poniedziałek, 9 grudnia 2013

Siara w Biedronce

Często, gdy odbieram Szarą Eminencję ze szkoły, idziemy po drodze po zakupy. Równie często zachodzimy właśnie do sklepu z owadem. Zachodziliśmy, bo już nie będziemy raczej....
Szary nie jest typowym niemal- ośmiolatkiem. Mówi w zasadzie tylko, jak ma coś do powiedzenia, ma cięte poczucie humoru i nietypowy gust, który objawia się również w wyborze programów telewizyjnych. O, szczęśliwe jesteście matki dzieci oglądających bajki. Wy macie spokój, a ja się zastanawiam, czy on naprawdę nie może oglądać mózgojebnych kreskówek na Cartoon-ie, jak normalne dziecko?  Czy u nas wiecznie musi chodzić TVN24, Discovery, religia tv i....TVN Style?!
Do tego wszystkiego dochodzi fakt, że Szary ma dwie pasje. Samochody i....pieniądze. Boziu jedyna, jak on kocha szmal. Sknerus Mckwacz to przy nim pikuś. Jak ja się cieszę, że Szary to chłop,bo gdyby był dziewczyną, to na 100% blacharą.
W związku z zamiłowaniem do pieniędzy, ma również hobby z nimi związane, które głównie polega na kolekcjonowaniu okazów, najlepiej z obrazkiem króla. Widać ma dziecko zacięcie historyczne. Poza zbieraniem lubi je przeliczać, tarzać się w nich (dokładnie jak Sknerus właśnie) oraz opowiadać nam oraz wszystkim, którzy podejmą temat o swoich oszczędnościach oraz planach z nimi związanych. A oszczędności to on dopiero ma. Przez kilka lat nie wydał ani grosza z kieszonkowego! Bo czego jak czego, ale wydawania własnych pieniążków to Eminencja nie lubi najbardziej. I taką traumę, jak u mnie spowodowały Teletubisie, u niego kiedyś spowodował paragon. Za wafelka. Na kwotę 0,99zł. Do dziś sobie wyrzuca, że gdyby nie jeden chwilowy kryzys, to byłby w tej chwili o te 99gr bogatszy.
Zakupy z Szarym to jest koszmar. Wolałabym obejrzeć maraton filmów z braćmi Mroczek, niż powiedzmy wybrać się z Szarym na pół h do sklepu. Ale cóż...czasami muszę.
Nie żeby coś wymuszał. Akurat szczęśliwie ten problem moich dzieci nie dotyczy. Wystarczyło dobrze im wszystko wytłumaczyć, przy okazji, gdy przy kasie okazało się ,że mam w koszyku duży majonez (?!), całkiem niepotrzebny, który nie ja wkładałam. Powiedziałam im, że tak nie można, że mamy listę rzeczy potrzebnych i że wkładanie bez mojej wiedzy czegokolwiek może się skończyć tym, że zabraknie nam pieniążków. I tyle. Poskutkowało natychmiast. Już przy następnej wizycie w markecie, mój syn przez całą alejkę krzyczał:
-Mamusiu, czy mogę wziąć sobie jogurcik. Bo go nie ma na liście. Ale jestem taki głooooodny. Tak bardzo głodny jestem. Tak baaaardzo chce mi się jogurcika. Wezmę ten najmniejszy, mamusiuuuuuu. Dobrze? Ten za 59 groszy. Czy my mamy tyle pieniążków? Czy nas stać, mamusiu? Bo nie chcę żebyś przy kasie później nie miała pieniędzy.....
I wiecie co? Ludzie to świnie jednak. Godziny największego ruchu, wszyscy się gapią, a tylko jedną panią urzekło jego dobre wychowanie. I to do tego stopnia, że zaproponowała mi nawet, obrzucając mnie, do dziś nie wiem, czy to pogardliwym, czy może współczującym spojrzeniem,  że ona mu ten jogurcik kupi.

No nie ważne.

Wchodzimy więc do Biedronki i się zaczyna.
-Matko Boska, pomidory prawie po 5 zł! Czy oni naprawdę oszaleli? Niedługo sztukę będą w takiej cenie sprzedawać!
-Synu ciiiiiszej- bo tak, to on, ja na rosnące stale ceny tylko nerwowo zerkam, on na cały głos komentuje
-Jaką bułkę chcesz na kolację?- pytam, trochę dla odciągnięcia uwagi, trochę dlatego, że pieczywo faktycznie bywa w domu przydatne
-No na pewno nie tą za 0,69 zł! Sama chemia i to w takiej cenie!
Tu się kłania "Wiem co jem".
Lubię Katarzynę Bosacką, miałam nawet okazję zamienić z nią dwa zdania, gdy przyszła podziękować za drobny bonus do zamówienia, w knajpie, w której pracowałam. Przesympatyczna, z silnym uściskiem dłoni i pięknym uśmiechem. Taka równa babka się wydaje, ale w tych okolicznościach miałabym ochotę ją za ten program udusić.
-A jak pieczesz bułki, to po ile wychodzi ci sztuka?
-Nie wiem, nie liczyłam, zresztą synu, zasada jest taka, że jak się klientowi cena nie podoba, to nie musi w danym sklepie niczego kupować...
- I dobrze! No pewnie, że nie! Sami upieczemy! I lepsze będą! I zdrowsze! Jak upieczesz.
Tak, on tak ma, że często z liczby mnogiej robi szybko, od razu gdy się zreflektuje, pojedynczą
-Nie upiekę, mąki nie mamy
-To ja pójdę po mąkę.....Chryste Panie!!! PO ILE TA MĄKA?!
I tu nie pomaga udawanie, że się nie słyszy. Albo ,że to nie moje dziecko. Tak, owszem, czasem z Maćkiem w marketach tak robimy. Gdy synowie podchodzą zbyt blisko, grożąc sobie na całe gardło zawzięcie np. podkładaniem pampersów Stiflera pod poduszkę (co zresztą wcielają w życie), mówimy "musieliście nas chyba z kimś pomylić". Po czym oddalamy się szybkim krokiem w przeciwnym kierunku. Czasami faktycznie działa. A czasami trzeba też dodać "chłopczyku nie chodź za mną, idź poszukaj swoją mamusię". Zazwyczaj wszystko jest ok i człowiek w spokoju może robić zakupy, a małe człowieki w spokoju mogą oglądać zabawki, na zawsze dobrze wyeksponowanym, stoisku, tylko czasami pokrzykując: "Mamoooo. Wiem ,że słyszysz! Tak, moja mamo w szarym swetrze na stoisku z owocami, czy......". I to jest ten moment. I tu trzeba być czujnym, trzeba zachować podzielność uwagi najwyższego stopnia. Bierzesz mandarynki i pilnujesz się, aby machinalnie nie kiwnąć głową, bo jedno kiwnięcie głową równa się zazwyczaj jednemu klepnięciu po kieszeni. Sielanka trwa najczęściej aż do momentu, gdy zainteresuje się ochroniarz. Wtedy to już nie chcemy przeginać i zmuszeni jesteśmy się przyznać kto jest czyj.
Ale nasza osiedlowa Biedra jest mała. Nawet nie ma go jak zgubić. Zawsze mnie dopadnie z tym swoim:
-Chipsy?! Nawet o tym nie myśl! Są rakotwórcze!
- Jasne, nie krępuj się. Weźmy parówki, na bank rozdrobnione mechanicznie. Mmmmmm, pycha! Nawet nie 10 zł za te skórki i pazury...
No i przyszedł dzień, gdy Szary w Biedronce zamilkł. Choć myślałam, że prędzej piekło zamarznie. To było niedawno. Szóstego grudnia. Pamiętny dzień, gdy Szary dowiedział się, że Mikołajki to ściema.
Przy szkole powiedział mi jedynie: "Jestem rozczarowany, siedem lat mnie okłamywałaś". Po czym zamilkł.
Przy pieczywie marszczył czoło, jak by nad czymś głęboko myślał. Przy nabiale, drżała mu broda i patrzył w kafle. Milczał nawet przy owocach, jak brałam winogrona (bez promocji). Rozzuchwalona sięgnęłam po kolorowy papier. On nadal nic. Zaczęłam się martwić. Byliśmy już przy kasie. Sięgnęłam po bardzo niezdrowe drażetki, te podróbki oryginałów, co mają ponoć tylko dwie kalorie.
I wtedy on nie wytrzymał.
- drażetki za 99 groszy, pełne sztucznych barwników, na pocieszenie, że nie ma małego Mikołaja?! Co jeszcze mi powiesz?! Że duży też nie istnieje?!
I może musimy w końcu zmienić Biedronkę. Choć to już druga. A teraz to najbliżej jest Lidl.
Nie ważne. Grunt, że dziecko najwyraźniej wróciło do formy.


A teraz Szara Eminencja czyta książkę, z słuchawkami na uszach. Słucha Mozila. No nie może być ,żeby akordeon nie zagłuszył otwieranej paczki chipsów.
Tak, mam chipsy.
Leżą za łóżkiem, jak w każdym normalnym domu, gdzie zamiast dziecka jest skąpiec, dietetyk i terrorysta. No to dalej, po cichutku sięgam po paczkę, robiłam to już milion razy....
Mam. Prawie nie zaszeleściła...
- No żeby tak bez śniadania, na dzień dobry, rakotwórcze chrupki jeść....to musi być klimakterium!
WTF???!!!
A mówiłam! Mówiłam, że "Wstydliwe choroby" na TLC , też są nie dla niego!




źródło obrazka: tu

29 komentarzy:

  1. No cóż, za duży jest, żeby mógł ze śliskiego kocyka wypaść...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Róża, mianuję Twój komentarz "najlepszym komentarzem tygodnia":)

      Usuń
    2. Dziękuję :) Bardzo mi miło.

      Usuń
  2. usmarkałam się czytając, ale Róża Wigeland mnie rozbroiła dokumentnie:))))))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Przy "chlopczyku nie chodz za mna, idz poszukaj swoja mamusie" dostalam takiej glupawki, ze nie moglam zlapac oddechu:)))
    Roza tez dala po garach:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez, nie ma to jak dawka porzadnego humoru z rana.

      Usuń
    2. Star, w takim razie w końcu wiesz jak ja się nie raz czułam, czytając Twoje wpisy;)

      Usuń
  4. Łomatko! Mój ogląda tylko wybrane bajki ( Krecik,Tomek, bob budowniczy, reksio, bolek i lolek, dora poznaje świat -jednej z najfajniejszych), ale ostatnio zapatrzył się na jakis program historyczny! Oj, trzeba pilnować, bo na Twoim miejscu osiwiałabym w trzy minuty:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uważaj, moja droga, bo to, co początkowo wydaje się być dobre, bywa zgubne...a przekonasz się o tym już przy najbliższej rekonstrukcji, którejś z wojen, w Twoim domu, oczywiście

      Usuń
  5. Ja osobiście jestem dumna z Twojego syna!!! Dziecko, które wie że chipsy są złe, to dzisiaj jakiś unikatowy egzemplarz!!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się czasem wydaje, że to pod wieloma względami unikatowy egzemplarz jest. Znasz drugiego ośmiolatka, który bawi się samochodzikami przy Kaczmarskim?:)

      Usuń
  6. Szary jest boski! W szkole musi dawac niezle czadu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście mniej daje czadu ,niż jego starszy brat. Ogólnie, to w zasadzie grzeczny jest. Od czasu do czasu się jedynie fochuje. Ostatni raz, jak pani wychowawczyni wymyśliła sobie, że jego klasa, w żółtych ciuszkach i takich samych rajstopkach, na przedstawieniu szkolnym, odtańczy "kaczuszki". Odpuściłam, wiedziałam ,że prędzej mi kaktus na dłoni wyrośnie, niż go namówię, do kręcenia kuperkiem...publicznie....w rajstopach.

      Usuń
    2. I ma rację! Prawdziwy facet, a nie troki od kaleson.

      Usuń
  7. podoba mi się Twój syn - mój podobnie, ogląda Galileo, Turbo tvn i potem mi opowiada, że najniższą temperaturę - 71st odnotowali w Ojmiakonie :)
    a pieniążki to mój też kocha... kiedyś zaprosił babcię i dziadka na lody - siedliśmy sobie wygodnie przy stoliku, wzięliśmy kartę i patrzymy na puchary lodowoe - Młody liczy liczy i stwierdza: oni są niepoważni, za polewę, orzeszki i śmietanę chcą więcej niż za same lody!!!!!! dosłownie padliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko fajnie, pięknie, tylko zadaję sobie pytanie skąd mu się to bierze? Zwłaszcza to skąpstwo? Chyba Maciek powinien go przeprosić za geny...;)

      Usuń
  8. Musiałam czytać na raty przez cały dzień, bo za pierwszym razem tak się roześmiałam, że obudziłam śpiącą córeczkę! powinnam Cię za to znielubić, bo każda matka wie jak cenna jest drzemka dziecka, a lubię Cię jeszcze bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że dzięki mnie się uśmiechnęłaś;) Oby jak najczęściej i obyś miała do tego uśmiechu jak najwięcej powodów. Tego Ci w każdym razie życzę;)

      Usuń
  9. O w mordę jeża! Nie wiem co zrobiliście źle:)
    A tak poważnie, to super że Twoje dziecko chce się zdrowo odżywiać. Ja przed swoją prawie 3 latką też się ukrywam głównie ze słodyczami, ale ja po to żeby się nie podzielić. Nie żebym jej żałowała, po prostu nie chcę, żeby żarła świństwo. Sama jestem uzależniona, więc muszę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w końcu poznałam jakąś towarzyszkę niedoli, bo wokół mnie same takie, co im za słodko, jak zjedzą pół kostki czekolady. I naprawdę dziwnie się przy nich czuję, zjadając całą za jednym zamachem;) I to w dodatku również najczęściej w ukryciu, z takich samych jak Twoje przyczyn

      Usuń
  10. Nie no Synu kapitalny... I powiem Ci, że przy mojej rozrzutnej Córce, to nie wiem, czy Ci przypadkiem trochę nie zazdroszczę. Pójście z Elizą do sklepu to jest sport wysokiego ryzyka, wymuszać i naciągać-to nie w Jej stylu. Ona po prostu MUSI włożyć do koszyka zawsze coś z poza listy. Choćby to była kostka do kibla, albo znicz dla prababci.
    A TLC-sama uwielbiam. Ratowało mnie przez 4długie miesiące drugiej ciąży, kiedy każde wstanie z łóżka groziło obhaftowaniem całej chaty. Obejrzałam wtedy wszystkie odcinki Porodówki... Po tych 4miesiącach okazało się, że Eliza doskonale wie co to jest rozwarcie na 2palce, plusy i minusy z. zewnątrzoponowego, przy ilu centymetrach najbezpieczniej je robić i kiedy bezwzględnie powinniśmy udać się do szpitala. Łożysko, ktg, czop śluzowy to były terminy jakimi operowała z takim luzem i znajomością jakby gadała z koleżanką o Monster High i Barbie. W pewnym momencie zastanawiałam się czy jest sens dalej wydawać kasę na ginekologa i czy przypadkiem tym razem to Ona nie będzie mi towarzyszyła przy porodzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, wiem o czym piszesz. Do tej pory pamiętam, jak moje najstarsze dziecko informowało mnie "to już 27 tydzień, jestem taki wzruszony, malutki otworzył sklejone powieki", na co powiedziałam z przekonaniem "tak, tak", a pomyślałam "taaaaaaaaak??????":)
      Słuchaj, tak sobie myślę, że to dobrze ,że Twoja Córcia ma taką wiedzę. Zanim dorośnie będzie na takim etapie, że pewnie sobie sama kiedyś poród odbierze;)

      Usuń
    2. Myślisz? Kurwa, Ona jest zwolenniczką cesarek :)

      Usuń
  11. Wiele lat temu w Ameryce polnocnej podano ze ktos znalazl glowe szczura w McDonalds burger - to swietnie poskutkowalo aby moj pierworodny nigdy nie chcal tam jesc - ironia polega na tym ze w szkole sredniej przez ponad 2 lata tam pracowal - ale nada je bardzo zdrowo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mi przypomniało, jak moja mama, nie mogąc się oprzeć pokusie jedzenia słodkiego, wsadziła kiedyś ojcu (głównemu dostawcy słodyczy w moim rodzinnym domu) peta do bajaderki, mając nadzieję, że długo, długo domownicy już nie przytyją:) Nie podziałało. Tata przerzucił się na napoleonki.

      Usuń
  12. Twój Szary ogląda telewizję, mój czytał książki...Nieźle było bo zaczął jako 7-latek od leksykonu, gorzej było później, bo w drugiej klasie czytal wszystko jak leci ze szkolnej biblioteki. Przeżyliśmy "Jak hartowała się stal" i temu podobne opowieści. Najgorzej było jednak jak czytał o rybkach akwariowych, bo odpytywał nas z ich nazw łacińskich. Ale teraz po latach wspominam to z czułością wielką, bo teraz jak gada o sztucznej inteligencji to ja ni w ząb:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szary godzinami może nawijać o samochodach. Gdy stoimy gdzieś w kolejce i Szary przemawia (a przemawia zawsze dość głośno), to wszyscy faceci jak zaczarowani na niego patrzą, gdy rzuca technicznymi szczegółami, o których ja nie mam bladego pojęcia. Wiem za to jedno, gdybym chciała mieć kochanka, to bez problemu sobie jakiegoś wyrwę, metodą "na dziecko";)))

      Usuń
    2. Lubię to!
      Eh, te fejsowskie naleciałości :)

      Usuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...