piątek, 13 grudnia 2013

starość to radość

Ja tam się starości nie boję.
Grunt, to dobrze zaplanować wszystko, a ja mam wszystko dobrze zaplanowane już od dawna. Zresztą czego tu się bać. Na starość człowiek jest dokładnie taki sam, jak w chwili narodzin: łysy, bez zębów i w pieluchach. Ja będę miała takie z króliczkiem Playboya. To też już zaplanowałam, teraz pozostaje mi zacząć dziergać, bo na kupne nie liczę...no chyba, że kogoś zainspirowałam właśnie.
Obkleję sobie balkonik fluorestencyjną różową taśmą, przywdzieję szpile i dalej, na młode ciacha, polować się udam, uzbrojona w paralizator i eter dietylowy, jakby rzeczone ciacha dobrowolnie nie chciały dać się wyrwać. Choć niby dlaczego nie? Zadbana będę na maksa. Wcześniej zbotoksuję się przecież, aż osiągnę efekt, że gdy będę się uśmiechać, to unosić mi się będą palce u stóp. I usta sobie zrobię według najnowszych standardów. Na glonojada. Na kaczy dzióbek. No takie, jak by to Bałtroczyk powiedział, jak bym wsadziła głowę do ula, a ktoś inny by w niego kopnął. No i cycki podciągnę- to podstawa. Żeby się młode ciacha nie musiały zastanawiać, czy mam obrzęk kolan, czy chodzę bez biustonosza. I dla bezpieczeństwa, żeby na tych szpilach się o nie nie potknąć i nie wyrżnąć. Choć żal mi będzie pewnie, jak se cycki podciągnę, to znowu będę musiała zacząć kupować taki klasyczny szalik zimą, a nie...Te młode ciacha, to zupełnie bez wyobraźni. Oni jeszcze nie wiedzą, że ich to czeka syndrom świętego Mikołaja. Najpierw, jako mali chłopcy w niego wierzą, jako młodzieńcy go negują, jako dorośli faceci zostają nim, w różnych okolicznościach, a później....później się do niego po prostu upodabniają. Oni nie wiedzą jeszcze, że przyjdzie taki czas, gdzie nie będzie można ufać pierdnięciom.
No i ta ich andropauza! To ja już wolę swoje przyszłe klimakterium. Co najwyżej trochę sobie popłaczę śmiejąc się, przewietrzę mieszkanie raz a dobrze, najlepiej w styczniu przez całą noc przy -15, żeby mi duszności przeszły, walnę sobie ze dwie próby samobójcze, zaliczę długofalową deprechę, ale kurwa, na pewno nie wydam oszczędności życia na harleya! I to tylko po to, żeby młodym siksom zaimponować, co by mnie nie spławiały tekstem "dziękuję, dziadka już mam".
Ja swoją godność mam.
Już to chyba mówiłam.
Mam też dobre geny na podryw, po babci.

Pewnego dnia, babcia DiCaprio zawołała mnie do swojego pokoju i szybko drzwi za mną zamykając zaczęła biadolić:
-Wnuczka, jaki ja mam problem, jaki ja mam problem, ja już nie wiem co mam robić...
Z lekką paniką w głosie i widmem chorób wszelakich przed oczyma, poprosiłam babcię by wywlekła jak najszybciej ,co jej na wątrobie leży, bo mnie przed oczami na przemian ostatnie stadium osteoporozy na zmianę z Alzheimerem lata, a już dłużej nie chcę się domyślać. A babcia na to:
-Ty pamiętasz, że ja mam chłopaka, Zigiego, nie?- spytała retorycznie starsza dama po siedemdziesiątce- no i wiesz, nam się dobrze układa, ale ostatnio jak byłam na cmentarzu u dziadka, podszedł do mnie taki przystojny, starszy pan i mówi, że mnie od dłuższego czasu obserwuje i w oko mu wpadłam. Chciałby się na kawę umówić, ale od śmierci jego żony to jeszcze nawet trzy miesiące nie minęły, więc nie wypada. Za dwa tygodnie miną. I ja nie wiem co mam robić. Iść na tą kawę, czy nie?
W sumie to nawet nie wiem, czy babcia poszła. Zresztą nie moja sprawa , ja jej instrukcji o współczesnym świecie na wszelki wypadek udzieliłam i babcia wie, co to na przykład pigułka gwałtu. Obiecała nie stosować...

Oprócz wyrywania młodych ciach znajdę sobie również jakieś alternatywne hobby, ale inne niż dokarmianie gołębi i zabawę w osiedlowy monitoring. Guano gołębi ma mnóstwo chorobotwórczych bakterii, a i nie będzie mi się chciało udawać, że chodzę spać o 19:00, żeby podglądać przez firankę sąsiadów, jak wracają grubo po północy.
Zresztą nie mam firanek.
Mam rolety.
Przez rolety nie da się podglądać. Podciągnę taką dyskretnie ze 20 cm i co mi to da? Pępkiem będę patrzeć? Przecież nie da się obserwować świata w pozycji takiej, w jakiej w więzieniach ponoć nie sięga się pod prysznicem po upuszczone mydło.
Ja się hobbystycznie zajmę fitoterapią. Ziołolecznictwem, znaczy się. W końcu wydział antynarkotykowy nie nęka staruszek. Zwłaszcza takich miłych i wiecznie uśmiechniętych....
I będę szczęśliwa. I wyśpiewam to całemu światu. Bo ja lubię śpiewać, a gdy będę stara to w śpiewaniu nic mi już nie przeszkodzi. Nawet mycie zębów.
I w końcu będę miała czas, i w domu czysto, a nie tylko czystą, jak teraz.
I figurę jak Kate Moss będę miała. Na normalne żarcie pewnie mi z emerytury nie starczy, więc się praną odżywiać zacznę. Syn będzie dumny ze mnie. Taka prana to na pewno bez chemii i niedroga. Samo zdrowie!
Ze względu na niską emeryturę również chorować nie zamierzam. Zresztą zahartowana będę. Przepisy jeszcze z pięć razy pozmieniają, reformy zreformują, głosowania przegłosują i do osiemdziesiątki co najmniej nie będę miała czasu na głupoty, bo w pracy będę. Najlepiej u prywaciarza i na umowie śmieciowej. Mnie to nie przeszkadza. Ludziom się w dupach poprzewracało, chcieliby mieć wykazane prawdziwe zarobki, faktyczną ilość przepracowanych godzin. I ja się pytam co jeszcze? Może ten biedny pracodawca miałby odprowadzać za nich ZUS?!
Bezczelni...ja na szczęście nie mam roszczeniowej postawy. Byleby na opłaty starczyło, bo ja z wyżu demograficznego i się obawiam, że przytułki będą przepełnione.
Na Ojca Dyrektora nic wpłacać nie będę, z radia to będę słuchała pewnie dalej eski rock. Choć może się nawrócę nawet i otworzę na Kościół. I przypuszczam nawet, że na niejeden. Nie wiadomo, który słuszny, wyznając wszystkie zdecydowanie zwielokrotnię na zbawienie szanse.  
Sami widzicie, że naprawdę nie taki diabeł straszny, jak go malują. Jak się wszystko zawczasu dogra. Choć do starości jeszcze wiele mi zostało. A i granica starości w moim mniemaniu się stale przesuwa. Zauważyliście, że jak człowiek był nastolatkiem, to stary= czterdziestoletni, jedną nogą w grobie= czterdziestopięcioletni, a na takiego pięćdziesięciolatka to się patrzyło, jak by wisiał Mojżeszowi 5 zeta. Zombie normalnie.
A teraz?
Teraz uważam, że  starym jest się wtedy, gdy przy przekroczeniu progu muzeum włącza się alarm....



źródło obrazka: tu



15 komentarzy:

  1. Cholera, faktycznie nie pomyślałam, z tych zaludnionych przytułkach..
    wiecznie trąbia o wyżu w przedszkolach miejsc brakuje...
    Ale nic...będzie wesoło...Ja to bym chciała to takiego domu.."wesołej" starości..przecież nie będę się z dziećmi użerać...wykorzystywać mnie będą, a tak...hulaj dusza... (jakoś tak optymistycznie liczę na długie przepustki)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, prawda jest taka, jak to napisała koleżanka poniżej, że odżyjemy dopiero wtedy ,jak własne dzieci do domu starców oddamy;)
      I na pewno, z całą pewnościom nie damy się nikomu wykorzystać!!! No chyba, że jakimś młodym ciachom, czy coś...;)))

      Usuń
  2. Ja myślę, że moją starość czas będzie zacząć wtedy, gdy umieszczę wreszcie najmłodsze dziecko w domu starców... A poważniej to ja chciałabym umrzeć przed tym radosnym okresem życia staruszka choćby na uczulenie na ten botox, w wieku średnim, tuż po ukończeniu 85 roku życia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wieku 85 lat chciałabyś umrzeć? I co Ty sobie pożyjesz, te jedyne pięć lat na emeryturze? I to jeszcze z powodu wstrząsu anafilaktycznego? A nie lepiej byłoby dociągnąć do setki i umrzeć w trakcie orgazmu? Przemyśl może to jeszcze...

      Usuń
    2. Uwarunkowań genetycznych nie przeskoczę nawet przemyśleniami ale o tym orgazmie pomarzę... ;)

      Usuń
  3. Eskę rock zamknęli, nie chcę cię martwić, ale jak chcesz słuchać, to już tylko w Wawie http://wyborcza.pl/1,75248,15047609,Eska_Rock_od_poniedzialku_tylko_w_Warszawie__Koniec.html
    Brytusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Brytusia, teraz to mi tylko faktycznie Radio Maryja zostaje....

      Usuń
  4. Jak mialam 18 lat to sie czulam na 70, teraz mam 47 a sie czuje jak 18, wszystko na odwrot, wiec szansa jest, ze starosci nie bede miala :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liz,mam doładnie to samo:)Ale coś zgrzytac mi zaczyna,i wychodzi mi(przez Matkę!) że to JUŻ klimkterium.No i muszę nie zopomnąc o tych ziołach.Rada bezcennna.Jeszcze coś na sklerowzę daj dziewczyno:D

      Usuń
    2. Liz, stara prawda- tyle mamy, na ile się czujemy;)
      Hesed, na sklerozę też ziółka! Zioła są dobre na wszystko;)

      Usuń
  5. Kochana, tak to przedstawiasz, że aż ma się ochotę czas przyspieszyć :)
    Ja tam wierzę, że Jarosław Kaczyński będzie nieśmiertelny i w końcu dostanę wyrównanie za pobyt z dziećmi w domu, także starość zamierzam spędzić gdzieś na Bahamach, wygrzewając stare kości i pomarszczone ciało... Takiego wała jak będę pilnować wnuków i siedzieć w kolejkach dwuletnich do kardiologa... O nie, nie, nie-nie ze mną te numery!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, to na tych Bahamach może się razem na jakiś melanż udamy? Mnie tam dzieci wyślą, zaraz po tym jak jeden zostanie prezydentem, drugi-premierem, a trzeci- ministrem finansów;))))

      Usuń
    2. O Kochana! To te Twoje Chłopaki wysoko mierzą, ale wiesz co-nie wiem jak reszta, ale czy Szary da tak radę kłamać, skoro On ma taką traumę po prawdzie o Mikołaju? Bo to ciężki kawałek chleba tak non stop łgać.
      No ja też liczę w razie czego na małe finansowe wsparcie Elizy. Ona co prawda politycznie jest zupełnie nieukształtowana, ale musi mieć jakiś dobry plan, skoro wydaje Jej się, że jak dorośnie to kupi sobie araba ze stajni w Janowie Podlaskim...

      Usuń
    3. Marta,a co Ty myślisz, że moi politycznie ukształtowani? Wcale, a wcale. Poglądy nie ważne, partia nie ważna, grunt żeby wygrali, mogą startować nawet z PiSu....no nie, poniosło mnie trochę. No, ale z PO to już tak. A czekaj, przesadziłam...no trudno, będą z Palikotem szoł robić. Cel uświęca środki. Matka się za swoje na Bahamy nie wyśle...

      Usuń
    4. Aj tam gadasz... Ja daje Ci rok, i będziesz na swoim nietypowym blogu zarabiała tyle co Kasia Tusk. I będą Cię mogli wszyscy cmoknąć w tyłek, po każdym wybrańcu z jednej partii :)

      Usuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...