wtorek, 31 grudnia 2013

mężczyźni to chamy, a kobiety to psychopatki

Różnimy się niemal wszystkim.
Jaki by ten partner wspaniały nie był i tak nigdy nie będzie kobietą...no chyba ,że w wersji les. Wtedy to będzie, bo inaczej byłoby bez sensu. No ale załóżmy od razu ,że my tu teraz o związkach hetero. A także o podejściu jednej i drugiej strony do poszczególnych zagadnień:

1. Wiadomość o ciąży

Gdy kobieta dowiaduje się, że jest w ciąży ma kilka dni z życia wyjętych. Kanonada myśli, od sztampowego pytania, czy aby na pewno będzie się dobrą matką, po wizualizację pokoiku dziecięcego i natychmiastowy wybór pięciu par śpiochów, małych bucików, smoczka i jednego śliniaczka, aby namacalnie potwierdzić, że nic sobie nie wymyśliła i rozpoczął się wiekopomny etap dla ludzkości- właśnie rośnie w niej nowe życie.

Gdy facet dowiaduje się ,że jego partnerka jest z nim w ciąży, pierwsze o czym myśli to wybór imienia.
Słyszałam, że najczęstsze to Carlos i należy ich później szukać w Hiszpanii.


2. Dbanie o wygląd zewnętrzny

Kobieta, przed wyjściem z domu, dobiera starannie garderobę. Zmienia ją kolejno sześć razy. Cztery razy z powodu tego, że wygląda w niej za grubo. Raz, bo nie jest pewna, czy to nadal jest modne. I raz, bo dziecko zdążyło ulać jej na ramię, narzygać do kaptura, albo akurat miało brudne ręce, czy tam twarz.
W wyborze garderoby niezwykle ważnym elementem jest wybór odpowiedniej bielizny. Biustonosz, w zależności od potrzeb, musi mieć fiszbiny, grube ramiączka i korbkę, aby dało się podciągnąć to, co niestety smutno zwisa, zamiast dumnie sterczeć. Albo musi być to push up z wkładkami, czyli tak zwany "model od razu z biustem".
Majtki...no cóż, to nie mają być stringi. No i rajstopy. Rajstopy, nie pończochy. Ja tu w końcu piszę życiowego bloga, a nie powieść erotyczną. Barchany najlepiej by były takie, jakie nosił Obelix- pod pachy, znaczy się. Wtedy jest gwarancja, że żadna fałda nie wyskoczy w najmniej oczekiwanym momencie i równie niespodziewanie nie przemienimy się z Kate Moss w Roseanne Barr. Co do rajstop, to to ciężki temat i klasyczny przykład na to, że gdy chce się być piękną trzeba cierpieć. Te wszystkie modelujące niby coś tam działają, unoszą, ściskają i tak dalej, ale zakładając je powinno się mieć świadomość, że cały wieczór będzie nam towarzyszyć uczucie, jak byśmy miały nogi owinięte ciasno folią spożywczą i za małą miskę na dupie.

Równie starannie dobiera kobieta dodatki. Mają być piękne i zauważalne. Ale zauważalne subtelnie, a nie tu się świeci, tam się błysko, dzisiaj na wsi będzie disco.

Czesze się z precyzją ,co do najkrótszego kosmyka. Mając przed oczami fakt, jak wyglądało się w fryzurze "na małpę" lub "od garnka" oraz, że po sześćdziesiątce chujowo wygląda się w dwóch kucykach przyozdobionych kokardkami, a po dwudziestce chujowo wygląda się w krótkiej trwałej w kolorze gołębim.

Maluje kobieta paznokcie, maluje siebie. Najpierw panieruje twarz w tych wszystkich bazach, fluidach, podkładach, korektorach i pudrach. Wali se kolor na poliki. Zawsze zastanawiało mnie właściwie po co? Modelować twarz można delikatniej, więc po co te różowe place? Żeby wyglądać jak zdrowa, rumiana wiejska dziołcha?
W sumie nie wiem.
Na wszelki wypadek też tak robię.
Jasna kreska na linii wodnej, cień na ruchomą część powieki, ciemniejszy na linię banana i znowu jaśniejszy w kąciki wewnętrzne i pod starannie wydepilowane brwi. Dalej to eyeliner w kocie oko, mascara przedłużająco-pogrubiająco-podkręcająca, a czasem nawet sztuczne rzęsy.
Rzut oka w lustro....
......krzyk......
Spokojnie, spokojnie, żadna lambadziara nie włamała nam się do chaty.
To nadal my, tyle że stuningowane...

Mężczyzna....no cóż. Dba o paznokcie brzeszczotem. Od nóg. Od rąk ma obgryzione, a tamtych nie dosięga. Uszy i nos ma czyste, bo wszystko wydłubał na powtórce "Szklanej pułapki". I jeśli pozwolimy mu się same wystylizować, wyjdzie prawdopodobnie ubrany jak połączenie pijanego klauna z ulicznym żulem. Za to cieszący się jak dziecko feerią barw, wzorów i faktur, które sam dobrał, co z dumą będzie za nami wykrzykiwał, gdy na ulicach będziemy próbowały go zgubić.
I te buty....słodki Jezu...i te ich buty...


3.Choroba

Naprawdę masz zapalenie płuc?
A faktycznie, możliwe. Przypomnij sobie, jak dziś rano kaszlałaś, gdy biegłaś w deszczu po świeże bułeczki na śniadanie. Potem atak kaszlu złapał cię, jak wyprawiłaś dzieci do szkoły i ogarniałaś mieszkanie. Później w pracy starałaś się hamować. Dalej tylko lekkie zawroty głowy przy praniu, prasowaniu. Uczucie gorąca, gdy gotowałaś obiad. Nawet otworzyłaś okno. Pamiętasz?
A teraz, gdy zemdlałaś przy myciu okien (na szczęście do wewnątrz padłaś) okazuje się, że to nie przelewki. To zapalenie płuc.
Trudno.
Musisz wziąć witaminę C i Rutinoscorbin.

Mężczyzna do choroby ma podejście męskie, więc się nie fafluni, nie utyskuje, nie jest mazgajem. Jest twardy jak najtwardsza skała. Granit na przykład.
Tak, google potwierdza, granit jest niezwykle twardy.
Mężczyzna wie, że jest głową rodziny i to odpowiedzialne stanowisko nie pozwala mu się rozkleić. On wie, że musi nas otoczyć swoim silnym męskim ramieniem, być dla nas opoką, ukojeniem, naszym obrońcą i bohaterem w naszym domu.
I to wszystko robi dzielnie.
Dopóki termometr nie pokaże 37,1.


4. Mamusia

Mamusia to mama żony.
Mamusia zawsze chce dla córki i zięcia dobrze. I tak- kobieta o tym wie. Mężczyzna jakoś nigdy nie może tego zrozumieć. Mimo, że żona z mamusią często próbują mu to razem wytłumaczyć.
Kobieta kocha mamusię, bo jest piękna, dobra i niestety jest duże prawdopodobieństwo ,że jakieś cechy się po niej odziedziczy.

Mężczyzna mamusi nie docenia. Z tych samych powodów, co powyżej patrzy na mamusię z lękiem. To ponoć mamusia powstrzymuje go przed bigamią. Konkretnie to wizja posiadania więcej niż jednej mamusi. To mężczyzna wymyślił wszystkie kawały na temat mamuś, z których śmieje się wyłącznie on i....nasz tatuś.


5. Teściowa

Teściowa to mama męża.
Jest zazwyczaj wredną raszplą. Ja przepraszam za dosadność, ale to nie ja każę być teściowym mendami. Teściowa, wręcz odwrotnie do mamusi, jest niewielkiego wzrostu, ma haczykowaty nos z wielką kurzają, bazyliszkowe oczka i chodzi w łachmanach z kapturem na głowie.
Wszelka zbieżność w opisie z postacią czarownicy z Jasia i Małgosi zupełnie przypadkowa, nie to żebym miała regał z dziecięcymi książkami przed sobą...
Teściowa, w przeciwieństwie do mamusi, nie rozumie nic i zdecydowanie nie działa dla naszego dobra. Zazwyczaj uważa, że nie powinnyśmy zmieniać kodu do lodówki, jak mąż spóźnia się z pracy oraz że zawsze, no kurwa zawsze, jak byśmy ich nie ubrały- albo przegrzewamy, albo staramy się zaziębić własne dzieci.


6. Zakupy

Kobieta uważa zupełnie za niezbędne posiadanie np. takiego dzyndzla, który się doczepia nie wiadomo gdzie i po co, tylko dlatego, że jest w panterkę. Idąc po masło i mleko, kupuje stanik i całą masę rzeczy, których on nie rozumie ,że są im do życia niezbędne (mleko i masło, o których zapomniała, może kupić on, w drodze z pracy do domu, przecież i tak mija ze trzy spożywcze i jedną "Żabkę" choć tam dość drogo)
A te zapachowe patyczki się zużyje, jak się skończą tamte, które mam teraz, odświeżacz w sprayu i kadzidełka!

Mężczyzna na zakupach to utrapienie. W sklepie czuje się jak w dżungli, gdzie za wygłodniałe zwierzęta robią napalone na trendy kozaki kobiety. Nawet w markecie zajmują go wyłącznie pierdoły. Nie może zrozumieć, że bez zimowego płynu do spryskiwaczy człowiek jest się w stanie obejść, a jak wyjść do ludzi w niemodnych butach?
Poza jakimiś bzdetami w stylu jajka, parówki, pieczywo, ketchup nie patrzy na nic. Jest zazwyczaj zajęty przekonywaniem swojej partnerki, że to chwyt marketingowy, ta jednorazowość pampersów i że przecież po praniu, w 30 stopniach, ani się nie skurczą, ani nie zmechacą oraz, że sezonowe, coraz droższe warzywa i owoce są zupełnie zbędne w diecie waszej i waszych dzieci i naprawdę nie ma potrzeby, abyście ulegali trendom na zdrowe odżywianie. No i w jakiej alejce można znaleźć popcorn, bo piwo już wyniuchał. Instynkt go zaprowadził.


7.Solidarność płciowa

My, kobiety, jesteśmy mega solidarne.
Wystarczy tylko, żeby koleżanka była brzydsza, głupsza i grubsza, a będziemy ją kryć, dla niej łgać i solidaryzować się z nią we wszystkim: w miłości do ukochanego serialu, bólu włosów i jajników, cierpieniu z powodu pomarańczowej skórki, głupoty własnego chłopa i w wywodach na temat francowatego obicia kanapy, w które czekolada wchodzi, a nie schodzi.
Jeśli akurat koleżanka jest ładniejsza, zgrabniejsza i mądrzejsza, to z solidarnością mamy większy problem. Natury etycznej. Bo my się szanujemy i nie zadajemy ze zdzirami.

Faceci solidaryzują się nie z sobą, a przeciw kobietom. Myślą, że w kupie siła. Zupełnie jak owsiki...


8.Podejście do wychowania dzieci

Kobieta: "Kochanie, jestem dumna z naszego syna. Dziś rano przepuścił sąsiadkę w drzwiach, jak go uczyłam, nakarmił Azorka i ukłonił się pięknie pani z kiosku. Moja krew!"

Mężczyzna pod drzwiami łazienki:" Kochanie ,szybko!!!!! Szybko!!!!!! Posłuchaj.....nasz syn pierdzi przy sikaniu! Jestem z niego dumny! Moja krew!"


8. Podejście do higieny

Każda kobieta wie, że pranie dzieli się na białe, czarne i kolorowe. Kolorowe dzieli się na jasne i ciemne i wyłania się z tego wszystko to, co czerwone, aby przypadkiem nie zafarbowało. Posiada się osobne mydło do rąk, żel pod prysznic i do higieny intymnej. Peeling do ciała i do twarzy osobny, a także maseczkę relaksującą po tej oczyszczającej. Balsam do ciała i oliwkę, krem do twarzy i szyi, osobny do rąk tuż po maseczce i osobny do stóp, tuż po peelingu i maseczce. Szampon, odżywkę i maskę do włosów tym razem. Krem do depilacji i po depilacji. Pastę do zębów i płyn higieny jamy ustnej. Antyperspirant i pomadkę ochronną, która nadaje wargom miękkość i delikatność. Płyn do demakijażu, żel do mycia twarzy i tonik.
I ona tego wszystkiego używa. I wie jak to użyć!

Więc wytłumaczcie mi teraz proszę, dlaczego jedyne pranie jakie zrobił mój mąż weszło do pralki kolorowe, a wyszło całe w jednym odcieniu- różowym, z czego mój kiedyś ecru, a teraz różowy ulubiony sweter wyglądał jak by był dziergany na noworodka?
I dlaczego on umył się cały moim żelem do higieny intymnej, włącznie z głową, pod pachy psiknął sobie oliwką w sprayu, a po goleniu wklepał balsam na rozstępy?


9.Podejście do zwierząt

No ja na przykład to się martwię, bo mnie się wydaje, że się futro kotom nie lśni jak kiedyś. Dodatkowo Rychu się dwa razy pod rząd porzygał i się boję, czy nie wciągnął czegoś z podłogi. Jak Psot miał krwawą biegunkę to zaryczana wiozłam go po 30 godzinach pracy do weterynarza, gdzie na wstępie oznajmiłam, że z nikim poza doktorem Housem nie będę nawet gadać. Dbam, aby spokojnie dużo spały, by miały siłę spać dalej. A jak im się nudzi, przywiązuję im tasiemkę np. do łyżki cedzakowej i tak se latamy chwilę po ścianach dla formy i dla rozrywki. No i Rychu aportuje piłeczkę.

A Maciek się tylko tak dziwnie na te koty patrzy.
Patrzy i patrzy.
Mruży oczy, jak by myślał. Otwiera usta, jak by chciał coś powiedzieć. Uśmiecha się do nich tajemniczo...
I się mnie czasem tylko pyta, czy myślę, że koty to naprawdę pomagają na korzonki.


10.Powody do radości

"W końcu, po tylu latach, mogę z dumą powiedzieć, że praktycznie sama opanowałam rosyjski"

"W końcu, po tylu latach, ograłem naszego syna w pokera!.... Co się tak na mnie gapisz?! I co z tego, że ma osiem lat?! Jest cwany i przebiegły!!!"


11. Podejście do seksu

On nas łapie za cycka, my patrzymy na niego jak na idiotę.
Nieeeee, to nie jest dla nas gra wstępna.

My włączamy muzykę, zapalamy świece, pindrzymy się w łazience, wychodzimy z taaaadaaaaa....a on śpi.
Widać dla nich to też nie jest gra wstępna.

Więc kochacie się ze sobą, najczęściej pomijając te wstępne pierdoły, oraz niuanse w stylu, ile to faktycznie jest dwadzieścia centymetrów i trzy minuty.
Przed znajomymi koniecznie wspólnie przytakujecie: co, "na małpę"? oczywiście, że znamy i praktykujemy. Dziewięć razy w tym tygodniu. "Na legwana" sześć. A wy znacie w ogóle "na legwana"? Jasne, że znacie....Coooooo? Wy w tym tygodniu razem 26 razy?....a co myśmy powiedzieli, że 15? Nieeee, no coś ty, 35 miało być....


12. Ranga problemów

A to najlepiej widać po postach na forum:

"Dziewczyny,
kiepsko się czuję, kręci mi się w głowie, mam powiększone węzły, drgawki , bóle brzucha i głowy, nierówne tętno. Robiłam mocz i morfologię, usg, rtg, mr, tk, ekg i echo serca. Wszystko w normie. Potwierdził to internista, chirurg, ortopeda, kardiolog, ginekolog, neurolog, pulmonolog, hematolog, nefrolog oraz urolog, który przyjmował w zastępstwie okulisty.
Jeśli któraś ma jakiś pomysł, co mi może dolegać, proszę o pilny kontakt, zanim trafię do patologa...
Dorota, 35"

"Panowie,
jak to jest z tym Świętym Mikołajem? Ja w niego wierzę. Mama mówi , że istnieje. A żona się ze mnie śmieje.
Jakub, 35"


13.Gotowanie

Kochane, ale co by nie mówić, powinnyśmy na koniec oddać nieco sprawiedliwości facetom i zwyczajnie ich docenić. Oni nie są tacy głupi. Oni doskonale wiedzą, że 90% wypadków w domu, zdarza się w kuchni. A mimo wszystko zazwyczaj jedzą to, co im ugotujemy





P.S. Szczęśliwego Nowego Roku i zajebistej zabawy sylwestrowej życzę Wam, Kochani;)

6 komentarzy:

  1. jak to wszystko trafnie ujęłaś kochana !!!
    i Wam życzę szampańskiej zabawy i Do Siego Roku oby Cię płodnośc notkowa nie opuściła ( tego sobie ja życzę haha)

    OdpowiedzUsuń
  2. No,pięknie--dokładnie tak samo widzę te różnice.Podpisuję się wszystkimi kończynami pod powyższymi punktami.
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku,dla Ciebie i Twoich mężczyzn......ela

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham Cię! Gdybym była les, albo chociaż bi oświadczyłabym Ci się nawet dziś :)
    Choroba... Marcin ostatnio zdiagnozował sobie gangrenę przy bólu nadgarstka... Ubrania... Jak mu pękły spodnie na dupie w pracy, to Go to rozbawiło- pękły ze starości, żeby była jasność, bo przez pół roku nie miał czasu (tak, tak-pół roku!!) pojechać po nowe.
    Moja mamusia- twierdzi, że ma najlepszą teściową ever (tak teraz modnie jest chyba pisać, więc i ja to zrobię) bo może się z Nią drinka napić. Jezu jacy Oni są prymitywni-jeden drink i taka radość. Ja tam mojej teściowej znacznie wyżej stawiam poprzeczkę :)
    Najlepszego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko sie zgadza oprocz prania:))) U mnie to akurat Wspanialy dzieli pranie na: biale, czarne, kolorowe jasne i kolorowe ciemne z czym generalnie sie zgadzam, ale i tak zawsze rzucalam jakas szmate nie na te kupke co ja sobie maz moj upatrzyl. No to oddalam dzielenie prania walkowerem, a co mi tam:))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Dosiego, szczesliwego i bez problemow z klawiatura, kompem i internetem :)))
    A tak w ogole wszystko sie zgadza, za wyjatkiem prania, K nie wie jak sie wlacza pralke.
    Pewnego razu kupilam super drogi krem, po tygodniu w sloiczku zobaczylam dno, zdziwienie totalne, no bo jak, no bo kiedy?
    Poddany przesluchaniu K przyznal, ze smarowal sobie stopy !!! no i jaki fajny ten krem, azeby zapobiec zejsciu mojego kochanego na zawal nie podalam mu ceny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobre, dobre! :)
    I wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...