i skończyło się dobrze. A co jeśli pani "doktor" nadal tak diagnozuje, że wszystko mieści się w granicach normy?!

      Usuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...