sobota, 7 grudnia 2013

moja trauma- Teletubisie

To był piękny, słoneczny dzień. Otworzyłam powieki, przeciągnęłam się leniwie, uśmiechnęłam się w myślach i pewnie nie tylko i już miałam śmignąć, niczym młoda antylopa, zrobić sobie kawę, póki moje dziecię spało, gdy nagle usłyszałam złowrogie:
-hejoooooooo
-O kurwa, zaczęło się- już miałam powiedzieć, ale zamiast tego z moich ust dało się słyszeć, z całą pewnością mniej optymistyczne, ale jednak- hejooooooo
No więc wstałam. O kawie mogłam już zapomnieć, może zdążę chociaż...
-pora na teletubisie, pora na teletubisie, pora na teletubisie
Nie, nie zdążę siku. To nic. Dam radę
-teletubisiowy krem, teletubisiowy krem!
-proszę biszkopta, tfu Jezu, zaspana jestem, proszę teletubisiowy krem...
-jeszcze, jeszcze!
-proszę drugiego, drugi znaczy się, teletubisiowy krem
-tulimyyyyyyyy
Ten punk akurat mógłby być przyjemny, gdyby nie to, że dziecko tuląc uciskało brzuch w takim miejscu, gdzie człowiek ma pęcherz. Nie szkodzi. Wytrzymam
-zajączki, zajączki, zajączki!
-na jakim haju trzeba być, żeby wymyślić na łące kicające na raz 250 zajęcy?- prawie spytałam, a głośno rzekłam- oczywiście, jesteśmy zajączkami, kochanie
Po czym wzięłam mego syna na ręce i zaczęłam kicać z nim po pokoju, w pozycji kangurzycy noszącej swoje młode. Tyle ,że maleńki kangur nie waży 14 kg.
A kicanie nie wpływa dobrze na pęcherz.
-synku, mamusia musi iść...
-NIE! słoneczkoooooooo!- zawołało me dziecko
Dobra, miejmy to już za sobą. Posłusznie wskoczyłam za jego łóżko i powoli zaczęłam wychylać się zza niego na przemian nadymając policzki i śmiejąc się na głos cienkim głosikiem, jak bym była trochę nie ten teges. Trochę bardzo nie ten teges, tak szczerze mówiąc.
-tulimyyyyyyy
Tym razem kop w podbrzusze przy braniu na ręce........Jezuuuuuuuu. Co teraz, co teraz? Lekka panika i rzut oka na dziecko, które zaczęło turlać mi się pod nogami. Dobra, wiem. Narracja.
- pewnego dnia w krainie teletubisiów, Tinky Winky- kolejny rzut oka na dziecko; pomarszczone czoło, brwi na oczach..- yyy, to znaczy Dipsy...- znowu rzut; taaak, pełny uśmiech-... no więc Dipsy postanowił się turlać..
-aaaaaa, eeeeeeee, ooooooo- mówił z przejęciem swój wyuczony dialog Dipsy z dywanu.-turlamy, turlamy.....TURLAMY!!!!
Ok, no ok, zrozumiałam. Rzut na dywan. Ja pierdolę. Turlanie zdecydowanie nie jest dobre jak się chce siku. Jak się nie chce, też nie. Nie z rana. I nie w ogóle.
-teletubisie bardzo lubią się turlać- sapałam
-tulimyyyyyyy
Ha! Nawet mi nie tkniesz brzucha!
Podskoczyłam na równe nogi, lekko się zgięłam, aby wydłużyć dystans.
Jeb z główki. Mnie bolało. Dziecko chyba nie.
-no-no, no-no, no-no!- radośnie postulował sadysta
W końcu! Nareszcie! Jeszcze tylko z trzy przebieżki z odkurzaczem przez mieszkanie i już będę wolna...
- Won z łazienki!- grzecznie poprosiłam Maćka.
Ulga.
Aż do następnego dnia.
I tak pięć miesięcy z rządu.

Dziś widziałam w kiosku gazetkę z tym kataklizmem na okładce. Trauma wróciła. Siedzę z kolanami pod brodą i się kiwam przed kompem. Obmyślam jak to zrobić, aby uchować Stiflera przed Teletubisiami.
Może w ogóle na nie się nie natknie? W końcu wszystkie teletubisiowe gadżety oddałam dzieciom koleżanek......
>w tle słychać demoniczny śmiech i ...teletubisiową piosenkę<


źródło obrazka: tu







22 komentarze:

  1. Miło wspominam Telatubisie. Moja córeczka zamierała przed ekranem na całe pół godziny. I to było jedyne pół godziny dziennie. kiedy mogłam usiąść w fotelu i np. wypić kawę w spokoju :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Róża, szczęściaro, pół godziny z kawą w spokoju?! Nerkę bym oddała....

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha moja wolała oglądać operacje na Discovery :) a i pęcherz mi oszczędzała na szczęście :) Matko przytuuurlałam się od Star i dodałam Cię do mojej listy przebojów więc masz mnie na karku :) Obiecuję się nie tulić, zwłaszcza z rana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żmija, to ja się do Ciebie szeroko uśmiechnę. A nuż Twoja Córka zostanie chirurgiem. Plastycznym na ten przykład. A ja bym się chętnie zbotoksowała, wysilikonowała i podciągnęła z rabatem;)

      Usuń
  4. Ha! A mnie jakoś w ogóle ominęły teletubisie. Chyba jestem szczęściarą, nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jesteś, jesteś...chyba,że Ty akurat lubisz taki survival;)

      Usuń
  5. Za czasow mojego Juniora panowal jakis He-Man czy cos w tym rodzaju, wiec telebusie mnie minely. Na szczescie bo z kicaniem to mialabym powazny problem, nawet 30 lat temu:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Na potęgę Posępnego Czerepu, MOCY PRZYBYWAJ"....do tej pory tak sobie mówię, przed różnymi ważnymi wydarzeniami;)))

      Usuń
  6. Nasza Eliza miała 2lata i tv w ogóle Ją nie interesował, ani reklamy,które podobną kręcą Dzieciaki, ani nic innego. Nie wiem dlaczego, ale tym akurat bardzo niepokoił się mój mąż... No i przyniósł od kumpla teletubisie. To, że Eliza wpadła jak śliwka w kompot, to oczywiste... Tyle, że Ona dostała po prostu pierdolca, a ja z Nią, bo jak na spacerze po lesie zgubiła Dipsiego (nie zauważyła) to ja dzwoniłam do męża z kibla, spłukując wodę, żeby mała nie słyszała, że ma się w domu nie pokazywać bez zastępczego-identycznego.
    Także trauma jak nic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja Cię rozumiem...przypuszczam, że gdybym ja w tamtym okresie zgubiła teletubisia musiałabym go dziergać, choćby ze skarpetek

      Usuń
  7. U nas teletubisie były tylko jeden dzień.

    Za chęć testowania przez Ciebie tequili muszę Cię nominować bo urzekła mnie ta odpowiedź :)
    Więcej - http://mojelatatrzydzieste.blogspot.com/2013/12/nominacja-do-liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurcze, dziekuje bardzo za uznanie, ale mam już takie cuś:) Teraz jestem zainteresowana jedynie konkursami, w których można wygrać toster;))

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. teletubisie? moje Wnuki zastygają przed tiwi na całe pół godziny:)

    p.s. przyszłam od Stardust, która rozwrzeszczała na cały świat, że piszesz fajnego bloga;)) To przyszłam i usiądę.

    p.s. łyknęłam wszystko rano, przy kawie, zostaję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ade, bo ja mam pysk i nie waham sie go uzywac:)))) Ale skoro zostajesz, to znaczy, ze mialam racje robiac wrzask na caly swiat:D:D

      Usuń
    2. dzięki Ade, cieszę się wobec tego, że jesteś i będziesz:)

      Usuń
    3. Stardust, Ty wiesz, że w wielu kwestiach się nie zgadzam z Tobą, ale w wielu jesteś dla mnie autorytetem:)

      (nie)typowa Matko, zostaję:) bo jesteś nietypowa:)

      Usuń
  10. hehehe LOVE- widzę te wygibasy oczyma wyobraźni:)
    Ale Ja pierdziu.. Teletubisie to jest masakra gorsza od tej piłą mechaniczną.. no i cóż począć.. skoro moje Bąki też swego czasu kochały;)?
    zawodkobieta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo właśnie na tym polega fenomen Teletubisiów- dzieci kochają, rodzice nienawidzą. Te telewizory w brzuszkach i te dziwne okrzyki są nie do ogarnięcia dorosłym mózgiem. Nie na trzeźwo:)

      Usuń
  11. Teletubisie mnie ominęły, a może to niedobrze bo trochę wygibasow by się przydało;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mujer, spoko. Jeśli Stifler załapie Teletubisiową zajawkę, podasz mi po prostu swój adres....a ja będę się za Ciebie modliła;)

      Usuń
  12. Mam nadzieję zatem, że jeśli mi się kiedyś przytrafi zostać matką (w co szczerze wątpię buehehe) to po teletubisiach słuch już dawno zaginie. Strasznista taka wizja uzależnionego od teletubisiów dziecka... ;P

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...