niedziela, 15 grudnia 2013

genetycznie obciążona

Potrafię zaciąć się w wargę, przy goleniu nóg maszynką.
Stoję sobie pod prysznicem, golę nogi, nagle ktoś mnie woła, głośno, znienacka i ciach...krew bryzga po kaflach,a ja, z krwawiącą wargą, kurwuję w duchu.
Piszę to na wszelki wypadek, ale przez skórę czuję ,że powinnam: chodzi mi o taką górną wargę, usta inaczej.
No żeby takie oczywiste oczywistości musieć tłumaczyć przezornie...co za czasy, że, człowiek się boi publicznie powiedzieć, że lubi lody, umie grać na flecie i zaciął się w wargę...
W każdym razie zdolna bestia jestem, nie?!

Potrafię, jako jedyna z całego tłumu, niemal zabić kaczkę kawałkiem chleba. W dobrej intencji, rzecz jasna. To znaczy dokarmianie ptaków było dobrą intencją, nie próba uśmiercenia. No ale od początku...
jakieś dziewięć lat temu, wiem to dokładnie, bo don Juan miał przebieg około roczku,  postanowiliśmy wybrać się na jesienny spacer. Poszliśmy przejść się wzdłuż rzeki w mieście ,w którym aż roi się od niemieckich turystów. Przystanęliśmy nawet sobie w pewnym momencie koło takiej jednej, niemieckiej wycieczki. Zaszpanowaliśmy chlebem i zaczęliśmy karmić kaczki. To znaczy ja zaczęłam, bo Maciek to z gruntu kaczkami niezainteresowany, a dziecię było za małe na empatię i postanowiło przydział chleba wsunąć samo.
I wtedy przypłynęła ona.
Kaczka-debilka, co to kuźwa chleba nie umie żreć.
No kto to widział, naprawdę...bo ja rzuciłam kawałek normalnie, z gracją, znaczy się. A ta debilna kaczka złapała wprawdzie, ale zamiast połknąć, zaczęła jedynie dziwnie charczeć. Wśród niemieckich turystów zaszumiało, wszystkie oczy zwróciły się w stronę kaczki. Moje były w nią wbite. Kaczka raczej miała głęboko wyjebane kto na nią patrzy, bo od tej chwili już zaciekle walczyła o życie. Co chwilę dawała nura pod wodę, próbując chyba przepić sprawę.
Też tak czasem robię, ale nie ważne...
Do niemieckich, wyraźnie poruszonych turystów, zaczęli dochodzić polscy gapie, którzy nie wiedzieli początkowo oczywiście o co chodzi, ale życzliwi Niemcy, wskazując na mnie palcem, zaczęli na migi im tłumaczyć. Po chwili wszyscy dopingowali już kaczkę, której zanurzenia stawały się z chwili na chwilę coraz dłuższe, a ja stałam i nie wierzyłam własnym oczom. W głowie kłębiło mi się tysiąc myśli, po pierwsze: jak to kurwa możliwe? Czy ktoś z Was widział kiedyś krztuszącą się kaczkę? Czy jak ona się udusi to poniosę jakąś odpowiedzialność? Na dodatek są świadkowie....a jeśli wśród nich są jacyś zaciekli obrońcy zwierząt?! Co powinnam zrobić? Przecież nie wskoczę do zimnej wody i nie zacznę reanimować tej pieprzonej kaczki metodą usta-dziób...
Na moje szczęście w sumie nie musiałam, kaczka poradziła sobie z chlebem sama, ale miała dość widać wrażeń, bo odwróciła się kuprem i odpłynęła. Ja podobnie, tyle że nie kuprem, a dupą i nie odpłynęłam, a odeszłam. W chwale. Wśród uśmiechów niemieckich turystów, którzy kciukami w górę, pokazywali mi, że jest ok.
Klasyczny przykład na to, że dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane. Oraz klasyczny przykład na to, że zdolniacha jestem, nie ma to tamto!

Po tacie tak mam.
Tatę z kolei pogryzła wiewiórka.
Często się nie zdarza, też trzeba być zdolnym, żeby ze wszystkich możliwych leśnych zwierząt paść ofiarą akurat wiewiórki.
Ojciec miał ponoć z 12 lat, jak razem z kolegą "Waldkiem-idiotą" postanowili wytresować jedną taką, co to spotkali w lesie. Nawet wydawało im się, że odnieśli pewien sukces, bo to raczej rzadkie ,żeby wiewiórki nie bały się ludzi.
Później, z relacji poszkodowanego wiem, że akcja nabrała zawrotnego tempa, role się obróciły i ludzie, a i owszem, zaczęli bać się wiewiórki, bo równie rzadkie jest ,aby te stworzenia kogoś goniły. Widać trafili na taką, co to jej przygnietli orzeszka. Albo miała PMS.
Mimo wszystko pogryzienie nie było ponoć tak bolesne.
Nie tak jak zastrzyki w brzuch...

Geny mam jeszcze po takiej jednej krewnej, w linii prostej, z przyzwoitości wrodzonej  nie wskażę palcem konkretnie...
Rzeczona krewna, razu pewnego, obraziła się na sieć Orange, co to swoich klientów ma tak głęboko, że głębiej mieć nie można. Nie odpowiada na zarzuty, nie stosuje się do próśb wszelakich, a nawet groźby zbywa milczeniem i na sms`a nie odpisze.
-Na jakiego sms`a?- spytałam, z lekka nie nadążając
-No, że sobie nie życzę! Nie życzę sobie tych ich nachalnych reklam, tego wciskania kitu o wygranej: samochodu, 40.000 i wycieczki marzeń. Zagroziłam im sądem,jak nie przestaną mnie nękać, a nie pofatygowali się nawet odpisać, buraki zwykłe....
-A na jaki numer ty im te prośby i groźby wysłałaś?
-Jak to na jaki?! Na ten sam, z którego oni do mnie te smsy wysyłali!

No cóż...ciekawe czy w końcu odpiszą?



żródło obrazka: tu

27 komentarzy:

  1. Spoko, jak miałam z 4 lata, to zastrzeliłam kurę z procy :-)
    Brytusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurę? To na pewno miała być "kura"? Nie zgubiłaś literki?;))))

      Usuń
  2. O a mnie kogut udziobał. Ślad po tej krwawej jatce noszę na twarzy do dzisiaj. A kogut? Odbył 3-dniową karę w klatce, chyba żeby wszyscy mogli go dokładnie obejrzeć a następnie stał się niedzielnym obiadem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to i dobrze żeście go pierwsi zjedli, nie wiadomo ,czy on tylko udziobał, czy chciał spróbować raczej;)

      Usuń
  3. A bo to była kaczka dziwiaczka, ona żywi się "tasiemką starą - mówiąc, że to makaron"...:-)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Może kaczka miała alergię na gluten? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, najwyraźniej :)

      Usuń
    2. mea culpa, się nie spytałam, a powinnam;)

      Usuń
    3. No wiesz, w dzisiejszych czasach, kiedy obcego dziecka cukierkiem nie możesz poczęstować, bo nie tylko nie wiadomo czy alergii nie ma, ale jeszcze matka zagrozi Ci poniesieniem kosztów leczenia próchnicy, to ja bym jednak z tą dobrocią wobec kaczek zachowała daleko posuniętą ostrożność. Bo wiesz, jak Ci przyjdzie bulić jakieś odszkodowanie za zrujnowanie kaczkom zdrowia, to nici z Bahamów.

      Usuń
  5. Pewnie rzucilas tej kaczce chleb bez masla... suchym chlebem to ja tez bym sie udlawila:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze wiedzieć, jak coś, Tobie rzucę z masłem;)

      Usuń
  6. No wiesz Ty co?! Pieprzona kacza arystokracja. Człowiek się kurwa ulituje, a tu się okazuje, że kaczka chleba jeść nie potrafi. Może powinnaś jeszcze nóż i widelec rzucić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie, Marta.
      Nóż, widelec i bezę, skoro to taka hrabina.

      Usuń
  7. Mam kaczke na koncie, chyba w depresji byla bo na bardzo ruchliwej autostradzie ( Belt Parkway) po prostu weszla mi pod kola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. możliwe, że to ta moja....jak odpływała to nie wyglądała na szczęśliwą..;)

      Usuń
    2. albo epidemia depresji wsrod kaczek zapanowala, na prozac je. :))

      Usuń
  8. Już myślałam, że jesteśmy rodziną!;))
    http://grzdyl.blogspot.com/2013/12/mam-rzucac-komorka.html
    Ale ja jednak nie wysyłam zwrotnych;))
    Aczkolwiek i sieć ta sama;/

    Kaczka mnie rozwaliła;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miśka, do pobicia rekord rzutu komórka z 2012 Anglika na mistrzostwach w Belgii tylko 102,68 metra, dla kobiet chyba o połowę mniej. Najdalej leci stara Nokia podobno :). Im wiecej w niej esemesów pewnie jeszcze na szybkości zyskuje.

      Usuń
    2. Miśka, a proszę Cię bardzo- możemy być rodziną. Ja tam chętnie od Ciebie coś odziedziczę, to znaczy "po Tobie", chciałam napisać;)

      Usuń
  9. strasznie mnie ciekawi w jaki sposób zacięłaś tą wargę tudzież usta :D
    a ja po tatusiu mam tylko cycki ;-) miałam jeszcze nazwisko ale skoro nie mam cycków to i nazwiska się pozbyłam :D

    a kaczkę słyszałam że lepiej jabłkami faszerować a nie suchym chlebem wcale się nie dziwię że jej w gardle stanął :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacięłam się, bo się schylałam, a nie jak sobie pomyślałaś- że mi wisiała;)))))

      Usuń
  10. o proszę, proszę, a z moich wiewiórek się śmiali!!!!
    http://portia34.blogspot.com/2013/12/ciemny-las-tomahawki-i-dzikie-wiewiorki.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Rzeczywiście trzeba mieć talent...i szczęście garbate. Jeszcze w dodatku tylu świadków na swój postępek mieć - umarłabym ze wstydu jeszcze przed ostatecznym, ewentualnym udławieniem się kaczki O.O

    OdpowiedzUsuń
  12. Uśmiałam się z próby morderstwa kaczki ;p

    OdpowiedzUsuń

Z wielką przyjemnością przeczytam, co masz do powiedzenia w danym temacie. Jeśli natomiast masz uwagi co do samej autorki bloga, jej poczucia humoru, inteligencji, wyglądu, sposobu życia i bycia, postrzegania świata, rodziny,itd.- nie pisz tego tutaj. Wyląduje to w spamie i autorka, jak to wstrętne mendy mają w zwyczaju, nawet nie doczyta. Polecam natomiast napisać do Watykanu, fokarium na Helu, Krzysztofa Krawczyka, psychiatry z miejscowości,w której mieszkasz...